W ostatnim meczu 16.kolejki francuskiej Ligue 1 na Stade Gerland zmierzą się Olympique Lyonnais z Stade de Reims. Gospodarze co prawda ostatnio złapali lekką zadyszkę (w dwóch ostatnich spotkaniach zdobyli raptem punkt) są w tym meczu faworytem (mają szansę w przypadku zwycięstwa awansować na 3.miejsce w tabeli). Zadanie łatwe jednak nie będzie bo ich dzisiejszy rywal czyli Stade de Reims w tym sezonie spisuje się przynajmniej przyzwoicie - dość powiedzieć, że mają raptem 5 punktów mniej zdobytych od Lyon i przede wszystkim nie przegrali od 7 meczów ligowych (4 zwycięstwa i 3 remisy). Historia potyczek między tymi ekipami nie jest zbyt długa. Na Stade Gerland obie ekipy grały ze sobą 3 razy, 2 razy zwyciężali gospodarze (3-2 oraz 3-0) a raz goście (1-0). Ja dziś postanowiłem zagrać w tym spotkaniu over bramkowy, który według mnie wydaje się nieco pewniejszy niż wygrana w tym spotkaniu gospodarzy. Lyon jak na razie jest ekipą, która w Ligue 1 ma najwięcej meczów zakończonych overem 2.5 goli - 9 takich spotkań w 15 kolejkach (średnia bramek w spotkaniach Lyonu to 2.7 gola na mecz). Lyon to ekipa, która sporo strzela bramek (27), z których większość zdobywa przed własną publicznością (20). Reims, aż tak overowym zespołem nie jest, ale ma na swoim koncie 6 overów, a średnia bramek w spotkaniach z udziałem tej ekipy to 2.5 gola na mecz). Reims jak na zespół, który jest w górnej połówce ligowej tabeli sporo bramek traci (22), strzelając przy tym 16 goli. W obu ekipach mamy naprawdę niezłych zawodników w ataku. Szczególnie w Lyonie, gdzie błyszczy Lacazette (ma już na koncie 11 goli w tym sezonie) oraz Fekir (6 trafień na jego koncie). W drużynie Reims wyróżnia się natomiast Moukandjo (zdobywca 5 bramek dla swojego zespołu). Jeśli chodzi o osłabienia to gospodarze muszą radzić sobie bez Milana Bisevaca (jest zawieszony za kartki) , a także kontuzjowanych Gueidy Fofany, Clementa Greniera i Yoanna Gourcuffa. Goście natomiast zagrają bez Alexia Peugeta, Sachy Bastiena i Madsa Albaeka.
W ramach 14.kolejki Premier League na Stamford Bridge Chelsea w derbach Londynu zagra z Tottenhamem. Faworytem tego spotkania jest oczywiście lider rozgrywek czyli podopieczni Jose Mourinho, którzy nie przegrali jeszcze ani razu w tym sezonie, a u siebie mają komplet zwycięstw. Tottenham jednak nie ma zamiaru odpuszczać tym bardziej, że ostatnio są w naprawdę niezłej formie - w 7 ostatnich spotkaniach o stawkę, 6 zakończyło się ich zwycięstwem i tylko jedna porażka na ich koncie. Ja w tym meczu postanowiłem nie bawić się w faworytów i zagrać over 2.5 goli. Chelsea wszak to aktualnie najskuteczniejsza ekipa w Premier League (30 goli na koncie), Tottenham natomiast ma tych goli nieco mniej (18) ale jak już wspomniałem ostatnio "Koguty" zaczęli prezentować się nieco lepiej i kto wie czy dziś tej statystyki nie poprawią. Grając over 2.5 warto zauważyć, że Tottenham jest ekipą, która dość często w tym sezonie notuje overy 2.5 goli (9 w 13 meczach), wiąże się to głównie z tym, że obok tego, że Tottenham zdobywa bramki, sporo ich też traci (18). Chelsea natomiast w tym sezonie zanotowało 7 spotkań, kończonych overem 2.5 goli, warto jednak zwrócić uwagę, że średnia bramek w meczach Chelsea to 3.2 gola na mecz, natomiast Tottenhamu 2.8 gola na mecz. Tak natomiast wygląda 5 ostatnich meczów o stawkę między oboma klubami: 08.03.14 PRE Chelsea Tottenham 4 : 0 28.09.13 PRE Tottenham Chelsea 1 : 1 08.05.13 PRE Chelsea Tottenham 2 : 2 20.10.12 PRE Tottenham Chelsea 2 : 4 15.04.12 PUC Tottenham Chelsea 1 : 5 a tak 5 ostatnich spotkań na Stamford Bridge: 08.03.14 PRE Chelsea Tottenham 4 : 0 08.05.13 PRE Chelsea Tottenham 2 : 2 24.03.12 PRE Chelsea Tottenham 0 : 0 30.04.11 PRE Chelsea Tottenham 2 : 1 20.09.09 PRE Chelsea Tottenham 3 : 0 Jak wygląda sytuacja kadrowa w obu ekipach? Gospodarze zagrają bez jednego ale kluczowego zawodnika czyli Diego Costy, który musi pauzować za żółte kartki. W Tottenhamie natomiast Danny Rose, Kyle Walker, Andros Townsend, Emmanuel Adebayor, Vlad Chiricheş i Etienne Capoue to piłkarze, który zapewne dziś na boisku nie zobaczymy.
Liverpool po 3 kolejnych porażkach w lidze (plus niepowodzeniach w Lidze Mistrzów) w końcu w ostatni weekend wygrał ze Stoke City (1-0) i przełamał tą serię. Dziś podopieczni Brendana Rodgersa zmierzą się na King Power Stadium z beniaminkiem Premier League Leicester City. The Reds liczą, że pójdą za ciosem i odniosą kolejne zwycięstw, "Lisy" natomiast mają nadzieje, że będą kolejną drużyną, której uda się powstrzymać Liverpool i zapunktować z tą ekipą. Ja w tym spotkaniu postanowiłem zagrać over 2.5 goli. Co prawda obie ekipy nie grały ze sobą dość długo (10 lat) i ciężko podeprzeć się wynikami z poprzednich sezonów, dlatego gram over głównie w oparciu o obecne rozgrywki. Leicester to ekipa, którą miałem okazję oglądać w kilku spotkaniach i trzeba przyznać, że jest to drużyna, która ma swój styl gry i na pewno nie przestraszy się bardziej utytułowanego rywala i nie zamuruje bramki. Było to widać w starciach czy to z Arsenalem, czy to z Chelsea czy w starciu z Manchesterem United. Z Chelsea mimo, że przegrali (0-2) mieli naprawdę kilka świetnych okazji na gola i gdyby lepsza skuteczność to wcale nie musieli by wracać ze Stamford Bridges bez punktów. Z Arsenalem udało się zremisować (1-1) natomiast z Czerwonymi Diabłami wygrali 5-3. Leicester co prawda to ekipa, która w tym sezonie zanotowała najmniej overów bramowych - raptem 4, ale jak już wspomniałem z bardziej renomowanymi przeciwnikami potrafi naprawdę zagrać niezłe spotkanie i wcale dziś nie stoją na straconej pozycji. Jeśli chodzi o Liverpool to w tym sezonie ma na koncie 8 overów i 5 underów. Co ciekawe większość overów Liverpool notowało poza Anfield Road - na wyjazdach bowiem zanotowali, aż 5 overów i tylko jeden under. Wiąże się to głównie z tym, że na wyjazdach Liverpool traci sporo goli - 12. Co ciekawe Leicester więcej overów notuje w meczach u siebie 3 z 4, zanotowali właśnie na King Power Stadium. Jak wygląda sytuacja kadrowa? Gospodarze wydaje się, że zagrają jedynie bez Deana Hammonda. Liverpool natomiast wciąż musi radzić sobie bez Sturridge’a, Balotellego oraz Sakho, a także Flanagana i Suso.
Wydaje się, że Manchester United w końcu wkroczył na właściwe tory. W 3 ostatnich kolejkach zdobył komplet punktów, w tym zwyciężył na wyjeździe z Arsenalem co na pewno podbudowało morale w drużynie z Old Trafford. Dziś podopieczni Louisa van Gaala zmierzą się ze Stoke City na własnym obiekcie i wydaje się, że to właśnie Manchester jest w tym meczu faworytem. Stoke po przerwie na reprezentacje przegrał oba spotkania -z Burnley (1-2) oraz Liverpoolem (0-1) i raczej nie świadczy to najlepiej o aktualnej formie drużyny Marka Hughesa. Burnley wszak to aktualnie przedostatni zespół w lidze (raptem 9 goli zdobytych), natomiast Liverpool jak wiemy od początku sezonu zmaga się ze sporymi problemami i zwycięstwa The Reds przychodzą z największym trudem. Ponadto Manchester Utd. ma naprawdę dobre statystyki spotkań ze Stoke. W poprzednim sezonie co prawda Stoke po raz pierwszy pokonało "Czerwone Diabły" ale wcześniej w 12 spotkań tylko raz Stoke udało się zremisować - pozostałe 11 to zwycięstwa MU (z czego 7 różnicą dwóch bramek lub więcej). Gospodarze dziś zagrają bez Daleya Blinda, Angela Di Marii, Luke'a Shaw'a, Jesse'ego Lingarda, Phila Jonesa. W drużynie gości natomiast zabraknie Petera Odemwingie , Glenna Whelana, Roberta Hutha, Victora Mosesa, Steve'a Sidwell'a, a niepewny występu jest Phil Bardsley. Osobiście stawiam tutaj na pewne zwycięstwo United, stąd też moja propozycja na handicap 0-1.
Po porażce z Marsylią dziś FC Nantes na Stade de la Beaujoire podejmie Toulouse FC. W ligowej tabeli to "Kanarki" są wyżej, po 15.kolejkach zajmują 7.miejsce (z dorobkiem 24 punktów), natomiast Toulouse zajmuje 13.miejsce (z 17 punktami). Ponadto wydaje się również, że Nantes to ekipa, która w obecnej chwili jest w nieco wyższej formie. Toulouse w 6 ostatnich spotkaniach ligowych zdobyli raptem 3 punkty (potrafili wygrać jedynie z Metz), ponadto w ostatnim okresie odpadli z Pucharu Francji (porażka z Bordeaux 1-3). Nantes natomiast ostatnio co prawda przegrali z Marsylią, wcześniej jednak "Kanarki" w 10 kolejnych spotkaniach o stawkę (wygrali 5 razy i 5 razy przegrali). Warto również zwrócić uwagę, że Toulouse na wyjazdach gra dość bezkompromisowo, odnieśli 2 zwycięstwa ale również, aż 6 porażek. Nantes natomiast u siebie co prawda bardzo często remisuje (4 razy) ale też potrafili wygrać 3 spotkania i tylko raz na własnym boisku ponieśli porażkę (z Monaco). W dniu dzisiejszym Nantes musi sobie radzić bez Koffiego Djidjiego. W drużynie goście jest więcej nieobecności, z urazami zmagają się William Matheus i Mihai Roman a zawieszony jest Abel Aguilara. Podsumowując uważam, że mimo, iż ostatnio Nantes przegrało z Marsylią to dziś są wstanie się zrehabilitować i odnieść zwycięstwo. Tym bardziej, że ich dzisiejszy rywal Toulouse znajduje się w ostatnim czasie w naprawdę kiepskiej formie, a i w spotkaniach wyjazdowych radzą sobie w tym sezonie dość przeciętnie. Myślę, że po takim kursie (2.30) warto spróbować zagrać na gospodarzy tego starcia.
Wydaje się, że Sevilli ostatnio przydarzył się dołek formy. Po serii naprawdę dobrych występów i zwycięstw ostatnio raczej z boiska schodzą pokonani. Wszystko zaczęło się z Bilbao i porażce 1-0, później co prawda pokonali w Lidze Europy Standard Liege (3-1) ale następnie było już tylko gorzej: 1-1 z Levante, 1-5 z Barceloną i 0-2 z Feyenoordem. Dziś na Sanchez Ramon Pijuzan będą jednak mieli okazję na przełamanie, bowiem przyjeżdża Granada, drużyna z dołów ligowej tabeli, która ma przede wszystkim bardzo duży kłopot ze zdobywaniem bramek - do tej pory 6 bramek zdobytych w 12 spotkaniach. Sevilla natomiast to ekipa, która do niedawna nie miała kłopotów ze zdobywaniem bramek (na swoim koncie mają ich już 19) i dziś zapewne liczą, że zdołają się przełamać i wygrać. Ja postanowiłem natomiast zagrać over 3.5 goli. W przeszłości Granada gościła na obiekcie Sevilli 3 razy, raz udało im się wygrać 2-1, a dwa razy wygrywała Sevilla 3-0 i 4-0. Jak więc widzimy bramki w tych spotkaniach padają i mam nadzieje, że dziś będzie podobnie. W tym sezonie Sevilla zanotowała 4 over 3.5 goli, Granada natomiast tylko 2. Overy Granady to spotkania z zespołami Realu Madryt i FC Barcelony, z pierwszymi przegrali 0-4 natomiast z drugimi 0-6. Jak więc widzimy gdy grali z zespołami z czołówki to przegrywali i to znacznie, myślę, że Sevilla, która również ma spore ambicje może również wysoko pokonać ekipę Granady. Kogo zabraknie w dniu dzisiejszym? W ekipie Sevilli nie zagrają Trémoulinas, Coke, Cristoforo i Iborra. Nieobecni w drużynie gości to Darwin Machis, Riki i Ruben Rochina. Podsumowując, wydaje mi się, że dla Sevilli jest to idealny mecz na przełamanie się i efektowną wygraną. Granada to zespół, który średnio sobie radzi, a z tym najlepszymi w lidze raczej nie ma wiele do powiedzenia. Myślę, że warto spróbować zagrać w tym meczu wysoki over bramkowy.
Mecz dwóch ekip, które w tym sezonie są na dwóch różnych biegunach jeśli chodzi o notowanie overów bramkowych. Fiorentina w tym sezonie mają raptem jeden over 3.5 goli na swoim koncie, drużyna Violi ponadto nie strzela zbyt wielu bramek (12) ale też nie tracą ich za wiele (11). Z drugiej strony mamy Cagliari drużynę, którą w tym sezonie bardzo fajnie się ogląda (jej mecze), w tym sezonie 5 overów 3.5 goli (obok Parmy i Milanu to najlepszy wynik w całej Serie A). Warto jednak zwrócić uwagę, że Cagliari to ekipa, która i dużo bramek strzela (20) ale również ma spore kłopoty w defensywie (również 20 bramek straconych). Jak może wyglądać dzisiejsze spotkanie? Gospodarze będą chcieli zapewne się przełamać, bowiem w 4 ostatnich kolejkach zdobyli raptem 3 punkty (wszystkie za remisy). Viola natomiast ostatnio wydaje się, że wskoczyła na właściwe tory, wygrana w lidze z Veroną (2-1) jak i w Lidze Europy z Guingamp (2-1), wyniki te to potwierdzają. Ja postanowiłem więc w tym spotkaniu zagrać over 3.5 goli. Cagliari to ekipa, która przede wszystkim stawia na atak, zresztą ciężko się temu dziwić jeżeli zobaczymy, że trenerem tej ekipy jest Zdenek Zemam, trener, który stawia atak nad obronę (co widać po wynikach). Viola natomiast może to wykorzystać, wszak do składu wrócił już m.in. Mario Gomez, są Cuadrado czy Joaquín na skrzydłach co daje naprawdę spory potencjał w ofensywie. Myślę, że jest to mecz w którym warto spróbować zagrać over bramkowy, moja propozycja to over 3.5 goli.
Po 12.kolejkach Serie A Milan i Udinese są sąsiadami w ligowej tabeli. Zespół Rossoneri zajmuje 7.miejsce natomiast Bianconeri 8.miejsce - obie ekipy mają po tyle samo punktów - 18. Obie ekipy również raczej nie są zadowolone z miejsca, które zajmują, Milan wszak w tym sezonie pod wodzą Filippo Inzaghiego mieli wrócić do europejskich pucharów (najlepiej Ligi Mistrzów) natomiast Udinese również miało aspiracje grać w Europie. Ponadto obie ekipy w ostatnim czasie nie potrafią wygrać - Udinese w 4 ostatnich spotkaniach raptem 2 razy zremisowali, natomiast Milan ostatnio wyspecjalizował się w remisach 4 w ostatnich 5 meczach ligowych (i porażka). Dzisiejsze starcie na Giuseppe Meazza jest więc spotkaniem na przełamanie dla jedynych jak i drugich. Faworytem co prawda jest tutaj Milan ale według mnie ciężko tutaj przewidzieć do końca jakim wynikiem to spotkanie może się zakończyć. Ja postanowiłem zagrać over bramkowy. Obie ekipy w tym sezonie nieźle radzą sobie w ataku, Milan ma na swoim koncie 21 goli, Udinese natomiast 15. Z drugiej jednak strony słabo spisują się w obronie, Milan stracił już 17 bramek, natomiast Udinese 15. Warto również zwrócić uwagę, że Milan to jednak z 3 ekip w Serie A, która ma na swoim koncie 5 meczów zakończonych overem 3.5 goli (najwięcej w lidze). Udinese natomiast ma na swoim koncie tylko 2 takie spotkania. Gospodarze dziś zagrają bez De Jonga, Abate i Alexa, goście natomiast muszą sobie radzić bez Riery, Silvy i Muriela. W ostatnich sezonach raczej nie notowaliśmy overów 3.5 goli w spotkaniach obu ekip (3 ostatnie mecze na San Siro to 3 under 3.5 goli). Wcześniej jednak w starciach tych ekip na San Siro bramek padało i to sporo. Dość powiedzieć, że w sezonach 2004/05 - 2010/11 zanotowaliśmy 7 kolejnych ligowych spotkań z overem 3.5 goli (Milan wygrywał m.in. 5-1 (2 razy), 4-1, 3-1, 3-2, Udinese 3-2 wygrało i raz padł remis 4-4). Mam nadzieje, że dziś piłkarze dorównają tej historii i dziś na San Siro padnie kilka bramek, a over 3.5 goli zostanie pokryty.
Na Stadio Marc' Antonio Bentegodi Chievo Werona będąca w strefie spadkowej podejmie Lazio Rzym, które przed tą kolejką zajmuje 6.miejsce ale z niewielką stratą nawet do 3.miejsca. Faworytem mimo, że ostatnio nieco słabiej sobie radzili w tym starciu są piłkarze Biancocelesti, którzy ostatnio przegrali 2 mecze z rzędu, ale myślę, że dzisiejsze starcie z Chievo jest idealne na przełamanie i zdobycie kompletu punktów. Chievo to ekipa, która sporo meczów przegrywa w tym sezonie już 7 porażek na ich koncie w 12 kolejkach. U siebie również nie są zespołem z którym rywalami gra się jakoś szczególnie ciężko - 1 zwycięstw, 2 remisy i 3 porażki. Lazio co prawda w tym sezonie na wyjazdach nie wygrywa zbyt często, raptem 2 zwycięstwa, ale te zwycięstwa nad Palermo (4-0) oraz Fiorentiną (2-0) pokazują, że podopieczni Stefano Pioliego są naprawdę groźnym przeciwnikiem, który może pokusić się o zwycięstwa w meczach wyjazdowych. Zresztą jeśli chodzi o starcia na Stadio Marc' Antonio Bentegodi to Lazio ma naprawdę dobre wspomnienia. Otóż od sezonu 2006/07 Lazio na tym obiekcie regularnie wygrywa - aktualnie daje to 7 kolejnych zwycięstw Lazio na obiekcie Chievo. Wcześniej również jednak nie było różowo, Chievo potrafiło wygrać raptem raz, mieliśmy również 3 remisy i jedno zwycięstwo Lazio. Jak wygląda sytuacja kadrowa w obu ekipach przed tym spotkaniem? Gospodarze muszą radzić sobie bez Botty, Sardo i Hetemaja. Nieco więcej nieobecnych jest po stronie Lazio gdzie zabraknie Lulica, Gentilettiego, Cataldiego, Pereirinhy i Ciany. Mimo tych osłabień uważam, że Lazio stać na zwycięstwo w tym spotkaniu i zdobyciu kolejnych punktów, które pozwolą im przynajmniej na jakiś czas awansować na 3.miejsce w ligowej tabeli.
Po skromnym zwycięstwie w Lidze Mistrzów dziś Real Madryt zmierzy się z Malagą na La Rosaleda. Teren wydaje się być dość ciężki ale "Królewscy" są obecnie w tak wysokiej formie, że ciężko spodziewać się by mogli tu stracić jakieś punkty. Bardziej prawdopodobny jest tutaj wysoki wynik (wysokie zwycięstwo Realu Madryt). Real już dwa razy skromnie wygrywał w Lidze Mistrzów, najpierw z Ludogorec (2-1) a później z Liverpoolem (1-0), po tych spotkaniach w meczach ligowych mieliśmy naprawdę mocną strzelanie bramkową - po starciu z Ludogorcem było 5-0 z Bilbao, natomiast po spotkaniu z Liverpoolem 5-1 z Vallecano. Być może również dziś Real będzie chciał nieco poprawić i tak już znakomite wyniki strzelecki i w starciu z Malagą zobaczymy sporo bramek. W tym sezonie Real zanotował już 6 overów 4.5 goli (jest to oczywiście najlepszy wynik w lidze), średnia bramek w meczach Realu również robi wrażenie, bo wynosi 4.8 gola na mecz. Malaga natomiast nie miała jeszcze okazji zanotować spotkania z overem 4.5 goli w tym sezonie. Warto zwrócić uwagę, że na La Rosaleda notowaliśmy takie over i to wcale nie tak dawno temu. W sezonie 2012/13 padł wynik 3-2, a w sezonie 2010/11 Real wygrał 4-1. Real dziś zagra bez Luka Modrica, Sami Khediry i Jesé Rodrigueza. Gospodarze natomiast muszą sobie radzić bez Nordina Amrabata, Flavio Ferreiry, Roberto Chena i Juanmiego.





