W ostatnich dwóch sezonach Lech wygrywał z Piastem odpowiednio 4:0 (d), 3:0 (w), 2:0 (w) oraz 4:0 (d). Ekipa Piast może więc nabawić się kompleksów w starciach z Lechem i dziś do Poznania mimo, że zapowiadają walkę o punkty to jednak pojadą przede wszystkim by znów nie stracić 4 goli. Osobiście uważam, że może być z tym kłopot. Lech przede wszystkim będzie chciał zrehabilitować się za porażkę Nomme Kalju i pewnym zwycięstwem nieco uspokoić nastroje drużyny przed spotkaniem rewanżowym. Co prawda dziś nie zagra Teodorczyk ale kto wie może dziś swoją przydatność do drużyny potwierdzi Darko Jevtić. Ponadto pamiętajmy, że Lech posiada naprawdę mocną drugą linię z Lovrencsicsem, Pawłowskim i Hamalainenem. Jeśli chodzi o Piast to obawiam się tutaj o pozycję bramkarza, pamiętam, że w poprzednim sezonie mieli z tym kłopot gdy z różnych powodów nie mógł grać Dariusz Trela, teraz tego zawodnika nie ma w drużynie a zastąpić go ma między słupkami Alberto Cifuentes z La Hoya Lorca CF. Moja propozycja to over 2.5 goli. Lech jak już wspomniałem będzie chciał zrehabilitować się za wpadkę z pucharów i wydaje się, że rywal na przełamanie idealny. Osobiście jednak (wbrew statystykom h2h) nie lekceważyłbym Piasta, który w poprzednim sezonie (pod koniec) potrafił momentami naprawdę nieźle zagrać w ofensywie i dziś gdy Lech nawet z zespołem z Estonii traci gola wcale nie jest powiedziane, że dziś muszą wygrać do spotkanie do zera. Choć osobiście uważam, że Lech ten mecz wygra ale kto wie, może nie będzie to, aż tak przekonujące zwycięstwo a np. wygrana 2-1? Mimo wszystko moja propozycja to over bramkowy.
Zawisza latem postanowiła obrać kierunek Portugalski stamtąd sprowadzono bowiem 4 kolejnych zawodników (aktualnie w kadrze Zawiszy mamy 10 graczy sprowadzonych z ligi Portugalskiej). W poprzednim sezonie zdawało do egzamin, wszak Zawisza wygrała Puchar Polski oraz grała w grupie mistrzowskiej, a podobać mogła się gra takich graczy jak Luís Carlos, Bernardo Vasconcelos czy André Micael. Mam nadzieje, że sprowadzenie kolejnych graczy z tego kraju sprawi, że trochę tej południowoeuropejskich piłki uświadczymy w Bydgoszczy i mecze Zawiszy będzie oglądało się z przyjemnością. Podstawy ku temu są bowiem Zawisza już wygrała Superpuchar Polski z Legią w Warszawie (3-2) oraz co prawda przegrała na wyjeździe z Zulte-Waregem (1-2) ale wynik nie przekreśla Zawiszy w meczu rewanżowym. Osobiście więc postanowiłem zagrać w tym meczu over bramkowy. Zawisza z przodu prezentuje się nieźle (choć wciąż nie mogą grać Masłowski i Goulon) z drugiej strony w obu spotkaniach o stawkę straciła po 2 gole. Być może wpływ na to ma zmiana bramkarza, aktualnie broni bowiem Sandomierski, a wcześniej bronił Kaczmarek o którym sam Ryszard Osuch mówił w wywiadzie, że jest to najlepszy piłkarz na swojej pozycji w lidze. Ponadto pamiętajmy, że w porównaniu z poprzednim sezonem w tym w linii defensywnej Zawiszy nie ma już Lewczuka i Skrzyńskiego. Jeśli chodzi o Koronę to tutaj latem nastąpiło spore oczyszczenie kadrowe, z klubu odeszło bowiem 17 zawodników m.in. Tomasz Lisowski, Pavol Staňo czy Daniel Gołębiewski. Sprowadzono natomiast 5 nowych zawodnik z czego tylko jednego Polaka Bartosz Kwiecień z Górnika Łęczna. Warto również zaznaczyć, że wciąż kontuzjowany jest Zbigniew Małkowski i pierwszym bramkarzem przynajmniej na ten moment jest Wojciech Małecki, choć w ostatniej chwili sprowadzono Litwina Vytautas Černiauskas z FC Vasuli i to zapewne on będzie w następnych kolejkach nominalnym pierwszym golkiperem drużyny. Moja propozycja na to spotkanie to over bramkowy (2.5) Zawisza we wcześniejszych spotkaniach tego sezonu grała nieźle w ataku i zdobywała bramki (również je tracą) myślę, że dziś może być podobnie. Koronę dziś poprowadzi Ryszard Tarasiewicz czy ex-trener Zawiszy i na pewno będzie chciał utrzeć nosa swojej byłej drużynie. Myślę, że przed nami naprawdę niezły mecz w którym bramek nie powinno zabraknąć, moja propozycja to over 2.5 goli.
Dziś chyba spotkanie drużyny, której najbardziej oczekuje się jego debiutu oraz tego co pokaże w nowym sezonie - oczywiście mowa o Lechii Gdańsk. W poprzednim sezonie Lechia zajęła 4.miejsce i był to najlepszy wynik w historii tego klubu ale nikt nie ukrywa, że cele na ten sezon są jeszcze większe. Ciężko się temu dziwić jeżeli spojrzymy na ruchy transferowe Lechii w tym okienku transferowym. Do klubu przyszli m.in. Bartłomiej Pawłowski, Mateusz Możdżeń, Ariel Borysiuk, Daniel Łukasik, Adam Dźwigała i Dariusz Trela czyli zawodnicy, którzy na polskich boiskach już się pokazali i to pokazali się z dobrej strony. Oprócz Polaków Lechia jednak sprowadzała również obcokrajowców z których najciekawsze CV mają Danijel Aleksić (w przeszłość grał w AS Saint-Étienne Loire i SpVgg Greuther Fürth, a także miał epizod w Genoa CFC 1893), Ałdan Kacajew (wychowanek Tierieka Grozny) oraz Tiago Valante (grywał w najwyższej klasie rozgrywkowej w Portugalii w takich klubach jak FC Paços de Ferreira czy Aves). Wszyscy więc chyba są zainteresowani jak ta drużyna będzie prezentować się na tle rywali w Ekstraklasie tym bardziej, że w ostatnim sparingu przed ligą zaprezentowali się bardzo dobrze wygrali bowiem z Panathinaikosem Ateny i to, aż 4-0! Jeśli chodzi o Jagiellonię to wydaje mi się, że nieco osłabili się przed tym sezonem. Z drużyny odeszli m.in. Adam Dźwigała, Bekim Balaj, Giorgi Popchadze, Dawid Plizga, Jakub Tosik czy Ugochukwu Ukah to byli zawodnicy, którzy w miarę regularnie grali w barwach Jagiellonii w poprzednim sezonie i wydaje się, że będzie ciężko ich zastąpić. Tym bardziej, że klub raczej spektakularnych transferów nie robił, przybyli Patryk Tuszyński (w ramach rozliczeń za transfer Dźwigały), Sebastian Madera oraz dwóch ex-widzewiaków Marek Wasiluk oraz Povilas Leimonas pozostali zawodnicy którzy przybyli do klubu do zawodnicy z klubów z niższych klas rozgrywkowych. Widać więc, że Lechia zdecydowanie wzmocniła swoją kadrę, Jagiellonia natomiast chyba odwrotnie. Kto więc powinien wygrać to spotkanie? W poprzednim sezonie w lidze Lechia 2 razy wygrała z Jagą (1-0 w Białymstoku oraz 2-1 u siebie) ale odpadli z tą samą Jagiellonią z Pucharu Polski. Osobiście wydaje mi się, że Lechia jest tutaj faworytem, owszem wielu poddaje w wątpliwość czy tak duża ilość nowych zawodników od razu stworzy drużynę ale w większości są to zawodnicy umiejętnościami wybijającymi się na tle naszej Ekstraklasy, ponadto jak już wspomniałem ostatnio Lechia pokonała Panathinaikos 4-0 i taki wynik musi robić wrażenie. Moja propozycja to wygrana Lechii na inaugurację sezonu.
Mecz inauguracyjnego sezonu zapowiada się fascynująco, w Bielsku-Białej Podbeskidzie zmierzy się z Pogonią Szczecin. Mecz, który już bez ironii raczej niczym nas nie zachwyci, a prędzej sprowadzi nas na ziemie po tym co oglądaliśmy na Mistrzostwach Świata w Brazylii, tak jak spotkanie Legii z półamatorami z Irlandii. Czego można spodziewać się po starciu Podbeskidzia z Pogonią? Chyba niewiele tym bardziej jeżeli spojrzymy na mecze kontrolne obu tych ekip przed sezonem. Pogoń owszem ostatnio zremisowała nawet z Werderem (1-1) ale wcześniej przegrali z Bytovią Bytów (0-1) czy też zostali rozbici przez Legię (1-4). Podbeskidzie natomiast też bez wielkich wyników, przegrali swoje mecze nie tylko z Górnikiem Zabrze (0-3) czy Ostravą (0-2) ale również z Frydek-Mistek (0-1) ostatni zremisowali z Koroną (1-1). Osobiście wydaje mi się, że będzie to typowy mecz na remis. Pogoń bez Marcina Robaka sporo traci w ofensywie i ciężko im będzie zapełnić lukę po tym zawodniku (mimo, że do klubu przyszedł Łukasz Zwoliński z Górnika Łęczna). Podbeskidzie natomiast poszła na ilość do do drużyny sprowadzono, aż 4 napastników (Idrissa Cissé, Róbert Demjan, Wojciech Okińczyc i Bartosz Śpiączka) ponadto wrócił również Sylwester Patejuk jednak jak popatrzymy na wyniki meczów kontrolnych to ta ilość nie przełożyła się w jakość (jak na razie). W poprzednim sezonie w Szczecinie góra była Pogoń która wygrała 2-1, w Bielsku-Białej padł natomiast bezbramkowy remis. Osobiście uważam, że dziś może być podobnie. Pogoń w poprzednim sezonie notowała bardzo dużo remisów i myślę, że w tym sezonie może być podobnie, wszak trener pozostał ten sam, a i kadra niewiele się zmieniła. Myślę, że remis w pierwszym meczu tego sezonu zadowoli jednych i drugich i według mnie jest to najprawdopodobniejszy scenariusz. Po meczach kontrolnych widać, że obie drużyny potrzebują jeszcze czasu by osiągnąć swoją optymalną formę i dziś możemy być świadkami naprawdę dość przeciętnego (by nie napisać słabego) spotkania (jakich wiele) w naszej Ekstraklasie. Moja propozycja to remis (ze wskazaniem na bezbramkowy remis).
Wczoraj mieliśmy okazję oglądać jak słabe są polskie kluby na tle europejskich klubów (nawet tych półamatorskich). Legia dopiero w doliczonym czasie gry uratowała remis i nie skompromitowała do końca jednak duży niesmak pozostał. Jakub Kosecki w wywiadzie po meczu mówił, że chyba drużyna zagrała poniżej oczekiwań i możliwości, wcześniej natomiast prezes drużyny pan Leśniadorski mówił, że prawdziwa gra zacznie się dla Legii w III rundzie el. Ligi Mistrzów. Z taką postawą owszem prawdziwa gra zacznie się od III rundy ale już bez polskiego klubu. Czy dziś polskie drużyny zaprezentują się lepiej? Dobrą wiadomością jest to, że przynajmniej nie będziemy mieli okazji tego oglądać :) Myślę jednak, że po wczorajszych wydarzeniach ani Ruch ani Lech nie będą lekceważyć swojego przeciwnika i po prostu wygrają swoje pierwsze spotkania (innej opcji osobiście nie przewiduje). Owszem Ruch osłabił się latem, z drużyny odeszli Michał Buchalik, Maciej Jankowski oraz Maciej Sadlok a jedynym nowym zawodnikiem który dziś będzie mógł zaprezentować się w barwach "Niebieskich" jest Michał Efir. Ponadto w meczowej "18" Jan Kocian nie będzie miał do dyspozycji Gieragi, Skaby, Szewczyka i Szyndrowskiego oraz Senada Karahmeta i Michała Rzuchowskiego. Goście jednak też nie zagrają w najmocniejszym składzie, z informacji jakie posiada Ruch Chorzów to w ekipie gości nie zagrają dziś Mario Sara, Szwajcar Ramon Cecchini i Czech Pavel Pergl. Dlaczego uważam, że Ruch to spotkanie powinien wygrać? Vaduz owszem nie jest już tak słabym zespołem jak kiedyś ( w przeszłości - 2011 r. - potrafili wyeliminować serbską Vojvodinę Nowy Sad) ale mimo wszystko jest to ekipa słabsza, Ruch w poprzednim sezonie prezentował się pod rządami Jana Kociana naprawdę przyzwoicie i styl gry "Niebieskich" mógł się podobać. Ponadto mimo odejścia Jankowskiego, Sadloka i Buchalika, pierwsza "11" wciąż wygląda naprawdę dobrze. Oto w jakim składzie dziś najprawdopodobniej wybiegnie ekipa Ruchu: Kamiński - Konczkowski, Malinowski, Stawarczyk, Dziwniel - Kowalski, Surma, Babiarz, Starzyński, Zieńczuk - Kuświk. Jeśli chodzi o skład FC Vaduz to są to piłkarze, których nazwiska raczej nic nie mówią przeciętnemu polskiemu kibicowi. Ponadto z historii pamiętam, że Ruch to ekipa, która owszem wielkich sukcesów w Lidze Europy (wcześniej Pucharze UEFA) nie osiągała ale raczej omijały tą drużynę efektowne wpadki z drużynami niżej notowanymi. Jeżeli byli faworytami swojego dwumeczu to te dwumecze wygrywali. Mam nadzieje, że będzie też i tak tym razem i dziś w Gliwicach piłkarze "Niebieskich" zrobią duży krok w tym kierunku.
Już dziś na Maracanie w Rio de Janeiro rozstrzygnie się kto sięgnie po Puchar Świata XX Mistrzostw Świata. Faworytem bukmacherów wydaje się być reprezentacja Niemiec, ciężko się temu dziwić jeżeli przypomnimy sobie jak ekipa Joachima Löwa rozprawiła się w półfinale z gospodarzem tych Mistrzostwa Brazylią (7-1). Argentyna natomiast w swoich spotkaniach jak do tej pory nie zachwyca, swoje mecze jak wygrywa to wygrywa jedną bramką lub tak jak półfinał z Holandią po serii rzutów karnych. Osobiście uważam również, że to Niemcy są aktualnie lepszą ekipą niż Albicelestes. W drużynie Argentyny duże znaczenie mają indywidualności, dużo również zależy od Lionela Messiego. Jeśli chodzi o Niemców to tutaj mamy drużynę, która najwidoczniej w końcu w tych najważniejszych spotkaniach grają najlepszą piłkę, a nie jak do tej pory do półfinału wielkiej imprezy. Subiektywnie również uważam, że Niemcy mieli trudniejszą drabinkę turniejową niż Argentyna. Przypomnę, że Niemcy w grupie okazali się lepsi od Portugali z Ronaldo w składzie, od Ghany, która przecież tak podobała się postronnym kibicom i USA. W fazie pucharowej owszem najpierw trafili na Algierię ale później mierzyli się z Francją, która również na tym Mundialu grała bardzo dobrze, no i półfinał z gospodarzami. Argentyna grupę miała dość łatwą z Nigerią, Iranem i Bośnią i Hercegowiną, w fazie pucharowej natomiast eliminowali Szwajcarów i Belgów oraz Holandię - w każdym z tych meczów mieli swoje mniejsze lub większe problemy i w każdym ich awans wisiał na włosku. Również sytuacje około futbolowe dają większe szansę Niemcom. Przypomnę, że w historii ekipy, które zdobywały swój 4 tytuł Mistrza Świata musieli czekać 24 lata od momentu gdy zdobyli ten tytuł ostatni raz (Brazylia w 1998 i Włochy w 2006), teraz Niemcy stają przed taką sytuacją (ostatni triumf w 1990). Ponadto w trakcie meczu Niemcy - Portugalia komentator tego spotkania wspominał, że kanclerz Niemiec Angela Merkel jeżeli jest na trybunach i dopinguje swoich rodaków Ci nie tylko wygrywają ale wygrywają wysoko. Z Portugalią wygrali 4-0, wcześniej takie przypadki były na Euro 2012 i mecz z Grecją (4-2) oraz bodaj mecz z Argentyną w 2010 i wygrana 4-0 (tych spotkań było więcej ale te tylko zapamiętałem). Warto również pamiętać, że Niemcy na MŚ ostatni raz z Argentyną przegrali w 1986 r. (przegrany finał 2-3) od tamtej pory grali ze sobą 3 razy na imprezie tej rangi i górą okazywali się Niemcy : w 1990 r wygrana w finale 1-0, w 2006 r. wygrana po serii rzutów karnych i wspomniany już rok 2010 i wygrana 4-0. Moja propozycja to wygrana Niemiec i zdobycie przez nich 4 tytułu Mistrza Świata, niezależnie czy będzie to po serii rzutów karnych, dogrywce czy w regulaminowym czasie gry Niemcy według mnie powinni okazać się lepsi.
Mecz o, którym jak powiedział Luis van Gaal jest najmniej potrzebnym spotkaniem na Mistrzostwach i w zasadzie mogłoby go nie być. Oczywiście mowa o spotkaniu o 3. miejsce , które jednak zawsze ma swoją dramaturgię i historię na każdym Mundialu. Mi osobiście mecz o 3.miejsce na MŚ kojarzy się z dużą ilością bramek. Pamiętam MŚ we Francji w 1998 r. wtedy o 3.miejsce grała Holandia z Chorwacją i Ci drudzy wygrali 2-1, w 2002 r. w tym, że spotkaniu zagrały Korea Południowa z Turcją i padł wynik 2-3 (dla Turków), w latach 2006 i 2010, 3. miejsce przypadało Niemcom, którzy wygrywali z Portugalią (3-1) oraz z Urugwajem (3-2). Osobiście więc liczę, że dzisiejsze spotkanie nie będzie odbiegało zbytnio od tamtym meczów i przynajmniej over 2.5 goli zostanie pokryty. Wydaje mi się, że podstawy ku temu są. Canarinhos w meczu półfinałowym pokazali jak nie powinno grać się w obronie, owszem zabrakło ich najlepszego obrońcy Thiago Silvy ale 7 goli straconych w półfinale to naprawdę duża dawka. Jeśli chodzi o Holendrów to oni do tej pory raczej preferowali grę z kontry, w spotkaniach z Kostaryką i Argentyną nie strzelili ale też nie stracili gola przez w sumie 240 minut! Dziś myślę, że van Gaal już tak dużej roli do taktyki nie będzie przykładał (być może ta szansę rezerwowym na tym Mundialu) i spróbuje zagrać nieco bardziej ofensywnie. Brazylia natomiast na pewno będzie chciała zrehabilitować się za kompromitującą porażkę z Niemcami i choć trochę "udobruchać" swoich fanów. A na koniec ostatnie mecze pomiędzy tymi ekipami. Jak widać poniżej overy bramkowe w starciach tych ekip wcale do rzadkości nie należą : 04.06.11 MEC Brazylia Holandia 0 : 0 02.07.10 MIS Holandia Brazylia 2 : 1 09.10.99 MEC Holandia Brazylia 2 : 2 08.06.99 MEC Brazylia Holandia 3 : 1 05.06.99 MEC Brazylia Holandia 2 : 2 07.07.98 MIS Brazylia Holandia 2 : 1 ( 1 : 1) 09.07.94 MIS Holandia Brazylia 2 : 3
Dziś wieczorem czasu polskiego w São Paulo dowiemy się czy po raz pierwszy w historii zespół z Europy sięgnie po tytuł Mistrza Świata, które są rozgrywane w Ameryce Południowej bądź Północnej (tak się stanie jeżeli Holandia awansuje do finału) czy jednak Albiceleste awansuje do finału i to oni zagrają z Niemcami w wielkim finale. Osobiście więcej szans daję w tym spotkaniu Argentynie. Holandia w imponującym stylu rozpoczęli Mistrzostwa od 5-1 z Hiszpanią, ale później było już zdecydowanie gorzej. W samej fazie pucharowej zarówno w meczu z Meksykiem jak i Kostaryką byli o krok od pożegnania się z turniejem, a pamiętajmy, że mimo, iż te reprezentacje okazały się odkryciem tych Mistrzostw to nie są to topowe ekipy na świecie. Oranje na tym turnieju grają zdecydowanie inną piłkę niż do tego nas przyzwyczaili, a mianowicie grają z kontry. Dziś zapewne będzie podobnie i Holandia pozwoli na rozgrywanie piłki Argentynie i będzie wyczekiwać na szansy właśnie w kontratakach i liczyć na swój tercet w ofensywie tj. Sneijder - Robben - Van Persie. Osobiście jak patrzę na formację defensywną Oranje to nie budzi u mnie zbyt dużego zaufania : Vrij, Vlaar, Indi, choć sam Vlaar może dziś nie zagrać bowiem zmaga się z kłopotami zdrowotnymi. Argentyna to drużyna, która również na tym turnieju nie zachwyca ale ma w swoim składzie przede wszystkim Messiego, który potrafi swoim błyskiem geniuszu doprowadzić swoją drużynę do zwycięstwa. Ponadto pamiętajmy, że w ekipie Argentyny w ofensywie mamy również Higuaina czy Aguero, ten drugi będzie mógł już dzisiaj zagrać. Nie zagra natomiast Angel Di Maria, który w ostatnim meczu nabawił się urazu. Osobiście spodziewam się zdecydowanie innego spotkania niż wczoraj. Myślę, że to spotkanie może rozstrzygnąć jeden gol i myślę, że tego gola może zdobyć drużyna Argentyny. Holandia po bardzo dobrym wrażeniu na początek, później nieco to wrażenie zanikło i wydaje mi się, patrząc na skład Oranje, że półfinał dla tej ekipy to i tak naprawdę bardzo dobry wynik na który patrząc obiektywnie przed turniejem ciężko było stawiać. Argentyna jak już wspomniałem nie zachwyca ale wydaje mi się, że jest to drużyna lepsza od Oranje i mająca przede wszystkim Messiego, który potrafi przechylić szalę zwycięstwa jednym zagraniem na korzyść swojej drużyny. Stawiam więc na awans Argentyny do finału i powtórkę bodajże z 1990 r. kiedy mieliśmy finał w którym zmierzyły się ze sobą reprezentacje Niemiec i Argentyny.
Dziś późnym wieczorem czasu polskiego w Belo Horizonte poznamy pierwszego finalistę XX Mistrzostw Świata. Obie reprezentacje liczą, że to właśnie oni zagrają 13 lipca w wielkim finale ale z tej pary tylko jednym ta sztuka się uda. Kto ma większe szansę? Z jednej strony Brazylia gra u siebie, może liczyć na doping swoich fanów. Z drugiej strony Canarinhos dziś zagrają bez dwóch jakże kluczowych zawodników, a mianowicie Thiago Silvy i Neymara, ich brak może być naprawdę dość mocno odczuwalny jeśli chodzi o ekipę Luisa Felipe Scolariego. Niemcy natomiast na tym Mundialu grają dość nierówno, szczególnie w obronie. Z Algierią tych błędów w defensywie było naprawdę sporo, natomiast w starciu z Trójkolorowymi już zdecydowanie mniej. Kto więc może awansować do finału? Według mnie będą to Niemcy. Drużyna Joachima Loewa miała na tych Mistrzostwach kłopoty w obronie ale wiązało się to z kontuzjami zawodnikami. Dziś jednak Niemcy w obronie zagrają chyba w najsilniejszym zestawieniu: Lahm, Boateng, Hummels, Howedes. Fundamentalną personą w tym zestawieniu jest Mats Hummels, zawodnik z którym obrona Niemiecka gra zdecydowanie pewniej, a i sam potrafi zdobyć bramkę. Jest to według mnie jeden z najwartościowszych (jak nie najwartościowszy) piłkarz tej drużyny i z nim w składzie Niemcom będzie zdecydowanie łatwiej o korzystny wynik. Brazylia natomiast dziś gra bez dwóch kluczowych swoich zawodników, ponadto zauważalna jest w poczynaniach Brazylijczyków nerwowość. Owszem gdy wszystko idzie po ich myśli to i gra wygląda nieźle, ale gdy rywal zdobędzie gola zaczyna dziać się nerwowo w szeregach Brazylijczyków. Myślę, że Niemcy do doświadczona ekipa i będzie próbowała wykorzystać ten fakt. Osobny akapit należy poświęcić arbitrowi, którym dziś będzie Marco Rodríguez. Mam nadzieje, że Meksykanin nie będzie zbytnio faworyzował gospodarzy turnieju. Obawy mam bowiem ze strony sztabu Brazylijczyków można usłyszeć, że sędziowie na tym Mundialu sędziują przeciwko tej ekipie. Mam nadzieje, że pan Marco Rodríguez nie ulegnie presji i będzie sędziował w miarę sprawiedliwie. Moja propozycja na to spotkanie to awans reprezentacji Niemiec (osobiście stawiam, że awans zapewnią sobie w regulaminowym czasie gry ale dla bezpieczeństwa typuję jedynie awans).
W ostatnim z ćwierćfinałów na Arena Fonte Nova aktualni wciąż wicemistrzowie Świata z przed 4 lat zmierzą się z rewelacją tego turnieju Kostaryką. Piłkarze trenera Jorge Luisa Pinto i tak już osiągnęli historyczny wynik - ćwierćfinał MŚ, a przecież nikt im nawet nie dawał szans na wyjście z grupy gdzie mieli za rywali Włochów, Anglików i Urugwaj. Ostatecznie jednak wyszli i to jako pierwsi z pierwszego miejsca! Nie da się jednak ukryć, że już z Grecją gra Kostaryki wyglądała już zdecydowanie słabiej, owszem Grecy szczęśliwie doprowadzili do dogrywki ale też mieli w tej dogrywce idealną szansę na zakończenie meczu. Dziś osobiście jednak nie spodziewam się kolejnej niespodzianki na tych Mistrzostwach, myślę, że Oranje awansują do najlepszej czwórki mistrzostw i myślę, że nie będą potrzebowali do tego więcej niż regulaminowego czasu gry. Owszem z Meksykiem nie zachwycili, wygra dość szczęśliwa w samej końcówce. Pamiętajmy jednak, że wcześniej Oranje grali naprawdę nieźle potrafili znakomicie wykorzystywać swój tercet z przodu Sneijder, Robben, van Persie, nie zapominajmy również, że Holandia groźna jest nie tylko w kontratakach ale również przy stałych fragmentach gry z których już kilka bramek na tym Mundialu strzeliła. Co prawda szkoleniowiec Kostaryki mówił na konferencji - " Grając bez presji, stać nas jednak na wszystko ". To jednak ciężko wyobrazić sobie Kostarykę w najlepszej czwórce. Dziś ponadto zagrają bez Oscara Duarte co będzie sporym osłabieniem formacji defensywnej. Warto również wspomnieć, że Kostaryka jak na razie oprócz meczu z Urugwajem, gdzie strzeliła 3 gole w pozostałych spotkaniach nie zachwyciła skutecznością, 1 gol z Włochami i Grecją oraz bez gola w meczu z Anglią. Wydaje się, że myśląc o sukcesie muszą poprawić skuteczność, wszak Holandia w każdym z dotychczasowych spotkań strzelała przynajmniej 2 gole w meczu, a ich bilans to 12 goli strzelonych już na tym turnieju! Osobiście więc myślę, że Holandia to spotkanie wygra, wygra głownie dzięki swojej sile w ofensywie czyli szybkiemu Robbenowi i mam nadzieje skutecznemu van Persiemu. Moja propozycja to wygrana Oranje w regulaminowym czasie gry.






