Dziś obejrzeć będziemy mogli również spotkania w naszej polskiej Ekstraklasie. Jednym z nich zainteresowałem się w mojej analizie. Mianowicie chodzi mi o spotkanie obecnego lidera tabeli, Wisły Kraków z zajmującą miejsce przedostatnie, Pogonią Szczecin. Drużyny te obecnie diametralnie różnią się m.in formą, dyspozycją oraz... zadaniem do wykonania w tym sezonie. Pogoń, podobnie jak Cracovia w tym sezonie nie zaznała jeszcze smaku zwycięstwa, notując 4 porażki i 4 remisy. Z pewnością przed dzisiejszym spotkaniem z Wisłą nie sprzyja fakt, iż tak ważni zawodnicy, jak Frąszczak, Buksa, Delev czy Żyro nie są gotowi do gry. Mimo wszystko trener Runjaić ma do dyspozycji nabytego z Lecha Poznań Radosława Majewskiego, który w dwóch ostatnich meczach dał o sobie znać i zdobył łącznie 2 bramki. Wisła, jako obecny lider prezentuje chyba najbardziej atrakcyjną grę w całej lidze. Dowodem na to jest aż 14 bramek, zdobytych tylko w 4. ostatnich meczach! W ostatniej kolejce, pokonując u siebie Lechię aż 5:2 "zepchnęli" tym samym przyjezdnych z Gdańska i zajęli fotel lidera, którego jak wiadomo, nikt nie chce tak łatwo oddawać. Zawodnicy "białej gwiazdy" notują obecnie serię 4. kolejnych zwycięstw i być może dziś, w Szczecinie zdołają tą serię przedłużyć. W ostatnich 3. spotkaniach tych drużyn w Szczecinie obydwie trafiały do siatki. Tego spodziewam się i dziś, jednak myślę, że na remisie 1:1 się nie skończy. Celowałbym tutaj w wynik 1:2 lub więcej ze strony przyjezdnych. W ostatnich meczach z udziałem Wisły mogliśmy obejrzeć wiele ładnych bramek, i na taką samą, ofensywną grę stawiam dziś. Osobiście celowałbym w zwycięstwo Wisły, jednak wiąże się to z ryzykiem. Wiemy, jak nieprzewidywalna potrafi być nasza najwyższa liga, także wybrałem typ na liczbę bramek.
NIEPOKONANI U SIEBIE. Po wielkich emocjach, wywołanych rozpoczynającą się Ligą Mistrzów wydawać się mogło, że w dniu dzisiejszym one opadną... jednak nic bardziej mylnego! Dziś obejrzymy bowiem aż 24 spotkania w mniej docenianej Lidze Europy. Jednym z nich zainteresowałem się w mojej dzisiejszej analizie, mianowicie spotkaniem obecnych mistrzów Cypru, AEK Larnaca ze szwajcarskim FC Zurich. Mimo, iż nie są to zbytnio znane marki na arenie międzynarodowej spodziewam się dość ciekawej konfrontacji dzisiejszego wieczoru. Za faworyta tego spotkania uznawana jest drużyna gospodarzy i nic w tym dziwnego. Ostatnimi czasy przed własną publicznością po prostu nie potrafią przegrywać. Ostatnią porażkę u siebie odnotowali w kwietniu tego roku z APOEL 1:3 i była to JEDYNA porażka na ostatnie... 24 spotkania na różnych frontach. Świetnie spisali się w kwalifikacjach tegorocznej LM, kiedy to pokonywali u siebie kolejno Dundalk (4:0), Sturm Graz (5:0) oraz Trencin (3:0). Czy i dzisiejszych przyjezdnych ze Szwajcarii spotka tak dotkliwa porażka? Moim zdaniem szanse na taki scenariusz są spore. Dość daleka podróż oraz bardzo trudny teren z całą pewnością nie sprzyjają dzisiejszym gościom i uważam, że atut własnego boiska odegra dziś znaczącą rolę, także stawiam na zwycięstwo miejscowych.
Mistrzowskich emocji ciąg dalszy. Dziś obejrzymy kolejne 8 spotkań w LM, które powinny zagwarantować nam sporą dawkę emocji. Wiele znanych marek, nazwisk oraz nawet szkoleniowców powalczy ze sobą o mistrzostwo najlepszej ligi europejskiej - Ligi Mistrzów. W spotkaniu, które mnie zainteresowało wystąpi jeden z najlepszych zespołów portugalskich, Benfica Lizbona oraz obecny mistrz i rekordzista Niemiec, Bayern Monachium. Na początek szybkie zestawienie obu drużyn. Benfica mimo świetnej gry ostatnimi czasy na różnych frontach w zeszłym sezonie LM skromnie mówiąc - nie popisali się. Grając w grupie z Manchesterem United, CSKA Moskwa i Basel nie potrafili zdobyć choćby jednego punktu. Co więcej we wspomnianych sześciu spotkaniach grupowych zdołali strzelić tylko jedną bramkę (!). W tym sezonie zmierzą się w grupie z jeszcze bardziej wymagającymi rywalami, chociaż sądząc po kwalifikacjach oraz grze w lidze krajowej możemy spekulować, że ten sezon tak fatalnie im nie pójdzie. Zespół przyjezdnych, Bayern na początek sezonu nie zaprezentował niczego nowego - 3 zwycięstwa z łącznym bilansem bramkowym 9:2. W takiej formie jak najbardziej mogą "namieszać" w tegorocznej LM i moim zdaniem pierwszy krok zrobią już dzisiejszego wieczoru. Spotkania z ich udziałem to w zasadzie gwarancja bramek! Nie dość, że passę zwycięstw ciągną już od ośmiu spotkań na różnych frontach aż w sześciu z nich potrafili strzelić przynajmniej 3 bramki! Poprzedni sezon LM zakończyli na półfinale, przegrywając w dwumeczu z Realem 3:4. Czy i w tym sezonie podopieczni Niko Kovaća zajdą tak daleko? Moim zdaniem mają spore szanse i dziś będą musieli udowodnić kim są i o co walczą. Zespół gospodarzy od pięciu kolejnych spotkań nie zaznał porażki przed własną publicznością. Ekipa gości z kolei nie przegrała 10. z ostatnich 11. spotkań w roli gości, wygrywając wówczas 9 razy. W tym spotkaniu spodziewam się bramek w wykonaniu obu zespołów i co najmniej 3 w całym spotkaniu. Obydwa mają lekkie problemy z zachowywaniem czystego konta, także taka opcja wydaje mi się jak najbardziej odpowiednia.
HIT INAUGURACJI. Dziś rozpoczyna się długo wyczekiwana Liga Mistrzów. Spośród ośmiu dzisiejszych spotkań zainteresowało mnie jedno, które śmiało okrzyknąć możemy wielkim hitem - spotkanie FC Liverpoolu z Paris Saint-Germain. Po samych nazwach klubów możemy się spodziewać gwarantowanych emocji i co za tym idzie... bramek! Oba te zespoły dosłownie zmiażdżyły rywali w poprzedniej edycji LM pod względem zdobywanych bramek. Liverpool ustanowił rekord, trafiając do bramek rywali łącznie aż 47 razy! PSG natomiast ustanowiło rekord zdobytych bramek w fazie grupowej, gdyż w zaledwie sześciu meczach zdobyli aż 25 bramek! Dziś te dwie wielkie marki staną naprzeciw siebie i powalczą o swój pierwszy komplet punktów w nowej edycji UEFA LM. Oba zespoły w swoich ligach krajowych zanotowały wręcz BEZBŁĘDNY start, wygrywając wszystkie spotkania. Poza nimi oczywiście obydwie są żądne pucharów i dziś zrobią swój pierwszy krok ku zdobyciu najważniejszego pucharu europejskiego. To spotkanie po prostu nie może być ani nudne ani tym bardziej... bezbramkowe! Z jednej strony the Reds z Salahem, Firmino oraz Mane na ataku. Z drugiej natomiast przyjezdni ze stolicy Francji z Neymarem, Cavanim oraz Mbappe na czele. Liverpool po udanych transferach letnich uzupełnił wszelkie braki w składzie, szczególnie zatrudniając Alissona na bramce i dysponując jak na razie najskuteczniejszą defensywą w lidze. Czy to wystarczy by zatrzymać rozpędzonych Paryżan? O tym przekonamy się sami już dziś wieczorem. PSG z Buffonem na bramce w nowym sezonie traciło bramki z drużynami o wiele niżej notowanymi tj. Nimes, Guingamp czy Angers. Goalkeeper the Reds natomiast "wpuścił" jak dotąd zaledwie 2. bramki w 5. ligowych meczach z czego jeden wyniknął z jego pomyłki. Obstawiam, że bardzo ważną rolę w tym spotkaniu rozegra przede wszystkim atut własnego boiska, bo przecież ciężko wyobrazić sobie, by podopieczni Jurgena Kloppa ulegli przed własną publicznością i to na inauguracje sezonu LM. Stawiam zatem na ich wyższość i zwycięstwo.
Moja druga analiza na dziś również dotyczyć będzie spotkania w inaugurującej Lidze Mistrzów. Tym razem przenosimy się do Mediolanu na San Siro, gdzie miejscowy Inter podejmie przyjezdnych z wysp, Tottenham Hotspur. Spotkanie jak dla mnie jest bardzo interesujące ale o tym za chwilę. Najpierw szybkie podsumowanie obu zespołów. Inter jak dotąd nie pokazał niczego specjalnego w nowym sezonie Serie A. W 4. pierwszych meczach zdobyli zaledwie... 4 punkty i obecnie zajmują bardzo odległe, 14. miejsce w tabeli. Sporym zaskoczeniem była ich sobotnia porażka przed własną publicznością i to z taką drużyną jak... Parma. Inter do najwyższej ligi europejskiej zakwalifikował się pierwszy raz od... 7. lat! Także liczę na ich spore zaangażowanie w tym spotkaniu i zdobycie choć jednej bramki. Tottenham podobnie do swoich dzisiejszych rywali nie zaczął nowego sezonu ligi krajowej w najlepszym stylu. Po trzech pierwszych zwycięstwach 1:2 z Newcastle, 3:1 z Fulham oraz 0:3 z Manchesterem United wydawać się mogło, że ekipa Mauricio Pottechino znajduje się na właściwych torach. Niestety, kolejne dwie porażki 2:1 z Watford (!) oraz 2:1 z Liverpoolem pokazały, że w tej drużynie jest jeszcze sporo do zrobienia. Mimo tego, zespół ze stolicy Anglii potrafi przede wszystkim zdobywać bramki, również w delegacji. Przykładem tego mogą być ostatnie wyniki spotkań przeciwko drużynie z Mediolanu: 4:3; 3:1; 3:0; 4:1 i 6:1 (aż 26 bramek tylko w ostatnich pięciu spotkaniach!). Liczę dziś na dobre widowisko w ich wykonaniu oraz przynajmniej 3 ładne bramki w całym spotkaniu. Ciekawostką jest, że w grupie znajdują się jeszcze z Barceloną oraz PSV. Z grupy wyjdą tylko dwie drużyny i najprawdopodobniej jedną z nich będzie drużyna z Katalonii, także dzisiejszy mecz to pierwszy sprawdzian i jego zwycięzca będzie bliżej awansowania do rundy pucharowej. Zatem spodziewam się zaciętej i obustronnej walki, która powinna zaowocować w parę bramek.
Moja druga analiza na dziś dotyczyć będzie spotkania w nieco mniej znanej i cenionej lidze szwedzkiej - Allsvenskan. Zaciekawiło mnie tu spotkanie obecnego wicelidera tabeli, Hammarby z drużyną o wiele niżej notowaną, Sirius. Dlaczego akurat to spotkanie? Otóż łatwo było mi znalezć odpowiedni typ do tego spotkania, jest nim mianowicie zakład na liczbę bramek, na co najmniej 3 w meczu. Oba zespoły bowiem notowały w swoich ostatnich spotkaniach całkiem pokazne liczby bramek. Aż 9 z ostatnich 10. spotkań z udziałem dzisiejszych gospodarzy, Sirius kończyło się przynajmniej trzema bramkami! Drużyna gości, Hammarby natomiast tej sztuki dokonała sześciokrotnie w tym samym czasie. Sytuacje obu tych drużyn są diametralnie różne zarówno pod względem formy jak i pozycji w tabeli. Drużyna gospodarzy od 3. kolejek nie zaznała smaku zwycięstwa i moim zdaniem po meczu dzisiejszym to się nie zmieni. Dzisiejsi przyjezdni natomiast mimo ostatniej porażki 1:3 z Djurgarden mają spore szanse na doścignięcie obecnego lidera tabeli, AIK Stockholm, do których brakuje im pięciu "oczek". Wracając jednak do mojego typu, aż 6 z ostatnich 7. konfrontacji tych drużyn kończyło się przynajmniej trzema bramkami. Biorąc pod uwagę formę obu zespołów oraz ich zadania w tym sezonie spodziewam się bardzo ciekawego spotkania, które niemal na pewno zaowocuje w parę ładnych bramek.
BRAMKOWE ELDORADO. Jako ostatnie spotkanie ósmej już kolejki polskiej Ekstraklasy obejrzymy starcie dwóch drużyn, które w swoich poprzednich meczach notowały naprawdę spore ilości bramek - Zagłębie Sosnowiec oraz Górnik Zabrze. Pierwsza z nich pod tym względem góruje nad resztą ligi a przynajmniej 3 bramki na mecz mogliśmy obejrzeć w KAŻDYM z siedmiu spotkań z udziałem Zagłębia. Zespół dzisiejszych przyjezdnych, Górnik pod tym względem co prawda nie zachwyca tak jak jego dzisiejsi rywale, lecz wyniki poprzednich starć tych zespołów mówią same za siebie (0:3; 2:2; 3:1; 2:1; 1:2) - dziś najprawdopodobniej obejrzymy parę ładnych bramek. Zagłębie jako ligowy beniaminek spisuje się jak dotąd bardzo przeciętnie, podobnie z resztą jak drużyna z Zabrza. Oba zespoły znajdują się w dolnej części tabeli i obydwa nie zaznały smaku zwycięstwa od równych czterech kolejek. Dziś lekkim faworytem jak dla mnie jest drużyna miejscowych z Sosnowca, która potrafi grać i przede wszystkim zdobywać bramki u siebie. Aż 8 z ostatnich 10. spotkań rozgrywanych na Stadionie Ludowym w Sosnowcu kończyło się przynajmniej trzema bramkami. Drużyna Górnika z kolei na delegacji tej sztuki dokonywała sześciokrotnie. Nie owijając w bawełnę stawiam dziś na bardzo ciekawe i otwarte spotkanie, w którym najprawdopodobniej zobaczymy przynajmniej 3 bramki w wykonaniu obydwu zespołów. Oba chcą w końcu zapunktować i "wspiąć się" na wyższe szczeble tabeli, także liczę na zaciętą obustronną walkę, która zaowocuje w parę ładnych bramek.
NIEDZIELNY HIT POLSKI. Rywalizacje tych dwóch drużyn już od niepamiętnych czasów wzbudzają wielkie emocje i okrzyknięte są mianem wielkiego hitu - i nic w tym dziwnego. Tak, chodzi mi o dzisiejsze spotkanie w polskiej Ekstraklasie odwiecznych rywali - Legii Warszawa i Lecha Poznań. Zespoły te nowy sezon w lidze rozpoczęły w bardzo odmiennych stylach jednak już po siedmiu kolejkach obydwa znalazły się mniej więcej na środku tabeli, nie zachwycając niczym szczególnym swoich fanów. Po nieudanej przygodzie w Lidze Mistrzów i Europy obydwie drużyny powinny skupić się tylko na lidze krajowej jednak jak dotąd żadna z nich nie zachwyca formą. Legia pod wodzą Sa Pinto ma duże szanse na "odrodzenie" i wyjście z dołku. Podczas przerwy reprezentacyjnej mieli sporo czasu na mordercze treningi oraz usunięcie wszelkich "niedociągnięć" zarówno w ofensywie, jak i w defensywie. Mimo, iż w składzie Legionistów nie zobaczymy jeszcze m.in Vesovića czy Niezgody ostatnimi czasy radzili sobie z przyjezdnymi z Poznania bez większych problemów, szczególnie grając u siebie, na Łazienkowskiej. Lech co prawda rozpoczął sezon najlepiej z całej ligi, notując 12 punktów po pierwszych czterech meczach jednak po tamtej serii nie ma już śladów. Poczynając od dwóch porażek w Lidze Europy z belgijskim Genk (2:1 i 0:2) podopieczni Ivana Djurdjevića dostali prawdziwy "zimny prysznic" przegrywając u siebie aż 2:5 z Wisłą Kraków. Dziś w składzie Kolejorza zabraknie m.in Makuszewskiego czy Gumnego. Lekkim faworytem tego spotkania jest drużyna miejscowych, Legia. Ja jednak nie obstawiam wyniku meczu, lecz liczbę bramek. W ostatnich meczach obydwu drużyn mogliśmy obejrzeć sporo ładnych bramek - w obu przypadkach aż w 4. z ostatnich 5. spotkań padały przynajmniej 3 bramki na mecz, czego spodziewam się i dziś. Dodatkowo takie wyniki miały miejsce w 6. z ostatnich 7. potyczek tych drużyn. Dziś obydwom drużynom zależy na wyjściu z tego spotkania "z twarzą" dlatego spodziewam się otwartego i bardzo emocjonującego spotkania i co najmniej trzech bramek.
Po bardzo emocjonującej sobocie może się wydawać że dziś nie zobaczymy żadnych równie ciekawych spotkań... nic bardziej mylnego! Właśnie takie spotkanie znalazłem w angielskiej Premier League - spotkanie dwóch zespołów, w których poprzednich meczach mogliśmy obejrzeć bardzo dużo bramek. Everton jak dotąd nie zaznał gorzkiego smaku porażki w odróżnieniu do swych dzisiejszych rywali, West Ham United, którzy paradoksalnie jak dotąd zaznali tylko tego smaku... ponieśli oni bowiem 4 porażki i znajdują się na samym "dnie" tabeli bez dorobku punktowego. Drużyna z Evertonu w poprzednim spotkaniu ligowym "straciła" bardzo cennego zawodnika, Richarlisona, który został zawieszony za czerwoną kartkę. Mimo tego nadal posiada w swoich szeregach m.in Dominica Calvert-Lewina, autora trzech bramek w dwóch poprzednich meczach Evertonu oraz paru innych wartościowych graczy. Zespół dzisiejszych przyjezdnych już na samym starcie nowego sezonu nie miał lekko... porażki 4:0 z Liverpoolem, 1:2 z Bournemouth, 3:1 z Arsenalem oraz 0:1 z Wolverhampton z pewnością nie napawają zawodników z Londynu optymizmem, zwłaszcza, że dziś, grając w Evertonie absolutnie nie są faworytem. Patrząc na ostatnie potyczki tych drużyn rozgrywane na Goodison Park zdecydowanie faworyzować możemy zespół gospodarzy, który odprawiał przyjezdnych ze stolicy już 10 - krotnie. Jednak nie obstawiam dziś ich zwycięstwa, lecz... bramek. W obydwu drużynach aż 4 z ostatnich 5. spotkań kończyły się przynajmniej trzema bramkami. Tego spodziewam się i dziś. Everton będzie starać się podkreślić swój potencjał oraz atut własnego boiska. West Ham z kolei chce w reszcie przerwać nieszczęsną passę i zacząć punktować w nowym sezonie. Stawiam tu na dość otwarte i emocjonujące spotkanie, takie, jakie mogliśmy oglądać w poprzednich kolejkach. Mój typ na to spotkanie to powyżej 2.5 bramki.
Moja druga analiza na dziś również dotyczyć będzie spotkania w angielskiej Premier League. Tym razem przenosimy się do Wolverhampton, na Molineux Stadium, gdzie rozegrane zostanie spotkanie miejscowej drużyny z przyjezdnymi z Burnley. Faworyta tego spotkania możemy wskazać już na starcie - jest nim zespół gospodarzy, ale o tym za chwilę. Oba zespoły przystąpią do niedzielnego spotkania w nieco odmiennych nastrojach. Drużyna dzisiejszych gospodarzy po ostatnim zwycięstwie z West Ham w stolicy znalazła się na pozycji 12. Ta sama drużyna zatrzymała samych mistrzów Anglii, Manchester City dwie kolejki temu, remisując z nimi 1:1. Dziś, grając u siebie, gdzie jest niepokonana od równych 13. spotkań jest zdecydowanym faworytem i to właśnie na ich zwycięstwo stawiam. Drużyna przyjezdnych... o nich niestety nie możemy powiedzieć niczego dobrego. Aktualnie prezentują się najgorzej w całej lidze. Po inauguracyjnym remisie i trzech kolejnych porażkach okupują przedostatnie miejsce w tabeli i najprawdopodobniej po spotkaniu dzisiejszym to się nie zmieni. Nie dość, że grają bez paru kluczowych zawodników tj. bramkarza Nicka Pope’a, środkowego pomocnika Defoura i bocznego obrońcy/skrzydłowego Robbiego Brady’ego to na delegacji nie zaznali smaku zwycięstwa od pięciu spotkań. Ostatnie potyczki tych drużyna na Molineux Stadium kończyły się różnie. Dziś jednak scenariusz jest wg mnie do przewidzenia i będzie nim zachowanie kompletu punktów przez miejscowych. Kurs na ich zwycięstwo jest dość zachęcający więc ja postanowiłem skorzystać i podeprzeć ten typ swoją analizą.





