San Mames | fot. Asier Sarasua Niezwykle ciekawie zapowiada się czwartkowa konfrontacja na San Mames, gdzie Athletic Bilbao będzie starał się odrobić straty z pierwszego spotkania ze Sportingiem Lizbona. Obie drużyny są przekonane, że to one zagrają w finale Ligi Europejskiej. W pierwszej połowie pierwszego pojedynku na Jose Alvalade kibice nie doczekali się ani jednej bramki. Druga odsłona meczu bardzo dobrze ułożyła się dla gości. W 54. minucie prowadzenie dla Basków uzyskał Aurtenetxe. Sporting nie zamierzał jednak rezygnować i w ostatnim kwadransie zadał dwa bolesne ciosy. Najpierw do wyrównania doprowadził Insua, a następnie bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Capel. Tym samym Sporting w rewanżu będzie bronił skromnej zaliczki. Obie drużyny odniosły zwycięstwa w ostatni weekend na ligowych boiskach. Baskowie zapisali na swoje konto trzy punkty, dzięki skromnej wygranej w wyjazdowym meczu z Racingiem Santander. Bramkę na wagę trzech punktów dla drużyny Marcelo Bielsy zdobył Gaizka Toquero. Dzięki tej wygranej Athletic awansował na szóste miejsce w tabeli. Z kolei Sporting odniósł swoje czwarte z rzędu ligowe zwycięstwo, tym razem pokonując 3:2 na wyjeździe CD Nacional. Po tym spotkaniu drużyna prowadzona przez Ricardo Sa Pinto umocniła się na czwartym miejscu w tabeli portugalskiej ekstraklasy. Baskowie w czwartek zagrają wzmocnieni obecnością Javiego Martineza, który w pierwszym meczu nie mógł wystąpić ze względu na kartki. Gotowy do gry powinien być także Iker Muniain, który z powodu problemów z okiem nie wystąpił w ostatnim ligowym meczu. Trener Marcelo Bielsa nie będzie mógł jednak skorzystać z usług pauzującego za kartki Oscara de Marcosa. W drużynie goście zabraknie kontuzjowanych Fito Rinaudo i Alberto Rodrigueza, a także pauzującego za kartki Marata Izmailova. Na boisku powinien pojawić się natomiast Matias Fernandez, który nie wystąpił w dwóch ostatnich meczach.
Estadio Mestalla | fot. Pepito Przed czwartkowym rewanżem w 1/2 finału Ligi Europejskiej na Estadio Mestalla, Atletico Madryt jest zdecydowanym faworytem do awansu do finału. Kibice Valencii wierzą jednak, że ich drużyna na swoim stadionie odrobi straty z pierwszego meczu. Pojedynek na Vicente Calderon zakończył się wygraną 4:2 Atletico Madryt. Zespół Valencii jakiekolwiek nadzieje zachował dzięki trafieniom w doliczonym czasie obu połów. Szczególnie drugi gol Ricardo Costy, który padł w czwartej minucie doliczonego czasu gry w drugiej połowie ma duże znaczenie. Niemniej jednak awans Valencii do finału byłby wielką niespodzianką. Oba zespoły do czwartkowego meczu przystąpią podbudowane ostatnimi zwycięstwami na ligowych boiskach. Valencia przed własną publicznością nie dała żadnych szans Betisowi Sewilla. Podopieczni Unaia Emery'ego rozbili rywala 4:0. Na listę strzelców wpisywali się Jonas, Sofiane Feghouli, Roberto Soldado i Pablo Piatti. Z kolei Atletico, także na własnym stadionie, pokonało w bardzo ważnym meczu 3:1 Espanyol Barcelona. Świetne spotkanie rozegrał Arda Turan, który w drugiej połowie dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. W pierwszej odsłonie na listę strzelców wpisał się także Arda Turan. W czwartkowym meczu, w drużynie gospodarzy zabraknie przede wszystkim Evera Banegi. Do dyspozycji trenera Emery'ego jest natomiast Sergio Canales, który wrócił ostatnio do gry po długiej przerwie spowodowanej poważną kontuzją kolana. Trener Atletico Diego Simeone nie będzie mógł skorzystać z usług kontuzjowanych Antonio Lopeza i Silvio. W kadrze meczowej zabrakło także Paulo Assuncao i Pizzi. Znalazł się natomiast młody napastnik Pedro Martin.
We wtorek w zaległym meczu Premier League Aston Villa podejmie Bolton Wanderers. Mecz ten będzie miał duże znaczenie dla obydwu ekip, bowiem walczą one o utrzymanie i potrzebują punktów. Zapowiada się zacięta walka od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego. Gospodarze są obecnie w dużo lepszej sytuacji, bowiem mają nad Kłusakami pięć punktów przewagi. Niemniej jednak jeszcze nie mogą być pewni ligowego bytu, dlatego motywacji nie powinno im zabraknąć. Ostatnio podopieczni Aleksa McLeisha nie zachwycają i zanotowali sześciu spotkań bez zwycięstwa. W tym sezonie przegrali trzy mecze i tyle samo zremisowali. W tym roku na swoim stadionie tylko raz zdobyli komplet punktów - 10 marca z Fulham (1:0). Bolton, który niezwykle rzadko remisuje, ma za sobą trzy spotkania bez zwycięstwa. Kłusaki po serii trzech wygranych zatraciły skuteczność i w następnych trzech kolejkach zdobyły tylko jednego gola i jeden punkt. Poprawa skuteczności będzie bez wątpienia kluczem do sukcesu w Birmingham, tym bardziej, że Wanderers na wyjeździe przegrali już jedenaście razy i tracą dwa gole na mecz. W tym sezonie Villans i Kłusaki spotkali się dwukrotnie. W Carling Cup na Villa Park drużyna McLeisha przegrała 0:2, ale za to wygrała potem 2:1 na Reebok Stadium. W poprzednim sezonie Wanderers przerwali serię ośmiu pojedynków bez zwycięstwa nad Aston Villa, lecz na komplet punktów na Villa Park czekają od grudnia 2006 roku. W składzie gospodarzy zabrakło kontuzjowanego Jamesa Collinsa, a niepewny jest występ Gabriela Agbonlahora, którego może zastąpić Emile Heskey. Do wyjściowego składu wraca za to Alan Hutton, ale nie wiadomo jeszcze, czy zagra Ciaran Clark. W kadrze Wanderers znalazł się Mark Davies, lecz na razie jego występ stoi pod znakiem zapytania. Zabraknąć może także chorego ostatnio Darrena Pratleya. Na pewno nie zobaczymy za to Lee Chung-yonga.
Raczej pewne już utrzymania zespoły Atalanty Bergamo i Chievo Werona spotkają się we wtorek w spotkaniu inaugurującym przełożoną kilka dni temu 33 serię spotkań w Serie A. 33. kolejka rozgrywek miała zostać rozegrana półtora tygodnia wcześniej, jednak z powodu tragicznej śmierci Piermario Morosiniego, byłego piłkarza Livorno została odwołana, a wszystkie mecze przeniesione na środek tego tygodnia. Jako pierwsi ligowe zaległości odrobią piłkarze Atalanta i Chievo oraz Cagliari i Catanii, którzy na boiska wybiegną już we wtorek o godzinie 18:30. Oba zespoły, które zobaczymy na boisku beniaminka od kilku spotkań czują się względnie bezpieczne i nie wygląda na to, by groziła im jeszcze walka o utrzymanie, choć akurat w przypadku gospodarzy przewaga nad trzecim od końca Lecce nie jest wielka, gdyż wynosi obecnie pięć punktów i wiele może się zdarzyć. Ważne, że La Dea od czasu do czasu potrafi wygrywać swoje mecze, a co najważniejsze punkty do swego dorobku dopisuje dość regularnie, dlatego nie wydaje się, by groził jej kataklizm. Także Chievo ostatnio prezentowało się dość przyzwoicie, choć akurat w dwóch ostatnich kolejkach ugrało tylko punkt. Niemniej w Bergamo powinniśmy oglądać dość wyrównane zawody. Stawiamy na podział punktów. 24.04.2012, 18:30 Atalanta Bergamo vs Chievo Werona Absencje: Atalanta: Brighi, Marilungo, Capelli Chievo: Facchinelli, Gulan, Moscardelli Prognozowane składy: Atalanta: Consigli – Bellini, Stendardo, Lucchini, Peluso, Schelotto, Carmona, Cigarini, Bonaventura, Moralez, Denis Chievo: Sorrentino – Sardo, Acerbi, Dainelli, Drame, Bradley, Rigoni, Hetemaj, Thereau, Paloschi, Pellissier
Wyspiarskie derby odbywające się na stałym lądzie to niecodzienne wydarzenie. Tak będzie tym razem, gdy Cagliari reprezentujące Sardynię podejmie Catanię z Sycylii w Trieście przy granicy słoweńskiej. Cagliari z powodu konfliktu z władzami miejskimi oraz w związku z problemami przy budowie własnego obiektu postanowiło wynieść się poza wyspę i swoje spotkania w roli gospodarza rozgrywa w Trieście. W tym mieście podejmowało już Inter, teraz zagra z Catanią, a do końca sezonu także z Chievo i Juventusem. Niewykluczone, że także sezon 2012/2013 rozpocznie ponad tysiąc kilometrów od domu. Dla słabo dysponowanej poza domem Catanii gra na stadionie tak samo obcym jej jak rywalowi, będzie to dobra okazja do zdobycia cennych punktów, dzięki którym nadzieje na awans do europejskich pucharów uda się zachować przy życiu. Obecnie Sycylijczycy tracą cztery oczka do szóstej Romy, a więc nadal mogą liczyć na wyprzedzenie stołecznego klubu i wydarcie mu miejsca w Lidze Europejskiej. By tak się stało Catania nie może tracić punktów na wyjazdach tak hurtowo jak w poprzednich meczach. Klub ten poza domem od końca listopada wygrał tylko raz, jednak teraz musi postarać się przełamać tę kiepską passę. Naszym zdaniem gości nie będzie stać jednak na komplet punktów i walczące o utrzymanie Cagliari zainkasuje po tym meczu minimum jedno oczko. 24.04.2012, 18:30 Cagliari Calcio – Catania Calcio Absencje: Cagliari: Dessena, Rui Sampaio, El Kabir, Eriksson, Agazzi Catania: Almiron, Abagua, Izco, Barrientos, Paglialunga, Potenza, Carrizo, Legrottaglie Prognozowane składy: Cagliari: Avramov – Pisano, Astori, Canini, Agostini, Ekdal, Conti, Nainggolan, Cossu, Pinilla, Ibarbo Catania: Kosicky – Motta, Spolli, Bellusci, Marchese, Biagianti, Lodi, Seymour, Gomez, Bergessio, Lanzafame
Na dziś z dość dobrej oferty buków wybrałem dwa spotkania. Na początek zajmę się meczem pomiędzy FC Augsburg vs FC Schalke 04 w ramach DFB-Puchar. Dziwią mnie tak wysokie kursy na zwycięstwo gości. Kilkadziesiąt godzin temu można było znaleźć kursy w granicach 2.00 +. Jednak nie ma co narzekać, bo warto zainwestować swoje pieniądze w to zdarzenie. Gospodarze w lidze znajdują się na pozycji lidera. Choć mają tyle samo punktów, co vice-lider, czyli trzydzieści-trzy. W meczach u siebie radzą sobie dobrze. W ostatnich sześciu takich spotkaniach wygrali aż cztery razy. Ponadto zaliczyli po jednej porażce i remisie. Nigdzie nie udało mi się znaleźć kompletnej kadry na to spotkanie. Jednak po przeczytaniu kilku zapowiedzi tego spotkania natknąłem się na przewidywaną jedenastkę gospodarzy. FC Augsburg: Jentzsch - Verhaegh, Möhrle, Sankoh, Bellinghausen - Brinkmann, Kwakman - Bertram, Werner - Rafael, S. Hain Jeśli taki skład naprawdę zagra, to zabraknie w nim kilku ważnych ogniw. Goście w lidze są dopiero na dziesiątym miejscu. Uzbierali do tej pory tylko dwadzieścia-dwa punkty. Choć trzeba przyznać, że podopieczni Magatha wychodzą z dołka. przełomowym spotkaniem było zwycięstwo nad Bayernem 2:0. Od tego czasu mają już cztery zwycięstwa na swoim koncie. W ostatnich sześciu meczach wyjazdowych zdołali odnieść trzy zwycięstwa. Ponadto zaliczyli jedną porażkę i dwa remisy. Według moich informacji Schalke zagra w najsilniejszym zestawieniu. Magath doskonale zdaje sobie sprawę, że przez puchar będzie najłatwiej się dostać na europejskie salony. Polecam.
Motherwell rewelacja poczatkowej fazy rozgrywek podejmie dziśiaj lidera tabeli Celtic, jednak to tylko dzięki temu, że maja o jeden mecz rozegrany więcej od Celticu. Motherwell gra nieżle z drużynami o podobnym poziomie: zwycięstwa z Dunfermline, St. Mirren, Hearts czy remis z Kilmarnock o tym świadcza, jednak gdy przyszło zagrać z Rangersami nie było juz tak różowo i skończyło sie gładkim 0-3 w dodatku na własnych śmieciach. Dzisiaj może być podobnie bo i rywal podobnej klasy co Rangersi. W 5 meczach 4 zwycięstwa i jedna wpadka z St. Johnstone po której bardzo szybko sie pozbierali i w ostatnim spokaniu wyjazdowym gładko pokonali na wyjeżdzie St. Mirren 2-0. W ostanich dwóch meczach pomiedzy obiema ekipami dwukrotnie górą był Celtc 4-0 i 3-0. Stawiam na pewną wygraną celticu, którzy limit wpadek wykorzystali już na dłuższy czas i dzisiaj, jezeli zaprezentują pełnię swoich możliwości to odprawią gospodarzy z poważnym łomotem
Już w niedzielne południe, na Stadio Artemio Franchi we Florencji, miejscowa Fiorentina podejmować będzie Inter Mediolan. Oba kluby mają zgoła odmienne cele w końcówce tego sezonu, jednak oba wciąż mają o co walczyć. Fiorentina po raz ostatni wygrała z Interem ponad sześć lat temu, kiedy to na Artemio Franchi padł wynik 2:1. Jednak później 11-krotnie zwyciężali mediolańczycy, dwukrotnie padł remis. W tym sezonie, w pierwszym spotkaniu obu klubów 2:0 wygrali ówcześni gospodarze. Inter od objęcia schedy po Claudio Ranierim przez Andreę Stramaccioniego jest niepokonany we włoskiej ekstraklasie. Debiut to widowiskowe 5:4 z Genoą, następnie zaś podział punktów z Cagliari i zwycięstwo ze Sieną. Viola natomiast od porażki z Chievo, pokonała Milan 2:1 i zremisowała 0:0 z Palermo. W ataku zdecydowanie lepiej radzi sobie Inter, który do tej pory ustrzelił 45 goli, co jest wynikiem bardzo dobrym, szczególnie przy zaledwie liczbie 32 po stronie gospodarzy. W obronie to jednak oni pokazują lepszą formę - stracili 38 goli, co oznacza, że Inter ma pod tym względem stratę siedmiu bramek. W tym spotkaniu faworyt nie nasuwa się sam. Obie ekipy grają w kratkę, oba mają też o co grać i walczyć. Fiorentina wciąż nie może być pewna utrzymania statusu pierwszoligowca, podczas gdy Inter wciąż ma nadzieję na europejskie puchary, a nawet Ligę Mistrzów. My stawiamy tutaj na remis, ze wskazaniem na Nerazzurrich. Wydaje się nam, że ich finisz będzie lepszy od zespołu z Florencji. Polskim kibicom życzymy natomiast, aby świetnym występem popisał się nasz rodak w bramce Fiorentiny, Artur Boruc.
Tego spotkania specjalnie zapowiadać nie trzeba, gdyż i tak żyje nim od kilku tygodni cały piłkarski świat. Te „Gran Derbi†będą miały jednak szczególny wymiar, bo po raz pierwszy od wielu lat zadecydują o losach Mistrzostwa Hiszpanii... Sytuacja w rozgrywkach Cóż można napisać o takim spotkaniu, kiedy wszystkie dzienniki informacyjne napisały w zasadzie wszystko. Dla Barcelony to spotkanie o być albo nie być jeśli chodzi o Mistrzostwo kraju. Strata Katalończyków do „Królewskich†wynosi 4 punkty, a do końca rozgrywek pozostanie po tej kolejce jeszcze trzy serie spotkań. Nawet zwycięstwo Barcelony nie gwarantuje jej obrony tytułu, natomiast remis lub porażka w zasadzie przekreśla szanse na jego zdobycie. Warto może pochylić się nad terminarzem obu ekip po Gran Derbi. Barcelona zagra z Rayo Vallecano (w), Espanyolem (d) i Betisem (w). Zespół ze stolicy Hiszpanii ma na rozkładzie Sevillę (d), Granadę (w) i Mallorkę (d). W przypadku zwycięstwa Barcy wszystko jest więc jeszcze możliwe... Data FC Barcelona Ostatnie 5 meczy 2012-04-14 Levante 1 2 Barcelona 2012-04-10 Barcelona 4 0 Getafe 2012-04-07 Zaragoza 1 4 Barcelona 2012-04-03 Barcelona 3 1 AC Milan 2012-03-31 Barcelona 2 0 Athletic Bilbao Data Real Madryt Ostatnie 5 meczy 2012-04-14 Real Madrid 3 1 Gijon 2012-04-11 Atletico Madrid 1 4 Real Madrid 2012-04-08 Real Madrid 0 0 Valencia 2012-04-04 Real Madrid 5 2 APOEl 2012-03-31 Osasuna 1 5 Real Madrid Kontuzje, absencje, ruchy kadrowe: FC Barcelona: Ibrahim Affelay (kontuzja), David Villa (kontuzja), Eric Abidal (kontuzja), Fontas (kontuzja), Seydou Keita (kontuzja) Real Madryt: Xabi Alonso (kontuzja), Ricardo Carvalho (kontuzja) Historia spotkań Data Ostatnich 5 spotkań Barcelona : Real Madrid 2012-01-25 Barcelona 2 2 Real Madrid 2012-01-18 Real Madrid 1 2 Barcelona 2011-12-10 Real Madrid 1 3 Barcelona 2011-08-17 Barcelona 3 2 Real Madrid 2011-08-14 Real Madrid 2 2 Barcelona W tym sezonie trzy razy typowaliśmy wyniki meczów między tymi drużynami. Dwa z nich tj. zwycięstwa Katalończyków potrafiliśmy przewidzieć. Choć Real jest w komfortowej sytuacji i powinien zagrać na przysłowiowym „luzie†to podbijamy po raz kolejny typ na Barcelonę. Wierzymy, że kompleks Realu względem Barcelony nie skończy się w sobotę. Przemawiają za tym statystyki i fakt, że Barca prezentuje ostatnio niesamowitą dyspozycję...
mająca już tylko matematyczne szanse na uniknięcie powrotu do Serie B Novara zagra w sobotę na boisku Napoli, od którego z kolei oddala się szansa wywalczenia awansu do eliminacji Ligi Mistrzów. Novara jest aktualnie przedostatnią drużyną tabeli ze stratą aż jedenastu punktów do bezpiecznych pozycji. To oznacza, że drużyna beniaminka musiałaby wygrać większość z sześciu ostatnich spotkań ligowych i liczyć na niemal nieustanne wpadki rywali w walce o utrzymanie. Wizja ta wydaje się bardzo mglista, dlatego Novara powoli przyzwyczaja się do myśli, że będzie najszybciej zdegradowanym ligowcem obok Ceseny. Z ligą chce się jednak pożegnać godnie. Okazja do tego będzie wyśmienita, bowiem Napoli gra ostatnio poniżej oczekiwań. Jeszcze niedawno wydawało się, że drużyna ta nabiera takiego rozpędu, że wkrótce wbije się na trzecie miejsce w tabeli i nie odda go aż do końca rozgrywek. Ostatnie tygodnie były jednak fatalne dla tego klubu. Drużyna przegrała trzy ostatnie mecze ligowe, a w pięciu poprzednich ugrała tylko dwa punkt i aktualnie traci już sześć oczek do Lazio. Wpadka z Novarą byłaby jednak niewybaczalna. Goście grają już jedynie o honor, walcząc tylko dla siebie i swoich kibiców. Napoli tymczasem nadal musi wierzyć w zajęcie trzeciego miejsca w tabeli końcowej i w tym meczu nie może oddać rywalowi ani punktu. Stawiamy na gospodarzy, ale kolejnej niespodzianki wykluczyć nie można. stawiam na over 2,5








