Bardzo ciekawie zapowiada się spotkanie 17 kolejki hiszpańskiej Primera Division po między Valencią i Realem Madryt. Faworytem są tu oczywiście goście, którzy ida jak burza wygrywając na wszystkich frontach. W poprzednim sezonie Królewscy wygrali tu 3:2, choć na własnym terenie zremisowali 2:2. Do tego Real w Walencii nie przegrał od 6 spotkań notując 5 zwycięstw i remis. Valencia z 31 punktami plasuje się na 6 lokacie, tracąc do lidrea, Realu, 8 punktów. W ostatniej kolejce pokonali 1:0 Eibra. Wcześniej 3:0 wygrali z Rayo, zremisowali 1:1 w Getafe, i przegrali 0:1 z Barceloną i 1:2 z Levante. Natomiast Real ma tylko 1 punkt przewagi nad Barcą, a do tego wygrał ostatnie 22 spotkania (nie licząc towarzyskich meczów), na wszystkich frontach. Ostatnio zdobyli klubowe mistrzostwo Świata pokonując kolejno Cruz Azul 4:0 i San Lorenzo 2:0. Wczesniej, w lidze, rozbili 4:1 Almerię, 3:0 Celtę Vigo, 2:1 Malagę, 4:0 Eibar. Do tego Real to najlepiej grająca drużyna w lidze na wyjazdach, notując 7 zwycięstw i porażkę (z początku sezonu 2:4 z Sociedad). Valencia u siebie zaliczyła dotychczas 6 zwycięstw, remis i porażkę (0:1 z Barcą). Zapowiada się więc zacięte spotkanie, w którym znacznie większe szanse na zwycięstwo maja goście. Porównując składu obydwu drużyn, jasno widać, że Królewscy mają zdecydowaną przewagę, a w składzie po za Modriciem wszyscy są gotowi do gry. Ronaldo, Bale i spółka jeśli tylko zagrają na swoim poziomie, nie powinni dać szans Valencii za nawiązanie walki. Typuję zwycięstwo gości, choć nie będzie to łatwy dla nich mecz.
W 21 kolejce belgijskiej Jupiler League outsider Lierse zmierzy się z liderem, Club Brugge. Faworytem są tu oczywiście goście, którzy nie powinni mieć takich problemów jak w poprzednich sezonach, gdy zremisowali w Lierse 1:1 w poprzednim sezonie i przegrali 2:3 sezon wcześniej. Lierse ma tylko 14 punktów i zamyka ligową tabelę, tracąc do bezpiecznej strefy już 6 oczek. Do tego nie wygrali w lidze już od 10 spotkań gromadząc w tym czasie tylko 2 punkty. W poprzedniej kolejce rozgromiła ich 6':0 drużyna Charleroi. Wcześniej zremisowali 3:3 z Westerlo, przegrali 1:2 z Oostende i zremisowali 1:1 z Lokeren. Lierse 10 z 14 punktów zdobyła na własnym terenie, widać więc gdzie piłkarze będą szukać szansy na utrzymanie. W takich meczach jak przeciwko Club Brugge będzie bardzo ciężko choćby o remis. Club ma 41 punktów na koncie i jest zdecydowanym liderem, wyprzedzając o 4 punkty Anderlecht. Do tego wygrało 3 ostatnie spotkania,4:1 z Genk, 3:1 ze Standardem w Liege i 2:1 z Weregem, więc były to wiktorie nad czołówką ligi belgijskiej. Do tego po wygranej w Lidze Europy nad HJK Heksinki zajęli oni pierwsze miejsce w grupie i pewnie awansowali do 1/16 finału. Do tego w 5 ostatnich ligowych wyjazdach zaliczyli 3 zwycięstwa, i 2 remisy (w tym 2:2 z Anderlechtem). Moim zdaniem nie ma tu wątpliwości, że Brugge nie powinna mieć większych problemów z pokonaniem Lierse. Każdy inny wynik będzie tu dużym zaskoczeniem.
W drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia w 17 kolejce angielskiej Premiership West Brom powalczy o punkty z Manchesterem City. Oczywiście zdecydowanym faworytem są tu goście, którzy walcza o mistrzostwo. Albions czeka zmaganie o utrzymanie w lidze. The Citizens kubią grać przeciwko Albions, z którymi wygrali 5 ostatnich starć. West Brom z 17 punktami plasuje się na 15 lokacie i ma 2 punkty przewagi nad strefą spadkową. W ostatniej kolejce przegrali na wyjeżdzie 2:3 z QPR. Wcześniej pokonali u siebie 1:0 Aston Villę, zremisowali 0:0 z Hull i przegrali 1:2 z West Ham i 0:1 Arsenalem na własnym terenie. Na własnym terenie w ostatnich 5 meczach zdobyli tylko 4 punkty co nie napawa optymizmem przed meczem z wiceliderem. City ma 3 punkty straty do Chelsea i aby myśleć o mistrzostwie musi wygrywac mecze ze słabeuszami. Mają teraz bardzo dobry okres, w którym zalicyli 8 zwycięstw z rzędu. Wpierw awansowali do fazy pucharowej Ligi Mistrzów wygrywając 3:2 z Bayernem i 2:0 z Romą, a do tego dorzucili 6 zwycięstw w lidze. W miniony weekend wygrali 3:0 z Crystal Palace. Wcześniej 1:0 pokonali Leicester i Everton, 4:1 Sunderland i 3:0 Southampton. Imponuje też ich postawa na wyjazdach, gdzie zgromadzili aż 20 punktów i to jest najlepszy aktualnie wynik w lidze. Jedynym problemem są kontuzje Aguero i Dzeko, ale na razie The Citizens jakoś sobie z nimi radzą, bo mają szeroką ławkę. Myslę, że w tym spotkaniu wszystkie atuty sa po stronie City i to oni powinni sięgnąć po 3 punkty.
Na zakończenie 17 kolejki angielskiej Premiership Stoke zmierzy się z Chelseą. Faworytem są tu oczywiście goście, którzy lubią grać ze Stoke, a w poprzednich 3 sezonach wygrywali 5-krotnie, raz remisowali i raz przegrywali. W zeszłym sezonie wprawdzie przegrali w Stoke 2:3, ale u siebie pokonali ich 3:0 w lidze i 1:0 w Pucharze. Stoke to typowy średniak, a aktualnie z 19 punktami plasuje się na 13 lokacie i ma 4 oczka przewagi nad strefą spadkową. W poprzedniej kolejce zremisowali on 1:1 z Crystal Palace, a wczesniej niespodziewanie 3:2 pokonali Arsenal. Te mecze były jednak poprzedzone 3 poprażkami, 1:2 z Burnley, 0:1 z Liverpoolem i 1:2 z Manchesterem United. Gra Stoke jest strasznie nie równa w tym sezonie, co widać nawet po wystepach przed własną publicznością. Na inaugurację przegrane dwa spotkania, później 2 zwycięstwa, znów 2 porażki, remis i zwycięstwo. Do tego Stoke gra bardzo twardo, strzela mało goli ale i dość mało traci, więc w dzisiejszym meczu możemy spodziewać się z ich strony mocno defensywnego ustawienia. Chelsea jest liderem Premiership, choć ma tyle samo, 39, punktów, co The Citizens. W środku tygodnia wgrali w Capitol One Cup wyjazd z Derby 3:1. Wcześniej w lidze 2:0 pokonali Hull, a w Lidze Mistrzów 3:1 wygrali ze Sportingiem i zajęli pierwsze miejsce w grupie. W 5 poprzednich meczach Premiership zaliczyli 3 zwycięstwa, remis i porażkę. Na wyjazdach radzą sobie dobrze, w lidze notując 4 zwycięstwa, 3 remisy i porażkę, co jest drugim wynikiem w Premiership (lepiej gra tylko Man City). Stoke u siebie zaliczyło dotychczas 3 zwycięstwa, remis i porażkę. Porównując obydwie drużyny The Blues pod każdym względem przewyższa ekipę gospodarzy. Do tego Stoke trapią kontuzję, a ze składu wypadło czterech podstawowych piłkarzy. Zapowiada się więc, że gospodarze nastawią się na defensywe i kontry, i jeśli Cheslea szybko nie złamie ich obrony zapowiada się ciekawy mecz. The Blues jednak mają w swoim składzie takich piłkarzy, Hazard, David Luis czy Diego Costa, którzy potrafią zrobić róznicę i zmienić losy meczu jednym zagraniem. Stawiam więc na zwycięstwo gości.
W środku tygodnia w Eredivision mamy zaległe spotkanie i zarazem hit, PSV w Eindhoven zmierzy się z Feyenoordem. Faworytem są gospodarze, którzy znajdują się aktualnie w lepszej formie, a do tego w 5 ostatnich starciach przed własną publicznością wygrywali 4-krotnie z Feyenoordem. Choć w poprzednim sezonie przegrali tu 0:2. PSV z 37 punktami jest liderem i ma oczko przewagi nad Ajaxem. Do tego w lidze nie przegrał od 8 spotkań, notując w tym czasie 7 zwycięstw i remis. W miniony weekend pewnie 3:0 pokonał Twente. Wcześniej wygrał 3:1 z Dordrechtem, zremisował 1:1 z Groningen i wygrał 2:1 z Heraclesem. Co ciekawe u siebie PSV wygrało wszystkie 7 dotychczasowych spotkań tracąc tylko 1 gola, a strzelając ich przeciwnikom 21. Feyenoord natomiast ma 9 punktów mniej od swego dzisiejszego rywala i plasuje się na 4 lokacie. W miniony weekend zremisowali u siebie 2:2 z AZ Alkmaar, choć przegrywali już 0:2. Wcześniej pokonali 5:2 Excelsior, 2:0 Dordrecht, zremisowali 0:0 z Vitesse i pokonali 2:0 Zwolle. Większość z tych drużyn to ekipy z dołu tabeli, a widać jasno, że Feyenoord ma problemy z drużynami z góry tabeli, gdyż po za remisem z Vitesse, była już porażka 0:1 z Ajaxem i remis 0:0 z Twente. Do tego zanotował jeszcze porażki w europejskich pucharach na stadionie BesIktasu 1:3, Sevilli 0:2 i Rijeki 1:3, a zwyciężył tylko w Liege ze Standardem 3:0. Więc 10 ostatnich wyjazdów to 4 zwycięstwa, 3 remisy i 3 porażki. Z analizy jasno wynika, że dziś PSV powinno sięgnąć po 3 punkty, gdyż ma za sobą wszystkie argumenty. Jeśli nic się nie wydarzy nieprzewidzianego gospodarze zejdą z boiska zwycięscy, dlatego też typuję wygraną PSV.
W 16 kolejce Bundesligi beniaminek Paderborn podejmie na własnym terenie Schalke. Faworytem są tu oczywiście goście, którzy na papierze przewyższają drużynę gospodarzy. Paderborn oczywiście za główny cel postawiło sobie utrzymanie. Aktualnie z 18 punktami plasują się na 12 lokacie mając 4 oczka przewagi nad strefą spadkową, ale nie wygrali meczu w lidze od 5 spotkań, a w tym czasie zdobyli tylko 3 punkty. A przypomnijmy, że po 4 kolejkach z 8 punktami byli oni w czołówce! Od jakiegoś jednak czasu notują powolny spadek formy, co wynika w wynikach. Wprawdzie w miniony weekend zremisowali 1:1 z Wolfsburgiem na wyjeździe, co trzeba znać za wyczyn, ale gospodarze sami są sobie winni, gdyż przy wyniku 1:0 nie wykorzystali rzutu karnego. Wcześniej Paderborn zremisowało 1:1 z Freiburgiem strzelając gola wyrównującego w 89 minucie. Do tego przegrali wyjazd w Bremie 0:4, zremisowali 2:2 z Borussią Dortmund, choć przegrywali już 0:2 i przegrali 0:3 z Augsburgiem. Jest to więc zespół, który dużo nadrabia walką i ambicją, a brak mu doświadczenia i obycia z wielką piłką. Schalke natomiast w zeszłym tygodniu świętowało awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów po wygranej 1:0 z Mariborem. Tak mocno świętowało, że w miniony weekend przegrało u siebie 1:2 z Koln i spadło w tabeli na 6 lokatę mając 23 punkty. Choć traci tylko 1 punkt do 3 w tabeli Bayeru. Wcześniej gładko wygrali w Stuttgardzie 4:0, u siebie z Mainz 4:1 i z Wolfsburgiem 3:2, oraz przegrali 0:2 z Freiburgiem. Będzie to na pewno mecz walk, w którym o wyniku może zdecydować doświadczenie ekipy gości. Gospodarze jeśli dziś przegrają zbliżą się znacznie do strefy spadkowej, a każdy kolejny mecz zrobi się dla nich meczem o życie. W klubie już panuje napięta atmosfera spowodowana słabymi wynikami w ostatnich tygodnia. Schalke zaś musi wygrywać ze słabeuszami, aby walczyć o podium. W ostatnich tygodniach udowodniła, że stać ich na to po tym jak w 4 poprzednich spotkaniach zaliczyła 3 zwycięstwa. Stawiam więc za zwycięstwo gości, którzy mają za sobą więcej argumentów.
W 16 kolejce Bundesligi w Dortmundzie Borussia z mierzy się z Wolfsburgiem. Patrząc na sytuacje w tabeli i aktualną formę faworytem są tu niespodziewanie goście. W poprzednim sezonie obie drużyny grały przeciwko sobie 3-krotnie, w półfinale Pucharu Niemiec BVB wygrało u siebie 2:0, a w lidze 2;1, zaś Wilki w Wolfsburgu pokonały BVB 2:1. BVB aktualnie znajduje się w strefie spadkowej mając 14 punktów! Nie idzie im gra w lidze, gdzie zdobywają mało punktów i goli, i się strasznie męczą. Do tego sytuację komplikuje kontuzja Reussa i kilku innych kluczowych graczy. W miniony weekend przegrali oni w Berlinie z Herthą 0:1. Wcześniej wymęczyli 1:0 z Hoffenheim, przegrali 0:2 z Eintrachtem i zremisowali 2:2 z Padreborn. Zupełnie inaczej wygląda ich sytuacja w Lidze Mistrzów, gdzie do fazy pucharowej awansowali z pierwszego miejsca. Natomiast Wolfsbur z 30 punktami jest wiceliderem. W miniony weekend zaliczył wpadkę z Paderborn remisując u siebie 1:1, ale przy stanie 1:0 nie wykorzystał rzutu karnego. Wcześniej pokonał 3:1 Hannover, 1:0 Monchengladbach i przegrał 2:3 z Schalkę. Co ciekawe BVB na własnym terenie nie strzela goli i statystycznie na tym stadionie pada najmniej goli w obecnym sezonie Bundesligi, bo średnio 2. Do tego BVB we wszystkich 15 spotkaniach tylko 4 razy notowało over 3,5 gola, a przecież w poprzednim sezonie byli oni bardzo bramkostrzelni i strzelali masę goli. Widać więc jak wielką niemoc strzelecką mają teraz, bo praktycznie tam nie ma kto strzelać i stwarzać sytuacji, skoro Marko Reuss, mózg zespołu ma kontuzję. Wolfsburg w tym sezonie 5-krotnie notował over 3,5 gola, choć w ostatnich 5 meczach 2 razy. Borussia w 5 poprzednich starciach tylko raz notowała więcej niż 3 gole w meczu. W ostatnich 10 meczach dla porównania tylko 2 razy padło więcej niż 3 gole z udziałem BVB, a aż 5 razy z udziałem Wilków. Jednak Klopp widzi tę niemoc i próbuje wzmacniać defensywę i wygrywać mecze po przeprowadzeniu jednej skutecznej akcji. Widać to po wynika i liczbie strzelanych goli. Moim zdaniem dziś nie ujrzymy tu gradu goli, choć nie wiem czy Borussia się obudzi i wygra z wiceliderem. Stawiam więc na under 3,5 gola co wynika ze statystyki i aktualnej formy ofensywnej obydwu drużyn.
W Łęcznej jeszcze nikt w tym sezonie nie wygrał. Spróbuje tego dokonać Legia w 19 kolejce polskiej Ekstraklasy i ma na to spore szanse, gdyż jest zdecydowanie najlepszą drużyną w lidze. Tym bardziej że w przeszłości Legia grała w Łęcznej 4 razy i 3 z nich wygrała a raz remisowała. W rundzie jesiennej Legia rozbiła Górnika u siebie 5:0. Górnik z 21 punktami plasuje się dopiero na 13 lokacie. W ostatnich meczu zremisowali 1:1 z GKSem. Wcześniej pokonali u siebie 3:0 Ruch, przegrali 0:2 z Wisłą i zremisowali 0:0 z Piastem. Górnik na własnym terenie więc zaliczył 4 zwycięstwa i 4 remisy i tak dobra gra przed własną publicznością daje nadzieję na utrzymanie, gdyż na wyjazdach zdobyli zaledwie 5 punktów. Legia za to ma 38 punktów i odskakuje od grupy pościgowej na 3 punkty. W środku tygodnia pokonali w Lidze Europy Trabzonspor 2:0 i z pierwszego miejsca awansowali do 1/16 finału. W Ekstraklasie w ostatniej kolejce w Zabrzu pokonali 4:0 Górnika. Wcześniej wygrali 2:0 z Cracovią i 3:0 z GKSem w Bełchatowie oraz przegrali 1:2 z Pogonią w Szczecinie. W meczach wyjazdowych mają najwięcej punktów w lidze, notując 6 zwycięstw i 3 porażki. Porównując obywdie drużyny widać jasno, że Legia pod każdym względem przewyższa beniaminka z Łęczna. Goście raczej powinni wygrać z Górnikiem a każdy inny wynk będzie tu sporą niespodzianką,
W hicie 16 kolejki angielskiej Premiership na Old Trafford Manchester United podejmie Livepool. Faworytem tego meczu są gospodarze, którzy aktualnie znajdują się w lepszej formie. W poprzednim sezonie The Reds wygrali tu w lidze 3:0, ale w Capital One Cup Czerwone Diabły wygrały 1:0. W 5 wcześniejszych sezonach na Old Trafford United zawsze wygrywało z Liverpoolem. Man United po bardzo słabym początku sezonu złapało wiatr w żalge i wygrywa mecz za meczem, co sprawiło, że wskoczyli oni już na 3 pozycję mając 28 punktów na koncie. Wygrali oni 5 ostatnich ligowych spotkań. Przed tygodniem wygrali oni w Southampton 2:1. Wcześniej pokonali 2:1 Stoke, 3:0 Hull, 2:1 Arsenal i 1:0 Crystal Palace. Do tego na własnym terenie przegrali tylko raz, na inaugurację 1:2 ze Swanseą. Później było 6 zwycięstw i remis 1:1 z Chelseą. Natomiast Liverpool, wicemistrz Anglii, nie może się otrząsnąć trapiony kontuzjami. Te efektem jest bardzo słaba gra i ciułanie punktów. W środku tygodnia ledwie zremisowali 1:1 z Basel w Lidze Mistrzów i odpadli z tych rozgrywek, choć na wiosnę zagrają w fazie pucharowej Ligi Europy. W Premiership też nie błyszczą choć z 21 punktami plasują się na 9 miejscu. W ostatniej kolejce zremisowali 0:0 z Sunderlandem. Wcześniej pokonali 3:1 Leicesterem i 1:0 ze Stoke, oraz przegrali 1:3 z Crystal Palace. Główne osłabienia zespołu to Sturridge i Balotelli. Statystyki, historia ostatnich starć i aktualna forma przemawiają na korzyść drużyny United. Do tego dochodzi jeszcze atut własnego boiska i silniejszy skład - to są atuty Czerwonych Diabłów. Moim zdaniem każdy inny wynik będzie niespodzianką, gdyż Liverpool gra bardzo słabo i nie daje żadnych nadziei na dobry wynik na Old Trafford.
Na inaugurację 18 kolejki francuskiej Ligue 1 Lyon zmierzy się z Caen. Faworytem są tu oczywiście gospodarze, choć trzeba pamiętać, że Caen nie przegrał z Olimpique ostatnich 3 spotkań. W sezonie 2011/12 Caen wygrał 2:1 i 1:0, ale i tak spadł do Ligue 2. Lyon z 33 punktami jest w tabeli na 3 miejscu, tracąc 4 punkty do PSG i 5 oczek do Marseille. Ostatnie dwa spotkania należy uznać za udane. Wpierw pokonali 2:1 Reims, by później wygrać 3:2 z Evian. W ogóle w 5 poprzednich starciach zdobyli 10 punktów. Kolejnym atutem jest ich bardzo dobra gra przed własną publicznością, gdzie wygrali wszystkie ostatnie 7 spotkań ligowych i w liczbie punktów przed własną publicznością są najlepsi w Ligue 1. Caen w tym sezonie czeka walka o utrzymanie. Aktualnie z 14 punktami plasują się na przedostatniej pozycji. Do tego w ostatnich 5 meczach zdobyli tylko 2 punkty. W poprzedniej kolejce przegrali 2:3 z Nice. Wcześniej rozbiło ich Guingamp 5:1, i remisowali 1:1 z Montpellier i 2:2 z Monaco. Dziś nic nie wskazuje, aby Caen mogło zaskoczyć przeciwnika i zdobyć jakieś punkty w Lyonie, dlatego też moim zdaniem nie ma innej logicznej opcji jak typ na zwycięstwo Lyonu.







