No i z racji że w koszu nie znalazłem już zadowalających mnie kursów to piłka nożna. Manchester City z Aston Villą powinien sobie poradzić z palcem w nosie albo i gdzieś indziej, a do tego kilka bramek powinno paść bo jednak ofensywa jest i to w obu ekipach całkiem niezła. A w City to nie tylko całkiem niezła a wyśmienita. Pierwsza armata to Aguero, druga to Dzeko, w pomocy kryją się Nasri i Silva którzy też sadzą gole bardzo często, nie będzie Balotelliego bo jest zawieszony ale i bez niego na ławie to wszystko wygląda imponująco i City tu postrzelać powinno. Ale i Aston Villa na pewno przed swoją publicznością może się popisać trafieniem. W tym sezonie 29:33 w bramkach, ale w kilku spotkaniach dawali popis i naprawdę dobry mecz. Do City im daleko bo tu bilans 63:19 ale to i tak niezly wynik. City musi wygrać jeśli chce utrzymać dystans nad Manu bo w przypadku remisu to już punktów będą mieli tyle samo, a wprzypadku porażki to spadną na drugie miejsce. Średnie bramek w meczach obu ekip są powyżej 2,5 więc overa można grać. City w tym sezonie 17 overów, Villa 12. Tu bramki będą padały na pewno, a trzy to nie takie duże wymagania.
Na opisanie tego spotkania mam już trochę więcej czasu więc postaram się ładnie wytłumaczyć swój typ. Minnesota ma dzisiaj bardzo trudne zadanie bowiem zagra z mocną drużyną New York Knicks i wielkich szans gospodarzom bym tu nie dawał dlatego dziwi mnie to co robią dzisiaj buki. Ale jeśli ktoś nie ogląda spotkań tylko wystawia kursy patrząc po brakach liderów w jednej z ekip to tak to wygląda. Zacznijmy może od porównania pozycji ekip w tabeli - u siebie Minnesota jest 11 z 13 wygranymi i 14 przegranymi, zaś Knicks u siebie są na 9 miejscu z 12 wygranymi i 15 przegranymi. Bilanse całkiem podobne obu ekip, obie na minusie z tym że NYK mimo wszystko lepiej na tym wychodzi. Ale to nie ma znaczenia i wskazuje tylko na wstępie na złe wystawienie kursów. Ale tu jest inna kwestia. Minnesota to dla mnie nie jest żaden wielki zespół. Oczywiście w tym sezonie są najmocniejsi jeśli popatrzeć na ostatnie kilka lat ale co z tego. Tu gra dwóch zawodników - genialny Rubio który wreszcie się zdecydował na grę w NBA i dobrze - z pożytkiem dla ligi na pewno, i ten który tą genialność Rubio wykorzystuje czyli Love - główna armata Minnesoty. Ale dwóch graczy może nie pociągnąć tego wózka. A reszta nie jest na zbyt wysokim poziomie a na dodatek moim zdaniem z Knicks przegrywają szczególnie walkę właśnie na tych pozycjach gdzie nie ma liderów. A tam gdzie liderzy to stawiałbym może minimalnie na Minnesotę ale to z racji braków w NYK - bo Love od swojego vis a vis jest lepszy, a Rubio i Lin na rozegraniu na remis dzisiaj. No właśnie - braki w NYK - nie ma Melo czyli największej gwiazdy i nie ma Amarego a więc drugiej gwiazdy. I bez dwóch gwiazd można grać i wygrywać - a no można i to nawet można grać lepiej niż z nimi o dziwo. Pojawił się bowiem LIN - niedoceniany zawodnik, którego nie było wogóle w drafcie w 2010, potem praktycznie nie grał w NBA teraz z NYK też miał już wylecieć i nagle okazało się że zamiast wylecieć to zostanie liderem tej drużyny. Pod nieobecnośc dwóch liderów, ten zawodnik pociągnął drużynę do wygrania 4 meczow z 4 rozegranych z nim w składzie. Szok - szczegolnie że wcześniej na 23 rozegrane spotkania bez niego Knick wygrali zaledwie 8. A z nim 4/4. To co on robi to są jakieś cuda. Bardzo szybki, świetny rzut, świetne korzystanie z zasłon, przegląd pola wyśmienity - nie wiem jak on mógł przez tyle czasu wogóle nie grać nigdzie. I dzisiaj znów poprowadzi Knicks do wygranej bo jest wyśmienity. A cała reszta składu minimalnie lepsza niż ta reszt a w Minnesocie więc jak Lin pociągnie grę to NYK wygra. Na koniec statystyki Lina - cztery mecze - najpierw z Nets 36minut, 25 punktów, 7 asyst, 5 zbiórek i oczywiście wygrana, potem z Utah 45minut, 28 punktów, 8 asyst i 2 zbiórki, potem z Waszyngtonem 36minut, 23 punkty, 10 asyst i 4 zbiórki, no i wczoraj w nocy przeciwko Lakersom wygrał praktycznie sam deklasując nawet Bryanta - 38 punktów, 7 asyst i 4 zbiórki w 39minut. Genialny chłopak, jest w gazie i dzisiaj znowu da popalić - ze 30 punktów i 7 asyst to walnie na pewno. A NYK wygra piąty mecz z rzędu i przybliży się dzięki Linowi do PO które wydawało się już być bardzo daleko od nich jeszcze cztery mecze temu
Koszykówka powchodziła wczoraj jak ta lala, Ajaxu trochę szkoda, no ale tak czasem bywa. Teraz także trochę kosza i może jakaś piłka i oby z tak samo pozytywnym skutkiem jak wczoraj. Pierwsza analiza szybciutko bo czas bardzo goni więc już same konkrety bez wielkiego bajerowania. Cleveland to jest zespół któremu kibicuję i chociażby dlatego na nich stawiam, ale oczywiście nie tylko. Ta drużyna ma potencjał i mimo iż rok temu byli na totalnym dnie mimo iż przez kilka lat wcześniej kiedy mieli LeBrona byli na samym szczycie, to teraz już się odbudowują bazując przede wszystkim na objawieniu sezonu jak dla mnie (z wyłączeniem jednego gracza który jest jeszcze lepszy, a o tym w drugiej analizie) czyli Irvingu który gra wielki basket, rzuca, asystuje, jest tam gdzie potrzeba i wtedy kiedy potrzeba i ciągnie ten zespół, który mimo iż nie ma gwiazd to daje rade i walczy o PO. Narazie 10 wygranych i 15 porażek, wczoraj przegrali po dogrywce z Bucks u siebie, ale dzisiaj są w stanie wygrać. Znowu grają u siebie więc nie będą zmęczni podróżą i to będzie atut. Bo przecież rywale przylatują do nich po bardzo ciężkim meczu z Clippers przegranym jednym punktem, a ogólnie są bez wygranej od dwóch spotkań i to głównie przez zmęczenie. Jeśli dzisiaj znowu się ono uwidoczni to Phila nie da rady mimo iż teoretycznie jest faworytem bo ma bilans 18-9. Cleveland u siebie gra w kratkę i raz wygrywa raz przegrywa, i tak samo Phila na wyjazdach z tym że Cleveland ostatnio przegrało a Phila wygrała więc teraz pora na zamianę kolejności i wygra Cavs po zaciętym boju jak na te dwie ekipy przystało i myślę że to jednak Irving dzisiaj będzie górą i na pewno od jego gry będzie wszystko dzisiaj zależało. przy takim kursie biorę i już
Mile zaskoczony byłem możliwością typowania NBA, ale już zdecydowanie nie jestem zadowolony z faktu iż nie ma ani ligi angielskiej, ani niemieckiej :( Pozostaje na pocieszenie holandia a tam zawsze wiele bramek więc można over 2,5 zagrać. NAC Breda ma szansę dzisiaj wygrać z Ajaxem który miał walczyć o Mistrzostwo a tymczasem dostaje gdzieś od jakiś pośrednich drużyn i już Mistrzostwo chyba daleko odjechało w zapomnienie. A to dziwne bo ekipę mają bardzo bardzo mocną. Czy NAC też im nakopie i sprawi niespodziankę? Na pewno jeszcze miesiąc temu te kursy wyglądałyby inaczej - NAC 12-15, a na Ajax z 1,30-1,40. Ale jeśli Ajax nie wygrał licząc wszelkie rozgrywki od pięciu spotkań ani razu czego ja nie pamiętam nigdy w historii tego klubu to coś jest na rzeczy. Ale bramki strzelają i tracą więc overek warty świeczki. Ofensywa Ajaxu potrafiła im zapewnić już 49 trafień w tym sezonie, ale defensywa skutecznie to wszystko traci z tyłu i pozwoliła już na wbicie 30 bramek. Tak więc w sumie 79 bramek już w ich meczach - idą ostro po bandzie. NAC oczywiście tak widowiskowe nie jest - zdobyli blisko połowę bramek mniej bo 25, stracili nieco więcej bo 33, a więc suma sumarum daje nam to 58 trafień = przyzwoicie. Jak popatrzeć w statystyki które można dość łatwo znaleźć na stronach bukmacherów w zakładkach ze statystykami to ten konkretny over 2,5 który mnie dzisiaj interesuje pojawiał się u tych ekip często i to widać też gołym okiem po bilansach bramkowych - NAC 13 overów, Ajax 14 overów a więc w obu przypadkach grubo ponad połowa spotkań. Ajax musi się wreszcie przelamać i coś wygrać. Jeśli zagrają z furią z którą powinni zagrać to trzy bramki w tym meczu zobaczymy i to szybciutko.
Nie było mnie tu już wieki całe, ale wracam i oby w jak najlepszym stylu. Widzę że od kiedy mnie tu nie było, sporo się pozmieniało i NBA zagościło do oferty a więc jedziemy z basketem. Pierwsza ciekawostka na dzisiaj to Atlanta Hawks, która na wyjeździe będzie starała się ograć Orlando i myślę że dadzą sobie radę. Orlando w tym sezonie jest przeciętne i jedyny gracz który cokolwiek tam robi to oczywiście Howard. Ale i on miał dni kiedy nie szło nic, kiedy nie trafiał z najprostszej pozycji, kiedy w obronie też robili go w konia i takich dni miał już sporo. No ale nawet jak on będzie miał dobry dzień to sam meczu z Atlantą nie wygra a prawda jest taka że w tym sezonie nikt mu nie pomaga. Hedo nie gra nic przez cały sezon, gra Richardsona czy Nelsona to śmiech na sali od początku sezonu, ławki zero do tego kontuzje i jedyny kto jeszcze tam cokolwiek gra oprócz Howarda to Anderson. Ktoś powie 'Ale Orlando wygrało ostatnio z Miami i to w wielkim stylu' - ok, wygrali, nie wiem jak, ale wygrali, tyle że to spotkanie musiało ich kosztować masę sił więc dzisiaj Atlanta na tym skorzysta. Ostatnio mieli słabszy okres, ale już się przełamali i wygrali z Indianą. Przewaga nad Orlando - równy skład. Jest lider Johnson który się tu marnował w poprzednich sezonach, ale w tym Atlanta jest mocna i wykorzystuje jego potencjał, pomaga Smith, Hinrich, a ogólnie i ławka jest niezła. Nie to co w Orlando gdzie gra jeden facet - tu gra drużyna. I ta drużyna dzisiaj wygra. Bilans Atlanta ma lepszy bo 17-9 przy 16-10 Orlando, ale tym się nie ma co sugerować - oni wygraja bo tworzą zespół, a będąc zespołem można ograć każdego nawet najlepszego pojedynczego zawodnika (=Howarda)
No i zostajemy przy NBA, kolejny bardzo przyjemny meczyk (aż nie wiem na który się zdecyduję do oglądania, ale chyba jednak na ten bo tu będzie fajniejszy basket) i znowu fajny kurs. Clippersi jadą po punkty do Philadelphii i mają szansę wrócić z kompletem. Chociaż Phila to bardzo mocny rywal w tym sezonie i przyznam szczerze że nie było ich w moich przedsezonowych prognozach aż tak wysoko, a tu proszę - grają świetnie. Phila ma oczywiście lidera i jest nim Igoudala, ale tu też jest przede wszystkim team - niby nie jakiś wyśmienity, bez wielkich gwiazd, a jednak to wszystko pracuje jak należy i wyniki są. Ostatnio jednak mieli ciężki mecz z San Antonio i tam się wygrać nie udało - nie poradzili sobie z mocną defensywą rywali. Dzisiaj będzie o tyle łatwiej w defensywie że Clippers jednak preferują grę z przodu, a tyły są nieco gorsze, ale jednak nie będzie tak lekko dzisiaj gospodarzom. Raz że zmęczenie, dwa że jeden z największych faworytów sezonu jako rywal. I mimo iż ten faworyt się spisuje nieco poniżej oczekiwań to nadal jest faworytem. Bilans Phili w tym sezonie jest bardzo okazały 18-8 i tylko Chicago i Miami są w ich konferencji od nich lepsi a to szok bo chyba nikt tak wysoko Phili nie stawiał, z tą drużyną bez wielkich nazwisk. Ale jednak DRUŻYNÄ„. Jednak i tak Clippersi są moimi faworytami bo tu oprócz drużyny są też gwiazdy i koszykarze z absolutnego topu. To jest dream team, który z każdym meczem się coraz bardziej zgrywa i to widać. Ostatni mecz z Cleveland dośc niespodziewanie przegrali, ale na drugą wpadkę z rzędu sobie nie pozwolą. Każdy chyba wie że tu gra Paul a to jeden z najlepiej rozgrywających graczy w NBA, jest tu gwiazdą numer jeden obecnie jak dla mnie, król wszelkich wsadów i efektownej gry - Blake Griffin, to wszystko wspiera Billups czy Butler. Do piątki jeszcze wchodzą Jordan i Foye i oni też grać potrafią na najwyższym poziomie. Obok Miami to jak dla mnie jeden z najlepszych i takich świeżych teamów i oni są stworzeni do wygrywania. Kurs ciekawy więc warto naprawdę. Oni w tym sezonie grali mniej od rywali bo mają 15 wygranych i 8 porażek. Dzisiaj pora na 16 triumf.
W tym spotkaniu bramek zabraknąć nie powinno i moim zdaniem trzy gole to takie minimum. Brest bardzo czesto remisuje swoje spotkania w tym sezonie - mają aż 11 remisów w tym sezonie, ale to nie pozwala im na zbyt wysokie miejsce w tabeli. Auxerre ma mniej remisów bo tylko sześć i jest wyżej w tabeli od swoich dzisiejszych rywali. Strzelają też więcej bramek i tracą za razem też. Jeśli chodzi o overy 2,5 w tym sezonie Brest miało ich pięć a więc jest całkiem przyzwoicie, zaś Auxerre ma aż 10 overów 2,5 w tym sezonie a więc średnio zdecydowanie częściej niż co drugie spotkanie. Tak więc w ich przypadku można liczyć na wiele bramek. Jeśli chodzi o historię spotkań to narazie były tylko dwa mecze - raz wygrało Brest, raz był remis, a więc dzisiaj pora na wygraną Auxerre i myślę że ich na to stać ale do końca łatwo nie będzie. Overa jeszcze nie było, ale myślę że dzisiaj się uda. Polecam zaryzykować
Spotkanie na szczycie ligi Niemieckiej zapowiada się naprawdę rewelacyjnie. Dzisiaj liczę na wygraną Werderu Brema i myślę że po takim kursie warto zaryzykować i na nich zagrać. Schalke ma obecnie 31 punktów na koncie i o dwa oczka wyprzedza dzisiejszych rywali czyli Werder bo ci mają 29 punktów na koncie. To może być mecz o drugie miejsce na koniec tego roku, ewentualnie o trzecie jeśli BVB też wygra swój mecz. Schalke ma w tym sezonie na koncie 10 wygranych, remis i 5 porażek. Jeśli chodzi o spotkania u siebie to przegrali dwa razy. Werder Brema ma zaś na koncie 9 wygranych, 2 remisy i pięć porażek, zaś na wyjeździe wygrali dwa razy, dwa razy zremisowali i cztery spotkania przegrali. Ostatnie dwa wyjazdy zakończyli bez punktów, ale dzisiaj liczę na przełamanie i nawet wygraną. W takim meczu gra się na 200% i Werder ma ten luz że nie grał w LE i jest wypoczęty, a Schalke grało i nie do końca będą w super kondycji na to spotkanie. Jeśli chodzi o historię to Werder bardzo często wygrywał na wyjazdach - na 44 spotkania rozegrane, wygrali 21, a więc blisko połowę. Przy takim kursie myślę że warto na nich postawić. Polecam
Widzę że prawie nikt nie wierzy dzisiaj w remis w tym spotkaniu, a moim zdaniem właśnie taki wynik tutaj padnie. Fulham odpadło z Ligi Europejskiej i to w ostatniej sekundzie, kosztem Wisły Kraków więc na pewno morale mocno ucierpiało i dzisiaj zbyt dobrze czuć się nie będą. Ale z drugiej strony powinni się jak najszybciej pozbierać, zapomnieć i grać w lidze na najwyższym poziomie. Bolton oczywiście nigdzie poza ligą nie gra i to może być dzisiaj ich przewaga, ale jakoś nie wydaje mi się żeby była ona na tyle duża żeby marzyć o wygranej. Co mnie skłania do postawienia na remis - a no to że Fulham moim zdaniem nie wygra tego meczu bo jest zmęczone grą w LE a także nieco zdołowane, ale Bolton też nie jest na tyle dobry żeby wygrać. Tak więc jak to wypośrodkować to wychodzi nam remis. Fulham miało 6 remisów a więc średnio co 2,5 spotkania i już od dwóch spotkań remisu nie mieli tak więc najwyższy czas. Bolton we wszystkich rozegranych jak dotąd 15 spotkaniach nie miał ani jednego remisu i mysle że wreszcie nadejdzie czas żeby to zmienić bo to nie możliwe żeby pół sezonu zostawać bez remisu. W historii na 43 spotkania było 12 remisów a więc w miarę przyzwoicie. Dwa ostatnie spotkania były bez remisu, a więc dzisiaj czuję tu podział punktów. Polecam
I drugi mecz w którym moim zdaniem bramek dzisiaj nie zabraknie. Niby liga taka niezbyt bramkostrzelna ale w spotkaniu takim jak to można na wiele goli liczyć. Obie drużyny są bowiem w dolnych partiach tabeli - Livorno tuż nad strefą spadkową, a Brescia już w niej chociaż te ekipy dzieli różnica jednego oczka. Tak więc jest to spotkanie z tych 'o sześc punktów' i bez wątpienia obie ekipy musza tu zagrać naprawdę solidnie jeśli chcą w tym sezonie myśleć o utrzymaniu. Brescia ma problemy finansowe, ale ma też bardzo zdolną młodzież tak więc w zimowym okienku pewnie te problemy rozwiążą sprzedając tych graczy. Na boisku jak narazie idzie średnio ale na to spotkanie są niezwykle zmobilizowani i dzięki termu powinno być dobrze i bramek też powinno byc dużo. Livorno ma w tym sezonie bilans 19:19 a Brescia 17:26 a więc tych bramek całkiem całkiem w obu ekipach. Jeśli chodzi o overy to Livorno miało ich sześć a więc przyzwoicie, a Brescia już osiem czyli można powiedzieć że bardzo dobrze. Historia nie jest łaskawa dla Brescii bo oni jeszcze z Livorno nie wygrali - przegrali 4 razy i 2 razy zremisowali. W bramkach jest 14:7 dla Livorno, a over padał pięć razy w tych sześciu spotkaniach tak więc totalnie nie rozumiem kursów na to że tu będzie dużo goli, bo na pewno będzie i tak wysoki kurs to prezent na święta od buków. Polecam zdecydowanie








