Liverpool nie stracił jeszcze gola w rozgrywkach Premier League. Dwukrotnie wygrał 1:0 (ze Stoke oraz beniaminkiem z Bournemouth) oraz zremisował z Arsenalem 0:0. The Reds wiele zawdzięczają swojemu bramkarzowi. Mignolet, który bronił do tej pory bardzo dobrze i pewnie. W meczu z West Ham jest również bardzo prawdopodobne że zachowa czyste konto. Z kolei w ofensywie The Reds wykazać się próbują pozyskani Firminho i Benteke. Narazie w takim sobie skutkiem. Przeciwieństwem jest West Ham, w którego meczach pada ostatnio dużo bramek. Ostatni mecz Młoty przegrały z Bournemouth 3:4, wcześniej przegrały z Leicester 1:2 i sensacyjnie pokonały Arsenal na The Emirates Stadium 2:0. Myślę jednak że w tym meczu Liverpool nie pozwoli na zbyt dużo West Hamowi i to raczej tylko The Reds będą zdobywać bramki, a biorąc pod uwagę minimalizm jakim ostatnio się cechują w grze ofensywnej, słabszą niż zazwyczaj dyspozycję Philippe Coutinho możemy przewidywać znów skromne 1:0 dla gospodarzy. Ja nie spodziewam się więcej jak dwóch bramek a kurs under 2,5 jest naprawdę wysoki.
Królowie remisów kontra Śląsk Wrocław, który również chętnie dzieli się punktami. Jak to może się skończyć? Odpowiedź jest prosta - wynikiem 1:1. Wisła Kraków wygrała w tym sezonie tylko jeden mecz w ekstraklasie z Lechem Poznań u siebie i to chyba tylko dlatego że Lech skupia się na pucharach i był cieniem Mistrza Polski w tym pojedynku. W pozostałych starciach z Górnikiem, Cracovią, Legią, Lechią i Pogonią padał remis. W drużynie Białej Gwiazdy coraz pewniej się czuje Crivellaro. Bardzo dobrze w zespół wkomponował się również Mączyński. Wisła ma jednak mały problem w ataku. Paweł Brożek spisuje się słabo, ostatnio wszedł na boisko dopiero w drugiej połowie. W wyjściowej 11-tce możemy się spodziewać Macieja Jankowskiego. W Śląsku natomiast bez zmian. Jak zwykle uważać trzeba będzie na Flavio Paixao, w coraz lepszej dyspozycji jest Robert Pich, z drużyną zgrywa się Kamil Biliński. W ostatnim meczu Śląsk pechowo zremisował z Podbeskidziem. Teraz w meczu przyjaźni z Wisłą wszystko wskazuje na remis. Dwie równorzędne drużyny, może Śląsk nieco mocniejszy na papierze, ale Wisła jest gospodarzem tego spotkania, dlatego mój typ to X.
Nikt chyba nie wie co się dzieje z drużyną Lechii Gdańsk. Niby fajne transfery, bardzo mocny skład - przynajmniej na papierze, bardzo wymagający sparingpartnerzy, a w lidze po 6 kolejkach z dorobkiem 6 pkt dopiero 12 miejsce. Wygląda jednak na to , że w Gdańsku idzie ku lepszemu. Ostatnio Lechia wygrała 3:1 z Górnikiem Łęczna (przy czym goście grali od 7 minuty w 10-tkę), a wcześniej gdańszczanie wywalczyli remis z Wisłą Kraków i pewnie wygrali w Pucharze Polski. Jednak gra zespołu, który był wymieniany jako trzecia siła naszej ekstraklasy odbiega dalece od ideału. Nienajlepiej się dzieje także w Podbeskidziu. Zespół zajmuje obecnie przedostatnie miejsce w tabeli. Ostatni pojedynek ze Śląskiem zakończył się dla Górali szczęśliwym remisem. Śląsk trzykrotnie obijał poprzeczkę Podbeskidzia i nie wykorzystał rzutu karnego. Drużyna z Bielska-Białej bardzo potrzebuje punktów. Gdzie je więc ma zdobywać jak nie u siebie. Drużyna z Gdańska będzie chciała na pewno piąć się w tabeli. Zapowiada nam się zatem interesujące widowisko, w którym remis jest bardzo prawdopodobnym rezultatem.
Typ na Apoel Nikozja zdecydowałem się oddać po obejrzeniu pierwszego meczu. Mimo tego że drużyna z Kazachstanu odniosła tydzień temu zwycięstwo 1:0 po golu Baurzhana Dzholchiyeva to według mnie było to zwycięstwo szczęśliwe. Owszem, do przerwy FC Astana przycisnęła drużynę cypryjską czego efektem była właśnie zdobyta bramka, ale im dłużej trwało to spotkanie tym większą przewagę osiągali Cypryjczycy. FC Astana w drugiej połowie skupiła się wyłącznie na utrzymaniu korzystnego wyniku. Udało się nie stracić gola, ale jeśli Apoel zagra z jeszcze większą determinacją i zaangażowaniem, czego raczej możemy być pewni, to nie wróżę niczego dobrego Kazachom. W Apoelu występują starzy znajomi z naszej ligi, m.in. Inaki Astiz, Semir Stilic czy Mateusz Piatkowski. W lidze Apoel wygrał ostatni mecz 5:1 na wyjeździe z Ermis (była to inauguracja rozgrywek cypryjskiej 1 Division). FC Astana to obecnie wicelider kazachskiej Super League. Ostatnie dwa mecze to dwa zwycięstwa. W drodze do tej fazy rozgrywek Astana wyeliminowało najpierw NK Maribor, a później HJK Helsinki. Apoel natomiast kolejno eliminował Vardar Skopje oraz FC Midtjylland. Ciekawostką jest że w przedsezonowych sparingach Apoel uległ Lechowi Poznań 0:3. Biorąc pod uwagę przebieg pierwszego meczu zdecydowane zwycięstwo gospodarzy.
Sprawa awansu do fazy grupowej Champions League jest w zasadzie otwarta. Teoretycznie w lepszej sytuacji są Szkoci, którzy wygrali pierwszy mecz 3:2. Jednak jedna bramka może przesądzić o awansie Szwedów. Manager Ronny Deil ma właściwie tylko jedno kadrowe zmartwienie. Nie wiadomo czy w spotkaniu rewanżowym zagra Mikael Lustig. Zmiennikiem dla niego będzie ewentualnie Efe Ambrose lub Saidy Janko. Inny z kluczowych piłkarzy - Stuart Armstrong otrzymał w poniedziałek powołanie do reprezentacji Szkocji na wrześniowe mecze eliminacji Euro 2016. Celtic w swojej lidze wygrał 4 z 5 spotkań i jedno zremisował. Daje mu to na razie 2 miejsce za Hearts. Liga szwedzka wystartowała 31 marca i obecnie rozegranych jest już 21 kolejek. Malmo z dorobkiem 37 pkt jest na razie 5. Ostatni mecz przegrali 0:1 z Hacken. Wg mnie Celtic będzie pilnował wyniku w tym spotkaniu. Skupi się raczej na defensywie, wiadomo jak się bramki nie straci to się meczu nie przegra, a remis daje awans Szkotom. Mój typ X.
Do tego dwumeczu drużyna ze Szwajcarii przystępowała w roli faworyta. Niedawny pogromca mistrzów Polski to uznana w Europie marka. Jest to klub, który słynie ze świetnej pracy z młodzieżą, doskonałego skautingu oraz z bardzo mądrej, przemyślanej polityki. 6 razy z rzędu w ostatnich rozgrywkach zdobywał tytuł mistrza Szwajcarii (w sumie 18 razy), pięciokrotnie występował w Lidze Mistrzów. W tym sezonie w lidze wygrał wszystkie 6 spotkań. Do wyróżniających się graczy należą środkowy obrońca Marek Suchy oraz gracze ofensywni: Birkij Bjarnason, Breel Embolo, Shkelzen Gashi. Po nieoczekiwanym remisie 2:2 w Bazylei (bramka wyrównująca dla graczy z Izraela padła w ostatniej minucie) zawodnicy ze Szwajcarii są na musiku. Muszą zaatakować i strzelić choćby jedną bramkę. Gracze z TelAvivu byli sprawcami małej niespodzianki w poprzedniej rundzie kwalifikacyjnej pokonując Viktorię Pilzno. W pierwszym meczu u siebie przegrali 1:2 i wydawało się że w rewanżu nie mają żadnych szans. Tymczasem po dwóch trafieniach Zahaviego Izraelczycy przeszli dalej. Los łączy oba te zespoły w rozgrywkach europejskich trzykrotnie (dwa razy w kwalifikacjach LM, raz w fazie grupowej LE). Za każdym razem zwycięsko wychodzili z tych potyczek gracze FC Basel. Szwajcarzy zaliczyli w poprzednim sezonie świetny występ w europejskich pucharach odpadając dopiero w 1/8 CHL z FC Porto. Nikt więc nie dopuszcza myśli, że FC Basel może zabraknąć w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Do tego jednak potrzebne jest zwycięstwo. Maccabi przystąpi do tego meczu po porażce w Superpucharze Izraela, za to trener ma do dyspozycji wszystkich graczy. W ekipie Ursa Fischera zabraknie na pewno kontuzjowanego Zdravko Kuzmanovica oraz Taulanta Xhaki. Jeśli Basel chce awansować musi wygrać (ewentualnie urządza ich także wysoki remis, ale to mało prawdopodobne) stąd mój typ 2.
Liga angielska nabiera rozpędu. W zeszłej kolejce mieliśmy hit pomiędzy City a Chelsea, teraz mamy kolejny gwóźdź programu - pojedynek Arsenalu z Liverpoolem. Arsenal rozpoczął sezon świetnie - od zwycięstwa w meczu o Tarczę Wspólnoty z Chelsea. Jednak za chwilę totalnie się skompromitował przegrywając u siebie z West Ham 0:2. Przy obu bramkach maczał w tym palce pozyskany Petr Cech. W drugim jednak spotkaniu (kolejne małe derby Londynu) Arsenal wygrał z Crystal Palace 2:1 odkupując nieco winy. Z kolei Liverpool wychodzi z założenia że minimalistyczna postawa wystarczy by odnosić sukcesy. 1:0 ze Stoke i za chwilę kolejne 1:0 z beniaminkiem Bounemouth dają na razie The Reds komplet punktów. Jednak czy taka minimalistyczna postawa wystarczy w meczu z Kanonierami? Śmiem wątpić. Cazorla, Ozil, Sanchez, Giroud postawią na pewno trudne zadanie przed obroną Liverpoolu. Kładąc na szali potencjał Arsenalu i Liverpoolu waga przechyla się raczej na korzyść The Gunners. W Liverpoolu motor napędowy Philippe Coutinho nie jest w szczytowej formie, a Benteke potrzebuje jeszcze chyba paru meczy by dobrze zrozumieć się z kolegami z drużyny. Ponadto w meczu z Bounemouth kontuzji nabawił się kluczowy gracz The Reds - Henderson. Londyńczykom na pewno łatwo nie będzie, ale biorąc jeszcze pod uwagę atut własnego boiska stawiam w tym meczu na skromne zwycięstwo Kanonierów.
Zagłębie Lubin to drużyna nieobliczalna, zresztą jak cała nasza liga. Wystarczy spojrzeć na ich wyniki w ekstraklasie. Przegrywają u siebie z Koroną Kielce, by za chwilę wygrać w Białymstoku z faworyzowaną Jagiellonią. W następnej kolejce przegrywają z Termalicą, by tydzień później odprawić z kwitkiem Mistrza Polski. Wygląda na to że podopiecznym Piotra Stokowca służą mecze z silniejszymi teoretycznie drużynami. Za to Górnikom bez różnicy z kim... przegrywają. Łęczna, Piast, Jagiellonia, Termalica to ostatni pogromcy Zabrzan. Jedyne dobre spotkanie Górnik rozegrał na inaugurację, gdzie zremisował 1:1 z Wisła. Pasmo porażek spowodowało zmianę trenera - Robert Warzycha w tym sezonie jako pierwszy stracił posadę trenera. Zastąpił go Leszek Ojrzyński, ale nie było efektu "nowej miotły". Jak napisałem wcześniej Górnik poległ w debiucie nowego trenera 3:0 z Termalicą. Czy Leszek Ojrzyński ogarnie ten bur.... przepraszam bałagan w Zabrzu? O tym że jest charyzmatycznym trenerem przekonał nas już podczas pracy w Kielcach czy Bielsku-Białej. I właśnie chyba osoba tego Pana jest nadzieją dla Górnika na lepsze dni. Uważam, że mecz z Zagłębiem będzie dla Górnika meczem "na przełamanie". W końcu potencjał kadrowy nie jest taki zły. Danch, Madej, Kosznik, Gergel to zawodnicy zaprawieni w bojach na naszych ligowych boiskach. Brakuje może typowego napastnika, ale Zagłębie jest jak najbardziej w zasięgu Górników. Myślę że to będzie pierwsze zwycięstwo w tym sezonie Zabrzan w ekstraklasie.
Kiedy na inaugurację sezonu 2014/15 Lech pokonał Piasta 4:0 nikt nie przypuszczał, że po roku kolejny mecz z tym rywalem to będzie pojedynek z liderem tabeli. Po efektownym zwycięstwie nad węgierskim Videotonem w IV rundzie kwalifikacji do Ligi Europy nadszedł czas na zwycięstwa w rodzimej ekstraklasie. Lech Poznań zapowiadał że mecz z Węgrami będzie najważniejszym meczem w ostatnich 5 latach. Myślę, że to trochę przesada, bo gdyby nie zwycięstwo nad FK Sarajevo to by tego meczu nie było, gdyby nie tytuł mistrza kraju, nie byłoby meczu z FK Sarajevo, itp, itd. Zatem włodarze Lecha chyba zdają sobie sprawę, że nie tylko puchary a liga jest również ważna i należy w niej zwyciężać, tym bardziej że kadrowo Kolejorz jest mocny. W niedziele Lech zagra z rewelacją tych rozgrywek Piastem Gliwice, który po zwycięstwie nad Legią jest sensacyjnym liderem. Dużo będzie zależało od tego kogo Maciej Skorża desygnuje do gry. Gołym okiem widać, że absencja kluczowych piłkarzy, np Hammalainena czy Linettego wpływa negatywnie na zespół. Mecze gdzie zamiast tej dwójki grali Holman i Tetteh kończyły się fatalnie dla Kolejorza. Teraz Lech ma sporą zaliczkę przed rewanżem w LE, do składu wrócili kluczowi gracze, a Maciej Skorża zapowiada grę w najsilniejszym składzie. Także z całym szacunkiem dla podopiecznych Radoslava Latala ten mecz będzie należał do Kolejorza.
Po dwoch kolejkach Premiere League Chelsea ma raptem 1 punkt. W pierwszym meczu podopieczni Jose Mourinho zremisoeali tylko ze Swansea 2:2 a w drugim Manchester City nie dal zadnych szans londynczykom wygrywajac az 3:0. Chelsea w tym meczu sprawiala wrazenie druzyny zagubionej, ktorej jedynym celem jest bezbramkowy remis. Z reszta Mourinho przyzwyczail nas juz do defensywnej gry stawiajac autobus w polu karnym. Z kolei West Bromwich Albion moze poszczycic sie taka sama zdobycza punktowa. W pierwszym meczu ulegli City 0:3 w drugim zremisowali z Watfotd po bardzo przecietnm pojedynku 0:0. W druzynie Tonnego Pullusa brakuje kreatywnosci w rozgrywanych akcjach. The Baggies graja schematycznie, rzadko porywaja sie na zdecydowane ataki i strzaly. Obie druzyny maja 1 punkt ale graja o inne cele. Cheldea w szeregac ktorej wystepuja tacy gracze jak Courtois, Terry, Hazard, Costa, Matic, Ivanovic, Fabtegas nie przystoi miejsce w dolnej czesci tabeli. Londynczycy jesli mysla o obronie tytulu musza takie mecze jak ten z WBA wygrywac. Co ciekawe w zeszlym sezonie bylo 3:0 dla... WBA ale wtedy Chelsea miala juz zapewniony tytul. Teraz tez moze byc 3:0 ale w druga strone.



