Wydarzeniem 35-ej kolejki angielskiej Premier League będzie dzisiejsze starcie na White Hart Lane gdzie Tottenham będzie podejmować Manchester City. Gospodarze remisem z Burnley oraz porażką u siebie z Aston Villa w ostatnim czasie zniszczyli sobie sezon jak się teraz okazuje gdyż Manu przegrało trzy spotkania z rzędu a jeśli by dodali te pięć oczek które powinni zdobyć to teraz mieliby by wszystko w swoich rękach w kontekście walki o Ligę Mistrzów. Szansa nadal jest ale trzeba wygrać wszystko do końca i liczyć na cud a taki może się zdarzyć bo Manu gra jeszcze z Arsenalem oraz Crystal Palace na wyjeździe. Największy problem zespołu to gra defensywa zresztą tak już jest od kilku sezonów jeśli popatrzymy przez pryzmat tylko statystyk to nawet zespoły ze strefy spadkowej straciły tylko trochę więcej bramek od nich, a postawa na boisku też jest tego odzwierciedleniem. Mimo wszystko tak wysoka pozycja musi oznacza jedno że w czymś ten zespół ma ogromny potencjał a tym aspektem na pewno jest ofensywa ze świetnym Kane na szpicy który walczy o króla strzelców. Ostatnie wyniki Kogutów u siebie to oprócz wspomnianej porażki z Aston Villa 0:1 zwycięstwo nad Leicester 4:3, Swansea 3:2 oraz remis 2:2 West Ham te wyniki też mówią wiele o ich grze. City ma ten sam problem co Totki a więc słabsza postawa w defensywie które czasami ofensywa nie była wstanie zniwelować dlatego też stracili mistrzostwo kraju, pozostaje im gra o drugie miejsce. Kolejny z problemów ekipy Pellegriniego to bardzo nierówna forma szczególnie w spotkaniach gdzie komplet punktów był koniecznością. Wyjazdy to już kolejny z kłopotów pięć ostatnich spotkań zakończyli porażkami. Tak naprawdę City to w tej chwili ekipa nieprzewidywalna bo nie wiadomo czy im się będzie chciało czy nie chociaż moim zdaniem ten aspekt nie wpłynie na dzisiejszy typ bo zagrają tragicznie w defensywie to bramki stracą, podejdą poważnie to wiele w ofensywie będą mieli do zaoferowania. Na koniec jeszcze bardzo istotna kwestia która zdecydowanie świadczy o tym czego możemy się dziś spodziewać mowa tutaj o ostatnich bezpośrednich starciach – 6:0, 1:5 oraz 4:1 to ostatnie trzy zwycięstwa ekip City. Sprawa jest prosta Kogutom siedzi to w głowie i będą chcieli wziąć rewanż i to może być dla nich po raz kolejny zgubne bo gdy za bardzo chcą to popełniają za wiele błędów w defensywie z drugiej strony to po prostu City uwielbia grać z zespołem z Londynu.
Dzisiejsze zmagania na boiskach Włoskie Seria rozpoczniemy od mocnego uderzenia i takim samym też zakończymy. Jako pierwsi do boju wybieganą gracze Romy którzy przed własną publicznością będą podejmować Genoa. Ekipa Romy dalej nie może odzyskać formy z pierwszej części sezonu są przebłyski lepszej gry ale zaraz po tym tracą ważne punkty. Dlatego też sytuacja w tabeli jest napięta rywalizują z Lazio o wicemistrzostwo i tym samym bezpośredni awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów ale też na uwadze muszą mieć że przewaga pięciu oczek nad Napoli to dystans wciąż do odrobienia tym bardziej przy takie nierównej grze. Zespół na pewno stracił wiele na swojej jakości w defensywie gdzie jest znacznie więcej błędów stąd brakuje punktów, nie pomaga także ofensywa która też gra gorzej ale tutaj akurat są indywidualności które mogą w każdej chwili odwrócić losy spotkania. Mimo wszystko u siebie przegrali tylko jedno spotkanie jedna przy aż siedmiu remisach i wszystkie niemal ze straconą bramką. Jest jednak nadzieja na lepszą grę w ofensywie tak twierdzi trener jego zespół przed tygodniem wygrał pewnie 0:3 z Sassuolo i jak zaznaczył opiekun stworzyli mniej sytuacji niż w poprzednich spotkaniach ale wreszcie była skuteczność, przełamał się także Doumbia i to może być znak do lepszej gry w ataku całego zespołu a tego na pewno na finiszu będą potrzebowali. Genoa rozgrywa bardzo dobry sezon który mogą zakończyć na miejscu premiowanym grą w Lidze Europejskiej, droga jest jeszcze daleka bo na to samo liczy jeszcze kilka ekipa. Dzisiejsze zwycięstwo będzie jednak oznaczać to że oni będą rozdawać karty w tej walce. Jest to zespół który w ostatnim czasie bardzo można chwalić za postawę w ofensywie zresztą pod względem zdobytych bramek ustępują tyko Juve, Lazio i Napoli. Zarówno u siebie jak i na wyjeździe dość regularnie punktują nie ma aż tak duże dysproporcji stąd tak wysokie miejsce. Przed sezonem zespół nie zrobił za wiele ruchów transferowych a jak już takie poczynił to były to bardzo trafne ruchy jak sprowadzenie Hiszpana Falque czy wypożyczenie z Milanu Nianga obaj panowie są liderami zespołu w ataku. Potwierdzeniem dobrej dyspozycji zespołu jest ostatnia wygrana na San Siro z Milanem 1:3 Remis może by dla obu ekip nie był jakimś złym wynikiem ale wątpię by tak do tego podeszli tym bardziej że dla Romy może to oznaczać koniec walki o drugie miejsce w przypadku zwycięstwa Lazio, a Genoa jest w formie takiej by wreszcie wygrać w Rzymie muszą tylko zachować dyspozycję strzelecką z ostatnich spotkań bo kilka okazji na pewno będą dziś mieli, do tego też remis wcale nie musi oznaczać awansu na piąte miejsce bo przecież grupa pościgowa jest bardzo blisko. Wracając do historii spotkań przed rokiem Roma wygrała u siebie gładko 4:0 ale w tej chwili nie są tak świetnie dysponowani w defensywie a i Genoa jest dwa razy mocniejsza.
Standardowo punkt południe polskiego czasu rozpoczynamy Niedzielne zmagania na boiskach Hiszpańskiej Primera Division. Jako pierwsi tego dnia zaprezentują się nam gracze Espanyolu którzy przed własną publicznością będą podejmować Vallecano. Gospodarze rozgrywają bardzo dobry sezon czego efektem może być bardzo wysokie miejsce w ligowej hierarchii którego już dawno nie zdobyli. Dokładnie mówiąc walczą o miejsce numer siedem wraz z Bilbao, Malagą, Celtą Vigo a nawet z dzisiejszym rywalem. Starta do aktualnie siódmego Bilbao wynosi trzy oczka przy czym ten zespół rozegrał swoje spotkanie wczoraj a więc jest szansa odrobienia punktów przynajmniej do jednego rywala bo dwie pozostałe ekipy grają dziś w późniejszej porze. Trzeba przyznać Espanyol czy to wyjazd czy dom gra stosunkowo bardzo równo oczywiście lepiej czują się przed własną publicznością gdzie grają na pewno atrakcyjnie dla oka. Największa siła zespołu tkwi w doświadczonej trójce napastników Caicedo, Stuani oraz Garcia cała trójka strzeliła w sumie 30 bramek dla swojej ekipy. Styl gry Vallecano jest już wszystkim dobrze znany i w żadnym ze spotkań które oglądałem nie widziałem by ten zespół przez większych okres czasu grał defensywie lub zwalniał grę. Duża liczba graczy bierze udział w ataku pozycyjnym a jak jest okazja do kontry to nie ma zwalniania tylko wszystko idzie na szybkości. Daje to solidne wyniki ale czasami zdarza się że błędów w defensywie jest za wiele jak chociażby niedawno z Celtą Vigo 6:1, taki wynik jednak nie zraził ich w następnym starciu i znowu grali swoje i tak też będzie w dzisiejszym dniu. Trener Paco Jemez ma dwa problemy które nazywają się absencję dwóch obrońców Ba 20/0 oraz Amaya 17/1. Idealnie styl gry zespołu obrazują tylko trzy remisy na tym etapie rozgrywek w tym jeden na wyjeździe na samym początku sezonu. Spotkają się dwa zespoły z bardzo dobrą wizją gry w ofensywie, mające dobrych graczy w ataku i po prostu lubiące grać do przodu. Grają też bez większego ciśnienia bo wyższe miejsce to tylko dodatek na którym jednak na pewno im zależy. Ostatnie trzy spotkania pomiędzy tymi drużynami kończyły się na wielu bramkach 2:2, 3:2 oraz 5:1 dyspozycja obu ekip wskazuje na to że dziś może któryś z wariantów się powtórzyć.
Starcie pomiędzy Werderem Brema a Frankfurtem będzie miało duże znaczenie dla trenera Thomasa Schaaf który po dwóch latach wraca na Weserstadion tym razem jako trener gości. Mimo wszystko będzie mógł liczyć na godne przyjęcie bo kibice mają w pamięci świetną pracę jako wykonał dla tej ekipy prze wiele lat. Przejdźmy jednak do samego spotkania i typu który wydaje się zbyt oczywisty. Spotykają się dwie ekipy nastawione na bardzo ofensywną grą nie przywiązujące za wiele uwagi do postawy defensywnej zresztą obie straciły do tej pory najwięcej bramek nawet ekipy z dolnych rejonów mają mniej ale równie często odpowiadają swoimi trafieniami. Brema jest w grze o miejsc premiowane grą w Lidze Europejskiej ale by tak się stało trzeba odrobić trzy oczka straty do Augsburga a jeszcze po drodze są takie ekipy jak Dortmund oraz Hoffenheim ale bardzo dobra informacja jest taka że właśnie w tej kolejce będą się ze sobą mierzyli a więc nie muszę pisać jak ważne będzie to dla nich spotkanie. Zespół ostatnio rozgrywał bardzo ciężkie mecze bo wszyscy rywale z którymi się mierzyli walczą o ligowy byt a w końcówce sezonu starcia z takimi przeciwnikami są czasem dwa razy trudniejsze niż z czołówką jak zwykle można było w tych starciach liczyć na bramki. Trener będzie miał dziś duży kłopot z defensywą która i tak jak już wspomniałem jest słaba z powodu urazy na placu gry nie zobaczymy takich defensorów jak Galvez 20/1, Garcia 24/0, Vestergaard 12/1 oraz Caldirola 6/1. Frankfurt grający do tej pory bardzo równo gdzieś się zatrzymał i od pięciu spotkań nie dopisał do swojego kontra trzech punktów dlatego wizja gry w Lidze Europejskiej się oddaliła ale ciągle są szanse lecz margines błędów się wyczerpał i tylko zwycięstwo w tej grze ich pozostawi. Sposób gry taki sam jak gospodarzy w wiec skupiamy się na ataku. Tak dużych problemów ze złożeniem linii defensywnej Thomas nie ma po za pauzującym z kartki Madlungiem 20/3 ale bardziej martwi trenera dyspozycja która jest tragiczna szczególnie na wyjazdach pięć ostatnich spotkań zakończyli ze średnią trzech bramek w plecy. Idealnie sposób gry zespoły i to czego możemy się dzisiaj spodziewać obrazuje pierwsze starcie tych ekip na Commerzbank-Arena we Frankfurcie gdzie górą była ekipa gospodarzy wygrywająca wówczas 5:2 a dla mnie obecnie obie ekipy są w gorszej formie defensywnej o ile kiedykolwiek w dobrej byli plus kontuzje.
Trzydziesta piąta kolejka Francuskiej Ligue 1 rozpocznie się od starcia ekip dla których jest to mecz o być albo nie być mimo że obie znajdują się w całkiem innym położeniu będzie ich interesowało zwycięstwo. Ekipę Metz tak naprawdę tylko cud może uratować przed spadkiem zespół zajmuje aktualnie przedostatnie miejsce ze startą ośmiu punktów do bezpiecznej pozycji tak więc tak jak wspomniałem potrzeba cudu w który jednak gracze ciągle wierzą a już na pewno walczą. Seria dwóch zwycięstwa i dwóch remisów zakończyła się przed tygodniem w Paryżu co było do przewidzenia. W ostatnich spotkaniach potrzebowali punktów jak tlenu to i musieli grać odważnie, właśnie taka gra dawała im punkty i trzeba przyznać że skuteczność była bardzo dobra zresztą z PSG też trafili. Dziwi to tym bardziej że jakoś od początku sezonu w ofensywie nie zachwycają ale w tej kwestii nie można się za bardzo przyczepić w grze domowej bo ponad 80% bramek zdobytych pochodzi właśnie z własnego terenu. Z ważniejszych graczy jakich dziś w ekipie nie zobaczymy to dwaj obrońcy Argentyńczyk Milan 24/1, oraz Marchal 17/0. Marsylia była długo lidera ale ktoś kiedyś powiedział że z trenerem Bielsa początki sezonu są świetne ale im bliżej końca tym jest coraz gorzej i niestety ten scenariusz się sprawdza a wielka szkoda bo uwielbia tego trenera za podejście do piłki. Przy swojej taktyce polegające na ofensywnej piłce i bardzo wysokim pressingu przez 90 minut zaczyna brakować im sił przez co pojawia się od groma prostych błędów w defensywie czego dowodem jest ostatnie spotkanie z Lorient przegrane 3:5 najgorsze jest to że bramki tracą w odstępie kilku minut. Widać gołym okiem po prostu problem z którego ciężko znaleźć teraz rozwiązanie. Na pewno w polepszeniu gry defensywnej nie pomagają absencje tak ważnych graczy dla tej formacji jak Dja Djédjé 32/0 czy zawieszony Morel 28/1. Mimo wszystko żadnej zmiany w sposobie gry zespołu nie będzie a tym bardziej z takim rywalem który też musi atakować a porównując formacje ofensywne obu ekip to przewaga i to znaczna jest po stronie ekipy Bielsy dlatego wariant ofensywny znowu będzie dominował. Sytuacja w tabeli zrobiła się na tyle trudna ze porażka nie tylko może ich pozbawić szans na miejsce premiowane grą w Lidze Mistrzów ale także w ogóle mogą nie grać w Europejskich Pucharach. Sytuacja w tabeli, dobra forma gospodarzy w ofensywie, tragiczna dyspozycja defensywna gości plus ich styl gry to są argumenty które moim zdaniem zdecydowanie przemawiają dzisiejszego wieczoru za bramkami.
Korona przerwała w weekend świetną wiosenną serię przegrywając bardzo ważny mecz z Wisłą w Krakowie, było to spotkanie w którym zwycięstwo dawało by im dzisiaj szanse wskoczenia do grupy mistrzowskiej. Jednak przez jedno niepowodzenie zespół na pewno się nie załamie bo punktów nadal trzeba szukać bo po podziale punktów w grupie spadkowej zrobi się naprawdę ciasno, a Korona ma szansę przystępować w tej grupie z najwyższej pozycji dlatego dziś jak najbardziej poszuka zwycięstwa bo tylko to im to zagwarantuje. Zespół wiosną największy progres poczynił w ofensywie przyjście dwójki Brazylijczyków z Zawisza dało im nową jakość pod względem szybkości i techniki, jeśli dodamy do tego znajdującego się w świetnej formie Kiełba oraz Kapo to mamy zespół który w ataku nie ma problemu. Dużą niewiadomą jest cały czas defensywa która gra znacznie lepiej ale miewa zastoje. Lechia również kapitalne zaczęła wiosną i nawet wydawało się że jeszcze zakończa rundę zasadniczą na podium, jednak to co jednak było ich atutem czyli kapitalna gra w defensywie przestało ostatnio tak idealnie działać szczególnie na wyjazdach w dwóch ostatnich starciach stracili sześć bramek trzy z Cracovią oraz tyle samo w będącym w kryzysie Śląskiem jedno spotkanie jeszcze można by było wytłumaczyć ale dwa to już raczej oznak pewnego pogorszenia spraw. Zespół nie ma pewnego miejsca w ósemce a brak tego byłby dla nich czym kartoflanym, do tego by znaleźć się w tej grupie wystarcza remis ale jeśli wyjdą z taką kalkulacją to może się dla nich źle skończyć dlatego spodziewam się innego podejścia niż ostatnio na wyjeździe czuje że postawi trener na odważniejszą grą bo nie ukrywajmy opiekun zespołu ma wielu bardzo kreatywnych graczy. Krótkie podsumowanie widziałem w akcji w ostatnim czasie jednych i drugich w ofensywie poczynają sobie e bardzo dobrze raczej nikt przy takiej dyspozycji nie postawi na defensywę a już na pewno Korona do tego jeszcze dochodzi sytuacja w tabeli i dla mnie te dwie rzeczy sumują się w otwarte spotkanie.
W najciekawszym spotkaniu kończącym rundę zasadniczą T-Mobile Ekstraklasy Podbeskidzie Bielsko Biała będzie podejmować na własnym stadionie Lecha Poznań. Gospodarze nie mają wyjścia tylko zwycięstwo w dzisiejszym starciu da jeszcze szanse na zajęcie miejsca w pierwszej ósemce, ale nie wszystko zależy tylko od nich ktoś z trójki zespołów musi przegrać swoje spotkanie. Na tym drugim aspekcie myślę ze za bardzo nie będą się skupiać bo najpierw muszą wykonać swoje zadanie które będzie bardzo trudne. Wobec tego trzeba będzie postawić na atak a to dobra i zła informacja, ostatnie mecz zagrali zbyt zachowawczo w aspekcie ofensywnym przez co zdobyli tylko trzy punkty w czterech spotkaniach. Dla mnie to jest zespół który lepiej czuje się gdy gra bardziej odważnie i raczej z takim podejściem u siebie grali przez cały sezon i raczej a może tym bardziej ze względu na sytuacje w tabeli będziemy oglądać zespół z odważną grą od początku. Problemem będzie jednak defensywa nie tylko z powodu tego że przyjeżdża bardzo mocna ekipa w ofensywie ale trener Ojrzyński ma problemy kadrowe nie wiadomo czy do dyspozycji będzie dwóch podstawowych obrońców – Stano i Konieczny, a dodatkowo za kartki pauzować będzie Deja. Lech jest jednak zespołem który można pokonać szczególnie grając przed własną publicznością, gdyż Poznaniacy nie zachwycają w delegacji gdzie wygrali tylko trzy spotkania. Inny zespół oglądamy u siebie gdzie nie mają sobie równych to tylko pokazuje jak ogromny potencjał ma ten zespół szczególnie w ofensywie. Jakoś tego nie mogą przełożyć na boiskach rywala czasami po prostu brakuje szczęścia czasami po prostu grają słabo a dodając do tego mniejszą słabszą jakoś w defensywie mamy znacznie słabszy dorobek punktowych. Cały czas liczą się w walce o mistrza i doskonale zdają sobie sprawę że takie spotkania trzeba wygrywać. Główną siłą ataku poznańskiej ekipy są dynamiczne skrzydła które pokazały moc w starciu ze Śląskiem a na pewno będą mieli okazje zagrać dziś z kontry, do składu także wróci Sadajew. Warto też zwrócić uwagę na bardzo dobre stałe fragmenty gry. Waga spotkania dla obu ekip jest ogromna ale to nie oznacza że będzie to zamknięte spotkanie. Zaciekawiła mnie historia spotkań w Bielsku kolejno 3:2, 0:0, 3:2 i 0:0 tak może trzeb iść tym tropem i dziś znowu pięć bramek wpadnie.
Nie mają łatwej końcówki sezonu w Hiszpanii w tydzień wszystkie zespoły rozegrają trzy spotkania. W jednym z dzisiejszych spotkań spotkają się dwie ekipy które ostatnio rozegrały ciężkie mecze – Celta Vigo na Estadio Balaidos będzie podejmować Malage. Dla mnie w tej analizie wystarczył by jeden argument - kto nie oglądał dwóch ostatnich starć Celty Vigo u siebie z Vallecano oraz Realem Madryt niech sobie obejrzy i wniosek nasuwa się sam, gra nastawiona tylko na ofensywę wykonaniu Celty. Raczej nie wiedzę w ich wykonaniu innej gry tym bardziej ze dla nich sytuacja w tabeli jest klarowna, to że tak gra ta ekipa nie jest dziwne taki obraz już widzieliśmy kilkakrotnie prze rokiem, w obecnych rozgrywkach było też kilka takich starć ale brakowało szczęścia by wpadało tylko bramek co ostatnio. Wszystko wróciło do normy i tak naprawdę w starciach z zespołami Madrytu tych akcji bramkowych było jeszcze więcej. Styl gry Celty w skrócie mnóstwo zawodników atakujących którzy po stracie często nie nadążają wracać i jest mnóstwo miejsca na kontry. Potrafią się cofnąć ale zaraz po przejściu piłki niemal wszyscy od razu ruszają na tempie do ataku – po prostu gospodarze są na boisku bardzo otwartą ekipą. Malaga słynie z solidnością defensywnej ale zdecydowanie to się nie sprawdza w ostatnim czasie od sześciu spotkań nie dopisali do swojego konta kompletu punktów, których bardzo potrzebują bo ciągle liczą się walce o miejsce premiowane grą w Lidze Europejskiej ale miejsca na błędy już nie ma tylko zwycięstwo pozostawi ich w grze. Myślę że pójdą na to co zaproponuje Celta czyli otwartą grę bo oni również mają odpowiednią jakość by strzelać dużo bramek otwarta gra ostatnio dała im remis 2:2 z Atletico Madryt. Jest jeszcze jedna ważna kwestia na wyjazdach grają cały sezon słabo w defensywie miewając dużo problemów a jak wspomniałem aktualnie ta formacja jest jeszcze w gorszej dyspozycji.
Nie mają łatwej końcówki sezonu w Hiszpanii w tydzień wszystkie zespoły rozegrają trzy spotkania. W jednym z dzisiejszych spotkań spotkają się dwie ekipy które na pewno są rozczarowanie obecnego sezonu – Ath. Bilbao będzie podejmować przed własną publicznością Real Sociedad. Gospodarze po kapitalnym zeszłym sezonie długo nie mogli w obecnych rozgrywkach złapać odpowiedniego rytmu bo dobrych spotkaniach od razy przychodziła tak sama seria porażek. Stabilizacja jednak na przyzwoitym znowu przyszła niedawno zanotowali serię sześciu spotkań z rzędu wygranych, następnie trzy mecz jednym punktem i znowu dwa dobre występy. Celem zespołu jest zajęcie jak najwyższego miejsca ale główne priorytety to finał Pucharu Króla oraz budowanie twierdzy San Mames bo z kapitalnej gry u siebie ten zespół zawsze słynął – wysoki pressing, szybka wymiana piłki, łatwość w dochodzeniu do sytuacji bramkowych oraz to co najważniejsze nie odpuszczali takiej gry do ostatniej minuty. Ernesto Valverde większych problemów kadrowych nie ma może liczyć na swoje szybkie skrzydła oraz znakomitego Aduriza który w powietrzu robi różnicę. Real Sociedad szuka swojej gry przez cały sezon i dalej jej nie znalazł, gdyby nie gra przed własną publicznością to zespół raczej dziś byłby w strefie spadkowe, bo gra u siebie a na wyjeździe to dwa różne światy. Na swoim terenie ograli niemal każdego z czołówki, na wyjazdach natomiast tylko jedno zwycięstwo. Dla mnie to w dużej mierze winna trener która jakoś zbyt defensywie ustawiana ten zespół w delegacji nie wykorzystując tego co mają najlepsze czyli takich ofensywnych graczy jak Vela, Canales, Agirretxe którzy w kontrze byli i nadal są zabójczy. Gra defensywna tym bardziej jest dziwna ze względu na to że kompletnie sobie w tym aspekcie nie radzą stąd taki tragiczny bilans wyjazdowy. Na pewno spotkają się dwie ekipy które mają dryg do ofensywnej gry i z tego raczej zawsze słynęli, gdzie w jakimś stopniu to zatracili ale ja dalej jestem przekonany że ten potencjał nadal jest ogromny i może wyjść z końcówce sezonu gdzie już grają tak naprawdę na luzie. Jeśli przynajmniej w jakimś stopniu wrócą do tej swojej ulubionej gry to trzy bramki tutaj nie powinny być problemem. Warto też wspomnieć o tym że mocna strona ekip to stałe fragmenty gry a wiadomo w Hiszpanii gwizda się często a dziś sędzią jest ten z panów który należy do tych co robią to bardzo często.
Dziś i jutro będzie równać liczbę spotkań w Angielskiej Premier League co dam już jaśniejszy obraz na końcówkę sezonu, w dzisiejszym zaległym spotkaniu Hull City będzie podejmować przed własną publicznością Liverpool. W przypadku gospodarzy ten zaległy mecz dużo nie daje ze względu na to że dwa zespoły znajdujące się tuż za nimi również mają o jedno spotkanie mniej na koncie. Sytuacja zespołu dowodzonego przez Bruce jest trudna, tylko jeden punkt przewagi nad strefą spadkową. To co jednak najgorsze to terminarz oprócz dzisiejszego starcia mają Manchester United, Arsenal, Tottenham oraz Burnley czyli z kim z czołówki muszą zdobyć punkty, będzie to duży problem bo mankamentów grze jest dużo. Widziałem kilka spotkań tego zespołu w ostatnim czasie pierwsza spraw która rzuciła mi się w oczy to brak wyjścia do rywala przed polem karnym z Chelsea pierwsza bramka trak stracona podobnie było z Newcastle a gdy już któryś z defensorów wychodzi to zostawia za sobą za dużo miejsca. Piszę o tym aspekcie tym bardziej że Liverpool należy do tych ekipa która dużo takich strzałów na bramkę z daleka oddają, nie trzeba szukać daleka wystarczy popatrzeć na mecz z West Brom gdzie takich strzałów było bardzo dużo szwankowała strasznie skuteczność ale myślę że dwa razy na takim poziome w tym aspekcie nie zagrają. To co jeszcze cieszy w kwestii dzisiejszego typu to Hull prezentuje bardzo odważne podejście z zespołami topu wspomniana przegrana 2:3 z Chelsea, z City było 2:4, Arsenal remis 2:2 – potrafili nawet wracać do meczu ze stanu 2:0. Zespół ma na pewno odpowiednią jakość w ofensywie a nie ma co ukrywać sytuacja w tabeli zmusza ich poniekąd do poszukania w tym starciu trzech oczek. Liverpool ostatnio jak już trochę napomknąłem zremisowała z West Brom przez co sam się eliminuje w walce o czwarte miejsce a można było odrobić sporo punktów do Manu. Aktualnie strata do Czerwonych Diabłów wynosi siedem oczek i dzisiejsze mecz zaległy tak więc jeszcze wszystko możliwe. Cały czas muszą mieć też na uwadze ekipy goniące które mogą ich wyrzucić z pucharów ale raczej Liverpool nie jest zainteresowany Ligą Europejską. Napiszę tylko jedno jeśli zagrają z takim samym zaangażowaniem jak ostatnio z West Brom to nie ma opcji bt znowu trafili na mecz w którym będą mieli tyle pecha. Zapewne na ławce usiądzie Mario a to ogromne wzmocnienie ataku według mnie.







