Wydarzeniem kolejki na boiskach Hiszpańskiej Primera Division na pewno są derby ale na innych stadionach będzie bardzo ciekawie tak jak w kończącym sobotnie zmagania spotkaniuna Estadio Anoeta gdzie miejscowa ekipa Realu Sociedad będzie podejmować Celte Vigo. Gospodarze to dwa różne światy w domu świetni, na wyjeździe beznadziei gdzie jako jedyni w lidze nie zanotowali jeszcze zwycięstwa. Tym się jak na razie nie martwią bo dziś wracają do siebie. Tak więc kibice znowu będą mogli oglądać zespół grający do przodu nie bojący się nikogo co pokazali wygrywając już tutaj z wielką trójką. Naprawdę te dysproporcje w ich grze są ogromne w ostatniej kolejce gościli w Madrycie na Santiago gdzie przegrali 4:1 a tak naprawdę mogło być znaczniej gorzej a u siebie wygrali pewnie 4:2. Ciekawe w czym tkwi ten problem wyjazdowy, moim zdaniem w tym ze po prostu boją się zaatakować bo w tej formacji mają naprawdę ogromny potencjał Vela, Graneo, Canales czy Agirretxe to na pewno nie anonimowi gracze – u siebie stawiają na atak i od razu są punkty a ich na pewno potrzebują bo mają tylko cztery punkty przewagi nad strefą spadkową. Celta na swoje zwycięstwo w lidze czekała od Listopada kiedy to dopadł ich niesamowity kryzys po kapitalnym początku sezonu. Udało się zdobyć trzy oczka przed tygodniem ogrywając Cordobe 1:0 może to będzie punkt zwrotny i już będzie tylko lepiej oby tak było bo lubiłem ten zespół oglądać w poprzednim sezonie kiedy to grał bardzo atrakcyjną piłkę nastawiono na atak. W sumie w tym sezonie starają się grać podobnie tylko zagubili to co najważniejsze czyli skuteczności po prostu szczęście. Jestem przekonany że znowu sobie tutaj stworzą kilka świetnych sytuacji mam nadzieję że to zwycięstwo będzie powrotem szczęścia w ofensywie bo na pewno stać ich w tej formacji na wiele. Jak wspomniałem gospodarze u siebie otwarci na ofensywną grę, Celta też raczej takie spotkania lubi ma tylko problem ze skutecznością. Czuć tu wymianę ciosów i podobne spotkania do tych co ostatnio w bezpośrednich starciach – w pierwszym meczu w tym sezonie w Vigo remis 2:2, podobnie jak przed rokiem, jeszcze lepsze widowisko było właśnie tutaj kiedy to kibice zobaczyli zwycięstwo gospodarze okraszone siedmioma bramkami a wynik to 4:3. Jest coś między tymi ekipami co pozwala myśleć o bramkach.
Nie będzie wiele czasu na ostudzenie emocji bo derbach Londyny i Madrytu bo jako trzecie z kolejki zostaną rozegrane kolejne wielkie derby tym razem Liverpoolu – na Goodison Park miejscowy Everton będzie podejmował swojego rywala Liverpool. Gospodarze w tym sezonie zawodzą na całej linii, przed rokiem byli rewelacją która biła się z Arsenalem o czwarte miejsce a obecnie w pewnym momencie bliżej im było do strefy spadkowej. Sytuacja się poprawiła punktem zwrotnym był mecz z City zremisowany tutaj 1:1, a ostatnio udało się wygrać z mega rozpędzonym zespołem Crystal Palace 0:1. Tak naprawdę styl i kadra zespołu nie uległa większym zmianom patrząc na zeszły rok. Problemem jest brak po prostu formy na tyłach a poprzednim sezonie stracili 39 w tym już mają na koncie 35 a za nami dopiero 23 spotkania – tak więc od razu widać w czym jest problem, który jakoś ciężko rozwiązać. Arsenal oraz Chelsea już tutaj gościły a wspominam o tym mimo że było to dawno ze względu na to jakie to były spotkania bardzo otwarte ze sporo dawką bramkę 2:2 z Kanonierami oraz 3:6 z Chelsea. Liverpool ma za sobą ciężki okres z poprzedniego sezonu, każda formacja wraca do swoje starej dobrej dyspozycji, którą czarowali przed rokiem. Szkoda że ta forma nie wróciła wcześnie bo by i w tym roku bili się o mistrza a tak muszą toczyć zaciętą walkę o miejsce dające grę w Lidze Mistrzów. Strata jednak pięciu punktów do trzeciego Manu to nic patrząc ile to jeszcze było trzy miesiące temu. Ostatni porażkę zespół zanotował w połowie grudnia ale to nie był z kim bo United na ich terenie. Od tamtej pory bardzo dobre gry, brakuj jeszcze trochę szczęścia pod bramką bo do sytuacji dochodzą w starym dobrym stylu czyli szybka kombinacyjna gra na jeden kontakt. Poprawiła się też jakość w defensywie ale głównie dotyczy te gier ze słabszymi zespołami a takim mimo kryzys na pewno nie jest Everton tym bardziej w takim starciu. Jeśli chodzi o braki kadrowe to na pewno w ekipie gospodarzy odczuwalny będzie brak takich piłkarzy jak Tim Howard, Osman, Tony Hibbert i Steven Pienaar. Szczególnie brak tej pierwszej dwójki to ogromne osłabienie dla defensywy która jak wspomniałem wygląd i tak w tym sezonie bardzo kiepsko. Po drugiej stronie bez większych problemów na PNA przebywa Toure, na liście kontuzjowanych Bradley’a Jonesa i Jona Flanagana ale nikt z tej trójki nie jest podstawowym graczem. Wszyscy fani chyba dobrze pamiętają zeszłoroczny mecz na Goodison Park które było kwintesencją piłki, ostateczny wynik tamtego starcia brzmiał 3:3, zresztą dwa sezony temu też był ciekawie 2:2 i znowu podział punktów. Obaj opiekunowie zapowiadają takie samo podejście jak przed rokiem a to jest dla mnie wystarczający powód by tu odważnie zagrać na bramki, tym bardziej że obi ekipy nie raz w tym sezonie widziałem w tym ich ostatnie starcia i nawet bez takiego podejścia patrząc na tą dyspozycję bramek należy się spodziewać.
Znakomicie została obsadzona 24-ta kolejka na boiskach angielskiej Premier League – dwa wielkie dery Londynu oraz Liverpoolu to dawka jaką kibicom w sobotni dzień zgotowano. Zaczniemy od Londyny gdzie na White Hart Line gdzie swoje spotkania rozgrywa ekipa Tottenhamu przyjedzie oczywiście Arsenal. Atmosfery i walki w tych derbach nikomu nie trzeba przedstawiać i to sobie oszczędzę typem który mnie interesuje to oczywiście bramki. Totki znowu jak zwykle marzą o miejscu które da im szansę zagrania w Lidze Mistrzów i ten scenariusz jak na razie wygląda bardzo dobrze. Nie da się jednak ukryć że ten mecz może być kluczowy dla tych losów, aktualnie zajmują szóste miejsce ale cztery zespoły do miejsca trzeciego różni tylko trzy oczka. Gospodarze odzyskali w końcu radość w ofensywie to była ich największa broń i zaczynają to wykorzystywać. Takim impulsem do świetnej gry był mecz z Chelsea na tym stadionie było to świetnie widowisko zakończone fantastycznym zwycięstwem gospodarzy 5:3 – zagrali kapitalnie w ofensywie. Zaliczyli po tym meczu wpadkę z Crystal Palace ale wówczas zadziała efekt nowej miotły oraz przy prowadzeniu nie potrzebnie się cofnęli a nigdy gra w defensywie i bronienie wyniku nie był ich atutem i nic w tej kwestii się nie zmieniło. Ostatnią ligową porażkę u siebie zaliczyli 11 Listopada. Kilka słów o personaliach trener „Kogutów” będzie miał do dyspozycji wszystkich graczy a więc zapewne na boisku zobaczymy Kane nowa gwiazda zespołu – świetny napastnik z niego będzie jak będzie się dalej tak rozwijał, obrońcy Arsenalu będą mieli ogromny z nim problem. Druga linia to Eriksen który będzie niezwykle groźny w stałych fragmentach gry a tych na pewno w takim meczu nie zabraknie. Do środka wrócą Bentaleb oraz Mason a to da w tej linii niesamowitą jakość. Obrona ta sama czyli czasami bardzo pewna czasami z problemami. Arsenal marzy o tytule ale znowu musi jak zwykle walczyć o miejsce w Lidze Mistrzów. Mieli okres nierównej gry głownie przez koszmarne błędy w defensywie czyli największego problemu Kanonierów od kilku sezonów. Jednak ostatnio forma zdecydowanie zwyżkuje szczególnie w ofensywie ostatnio ogromna jakość, wygrana z City 0:2 oraz pogrom którzy urządzili sobie w starciu z Aston Villa 5:0. Widać łatwość w dochodzeniu do sytuacji bramowych, na tyłach też się poprawili ale właśnie po kilku dobrych meczach zazwyczaj defensywa znowu coś nie funkcjonowała a dziś na pewno przednią wiele pracy i walki. Arsene Wenger nie będzie mógł liczyć bowiem na pomoc kontuzjowanego Mikela Artety, Jacka Wilshere’a, Abou Diaby’ego, Mathieu Debuchy’ego, Alexa Oxlade-Chamberlaina, a przede wszystkim Alexisa Sancheza ale wszyscy oprócz tego ostatniego już od dłuższego czasu nie grają. Sytuacja kadrowa i tak się poprawiła bo wrócili do składu tacy gracze jak Ozil czy Walcott którzy byli autorami ostatniego zwycięstwa. Co ciekawe ostatnie derby jakoś w wiele bramek nie obfitują ale ten okres jest idealny na przełamanie tej passy przy takiej dyspozycji obu ekip.
Kolejną serię zmagań na boiskach Primera Division rozpoczniemy od starcia beniaminków, na Estadio Municipal de Riazor gdzie swoje spotkania na co dzień rozgrywa ekipa Deportivo przyjeżdża zespół Eibar. Znowu kurs na over wysoki ale to w Hiszpanii ostatnio norma gdy grają stosunkowo średnie zespoły ale w takich starciach na statystyki bramkowe lepiej nie patrzeć. Gospodarze ostatnio wywalczyli sporo punktów co pozwoliło im wyjść na dobre ze strefy spadkowej, jednak na tym nie można poprzestawać bo ścisk w dolnych rejonach tabeli jest ogromny i ich przewaga wynosi tylko trzy oczka. Jest to bardzo ważne spotkanie o trzy punkty bo raczej za tydzień do swojego dorobku nic nie dopiszą gdyż jadą na Santiago Bernebau i więcej nie trzeba pisać. Ostatnie punkty na pewno zawdzięczają dzięki dużej poprawie w grze ofensywnej, szczególnie w stałych fragmentach gry są bardzo groźni. Zdecydowanie tej jakości brakuje im w defensywie gdzie czasami miotają się jak dzieci. Daleko nie trzeba szukać ostatnia kolejka i sposób w jaki stracili bramkę na 1:1. Ostatni mecz u siebie to zaledwie remis 2:2 z Granadą – zaledwie bo nie wiem czy wynikało to z rywala czy po prostu z ich gry ale w ofensywie poczynali sobie bardzo solidnie i powinni to spokojnie wygrać, ale dwa błędy na tyłach zrobiły swoje a na pewno z ostatnim zespołem który do tamtej pory strzelił tylko 11 bramek nie świadczy to za dobrze. Eibar jako beniaminek może się podobać, mają swoją taktykę i filozofię gry której się trzymają nie ważne z kim by grali. Nie ma tam presji jako beniaminek by głównie bronić i grać kontry, grają odważnie co daje im wysokie miejsc i dość spokojny byt. Ostatnio do Atletico podeszli za co zostali skarceni i po 25 minutach przegrywali 0:3 ale tragedii z tego nie ma bo nie grali z byle kim na pewno to spotkanie nie zraziło ich do swojego sposobu gry, tym bardziej że kilka swoich szans mieli. Ostatnio w trzech spotkaniach zdobyli tylko jeden punkt dlatego też dziś zagrają o przełamanie i po prostu po tym co widziałem w wielu spotkaniach nie wyobrażam sobie żeby dziś nie zaatakowali rywala bo zwycięstwo da naprawdę duży spokój w kwestii walki o utrzymanie. Zresztą na wyjazdach czują się bardzo dobrze pod tym względem zajmują szóste miejsce czyli bardzo wysoki patrząc na to kto jest wyżej.
Dawno nie brana na tapetę liga Francuzka powraca dziś do mojego notesu typów. W otwierającym 24- tą kolejkę St. Etienne będzie gościło tegorocznego beniaminka z Lens. Gospodarze walczą o puchary a nawet o Ligę Mistrzów niestety dwie ostatnie porażki spowodowały że czołowa trójka odskoczyła ale dziś mają ogromną okazję na przełamanie i powrót na ścieżkę zwycięstwa bo po pierwszej są bardzo solidnym zespołem, grają u siebie no i przeciwnik ma wiele problemów. Ostatni mecz u siebie przegrali z PSG 0:1 tak więc jakiegoś większego dramatu nie było, tym bardziej że u siebie już pokazali jak mocni są min. ograli aktualnego lidera Lyon po świetnym meczu 3:0. Tak jak można było się spodziewać beniaminek będzie walczył o ligowy byt i ta sytuacja nie ominęła ekipy Lens, które aktualnie zajmuje przedostatnie miejsce. Jednak aspekt sportowy nie jest ich teraz największym zmartwieniem. Niespełna tydzień temu sąd administracyjny w Besancon orzekł bowiem, że po sezonie klub zostanie relegowany do Ligue 2 bez względu na wynik w lidze. Nie będą wgłębiał się o co dokładnie chodzi w tym wszystkim ale sprawa jest bardzo poważna, zespołowi pozostaje jeszcze odwołanie ale nie wiadomo co to da. Widać że odbija się to na zespole który i tak nie był w formie ostatnio cztery spotkania to ważne pojedynki bo rywalami były zespołem również z dolnych rejonów nie udało się wygrać żadnego starcia. W tym typie myślę że pomocną dłoń wyciągały do mnie braki kadrowe, w ekipie gospodarzy panuje istny szpital. Z kontuzjami zmaga się bowiem aż sześciu zawodników – Kevin Monnet-Paquet, Moustapha Bayal Sall, Renaud Cohade, Florentin Pogba, Francois Clerc i Benjamin Corgnet. Ismael Diomande oraz Max Gradel dopiero wracają do Francji po PNA. Głownie są to zawodnicy drugiej linii oraz defensywny. Goście będą musieli poradzić sobie bez zmagającego się z urazem Alharbiego El Jadeyaoui, Deme N’Diaye i Loicka Landre. To właśnie skłoniło mnie do tego że lepiej pograć tutaj na bramki bo zastanawiałem się nad jedynką. Gospodarze po ostatnich wynikach myślę że stać nawet na to by samemu pokryć tutaj overa wobec tego co dzieje się w ekipie gości, o motywację się nie boje bo przecież walczą o Ligę Mistrzów a w tej kolejce Lyon oraz PSG grają ze sobą czyli na pewno można coś odrobić tylko trzeba wygrać. Podejście gości mnie ciekawi może to być załamanie i po prostu nie im nie będzie wychodziło albo druga strona czyli sportowa złość po tym co się dzieje i na bramkę wówczas będzie tu ich stać.
Odpoczynek to coś czego na razie na boiskach niemieckiej Bundesligi nie można doświadczyć po zeszłotygodniowym otwarciu rundy wiosennej, oraz kolejce w środku tygodnia, dziś rozpoczynamy następny etap a dokładnie kolejkę numer 20 – ia. Rozpoczniemy od starcia ekipa walczący o miejsca dające grę w Lidze Mistrzów do Gelsenkirchen przyjeżdża ekipa Monchengladbach. Schalke po przerwie wywalczyło cztery punkty czyli dla nich to duży sukces tym bardziej że udało się w Monachium ugrać remis na otwarcie ograli skromnie 1:0 z Hannoverem. Tak naprawdę to zepsuli ten mecz z aktualnym mistrzem kraju, mieli niepodważalną okazję na pokonanie wreszcie swojego odwiecznego rywala. Gdyby tylko Moting strzelił karnego to ten mecz wyglądał by całkiem inaczej tym bardziej że grali w przewadze, no ale jak się tak podchodzi do 11 metrów to dla mnie ten piłkarz po tym co zrobił powinien już nie wyjść na drugą połowę. Podopieczni Di Matteo jednak od początku przyjechali po remis i gra na 0:0 zemściła się i stracili bramkę, mają szczęście że szybko odpowiedzieli na tą bramkę bo dla mnie przegrali by ten mecz z takim podejściem. Dziś powinniśmy zobaczyć inne zespół bo z taką grą to ich kibice wygwizdają, muszą zagrać szybciej. Na pewno potencjał w grze do przodu mają. Oglądałem kilka spotkań już za kadencji Włocha i dokładnie na boisku widziałem to czego można było się spodziewać, jest większy nacisk na grę do przodu. Niestety widoczne też są luki w grze destrukcyjne a te na pewno ekipa gości będzie potrafił wykorzystać. Do tego wszystkiego dochodzą poważne braki kadrowe zawieszony za kartkę jest Klass -Jana Huntelaara. Z powodów zdrowotnych zagrać nie mogą z kolei Ralf Fährmann, Sead Kolasinac, Julian Draxler, Leon Goretzka, Marco Höger oraz Jefferson Farfan i Chinedu Obasi. Goście jak zwykle solidni walka o miejsc pucharowe to ostatnio norma, przed rokiem była lokata dająca prawo walki w Lidze Europejskiej w tym roku mierzą o ten stopień wyżej. Jak na razie idą dobrą drogą – trzecie miejsce z dorobkiem 33 punktów ale ścisk tam jest ogromny jeśli dziś przegrają mogą od razu spaść na szóstą lokatę. Bardzo dobrze rozpoczęli rundę wiosenną od dwóch skromnych zwycięstw po 1:0 z Sttutgartem oraz Freiburgiem tak naprawdę dobrze trafili na otwarcie, dziś dopiero poznamy prawdziwą wartość zespołu bo grają na terenie rywala który na pewno nie będzie się bał zaatakować. Ten zespół ma solidność w defensywie ale już tak pewnie w tym aspekcie z mocniejszą ekipą to nie wygląda. Tej jakości nie brakuje także w drugiej linii oraz ofensywnie w składzie mamy kilku ciekawych młodych graczy którzy nie boją się gry kombinacyjnej – Hazard, Kramer, Xhaka czy Kruse. Na pewno słabością ekipy jest gra na wyjeździe gdzie przegrali 3 spotkania tyle samo zremisowali oraz wygrali. Jeśli Schalke zagra u siebie tak jak ostatnio to czyni to na boisku będzie naprawdę solidna ilość miejsce na kreowanie akcji ofensywnych a na pewno obie ekipy potrafią to wykorzystać. Do tego jest to ważny mecz nie decydujący jeszcze o tym kto zagra w Lidze Mistrzów ale na pewno zwycięstwo którejś z ekip da duży komfort w dalszej walce. Na jesień ekipa gości wygrała pewnie 4:1, ogólnie trzeba przyznać że Borussia ma patent na Schalke wygrali trzy ostatnie starcia, w tym przed rokiem tutaj.
Do wyłonienia par półfinałowych Pucharu Włoch brakuje nam już tylko jednej ekipy, ekipa Lazio czeka na kogoś z pary Napoli – Inter a o tym kto to będzie zdecyduje dzisiejsze starcie. Napoli ustabilizowała na wysokim poziomie formę, zaliczają coraz mniej wpadek są pewni w ataku i od razu sytuacja się poprawia. Awansowali już na trzecie miejsce w lidze zdobywając już przewagę pięciu punktów nad następnymi rywalami, ale także nadrobili sporo punktów do drugiej Romy. Na pewno wicemistrzostwo jest w ich zasięgu i bardzo im na tym zależy gdyż drugie miejsce daje bezpośredni awans do fazy grupowej a w chyba nie trzeba przypominać jak skończyły się dla nich kwalifikacje do Ligi Mistrzów. Główny cel to liga w której szans na mistrza jednak nie mają, a zespół Napoli nigdy nie był ekipą która gardzi pucharem zawsze podchodzili do niego bardzo solidnie przynajmniej w ostatnich latach, zresztą przecież to obrońca tego tytułu a więc cel może być tylko jeden. Jak wspomniałem forma jest wysoka, dziś zapewne zobaczymy najmocniejszym z możliwych na ten moment skład. Powrót Manciniego, duży ruch na styczniowym rynku transferowym i przyjście takich zawodników jak min. Podolski czy Shaqiri miało odmienić ten zespół którym miał się stać rywalem w walce o trzecie miejsce. Nic jak na razie z tego nie ma a nawet wydaje mi się że jest coraz gorzej. W lidze dopiero 13 miejsce i bliżej im do strefy spadkowej niż do jakikolwiek pucharów. Mancini uspokaja że potrzebuje trochę czasu i znowu Inter będzie wygrywał, no ale żadnych przesłanek ku temu nie ma. Oglądałem dwa ostatnie spotkania ligowe najpierw u siebie przegrali z Torino 0:1. Jak to zespół Glika zamknął się w swoim polu karnym i czekał na kontry a gospodarze kompletnie nie wiedzieli jak grać – zero ruchu, agresji, wyjścia na pozycję wszystko grane w żółwim tempie wychwyciła to ekipa Torino w końcówce i ich skarciła. Lepiej miało już być z Sassuolo bo nowi zawodnicy coraz lepiej mieli rozumieć system gry a i zgranie coraz lepsze do tego rywal taki który raczej tak dobrze bronić nie umie jak ostatnio przeciwnik. Jeśli z Torino grali tak jak wspomniałem wyżej to z Sassuolo wszystko było gorzej razy dwa. To że strzelili bramkę to był prezent w czystej postaci, ale ni jak to się ma do prezentów jakie oni robili. Dostanie się w pole karne Interu to rzecz niesamowicie prosta a warto tutaj zauważyć że ostatnio Benitez dało odpocząć takim graczom jak Hamsik czy Callejon a to oznacza jedno ten mecz był priorytetem. Jestem przekonany że Napoli zagra jeszcze bardziej ambitnie niż w ostatnich spotkaniach bo rywal do tego zmusza, do ich gry ofensywnej nie można mieć żadnych zastrzeżeń i jeśli taki Inter jak opisałem wyżej wyjdzie dziś na boisko to będzie tu wysoko tylko w jedną stronę. Przed rokiem Napoli wygrało u siebie 4:2, dwa sezony temu 3:1 niech to powtórzą i będzie super.
Dziś podgląd na tabelę ligi Hiszpańskiej będziemy mieli pełny z racji że swój mecz zaległy rozegrają Real Madryt oraz Sevilla które zmierzą się w bezpośrednim starciu na Santiago Bernabeu. Real po ciężkim wyjeździe do Cordoby gdzie zagrała najgorsze spotkanie od wielu lat mimo że wygrali (to pokazuje jak indywidualności potrafią odwrócić losy meczu) wrócił do siebie gdzie wygrał z Real Sociedad 4:1. Tak jak to ma ostatnio miejsce stracili bramkę zaraza na początku spotkania po stały fragmencie gry odpowiedź była jednak natychmiastowa i do tego momentu na placu była tylko jednak ekipa. Skończyło się na skromnym 4:1 bo tutaj mogło być znaczniej wyżej nawet komentatorzy po spotkaniu stwierdzili gdyby Bale wykorzystał swoje szansę oraz Real zagrała w końcówce szybciej to mogło tu się skończyć naprawdę pokaźnym wynikiem. Postawa gospodarzy jednak u siebie nie może dziwić. Od porażki z Atletico zaraz na początku jadą tutaj wszystkich jak leci a średnia bramek zdobywanych coraz wyższa już wynosi ponad 3.0. Nie ma co tutaj dużo pisać Real to po prostu Real które stać na wszystko w ofensywie. Sevilla będzie toczyła zażartą walkę z Valencią o czwarte miejsce dające kwalifikacje Ligi Mistrzów. Jak na razie są górą mając punkt przewagi nad rywalem no i oczywiście dzisiejszy mecz mniej. Forma jednak zespołu w ostatnim czasie bardzo chwiejna, odpadli z pucharu Króla po słabym dwumeczu z Espanyolem na wyjeździe przegrany 3:1, następnie zdecydowanie byli słabsi od ekipy Walencji ulegając 3:1 na ich terenie. W weekend też szału nie było w defensywie i wyszarpane zwycięstwo u siebie 3:2 mimo gry w przewadze stracili prowadzenie. Sevilli brakuje moim zdaniem w ostatnim czasie jakości na tyłach zresztą na wyjazdach widać to wyraźnie w 9 spotkaniach 15 bramek straconych. Dla obu ekip jest to bardzo ważny mecz gdyż w razie zwycięstwa odskoczą swoim największym rywalom na cztery oczka, szczególnie ogromne znaczenie ma to dla ekipy „Królewskich” bo jak wiadomo czołówka traci punkty bardzo rzadko a cztery punkty przewagi to naprawdę solidna zaliczka tym bardziej że w weekend przed nimi derby Madrytu z Atletico. Podopieczni Ancelottiego u siebie nie pamiętam kiedy by nie stworzyli od groma sytuacji bramkowych i na pewno dziś inaczej nie będzie tym bardziej że jak wspomniałem Sevilla ostatnio od groma błędów w defensywie a takie okazje Real potrafi boleśnie wykorzystać. Zapewne Seville będzie stać na coś tutaj w ofensywie kontry mają na wysokim poziomie, stałe fragmenty gry to też będzie ich atut patrząc na to co ostatnio w tym aspekcie wyprawiają gospodarze. Do tego Real z Sevilla potrafią tworzyć spektakle bramkowe szczególnie przed rokiem grali w hokeja i strzelanie zakończyli na wyniku 7:3 dziś może takiego show nie będzie ale te cztery bramki to zawsze na Santiago z mocnym rywalem norma.
Dwie sensacje spotkanie się dziś w Dortmundzie w ramach 19-ej serii spotkań niemieckiej Bundesligi, a więc zamykający ligową tabelę BVB będzie podejmować Augsburg. Gospodarze dziś już muszą zagrać odważniej o ile pierwszy mecz i raczej spokojny mecz w Leverkusen można zaakceptować tak dzisiaj nie ma wyjścia jak zdobycie trzech oczek które być może pozwolą im opuści strefą spadkową. Jak na razie jest to ostatnie miejsce z 16 punktami na koncie. Dla mnie forma tego zespołu to ciągle wielka niewidomo, w sparingach zimowych nie zachwycali pierwszym mecz tak jak wspomniałem bez rewelacji i to oni byli bliżsi porażki. Fragmentami było widać te same błędy co na jesienni a więc brak szybkości oraz proste błędy w ustawieniu defensywnym. Brak Khela oraz Bendera ma swoje odzwierciedlenie także w środku pola szczególnie kiedy trzeba bronić. Ofensywa cały czas funkcjonuje na niskie jakości ale tutaj akurat potencjał widać a co ważniejsze najważniejszych graczy tej formacji jak na razie omijają kontuzje i moim zdaniem jak tak pozostanie to złapią oni w końcu rytm i ze zdobywaniem bramek nie będzie problemu. Goście to na ten moment wielki plus tego sezonu M. Weinzierl grają skuteczną piłkę która pozwala im zajmować piąte miejsce a dziś zwyciężając wskoczą nawet do czwórki. Lubię takie ekipy z jednego powodu udowadniają że remis to coś co korzyści nie daje. Zespół ma na koncie 8 porażek taki wynik ro granica strefy spadkowej ale przy tym wygrali 10 spotkań nic nie remisując i wniosek z tego jest prosty – jak remisujesz sporo spotkań to traci do większości a większość do ciebie zyskuje. Otwarty mecz? raczej tak, Borussia musi goście mogą i to dla nich idealnie rozwiązanie tak naprawdę gospodarzy przestano się bać i na pewno Augsburg tutaj nie będzie czekał tylko na kontry zresztą jak wspomniałem oni zawsze grają o pełną pulę. Dobre spotkania między tymi ekipami ostatnio oglądaliśmy w pierwszym meczu tego sezonu wygrana BVB 2:3, przed rokiem remis na tym stadionie 2:2, wcześniejsze lata to 4:0, 0:0, 1:3, 4:2 czy 0:4 – tak więc było na co popatrzeć.
Tegoroczne rozgrywki Puchar Włoch wszystkie czołowe ekipy potraktowały bardzo serii, efekt tego jest taki w pierwszym półfinale Lazio czeka na kogoś z pary Napoli – Inter. Po drugiej stronie jest już Juventus który dziś pozna swojego rywala i ten pojedynek właśnie biorę na tapetę a więc kto zagra z mistrzem kraju Roma czy Fiorentina. Tutaj dość pewnie poszukam bramek, pierwszą sprawą jest to ze na tym etapie gramy tylko jeden mecz kto przegrywa odpada i bramka zdobyta przez którakolwiek z ekip powoduje że mecz się otwiera a moim zdaniem przy tym co ostatnio prezentują obie ekipy to że zobaczymy trafienie dość wcześnie jest wielce prawdopodobne. Zacznę od tego 25 stycznia obie ekipy spotkały się w lidze gdzie padł remis 1:1, akurat oglądałem tamto spotkanie i sam się zastanawiam jakim tam cudem nie było wyniku hokejowego. Masa sytuacji szczególnie w tym aspekcie imponowała ekipa Fiorentiny miała ogromną łatwość w dochodzeniu do sytuacji bramkowych i już po pierwszej połowie powinna prowadzić trzema bramkami. Druga połowa to już akcje z jednej i drugiej strony, Roma szybko na początku wyrównała i była już gra akcja za akcję. Fiorentina dla mnie nigdy nie była zespołem jakimś mocarnym na tyłach szczególnie mam tu na myśli starcia z kimś o potencjale Romy. Rzymianie natomiast zupełnie nie przypominają tego zespołu któremu nikt nie mógł strzelić bramki, szczególnie widać zniżkę formy w ostatnich tygodniach gdzie zanotowali pięć remisów bramkowych. Zresztą trener szukał nowych defensorów w zimie ale nikogo wartościowego nie udało się ściągnąć. Roma u siebie jednak dalej mega mocna i skuteczna i nie inaczej będzie dzisiaj , goście na wyjazdach zdecydowani bardziej otwarta piłka ja liczę po prostu na taki mecz jak ten w lidze z tą różnicą że obie ekipy zagrają skuteczniej i będą mieli więcej szczęści, a jak wspomniałem szybka bramka powinna tutaj być dobra dla typu. a







