Przed pierwszym spotkaniem o SuperPuchar Hiszpanii obaj trenerzy Tito Vilanova i Jose Mourinho, mówili, że ich zespoły nie są jeszcze w pełni przygotowane do sezonu. Zdecydowanie bardziej widać to jednak po grze "Królewskich" i nie chodzi już tylko o osiągane wyniki (jak na razie bez zwycięstwa w 3 meczach o stawkę). Real na razie w niczym nie przypomina zespołu z poprzedniego sezonu, gra wolno i bez pomysły, fizycznie również nie wygląda to najlepiej, bo Real zwłaszcza w końcówkach spotkań zdecydowanie odstaje od rywali. Jest jeszcze jednak różnica na początku sezonu to gra liderów obu zespołów. W Pampelunie gdy nie szło Barcelonie o losach zwycięstwa zdecydował Lionel Messi, który zdobył dwie bramki i dał 3 punkty swojej drużynie. W Realu Cristiano Ronaldo niczym się nie wyróżnia i również w niczym nie przypomina zawodnika z poprzedniego sezonu. Oto jak podsumowują grę Ronaldo ze strony realmadrid.pl w poprzednich spotkaniach: [I]"Zagrania bardzo dobre przeplatał takimi, których długo mógłby się wstydzić, do tego był (i to nie tylko jak na siebie) bardzo mało aktywny, jakby liczyłna to, że tym razem koledzy wygrają za niego mecz. Mnóstwo strat, za lekkie lub niecelne strzały, nawet szybkość nie ta co w zeszłym sezonie – Cristiano wciąż jest na wakacjach i pozostaje mieć nadzieję, że wróci z nich zanim przegramy pierwsze trofeum." [/I] oraz [I]" W niczym nie przypomina perfekcyjnej maszyny z poprzedniego sezonu Cristiano nie wychodzi niemal nic – notuje dużo strat, przegrywa pojedynki biegowe, podejmuje złe decyzje, a do tego często za bardzo kombinuje, jakby chcąc samemu sobie udowodnić, że wcale nie ma żadnego problemu." [/I] A przecież nie znalazłem tego na stronie, która nie sprzyjałaby "Królewskich" tylko jest pisana przez właśnie kibiców tego klubu. Zresztą do innych zawodników również jest sporo krytycznych uwag m.in. Mesuta Özila (a może przede wszystkim): [I]" Nie wychodziło mu niemal nic, większość kierowanych do niego podań kończyła się stratą, a pożytek w ofensywie był znikomy." "...wyraźnych braków szybkościowych" [/I]. Ponadto od siebie chciałbym zwrócić uwagę na grę dwóch defensywnych pomocników Realu czyli Sami Khediry i Xabi Alonso, którzy o ile jeszcze w przerywaniu groźnych ataków rywali spisują się poprawnie (choć zdarzają się im również pomyłki) o tylko w wyprowadzaniu ataków czy dokładnych podań otwierających drogę do bramki mają jak na razie jak na lekarstwo i chyba nie jest przypadkiem, że Mourinho zaczął stawiać na Lassana Diarra. Kolejnym piłkarzem, który myślami jest chyba jeszcze na wakacjach jest Karim Benzema, który również w niczym nie przypomina zawodnika z poprzedniego sezonu. Wydaje się więc, że Barcelona jest krok przed Realem na początku sezonu ale również to, że Real jest krok za nie tylko Barceloną ale również kilkoma innymi zespołami. I wydaje mi się, że braki kondycyjne i fizyczne nie poprawi się z dnia na dzień i potrzebne jest to tego trochę czasu. Dziś Real gra u siebie i chcąc wygrać SuperPuchar musi odrobić straty z pierwszego spotkania. Paradoksalnie jednak w ostatnim czasie piłkarzom Barcelony gra się lepiej z Realem na Santiago Bernabéu niż na Camp Nou. Barcelona bowiem nie przegrała ostatnich siedmiu spotkań na obiekcie Realu, wygrywając przy tym 5 razy i 2 remisując. Dziś co prawda Real zagra w najsilniejszym składzie, wraca do kadry Pepe a także jest nowy zawodnik "Królewskich" Luka Modrić natomiast w ekipie Barcelony może nie zagrać Carles Puyol (mimo, że pojechał wraz z drużyną do Madrytu) a w kadrze wciąż brakuje Abidala i Muniesy to jednak patrząc na dotychczasowe spotkania obu ekip, ich grę to wydaje mi się, że wiele od ostatniego pojedynku nie mogło się zmienić w tych ekipach i znów to Barcelona będzie lepsza i wygra na Santiago Bernabéu.
Mimo, że pierwsze spotkanie w Moskwie zakończyło się zwycięstwem Spartaka (2-1), według mnie faworytem do awansu (a co za tym idzie również do wygranie dzisiejszego spotkania) jest ekipa Fenerbahce Stambuł. Pierwszym argumentem przemawiającym "za" Fenerbahce jest to, że grają u siebie. Może to zabrzmi jak wyświechtany slogan "grają u siebie są faworytem" ale warto zwrócić uwagę, że pierwszy mecz był rozgrywkach w Moskwie na sztucznej nawierzchni a wiele klubów nie jest to tego przyzwyczajonych. Dziś natomiast grają u siebie na Şükrü SaracoÄŸlu gdzie na pewno będą mogli liczyć na pomoc i doping swoich żywiołowo reagujących kibiców. I w tym przypadku mówiąc o "dwunastym" zawodniku którym są kibice wiele się nie pomylimy. Drugą ważną sprawą są dość poważne osłabienia w drużynie Unaia Emery. W porównaniu z pierwszym meczem ze składu wypadli Nicolás Pareja i Welliton, szczególnie brak tego pierwszego jest sporym osłabieniem, bo Spartak już wcześniej miał spore problemy z linią obrony. Kontuzjowany jest bowiem od dłuższego czasu Sergey Parshivlyuk a Sergey Bryzgalov i Soslan Gatagov, którzy mogliby ewentualnie zagrać w obronie również są wyłączeni z powodu kontuzji. Dlatego już wcześniej na prawej stronie obrony grał nominalny skrzydłowy Dmitri Kombarov na środku obrony Unai Emery może wystawić co prawda Juana Insaurralde i Marka Suchego ale już w przypadku kontuzji (kolejnej) na ma kim ich zastąpić, dzisiaj w kadrze znalazł się Ilya Kutepov, zawodnik z drużyny rezerw Spartaka! Podobnie ma się sytuacja na lewej obronie gdzie jest Evgeni Makeev ale już zmienników brakuje. Na ten mecz Unai Emery powołał czterech nominalnych obrońców! Oprócz wspominanych wcześniej nieobecnych w drużynie Spartaka wciąż nie może grać również Kim Källström. W Fenerbahce takich problemów nie ma, owszem w kadrze wciąż brakuje pierwszego bramkarza Volkana Demirela ale jego zmiennik Mert Günok radzi sobie z meczu na mecz coraz lepiej. Możliwe również, że nie zobaczymy Serdara Kesimala (kontuzja) a także Salih Ucana ,Özgüra Ceka, Sezera Öztürka czy Henri Bienvena, którzy jak na razie w każdym ze spotkań byli poza kadrą meczową. Wydaje mi się więc, że przed rewanżem to jednak ekipa Fenerbahce, mimo porażki w pierwszym meczu jest minimalnym faworytem. Stawiam więc na zwycięstwo gospodarzy jak i awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Pierwszy mecz pomiędzy tymi drużynami zakończył się bramkowym remisem 1-1, co w lepszej sytuacji stawia przed rewanżem ekipę prowadzoną przez Francesco Guidoliniego. Braga bowiem jeśli marzy o awansie do fazy grupowej Ligi Mistrzów musi wygrać lub ewentualnie zremisować (nie 0-0, 1-1 to dogrywka). To wszystko sprawia, że Braga musi w tym meczu podjąć ryzyko im gra defensywna na nic się zda i to raczej Udinese będzie próbowało kontrować a wiadomo, że zespół Udinese u siebie na Stadio Friuli jest ekipą bardzo niewygodną i nieprzyjemną dla przeciwnika, potrafiącą wykorzystywać błędy rywali. Braga jednak według mnie wcale nie stoi na straconej pozycji, już bowiem w tym sezonie pokazała, że potrafi wywozić korzystny rezultat z miejsca gdzie wszystko Bragę skazywali na porażkę. Mowa oczywiście o pierwszej kolejce portugalskiej SuperLigi gdzie zremisowali 2-2 z Benficą Lizbona, ale kto wie czy nawet nie wygraliby tego meczu gdyby nie czerwona kartka dla Douglao przy stanie 2-1 dla Bragi. W drugim meczu ligowym tym razem u siebie Braga wygrała 3-1 z Beira Mar. Więc o skuteczność zespołu prowadzonego przez José Peseiro możemy być chyba spokojni. W obu ekipach bez większych osłabień kadrowych, brakuje jedynie zawodników, którzy raczej są głęboką rezerwową i po prostu nie "załapali" się do kadry swych zespołów na ten mecz. Oznacza to, że w Udinese możemy zobaczyć duet Antonio Di Natale - Luis Muriel czy też ofensywny pomocnik sprowadzony tego lata Maicosuel, który już pierwszym swoim meczu Serie A zdobył bramkę. Pamiętajmy również, że Udinese potrafi bardzo dobrze rozgrywać stałe fragmenty gry i nie tylko chodzi mi tu o rzuty wolne egzekwowane przez Di Natale, bo i z dośrodkowania po stałym fragmencie gry potrafi ta drużyna zdobyć bramkę o czym już w pierwszym meczu przekonała się drużyna Bragi. Braga jednak też ma potencjał w ofensywie i nie mówię już tylko o napastnikach typu Lima czy Hélder Barbosa ale też ofensywnych pomocnikach czy skrzydłowych. Rúben Micael strzelił przecież w ostatnim meczu ligowym dwie bramki a są przecież jeszcze tacy zawodnicy jak Alan czy Márcio Mossoró, którzy również potrafią zdobyć bramkę. Spodziewam się więc po tym spotkaniu dużo dobrej gry w którym obie ekipy zagrają o zwycięstwo, Braga wiadomo musi zdobyć bramkę jeżeli chce awansować do Ligi Mistrzów. Udinese natomiast nie jest zespołem, który gra na 0-0 i skupia się na defensywie, szczególnie w meczach przed własną publicznością. Myślę, więc, że po tym spotkaniu możemy spodziewam się kilku goli stąd też mój typ na ten mecz to powyżej 2.5 goli strzelonych.
Pojedynek zespołów, które diametralnie różnią się jeśli chodzi o politykę transferową jaką obrali w tym okienku. VfB po udanym poprzednim sezonie i zajęciu miejsca gwarantującego start w rozgrywkach Ligi Europejskiej, postanowił utrzymać swój skład jak na razie przyniosło to efekt ponieważ wygrali pierwszy mecz z Dinamo Moskwa w IV rundzie el. LE (2-0), oraz bez problemów uporali się z Falkensee-Finkenkrug w DFB-Pokal (5-0). W meczach przed sezonowych Stuttgart również wygrywał bądź remisował, nie zdarzało mu się przegrać spotkania. Z porównaniu z rundą wiosenną poprzedniego sezonu w VfB nastąpiły jedynie kosmetyczne zmiany odszedł Julian Schieber (18 spotkań i 3 gole), Khalid Boulahrouz (21/2), Timo Gebhart (12/0) oraz wiecznie kontuzjowani Stefano Celozzi (2/0) i Matthieu Delpierre (1/0). W ich miejsce dołączono głównie zawodników z zespołu rezerw ale też doszli Tunay Torun, Tim Hoogland i wracający z wypożyczenia Daniel Didavi. Ten ostatni jednak podobnie jak Johan Audel w dzisiejszym meczu nie zagra ale są to jedyne problemy kadrowe w drużynie VfB. Stuttgart postawił więc na stabilizację, Wolfsburgu natomiast jak co sezon sporo transferów. Z drużyny odeszli tacy gracze jak Mario Mandzukic (32 mecze i 12 goli w poprzednim sezonie), Hasan Salihamidzic (15/3) czy Thomas Hitzlsperger (6/0). Przyszli natomiast Naldo z Werderu Brema, Ivica Olic z Bayernu, Emanuel Pogatetz z Hannoveru 96, Bas Dost z Heerenveen, Fágner z Vasco czy Vaclav Pilar z Hradec Králové. Według magazynu Kicker w dzisiejszym meczu od pierwszej minuty mają pojawić się Naldo, Olić, Dost, Fágner i Pogatetz a także Diego, który powrócił z wypożyczenia do Atlético Madrid. W sumie 6 nowych zawodników w podstawowym składzie już na pierwszy mecz sezonu! Według mnie ekipa Wolfsburga może mieć kłopoty z komunikacją i ze zgraniem na początku sezonu a taki zespół jak VfB, w którym zmian latem było jak na lekarstwo powinien to wykorzystać i zainkasować komplet punktów. Wolfsburg w meczach kontrolnych przed sezonem nie spisywał się tak dobrze jak Stuttgart, oprócz porażek z Manchesterem City czy Bayernem Monachium były też porażki których raczej się nikt nie spodziewał z AC Wolfsberger, Nanchang Bayi i St. Pauli. Warto dodać, że kilku zawodników Wolfsburga dzisiaj nie zagra z powodu kontuzji są to Josué, Vaclav Pilar i Patrick Helmes, sporo zawodników również nie znalazło się w kadrze na ten mecz m.in. Felipe, Alexander Madlung, Petr Jiracek, Peter PekarÃk czy Makoto Hasebe. Na koniec warto podkreślić jeden szczegół, otóż na 10 ostatnich meczów pomiędzy Stuttgartem a Wolfsburgiem, aż 9 razy wygrywał zespół ten który był gospodarzem, tylko raz mieliśmy natomiast remis. VfB natomiast u siebie nie przegrało z Wolfsburgiem od 12 meczów w tym czasie wygrało 9 pojedynków i 3 zremisowało. Historia więc przemawia na korzyść gospodarzy i liczę, że to właśnie VfB wyjdzie z tej konfrontacji zwycięsko.
Na Commerzbank-Arena we Frankfurcie beniaminek Bundesligi Eintracht podejmie Bayer Leverkusen. Faworytem tego spotkania są goście, którym nie tylko udało się utrzymać w swoich szeregach niemal wszystkich swoich podstawowych graczy ale również wzmocnili się o Philippa Wollscheida z 1.FC Nürnberg, Júniora Fernandesa z U. de Chile i Daniela Carvajala z Madrid Castilla. Jedynym znaczącym zawodnikiem, który opuścił Leverkusen to Eren Derdiyok oprócz niego odeszli m.in. Vedran Corluka (koniec wypożyczenia), Tranquillo Barnetta, Bastian Oczipka czy René Adler oni jednak nie byli zawodnikami podstawowego składu. Eintracht Frankfurt po awansie do 1.Bundesligi dość mocno przebudował skład. W obecnej drużynie nie ma już Gordona Schildenfelda (Dynamo Moskwa) i Mohamadou Idrissou (1.FC K´lautern) czyli podstawowego obrońcy i napastnika. Z drużyny odeszli również Georgios Tzavellas, Caio César, Marcos Ãlvarez, Habib Bellaid czy Ümit Korkmaz. Sporo natomiast zawodników sprowadzono do drużyny by ta miała większe szansę na utrzymanie się w najwyższej klasie rozgrywkowej. I tak Olivier Occéan sprowadzony z Greuther Fürth ma zastąpić w ataku Idrissou, Carlos Zambrano z FC St. Pauli Schildenfelda. Do drużyny sprowadzono również Vadima Demidova z Real Sociedad, Takashi Inui z VfL Bochum, Martina Laniga z 1.FC Köln, Bastiana Oczipka z Leverkusen, Stefano Celozziego z VfB Stuttgart, Stefana Aignera z 1860 München, Kevina Trappa z 1.FC K´lautern, Anderson z Bor. M'gladbach i Dorge Kouemaha z FC Brügge. Sporo tych nowych nazwisk i według mnie może pojawić się problem ze zgraniem drużyny, zresztą Eintracht po niezłych meczach towarzyskich w pierwszej rundzie Pucharu Niemiec przegrał, aż 0-3 z Aue. Dzisiaj natomiast Kicker przewiduje, że w pierwszym składzie Eintrachtu zagra, aż 7 nowych zawodników w pierwszym składzie, więc mogą pojawiać się problemy ze zgraniem drużyny a taka ekipa ja Leverkusen może to wykorzystać. Jeśli chodzi o nieobecnych w tym spotkaniu to w ekipie goście nie ma żadnych kontuzji czy kartek i wszystkich trener Sascha Lewandowski ma do dyspozycji. W Eintrachcie natomiast brakuje Amedicka, Djakpy i Kouemaha. Warto dodać, że w sezonie 2010/11 kiedy Eintracht spadał z ligi Leverkusen dwa razy ich pokonywała (2-1 u siebie i 3-0 we Frankfurcie), zresztą statystyki meczów tych drużyn są na korzyść Bayeru, który wygrał 23 takich potyczek przy 19 zwycięstwach Eintrachtu i 12 remisach. Dzisiaj liczę na poprawienie tego bilansu i zwycięstwo Bayeru Leverkusen.
Meczem we Florencji zainauguruje nowy sezon włoska Serie A. Ja w spotkaniu Fiorentiny przeciwko Udinese typuję zwycięstwo gospodarzy. Udinese jak wiemy walczy w IV rundzie eliminacji Ligi Mistrzów z Sportingiem Braga (pierwszy mecz 1-1) rewanż już we wtorek i chyba nie trzeba nikomu pisać jak ważny jest ten awans dla Udine w kontekście finansów. Spodziewam się więc nie tyle odpuszczenia tego spotkania ale liczę, że goście będą już myślami przy rewanżu niż we Florencji na meczu ligowym. Warto zauważyć również, że w ostatnich latach mecze pomiędzy Fiorentiną a Udinese kończyły się zwykle zwycięstwami gospodarzy - 12 ostatnich spotkań to 10 zwycięstwo zespołu, który akurat był gospodarzem (5 z rzędu w ostatnim czasie) i tylko 2 razy wygrywała ekipa gości.Na pewno taka statystyka daję do myślenia i warto zastanowić się czy nie zagrać tutaj jednak zwycięstwa gospodarzy. Jako, że obie ekipy wracają do rozgrywek warto zwrócić uwagę na transfery jakich dokonały te dwa kluby. Z Udinese odeszło trzech kluczowych piłkarzy Samir Handanovic, Kwadwo Asamoah i Mauricio Isla w ich miejsce sprowadzono Zeljko Brkica z Sieny, Williansa z Flamengo, Maicosuel z Botafogo, Cristiana Pasquato z Juventusu, Thomasa Heurtauxa z Cean czy Davide Faraoniego. Czyli zawodników raczej mniej znany ale zapewne są to przyszłościowi gracze, którzy mogą podnieść umiejętności w niedalekiej przyszłości. Warto również dodać, że ekipa Udine pojechała do Florencji z Luisem Murielo, który ostatnio był kontuzjowany a od którego sporo się oczekuje jeśli chodzi o grę w ataku, wątpliwe jest jednak by już dziś mógł zagrać. Jeśli chodzi o Fiorentinę to tutaj po słabym poprzednim sezonie postanowiono przebudować drużynę. Odeszli zawodnicy, którzy kojarzyli się z grą we Florencji tacy jak Valon Behrami, Alessandro Gamberini, Riccardo Montolivo, Artur Boruc, Amauri czy kilku jeszcze innych zawodników. Do drużyny natomiast dołączyli zawodnicy którzy mają określoną renomę w Europie czyli Mounir El Hamdaoui (Ajax), Matias Fernandez (Sporting Lizbona), Alberto Aquilani (Liverpool), David Pizarro (Roma), Emiliano Viviano czy Mattia Cassani (Palermo), Borja Valero i Gonzalo RodrÃguez (Villarreal). Kadrowo Fiorentina wygląda naprawdę ciekawie i myślę, że grają przed własną publicznością są wstanie zdobyć komplet punktów tym bardziej, że Udine ma już we wtorek arcyważny mecz w eliminacjach Ligi Mistrzów.
Dla obu ekip dzisiejszy mecz jest okazją do rehabilitacji za porażki w pierwszej serii gier. Zdecydowanie bardziej jednak na rehabilitacje liczą piłkarze Zagłębia, którzy w pierwszej serii gier skompromitowali się z Pogonią Szczecin przegrywając 0-4, a przecież "Miedziowi" byli/są uznawani za "czarnego konia" tego sezonu. Piast natomiast mimo prowadzenia w meczu z Górnikiem, ostatecznie przegrał 1-2. Jak wiemy w pierwszej serii gier mieliśmy 28 goli strzelonych, w każdym meczu mieliśmy over 2.5 natomiast średnia bramek na mecz wyniosła 3.5. Oczywiście wszyscy sobie chyba zdają sprawę, że taka seria trwać wiecznie nie może i prędzej czy później (zapewne już w tej kolejce), będziemy mieli pierwsze wyniki poniżej 2.5 goli na mecz czy nawet bezbramkowe remisy. Ja jednak spróbuje jeszcze zagrać over 2.5 w meczu otwierającym drugą kolejkę piłkarskiej Ekstraklasy. Jak wszyscy wiemy w meczu w Szczecinie kontuzji nabawił się Csaba Horvath, środkowy obrońca "miedziowych". Od tego momentu gra w obronie Zagłębia się posypał czego efektem były stracone cztery bramki. Dziś Horvath, również nie wystąpi i jest to na pewno spore osłabienia dla ekipy Pavela Hapala. Swoje kłopoty z linią obrony ma również Piast, dzisiaj bowiem nie wystąpią dwaj boczni obrońcy z meczu z Górnikiem mowa oczywiście o Mateuszu Matrasie (czerwona kartka) oraz o Pawle Oleksym (jest wypożyczony z Zagłębia i ma klauzurę, która zabrania mu występu w tym meczu). Wciąż również poza kadrą są Rudolf Urban i Fernando Cuerda natomiast bardzo możliwy jest występ Jakuba Świerczoka. Obie ekipy mają więc problemy w defensywie, co zresztą pokazały ich mecze na inaugurację sezonu. Oba kluby również mają jednak spory potencjał jeśli chodzi o ofensywę. Zagłębie przecież ma takich zawodników jak Darvydas Å ernas, Arkadiusz Woźniak, Maciej Małkowski czy Szymon Pawłowski a także nowo pozyskanych Róberta Ježa i Michala Papadopulosa. Piast natomiast ma zawodników takich jak Rubén Jurado, Pavol Cicman czy Tomasz Podgórski, którzy w pucharowym meczu z Widzewem robili różnicę i to głownie dzięki nim Piast wyeliminował z Pucharu Polski Widzew.
Zarówno Tito Vilanova jak i Jose Mourinho zgodnie stwierdzili, że Superpuchar Hiszpanii jest najmniej cennym pucharem jakie ich drużyny w tym sezonie będą miały okazję zdobyć. Oczywiście nie sprawia, to, że podejdą do tego spotkania w rezerwowych składach, bo przecież jest to starcie Realu z Barceloną ale myślę, że więcej będziemy mieli okazji oglądać ofensywnych sytuacji podbramkowych niż defensywny. Tym bardziej, że Mourinho zna już smak zwycięstwa na Camp Nou i myślę, że również dziś będzie chciał by jego drużyna grała do przodu, a nie jak bywało to w przeszłości broniła się całą drużyną. Postanowiłem więc zagrać tutaj powyżej 3.5 goli strzelonych. Po pierwsze dlatego, że jest to Superpuchar Hiszpanii (nie ma jeszcze takiej presji na wynik, wszak jest to początek sezonu) w którym zwykle pada sporo bramek. W poprzednim sezonie jak pamiętamy Barcelona wygrała na wyjeździe 3-1, natomiast u siebie zremisowała 2-2. Ponadto obie ekipy mają niesamowitych zawodników z przodu, Real wiadomo ma Ronaldo, Benzemę i Higuaina, którzy w poprzednim sezonie strzelili (każdy z osobna) powyżej 20 goli. Barcelona natomiast ma niezawodnego Lionela Messiego, ponadto wrócił już po kontuzji David Villa (od razu zdobył bramkę). Barcelona jak wiemy lubi posiadać piłkę i mówiąc brzydko "poklepać" rywala, szczególnie ciekawie wyglądają boki obrony z Dani Alvesem i Jordi Albą i myślę, że może to być ogromny atut Barcelony. „Blaugrana†już w tym sezonie pokazała jak mocna jest wygrywając pewnie i wysoko z Realem Sociedad (5-1), Real natomiast rozpoczął od wpadki z Valencią (1-1). Oprócz wyniku tego spotkania martwi kibiców „Los Blancos†fakt, że w tym meczu kontuzji nabawił się Pepe i dziś ten filar obrony "Królewskich" nie zagra. Zastąpić ma go Albiol i myślę, że może mieć spore kłopoty zwłaszcza jeżeli słabo wejdzie w mecz co z pewnością zauważa Messi i spółka. W Barcelonie co prawda lista nieobecnych jest dłuższa; Muniesa, Cuenca, Thiago i Abidal. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że żaden z tych zawodników raczej w pierwszym składzie nie znalazł się na ten mecz nawet będąc w 100% sprawny, co najwyżej mogliby wejść w drugiej połowie. Osobiście więc spodziewam się bardzo dobrego spotkania. W ostatnim sezonie te kluby grały ze sobą 6 razy w każdym spotkaniu mieliśmy over 2.5, w czterech przypadkach natomiast over 3.5. Liczę, że dzisiaj zawodnicy obu ekip potrzymają tą dobrą passę i znów mecz zakończy się przynajmniej czterema bramkami, jak nie więcej.
Wyniki Legii osiągane w tym sezonie w spotkaniach o stawkę: Metalurgs Liepajas 2-2 (wyjazd), 5-1 (dom), SV Ried 1-2 (w), 3-1 (d), Okocimski Brzesko 4-0 (w), Śląsk Wrocław 1-1 (d) i Korona Kielce 4-0 (d). Jak widać w niemal każdym meczu Legii w tym sezonie o stawkę mieliśmy over 2.5 goli. Bierze się to z tego, że nowy/stary trener Legii Jan Urban zdecydowanie bardziej postawił na grę ofensywną niż jego poprzednim Maciej Skorża. Legia nie gra już trzema defensywnymi pomocnikami a dwójką (czasem nawet jednym) ponadto w znakomitej formie strzeleckiej są Maciej Saganowski i Daniel Ljuboja. Co prawda przez bardziej ofensywny styl, kuleje nieco gra defensywna (szczególnie widoczne było to w meczach z Łotyszami i Austriakami, widać, że w nie najlepszej formie był w tych spotkaniach duet środkowych obrońców Astiz-Żewłakow. Dziś stawiam, że również będziemy świadkami powyżej 2.5 goli w meczu Legii. Rosenborg Trondheim to najtrudniejszy rywal z jakim przyjdzie się Legii zmierzyć w tym sezonie ale jak wielu podkreśla w starciu z Norwegami nie są bez szans. Ważne jednak by zdobyć jaką zaliczkę przed rewanżem, ponieważ Rosenborg szczególnie niebezpieczny jest w meczach u siebie, a Legia jednak do tej pory awanse do kolejnych rund przypieczętowywała w mecz u siebie (na wyjazdach już tak dobrze nie było). Wspominałem o niezłej skuteczności Legii, Rosenborg jednak też nieźle sobie radzi jeśli chodzi o atak w dwóch ostatnich meczach ligowych zdobył sześć goli z Aalesund 3-0 u siebie oraz z Sogndal 3-0 na wyjeździe więc jest to drużyna potrafiąca nieźle grać i u siebie i na wyjeździe. Legia więc będzie musiała sporo się namęczyć by wygrać z Norwegami tym bardziej, że Rosenborg jak do tej pory w 19 kolejkach Tippeligaen przegrał tylko raz, ponadto w Lidze Europejskiej również ta ekipa nie przegrała jeszcze meczu. Legia dzisiaj zagra bez Ivicy Vrdoljaka natomiast do treningów wrócili już o kontuzjach Dickson Choto, Rafał Wolski, Michał Żewłakow i Michał Żyro nie wiadomo jednak czy z któregoś z nich skorzysta Jan Urban wystawiając go w pierwszym składzie. Podsumowując więc mój typ. Legia jest to drużyna, która może się podobać jeśli chodzi o grę do przodu i chęć zdobywania kolejnych bramek. Widać jednak spore braki jeśli chodzi o defensywne i myślę, że w meczu z tak dobrym rywalem jaki niewątpliwie jest Rosenborg może być to szczególnie widoczne. Myślę, że jedni i drudzy będą mieli sporo okazji bramkowych (tak bowiem charakteryzują się dotychczasowe mecze Legii w LE) i liczę, że zarówno jedni i drudzy wykorzystają swoje szanse stąd mój typ na powyżej 2.5 goli w meczu.
Niewątpliwie potyczki Borussia Mönchengladbach z Dynamo Kijów w IV eliminacji Ligi Mistrzów zapowiadają się jako jedne z ciekawszym i dość ciężko wskazać w tym dwumeczu faworyta. Powołam się więc na statystyki, które są dostępne na oficjalnej stronie Borussii otóż Dynamo Kijów w swojej historii nie najlepiej radziło sobie w meczach na Niemieckiej ziemi, grali tu 13 razy z czego tylko 3 razy wygrali, 2 razy zremisowali i 8 razy przegrali. Z ostatnich 6 takich potyczek, przegrali 5 meczów! Warto też zwrócić uwagę na jeszcze inną statystykę, otóż Borussia u siebie w europejskich pucharach grała 62 spotkania z czego tylko 4 przegrała, 13 zremisowała i, aż 45 razy wygrywała! Te statystyki niewątpliwie łatwo wskazują faworyta przynajmniej dzisiejszego starcia. Tym bardziej, że w poprzednim sezonie Bundesligi rywalom strasznie ciężko grało się na Stadion im Borussia-Park. Rozbijali tu przecież i Werder (5-0), Wolfsburg (4-1)czy Bayern (3-1), odnieśli 9 zwycięstw, 7 meczów zremisowali i tylko raz przegrali. Dynamo Kijów natomiast od początku sezonu nie zachwyca, owszem wygrali dwa razy z Feyenoordem ale już w lidze ich zwycięstwa są wymęczone (zwykle jedną bramką) a ostatnio nawet przegrali na wyjeździe z Vorskla 0-1. Jeśli chodzi o sytuacje kadrową to Lucien Favre ma do dyspozycji wszystkich swoich piłkarzy, natomiast Yuri Semin na pewno nie będzie mógł skorzystać z usług Evgena Khacheridiego. Wiele osób uważa, że Borussia M-Gladbach latem znacząco się osłabiła. Owszem odeszli Marco Reus, Dante czy Roman Neustädter. Przyszli natomiast tacy zawodnicy jak Ãlvaro DomÃnguez z Atletico Madryt, Luuk de Jong z Twente Enschede, Granit Xhaka z FC Basel czy też Peniel Mlapa, Branimir Hrgota więc kadrowo nie wygląda to najgorzej i według mnie M'Gladbach ma realne szansę na awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów.








