W czterech pierwszych kolejkach ligowych Feyenoord nie zanotował jeszcze wyniku powyżej 3.5 goli w meczu (Zwolle udało się raz - porażka z NEC 0-4). Myślę, że dzisiejszy mecz Feyenoordu jest idealnym do tego by po raz pierwszy w tym sezonie ligowym zanotować over 3.5 w meczu. Po pierwsze Feyenoord gra dzisiaj z beniaminkiem, który według wielu jest jednym z kandydatów do spadku. Ponadto goście dziś zagrają bez podstawowego bramkarza Diederika Boera (kontuzja) oraz zawodnika, który do tej pory zastępował go w bramce czyli Leona ter Wielena (czerwona kartka w poprzednim spotkaniu). Oprócz nich zabraknie podstawowego środkowego obrońcy Joey van den Berg (kartki) ale też kilku innych zawodników którzy są kontuzjowani czyli Arne Slot, Frank Olijve i Christiaan Cicek. Podsumowując więc ekipę gości, nie dość, że wielu już na starcie skazuje ten zespół na porażkę, to w dodatku mają spore kłopoty (szczególnie jeśli chodzi o pozycję bramkarza). Wydaje się więc, że goście mogą mieć spore problemy z zatrzymaniem ataków Feyenoordu, który jak wiemy wzmocnił jeszcze swoją ofensywę w ostatnim dniu okienka transferowego o Graziano Pellè i Wesleya Verhoeka. Wspomniałem o kłopotach Zwolle przed tym spotkaniem ale również Feyenoord ma swoje. Przede wszystkim kontuzja pierwszego bramkarza Erwina Muldera (dziś debiut ligowy Kostasa Lamprou!), wciąż kontuzjowani są Stefana de Vrij, John Goossens i Mitchell te Vrede a poza kadrą meczową znaleźli się Fernandez, Mokotjo i Singh. Feyenoord również więc ma problem z pozycją bramkarza, wciąż kontuzjowany jest de Vrij, który zdrowy miałby pewne miejsce na środku obrony. Jak więc widać obie drużyny mają problemy z bramkarzami jeżeli więc zawodnicy ofensywni obu zespołów zagrają na swoim wysokim poziomie (głównie liczę tutaj oczywiście na piłkarzy Feyenoordu ale również myślę, że Zwolle jest w stanie strzelić coś z kontry) to over 3.5 goli powinien w tym meczu paść.
AC Milan zwykle mecze domowe przeciwko Atalanta Bergamo wygrywał, są jednak oczywiście wyjątki jak sezon 2007/08 gdy na San Siro goście wygrali 2-1. Dziś oczywiście faworytem również jest ekipa AC Milan ale według mnie Atalanta wcale nie jest bez szans w tym starciu i myślę, że są wstanie sprawić tutaj niespodziankę remisując czy też wygrywając. Przypomnijmy bowiem, że AC Milan przed tym sezonem znacząco się osłabił, widać było tu już w meczach sparingowych, że kadrowo jest to drużyna słabsza niż w poprzednim sezonie a taki wynik jak z Realem Madryt podczas turnee po Ameryce to naprawdę kompromitacja dla tak zasłużonego klubu (1-5). W lidze również swój pierwszy mecz przegrali przeciwko Sampdorii Genua (u siebie) więc nie jest to drużyna nie do ruszenia i przy odrobinie szczęścia można ją pokonać. Wspomniałem o osłabieniach przed sezonem jeśli chodzi natomiast o obecne braki kadrowe to na ten mecz nie zostali powołani Riccardo Montolivo i Robinho, dwaj kluczowi piłkarze Milanu dodając do tego kontuzje zawodników, którzy nie mieli jeszcze okazji zagrać w tym sezonie: DÃdac Vilà , Rodney Strasser, Sulley Muntari i Pato, lista zawodników nieobecnych jest dość znacząca. W Atalancie nie zagrają natomiast Federico Peluso i Ezequiel Schelotto czyli podstawowy lewy obrońca i prawy pomocnik. Osłabienia te są znaczące w drużynie z Bergamo ale są też inni jak chociażby Germán Denis, Maximiliano Moralez, Luca Cigarini czy Giacomo Bonaventura. Jest to więc drużyna bardzo ciekawa i myślę, że jest wstanie pokusić się dzisiaj o niespodziankę. Co prawda sezon rozpoczęli dość słabo (porażka z Lazio, remis z Cagliari) dzisiaj jednak zagrają z AC Milan i na na pewno będą chcieli pokazać się z jak najlepszej strony na takim stadionie jak San Siro i w meczu przeciwko tak wyśmienitemu rywalowi (który jednak przeżywa ostatnio kryzys). Mój typ to remis lub zwycięstwo gości.
Tuż przed zamknięciem okna transferowego sporo działo się w klubie z Amsterdam ArenA. Odeszli Gregory van der Wiel, Vurnon Anita i Theo Janssen do drużyny natomiast dołączyli Christian Poulsen, Ryan Babel i Lucas Andersen. Dziś podopieczni Franka De Boera zmierzą się z RKC Waalwijk, drużyną, która w pierwszych czterech kolejkach nie doznała jeszcze porażki (wygrała m.in. z PSV Eindhoven). Jest to jednak drużna, która mówiąc kolokwialnie "leży" piłkarzom z Amsterdamu. RKC bowiem w ostatnich 24 spotkaniach przeciwko Ajaxowi przegrało 19 spotkań, 4 mecze zremisowało i raz udało im się wygrać (1999 rok). Statystyki meczów na Amsterdam ArenA wyglądają jeszcze gorzej 13 meczów z czego 12 porażek i jedno zwycięstwo (wspomniane z 1999 roku) od tamtej pory RKC regularnie przegrywa mecze na Amsterdam ArenA i bynajmniej nie są to jakieś skromne zwycięstwa Ajaxu, bo najniższe są te dwubramkowe. W poprzednim sezonie Ajax wygrał u siebie 3-0, wcześniej padały wyniki 5-1, 4-1, 3-1, 5-0, 4-0 czy 6-1. Postanowiłem więc zagrać dzisiaj zwycięstwo Ajaxu różnicą przynajmniej 3 goli. Co prawda oprócz zawodników, którzy w ostatnim dniu okienka transferowego odeszli w kadrze nie ma również kontuzjowanych Kolbeinna Sigthórssona, Nicolai Boilesena, Jody Lukoki i Eyong Enoha a także pauzującego za czerwoną kartkę Thulani Serero ale przecież będą mogli zagrać nowi zawodnicy pozyskani w ostatnim dniu okienka transferowego. Ponadto w lidze holenderskiej jest spora dysproporcja między drużynami z czołówki a tzw. średniakami i widać to wyraźnie w meczach gdy faworyci grają przede wszystkim spotkania u siebie. Ajax przecież oprócz dwóch remisów z AZ i Heerenveen, wysoko pokonał Nijmegen (6-1 na wyjeździe) oraz 5-0 Bredę (u siebie). W Ajaxie więc są zawodnicy, którzy potrafią zdobywać bramki jak Christian Eriksen, Siem de Jong, Tobias Sana, Derk Boerrigter wraca do kadry Miralem Sulejmani są również nowo pozyskani Ryan Babel i Lucas Andersen. Myślę, że Ajax ten mecz wygra (co oczywiście niespodzianką nie będzie żadną) typuję jednak dość wysokie i przekonujące zwycięstwo Joden. Ajax bowiem jeżeli czuje, że rywal jest słabszy i odstaje od nich raczej nie zadowalają się skromnymi zwycięstwami (co pokazały wcześniejsze spotkania). RKC jak na razie nie przegrało spotkania i myślę, że dzisiaj mogą zostać brutalnie sprowadzeni na ziemię przez Ajax. Myślę, że 3-4 bramkowe zwycięstwo Ajaxu w tym spotkaniu jest jak najbardziej prawdopodobne.
Pewnie wiele osób w tym spotkaniu będzie grało zwycięstwo Francji i to z handicapem, ja jednak uważam, że dla "Trójkolorowych" starcie z Białorusią nie będzie łatwą przeprawą. Już w eliminacjach do Euro 2012 los skojarzył obie te reprezentacje w grupie i wtedy Francja miała naprawdę wielkie problemy z Białorusinami - jeden mecz przegrali 0-1 (u siebie), drugi zremisowali 1-1. Ktoś może napisać, że przecież Białoruś jest słaba, a na początku eliminacji przegrała mecz z Gruzją na wyjeździe. Owszem brakuje kilku zawodników takich jak Alexander Hleb i Dmitry Mozolevski (byli powołani ale kontuzje uniemożliwiły im wyjazd na kadrę czy pominięci przez trenera Georgy Kondratyeva Sergey Omeljanchuk, Egor Filipenko czy Sergey Kislyak w dodatku w pierwszym meczu z Gruzją kontuzji doznali Pavel Nekhajchik i Maksim Zhavnerchik (ten pierwszy na pewno dzisiaj nie zagra). Jednak według mnie jest to naprawdę mocny średniak w Europie, sporo zawodników jest powoływanych z ligi rosyjskiej a także z Bate Borysów, uczestnika tegorocznej Ligi Mistrzów więc nie można mówić, że jest to przypadkowy zespół. I myślę, że po porażce z Gruzją dziś wyjdą na Saint-Denis podwójnie zmotywowani by osiągnąć korzystny wynik. Z Francuzów natomiast nie robiłbym nie wiadomo jak silnej reprezentacji. Euro2012 doszli do ćwierćfinału ale ich styl pozostawiał wiele do życzenia. Pierwszy mecz z Finlandią wygrany 1-0, ale chyba tylko wynik może tutaj cieszyć, bo w drugiej połowie rywale mieli swoje szansę na wyrównanie. Pamiętajmy również, że Didier Deschamps ma kilku zawieszonych zawodników jeszcze za ich zachowanie podczas Euro w Polsce i na Ukrainie. I tak w porównaniu z Euro w obecnej kadrze nie ma takich zawodników jak Cederic Carross, Mathieu Debuchy, Philippe Mexès, Hatem Ben Afra, Florent Malouda, Alou Diarra, Marvin Martin, Yann M'Villa i Samir Nasri. Niektórzy z nich to podstawowi zawodnicy tej reprezentacji. W dodatku trzeba powiedzieć, że z kadry wypadł również Abou Diaby (strzelec zwycięskiej bramki z Finlandią) a wciąż kontuzjowani są Eric Abidal i Bacary Sagna, formą natomiast nie błyszczy i w klubie i w reprezentacji chyba obecnie największa gwiazda drużyny Karim Benzema. Francuzi mają więc swoje kłopoty i myślę, że Białoruś, która przez wielu jest tutaj skazywana na pożarcie wcale nie musi być tutaj przysłowiowym chłopcem do bicia. Mają ograną drużynę i pokazali w poprzednich eliminacjach, że potrafią zdobywać punkty z Francją więc czemu mieliby tego nie powtórzyć? Mój typ to Białoruś +1.5 gola.
Niemcy w swoim pierwszym meczu eliminacyjnym z Wyspami Owczymi, nie zachwycili, wygrali 3-0, choć przed meczem wielu spodziewało się pogromu. Inna sprawa, że tego dnia Gunnar Nielsen (zawodnik rezerw Manchesteru City) nieźle spisywał się w bramce rywali. Dziś ekipa Joachima Löwa zmierzy się na wyjeździe z Austrią i widząc wzrost kursu na reprezentację Niemiec zastanawiam się czym jest to spowodowane, bo jeżeli tylko tym, że Niemcy wygrali z Wyspami Owczymi 3-0 a nie 6,7 czy 8-0 to jest to według mnie spory błąd. Austria co prawda ma w swoich szeregach naprawdę kilku bardzo ciekawych zawodników (głównie z Bundesligi) jak Christian Fuchs (Schalke 04), Martin Harnik (VfB Stuttgart), Marko Arnautovic i Sebastian Prödl (Werder), Aleksandar Dragovic (Basel), Emanuel Pogatetz (Wolfsburg), Andreas Ivanschitz i Julian Baumgartlinger (Mainz), Veli Kavlak (Besiktas) czy Marc Janko (Trabzonspor). W porównaniu jednak z reprezentacją Niemiec widać sporą różnicę. Wystarczy bowiem porównać za transfermarkt.de, najdroższym piłkarzem Austrii według tej strony jest Martin Harnik wyceniony na 11.000.000 €, w kadrze Niemiec natomiast jest, aż 16 zawodników, którzy są wycenieni wyżej i jeden, który jest wyceniony również na taką kwotę to Julian Draxler (Schalke). Różnicę więc widać już na pierwszy rzut oka. Ponadto pamiętajmy, że Niemcy w ostatnich eliminacjach wygrywali wszystkie mecze, wynik z Wyspami Owczymi może nie był imponujący ale trenerzy reprezentacji Niemiec mówili, że ich zespół zagrał na miarę ich oczekiwać jedyne do czego mogą się przyczepić to skuteczność. I według mnie jeżeli poprawią skuteczność piłkarze Niemiec to z Austriakami nie powinni mieć większych problemów z wygraniem. Nawet pomimo to, że w kadrze brakuje kontuzjowanych Mario Gomeza czy Bastiana Schweinsteigera. Selekcjoner Austrii Marcel Koller nie może natomiast skorzystać z usług Davida Alaby z Bayernu Monachium, co jest na pewno bardzo dużą stratą dla reprezentacji. Warto również wspomnieć, że Austria z Niemcami zwykle swoje mecze przegrywa a remis czy zwycięstwo zdarza się naprawdę tylko od święta. Obie ekipy grały ze sobą w eliminacjach do Euro2012 u siebie Niemcy rozbili Austrię 6-2, na wyjeździe natomiast było 2-1, wcześniej grali w grupie na Euro2008 i Niemcy też wygrali 1-0. Ogólnie mówiąc od 2000 roku te ekipy grały ze sobą 6 razy i za każdym razem górą byli Niemcy (4 razy z handicapem -1.5). Według mnie mimo, że Joachim Löw, mówi przed tym spotkaniem, że Austria to ciężki i wymagający przeciwnik a na wyjeździe w Austrii zawsze Niemcom gra się ciężko to według mnie jest tu sporo kurtuazji. Niemcy są faworytem tego spotkania i to zdecydowanym, nie wyobrażam sobie tutaj innego rozstrzygnięcia niż wygrana Niemców. Austria ma kilku ciekawych zawodników ale na Niemców według mnie to jest zdecydowanie za mało (obawiam się, że również na Szwedów i Irlandię może to nie wystarczyć). Mój typ więc na to spotkanie to zwycięstwo Niemców z handicapem bramkowym -1.5 gola.
To spotkanie ma swojego zdecydowanego faworyta i jest nim oczywiście reprezentacja Rumunii. Podopieczni Victora Piturca bardzo dobrze rozpoczęli eliminacje od 2-0 z Estonią na wyjeździe, czyli reprezentacją, która nie tak dawno bo w sierpniu pokonała ekipę prowadzoną przez Waldemara Fornalika 1-0. Dziś rywal zdecydowanie łatwiejszy i myślę, że Rumunia powinna w tym spotkaniu wygrać pewnie i zdecydowanie stąd mój typ na handicap -3.0 w stronę ekipy Rumunii. Ekipa Andory to wciąż bowiem piłkarze-amatorzy, ich grę mogliśmy nie tak dawno sami ocenić w meczu z Polską, gdy podopieczni Franciszka Smudy przygotowywali się do Euro2012. Widać było wtedy różnicę kilku klas, my te spotkanie wygraliśmy 4-0. Węgrzy z którymi piłkarze Andory grali na początek eliminacji pokonali ich 5-0 i myślę, że dzisiaj Rumunia grają na swoim zwykłym poziomie też powinna wygrać cztery, pięć zero. Rumunia już raz miała okazję grać z Andorą w eliminacjach MŚ 2006 wtedy na wyjeździe wygrali 5-1, natomiast u siebie tylko 2-0. Myślę, że dziś drużyna, która na pewno jest podbudowana dobrym startem w eliminacjach będzie chciała za wszelką cenę potwierdzić swoje aspiracje do awansu na Mundial w Brazylii i wygrają wysoko a outsiderem grupy Andorą. W obecnej ekipie Rumunii nie ma już takich gwiazd jak Mutu czy Chivu, w kadrze 23-osobowej jest raptem 8 zawodników powołanych z lig zagranicznych. Na pewno ważnymi zawodnikami tej reprezentacji są Ciprian Andrei Marica (FC Schalke 04), Gabriel Andrei Torje (Granada CF) czy Răzvan Raț-Dincă (FC Shakhtar Donetsk). Na pewno jednak warto również zwrócić uwagę na zawodników grających w lidze rumuńskiej jak Cristian Tănase (FC Steaua București), Gheorghe Teodor Grozav (FC Petrolul Ploiești) czy Iulian Chiricheș (FC Steaua București). Mimo więc braku tych największych nazwisk w reprezentacji Rumunii ta wygląda i tak naprawdę nieźle i jak już napisałem nie spodziewam się by dziś miała jakiekolwiek problemy z pokonaniem ekipy Andory. Według mnie 4-0 (mając handicap -3.0) to absolutne minimum jakie mogą w tym meczu zrobić piłkarze Rumunii i wydaje mi się, że jest to bardzo dobry typ na ten mecz.
Piłkarze Warty zapowiadają, że dzisiaj w Grudziądzu będą chcieli zrehabilitować się za porażki z poprzedniego sezonu z Olimpią, przypomnę bowiem, że Olimpia wygrała zarówno u siebie 2-1 jak i w Poznaniu 2-1 z Wartą. W Grudziądzu natomiast panuje przekonanie, że zespół ma patent na drużyny z Poznania, bowiem oprócz tych dwóch zwycięstw z Wartą w tym sezonie sprawili już niespodziankę eliminując Lecha Poznań z Pucharu Polski! Ja postanowiłem zagrać więc zwycięstwo gospodarzy. Wiadomo, że teren w Grudziądzu jest bardzo specyficzny i gra się tutaj gościom bardzo ciężko. W tym sezonie oprócz wyeliminowania Lecha z Pucharu Polski wygrali również z ŁKSem Łódź 3-1 oraz bezbramkowo zremisowali z Dolcanem Ząbki. Dla Warty natomiast będzie to już 5 mecz na wyjeździe w tym sezonie (tylko jeden grali u siebie). Ich bilans wygląda naprawdę dobrze (2 zwycięstwa, remis i porażka w tym te dwa zwycięstwa odniesione w dwóch ostatnich spotkaniach). Nic jednak nie trwa wiecznie i seria trzech spotkań bez porażki w meczach wyjazdowych kiedyś się skończy. Dlaczego więc nie miałoby to być w Grudziądzu z zespołem który już pokazywał, że potrafi ogrywać zespoły z Poznania. Ja może przypomnę, że Olimpia przed sezonem dokonała naprawdę bardzo ciekawych transferów i wśród wielu fachowców była uznawana za czarnego konia rozgrywek. Przyszli przecież zawodnicy z Ekstraklasy jak Michał Łabędzki, Maciej Rogalski, Robert Szczot czy Marcin Smoliński ale także zawodnicy którzy wyróżniali się w 1.lidze w poprzednim sezonie jak Dariusz Gawęcki, Marcin Woźniak i Sławomir Mazurkiewicz. Z kluczowych zawodników odeszli natomiast raptem Jarosław Białek, Maciej Dąbrowski, Bartłomiej Kowalski i Jarosław Ratajczak więc kadrowo ta drużyna na pewno zyskała. Obecnie ta drużyna zajmuje 10. miejsce ale według wielu jeżeli nowi zawodnicy w końcu się zgrają to jest to ekipa jak najbardziej na górną część tabeli (a może nawet coś więcej). W Warcie natomiast nie ma już Bartosza Bereszyńskiego, Tomasza Foszmańczyka, Marcina Klatta, Piotra Reissa i Krzysztofa Sobieraja. Zawodnikami, którzy przyszli latem do zespołu i wywalczyli sobie miejsce w pierwszym składzie są Daniel Ciach (Polonia Warszawa), Wojciech Trochim (Sandecja Nowy Sącz) i Bartłomiej Pawłowski (Jarota Jarocin) z ławki zazwyczaj wchodzą natomiast Krzysztof Bartoszak (Jarota Jarocin) i Marcin Trojanowski (Chojniczanka Chojnice). Podsumowując więc zmiany kadrowe na plus po stronie Olimpii Grudziądz, atut własnego boiska również po stronie Olimpii a ponadto zespół ma świadomość (ale również rywale taką mają), że potrafią grać z drużynami z Poznania i z nimi wygrywać. Czynnik psychologiczny może więc również w tym spotkaniu odegrać ważną rolę. Mój typ to zwycięstwo gospodarzy.
Ostatnimi czasy wizyty zespołu Valencii na Camp Nou kończyły się porażkami, czasami nawet dość przykrymi jak ta w maju 2008 roku gdy przegrali 6-0, czy ta z poprzedniego sezonu gdy również Barcelona nie miała problemów z pokonaniem "Nietoperzy" i wygrała 5-1. W sumie sześć ostatnich wizyt Valencii na Camp Nou to sześć porażek i tylko raz była to porażka jedną bramką, pozostałe to porażki minimum dwiema ale jak już wspomniałem bywały i dużo wyższe. Dziś również to Barcelona jest faworytem i mimo, że kibice Valencii mogą mieć nadzieje, że im pupilom uda się przynajmniej powtórzyć wynik z Santiago Bernabeu (remis 1-1) to ja jednak uważam, że dziś "Nietoperze" mają mniejsze szansę niż w starciu z Realem na początku sezonu. Widać bowiem od początku, że to jednak Barcelona lepiej dysponowana niż zespół Realu (mimo, że to "Królewscy" wygrali SuperPuchar), ponadto mecz jest na Camp Nou co jest sporym atutem Barcy, bo u siebie spisuje się ten zespół zdecydowanie lepiej niż na wyjazdach. Ponadto warto dodać, że Tito Vilanova ma przed tym spotkaniem wszystkich swoich zawodników do dyspozycji - normalnie trenują już Dani Alves i Carles Puyol i obaj mogą wystąpić w tym spotkaniu. W kadrze Valencii natomiast nie ma pauzującego za czerwoną kartkę Ricardo Costy a także Évera Banegi i Sergio Canalesa. Postanowiłem więc zagrać na Barcelonę z handicapem bramkowym -1.5. Faworytem meczu jest Barcelona wiemy jednak, że ta ekipa, szczególnie w meczach przed własną publicznością nie zadowala się skromnymi jednobramkowymi zwycięstwami i dąży do strzelania kolejnych bramek. Pokazali zresztą już to w tym sezonie w meczu z Realem Sociedad gdzie już do przerwy prowadzili 4-1. Myślę, że również dzisiaj losy spotkania rozstrzygną się w pierwszej połowie. Myślę, że Barcelona ten mecz wygra dwie, trzema może nawet czterema bramki i według dobrym typem na ten mecz jest właśnie wygranie Barcelony z handicapem bramkowym.
Jak wiemy Polska liga jest nieprzewidywalna, Widzew jak i GKS Bełchatów w przerwie letniej głównie się osłabiali i byli przed sezonem uznawani za kandydatów do spadku (wciąż są). Widzew jednak już na początku sezonu wygrał z mistrzem (Śląsk Wrocław) i wicemistrzem (Ruch Chorzów) i jako jeden z trzech zespołów ma po dwóch kolejkach komplet punktów. Bełchatów natomiast przegrał dwa spotkania i jest wśród ekip bez punktów. Mimo to jednak wielu uważa, że dzisiaj Widzew nie będzie wstanie powtórzyć wyników z dwóch poprzednich kolejek i tym razem meczu nie wygra. Ja jednak jestem innego zdania. Trener Radosław Mroczkowski już w poprzednim sezonie pokazał, że co jak co ale zespół potrafi przygotować do sezonu (pierwsza porażka w poprzednim sezonie była bodaj w 9 kolejce). Obecnie również gra Widzew może momentami się podobać, owszem czasami brakuje jeszcze zgrania w drużynie ale widać, że ten zespół ma potencjał. Z przyjemnością patrzy się na grę Łukasza Brozia czy Princewilla Okachiego, bardzo dobre zmiany dają czy to Adrian Pietrowski czy przede wszystkim Mariusz Rybicki, Mariusz Stępiński natomiast nieco słabszy miał występ z Ruchem ale też należy pochwalić go za mecz ze Śląskiem. Widać również poprawę w grze Widzewa, bo o ile w meczach z Piastem (Puchar Polski) i Śląskiem stałem fragmenty gry w wykonaniu Marcina Kaczmarka były jedną wielką tragedią o tyle ten element został poprawiony i w meczu z Ruchem Widzew po stałych fragmentach gry stwarzał sobie groźne sytuacje pod bramką przeciwnika. Widać również, że dobry wpływ na zespół mają doświadczeni gracze jak wspomniany wcześniej Kaczmarek ale też Sebastian Dudek, Maciej Mielcarz czy ograni już na poziomie Ekstraklasy Broź i Hachem Abbes. Naprawdę oglądałem do tej pory wszystkie mecze Widzewa o stawkę w tym sezonie i z meczu na mecz wyglądało to coraz lepiej. Dziś zagrają z Bełchatowem rywalem niewygodnym, który jednak ma również swoje problemy, oglądając ich mecz z Wisłą miałem wrażenie, że nie wytrzymali kondycyjnie końcówki a to w meczu z takim zespołem jak Widzew, który jest nieźle pod tym względem prezentującym się zespołem może być spory problem. Z Legią natomiast (która też przecież drugie połowy ma nieco słabsze niż pierwsze) nie pokazali nic, i Legia grając na luzie wygrała pewnie 2-0. Wspomniałem, że Bełchatów jest niewygodnym rywalem ale w Łodzi udało im się wygrać raptem raz, dwa razy remisowali i, aż cztery razy przegrywali. W ekipie Bełchatowa wyczuwalny jest brak klasycznego napastnika, Marcin Żewłakow odszedł w przerwie letniej (w jego miejsce nie sprowadzono nikogo), Michał Mak jest kontuzjowany natomiast Dawid Nowak wciąż jest pomijany przez trenera Krzysztofa Kieresie. Obecnie w kadrze jest jeden etatowy napastnik Paweł Buzała, który jednak nigdy skutecznością nie grzeszył. Widzew natomiast dzisiaj bardzo możliwe, że zagra raptem z jedną zmianą w porównaniu z poprzednimi spotkaniami, na szpicy zamiast Mehdi Ben Dhifallaha może zagrać Mariusz Stępiński. Myślę, że Widzew jest wstanie wydłużyć swoją serię zwycięstw do trzech meczów, tym bardziej, że gra z rywalem kadrowo zdecydowanie słabszym od poprzednich swoich rywali i również dlatego, że gra u siebie co w przypadku spotkań z Bełchatowem ma znaczenie (na wyjeździe Widzew jeszcze z GKSem nie wygrał). Według mnie trzy punkty zostaną w Łodzi.
Nie da się ukryć, że po letnich wzmocnieniach jakie dokonała Chelsea (sprowadzono m.in: Oscara, Edena Hazarda, Victora Mosesa czy ostatnio Césara Azpilicueta) oraz patrząc na obecną formę The Blues (3 zwycięstwa w lidze) faworytem tego starcia będzie właśnie ekipa ze Stamford Bridge. Ja jednak spodziewam się, że mecz przeciwko ekipie prowadzonej przez Diego Pablo Simeone wcale do najłatwiejszych dla Chelsea nie będzie należał. Pamiętajmy bowiem, że Atletico już w poprzednim sezonie potrafiło koncentrować się na najważniejszych spotkaniach (wygrali przecież Ligę Europejską) teraz natomiast w ostatni weekend rozbili Bilbao 4-0. Atletico mimo, że nie robiło jakiś spektakularnych transferów latem wciąż posiada bardzo silny zespół gdzie gwiazdą niewątpliwie jest Radamel Falcao ale nie zapominajmy również o takich piłkarzach jak Arda Turan, Adrián czy Diego GodÃn. Obaj trenerzy podali już kadry na to spotkania i raczej nie ma w nich niespodzianek. W Chelsea wciąż brakuje Marko Marin (kontuzja), Johna Terry'ego (czerwona kartka w meczu przeciwko FC Barcelona), Yossi Benayouna (choroba) czy pozostawionych w Londynie Florenta Malouda, Paulo Ferreira, Oriol Romeu czy Gaël Kakuta. W ekipie Atletico nie ma natomiast Domingo Cismy (przyszedł do klubu dopiero w poniedziałek), Jorge Pulido (poza kadrą) oraz Kadera (kontuzja). Analizując jak może wyglądać to spotkanie doszedłem do wniosku, że może być to niezbyt ładne dla oka spotkanie. Chelsea Londyn jak wiemy nie jest zespołem, który w najważniejszych spotkaniach narzuca swój styl gry, raczej próbuje przeszkadzać rywalom. Wydaje mi się, że dzisiaj może być podobnie, Chelsea zapewne wyjdzie dwójką defensywnych pomocników, będzie również starała przede wszystkim wyłączyć z gry Radamela Falcao ale również innych groźnych zawodników Atletico w ofensywie. Zespół z Madrytu natomiast również raczej będzie starał się jak najdłużej nie stracić gola, wszak do rywal ma mimo wszystko mocniejszy zespół. Typuję więc w tym spotkaniu remis (być może nawet bezbramkowy), dogrywki i serie rzutów karnych może zbyt często się w meczach o Superpuchar nie zdarzały ale jednak mają miejsce raz na jakiś czas (ostatnio w 2009 roku w meczu Barcelona - Szachtar Donieck). Ja natomiast patrząc na tegoroczny mecz o Superpuchar Europy uważam, że jest możliwa w tym spotkaniu dogrywa. Oba zespoły w meczach na wyjeździe grają bardziej asekuracyjnie niż w meczach "domowych" i myślę, że im dłużej będzie wynik bezbramkowy tym bardziej obie ekipy będą raczej wyczekiwać na dogrywkę i serię rzutów karnych. Mój typ na ten mecz to bezbramkowy remis.






