Dziś w grupie I swój drugi mecz o godzinie 20:45 rozegra Serbia. Przy własnej publiczności podejmą reprezentację Albanii, która jak dotąd rozegrała już dwa spotkania. Grupa I to jedna z najmocniejszych, gdzie za rywali mają jeszcze Portugalię, Danię oraz Armenię. Albańczycy niespodziewanie wygrali na wyjeździe z Portugalią (1:0) i zremisowali u siebie z Danią (1:1). Jak na nich to bardzo dobre wyniki bo jeszcze kilka lat temu można było ich nazwać chłopcami do bicia. Wyniki osiągane przez ostatnie trzy lata mogą robić wrażenie, jednak większość z nich padała gdy grali na własnym boisku. Widać, że grając na wyjeździe są już inną drużyną. Nie licząc przypadku ze słabo dysponowaną Portugalią to przez ostatnie 4 lata potrafili jedynie wygrać z Norwegią (1:0). W grupowej tabeli Albańczycy byli rozstawieni jako pierwsza, czyli najgorsza teoretycznie drużyna. Tymczasem zajmują jak na razie pierwsze miejsce sprawiając tym samym niemałą sensację. Serbowie wiedzą że łatwiejszego meczu niż ten u siebie z Albanią mieć nie będą, bo w tak silnej grupie łatwiejszego rywala po prostu już nie ma. Po pierwszym meczu zremisowanym na ciężkim terenie w Armenii (1:1) chcąc utrzymać kontakt z czołówką muszą zdobyć trzy punkty. Moim zdaniem zwycięstwo Serbii jest bardzo prawdopodobne. Na własnym boisku są bardzo mocni, od czterech lat przegrali tam zaledwie dwa razy. Warto też nadmienić że nigdy ze słabszymi punktów nie tracili. Albania w meczach wyjazdowych rzadko umie zagrozić, tym bardziej mocniejszym zespołom, a Serbia grając u siebie do takich na pewno należy.
Dzisiaj o godzinie 18:00 ciąg dalszy kwalifikacji do Euro 2016, w grupie C w trzecim już meczu Ukraina zagra u siebie z Macedonią. Po dwóch pierwszych meczach Ukraińcy zajmują trzecią lokatę ex aequo z ich dzisiejszym rywalem. Oba zespoły mają w dorobku trzy punkty. Macedończycy jak na razie zostali zmiażdżeni przez Hiszpanów 5:1, oraz namęczyli się trochę z prawie że półamatorską drużyną Luksemburga, gdzie padł wynik 3:2. Warto wspomnieć, że grający wówczas u siebie Macedończycy zwycięstwo zapewnili sobie dopiero w 92 minucie rywalizacji. Taka postawa nie wróży dobrze przed niedzielnym pojedynkiem. Sytuacja Ukrainy w tabeli jest już nawet trochę napięta, bo bardzo dobrze sobie radzi Słowacja, która pokonała u siebie Hiszpanię 2:1 i wcześniej na wyjeździe właśnie Ukrainę (1:0). Do EURO 2016 awansują bezpośrednio niestety tylko dwa zespoły, a dobrze radząca sobie Słowacja właśnie już wygrała najważniejsze dla siebie mecze. Wiadomo że na tę chwilę faworytem nr 2 jest Hiszpania, która pomimo nieidealnej formy wciąż ma predyspozycje na spokojne zajęcie drugiego miejsca. Korzystny dla Ukraińców jest fakt że to dopiero trzeci mecz i nie wszystko jest jeszcze stracone. Po niełatwym meczu na Białorusi, (2:0 dla Ukrainy) do meczu z Macedonią mogą przystępować z podniesioną głową. Będzie to ważny dla nich mecz, bo strata jakiegokolwiek punktu z tym zespołem może mieć na koniec kwalifikacji fatalne skutki. Gospodarze spotkania dobrze o tym wiedzą i jestem przekonany że odniosą dziś bezproblemowo zwycięstwo. Moim zdaniem warto skorzystać z dobrego kursu (1.52) na ich wygraną co najmniej dwoma bramkami.
W sobotę odbędą się kolejne spotkania rozgrywane w ramach kwalifikacji do Euro 2016. W polskiej grupie Szkocja zmierzy się na własnym terenie z reprezentacją Gruzji. To właśnie podopieczni Gordona Strachana będą najpoważniejszym rywalem Polski do zajęcia drugiego miejsca w tej grupie, choć na pewno czyhać też będą Irlandczycy. Kwalifikacje do Euro mają to do siebie, że absolutnie nie wolno pozwolić sobie na stratę punktów będąc faworytem w meczu. Szkoci mają prawo w tej chwili czuć już małe ciśnienie po przegranej na wyjeździe z Niemcami i też z powodu Irlandii, która zdobyła trzy punkty na trudnym terenie w Gruzji. Po pierwszym meczu Szkoci mają jednak też prawo podejść z podniesioną głową do kolejnego, bowiem przeciwko najsilniejszej drużynie w grupie D nie zostali ''zjedzeni'' a nawet przysparzali im trochę strachu. Przy posiadaniu piłki przez 35% meczu mieli nawet realne szanse na wywalczenie remisu. Ogólnie zostawili po sobie dobre wrażenie i to między innymi stawia ich na dobrej drodze przed meczem z Gruzinami. Piłkarze gości ze wschodniej Europy nawet w czasie ich dobrej formy mieli problemy z grą na wyjeździe. Punkty głównie zdobywali na własnym terenie. Te czasy są już jednak trochę odległe bo były to kwalifikacje do MŚ 2014. Od tego czasu w meczach wyjazdowych (nie licząc półamatorskich drużyn) potrafili urwać punkty jedynie raz, kiedy to zremisowali z Finlandią (1:1). Za mocna okazała się też im Irlandia, z którą to przegrali 7 września, 1:2. Warto też nadmienić że Irlandczycy wówczas nie rozegrali najlepszego spotkania. Jeśli chodzi o sobotni pojedynek to biorąc pod uwagę niemoc wyjazdową tego zespołu i obecną sytuację reprezentacji Szkocji, można stwierdzić że nawet na jeden punkt nie mają co liczyć. Gordon Strachan oraz jego piłkarze na pewno nie pozwolą sobie na kolejną stratę punktów i o zwycięstwo będą walczyć do ostatniej minuty spotkania.
O godzinie 18:00 początek meczu Lechia Gdańsk - Cracovia. W moim przekonaniu warto postawić na drużynę gospodarzy, pomimo że statystyki aż tak jasno nie wskazują faworyta. Biało-zieloni pomimo posiadania bardzo szerokiej kadry, która ma potencjał na mistrza Polski, nie potrafili jak dotąd się odnaleźć. Niemal wszyscy kibice i grom ekspertów jednoznacznie twierdzili, że działo się to za sprawą mało charyzmatycznego trenera Machado. Może w tym być sporo prawdy, bo Lechiści zaczęli tak naprawdę dopiero grać w Zabrzu. Początkowo byli skazani na pożarcie przez dobrze grającego u siebie Górnika. Tymczasem zagrali nadspodziewanie dobry mecz, który powinni spokojnie wygrać. Indywidualne błędy Mateusza Bąka jednak ostatecznie zaprzepaściły zdobycia kompletu punktów. Po tym meczu piłkarze z Gdańska na pewno optymistycznie podejdą do sobotniego meczu, bowiem w pewnym sensie doszło do przełamania. Osobiście uważam że kurs na zwycięstwo Lechii jest wręcz prezentem od bukmacherów. Gdańszczanie mają niebywałą okazję na przełamanie passy bez zwycięstwa. Drużyna Cracovii od długiego czasu gra bez tzw. polotu i finezji. Jeśli wygrywają, co zdarza się bardzo rzadko to staje się to najczęściej za sprawą sporego szczęścia. Warto też podkreślić ich niemoc wyjazdową - w meczach ligowych wygrali tylko 3 razy, przez ostatnie półtora roku. Dobrą wiadomością dla Lechii jest też fakt, że ''Pasy'' zagrają bez swojego jednego z lepszych zawodników, Miroslava Covilo, który zdobywał bramki w ostatnich trzech meczach.
W ramach 7. kolejki angielskiej Premier League, Swansea zmierzy się przy własnej publiczności z Newcastle United. Dla gospodarzy będzie to dobra okazja aby się przełamać i odnieść zwycięstwo po dwóch przegranych z rzędu, z Chelsea (4:2) i Southampton (0:1). Swansea bardzo dobrze rozpoczęła sezon od wygranej na wyjeździe z Manchesterem United i dzięki temu do kolejnych meczy mogli przystępować z nadzieją na ugranie w tym sezonie miejsca dającego grę przynajmniej w kwalifikacjach do Ligi Europejskiej. To jest celem minimum tej drużyny, a że potrafią namieszać pokazali już dwa lata temu, kiedy to zakwalifikowali się właśnie do LE. Tam odpadli dopiero w 1/16 z Napoli. Obecny sezon to nowe nadzieje dla tej drużyny i aby się utrzymać na wysokim, piątym miejscu i utrzymać dystans do lidera muszą pokonać będące w głębokim kryzysie Newcastle. ''Sroki'' w tej chwili plasują się na 19. miejscu w tabeli mając zdobyte tylko 3 pkt. Jak sam mówi trener Alan Pardew, temu zespołowi ewidentnie brakuje gwiazd, jednocześnie inne jego wypowiedzi można zinterpretować że nie ma żadnej recepty na obranie właściwej drogi. Moim zdaniem piłkarze z Newcastle mają nikłe szanse na ugranie chociażby punktu, bowiem Swansea grająca w swojej twierdzy jest bardzo silna i na dodatek zwycięstwo jest im bardzo potrzebne.
Po raz pierwszy od sześciu lat we francuskiej Ligue 1 spotkają się ze sobą zespoły Nice i FC Metz. Obie drużyny jak na razie bardzo niemrawo rozpoczęły sezon, gospodarze w tej chwili zajmują siedemnastą lokatę w tabeli, a gości są dwa oczka wyżej. Nice pokazało się z dobrej strony tylko w pierwszym meczu z Toulose, a później już popadli w przeciętność - remis z Lorient, następnie nie potrafili przeciwstawić się silniejszym zespołom - Marsylii i Bordeaux. Mecze z drużynami mniej więcej na ich poziomie czyli z Lorient i Toulouse wyglądały bardzo podobnie. Oba były dość zacięte i posiadanie piłki było w porównywalnym stopniu. W poprzednich latach ekipa z Nicei słynęła właśnie z meczy, w których jeśli już wygrała to nie więcej niż jedną bramką. W pojedynku z Metz nie są oczywiście faworytami i dlatego z tego względu uważam remis za bardzo prawdopodobny. Ich rywal w dołku nie jest, z niezłej strony pokazali się w meczu z o wiele lepszym Lille, dobrze wypadli również w meczu z Nantes i Lyonem. Atut własnego stadionu jest po stronie Nice i to powinno też trochę pomóc w rywalizacji z trochę lepiej dyspozycyjnym zespołem.
W sobotę o godzinie 15:30 początek meczu Hoffenheim - VFL Wolfsburg. Grać ze sobą będą dwie ekipy które dość dobrze rozpoczęły sezon. Wolfsburg pierwsze spotkanie rozegrał na wyjeździe z Bayernem, gdzie zaprezentowali się bardzo przyzwoicie pomimo przegranej (1:2). Kolejny mecz, już przed własną publicznością zremisowali 2:2 z Eintrachtem Frankfurt, który był również dobrym spektaklem ze strony ''Wilków'', jednak tylko remis padł na ich własne życzenie, a konkretniej poprzez mało szczelną obronę. Wilki w dwóch pierwszych meczach pokazali że potrafią grać na połowie rywala, spędzając tam więcej czasu niż przeciętna niemiecka drużyna piłkarska. Średnio bowiem wygląda współpraca obrony, co tylko argumentuje mój typ. Drużyna gospodarzy, czyli popularni ''Wieśniacy'' pierwsze spotkanie sezonu wygrali 2:0 z Augsburgiem, kolejny mecz zremisowali w Bremie 1:1. Warto nadmienić tu małą liczbę goli, co w Bundeslidze jest mało spotykane. Trzeci under2.5 ze strony Hoffenheim tak więc dla samej zasady się oddala, a co najlepsze - jak pokazują statystyki w meczach pomiędzy Hoffenheim a Wolfsburgiem na ostatnie 13 pojedynków, 13 razy padły co najmniej 3 bramki w meczu.
Jutro o godzinie 20:30 w pierwszym meczu 5. kolejki francuskiej Ligue 1 Olimpique Lyon zmierzy się z AS Monaco. Analizując poszczególne mecze jakie dotąd rozegrały obydwie drużyny można stwierdzić że w tym pojedynku ciężko będzie wskazać zwycięzcę. Co prawda ostatnio Monako przeważało nad Lille ale Moutinho, Berbatovi i spółce brakowało kropki nad ''i'', i duży problem sprawiało im dojście do bliskich odległości do bramki rywala. Ten problem był widoczny w poprzednich meczach i wychodzi na to że podopieczni Jardima są w małym kryzysie. Podsumowując drużynę gości mam wrażenie że tym bardziej na niełatwym terenie w Lyonie nie zdobędą kompletu punktów. Jeśli chodzi o Olimpique, to w tym zespole kryzys jest widoczny od samego startu ligi. Co więcej podopieczni Fourniera odpadli z rumuńską drużyną z kwalifikacji do Ligi Europy. Wiele od nich nie można się spodziewać bo ten zespół nie ma już gwiazd, jakie miał kilka lat temu. Jako drużyna, mają własny styl i mogą jedynie zagrozić słabszym, o walce z gigantami nie ma mowy. Ostatni pojedynek ligowy ze słabym Metz, przegrali na własne życzenie, po bramkach w 82 i 86 minucie. Ewidentnie widać że drużyna jest w głębokim dołku, bo z taką kadrą celem jest 3. miejsce a nie 17. Nie wydaje mi się jednak że przegrają kolejny mecz, tym bardziej u siebie. Jednocześnie ich wygrana z Monaco też jest mało możliwa.
Już dziś rozpoczynają się długo wyczekiwane kwalifikacje do EURO 2016 we Francji. W jednym z meczów reprezentacja Niemiec rozegra swoje pierwsze spotkanie przy własnej publiczności, a ich rywalem będzie Szkocja. Moim zdaniem warto zainwestować w pewną wygraną gospodarzy, w tym przypadku wygraną co najmniej dwiema bramkami. Podopieczni Joachima Loewa cztery dni temu rozegrali świetny mecz z Argentyną i pomimo że go przegrali, niemal wszyscy chwalili ich za znakomitą grę kombinacyjną. Wygląda na to, że główni piłkarze tj. Marco Reus, Julian Draxler, Mario Goetze, Mario Gomez czy Toni Kroos są w wysokiej dyspozycji i to powinno zaważyć na pojedynku ze Szkotami. Przegrana z Argentyną była jedynie próbą generalną przed eliminacjami i miała na celu jedynie doskonalić dominowanie grą kombinacyjną co sam potwierdzał Joachim Loew. Spotkanie ze Szkocją nie będzie już próbą generalną, a spektaklem i najważniejsze będą trzy punkty. Szkocja to inny piłkarski świat i myślę że to już z góry przesądza o losach spotkania. Kto będzie zwycięzcą, o to nie ma co się głowić, można jedynie sondować ile bramek zaaplikują gospodarze. Niemcy słyną z tego, że meczu nie kończą na jednobramkowym prowadzeniu, bo to po prostu nie daje gwarancji wygrania meczu. Uważam że dzisiejszy pojedynek będzie jednostronnym widowiskiem i m.in. stąd mój typ.
W środę, 3 września zostaną rozegrane państwowe mecze towarzyskie. Moją uwagę przykuł mecz reprezentacji Czech i USA. Bez żadnego za i przeciw stwierdziłem że dobrym typem na to spotkanie będzie over 2.5, a jeszcze bardziej do tego zachęcił mnie kurs (2.01). Po przejrzeniu zawodników powołanych na ten pojedynek stwierdziłem, że obaj selekcjonerzy swoich reprezentacji powołali możliwie najlepszych zawodników. W kadrze Czech jest między innymi David Lafata, który miewa obecnie najlepsze chwile w karierze i strzelanie bramek przychodzi mu bardzo łatwo. Do tego powołanych zostało 10 zawodników grających w ligach zagranicznych. Trener Amerykanów, Jurgen Klinsmann powołał również mocną kadrę, prawie taką samą która grała na Mistrzostwach Świata w Brazylii. Moim zdaniem powołania sprawią że zobaczymy dobre spotkanie. Na postawienie na co najmniej 3 bramki skłaniają mnie również statystyki. Zarówno Czesi jak i Amerykanie nie mają problemów ze strzelaniem bramek, na ostatnie 10 meczy zdobywają średnio kolejno 1.5 i 1.6 bramki, przy tym też sporo tracąc, gdzie średnia wychodzi 1.2 bramki dla obydwu drużyn. Na postawienie mnie na over 2.5 skłoniło mnie najbardziej to, że powołane zostały najmocniejsze kadry, które na dodatek stawiają bardziej na ofensywę niż na defensywę.







