W niedzielę o godzinie 15:30 swój trzynasty mecz w sezonie rozegra Lech Poznań, który podejmie na własnym stadionie Górnika Łęczna. Przynajmniej jeszcze rok temu za nic nie postawiłbym na zwycięstwo Kolejorza, który grałby u siebie nawet ze słabym zespołem. Zespół za Mariusza Rumaka grał bardzo nierówno i do ostatniej minuty zazwyczaj grali z nożem na szyi. Od obecnego sezonu, a szczególnie od kiedy zespół objął Maciej Skorża grają jakby z nieco większą stabilizacją. Myślę że warto będzie na nich postawić ze względu na ich rywala. Górnik Łęczna to beniaminek, który strachu może narobić jedynie grając u siebie. Grając na wyjazdach zdecydowanie czują się gorzej. Na ostatnie siedem takich meczy wygrali tylko raz, 27 lipca z Ruchem Chorzów. Uważam że tym bardziej nie dadzą rady zdobyć chociażby punktu na Inea Stadion. Poznaniacy są w dość dobrej dyspozycji i jak wcześniej wspominałem stabilność grze daje im na prawdę dużo. Świadczą o tym chociażby mecze z Zawiszą Bydgoszcz (6:2) czy z GKSem Bełchatów (5:0). W tabeli ligowej co prawda zajmują dopiero siódme miejsce, ale w przypadku wygranej mogą się zbliżyć bardziej podium, bo ciężki mecz czeka Śląsk Wrocław czy Górnik Zabrze. Uważam że Lechici wykorzystają fakt że piłkarze z Łęcznej słabo grają na wyjazdach i ich pokonają. Typuje na pewne 2:0 dla Kolejorza.
Dziś o godzinie 15:30 początek meczu Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław, który zostanie rozegrany w ramach 13. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Uważam że na PGE Arenie możemy być świadkami ciekawego widowiska, w którym padnie kilka bramek. Piłkarze Lechii odkąd trenerem został Polak Tomasz Unton grają o niebo lepiej, jakby było więcej zrozumienia w drużynie. Widoczne to było natychmiastowo, bo bardzo dobry mecz rozegrali na wyjeździe z Górnikiem (2:2), a gdyby nie bramkarz Mateusz Bąk to spokojnie Biało-zieloni mogliby zwycięstwo dowieźć do końcowego gwizdka sędziego. Optymizmem mógł napawać też ostatni ich mecz wyjazdowy z Legią Warszawa, gdzie zdominowali totalnie drugą połowę i tylko poprzez nieskuteczność nie wygrali tego spotkania. Dużym plusem jest teraz forma Daniela Łukasika i Bruno Nazario, którzy już wyraźnie ją ustabilizowali. Gra gdańszczan może się podobać dlatego sądzę, że Śląsk nie będzie miał tak łatwego meczu. Wrocławianie w tej chwili zajmują wysokie, czwarte miejsce w tabeli i to też odzwierciedla ich formę. Mając w dobrej dyspozycji Roberta Picha, Sebastiana Milę, Flavio Paixao, Mateusza Machaja stać ich było na to aby w ostatnich ośmiu meczach zdobyć aż osiemnaście bramek. Smaczku przed meczem dodają również ostatnie dwa pojedynki tych drużyn na PGE Arenie. Dwa lata temu Lechia w 60 minucie prowadziła 2:0 aby na koniec przegrać 2:3. Rok temu również wygrywali 1:0, a ostatecznie przegrali 1:2. Uważam że przy obecnej dyspozycji tych drużyn śmiało można typować na co najmniej 3 bramki w meczu. Lechiści bardzo chcieliby się zbliżyć do czołówki, dlatego wygrana w tym meczu jest dla nich priorytetem. Śląsk Wrocław z kolei z niezłą formą może wiele namieszać. Moim zdaniem warto postawić na typ over 2.5 goli.
W pierwszym meczu jedenastej kolejki francuskiej Ligue 1, Toulouse podejmie u siebie RC Lens. Moim zdaniem ten pojedynek ma bezwzględnego faworyta, którym oczywiście są gospodarze. Obecnie zajmują oni dziewiątą pozycję w tabeli, a ich rywale ostatnią. Toulouse w tej chwili jest w dobrej formie i nie wyobrażam sobie tego aby jutro nie zdobyli kompletu punktów. Zespół gości jest w tej chwili najgorszy w lidze, a ''aż'' osiem punktów zawdzięczają między innymi fartownej wygranej na wyjeździe z Olimpique Lyon. Ostatnim wygranym przez nich spotkaniem był mecz z Reims (4:2) i nawet w nim nie zagrali jakoś specjalnie dobrze, o ile możemy się sugerować statystykami. Od tamtego momentu rozegrali sześć spotkań, w których to zremisowali dwa razy a resztę przegrali. Ich forma na tę chwilę jest tragiczna i dla tego nie widzę dla nich żadnych szans na chociażby zremisowanie wyjazdu z Toulouse. Toulouse z kolei jest w formie, choć tabela tego może nie wskazywać. Faktem jest jednak, że zajmując dziewiątą pozycję mając tylko cztery punkty straty do 3. w tabeli Bordeaux. Wcześniej może tracili trochę punktów, ale to były mecze wyjazdowe a u siebie wyraźnie grało im się lepiej. Świadczy o tym okres od 9 sierpnia do 20 września kiedy to na przemian u siebie wygrywali ( nie licząc remisu z Caen ), a na wyjazdach przegrywali. Przełomem był wyjazdowy mecz z Rennes (wygrany 3:0). Od tego momentu Toulouse jakby zaczęło grać o wiele lepiej i potem już zatrzymywali PSG (1:1) czy wygrywali na wyjeździe z Saint-Etienne (1:0) będąc o wiele lepszą drużyną. Przegrana 2:0 z Olipmique Marsylia na wyjeździe nie jest czymś strasznym bo ta ekipa w tej chwili jest w niesamowitej formie. Uważam że gospodarze piątkowego meczu będą chcieli za wszelką cenę wykorzystać niebywałą okazję na zbliżenie się do czołówki tabeli. Rywal jest teraz najwygodniejszy w całej lidze i sądzę że będzie skazany na porażkę. Starcie Toulouse z Lens może okazać się jak starcie lwa z jamnikiem. Stawiam na pewną wygraną gospodarzy.
W grupie D fazy grupowej Ligi Europejskiej Celtic Glasgow zmierzy się przy własnej publiczności z rumuńską drużyną Astra Giurgiu. Moim zdaniem zdecydowanym faworytem w tym meczu jest szkocka drużyna i myślę, że nie powinni mieć większych problemów w pokonaniu Astry. Grupa D jest jedną z dość wielu grup w których to zapowiada się, że o awans będą zacięcie do samego końca walczyć trzy zespoły, a jeden jest już prawie przegrany. Przegranym tu jest oczywiście Astra, bo nie zapowiada się aby zdobyli nagle punkt po dwóch przegranych, i to w dodatku na Celtic-Park. Piłkarze z Giurgiu mają ewidentny dołek formy i widać to też po wojażach w lidze. W pięciu wrześniowych i październikowych spotkaniach zdobyli pięć punktów i nie zdobyli ani razu kompletu punktów na wyjeździe. Ogółem, nie wygrali od pięciu meczy. O zdobycie punktu na Celtic-Park będzie bardzo trudno, bowiem Szkoci w tej chwili są w dobrej dyspozycji i zwycięstwo nad nimi byłoby bardzo pożyteczne. Mając za rywali Dinamo Zagrzeb i RB Salzburg nie mogą tracić punktów zwłaszcza u siebie i z outsiderami. Astra Giurgiu już raz straciła pięć bramek na wyjeździe w Zagrzebiu i teraz również będzie musiała uważać, bo Celtic w ostatnim meczu ligowym mając siedem sytuacji bramkowych trafił do bramki aż pięć razy. W lepszej sytuacji stawia to właśnie Szkotów dla których pojedynek z rumuńską drużyną będzie teoretycznie najłatwiejszym meczem fazy grupowej. Piłkarze Celticu dobrze o tym wiedzą i wychodząc na boisko z taką mentalnością nie spoczną dopóki nie będą mieli wygranej w kieszeni. Stawiam na skromne ale pewne 2:0 dla Celticu Glasgow.
W czwartek o godzinie 19:00 początek serii meczów fazy grupowej Ligi Europejskiej, nie licząc oczywiście środowego spotkania Legii. W grupie J zmierzą się ze sobą drużyny Steaua Bukareszt oraz portugalskie Rio Ave. Obecnie rumuńska drużyna zajmuje w tabeli drugie miejsce, mając na koncie zwycięstwo z Aalborgiem (6:0) oraz porażkę (3:1) z Dynamem Kijów. Steaua po odpadnięciu z kwalifikacji do LM w ostatniej rundzie z bułgarskim Ludogorets, na pewno będzie chciała zmazać tę klęskę i zajść jak najdalej w Lidze Europy. Szanse na wyjście z grupy mają duże, bowiem drużyny Aalborga czy właśnie ich czwartkowych rywali mają tak na prawdę nikłe szanse na to aby im i Dynamu zagrozić. Dla ekipy z Bukaresztu tak na prawdę potyczka z portugalską drużyną będzie chyba ostatnim takim łatwym meczem, bo po tym, na własnym boisku zostanie im tylko mecz z Dynamem Kijów. Ciężko mi to sobie wyobrazić aby nie wygrali tego pojedynku z Rio Ave, które po dwóch meczach już ma chyba odpadnięcie z LE jak w banku. Portugalska drużyna nawet w rodzimej lidze radzi sobie ostatnio słabo. Ostatni mecz wygrali 1 września, a nie licząc go zdobyli tylko dwa punkty. Moim zdaniem Steaui nie dorastają nawet do pięt i dlatego nie widzę szans na zdobycie przez nich chociażby punktu. Rumuni pokazali już klasę w meczu z Aalborgiem (6:0) i na prawdę nie byłbym zdziwiony jakby nawet łatwiej poradzili sobie z portugalskim rywalem.
W środowej serii spotkań fazy grupowej Ligi Mistrzów, jednym z mniej atrakcyjnych meczy będzie pojedynek bułgarskiego Ludogorec Razgrad ze szwajcarskim FC Basel. Nie ukrywam że ta rywalizacja przykuła moją uwagę z powodu dużego kursu wystawionego na trzy bramki w całym meczu (2.23). Uważam że taka ilość goli jest tu bardzo możliwa. Ludogorec w trzecim już meczu może powiedzieć że gra o ''wszystko''. W tabeli grupy B zajmują ostatnie miejsce z zerowym dorobkiem punktowym, po pechowo przegranych meczach u siebie z Realem Madryt oraz na wyjeździe z Liverpoolem. Bułgarska drużyna ma prawo teraz czuć sportową złość, bowiem bardzo mało brakowało aby mieli w tej chwili dwa punkty i zdecydowanie mniejszy dystans do reszty drużyn z grupy. Jeśli piłkarze z Razgradu chcą realnie myśleć o co najmniej trzecim miejscu, muszą mecz z Basel wygrać. Sądzę, że tym będą chcieli jak najszybciej objąć prowadzenie i prowadzić grę. Uważam że stać ich na to, w końcu strzelali bramki już Realowi i Liverpoolowi. Mojemu typowi sprzyja również fakt że szwajcarska drużyna w tym meczu musi grać o zwycięstwo, które bardzo im się w tym momencie przyda. Wiedzą że w przypadku wygranej mogą się umocnić na drugim miejscu w grupie, bo Liverpool czeka ciężki mecz z Realem. Ludogorec grający już prawie o wszystko kontra Basel, któremu wygrana wiele by dała - myślę że skończy się to co najmniej trzema bramkami. Dla Bułgarów będzie to teoretycznie najprostszy mecz w grupie i muszą grać tylko o zwycięstwo. Basel z kolei bardzo rzadko nie strzela bramki w meczu. Typuje w tym spotkaniu remis 2:2.
W środę o godzinie 18:00 w Kijowie wyjątkowo zostanie rozegrany mecz Mettalista Charków z Legią Warszawa. Patrząc tylko na tabelę i formę ukraińskiej drużyny, można stwierdzić że faworytem będą raczej goście. Według mojej opinii dla jednych jak i drugich ta rywalizacja nie będzie taka prosta. Piłkarze Mettalista nie dostając premii za wygrane mecze i wiedząc że za chwilę nie będzie w klubie sponsora-właściciela, nie mają na pewno pełnej motywacji na grę. Nie ułatwia też tego sytuacja w ich grupie, gdzie po dwóch meczach nie zdobyli ani jednego punktu, a oni sami od długiego już czasu są w dołku i nie są tak dobrą drużyną jak jeszcze dwa lata temu. Legioniści zagrają na pewno bez Miroslava Radovicia, Tomasza Brzyskiego oraz Dossy Juniora. Przez nieobecność właśnie Radovicia podopieczni Henninga Berga w ofensywie stracą 50% wartości. Patrząc na ostatnie spotkanie warszawiaków z Lechią Gdańsk można stwierdzić że w drużynie jest mały dołek. Jeśli nie zobaczymy przebłysku Ondreja Dudy lub Michała Kucharczyka to możemy być niemal pewni że polska drużyna będzie miała problem ze zdobyciem bramki. Przez pryzmat ciężkiego terenu, słabą dyspozycję w ofensywie i brak lidera, jestem skłonny postawić na under 2.5 gola. Nie sądzę, żeby bramki padały tu jak na zawołanie bo ewidentnie obydwie ekipy mają problem. Legia tak na prawdę trzy ostatnie mecze zagrała słabo, w tym z Trabzonsporem i nie sądzę, żeby to oni będą prowadzili grę teraz w Kijowie. Zapowiada się raczej wyrównany pojedynek w którym ciężko będzie o bramki.
Dziś zostanie rozegrana trzecia już kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów. W jedynym portugalsko-hiszpańskim pojedynku, FC Porto zagra przy własnej publiczności z Athletic Bilbao. Po pierwszych dwóch meczach to właśnie dzisiejsi gospodarze są liderem grupy H, z dorobkiem czterech punktów. Baskowie zamykają tabelę, z jednym punktem po wyjazdowej przegranej na Białorusi (2:1) oraz bezbramkowym remisie u siebie z Szakhtarem Donieck. W tym pojedynku bez wątpienia faworytem jest FC Porto. Co prawda ich forma nie jest idealna, ale myślę że taka dyspozycja powinna wystarczyć na słabiutki teraz Athletic. Piłkarze z kraju Basków powinni bardziej zacząć się martwić bytem w Primiera Division, bo tam zajmują jedną pozycję nad strefą spadkową z bilansem 1-2-5. Szczególnie słabo radzą sobie właśnie na wyjazdach, gdzie wraz z meczem z Bate, przegrali je wszystkie. FC Porto kolejnego tak z pozoru łatwego meczu już chyba mieć nie będzie, a dla nich w tej chwili priorytetem jest powiększenie sobie dorobku punktowego nad resztą drużyn w grupie. Okazja ku temu jest teraz wyśmienita, bowiem w dość dobrej dyspozycji jest Jackson Martinez, Queintero oraz Tello, czyli główne motory napędowe ofensywy. Myślę że portugalskie ''Smoki'' dziś bez problemu pokonają hiszpańskiego rywala, który chyba po tym meczu będzie mógł się już tylko i wyłącznie skupić na La Lidze.
Swoje ósme mecze w sezonie 2014/2015 hiszpańskiej Primiera Division rozegrają piłkarze Deportivo La Coruna oraz Valencii. Gospodarze meczu po raz kolejny podchodzą do sezonu jako beniaminek i jak na razie zapowiada się że ponownie będą walczyć o utrzymanie. Spotkania których nie przegrali to mecz z Rayo Vallecano (2:2), tam po przeciętnym meczu uratowali remis w 95min. z rzutu karnego, a jedyna wygrana przyszła im na wyjeździe z Eibarem (1:0) kiedy to przy posiadaniu piłki (zaledwie 42%), oddali jeden celny strzał na bramkę. Krótko mówiąc, przy bilansie 1-1-5 podopieczni Victora Fernandeza są w beznadziejnej formie i moim zdaniem ich zespół po jednym sezonie wróci z powrotem do Segunda Division. Niestety w kolejnym spotkaniu przyjdzie zmierzyć im się z Valencią, która będzie robić wszystko, aby ich strata punktowa do Barcelony i Realu się nie powiększyła. Ekipa z Mestalla w przypadku wygranej może wyprzedzić Real o dwa punkty i sądzę że doskonale wiedzą, że to będzie jeden z łatwiejszych dla nich meczy. Słabe Deportivo zagra na dodatek bez trzech kluczowych graczy - Postiga, Canella oraz Dominguez są kontuzjowani. Valencia jak na razie jest w bardzo dobrej dyspozycji i trudno sobie wyobrazić żeby nie wygrali w niedzielę z Deportivo. Ich bilans 5-2-0 i pewne wygrane między innymi z Atletico czy Malagą robią wrażenie. Nie pozostaje nic innego jak skorzystać z prezentu od bukmacherów i zagrać po dobrym kursie na zwycięstwo gości.
W sobotę o godzinie 15:30 rusza 8. kolejka niemieckiej Bundesligi. W jednym ze spotkań, trzynasta w tabeli Borussia Dortmund zagra na wyjeździe z FC Koeln, które zajmuje jedną pozycję niżej. Dla podopiecznych Jurgena Kloppa te miejsce w tabeli i pierwsze siedem meczy nie są udanym początkiem sezonu. Strata punktowa do podium to tylko sześć punktów i na tym etapie rozgrywek nie jest jeszcze nic stracone. Na pewno taki mecz jak ten piłkarze Borussi muszą wygrać, ale czy wygrana przyjdzie im tak łatwo? FC Koeln jak dotąd wygrało tylko jeden mecz, trzy zremisowali i tyle samo przegrali. Całkiem przyzwoite spotkanie rozegrali ostatnio, kiedy to przegrali na wyjeździe z będącym w dość dobrej formie Eintrachtem Frankfurt. Podopieczni trenera Stogera co prawda są beniaminkiem i jeśli nie zaczną wygrywać mogą utkwić strefie spadkowej i później z powrotem wrócić do 2.Bundesligi. Borussia jak najbardziej na tę chwilę jest do pokonania, nie są w dobrej dyspozycji. W takim meczu, pomimo że nie będą faworytem nie mogą tylko się bronić i czekać na kontratak. Borussie najłatwiej teraz pokonać narzucając własne warunki gry. Myślę że ten fakt wykorzystają gospodarze i gra przez to będzie ofensywna. O gole ze strony Borussii jestem spokojny bo na wyjazdach łatwo te bramki zdobywają. Na dziesięć ich ostatnich meczy w lidze, w ośmiu padł over 2,5 goli. Teraz gdy są faworytem i grają z drużyną która walczy o przełamanie myślę że o te 3 bramki w meczu nie będzie trudno.






