Po sensacyjnej porażce w Lidze Mistrzów Manchester United wraca na krajowe podwórko i jedzie na południe kraju - do Southampton. Święci póki co grają poniżej oczekiwań. Dopiero jedno ligowe zwycięstwo zdołali odnieść piłkarze Ronalda Koemana, którzy przed tygodniem zremisowali bezbramkowo z West Bromwich Albion. Southampton zdążyło już też przegrać dwumecz w eliminacjach Ligi Europy. United rozpoczęli sezon bardzo dobrze, ale w ostatnich trzech meczach przegrali i z PSV Eindhoven, i ze Swansea City. Poza ostatnim pojedynkiem tych dwóch ekip, niemal za każdym razem bili swojego rywala United. W styczniu tego roku minimalnie, ale wygrali jednak Święci. Patrzac na formę ekip w tym sezonie to Czerwone Diabły spisują się lepiej od Świętych, choć w zeszłym było inaczej. Po sprzedaniu swoich gwiazd Southampton nie błyszczy. Natomiast Manchester nadal się wzmacnia. Nowy młody nabytek Anthony Martial jest w wysokiej formie strzeleckiej. Strzela nawet wchodząc z ławki rezerwowych. Mój typ, przy sympati do Southampton, to nadal Man Utd. Wynik 0:2
Już w pierwszych kolejkach nowego sezonu Premier League piłkarze Liverpoolu wyczerpali limit wpadek. Kolejna, zwłaszcza w niedzielnym starciu z beniaminkiem Norwich City, może zachwiać posadą trenera Brendana Rodgersa. Ekipa z Anfiled Road zanotowała bowiem dwie wygrane, remis i dwie porażki, co daje jej siedem punktów i zaledwie dziesiątą lokatę w tabeli. W mediach już pojawiły się spekulacje o nowym trenerze Liverpool. Liverpool wygrał ostatnie pięć starć z Norwich we wszystkich rozgrywkach. Co więcej, w każdym z nich zdobywał przynajmniej trzy gole. Norwich wygrało tylko jedno z ostatnich trzynastu spotkań w delegacji w ramach rozgrywek ligowych. W pięciu z sześciu poprzednich pojedynków na terenie rywala Kanarki nie trafiły do siatki. Liverpool wymagający terminarz ma już za sobą, dlatego w niedzielę nie będzie dla niego taryfy ulgowej. Mimo kryzysu formy to właśnie The Reds są faworytami. Zwłaszcza, że nie przegrali z Norwich od dziesięciu spotkań. Mój typ to 3:0. Czyli pewna wygrana The Reds.
Derby Londynu więc faworyta naprawdę trudno wskazać. Spurs w pierwszych pięciu kolejkach wygrali tylko raz, wskutek czego plasują się w dolnej połówce tabeli ligowej. W czwartek w Lidze Europy pokonali azerski Karabach, choć jako pierwsi stracili gola. Palace z trzema zwycięstwami na koncie zajmuje szóstą lokatę. Ostatnio piłkarze Alana Pardew przegrali z Manchesterem City, ale na rozkładzie mają już m.in. Chelsea. To zespół, który zabierze w tej kampanii punkty nie jednemu rywalowi. Jeśli Orły ograją Tottenham, nie będzie to jakąś wielką niespodzianką, bo tak się stało w ostatnim starciu tych ekip. W styczniu Palace pokonało Tottenham 2:1. We wcześniejszych trzech pojedynkach dwukrotnie triumfowali Spurs. W kalendarzu wciąż wrzesień, a to nie najlepsza wiadomość dla Palace, które w 22 meczach rozgrywanych w tym miesiącu wygrywało tylko cztery razy. Koguty to najmłodszy zespół w Premier League. Średnia wieku wyjściowej jedenastki Tottenhamu w tym sezonie to 24 lata i 355 dni. Z wypowiedzi trenera Crystal Palace wynika że drużyna ma zamiar walczyć o 3 punkty - Tottenham to znacznie większy klub niż Palace. Mają pieniądze, o jakich my możemy marzyć. Ale nasz zespół pod względem jakości jest zbliżony do Spurs. Jedenastka, którą wystawi Tottenham i ta, którą my poślemy w bój będą do siebie zbliżone - mówił Alan Pardew

