Bardzo trudne, ale jak najbardziej wykonalne zadanie czeka dziś piłkarzy Twente Enschede, którzy rozpoczynają 32. kolejkę holenderskiej ekstraklasy w Hadze. Na tereni Bocianów nie gra się łatwo, ale Tukkers nie mają wyjścia - muszą wspiąć się na wyżyny i zanotować triumf. Sytuacja aktualnych mistrzów kraju skomplikowała się po ostatnim remisie z De Graafschap. Główny rywal w walce o tytuł - ekipa PSV Eindhoven ma tyle samo punktów, co Tukkers, ale zdecydowanie lepszy bilans bramek (+46, Twente tylko +28). Ponadto, zespół prowadzony przez Michela Preud'homme'a w ostatniej kolejce, 15 maja zawita na Amsterdam ArenA, gdzie zmierzy się najprawdopodobniej z walczącym o zwycięstwo w Eredivisie Ajaksem. Z kolei PSV w niedzielę zagra z Feyenoordem i może stracić punkty, dlatego też Tukkers muszą wygrać. Na wyjazdach zawodnicy Twente spisują się całkiem poprawnie, choć bez wątpienia mogło być lepiej. Dużym problemem są potyczki z niżej notowanymi drużynami (Heracles Almelo, czy NAC Breda), z którymi zdarzyły się wpadki. Inaczej wygląda sprawa, kiedy Tukkers przychodzi rywalizować z czołówką. Na potwierdzenie tych słów dodam, że ekipa prowadzona przez belgijskiego trenera potrafiła wygrać w Eindhoven, Groningen, czy na De Kuip i równie dobrej postawy oczekuję w dniu dzisiejszym. I są ku temu powody, aby sądzić, iż tak będzie. Do gry bowiem wraca przede wszystkim Theo Janssen - bardzo charakterny piłkarz, który w meczach o duża stawkę nie zawodzi. Co więcej, Holender w tym sezonie we wszystkich rozgrywkach zdobył 17 bramek (zaliczył także dziesięć asyst). Opiekun gości będzie mógł liczyć również na Barta Buysse'a, który również pauzował. Zagrać nie będzie mógł tylko Roberto Rosales (42/2), ale Wenezuelczyka można zastąpić. W szeregach gospodarzy nie zobaczymy natomiast ofensywnego pomocnika Lexa Immersa i napastnika Frantiska Kubika. Obaj w tym sezonie odgrywają kluczową rolę w barwach Den Haag, a razem na swoim koncie mają 17 bramek i sześć asyst. Ich brak będzie widoczny, ale typu nie opieram tylko i wyłącznie na brakach w drużynie Bocianów. Tym bardziej, że zespół Johna van den Broma ma o co grać (walka o czwartą lokatę), mimo ostatniej porażki z AZ. Dzisiaj stawiam przede wszystkim na dużo mocniejszą ekipę - Twente, która gra o wyższy cel i po prostu nie może zawieść. Jeszcze w tym sezonie nie zdarzyło się, aby Tukkers w trzech kolejnych meczach nie odnotowali zwycięstwa, a ostatnio przecież dwukrotnie zremisowali. Czas najwyższy na przełamanie, co moim zdaniem nastąpi, a zaprocentować może choćby doświadczenie zdobyty na europejskiej arenie, ale również to, zebrane w ostatnich latach w kraju.
Analiza: Przed nami mecz Ligi Tureckiej, w 30 kolejce Eskisehirspor podejmie na własnym obiekcie lidera ligi Trabzonspor. Zacznijmy od ekipy gospodarzy, w tabeli zajmują dość wysokie jak na siebie 6 miejsce z dorobkiem 43 punktów w 29meczach. Wygrali 11 meczy, aż 10 razy remisowali i 8 razy schodzili z murawy przegrani. Ich bilans bramkowy jest dodatni, a więc nie najgorszy, wynosi on 34 strzelone bramki i 32 stracone. Ich ostatnie 5 meczy wygląda średnio, są to 2 wygrane, 2 remisy i porażka. Gospodarze dość dobrze gra na własnym obiekcie, jakby utworzyć tabele byliby na 7 lokacie. W 14 meczach zdobyli 25 oczek, wygrali 7 meczy, 4 remisy i 3 porażki, bilans bramek na własnym stadionie to 13-10, a więc jak widać dużo bramke na ich stadionie nie pada, ostatnie 5 meczy u siebie to : 3 wygrane, 1 remis i porażka. Czas teraz na gości, którzy jak już wcześniej wspomniałem są liderami ligi i pewnie zmierzają po kolejny tryumf w lidze, lecz by go zdobyć potrzebują zwycięstw, a w szczególności teraz, by końcówkę sezonu grać już ze spokojem. W 29 meczach zdobyli już 69 punktów, wygrywając aż 21 meczy, 6 razy remisując zaledwie 2 razy przegrywając. Strzelili już 57 bramek i zaledwie 21 stracili. Jest to najmniej straconych bramek w lidze, a pod względem strzelonych, jest to drugi wynik. Ostatnie 5 meczy to wręcz eksplozja formy, wszystkie wygrane ! Trabzon świetnie prezentuję się na wyjazdach, w 14 meczach wygrał aż 11, 2 razy dzielił się punktami i tylko raz przegrał. Bilans bramkowy na wyjazdach to 29-10. Ostatnie 5 meczy na "obcym" stadionie to po raz kolejny wszystkie wygrane, sądzę że i tym razem będzie podobnie, nie wiem czy jest jakaś drużyny, która może powstrzymać Trabzon przed zdobyciem kolejnego mistrzostwo, sądzę że w dzisiejszej potyczce pomóc drużynie gości mogą polscy bracia Brożkowie, Piotr i Paweł.
Mecz lidera Ekstraklasy z 9 druzyna. Po wczorajszej wygranej Jegielloni nad Gornikiem strara to wisly wynosi juz tylko 3 pkt wiec Wisla nie chcac fundowac sobie dreszczowca przed koncem sezonu tak jak rok temu musi to spotkanie wygrac. Bylem na meczu Slaska w Niedziele z Korona. Wroclawianie mieli szanse wskoczyc na 3 miejsce w tabeli po zwyciestwie w tym meczu lecz zagrali fatalnie tworzac sobie chyba tylko 2 sytuacje do pokonania Małkowskiego. Mysle ze presja splatala nogi gospodarzom. Dodatkowo Slask wystapi bez kontuzjowanych Remigiusza Jezierskiego, Krzysztofa Wołczka i pauzującego za kartki Dariusza Sztylki . W Wisle zabraknie natomiast prezentujacego ostatnio wysmienita forme Cwetana Genkova , Zmiennikami napastnika w meczu ze AÅ¡ląskiem mogą być Rios, A»urawski lub Małecki. - Ostateczną decyzję o obsadzie tej pozycji trener Wisly podejmie w dniu meczu. W składzie "Białej-gwiazdy" na pewno znajdzie się natomiast Maor Melikson. Izraelski piłkarz imponuje formą, a jego świetne zagrania przyprawiają o ból głowy wszystkich ligowych defensorów. W ostatniej kolejce Melikson przeprowadził świetną akcję, po której stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał.. . Genkov. Podsumowujac: Dzisiaj do Wroclawia przyjezdza rozpedzona Wisla ktora nie da sobie wydrzec zwyciestwa z podlamanym Slaskiem.
W tym spotkaniu jak wiadomo faworytem są "Pasy" którzy poszukają trzech punktów w meczu z Zagłębiem Lubin. Gospodarze za wszelką cenę będą chcieli dziś wygrać, ponieważ po 22 rozegranych meczach zajmują ostatnie szesnaste miejsce w tabeli, czyli niestety miejsce spadkowe, do piętnastej Arki Gdynia tracą cztery oczka, jeżeli dziś się nie uda wygrać, to może być naprawdę bardzo źle, ponieważ kolejne ich mecze też do łatwych należeć nie będą. Mimo wszystko ja skusiłem się tu zagrać na ponad 2,5 gola. Dwunaste Zagłębie nie ma dziś nic do stracenia, powinni zagrać spokojnie, na luzie bez presji, to może im przynieść gola. A i historia bezpośrednich spotkań pokazuje, kiedy to grali na wyjeździe z Cracovią, że strzelać potrafią. W 2009 roku remis 1-1, dwa lata wcześniej dwa zwycięstwa Zagłębia, 4-2 oraz 2-1. Dziś z pewnością gospodarze zagrają pod presją, bo jak wiadomo muszą zbierać te punkty, a z kim jak nie z Zagłębiem. Co prawda "Pasy" u siebie dobrze się spisują co udowodnili zwycięstwami z takimi drużynami jak chociażby Lech Poznań 1-0, Korona 3-0 czy z Lechią Gdańsk nie tak dawno 3-0, widać nie tracą bramek, ale dziś coś czuję że może być różnie. Ostatnio przegrali z Arką na wyjeździe aż 0-3, więc aż tak dobrze z psychiką może nie być. Zaś Zagłębie przegrało u siebie z Jagiellonią 0-2, ale zaś wcześniej potrafili na wyjeździe zremisować z Legią Warszawa 2-2, i co prawda Legia w tym sezonie aż tak nie dominuje o czym świadczy dopiero piąte miejsce w tabeli, no ale powiedzmy sobie szczerze, Cracovia też szału w tym sezonie jak widać nie robi. Tylko u siebie grają o niebo lepiej niż na wyjeździe co też nie znaczy, że Zagłębie w dzisiejszym starciu z nimi jest bez szans, moim zdaniem wszystko możliwe. Na dodatek obie drużyny nie zagrają w najsilniejszym składzie. "Pasy" będą musieli sobie radzić bez Mateusza Bartczaka, Arka Radomskiego oraz AÂukasza Nawotczyńskiego. Zaś "Miedziowi" bez Michała Stasiaka, Grzegorza Bartczaka, Damiana Dąbrowskiego, Przemka Kocota, Szymona Pawłowskiego i Kamila Wilczka, ci dwaj ostatni zaś są kontuzjowani. Goście chyba mają większe problemy kadrowe, no zobaczymy jak się ten mecz dla obu drużyn ułoży, ja po cichu liczę na minimum trzy bramki. Niewykluczone też że gospodarze pokryją over, w końcu grają u siebie.stawiam na remis.
Wprawdzie marzenia o zdobyciu w tym sezonie przez ekipę sir Alexa Fergusona legendarnego The Treble prysły niczym bańka mydlana po sobotniej porażce z Manchesterem City to zawodnicy klubu z Old Trafford są bardzo zdeterminowani, aby sięgnąć po rekordowe 19 mistrzostwo Anglii. Odpadnięcie z Pucharu Anglii sprawiło, iż nastroje w ekipie Manchesteru United nie były zbyt dobre, lecz niedzielny remis głównego rywala do mistrzowskiego tytułu - Arsenalu ze znajdującym się ostatnio w dobrej formie Liverpoolem na pewno ucieszył nie tylko sympatyków Czerwonych Diabłów, ale także samych piłkarzy. Taki obrót spraw oznacza jedno - jeśli we wtorkowym pojedynku na St. James Park wygrają goście to powiększą swoją przewagę nad drugą w tabeli drużyną Kanonierów do dziewięciu punktów. A wszystko to na zaledwie pięć kolejek przed zakończeniem rozgrywek. Co do drużyny Newcastle to niedawna porażka z Aston Villą 0:1, zmniejszyła ich odległość do strefy spadkowej do sześciu punktów. Alan Pardew jest jednak przekonany, iż jego podopiecznym wystarczy zaledwie jedna wygrana na sześć pozostałych do końca sezonu spotkań, aby utrzymać się w lidze. Najbliższa okazja do zrealizowania tego planu przed Srokami już we wtorek, ale należy pamiętać, że na własnym stadionie pokonać United udało im się ostatnio w 2001 roku.
Niezwykle ciekawe widowisko szykuje się we wtorkowy wieczór na Tannadice Park. Rangersi walczą o mistrzostwo natomiast Dundee United o miejsce na najniższym stopniu podium. Czy goście zrewanżują się Mandarynkom za porażkę sprzed ponad dwóch tygodni? Dundee sprawiło na Ibrox Park sporą niespodziankę 2 kwietnia pokonując drużynę Waltera Smitha 3:2. Rangersi wygrali od tamtej pory cztery mecze z rzędu w tym trzy na wyjeździe. We wtorek będą mieli okazję powiększyć przewagę nad drugim w tabeli Celtikiem. Gospodarze w przypadku triumfu nad rywalem tracić będą tylko sześć oczek do Hearts. Tak niewielka różnicą punktowa pozwoli United na poważnie włączyć się do walki o trzecią lokatę w końcowej fazie rozgrywek. Dundee jest na własnym terenie wymagającym przeciwnikiem. Zespół Petera Houstona wygrał dotychczas dziesięć pojedynków, jeden zremisował i cztery przegrał. The Gers ponieśli w delegacjach tylko dwie porażki, raz podzielili się punktami i trzynastokrotnie cieszyli się z wygranej. W 2011 roku Dundee wygrało na Tannadice wszystkie sześć konfrontacji tracąc tylko dwie bramki. Mandarynki przegrały u siebie po raz ostatni 14 listopada z St. Mirren. Niemal dokładnie przed rokiem obie ekipy musiały zadowolić się wynikiem nierozstrzygniętym po bezbramkowym remisie w północno-wschodniej części kraju.
PSV zostało w pierwszym meczu zdominowane, a obrońcy wręcz ośmieszeni przez skrzydłowych drużyny z Portugalii. Holendrzy byli bezradni w pierwszym spotkaniu i na pewno nie sa jakoś szczególnie bojowo nastawieni w rewanżu, chociaż w porównaniu do Spartaka, czy Twente, są w lepszej sytuacji. Podsumowanie: PSV musi strzelić przynajmniej trzy bramki pod warunkiem, że nie utracą żadnej. Ich rywalem w meczu ćwierćfinałowym jest Benfica Lizbona, zespół który w pierwszym spotkaniu wyrobił sobie trzybramkową przewagę wygrywając 4:1. Portugalczycy dominowali w tamtym meczu, a inicjatywę oddali tylko raz i to właśnie wtedy Holendrzy zdołali wbić honorowego gola. Gracze Benfki może ustępują warunkami fizycznymi zawodnikom Holandii ale w pierwszym meczu pokazali swój kunszt techniczny i lepsze wybieganie. Jeśli PSV nie zmieni stylu gry, to o awansie nie ma mowy. W zasadzie ciężko nawet przypuszczać, że udałoby im się wygrać 3:0, bo rywal naprawdę pokazał, że w ofensywie stać go na wiele.
W tym meczu także to goście mają przewagę nad gospodarzami, wynikającą ze stylu w jakim pokonali ich w pierwszym spotkaniu. W dodatku Porto w tym sezonie już grało w Moskwie z wyżej notowanym CSKA i wygrało 1:0. Portugalczycy są w formie i czują się pewnie, czego na pewno nie mozna powiedzieć o przeciwnikach. Podsumowanie: Spartak Moskwa gra o honor z FC Porto w ćwierćfinale Ligi Europejskiej. Już tylko o honor, bo wynik pierwszego meczu raczej skutecznie wybija z ich głowy myśli o awansie do półfinałów. Co prawda Spartak jeszcze nie przegrał u siebie z drużyna z Portugalii ale i Porto nie przegrało z rosyjską drużyna od czasu upadku ZSRR. Wygrali sześć spotkań i zremisowali raz. Historia jednak nie gra, lecz grają zawodnicy, a tych na chwilę obecną lepszych ma Porto. W dodatku Portugalczycy są teraz w bardzo dobrej dyspozycji. Do boju prowadzi ich swietny młody szkoleniowiec AndrA© Villas-Boas i w rywalizacji ze Spartakiem nie mogą przegrać.











