Spotkanie kończące 33.kolejkę hiszpańskiej ekstraklasy. Na Mestalla 4 w tabeli Valencia podejmie przedostatnią Granadę. Faworytem są oczywiście gospodarze, którzy walczą z Sevillą o upragnioną 4.lokatę, która daje przyszłoroczne eliminacje do LM. Na ten moment Nietoperze mają 2 oczka przewagi nad rywalem z Andaluzji i nie mogą gubić punktów. Rywal z Granady broni się przed spadkiem i jego sytuacja jest bardzo zła - 6 punktów straty do bezpiecznej pozycji na 6 spotkań przed końcem czyli nieciekawie. Co gorsze Andaluzyjczycy są ostatnio w bardzo złej dyspozycji, co nie wróży nic dobrego. Zaledwie 3 punkty w ostatnich 6 grach i kompromitacja w Madrycie z Realem (1-9) i najgorszy bilans wyjazd wyjazdowy w całej lidze (1-4-11) - ciężko znaleźć jakikolwiek argument w stronę gości. Gospodarze z kolei u siebie są wyjatkowo mocni, zresztą bilans domowy (13-2-1) mówi o tym wszystko. U siebie nie przegrali od 11 meczów a w ostatnich 6 nie stracił gola! Granade podejmowali dotąd 3 razy i wszystkie spotkania wygrali. Reasumując, trudno sobie tu wyobrazić inny wynik jak pewną wygraną Valencii.
Mecz zamykający 28.kolejkę tureckiej Super Lig. Walka o mistrzostwo nabiera rumieńców i w tym spotkaniu zobaczymy jednego z kandydatów do tytułu. Na ten moment Fenerbahce minimalnie wyprzedza (o punkt) Galatasaray i właśnie Besiktas. Każde potknięcie może w tej sytuacji oznaczać utratę szans. Orły są w konfrontacji z Karabuksporem zdecydowanym faworytem i trudno sobie wyobrazić by nie zainkasowały 3 oczek. Po lekkim dołku w lidze (remis i porażka) i odpadnięciu z LE (z Brugge) zdemolowali ostatnio lokalnego rywala z Kasimpasy (5-1) i zdaje się, że wrócili na właściwe tory. Goście są w bardzo złej sytuacji. Tracą 7 punktów do bezpiecznego 15.miejsca. Z ostatnich 7 gier przegrali aż 5 i trudno oczekiwać, że zdobędą jakieś na stadionie Inonu. Mimo, że BJK nie jest potęgą w meczach na własnym terenie (bilans 7-4-2) to Karabuk jest najgorszą wyjazdową ekipą w lidze (1-3-9). Z 11 dotychczasowych spotkań między tymi drużynami Besiktas przegrał zaledwie 1 - to kolejna wymowna statystyka. Reasumując: ciężko sobie wyobrazić, biorąc to wszystko pod uwagę, jakikolwiek inny wynik niż zwycięstwo gospodarzy.
Mecz 34.kolejki francuskiej Ligue1. Prowadzący w tabeli Lyon prawdopodobnie do ostatniej serii spotkań będzie walczył z PSG o tytuł mistrzowski czego pewnie mało kto się spodziewał. W tej chwili obie drużyny mają tyle samo punktów ale paryżanie rozegrali jedno spotkanie mniej co ich stawia w roli faworyta w tym wyścigu. Kiedy OL będzie rozpoczynał to spotkanie jego piłkarze będą znali wynik PSG przeciw Lille. Obrońcy tytułu są w nim zdecydowanym faworytem i jeśli wygrają strata punktów przez Olimpijczyków właściwie niemal odbierze im szanse na tytuł. Reims jest na 15.pozycji ale ma tylko oczko przewagi nad strefą spadkową. Zespół ten znajduje się ostatnio w słabej formie - poniósł aż 4 porażki w ostatnich 5 meczach. W meczach u siebie wygląda to nie lepiej - tylko 1 wygrana w ostatnich 7 grach. OL stracił ostatnio punkty w derbach z Zielonymi z Saint-Etienne ale to bardzo silna drużyna więc można było to brać pod uwagę. Lyon wygrał ostatnie 3 pojedynki z Reims co również jest istotne. Presja w walce o tytuł jest przede wszystkim na drużynie ze stolicy, jednak w Lyonie na pewno mają ogromny apetyt na odzyskanie złota po dłuższej przerwie. Kurs jest dość wysoki ale Reims to jednak przeciętna drużyna i nie można tu nie spróbować w stronę gości, którzy zagrają z pewnością na 100 procent.
Przedostatnia kolejka fazy zasadniczej i spotkanie 2 drużyn walczących o udział w grupie "mistrzowskiej". W lepszej sytuacji jest Wisła, która ma 4 punkty przewagi nad Koroną i 2 nad 9-tą Lechią. Jednak to ekipa z Kielc jest na wiosnę lepszym zespołem, którego gra naprawdę może się podobać! Wisła po zmianie szkoleniowca przestała przegrywać i notuje już 5 spotkań bez porażki ale aż 4-krotnie w tym czasie remisowała. Głównym powodem tego jest słaba gra w defensywie - ostatni raz czyste konto krakowianie zachowali 12 kolejek temu! Nie dziwi zatem, że swe nadzieje na punkty gospodarze lokują w ataku, mając ku temu podstawy. Więcej strzelonych bramek w lidze mają tylko Legia i Lech, Paweł Brożek jest liderem strzelców a Semir Stilic czołowym asystentem. Korona również imponuje grą z przodu. Ostatnio z ruchem zabrakło skuteczności ale wcześniej kielczanie trafiali w 9 z 10 spotkań (wyjątkiem mecz z Legią). Świetnie prezentują się zwłaszcza Luis Carlos, Jacek Kiełb i Oliver Kapo. Korona musi wygrać jeśli marzy o wejściu do czołowej 8, Wiśle z kolei brak zwycięstwa skomplikuje sytuację. Dodajmy, że Korona nie przegrała żadnego z 5 wiosennych wyjazdów i co ciekawe w każdym z nich zdobywała i traciła bramki. Jesienny mecz obu drużyn w Kielcach był bardzo emocjonujący i zakończył się wysokim wynikiem 3-2 dla gospodarzy i sądzę, że również tym razem nie zabraknie emocji. Obie drużyny mają o co walczyć, również dla kibiców ten mecz jest niezwykle ważny ze względu na niechęć jaką się darzą.
Przedostatnia kolejka fazy zasadniczej w polskiej Ekstraklasie. Na PGE Arenie Lechia, która walczy o zakwalifikowanie się do czołowej 8 musi zainkasować koniecznie 3 punkty aby mieć na to szanse. Goście z Lubelszczyzny już na to szans nie mają i pytanie tylko z jakim stanem punktowym rozpoczną rundę finałową. Mimo ostatniej wpadki we Wrocławiu wiosnę w Lechii należy ocenić pozytywnie. Zwłaszcza poprawiono defensywę (która posypała się gdy zabrakło Wawrzyniaka i Wojtkowiaka) i wyniki u siebie (z czym był zazwyczaj problem). Gdańszczanie mają przyzwoity bilans na własnym stadionie (7-3-4), czego nie można powiedzieć o wyjazdowym Górnika (2-3-9...). Ogółem Lechia nie przegrała u siebie już od 7 gier (w tym 5 razy wygrana). Górnik z kolei trochę ostatnio "spuchł" - tylko 3 punkty w ostatnich 5 kolejkach. Goście zapewne w ciemno wezmą tutaj remis, celem Biało-Zielonych mogą być tylko 3 punkty. Kurs uważam za atrakcyjny. Do składu wracają wspomniani reprezentacyjni obrońcy, trybuny prawdopodobnie dopiszą (rekord z Legią - 36 tys.). Sądzę, że Łęcznej zabraknie argumentów by wywieźć cokolwiek z Pomorza.
4.kolejka grupy "mistrzowskiej" Jupiler League. Broniacy tytułu Anderlecht po 2 z rzędu porażkach (w Liege i Brugge) zajmuje obecnie 3. lokatę z 5 punktami straty do Brugge i jest daleko od obrony mistrzostwa. Kortrijk, dla którego sukcesem jest samo zakwalifikowanie do najlepszej 6-stki, w fazie finałowej zdobyło jak na razie 4 punkty w 3 meczach i jest tuż za plecami Fiołków z 2 oczkami straty do nich. Klub z przedmieść Brukseli to wciąż najbogatszy, najbardziej utytułowany i znany belgijski klub. celem musi byc i jest mistrzostwo, a w najgorszym razie 2.lokaty co da kwalifikacje LM. Z tych powodów mobilizacja w RSCA przed tym meczem ogromna, również dlatego że najgroźniejsi rywale zagrają w tej kolejce między sobą w Gandawie. Anderlecht to drużyna przede wszystkim własnego boiska, gdzie każdemu gra się wyjątkowo trudno. Dość powiedzieć, ze przed niedawną porażką z Gent, nie przegrał kolejnych 15 meczów na własnym terenie (w tym 10 wygrywając). O Kortrijk można powiedzieć to samo - zdobywają większość punktów u siebie, co więcej ostatnie 4 delegacje to zaledwie 1 oczko. Bilans meczów bezpośrednich na stadionie potentata od roku 2008 to aż 7 wygranych gospodarzy przy tylko 1 remisie i porażce. Zwycięstwo w tym meczu pozwoli odrobić stratę lidera a być może wskoczyć na 2.miejsce i ciężko tu się spodziewać niespodzianki.
W tureckiej Super Lig ostatnie 7 kolejek i emocjonująca walka o tytuł, o który walczy "wielka trójka". Po wpadce Galatasaray w Trabzonie to Fenerbahce wskoczyło na fotel lidera z punktem przewagi nad oboma konkurentami i zapewne tą przewagę utrzymać. W 28.kolejce Kanarki jadą do niedaleko położonego Eskisehir. Miejscowi zajmują obecnie bezpieczną 13.lokatę, z 9 puntami przewagi nad strefą spadkową. Drużyna gra bardzo chimerycznie - ostatnie 10 spotkań to 4 wygrane, remis i 5 porażek. Podobnie wygląda to w meczach u siebie - Eskisehir to jedna z najsłabszych pod tym względem drużyn w lidze - z bilansem 4-3-7. Fenerbahce ostatnio w gazie - 4 wygrane z rzędu i 7 w ostatnich 10 grach. Statystyki wyjazdowe ma co najmniej dobre (bilans 7-3-3) i również 7 wygranych w poprzednich 10 delegacjach. W spotkaniach bezpośrednich w Eskisehir jest niemal równo: 3 wygrane gospodarzy, 2 remisy i 2 zwycięstwa gości. Ewentualna wygrana gości w tą sobotę ten bilans wyrówna. Myślę, że Fener zrobi wszystko żeby utrzymać fotel lidera dłużej niż tydzień, z kolei dla Eskisehirsporu sezon już się właściwie mógłby skończyć i to bardzo ważny aspekt w tym meczu. Również aktualna forma obu zespołów przemawia za takim rozstrzygnięciem.Dlatego po dobrym kursie stawiam,że komplet punktów pojedzie do Istambułu.
30.kolejka niemieckiej Bundesligi. HSV - jedyna drużyna grająca w niej nieprzerwanie od powstania jest obecnie "czerwoną latarnią" i znajduje się w bardzo trudnej, Zespół z Hamburga nie wygrał już od 9 spotkań i jeśli coś się nie zmieni pożegna się z elitą. Nastroje w Augsburgu zupełnie inne - niedawny beniaminek gra w tym sezonie bardzo dobrze i zajmuje 6.miejsce z ogromnymi szansami na puchary. Jeśli chodzi o gospodarzy przede wszystkim zwraca uwagę fatalna skuteczność. 16 zdobytych bramek w 29 kolejkach to wynik tragiczny! Defensywa nie jest wprawdzie najgorsza w lidze ale pozostawia wiele do życzenia, chociaż u siebie wygląda to co najmniej przyzwoicie (15 straconych w 10 grach). HSV to najbardziej "underowa" drużyna w lidze - 18 meczów (na 29) poniżej 2.5 gola. Augsburg z kolei, u siebie bardzo skuteczny, na wyjazdach ma takich gier aż 10 na 14. Obie drużyny grały dotąd 7 razy i aż 5 razy padł niski rezultat. Myślę, że HSV dla którego punkty w tym meczu to sprawa życia i śmierci nie rzuci się na rywala, który zresztą gra na wyjazdach w ten sam sposób i będzie to raczej "nudne" spotkanie z małą ilością sytuacji a co za tym idzie bramek.
Spotkanie otwierające 34.kolejkę francuskiej Ligue1. Marsylczycy zawiedli w miniony weekend po raz kolejny i przegrywając w Nantes (0:1) stracili już szanse na tytuł, mimo że przez większość sezonu to oni byli na czele tabeli. Ta porażka (po wcześniejszych z PSG i Bordeaux) była już 3 z rzędu i OM na ten moment wypadło z czołowej trójki (traci do Monaco 2 punkty). Walka o podium i eliminacje przyszłorocznej LM to cel Les Phoceens na pozostałą część sezonu i trzeba się mocno sprężyć. Na Velodrome przyjeżdża walczący o utrzymanie zespół Lorient. Morszczuki zajmują obecnie 18.miejsce ale tabela na dole jest mocno spłaszczona i do 13-tego Caen tracą zaledwie 3 oczka i o ile Metz i Lens są już właściwie zdegradowane to między pozostałymi drużynami walka o pozostanie w ekstraklasie będzie się toczyć do ostatniej kolejki. Lorient znajduje się ostatnio w jeszcze gorszej dyspozycji niż OM - aż 5 porażek i zaledwie 4 punkty w ostatnich 7 spotkaniach to fatalny dorobek. Na wyjazdach wygląda to jeszcze słabiej - ostatnie 9 to 7 przegranych, a ogólny bilans w sezonie 4-1-12 takze nie napawa optymizmem. Gospodarze nie wygrali u siebie już od 4 spotkań, mimo że wcześniej wygrali 10 z rzędu! Ogółem są 3 siłą ligi pod tym względem - z dobrym bilansem 11-2-3. Marsylia zazwyczaj wygrywa u siebie z Lorient - ostatnie 4 mecze to 3 wygrane faworyta. Po porażce w Nantes nie ma już absolutnie miejsca na potknięcia marsylczyków i okazja na przełamanie i poprawę morale jest świetna - po porażkach z bardzo silnymi przecież Bordeaux i Paryżem, i na w sumie trudnym terenie u Kanarków kibice bezwzględnie oczekują 3 oczek i okazja jest do tego świetna. Sadzę, że OM odniesie w tym meczu zwycięstwo i powalczy jeszcze o podium.
Przedostatnia kolejka fazy zasadniczej i niezwykle ważny mecz dla obu zespołów, które walczą o utrzymanie. To co wydawało się przed rundą wiosenną "mission impossible", czyli utrzymanie bydgoszczan może stać się faktem i w przypadku zwycięstwa w tym meczu opuszczą ostatnie miejsce w tabeli. Cracovia jak wiadomo właśnie zwolniła trenera - Podolińskiego zastąpił Jacek Zieliński ale czy poprawi to od razu grę Pasów? Mozna wątpić - o ile u siebie czasami punktują to na wyjazdach wygląda to katastrofalnie: w 5 wiosennych udało się tylko raz zremisować i strzelić 3 bramki. Krakowianie tracą dużo goli i poprawa gry w defensywie to na pewno 1 cel nowego trenera. Właśnie to samo zrobił w Bydgoszczy M. Rumak - Zawisza w 4 domowych grach po nowym roku stracił tylko 1 bramkę! Ogółem to "underowa" drużyna - 16 na 28 meczów kończyła z rezultatem poniżej 2.5 bramki. Cracovia jest tu na równo - 14/28 ale jest to spowodowane przede wszystkim słabą defensywą, w ofensywie gorsi są tylko piłkarze GKS. Sadzę, ze oba zespoły znając ciężar tego spotkania zagrają bardzo uważnie w obronie, zwłaszcza goście którzy nie pogardzili by zapewne remisem. Nie spodziewam się tutaj zatem wielu bramek.







