W cieniu pozostałych meczów 37. kolejki La Liga rozgrywane będzie spotkanie pomiędzy Getafe a Rayo Vallecano Drużyny te zajmują miejsca w środku stawki, a wynik ich starcia nie będzie miał większego znaczenia dla układu tabeli. Ósme Rayo ma już jedynie iluzoryczne szanse na dogonienie szóstej Malagi, co zagwarantowałoby jej awans do Europa League. Jeszcze niżej w tabeli plasuje się z kolei Getafe, które prawdopodobnie utrzyma miejsce w pierwszej dziesiątce tabeli.Warto zwrócić uwagę, że mimo stosunkowo wysokich lokat w stawce, drużyny te nie błyszczą wysoką formą. Getafe ma na swoim koncie dwie porażki z rzędu. Drużyna prowadzona przez Luisa Garcię Plazę ulegała w ostatnich dniach Osasunie oraz Valencii, za każdym razem w stosunku 0:1. Po bolesnych wpadkach przeciwko Saragossie (0:3) oraz Valencii (0:4) podniosło się natomiast ostatnio Rayo, ogrywając na wyjeździe Levante 3:2. Getafe przystąpi do tego starcia bez Miguela Torresa i Segio Escudero. Rayo będzie z kolei osłabione brakiem Tito, Rodriego i Leo Baptistao. Ostatnie spotkanie tych drużyn zakończyło się po myśli Rayo, które wygrało na własnym boisku 3:1. Najlepszy na boisku był wówczas Piti, który zdobył dla gospodarzy dwie z trzech bramek.
Real Betis zmierzy się w niedzielny wieczór z Realem Saragossą. Andaluzyjczycy walczą o grę w europejskich pucharach, Aragończycy jak co roku o życie. Drużyna z siódmego miejsca także zagra w europejskich pucharach, gdyż w finale Pucharu Króla zagrały ekipy mające pewny awans do Ligi Mistrzów, dlatego Betis ma o co walczyć w ostatnich spotkaniach.Andaluzyjczycy mają straty dwa punkty do szóstej w tabeli Malagi i trzy punkty nad Rayo Vallecano. Madrytczycy nie otrzymali jednak licencji na grę w europejskich pucharach i wątpliwym jest by w odwołanie przyniosło jakiś skutek.Betis przed tygodniem przegrał na Majorce, a gdyby drużyna z Sevilli wygrała, jej sytuacja byłaby znacznie lepsza. Gola na wagę zwycięstwa zdobył w poniedziałkowym spotkaniu Hemed.Saragossa z kolei walczy o utrzymanie i zrobi wszystko w niedzielny wieczór by wywieźć komplet punktów. Zakładając najgorszy scenariusz, Aragończycy pożegnają się z La Liga już w 37. kolejce.Krótko o absencjach. Nie zagra w zespole gospodarzy Perquis i prawdopodobnie Jorge Molina, natomiast wśród gości zabraknie Zuculiniego, Obradovicia i Pintera.
Tylko cud może uratować przed spadkiem z Primera Division piłkarzy Realu Mallorca, a wydarzyć musiałby się on już w niedzielny wieczór na Vicente Calderon. Czy podopieczni Gregorio Manzano są w stanie urwać punkty zdobywcy Pucharu Króla? Opromienieni zwycięstwem nad Realem Madryt i kolejnym zdobytym trofeum pod wodzą Diego Simeone gospodarze bez większej presji podejdą do niedzielnego starcia. Atletico już od dawna jest pewne miejsca na podium i gry w następnej edycji Ligi Mistrzów, podczas gdy ich najbliżsi rywale potrzebują kompletu punktów. Co prawda Mallorca pokonała w poprzedniej kolejce Real Betis 1:0, ale sytuacja drużyny z Balearów wciąż wygląda tragicznie. Podopieczni Manzano tracą trzy punkty do siedemnastego Deportivo, z którym w tym sezonie doznali dwóch porażek. W bieżących rozgrywkach na Iberostar Estadio padł remis 1:1. Takim samym wynikiem zakończył się również poprzedni mecz pomiędzy tymi zespołami w Madrycie. Tym razem ciężko jednak przypuszczać, aby ósmy zespół poprzedniego sezonu był w stanie urwać punkty Atletico. Mallorca przegrała bowiem osiem z ostatnich dziewięciu wyjazdowych spotkań i na boiskach rywali w tym sezonie zdobyła łącznie zaledwie dziewięć punktów.
Bez względu na wynik niedzielnego spotkania, Celta niemal na pewno pożegna się z La Liga. By nie zostać jeszcze zdegradowanym, drużyna z Vigo musiałaby ograć Real Valladolid i liczyć na wpadki rywali. Na dwie kolejki przed końcem sezonu strata Celty do bezpiecznej siedemnastej lokaty wynosi cztery punkty. - Oczywiście pragniemy wygrać, ale jeśli tego samego wieczora remis osiągnie Deportivo, to będzie po nas - mówił na konferencji trener Abel Resino. Spokojni o utrzymanie są już z kolei piłkarze Realu Valladolid. Drużyna dowodzona przez Miroslava Dukicia zajmuje trzynastą lokatę w tabeli i w najgorszym wypadku zostanie wyprzedzona przez Levante ogra Granadę. Gospodarze, którzy wygrali niedawno u siebie z Deportivo (1:0), a tydzień temu ulegli nieznacznie Barcelonie (1:2) są jednak gospodarzami tego spotkania. Dwie porażki z rzędu na swoim koncie ma z kolei drużyna z Vigo, która musiała ostatnio uznać wyższość Atletico Madryt oraz Betisu Sewilla. Goście przystąpią do tego meczu z licznym gronem nieobecnych. Za kartki pauzować będą Johny i Jonathan Vila, a z powodów zdrowotnych na boisku nie ujrzymy Chu-Young Parka, Mario Bermejo czy Sergio Alvareza. Nowych zmartwień kadrowych nie mają z kolegi gospodarze.W styczniu, gdy zespoły te spotkały się w Vigo, Celta wygrała 3:1. Dwukrotnie na listę strzelców zdołał się wpisać wówczas Iago Aspas, a jednego gola dołożył Alex Lopez.
Derby Barcelony zaplanowano na 37. kolejkę hiszpańskiej La Liga - Barca zmierzy się "na wyjeździe" z Espanyolem. Blaugrana ma już zapewnione mistrzostwo kraju, ale na pewno powalczy o dominację w mieście. Barcelona ma już zapewnione mistrzostwo kraju i w ostatnich spotkaniach walczy jedynie o rekord zdobytych punktów (liczba 100 punktów jest do pobicia). Mimo to na pewno podopieczni Tito Vilanovy potraktują niedzielne spotkanie o dominację w Barcelonie jak najbardziej poważnie.Jak wiadomo spotkania derbowe rządzą się swoimi prawami choć w ostatnich latach Barca zdecydowanie dominuje i nie zostawia lokalnemu rywali najmniejszych złudzeń. W pierwszym spotkaniu w tym sezonie na Camp Nou gospodarze wygrali aż 4:0.W poprzednim na Camp Nou także było 4:0, natomiast na stadionie Espanyolu padł rezultat 1:1. Jeżeli drużyna Javiera Aguirre urywa punkty swoim rywalom zza miedzy to wyłącznie na własnym terenie.Niestety Tito Vilanova nie będzie miał do swojej dyspozycji zdecydowanie najlepszego zawodnika Barcy w tym sezonie, który ma problemy zdrowotne niemalże od marca - Leo Messiego. Sezon dla Argentyńczyka już się zakończył. Nie zagra również kontuzjowany Carles Puyol.Spotkanie na stadionie Espanyolu może być jednym z ostatnich dla Villi czy Alexisa Sancheza i kto wie, czy nie decydujących. Jeden z nich może latem pożegnać się z klubem.
Z kibicami na La Rosaleda pożegna się w niedzielę wieczorem Manuel Pellegrini. Szkoleniowiec, który podpisze na dniach kontrakt z Manchesterem City, poprowadzi Malagę w meczu przeciwko Deportivo. Patrząc na układ ligowej tabeli, bardziej zdeterminowani na boisko wybiegną goście. Ekipa z El Riazor plasuje się na ostatniej bezpiecznej - siedemnastej lokacie w La Liga. Niepokój w szeregach tego zespołu jest tym większy, że przewaga nad znajdującym się pod kreską Realem Saragossa wynosi ledwie jeden punkt. Nie mamy prawa przegrać. Bez względu na wszystko, jedziemy do Malagi po punkty - zapowiada trener Deportivo, Fernando Vazquez. O porażce nie myślą jednak także gospodarze. Drużyna z Andaluzji plasuje się na szóstej lokacie w tabeli i jeśli chce wystąpić w kolejnej edycji Europa League, nie może dać się wyprzedzić Betisowi.O dziwo w lepszej dyspozycji znajduje się Deportivo, które wygrało przed tygodniem z Espanyolem 2:0. Co warte podkreślenia, zespół Vazqueza przegrał tylko jedno z ostatnich dziewięciu spotkań w lidze. Porażek przeciwko Granadzie (0:1) i Realowi Madryt (1:6) doznawała natomiast niedawno Malaga. W ubiegły weekend zespół Pellegriniego podzielił się natomiast punktami z Sevillą. Drużyny te przystąpią do niedzielnego meczu bez nowych zmartwień kadrowych. W styczniu w La Corunii Deportivo ograło Malagę
Niepewna ligowego bytu Osasuna podejmie w niedzielny wieczór Sevillę. Gospodarzy, którzy zajmują szesnastą pozycję w tabeli, interesuje tylko i wyłącznie zdobycie trzech punktów. Porażka w tym meczu mogłaby oznaczać, iż zespół z Pampeluny znalazłby się tuż nad strefą spadkową. Kibice Osasuny nie mogą jeszcze spać spokojnie, tym bardziej, że przewaga nad wspomnianą kreską wynosi tylko dwa punkty. By być w zasadzie pewnym utrzymania, drużyna Jose Mendilibara powinna pokonać w niedzielę Sevillę. Zespół z Ramon Sanchez Pizjuan zajmuje dziewiątą lokatę w stawce i gra jedynie o pietruszkę. Podopieczni Unaia Emery'ego nie mają już szans na włączenie się do walki o miejsca premiowane grą w europejskich pucharach.Osasuna przystąpi do tego meczu chcąc zmazać plamę za ostatnią, wysoką porażkę przeciwko Granadzie (0:3). Szanse na zwycięstwo ma tym większe, że Sevilla triumfowała w tym sezonie w zaledwie jednym ligowym meczu na wyjeździe. Przed tygodniem drużyna ta uległa na własnym boisku Realowi Sociedad, przegrywając 1:2. Ostatnie dwa starcia tych drużyn kończyły się po myśli Sevilli, która wygrywała na własnym boisku 2:0 i 2:1. Bezbramkowy remis padł z kolei, gdy drużyny te spotkały się w Pampelunie.
Athletic Bilbao spróbuje udanie pożegnać sezon na San Mames w niedzielny wieczór. Rywalem podopiecznych Marcelo Bielsy będzie zespół Levante Walencji. Fernando Llorente będzie żegnał się w niedzielę z publicznością na San Mames. Reprezentant Hiszpanii nie zważając już na zawirowania wokół niego przez ostatni rok, zrobił wiele dobrego dla klubu z Kraju Basków czego nikt mu najpewniej nie zapomnie. Może to być również ostatni mecz Marcelo Bielsy, którego przyszłość stoi pod znakiem zapytania. Bilbao w ostatnich meczach nie przegrywa. Na pięć ostatnich spotkań dwa Athletic wygrał, a trzy zremisował. W tabeli Baskowie zajmują 12. miejsce i prawdopodobnie będą finiszować w połowie tabeli.W niedzielę Baskowie powinni poradzić sobie na własnym terenie z Levante. Reprezentant Hiszpanii na arenie międzynarodowej nie prędko wróci do pucharów. Druga połowa sezonu w wykonaniu drużyny z Walencji jest katastrofalna o czym świadczy dopiero 14. pozycja w tabeli.Levante nie odniosło zwycięstwo od 30 marca i naszym zdaniem, to się nie zmieni w najbliższej kolejce. Spodziewamy się wygranej Basków.
Real Sociedad podejmuje w niedzielny wieczór w jednym z najciekawszych spotkań 37. kolejki Real Madryt. Baskowie mają wielką szansę zagrać w Lidze Mistrzów i potrzebują zwycięstwa z Królewskimi by zrealizować cel. Real Sociedad stoi przed wielką szansą zakwalifikowania się do rozgrywek Ligi Mistrzów. Przed 37. kolejką zajmuje czwarte miejsce i ma korzystniejszy stosunek bezpośrednich spotkań z Valencią, dlatego Nietoperze plasują się na piątym miejscu. Przed Baskami jednak spotkanie z Realem Madryt.Królewskim może brakować w końcówce sezonu motywacji po przegranej Lidze Mistrzów i Copa del Rey. Jose Mourinho odchodzi po sezonie co ogłosił Florentino Perez na początku tygodnia. Właściwie postawa madrytczyków w ostatnich spotkaniach jest wielką niewiadomą.Mourinho po Pucharze Króla zapewniał, że Real zagra o zwycięstwa w ostatnich meczach by w ten sposób być fair wobec pozostałych zespołów, walczących jeszcze jak w przypadku Sociedadu o Ligę Mistrzów.Z drugiej strony Baskowie na własnym boisku pokonali w tym sezonie Barceloną, więc dlaczego nie mieliby ograć wicemistrzów Hiszpanii, Real Madryt, który w dodatku jest w głębokim dołku.Niestety w Sociedadzie zabraknie jednego z kluczowych zawodników jakim jest Vela, a także kontuzjowanego Elustondo. Real przyjedzie bez Casillasa, Ramosa, Alonso i Varane.
Jutro na Stadio Olimpico w Rzymie zostanie rozegrany finał Pucharu Włoch. Co ciekawe rywalami będą dwie drużyny ze stolicy Włoch: Roma i Lazio Rzym. Mecz będzie z pewnością niezwykle interesujący także dlatego, że dla obu ekip jest to ukoronowanie niezbyt udanego sezonu. AS Roma skończyła ligę dopiero na szóstym miejscu będąc - szczególnie za kadencji zwolnionego trenera Zdenka Zemana - drużyną, która strzelała mnóstwo bramek, ale traciła często jeszcze więcej. Lazio pod koniec sezonu próbowało pogodzić grę w Lidze Europejskiej z Serie A, ale na obu polach przepadło. Głownie zresztą przez kontuzję Miroslava Klose, bo do momentu kiedy Niemiec musiał poddać się operacji Lazio było w czołówce, później było już zdecydowanie gorzej. Oba zespoły nie mogą zaliczyć końcówki sezonu do udanych choć oba pokazały sie z dobrej strony w pojedynczych meczach: Lazio wygrało na San Siro z Interem 3:1, a Roma pokonała u siebie Napoli. Oba zespoły dysponują wielkim potencjałem ofensywnym: Klose, Onazi, Zauri, Hernanes i Ledesma po jednej stronie, a po drugiej Totti, Osvaldo, Lamela, De Rossi i Pjanic. Obie maja też słabą obronę. Najważniejsze jest jednak to, że trenerzy obu zespołów mogą liczyć na niemal wszystkich swoich graczy, bo w Lazio po za grą pozostają tylko Zarate i Brocchi. Biorąc to wszystko pod uwagę uważam, że najlepszym typem jest both to score. Jedyną możliwością na to, że nie padną tu bramki po obu stronach jest szybkie wysokie prowadzenie jednej z drużyn, na które się jednak nie zanosi.


