Kolejka wielkich starć tak trzeba nazwać to co będzie się działo na boiskach Seria A, na starcie w Sobotni wieczór Torino będzie podejmować przed własną publicznością AC Milan. Torino przed rokiem mierzyło w lepszej miejsce niż numer 9, tak naprawdę do Ligi Europejskiej nie wiele im zabrakło. Mimo wszystko był to dobry sezon, w którym zebrali doświadczenie i wydaje się że będą zdecydowanie kandydatem do walki o wysokie miejsca. Zmienili moim zdaniem trochę podejście, był to zespół uznawany za ten który gra bardzo zdyscyplinowaną piłkę, tym razem przynajmniej na początku sezonu podeszli drogą odważniejszej gry i wygląda to bardzo dobrze a co najważniejsze są bardzo skuteczni i kreatywni w swych poczynaniach. Na koncie 12 bramek na ten moment czwarty wynik, u siebie mega mocni z kompletem trzech zwycięstw z bardzo trudnymi rywalami Fiorentina 3:1, Sampdoria 2:0 oraz Palermo 2:1 – tak więc widzimy skuteczność świetna. Zmiana stylu gry osłabiła defensywę bo na koncie już osiem bramek straconych. AC Milan miał wrócić do walki o czołówkę w tym sezonie, nowe bardzo ciekawe transfery, nowy trener miały być tego gwarantem. W tej całej układance zapomniano jednak o wzmocnieniu lub rozpoczęcia budowy zespołu od tyłu bo to był główny mankament w poprzednim sezonie i w tym też jest. Na koncie już cztery porażki z bilansem 13 bramek straconych, powoli robi się gorąco na ławce trenerskiej a kto wie czy brak zwycięstwa w dzisiejszym starciu nie będzie końcem. Napoli, Udinese, Fiorentina, Palermo nie miały żadnych problemów z wbiciem dwóch bramek a Torino wygląda jeszcze pewniej w ataku. Potencjał Milanu można odnaleźć w ataku jeśli Mihajlović nie będzie robił jakich dziwnych ruchów jak sadzanie Bacci na ławce bo Kolumbijczyk wraz z Adriano wyglądali do tej pory bardzo dobrze w duecie i wówczas nie mieli problemów ze zdobywaniem bramek.
Drugi hit tej kolejki to starcie na Goodison Park gdzie miejscowa ekipa Evertonu będzie podejmować Manchester United. Everton bo bardzo słabym poprzednim sezonie w tym chce znowu wrócić do walki o czołówkę i wnioski przynajmniej na ten moment zostały wyciągnięte. Na koncie tylko jedna porażka taka którą można wybaczyć bo z City na początku które było w świetnym rytmie. Ogólnie wszystko jest pod kontrolą siódme miejsce ale tylko trzy punkty starty do wicelidera. Trochę obraz byłby lepszy ale zanotowali cztery remis z drugiej jednak strony trzy z nich bardzo ważne bo na wyjeździe z Swansea, Tottenham i u siebie z Liverpoolem. Pozostały jeszcze problemy z poprzedniego sezonu a tym była na pewno słabsza gra w defensywie u siebie w czterech spotkaniach stracili już sześć bramek, najważniejsze dla nich że odzyskali kreatywność i skuteczność pod bramką rywali. Manchester po świetnej serii został zatrzymany przed przerwą reprezentacyjną w Londynie przegrywając wyraźnie z Arsenalem 3:0. Było to jeden z najsłabszych meczów w tym sezonie tej ekipy – zawiodła zarówno defensywa która w krótkim okresie czasu popełniła katastrofalne błędy, w ataku też nie miał kto na siebie wziąć ciężaru gry. Przerwa reprezentacyjna był tym co może im tylko pomóc. Po za tym meczem do ofensywny to aż tak mocno nie można się przyczepić a wydaje się że jest coraz lepiej Martial świetnie się wprowadził a dzięki temu Rooney gra na pozycji na której czuje się najlepiej i znacznie więcej daje ekipie. Dziś moim zdaniem problemem znowu może być defensywa bo Everton zagra tak jak Arsenal od początku czyli wysoko, agresywnie i bardzo intensywnie a Manu przy takiej grze ma dużo problemów – tak było w Eindhoven, Swansea i Londynie wszystko porażki z minimum dwiema bramkami straconymi. Ogólnie na wyjeździe tylko z Aston nie stracili bramki zaraz na początku sezonu – następne trzy mecze to minimum dwa razy piłka była wyciągana z bramki. Everton zawsze u siebie był mega mocny nawet gdy był pod formą a ta w tej chwili jest wysoka, na takie starcia zawsze wychodzą zmobilizowania, na pewno nie przestrasza się Manu starając się grać swoją piłkę. Widziałem ostatnie minuty starcia z Liverpoolem i jeśli zagrają z takim zaangażowaniem i tempem to dziś spokojnie mogą wygrać a już na pewno kilka okazji bramkowych sobie stworzą. Manu chcą zdobyć mistrzostwo musza też takie spotkania wygrywać, nie może im się przytrafić po raz kolejny sytuacja z Emirates, gdzie nie potrafili w pierwszej połowie oddać celnego strzału. Dziś moim zdaniem zagrają od początku znacznie szybciej niż w Londynie a to moim zdaniem będzie oznaczać otwarty mecz.
Większość sympatyków piłki nożnej swoje oczy Sobotniego popołudnia zwróci zapewne na White Hart Lane w Londynie gdzie zostanie rozegrany szlagier tej kolejki a wiec starcie Tottenhamu z Liverpoolem, tym bardziej że na ławce trenerskiej gości będzie debiutował Jurgen Klopp. Tottenham pokazał we wrześniu kawał dobrej piłki i sprawdziło się to co pisałem tutaj kilkukrotnie ten zespół jeśli atakuje to jest bardzo mocny, przekonało się o tym City które przegrało tutaj aż 4:1. Kreatywność i atak przy dobrym nastawieniu to nie problem tej ekipy, tym jest defensywa zresztą to problem bardzo dobrze znany, w tym sezonie z kilku wygranych meczy kończyło się startami punktów przez zbyt asekurancką grę. Wracają do tego starcia z City to tam też wcale nie musiało się tak skończyć to aktualny lider prowadził grę i miał okazję zakończyć ten mecz już w pierwszej połowie ale jak podkreślę jeszcze raz Koguty atakujące to Koguty mogące wygrać z każdym. Liverpool będzie moim zdaniem będzie trochę niewiadomą, wiadomo czego można się spodziewać po Niemcu – gdzie zobaczyć zespół grający intensywnie. Moim zdaniem Liverpool personalnie jest wstanie tak grać szczególnie w ataku z tym trenerem moim zdaniem mogą mieć ogromną jakość, defensywa przy takim sposobie grania jaki będzie preferował Klopp przynajmniej na początku będzie miała moim zdaniem sporo problemów z prostej przyczyny brakuje jakości w ludziach. Kolejny aspekt który czuje że będzie tutaj funkcjonował świetnie to kontra, pamiętam Borussię tak grającą dla mnie wówczas był to najlepszy zespół z kontry. Tak więc jak na razie widzę same plusy przed dzisiejszym starcie w ofensywie a Tottenham jak wspomniałem przyciśnięty jest strasznie pogubiony w defensywie. Na koniec jeszcze wspomnę że dla The Reds dzisiejszy rywal jest jedną z ulubionych ekip z czołówki – wygrali pięć ostatnich starć w tym trzy lania zgotowali Kogutom 4:0, 0:3 oraz 0:5.
Po zakończonych eliminacjach do EURO, z sukcesem naszej reprezentacji wracamy do rzeczywistości ligowej, w otwierającym 12-tą kolejkę spotkaniu Ekstraklasy Lechia Gdańsk będzie podejmować przed własną publicznością Górnik Zabrze. Dla Lechii przerwa reprezentacyjna mogła by się nie odbyć bo wreszcie ta ekipa zaczęła coś grać – dwie pewne wygrane z trzema bramkami w każdym ze starć. Wreszcie trzeba powiedzieć że zaczęli tworzyć wiele sytuacji i je wykorzystywać, co przy takim składzie personalnym powinno być normą: Borysiuk, Łukasik, Krasić, Makuszewski, Peszko, Mak – pomoc i atak co najmniej na pierwszą trójkę. Trzeba też zwrócić uwagę że te wygrane to były z zespołami będącymi w formie a więc Zagłębie oraz Jagiellonia. Przez te dwa tygodnie nowy trener przeprowadził bardzo intensywne treningi. Górnik odbił się od dna i znowu wydaje się że Ojrzyński będzie zbawcą kolejnego zespołu w Ekstraklasie. Zwycięstwo ze Śląskiem 2:0 oraz dwa remisy odpowiednio z mistrzem kraju Lechem 1:1 oraz wicemistrzem Legią 2:2 pokazują że jest już lepiej. Te dwa tygodnie też na pewno będą na plus dla trenera przed którym nadal wiele pracy szczególnie w defensywie bo wygląda to nadal bardzo słabo, szczególnie na wyjeździe gdzie nie wygrali uwaga od lutego tracą masę bramek. Jakiejś mega poprawy to bym się nie spodziewał bo tam trzeba to kadrowo wzmocnić i zmienić nie treningami. Najważniejsze dla trener jest zyskanie pewności w ofensywie a tutaj akurat mamy naprawdę kilka fajnych nazwisk jak Korzym, Janota, Kwiek, Madej czy doświadczony Soboolewski. Jak wspomniałem gra Lechii uległa poprawie na pewno coraz mnie zastrzeżeń przynajmniej po tych dwóch starciach można mieć do ofensywa. Jeśli utrzymali ten poziom to dziś z bramkami nie powinno być problemu, czuje też jednak że stracili ostatnio na swojej jakości w defensywie a Górnik ma potencjał kadrowy a już na pewno jest to zespół potrafiący strzelać bramki, większość winny za dotychczasowej niepowodzenia ponosi gra w defensywie która dziś też będzie kulała.
Takiego scenariusza w grupie A to się nikt nie spodziewał, Holandia to był pewniak to pierwszego miejsca, a tutaj może być mega sensacja. W tej grupie dwie rzeczy są pewne Islandia oraz Czesi mają awans. Tak więc dla Czechów dzisiejsze starcie z Turcją przed własną publicznością jakiegoś większego znaczenie nie ma, chociaż na pewno mają apetyt na pierwsze miejsce w grupie. Czesi od kilku lat to reprezentacyjna grająca otwartą piłkę, bez większych gwiazd ale tworzą naprawdę świetny kolekty szczególnie w ofensywie. Akcje płynne, szybkie, kombinacyjne nie boją się po prostu zaatakować większą ilością zawodników – tylko w dwóch spotkaniach nie strzelili minimum dwóch bramek.. Myślę że w ostatnim meczu u siebie zagrają dla kibiców i z ich strony będzie to otwarta piła. Takiego kolektywu zdecydowanie nie tworzą na tyłach każdy mecz kończyli ze straconą bramką nawet Łotwa oraz Kazachstan znajdowały receptę dwukrotnie na ich defensywę. Turcja znowu ma wielkie aspiracje a znowu kończy się klapą jest jeszcze szansa na baraże ale priorytetem jest zwycięstwo w dzisiejszym starciu. Nie stoją na straconej pozycji bo ostatnio zagrali naprawdę bardzo dobre zawody z Holandią wygrywając 3:0. Ich problemem jest jednak stabilizacja bo trzy dni przed tym zwycięstwem nie potrafili wygrać ze słabą Łotwą u siebie zaledwie remisując 1:1. Potencjał tej ekipy na pewno drzemie w ataku Ardan Turan oraz Çalhanoğlu to dwie gwiazdy których nie trzeba przedstawiać, do tego dochodzą bardzo solidni gracze z rodzimej ligi jak Yılmaz czy Bulut, w tym zestawieniu brakuje im jednak odpowiedniej jakości w defensywie, oparta na graczach najmocniejszych ekip Tureckich ale te mocarzami w defensywie nie są szczególnie jak popatrzymy na Europejskiej Puchary gdzie rzadziej prowadzą grą niż w lidze. Czesi na luzie ze swoją taktyką plus konieczność wywalczenia trzech punktów przez Turcję to pachnie po prostu bramkami. Pierwszy starcie tych ekip zakończyło się zwycięstwem naszych sąsiadów 1:2, w historii tych starć tylko raz nie było overa, reszta to zdecydowanie bramki.
W czwartkowy wieczór może się już wszystko wyjaśnić jeśli chodzi o losy w naszej grupie, nas najbardziej będzie oczywiście interesował nasz pojedynek że Szkotami w Glasgow. Sprawa jest prosta Szkocja by liczyć się jeszcze w walce o awans musi to spotkanie wygrać, to już jest wielki argument za bramkami w tym starciu. Nawet zwycięstwo może oznacza dla nich koniec eliminacji w przypadku wygranej Irlandii z Niemcami ale tym sobie głowy nie zawracają najpierw muszą zrobić swoje. Na pewno mocnym punktem tego zespołu jest atak szczególnie przed własną publicznością nie mają lęku by zagrać odważną piłkę, wygrali tutaj trzy spotkania przegrywając tylko z Niemcami gdzie i tak strzelili dwie bramki. Fletcher, Naismith, Maloney to na pewno trójka która w naszych szeregach będzie robiła wiele zamieszania. Szkoci sami są sobie winni sytuacji w tej grupie a wszystko za sprawę porażki z Gruzją na wyjeździe. Od początku eliminacji źle wyglądali w defensywie nawet Gibraltar potrafił ich zaskoczyć zrozumiał bym jeśli byłaby by to bramka przy wysokim prowadzenie ale to była bramka wyrównująca wówczas wynik na 1:1. Muszę przyznać że nasza Reprezentacja zrobiła duży progres w swojej grze za kadencji Nawałki, dalej nie rozwiązaliśmy problemów w grze defensywnej która jest nadal naszym mankamentem szczególnie z mocnymi rywalami. Jednak wykorzystanie potencjału ofensywnego który mamy naprawdę ogromny pozwoliło nam do tej pory zagrać bardzo dobre eliminacje. Wiadomo było że będzie to wyrównana i ciężka grupa zresztą z jedną porażką na koncie nie jesteśmy niczego pewni a to wiele mówi. Ofensywnie naprawdę wyglądamy bardzo dobrze w każdym spotkaniu tych eliminacji naprawdę mieliśmy dużą łatwość w dochodzeniu do sytuacji bramkowych nawet w ostatnim starciu z Niemcami na wyjeździe tych sytuacji było bardzo dużo a co najważniejszy nie było w tym przypadku tylko pomysł którego mam nadzieję że nie zatracili. Wszyscy nasi gracze ofensywni są w bardzo dobrej formie oczywiście na czele z Lewandowskim który strzela jak na zawołanie. Jedno jest pewne że będzie dziś pod szczególną opieką ale to może i dobrze bo skupiając się na nim Milik, Błaszczykowski będą mieli więcej miejsca. Będzie to ostry mecz tego jestem pewien, dużo walki to też pewniak ale moim zdaniem nie przeszkodzi to w wielu stwarzaniu wielu sytuacji bramkowych bo jak wspominałem w tych eliminacjach najsłabszą formacją obu ekip jest defensywa co pokazało także pierwsze starcie z Warszawie. Stałe fragmenty gry których będzie tutaj sporo to też okazja do sytuacji bramkowych. No i jak wspomniałem sytuacja w tabeli od początku moim zdaniem sprawi że będzie to otwarty mecz.
Jedenastą kolejkę Ekstraklasy zakończymy w Krakowie gdzie Cracovia będzie podejmować mistrz Polski Lecha Poznań. Cracovia po świetnej końcówce poprzedniego sezonu gdzie wygrywali niemal wszystko w grupie spadkowej grając bardzo atrakcyjną piłkę tak samo rozpoczęli nowe rozgrywki. Ostatnio był kryzys i cztery spotkania bez wygranej ale mimo to nadal była to bardzo otwarta gra. Zdecydowanie nowy trener poprawił konstruowanie akcji w ofensywie i naprawdę jest to naprawdę wysoki poziom. Do tej pory w żadnym z meczów nie widziałem by się męczyli w konstruowaniu akcji ofensywnych. Defensywa też była mocną stroną ale w tym aspekcie stracili jednak jakość Termalica oraz Zagłębie w sumie zdobyli aż siedem bramek. Na ten moment Cracovia to zespół grający bardzo otwartą piłkę i taką też dziś zaprezentują. Cóż powiedzieć o Lechu to na pewno można nazwać powoli tragedią, ostatnie miejsce w lidze z zaledwie pięcioma punktami. Problemem za chwilę nie będzie brak szans na obronę tytuł ale co gorsza trzeba gonić pierwsza ósemkę. Ja problem Lecha widzę tak moim zdaniem większości piłkarzy brakuje dynamiki i świeżości. Oczywiście nie jest tak że ich gra przez 90 minut wygląda tragicznie, naprawdę momentami oglądaliśmy najlepsza wersję zespołu jak chociażby ostatnio z Górnikiem gdzie naprawdę cisnęli strasznie ale co z tego jak z tylu sytuacji ile mieli strzelili tylko jedną bramką a że defensywa w każdym dosłownie każdym meczu zalicza jakąś klapę to to że stracą bramkę jest niemal zawsze pewne nawet prowadząc i kontrolując mecz coś lub ktoś zawali. Zespół potrzebuje impulsu i po prostu meczu w którym musza strzelić kilka bramek, rywal mega ciężki szczególnie dla defensywy ale na pewno będą mogli tutaj pójść na wymianę ciosów a w tej chwili wydaje mi się że tego trzeba spróbować.
Siódma kolejka Hiszpańskiej Primera Division upływa nam pod znakiem naprawdę wielkich hitów tym największym oczywiście wielkie derby Madrytu ale zanim one to parę godzin wcześniej równie ciekawie będzie na San Mames gdzie Bilbao będzie podejmować Valencie. Bilbao po świetnym dwumeczu z Barceloną gdzie zgubiło całą swoją intensywność w grze a raczej zatracili skuteczność pod bramką rywala. Był to zawsze zespół słynący z agresywności, wysokiego pressingi i naciskaniu rywala przez 90 minuty szczególnie gdy grają przed swoją fantastyczną publicznością. Mimo raku tego najważniejszego czyli skuteczności jest to drużyna która u siebie w każdej chwili może odpalić i strzelić kilka bramek szczególnie w takich starciach gdzie zawsze koncentrują się jeszcze bardziej niż zwykle. Nie wyszło z Realem z którym przegrali 1:2 ale potrafili fragmentami niesamowicie przycisnąć. Brak punktów i niska pozycja w tabeli nie bierze się też z braku bramek ale bardziej z postawy w defensywie w tej chwili jest to zespół który stracił już 13 bramek tylko Espanyol ma na koncie o jedno trafienie więcej ale to pokłosie starcia z Realem który strzelił pięć bramek. To jest ich teraz główne zmartwienie bo także w Lidze Europejskiej tracą w łatwy sposób te bramki. Valencia po wykonaniu zadania w poprzednim sezonie czyli miejsce w pierwszej czwórce miała w tym roku poważniej zagrozić wielkiej trójce, ale gdzie nie mogą złapać rytmu. Znaki firmowe tej ekipy to gra u siebie gdzie są piekielnie mocni i dynamika w grze, potrafią szybko wyprowadzać piłkę z linii obronny do ataku, szczególnie świetnie robią to skrzydłowi – kontrami zamykali nie jeden mecz w poprzedni sezonie. Teraz ich gra jak wspomniałem jest mniej stabilna w tym sezonie mieliśmy już typowe spotkania tej ekipy czyli takie w którym wiele się działo włącznie z bramkami. Co ciekawe do tej pory w Primera wiele bramek nie stracili a dziwi mnie to tym bardziej że dla mnie Otamendi to był mózg tej formacji, ale z drugiej strony nie było też rywala z takim potencjałem jak Bilbao a Zenit pokazał w Lidze Mistrzów że ta formacja ma wiele słabych punktów. Wyjazdy w poprzednim sezonie gdzie forma była wyższa to też zdecydowanie więcej bramek traconych. Nie bez znaczenia będzie też dziś absencja bramkarza numer jeden Diego Alvesa oraz dwóch podstawowych defensorów José Gayá i Abdennour. Mecz ekip których po słabym początku remis nie będzie urządzał a jeśli zagrają przynajmniej w jakiejś części w swoim stylu jaki lubią to może to być naprawdę bardzo otwarty mecz i akcja za akcję.
Przed startem rozgrywek opiekun gospodarzy Piotr Stokowiec zapewniał że chce przyciągnąć kibiców ofensywną i ładną dla oka grą swojego zespołu. No i trzeba przyznać nie rzucał słów na wiatr w tej chwili beniaminek to najbardziej overowa ekipa w naszej lidze która potrafi dużo strzelić i sporo stracić różnica miedzy bramkami wynosi +1 (17-16). Tylko w dwóch pierwszych meczach u siebie nie był to zespół tak skuteczny, od tamtej pory 2:1 z Lechem, 3:1 z Ruchem oraz 4:2 z Cracovią czyli tendencja cały czas wznosząca. Przed tygodniem kolejny otwarty mecz z porażką w Gdańsku 3:1. Widziałem niemal wszystkie spotkania beniaminka w tym sezonie i te przytoczone statystyki idealnie obrazują na jakiej taktyce bazuje ta ekipa. Śląsk jak na razie słabo, ich główny problem to bardzo nierówna – po dobrym meczu przychodzi bardzo słaby stąd tak nisko w tabeli. Powrócił też dawny problem czyli duża ilość błędów w defensywie – tylko Ruch i Górnik straciły więcej bramek na ten moment. Warto też dodać że jest to też ekipa grająca otwartą piłkę pod względem średniej bramkowej drugi wynik. Ważna sprawa jest też taka że jak na razie nie ma różnicy w taktyce czy grze jeśli chodzi o dom czy wyjazd w obu przypadkach prawie tyle samo strzelają jak i tracą. Myślę że obi ekipy zagrają na takim samym poziomie jak ostatnio a to się przerodzi w ofensywne spotkanie. W ostatnich trzech spotkaniach tutaj kibice na brak bramek nie mogli narzekać remis 2:2, zwycięstwo gospodarzy 4:0, oraz gości 1:5.
Ósmą kolejkę Angielskiej Premier League rozpoczniemy w Londynie gdzie miejscowa ekipa Crystal Palace będzie podejmować West Brom. Crystal Palace to całkiem inna ekipa patrząc na poprzedni rok i początek sezonu, długo byli kandydatem do spadku wszystko i to dosłownie zmieniło się po przyjściu Pardewa. Zmiana taktyki postawnie na ofensywną grę przyniosło zamierzone rezultaty i tej chwili na pewno nie jest to ekipa do spadku, ba nawet dla mnie mogą namieszać. Brakuje im stabilności w niektórych spotkaniach ale do tej pory czy to z City czy Arsenalem a są to mecze które przegrali na pewno nie byli gorszą ekipą – potrafili naprawdę momentami dyktować tempo gry. O ich ogromny potencjale przekonała się ekipa mistrz Anglii przegrywając na Stamford 1:2. Największa siła tej ekipy płynnie z szybkości i dynamiki swoich akcji. Bolasie, Puncheon, Zaha, Sako to są znaki firmowe Pardewa jeśli chodzi o te atuty – wszyscy potrafią wygrać pojedynek jeden na jeden i naprawdę szaleć w bocznych sektorach. Do tego wszystkiego przyjście do środka Francuza Cabaye dało nowe warianty gry pozycyjnej no i polepszyło w znaczący sposób rozegranie oraz stałe fragmenty.Goście na ławce trenerskiej z Pulisem słyną z tego że potrafią zagrać zamknięte zawody, ta taktyka z ekipami typu Stoke, Watford, Aston Villa zdaje egzamin bo są punkty. Taki zawodów opartych na mocnej defensywie i kontrze jednak nie potrafią zagrać z mocnymi ekipami które dysponują kreatywnością a zdecydowanie do takich ekipa moim zdaniem trzeba zaliczyć Crystal Palace, tym bardziej przed własną publiczności. West Brom z Evertonem, City oraz Chelsea z łatwością stracił po trzy bramki. Dla mnie gospodarze są wyżej formie i mają zdecydowanie kreatywniejszych graczy w drugiej linii co będzie dziś kluczem, do tego u siebie już dwa razy przegrali na trzy mecze rywali mieli trudnych ale na pewno chcą ten bilans poprawić. Oglądałem prawie wszystkie mecze ekipy Crystal w tym sezonie bo dla mnie jest to ekipa którą w każdym meczu można oglądać bo tworzy świetne widowiska dla mnie jeśli utrzymają swój poziom a nawet stać ich na więcej to spotkanie wygrają to spotkanie z niepotrafiącym grać z takimi przeciwnikami West Brom.





