Sen zimowy na boiskach Niemieckiej Bundesligi się zakończył, na obudzenie kibiców od razu zgotowano hit a więc aktualny mistrz kraju i zdecydowany lider tabeli jedzie do Wolfsburga na spotkanie z wiceliderem. Popularne „Wilki” wydają się być jedynym zagrożeniem dla Bayernu chociaż 9 punktów straty to już przewaga którą raczej podopieczni Guardioli nie zgubią. Ważne to spotkanie dla gospodarzy ale raczej wszyscy wiedzą że ich głównym cele jest utrzymanie aktualnej pozycji, przewaga nad grupą pościgową wynosi siedem punktów dużo i mało zważywszy na to że tych zespołów jest dużo a wiec jakaś seria przegranych i mogą wypaść nawet ze strefy pucharowej. Na pewno do poprawy jest gra na wyjazdach gdzie stracili prawie wszystkie punkty do tej pory, bo u siebie bez porażki z dwoma remisami. Wolfsburg formę budował w Kapsztadzie, gdzie wysoko ograł Ajax Cape Town (4:1) i Chippa United (4:3), w ostatnim sparingu Wilki 2:1 ograły drugoligowy Karlsruher S.C. – forma strzelecka jest. Gospodarze poczynili jeden ważny ruch na rynku transferowym odszedł Olic ale na jego miejsce lada dzień powinien pojawić się z Schurrle. Pewne natomiast jest to że trener nie będzie mógł skorzystać z czwórki zawodników: Felipe, Patricka Ochsa, Christiana Träscha i Josuy Guilavoguiego. Przewaga Bayernu jak wspomniałem jest wysoka i może wynieść nawet 12 punktów przy dzisiejszym zwycięstwem. Celem zespołu nie jest mistrzostwo bo to jest niemal pewne a jak najszybsze zagwarantowanie sobie tego tytułu. Chyba tutaj pisać za wiele nie trzeba o stylu, mocnych stronach zespołu bo chyba każdy to wie. Mocnych rywali podczas obozu w Dausze nie mieli pokonali drużyny Katar Star i Al-Hilal po 4:1, a ostatni sparing zakończyli zwycięstwem 5:1 nad VfL Bochum. Podobnie jak u gospodarzy nie wszyscy są zdrowi na tej liście znajdują się Franck Ribery, Rafinha, Javi Martinez, Philipp Lahm i Thiago Alcantara, a w rundzie rewanżowej zabraknie Xherdana Shaqiriego i Pierre-Emila Höjbjerga, którzy opuścili klub. Tak naprawdę forma obu ekip po okresie przygotowawczym jest niewiadomą ale wątpię w to by tutaj było jakiekolwiek badanie siła. Gospodarze jak wspomniałem u siebie nie przegrali i ta statystykę będą chcieli podtrzymać w ofensywie mają kim straszyć i na pewno będą to robić. Dodatkową motywacją dla nich jest to że zagrają dla swojego kolegi który zginał niedawno w wypadku samochodowym. Wolfsburg ma jeszcze jeden dług do spłacenia a mianowicie zeszłoroczną porażkę tutaj aż 1:6. Bayern to zdecydowanie najlepsza ekipa w Niemczach i nie ma co ściemniać mistrza już mają ale takie spotkania są im potrzebna przed walką w Lidze Mistrzów bo na pewno w takich starciach trzeba grać na poważnie przez 90 minut. Wariantów w ofensywie zespól ma mnóstwo i na pewno je wykorzysta tym bardziej że lubią grać z Wolfsburgiem po za wspomnianym zwycięstwem tutaj przed rokiem w takich rozmiarach ten sam wyczyn powtórzyli u siebie dwa sezony temu. Po przerwie jednak nie wydaje mi się by ich defensywa które wysoko nie cenię była już w optymalne formie. Liczę na grad bramek który niech będzie idealnym prognostykiem przed tym co będzie działo się na wiosnę w Niemczech.
Angielska piłka upływa w ostatnich dniach pod znakiem pucharów, dziś przedostatnia odsłona czyli mecz rewanżowy półfinału Capital One Cup pomiędzy Chelsea a Liverpoolem. Pierwsze spotkanie na Anfield zakończyło się bramkowym remisem 1:1 co w lepszej sytuacji stawia oczywiście zespół dzisiejszych gospodarzy, ale to także dobra informacja dla typu który dziś mnie interesuje. Pierwsze spotkanie to duża dominacja Liverpoolu który tak naprawdę powinien to wygrać ale zabrakło tylko skuteczności bo wszystko z grą było OK co tylko potwierdza powrót ekipy Rodgersa do dobrej formy. Zacznijmy jednak od Chelsea która trzy dni temu skompromitowała się w drugim z pucharów przegrywając u siebie z Bradford 2:4 mimo prowadzenia 2:0. Naprawdę ten wynik to był szok chyba dla wszystkich to pokazuje że nawet taka maszynka jak Chelsea może mieć słabszy dzień. Czy dziś będzie podobnie nie sądzę po tym sensacyjnym odpadnięciu dzisiejsze spotkanie jest jedyną drogą by zagrać w tym roku na Wembley i nie będzie w tej ekipie rozluźnienia. Mourinho ma do dyspozycji wszystkich piłkarz i dziś na pewno wyjdzie żelazna jedenastka która w tym sezonie przegrywa bardzo rzadko i gra bardzo skutecznie. Druga spraw to Chelsea ma przewagę i może zagrać to co lubią najbardziej czyli kontry ale na pewno nie ograniczą się tylko do takiego sposobu gry bo to przy takim wyniku pierwszego spotkania na pewno niebezpieczne. Zresztą sam Mourinho stwierdził po tym pierwszym meczu ze jego zespól nie wykorzystał szansy jaką dał im Liverpool grając trójką obrońców chodziło oczywiście o grę skrzydłami ale ten aspekt ma dziś znacznie lepiej funkcjonować. Liverpool jak już wspomniałem wraca na właściwe tory od połowy grudnia nie przegrali żadnego spotkania wliczając wszystkie rozgrywki to spowodowało że powrócili do walki o miejsca premiowane szansą gry w Lidze Mistrzów a dziś powalczą o finał. Podobnie jak w zespole „The Blues” nie ma poważnych ubytków kadrowych no po za Stturidge który jest już zdrowy ale jeszcze nie gotowy na 100% gry a trener nie chce kolejny raz ryzykować. The Reds musi zagrać podobnie jak a pierwszym meczu tylko skutecznie, po tym spotkaniu Rodgers bardzo chwalił grę zespoły z piłką brakło mu tylko tej skuteczności nad którą pracowali ostatnio. Na pewno wynik pierwszego meczu zmusza ich do ataku a na Stamford na pewno nie jest to dobra widomość tym bardziej że nie ukrywajmy Liverpool nadal w defensywie nie jest potęgą i te błędy zawsze w każdym spotkaniu jakieś popełnia. Jestem jednak przekonany że nie przestraszą się rywala i zagrają odważnie bo widać po ich grze ostatnio że znowu cieszą się piłki i ofensywną grą. Bramka dla którejkolwiek z ekip w początkowej fazie spotkania otworzy ten mecz oby tylko udało komuś się szybko strzelić to wtedy o swój typ się nie boję.
Zmieniamy miejsce, rozgrywki ale nie zmieniamy przeciwników tak można rozpocząć analizę spotkania AC Milan – Lazio w ramach ćwierćfinału Pucharu Włoch. W ostatni weekend obie ekipy spotkały się w lidze gdzie wyraźnie lepsi okazali się gracze Lazio wygrywając 3:1, dziś dla mnie patrząc na przebieg tamtego spotkania będzie taki sam a więc znów wpadnie kilka bramek. Zacznijmy od tamtego starcia zakończonego wspomnianym zwycięstwem dzisiejszych gości. Milan grał w piłkę tylko przez pierwsze trzy minuty kiedy to zdobył bramkę od tamtej pory na boisku była tylko jednak ekipa. Cała pierwsza połowa to ciągłe ataki gospodarzy które jednak bramki nie przyniosły a powinny to być co najmniej dwa trafienia. Druga połowa to ataki jeden za drugim i szybkie strzelone dwie bramki warto zobaczyć w jaki sposób przy tych sytuacjach zachowała się linia defensywna Milanu a raczej powiedzieć można gdzie oni byli w ogóle zresztą to jest problem który w ostatnich spotkaniach pojawia się na okrągło wejść w pole karne Mediolańczyków nie stanowi żadnego problemu. Opisując to spotkanie to po prostu to się mogło skończyć na znacznie wyższym wyniku. Czy taki sam obraz powinniśmy oglądać dzisiaj – myślę że tak. Oba zespoły mają niemal te same problemy kadrowe.Milan będzie musiał sobie poradzić bez Daniele Bonery, Stephana El Shaarawy'ego, Matti De Sciglio oraz Cristiana Zapaty. Jeszcze dłuższa lista nieobecnych jest w drużynie Lazio. Na boisku nie pojawią się Felipe Anderson, Edson Braafheid, Michael Ciani, Filip Djordjević, Santiago Gentiletti i Senad Lulić. Ważną tutaj sprawę jest fakt że Inzaghi dostał po ostatniej porażce ultimatum musi dziś wygrać a co to oznacza to nie trzeba za dużo pisać. Będą musieli postawiać na atak zresztą awizowane składy już poniekąd potwierdzają z jakim nastawieniem dziś wyjdą gospodarze tak więc jeśli prowadząc w spotkaniu kompletnie nie potrafią się bronić to co będzie jak będą zostawiać jeszcze więcej miejsca dzisiaj. Najlepsze rozwiązanie to wyjście na prowadzenie Lazio, wtedy to już to będzie spotkanie na wymianę cisów bo na pewno goście zagrają na swoim poziomie. Z drugiej jednak strony Milan myślę że zagra lepiej w ofensywie bo przecież tutaj potencjał naprawdę jest duży a naprawdę łatwiej gra się przed własną publicznością do tego pokonali już tutaj w lidze swojego dzisiejszego rywala 3:1.
Nie odpoczną od siebie zespoły Ath. Bilbao oraz Malagi, po boju w środku tygodnia w ramach pucharu Króla przyszła pora na mecz ligowy a jak by było mało to za trzy przecież rewanż. Pierwsze spotkanie w pucharze zakończyło się na bezbramkowym remisie i za wiele nie działo się w tym starciu, obie ekipy podeszły do tego spotkania po prostu spokojnie i nie chcieli stracić dziś moim zdaniem będzie to całkiem inne spotkanie, zdecydowanie bardziej otwarte. Kurs na over znowu wysoki i zobaczymy jak tym razem będzie. Malaga dalej boryka się z problemami w defensywie niedysponowani nadal są dwa podstawowi defensorzy Antunes 14/1 oraz Sergio Sanchez 12/0 a niepewny występ jest kluczowego zawodnika dla tej formacji Wellingtona który niby wyleczył już uraz ale nawet jak zagra to jego forma jest niewidomą (ostatnie spotkanie 13 grudnia). Właśnie od tego momentu solidna Malaga w defensywie zaczęła w prosty sposób tracić bramki. Wystarczy popatrzeć na bramki ze starcia z Sevilla przecież tam był wielki chaos. Słabszy okres spowodował że wypadli z miejsca pucharowego a jeszcze gorsza informacja jest taka że wszyscy przed nimi wygrali swojej spotkania w tej kolejce a więc na ten moment do Villarreal tracą siedem oczek. Bilbao już można określić największym rozczarowaniem sezonu, zespól który rozegrała kapitalny poprzedni sezon w obecnej kampanii jest bliżej strefy spadkowej niż jakkolwiek pucharów. Mają duże problemy zaczynają od ofensywy a kończąc na defensywie. W przypadku tej pierwszej formacji to jakieś przebłyski starej dobrej, szybkiej kombinacyjne gry w tym sezonie były. Najgorsze jest to ze żadnej poprawy nie ma w defensywie a śmiem nawet powiedzieć ze jest coraz gorzej. Nie potrafią bronić nawet u siebie a to był ich atut jeszcze rok temu. Najlepszym obrazem zobaczenia ich nieporadności na tyłach jest po prostu oglądniecie sobie sposobu w jaki te bramki po prostu tracą. Ostatnio u siebie przegrali trzy mecze z rzędu w bardzo kiepskim stylu co kibicom bardzo się nie spodobało tak więc mają coś nie tylko sobie do udowodnienia nie ma opcji by dziś przez jakikolwiek moment meczu nie atakowali. Istotną zmianą w porównaniu do starcia puchowego będzie to że w obu ekipach do wyjściowych jedenastek wrócą podstawowi gracze ofensywni a ich brak w tym starciu był widoczny dlatego zdecydowałem się znowu na bramki w tym starciu, a do tego sytuacja w lidze zmusza ich poniekąd do zagrania o pełną pulę.
Klasycznie godzinna 15:00 i swoją kolej ma Włoska Seria A w tym zestawieniu spotkań najciekawiej będzie w Mediolanie gdzie ekipa Interu spotka się z Torino. Obie ekipy jak na razie rozczarowują swoimi wynikami i dla obu będzie to ważne spotkanie w kontekście walki o górne lokaty. Inter z dorobkiem 26 punktów zajmuje ósmą lokatę tracą do trzeciego Lazio osiem punktów czyli dużo a celem jest powrót do Ligi Mistrzów. Na szczęście w grze zespołu widać duży progres a to za sprawą nowego/starego szkoleniowca Manciniego. Największe plus to przede wszystkim zawodnicy są bardziej aktywni i jest więcej ruchu z przodu a to od razu przekłada się na bramki oraz punkty. Cały czas wysoką formę utrzymuje Icardi, Guarin rozegrał wreszcie świetne spotkanie i od razu Inter wygrał z Genoa 3:1. Największe zagrożenie jednak z każdym meczem będzie pochodziło ze skrzydeł gdzie dwa nowe nabytki Podolski, Shaqiri coraz lepiej się rozumieją. Z obroną jest za to ciągle problem i w praktycznie w każdym spotkaniu dopuszcza rywali do co najmniej kilku dogodnych sytuacji, zresztą 25 bramek jest z czołowej ósemki najgorszym wynikiem. W barwach Nerazzurrich zabraknie Medela, Jesusa, Campagnaro i Nagatomo. Torino jeszcze bardziej zawodzi w swoim dorobku mają 22 punkty – przewaga nad strefą spadkową wynosi tylko cztery oczka. Na pewno zespół gdzieś zatracił swoją skuteczność z poprzedniego sezonu chociaż ostatnio jakby w tym aspekcie już było lepiej min. trzy bramki strzelone Cesenie na wyjeździe. Naprawdę patrząc na skład w ofensywie to wszystko jest OK: Quagliarella, Martínez, Amauri, López to na pewno gracze którzy bramki seriami potrafią zdobywać potrzeba trochę szczęścia i po prostu przełamania. Mimo wszystko widać problemy z formą kto oglądał spotkanie z Lazio w pucharze (Torino zagrało dość mocnym składem, Lazio dużo rezerwowych ) ten widział różnice gospodarze cisnęli przez całe spotkanie i wynik 3:1 to najmniejszy rozmiar kary. Obie ekipy gonią czołówkę i remis nikogo tutaj nie zadowoli, do tego dyspozycja obu ekip w defensywie pozostawia wiele do życzenia, tak więc gram na bramki i liczę na powtórkę takich wyników jak 3:3 czy 2:2 z ostatnich sezonów.
Standardowo Niedzielne zmagania w Hiszpańskiej Primera Division rozpoczniemy w południe do boju wówczas staną zespoły walczące o ligowy a dokładnie na Estadio Municipal de Riazor gdzie swoje spotkania rozgrywa tegoroczny beniaminek La Coruna przejeżdża zespół Granady. Powtórzę już po raz kolejny spotkania dwóch ekip które walczą o ligowy byt na tym etapie rozgrywek, będące mało skuteczne nie koniecznie muszą oznaczać że bramek w takim starciu nie będzie. Często takie stwierdzenie bierze w łeb i tak wysoki kurs na over okazuje się być strzałem w dziesiątkę i z takiego założenia wychodzę dzisiaj. Deportivo ostatnio nie miało nic do powiedzenia w starciu z Barceloną, nie potrafi bronić wyniku pierwszy jak zwykle prosty błąd skończył się stratą bramki a dalej to już poszło, Kilka razy potrafili wyjść fajnie z kontrą. Przed własną publicznością dają dość otwartą piłkę w 10 spotkaniach 10 bramek strzelonych przy 18 straconych czyli średnia naprawdę świetna i zdecydowanie oba wynik są lepsze od tych wyjazdowych. Nad strefą spadkową mają tylko punkt przewagi czyli tak naprawdę nic patrząc na ten ścisk w dolnych rejonach tabeli. Granda ostatnie zwycięstwo zanotowała uwaga 20 września od tamtej pory żadnej wygranej dlatego ostatnia pozycja z mizernym dorobkiem 14 punktów nie dziwi. Na ich szczęście rywale notują podobne serię i przy dzisiejszym zwycięstwem będą mieli okazję nawet na opuszczenie strefy spadkowej ale da im to tylko zwycięstw, remis dalej będzie oznaczał ostatnie miejsce. Jedynym pozytywnym aspektem przed tym spotkaniem jest to że mają nowego trener a w Hiszpanii efekt nowej miotły działa naprawdę często. Tak więc Deportivo nie może w takim starciu u siebie się bronić i jestem w 100% przekonany że z takim nastawieniem po prostu na ten mecz nie wyjdą. Zaatakują a wówczas jak zwykle zostawią dużo miejsca w tyłach a do tego jeszcze to indywidualne błędy defensorów. Granada tym bardziej nie może sobie pozwolić na zachowawcza grę bo z kim jak nie bezpośrednim rywalem maja zdobywać punkty i nie mówię tu o jednym punkciku przy ich sytuacji w takich starciach trzeba zacząć dopisywać do swojego dorobku trzy oczka. Mankamenty są dwa atak i obrona czyli całe piłkarskie abecadło z tym że jakieś kroki w aspekcie ofensywnymi widać ze starają się poczynić sprowadzając nowych graczy. Oczywiście ten mecz może skończyć nudnym 0:0 lub skromny zwycięstwem ale jakoś tak mi się tutaj widzi naprawdę wymiana ciosów od początku a jak już bramka padnie dla którejś z ekip to myślę że stanie się to mecz w którym tych bramek trochę wpadnie.
We Włoszech rozpoczynamy w ten weekend rundę rewanżową i nie będzie brakowało bardzo ciekawych spotkań a wszystko rozpoczniemy dziś w Rzymie gdzie Lazio będzie podejmować AC Milan, czyli starcie zespołów walczących o szansę gry w Lidze Mistrzów. Gospodarze rozgrywają bardzo dobry sezon a co najważniejsze są w grze o miejsce na podium i powrót do Ligi Mistrzów. Aktualnie zajmują miejsce numer pięć ale ich strata do Napoli wynosi tylko dwa oczka. Właśnie z tym rywalem zakończyli w ostatniej kolejce świetną serię przegrywają na własnym stadionie 0:1, dlatego tez spadli z trzeciego miejsca. Każde spotkanie jest w tej chwili bardzo ważne gdyż grupa pościgowa jest bardzo długa. W bardzo dobre formie jest linia ataku jak już wygrywają to robią to bardzo przekonywującym stopniu zazwyczaj strzelając po trzy bramki, potwierdzeniem tych słów jest remis 2:2 z Romą oraz zwycięstwo w pucharze z Torino 1:3 oba mecze na wyjeździe z zespołami potrafiącym się świetnie bronić. Pod względem strzelonych bramek ustępując tylko Juve i Napol a mają tych bramek w dorobku 33, w defensywie szału nie ma z pierwszej ósemki tylko ich rywal Napoli stracił więcej. Jak by tego było mało to trener ma duże problemy kadrowe przed tym starciem dotycząc głównie formacji defensywnych, z różnych powodów na boisku dziś nie zobaczymy: De Vrij, Ciani, Braafheid, Gentiletti, Lulic, Biglia i Felipe Anderson. W Milanie robi są gorącą coraz głośnie mówi się o posadzie Pippo który jedna zachowuje spokój i robi dalej swoje by przywrócić zespołowi właściwe miejsce. Jednak w kwestii walki o trzecie miejsce robi się nieciekawie do Napoi tracą już siedem oczek i tak naprawdę to spotkanie jest poniekąd być albo nie być jeśli przegrają to moim zdaniem już ten straty nie odrobią nie przy takich chwiejnej formie. Oczywiście mieli okres dobrej gry byli przecież nawet przez pewien okres na trzecim miejscu jednak coraz częściej zaczynają się pojawią na nowo problemy w defensywie szczególnie na wyjazdach, z drugiej strony w delegacji są zespołem skuteczniejszym. Do ataku też trzeba mieć zastrzeżenia ale tutaj akurat jest jakość piłkarska która musi się po prostu przełamać. Podobnie jak u gospodarzy wiele ubytków kadrowych. Ze składu wypadli bardzo ważni defensorzy De Sciglio, Rami, Bonera, Zapata oraz defensywny pomocnik de Jong. Tak więc waga spotkania, fakt ze remis nikogo tutaj nie zadawala po ostatnich porażkach, sposób gry oraz problemy w defensywie zdecydowanie skłaniają do pogrania tutaj na bramki.
Po Realu oraz Barcelonie jako trzeci zespół w tej kolejce do rywalizacji przystąpią kolejny z faworytów do tytułu mistrzowskiego aktualny obrońca tego trofeum Atletico Madryt, które na Calderon będzie podejmowało Vallecano a więc mini derby Madrytu. Gospodarze będą znać wyniki swoich rywali ale dla nich te rezultaty nie będą miały żadnego znaczenia bo i tak musza gonić oraz uciekać bo do walki o mistrza na tym etapie rozgrywek włączyły się jeszcze dwie ekipy. Atletico ma za sobą ciężki okres który się jeszcze nie zakończył dwumecz z Realem a teraz potyczka z Barceloną w ramach Pucharu Króla. Pierwsze spotkanie przegrali na Camp Nou tylko 1:0 a więc sprawa awansu nadal otwarta a o tym kto awansuje dalej dowiemy się w rozpoczynjącym się tygodniu. Tak więc zespół gra teraz cały czas co trzy, na pewno jest to jakiś problem dla zawodników i rotacja jest potrzebna tym bardziej ze wszyscy pamiętamy poprzedni sezon i brak sił w samej końcówce sezonu gdzie trzeba było godzić Ligę Mistrzów i Ligę. Tym razem trener Simeone stawia na rotację bo pozwala mu na to szersza kadra. Na pewno odejście Costy nie pozbawiło go opcji w ofensywnie a nawet przyjście nowych graczy dało mu większe pole manewru nie tylko kadrowo ale także taktycznie. Zauważalna na pewno jest nieco słabsza postawa w defensywie 18 bramek straconych to w tej chwili z czołowej szóstki najgorszy wynik. U siebie szczególnie problemy z zachowaniem czystego konta mieli z zespołami które przyjechały tutaj nieprzestraszone dwójka z beniaminków strzelała tutaj bramki, na pewno z takim nastawieniem przejdzie dzisiejszy rywal który po prostu nie lubi grać defensywie a do tego dla nich to ważne derby. Vallecano będzie tutaj szukało na 100% niespodzianki a już na pewno nie zrezygnują ze swojego stylu gry, nie będą się bali tutaj zaatakować tym bardziej że jak wspomniałem gospodarze tak pewni w defensywie jak przed rokiem nie są a do tego zmęczenie na pewno ostatnim spotkaniem jest. Może tak skuteczni nie są ale dalej dużo sytuacji sobie kreują. Kolejna z cech tego zespołu to dla nich remisy praktycznie nie istnieją do końca grają o wszystko albo o nic na swym koncie tylko dwa remisy. Dla mnie to typowy zespół środka tabeli i na takiej pozycji aktualnie się znajdują, przewaga nad strefą spadkową to siedem punkty a nie ukrywamy dla nich cel jak na razie to spokojne budowanie przewagi nad tą grupą. Szczególnie dobrze czują się na wyjazdach patrząc na to ile punktów zdobyli u siebie jest to ponad połowa mniej niż w delegacji, a w zestawieniu wyjazdowym tylko cztery ekipy spisują się lepiej. Jedną z ważnych kwestii w tym typie są dotychczasowo pojedynki tych ekip przed rokiem gospodarze wygrali tutaj aż 5:0 w rewanżu również dużo bramek i 2:4 dla gości. Dwa sezony temu na Calderon kolejny festiwal strzelecki i wynik 4:3.
Lider tabeli Real Madryt będzie dziś bronił swojej pozycji na terenie beniaminka z Cordoby, faworyta oczywiście w takich spotkaniach nie trudno wskazać. Zacznijmy od ekipy „Królewskich”, którzy po odpadnięciu z Pucharu Króla mają w tym sezonie tylko dwa cele do zrealizowania czyli Liga Mistrzów oraz Primera Division. Jak powiedział Ronaldo odpadnięcie z rozgrywek pucharów jest szczęściem w nieszczęściu daje im to możliwość w tej chwili na tygodniowe przygotowywanie się do spotkań ligowych. Sam Carlo powiedział na konferencji przed tym spotkaniem że taki okres daje im znacznie więcej możliwości na lepsze przygotowanie zespołu do spotkania a także poprawę kilku mankamentów w grze zespołu – po prostu jest to komfort dla trenera i nikt tego nie ukrywa. W ostatnim spotkaniu z Getafe Real pokazał nieziemską moc w ofensywie kiedy to potrzebowali tylko 15 minut przyspieszenia i strzelili trzy bramki. Wiele osób widziało w tej ekipy jakiś kryzys ale ja go nie widzę patrząc na ich grę kontry to ich niesamowity atut nie ważne z kim i gdzie szybkość tych akcji i skuteczność jest niesamowita. Real wychodzący na prowadzenie to zespół który wówczas potrafili to do bólu wykorzystać stąd dla nich problemem strzelenie trzech bramek w każdej chwili nie jest dużym wyzywaniem. Rotacji w składzie raczej znowu nie będzie po za nieobecnym z powodu urazów Isco, Pepe oraz Morica. Cordoba bardzo dobrymi występami w 2015 roku opuściła strefę spadkową a dały im to zwycięstwa z Granadą 2:0, Vallecano 0:1 oraz remis z Eibarem 1:1. Trzeba tą drogą iść bo przewaga nad zagrożoną strefą to tylko dwa oczka, jak szybko wyszli z tej strefy tak szybko mogą do niej powrócić. Wiadomo z takim rywalem jak Real trzeba zagrać doskonałe 90 minuty nie tylko w defensywie ale na całym boisku oczywiście trener zdaje sobie sprawę że będzie to mega trudne zadanie ale na pewno nie wyjdą dziś na boisko przestraszenie i bez woli walki. Szkoleniowiec jednak powodów do zadowolenia na pewno nie ma przed takim mecze posypała mu się linia defensywna z której wylecieli najbardziej doświadczeni gracze. Na liście kontuzjowanych znajdują się tacy gracze jak: Íñigo López 16/0, Luso 9/0, Iago Bouzón 4/0 oraz zawieszony za kartki Edu Campabadal 10/0. Linia pomocy też ucierpiał Fidel Chaves 13/1, powołanie do reprezentacji: Patrick Ekeng 10/1, oraz nie może zagrać przez zapisy w kontrakcie: Borja García 17/1. Goście mimo wszystko łatwo tutaj do strzelenia pierwsze bramki nie będą mieli jak już im się to uda to widzę podobny scenariuszu do ostatnich starć.
Wydarzenie weekendu na piłkarskich boiskach rozegra się w Angielskiej Premier League a dokładnie na Etihad Stadium gdzie miejscowa ekipa City będzie podejmowała gości z Londynu Arsenal. Naturalną rzeczą tutaj oczywiście wydają się bramki, wiadomo tylko piłka nożna ale raczej tu ich nie powinno zabraknąć. Zacznijmy od tego jest to spotkanie kończące tą serie spotkań a więc obie ekipy znają wyniki swoich głównych rywal. Dla City smutną wiadomością jest wysokie zwycięstwo Chelsea nad Swansea a to jest główny rywal „Obywateli” w walce o obronę tytułu mistrzowskiego do którego tracą na ten moment pięć punktów. Kanonierzy znowu mieli aspirację na walkę o mistrza a kończy się jak zwykle walką o miejsce premiowane grą w Lidze Mistrzów i znowu będzie to walka do końca ale znacznie trudniejsza. Wynika to z faktu ze do rywalizacja o miejsca 3-4 włączyły się takie ekipy jak Liverpool, Manu, Southampton, Tottenham a nawet West Ham ktoś z tego wyścigu zapewne niedługo wypadnie ale miejsca są i tak dwa a chętnych sześciu. Wszyscy konkurencji Arsenalu wygrali w tej kolejce. Tak więc remis a tym bardziej porażka dla obu ekip nie wchodzi w rachubę nie przy takich wynikach rywali i ich pozycji w tabeli to już jeden z powodów gry na bramki. Jednak najważniejsza kwestia to forma obu ekip oraz ich styl gry. City po powrocie Silvy zyskała jeszcze większą moc w ofensywie, druga linia zyskała niesamowitą kreatywność i technikę, skrzydła w postaci Milera oraz Navas będą dzisiaj ostro kręcić szczególnie po prawej stronie gdzie zagra Chambers który moim zdaniem dziś z takimi rywalem na tej pozycji sobie nie poradzi bo już nie raz w tym sezonie z szybkimi i technicznymi graczami został objeżdżany. Do wyjściowego składu wróci najprawdopodobniej Aguero. Tak więc zestawienie Silva-Navas, Milner, Aguro przy środkowych defensorach Merte – Kościelny nie wróży Kanonierom łatwej pracy. Obaj panowie będę na pewno będą przegrywać pojedynki szybkościowe i na zwrotność nawet Kościelny który przez liczne kontuzje nie może złapać równej formy. Wiadomo najsłabszą formacja gości jest defensywa nawet tego Wenger nie ukrywa ale nie mówi tego wprost ale jeśli szuka się klasowego obrońców to wiadomo o co chodzi, z tym szukaniem to mu trochę schodzi ale to jego problem. Druga linia też pod dyktando City Fernandinho, Fernando i Lampard ktoś z tej trójki usiądzie na ławce kto by to nie był to i tak siłą oraz doświadczeniem przebija drugą linię Kanonierów. Podobnie jak u gości najsłabszą formacją gospodarzy jest defensywa mają tam świetnych grajków ale mają w niektórych spotkaniach za dużo przestojów zresztą jak cały zespół ile to już razy w tym sezonie prowadząc dwiema bramkami tracili punkty wynika to z prostego faktu oni bronić wyniku nie potrafią i tyle. Na pewno będą mieli dziś dużo pracy głównie z Sanchezem który jest w kapitalnej formie, biega, strzela, walczy po prostu robi wszystko na boisku a co ważniejsze niemal wszystko mu wychodzi. Tak naprawdę długie rozpisywanie nie ma tutaj sensu kto widział kilka spotkań obu ekip w tym sezonie ten wie jakiego spotkania możemy się spodziewać. Warto tylko przytoczyć ostatnią konfrontację tutaj zakończoną wynikiem 6:3 oraz pierwszy mecz tego sezony w Londynie i remis 2:2.




