Już na starcie Niedzielnych zmagań kibicom Włoskiej Seria A zgotowano deser, w Rzymie miejscowa ekipa Lazio będzie podejmowała Napoli. Gospodarze rozgrywają bardzo dobry sezon a co najważniejsze realizują swój plan który jest prosty miejsce na podium i powrót do Ligi Mistrzów. Aktualnie to miejsce jest przez nich zajmowane a dokładnie rzecz ujmując z dorobkiem 31 punktów zajmują trzecie miejsce. Ich przewaga jest jednak żadna wynosi tylko punkt nad dzisiejszym rywalem oraz Sampdorią. Do tego wszystkiego trzeba wspomnieć o całej grupie pościgowej zaczynając od miejsca numer 10. Jednak zespół jeśli marzy o Lidze Mistrzów musi skupiać się na sobie i robią to bardzo dobrze, ostatnią porażkę zanotowali końcem Listopada przegrywając wówczas z Juve. Od tamtej pory trzy zwycięstwa w lidze, dwa w pucharze i dwa remisy. W bardzo dobre formie jest linia ataku jak już wygrywają to robią to bardzo przekonywującym stopniu zazwyczaj strzelając po trzy bramki, potwierdzeniem tych słów jest remis 2:2 z Romą oraz zwycięstwo w pucharze z Torino 1:3 oba mecze na wyjeździe z zespołami potrafiącym się świetnie bronić. Pod względem strzelonych bramek ustępując tylko Juve a mają tych bramek w dorobku 33, w defensywie szału nie ma z pierwszej ósemki tylko ich dzisiejszy przeciwnik stracił więcej. Jak by tego było mało to trener ma duże problemy kadrowe przed tym starciem dotycząc głównie formacji defensywnych, z różnych powodów na boisku dziś nie zobaczymy: Marchetti, De Vrij, Ederson, Gonzalez, Ciani, Braafheid, Gentiletti, Lulic i Anderson. Napoli miało walczyć i mistrza a tutaj szykuje się zacięta walka o miejsce premiowane grą w Lidze Mistrzów a drugi sezon z rzędu bez tych rozgrywek to będzie dla nich katastrofa, patrząc na ich kadrę. Jak wspomniałem do Lazio tracą tylko punkt, ale od początku sezonu ich problemem jest brak stabilizacji formy, rozegrali kilka świetnych spotkań po których przychodziły idiotyczne stracone punkty. Jak to Napoli sporo tych bramek tracą ale wyniki to głównie z ich ofensywnego usposobienia i jak mają dobry dzień to w ofensywnie są wstanie przeciwstawić się każdej defensywie. Ostatnio przegrali u siebie prestiżowy mecz z Juve i proszę sobie zobaczyć jak zachowywała się defensywa przy straconych bramkach. Ostatnia bramka pokazuje że jest to też zespół który nie boi się atakować gdy przegrywa co otwiera szanse na takie kontry jak ta. Zmierzą się dwie ekipy mające potencjał w ataku, lubiące atakować oraz posiadające tak jak wspomniałem najgorsze defensywny patrząc na pierwsza ósemkę w lidze, do tego jeszcze te problemy kadrowe gospodarzy oraz wynik z poprzedniego roku 2:4 – tak więc bramki to chyba najlepsza opcja.
Niedzielne zmagania w Hiszpańskiej Primera Division rozpoczniemy jak zwykle w południe polskiego czasu a zaczniemy od mini derbów Madrytu, na Coliseum Alfonso Perez gdzie swoje mecze rozgrywa miejscowa ekipa Getafe przyjeżdża lider rozgrywek. Bramki w meczu Realu to standardowa procedura a dziś po ostatnich mega ciężkich meczach myślę że „Królewscy” będą chcieli sobie postrzelać, rywal może i jest trudny ale ja tu widzę dużą dominację gości. Wszyscy przez ostatnie występy widzą kryzys w Realu oraz zmęczenie zespołu ale czy tak do końca jest. Z Valencią na bardzo trudnym terenie Real przegrał przez nieskuteczność nie przez to że grał bardzo słabo, dwumecz z Atletico to porażka tylko po koszmarnych błędach defensywy żadnej bramki tak naprawdę nie Atletico nie strzeliło po super wypracowywanych akacjach. Kto oglądał szczególnie rewanż na Santiago na pewno nie widział w pierwszej połowie zespołu który gra źle a wręcz przeciwnie cisnęli strasznie. Oczywiście są mankamenty w ich grze których jeszcze nie dawno nie było, pierwszy to te indywidualne błędy w defensywie, druga to słabsza skuteczność zespołu bo nawet z Atletico czyli najlepiej broniącym zespołem w Europie stworzyli sobie dużo sytuacji bramkowych szczególnie mam tu na myśli mecz u siebie. Nie ukrywajmy Getafe to nie ten sam poziom. Carlo na konferencji powiedział że po niektórych zawodnikach widać małom zadyszkę ale w najbliższym czasie takiego natłoku spotkań nie będzie i da niektórym zawodnikom odpocząć. Dziś według gazet ma wyjść jednak żelazna jedenastka to pokazuje że Carlo traktuje rywala i ten mecz bardzo poważnie bo zdaje sobie sprawę że po odpadnięciu z pucharu zespół potrzebuje solidnego występu. Ja po prostu nie widzę żadnego wielkiego kryzysu w grze aktualnego lider tabeli po za indywidualnym błędami. Getafe jest wymagającym rywalem który zapewne postawi na prostą taktykę czyli bronimy się cała jedenastką i czekamy na kontry tak jak to miało miejsce z Barceloną kiedy to sensacyjnie zremisowali 0:0, ale kto widział tamto spotkanie ten wie co wyprawiał na bramce bramkarza Getafe bronił niesamowicie a z drugiej strony jak już czegoś nie mógł wyciągnąć to zawodnicy Barcelony sami pudłowali niemiłosiernie. Wcale w tamtym meczu tak dobrze na tyłach nie zagrali, na pewno jak Real szybko tutaj strzeli bramkę to ten mecz po prostu zrobi się otwarty innego scenariusza nie ma. Podopiecznych Ancelottiego stać tutaj na cztery bramki ale myślę że Getafe coś od siebie dorzuci bo przecież grają u siebie z nowym trenerem, do tego derby tak więc walki im na pewno odmówić nie będzie można i zapewne cały czas bronić się nie będą.
Manchester United ostatnimi występami stracił trzecie miejsce w lidze a co gorsza pozwolił grupie pościgowa zbliżyć się na kilka punktów, o przełamanie i powrót na trzecie miejsce powalczą dzisiaj na terenie beniaminka QPR. Jak patrzę na QPR które wraca do Premier League zawsze rodzi mi się jedna myśli znowu zlepek dobrych grajków w przeszłości ma im dać dobre miejsce a jak zwykle kończy się powrotem na zaplecze. Jak na razie ten scenariusz się sprawdza 19 punktów i przedostatnie miejsce w tabeli, widziałem ich kilka spotkań w tym sezonie i ich gra momentami to jakiś żart, bardzo dobrze pamiętam pierwsza połowę starcia z Arsenalem gdzie wybijali piłkę byle gdzie i nie potrafili podać piłki do swojego partnera oddalonego o dwa metry, taki obraz gry widzieliśmy także w starciach z tymi nieco słabszymi. Oczywiście mieli kilka naprawdę dobrych spotkań ale więcej było tych gorszych. Wystarczy popatrzeć na defensywę R. Dunne, R. Ferdinand czy C. Hill to panowie którzy kończąc karierę a stanowią o sile defensywnej tej ekipy której nie ma tak na marginesie – 37 bramek straconych to oczywiście najgorszy bilans. Pzytywów mogą szukać tylko w jednym grze u siebie gdzie naprawdę idzie im bardzo dobrze bilans 5-4-2. Ostatnio jednak dwa katastrofalne spotkania najpierw porażka pucharowa u siebie 3:0 z Sheffield a następnie z Burnley 2:1, ciężko szukać pozytywów przed dzisiejszym starciem no po za tym że to mecz u siebie. Czerwone Diabły po bardzo dobrym okresie złapali mały kryzys wyjazdowe remisy z Tottenhamem oraz Stoke oraz ostatnio porażka ze Świętymi przed własną publicznością spowodowały spadek na czwarte miejsce i z ich przewagi nad grupą pościgową nie zostało nic. Zacięli się w ofensywie a dokładnie rzecz mówiąc w skuteczności bo sytuacji w tych spotkaniach stworzyli sobie sporo i to takich po których bramki musiały wpaść, cały czas jednak potrzebują czasu to widać że niektóre nowe nabytki jeszcze się nie zaaklimatyzowały szczególnie mam tu na myśli Angela który przez kontuzje stracił trochę spotkań a gracz to na pewno wysokich lotów który potrafi sam wygrać mecz. Po za tym w każdym aspekcie cały czas pracują i widać poprawę dziś muszą zagrać z takim samym zaangażowaniem jak ostatnio tylko poprawić skuteczność a o dopisanie trzech kolejnych pewnych punktów będzie wówczas formalnością. Na pewno jest to dobry rywal by przełamać tą niemoc w pierwszym spotkaniu” Czerwone Diabły” wygrały gładko 4:0 a mogło być znacznie wyżej a jeszcze warto dodać że w tamtym okresie to szukali jeszcze formy.
Gospodarze w dołku zespół od sześciu kolejek nie zanotowało zwycięstwa co gorsza przegrał spotkania z rywalami bezpośrednią walczącymi z nimi o ligowy byt. Wobec tego cierpliwość kibiców powoli się kończy i dziś przez pierwsze 8 minut planowany jest bojkot właściciela klubu, swoje na pieńku ma także już trener. Nie ma co się temu dziwić ich gra faktycznie momentami wygląda bardzo źle szczególnie martwi ta niesamowita nieskuteczność. Na razie zajmują bezpieczną 13 lokatę ale ścisk na dole jest duży, ich przewaga nad strefą spadkową wynosi zaledwie trzy oczka. Liverpool znajduje się w zgoła innym nastroju w ich wypadku kibice coraz bardziej się cieszą forma zespołu, który po słabym początku pnie się w górę tabeli zajmując już ósme miejsce ale co ważniejsze do czwartego miejsca tracą już tylko pięć punktów. Jest to dla nich ważne spotkanie bo ich głównych rywali czekają trudne wyjazdy i na pewno ktoś straci punkty dlatego oni na taki scenariusz nie mogą sobie pozwolić. Warto tutaj pójść w stronę bramek jak wspomniałem gospodarze grają pod ciśnieniem kibiców którzy mimo że rywal z górnej półki oczekują wreszcie zwycięstwa tym bardziej że potrafili pokonać w tym sezonie Liverpool na Anfield 0:1. Oznacza to jedno musza zagrać odważniej a z tym u nich ostatnio krucho do sytuacji w miarę dochodzą ale rażą nieskutecznością a w ataku mają naprawdę fajne nazwiska Benteke, Weimann, G. Agbonlahor na pewno nie są to anonimowi gracze szczególnie Belg. Pocieszające jest to że przeciwko Liverpoolowi potrafią grać skutecznie i może do takiej gry dziś wróć tym bardziej że goście mimo że ich forma zwyżkuje nadal w defensywie potrafią popełniać proste błędy. Mimo wszystko to goście będą tutaj wyraźnym faworytem bo jak wspomniałem ich forma cały czas idzie w górę, świadczą o tym nie tylko wyniki ale gra. „Zaczynamy wracać do płynności naszej gry i to przynosi nam pozytywne wyniki. Konsekwentnie się bronimy i tworzymy sobie okazje do zdobycia gola. Po trudnym okresie rośnie nasza pewność siebie” – to słowa opiekuna ”The Reds”. Dobre informacje to także kadry obu ekip na dzisiejsze spotkanie, otóż trener gospodarze ma duży problem w defensywie gdzie wypada mu trzech graczy lider tej formacji a zarazem kapitan R. Vlaar 12/0, P. Senderos 8/0 oraz C. Clark 14/1warto tutaj dodać ze jest to trójka najbardziej doświadczonych obrońców. Liverpool takich problemów ze zestawieniem linii defensywnej nie będzie miał ale bez kilku braków się nie obyło: Steven Gerrard, Adam LallanA, Joe Allen i Bradley Jones. Nie zobaczymy także Kolo Toure przebywającego obecnie z kadrą narodową Wybrzeża Kości Słoniowej. Do składu po odpoczynku wróci Sterling, najbardziej trenera jednak cieszy powrót do treningów Daniela Sturridge’a i Glena Johnsona – dziś raczej nie wystąpią ale to dobry znak przed kolejnymi spotkaniami.
Takie bezpośrednie spotkania mogą okazać się kluczowe w walce o ligowy byt z takim nastawieniem wyjdą dziś gracze Burnley oraz Crystal Palace gdyż obie ekipy są w gronie tych zespołów które będą walczyć o pozostanie w elicie. Obecnie obie ekipy zgromadziły tyle samo punktów a dokładnie mówić po 20 to daje im bezpieczną pozycję ale przewaga nad strefą spadkowa to tylko jedno oczko. Kurs jak zwykle w takich spotkania na over wzrasta niesamowicie a ja po raz kolejny z tym nie zgadzam tym bardziej że widziałem obie ekipy ostatnio w akcji. Gospodarze przywieźli z ostatnich dwóch wyjazdów dwa punkty ale bardzo cenne bo grali z City oraz Newcastle co ważniejsze strzelili w tych dwóch starciach aż piec bramek ale tyle samo stracili to pokazuje że formie strzeleckiej są bardzo dobrej gorzej z tym jest na tyłach 33 bramki stracone jest drugim najgorszym wynikiem. Jeszcze ważniejsze spotkanie rozegrali w ostatniej kolejce wygrywając bardzo istotny mecz z QPR u siebie 2:1. Te wyniki bardzo dobrze wpłynęły na atmosferę w zespole i na pewno są na fali wznoszącej którą będą chcieli jak najdłużej podtrzymać a już na pewno w tym starciu. Patrząc na te ostatnie występy to nie wydaje mi się by zmienili podejście gry tym bardziej grając u siebie a tym głównym aspektem było zaatakowanie rywala. Jeśli odrabia się dwie bramki straty na Eithad oraz w Newcastle trzy razy doprowadza do remisu to pokazuje że znajdują się pod ścianą potrafią grać do przodu dlatego warto ten schemat wypróbować od początku co pokazali już z QPR szybko wychodząc na prowadzenie, podobnie było z Tottenhamem w pucharze gdzie prowadzili już 0:2 po 10 minutach ale wówczas w tym spotkaniu zawiodła obrona. Crystal Palace też nie błyszczy w grze destrukcyjnej tylko dwie bramki mniej stracone ale są trochę lepsi w ofensywie ale to jeszcze statystyki za byłego trenera. Otóż od dwóch tygodni nowym opiekunem zespołu został Alan Pardew ulubieniec kibiców który zanotował wejście smoka najpierw w pucharze wygrał gładko 4:0 z Dover, pokaz nowej siły zespoły zobaczyliśmy natomiast w starciu z Totkami. Jak zapowiadał przed tym meczem derbowym mimo walki o utrzymanie jego zespół nie będzie skupiał się na defensywie a na ataku i ta taktyka była kluczem do sukcesu. Wysoki pressing, agresja, gra skrzydłami dały im zasłużone zwycięstwo 2:1. Byli zespołem zdecydowanie lepszym szczególnie imponowali w ofensywie gdzie potrafili zagrać bardzo ciekawie. Z tego stylu na pewno nie zrezygnują czego dowodem jest wzmocnienie linii ataku wypożyczonym a Arsenalu Sanogo, do pierwszego składu wróci Zaha który z Tottenhamem wszedł w drugiej połowie i robią ogromne zamieszanie. Widać ze przyjście nowego trenera dało im nową motywacje.
19-tą kolejkę Hiszpańskiej Primera Division rozpoczniemy od starcia dwóch beniaminków a dokładnie rzecz ujmując Cordoba przed własną publicznością będzie podejmowała ekipę Eibar. Jak na razie w lepszej sytuacji jest ekipa gości, która jak na beniaminka radzi sobie świetnie. Na półmetku rozgrywek plasują się ósmej lokacie ze stratą zaledwie pięciu punktów do pozycji dającej prawo startu w eliminacjach do Ligi Europy. W najwyższej klasie rozgrywkowej grają pierwszy raz i od razu regularnie zdobywają punkty . Biorąc pod uwagę ostatnie sześć spotkań, zawodnicy Gaizki Garitano triumfowali czterokrotnie, raz podzielili się punktami i tylko raz musieli schodzili z boiska pokonani. Bardzo dobrze czują się na wyjazdach w tej klasyfikacji zajmują wysokie szóste miejsce, grając przy tym naprawdę fajną ofensywną piłkę, czego efektem są min. remis w Sevilli, Bilbao czy postraszenie na Calderon Atletico. Gospodarze tak dobrego startu nie zaliczyli niemal od samego początku znajdowali się w strefie spadkowej, jednak ostatnio nastały dla nich chyba lepsze czasy wygrali dwa bardzo ważne spotkania, dzięki czemu opuścili strefę spadkową. Ścisk jednak w dolnych rejonach tabeli jest duży dlatego ich przewaga nad strefą zagrożoną wynosi tylko trzy oczka. Przed tymi dwoma zwycięstwami było stać ich na kilka niespodzianek jak zwycięstwo nad Bilbao, dwie bramki na Calderon. Mimo ze do tej pory nie strzelili dużo bramek ich przody wyglądają naprawdę bardzo fajnie - Tejada czyli najlepszy strzelec zespołu z poprzedniego sezonu, Brazylijczyka Santos który rozegrał kilka spotkań rok temu w Fiorentinie, napastnik Porto Ghilas oraz Japończyk Havenaar – regularnie trafiał i grał na boiskach w Holandii. W styczniu jeszcze tą formację wzmocniono Portugalczykiem Bebe który notował dobre występy w Portugalii i dziś najprawdopodobniej zagra od początku. To spotkanie może się różnie potoczyć ale ja postawię na opcję bramkową z zabezpieczeniem. Obie ekipy są na fali wznoszącej szczególnie gospodarze będą chcieli kontynuować dobrą serię bo wyjście ze strefy spadkowej nie oznacza że szybko się w niej nie znajdą. Po ostatnich występach stać ich na odważniejszą grę szczególnie przed własną publicznością. Drugi z beniaminków gra cały czas równo na ten moment jak wspomniałem nic im poważnego nie grozi ale na pewno do takiego starcia podejdą jeszcze bardziej zmotywowania bo jest to dobra okazja na zadomowienie się na stałe w środkowej części tabeli. Jak to bywa w przypadku większości beniaminków nie grają defensywnej piłki, zresztą 23 bramki strzelone może nie jest jakoś imponującym wynikiem ale lepsze w tej kwestii są tylko tuzy Hiszpańskiej piłki. Dziś na pewno znowu wyjdą z odważnym nastawieniem. Na koniec jeszcze dwa zdania na temat osłabieni. Goście przyjadą bez zmagającego się z problemami zdrowotnymi Jaime i zawieszonego za nadmiar żółtych kartek Andera Capy. Trener gospodarzy będzie musiał radzić sobie bez kontuzjowanego Luso, Federico Cartabii i Nabila Ghilasa
Najciekawszym wydarzeniem rewanżów Pucharu Króla jest oczywiście starcie w derbach Madrytu. Wynik pierwszego spotkania to 2:0 dla ekipy Atletico. Ten wynik oznacza według mnie jedno a mianowicie over bramkowy. Real musi zaatakować a na pewno u siebie będą to potrafili zrobić z jeszcze większą siłą, do pomocy będą mieli dodatkowo swoich kibiców. Patrząc na remontady Real w takich spotkaniach zawsze wychodził niesamowicie naładowany i zaciekle atakował przez 90 minut, dziś innego scenariusza nie widzę. Od początku na pewno zagra Carvajal oraz Ronaldo a to daje zdecydowanie większe walory ofensywne. Ostatnie spotkanie Atletico z Barceloną pokazało że wcale podopieczni Simeone tak mocni w defensywnie cały czas nie są zdarzają im się bardzo duże błędy a na Santiago a takie nie trudno. Z drugiej strony siła Atletcio to na pewno będą kontry i jak zwykle stałe fragmenty gry. Nie ukrywajmy jeśli gości jako pierwsi strzelą bramkę to Real do razy ruszyć i nie będzie miał już co bronić, z drugiej strony jeśli Królewscy jako pierwsi strzelą do trybuny ich poniosą i Atletico będzie miało problemy. A myślę że już w pierwszym kwadransie coś wpadnie. Na koniec dochodzi jeszcze taki aspekt jak sędzia oraz ostra gra a to zawsze daje stałe fragmenty gry po których można bezpośrednio uderzyć lub dośrodkować a jak wspomniałem to na pewno ofensywne atuty obu ekip. Tutaj po prostu widząc grę obu ekip i dodając do tego wynik pierwszego spotkania nie może się skończy na małej ilości bramek.
18-tą kolejkę Hiszpańskiej Primera Division zakończymy spokojnym akcentem aczkolwiek mimo że są to ekipy z drugiej połowy tabeli liczę na fajny mecz z dużą ilością bramek. Rayo ustawione jak zawsze bardzo wysoko atakujące dużą ilością graczy szczególnie przed własną publicznością, z drugiej strony ta taktyka przynosi im ogromne problemy w grze na tyłach w tym sezonie zresztą podobnie jak przed rokiem stracili już mnóstwo głupich bramek i punktów. Na pewno z takim rywalem postawią zdecydowanie na atak tym bardziej że u siebie punktów swoich kibiców nie rozpieszczają a z takim rywalem na pewno ten dorobek można poprawić. Cordoba ma szansę opuścić strefę spadkową ale warunek jest jeden muszą dopisać trzy punkty. Nie są tutaj faworytem i zapewne zagrają z kontry ale też nie przekreślałbym w ich wykonaniu pójście na wymianę bo gdzieś tych punktów wyjazdowych muszą szukać a na pewno jest to trudny rywal i teren ale Vallecano jak już wspomniałem potrafi mieć ogromne zastoje w grze. Z drugiej strony jeszcze większe problemy od gospodarzy ma ten zespół na tyłach na wyjazdach w 8 spotkaniach stracił już 18 bramek. Scenariusz w którym gospodarze stosunkowo wcześniej wychodzą na prowadzenie na pewno doprowadzi do tego że goście się odkryją a Rayo dalej będzie grało swoje, drugi wariant goście jako pierwsi na prowadzeniu to bez zmian taktyka gospodarzy a nawet lepiej bo wtedy jeszcze bardziej ruszą tak czy siak obu przypadkach zrobi się otwarty mecz.
Wydarzeniem osiemnastej kolejki Hiszpańskiej Primera Division będzie oczywiście wieczorny pojedynek na Camp Nou w którym to Barcelona będzie podejmowała aktualnego mistrza kraju Atletico Madryt. Bardzo dawno w tych starciach nie oglądaliśmy sporej liczby bramek a moim zdaniem w tym momencie przyszedł ten moment na przełamanie tej serii. Jak ma się to gdzieś stać to raczej na Camp Nou i w tym okresie. Zacznijmy od tego obie ekipy gonią Real który w tej kolejce pewnie wygrał dla obu ekip oznacza to tak naprawdę jedno remis zadowoli tylko„Królewskich” którzy mają jeszcze przecież mecz zaległy to już duży argument za moim typem. W ostatnich dniach w Barcelonie dobrze się nie dzieje. Pracę stracił Andoni Zubizarreta, sam zrezygnował jego bliski współpracownik Carles Puyol, prezydent Josep Maria Bartomeu zwołał wcześniejsze wybory a konflikt na linii Messi Luis Enrique chyba nie jest do końca fikcją. Sportowo dobrze zareagowali odprawiając z kwitkiem 5:0 Elche w Pucharze Króla ale nie ma co ukrywać goście przyjechali rezerwą i mieli gdzieś ten mecz. Dzisiejsze spotkanie będzie dla nich dopiero sprawdzianem mimo że stracili do tej pory tylko osiem bramek dla mnie w defensywie grają dalej piach, w ofensywie trio Suarez, Neymar oraz Messi to cały czas ogromna jakość. Tak naprawdę nie wiadomo czego spodziewać się po Barcelonie w tym starciu. Bardziej przewidywalna będzie postawa Atletcio które znowu pokazało że będzie się liczyć we wszystkich rozgrywkach a wygranie po raz kolejny derbów Madryt dodaje im jeszcze większej pewności siebie. Odejście Costy moim zdaniem jeszcze bardziej zwiększyło siłę ognia gdyż Mandzukic oraz Griezmann fantastycznie wkomponowali się w filozofie gry Atletico a ten drugi daje szczególnie nowy wariant w postaci kontr. Druga linia to sami pracusie ze świetnymi skrzydłami, warto tutaj od razu dodać że wszyscy najważniejsi gracze w meczu z Realem odpoczywali. Po raz kolejny podopieczni Simeone pokazali ze stałe fragmenty gry i gra głową to coś co funkcjonuje u nich najlepiej w Hiszpanii a chyba nie musze pisać że z taką grą Barcelona ma ogromne problemy. Atletico znowu jest w gazie i czuje że tym razem zagrają tutaj znacznie odważniej bo problemy gospodarzy są proste zweryfikowania, z drugiej strony podopieczni Simeone tak mocni w defensywie jak przed rokiem nie są. Skład Barcelony na niedzielne spotkanie będzie bardzo podobny do tego, który wybiegł z Elche - Mascherano zastąpi Bartrę, w drugiej linii zagra Sergio Busquets. Między słupki wróci oczywiście Claudio Bravo. Nie zagrają z przyczyn zdrowotnych Jeremy Mathieu, Xavi Hernandez i Thomas Vermaelen. Goście zagrają jedynie bez Ansaldiego i dopiero zakontraktowanego Caniego, których eliminują urazy
Wydarzeniem 21-ej kolejki angielskiej Premier League będzie starcie które zakończy tą serię zmagań na Old Trafford przyjeżdża ekipa „Świętych”. Postawiłem w tym starciu na bramki a powodów jest kilka. Zacznijmy od gospodarzy którzy wreszcie wrócili do odpowiedniego grania nie jest to oczywiście szczyt ich formy ale z każdym meczem grają coraz lepiej. Sytuację w tabeli pogorszyły ostatnio trzy remisy które po prostu nie powinny im się przytrafić. Na Old Trafford przegrali tylko pierwsze spotkanie w sezonie ale w wówczas dopiero poznawali taktykę Van Gaala, od tamtej pory prawie same zwycięstwa przedzielone remisem z Chelesa 1:1 ale z takim rywalem to tak jak wygrana. Z każdym mecze coraz lepiej i skuteczniej gra atak ale czy jest się czemu dziwić Falcao, Van Persie, Rooney, Mata dziś ten pierwszy nie zagra ale za w wyjściowym składzie jest Di Maria a to jeszcze zwiększy ich siłę w przodzie. Coraz lepiej wyglądają też na tyłach ale nadal jest to ich pięta achillesowa – brakuje prawdziwego lidera oraz ciągłe kontuzje powodują że co chwilę gra inne zestawienie tak jak dzisiaj. Jedno jest jednak pewne Manu odzyskało jakość i znowu jest zespołem który u siebie wygrywa grając efektownie i efektywnie. „Świeci nie zwalniają tempa był kryzys który jest już za nimi, cały czas liczą się walce o czwarte miejsce które aktualnie zajmują. Koeman świetnie poukładał ten zespół w każdej formacji. Ostatnia wygrana z Arsenalem czy remis z Chelsea pokazują na co ich stać, dziś na pewno nie przestraszą się gospodarzy, liczę ze zagrają w otwarte karty bo gra defensywna z tymi najlepszymi to nie jest dobry pomysł przekonali się już o tym nie tak dawno, inne podejście w wspomnianych wyżej meczach dało im punkty. Czuję tutaj naprawdę bardzo dobre widowisko z otwartą grą, patrząc na to jak ostatnio wygląd gra jednych i drugich a wszystkie te spotkania oglądałem.




