W jednym ze spotkań 28 kolejki portugalskiej Liga ZON Sagres spotkają się Naval z Nacional. Obie drużyny dzieli różnica 13 punktów w tabeli na korzyść Nacionalu, zatem faworytem tego spotkania powinni być goście lecz pamiętajmy, że handicap zawsze jest po stronie gospodarzy i ich kibiców. Nacional w ostatnim czasie (6 spotkań) aż 4 razy remisował 1:1 a w tym roku jeszcze nie wygrał na wyjeździe, stąd taki wysoki kurs na gości. Naval to drużyna, która co ciekawe ciut lepiej spisuje się na wyjazdach niż u siebie. 11 punktów i 12 punktów na wyjazdach to ich cały dorobek. Naval w 3 ostatnich kolejkach wygrywało 2 razy - z Benfiką i z Olhanense, wcześniej 5 razy remisowali w ostatnich 7 spotkaniach. Ciekawa jest też historia spotkań bezpośrednich - od 5 spotkań Naval nie wygrało w lidze z Nacional a 2 z 3 ostatnich pojedynków kończyło się podziałem punktów i tak postawimy.
31 kolejka francuskiej Ligue 1. Beniaminek z Arles po jednym sezonie w Ligue 1 szybko opuści najwyższą klasę rozgrywkową. Jest to zdecydowanie najsłabsza drużyna ligi i nie ma żadnych szans na utrzymanie. Beniaminek potrafił wygrać w sezonie tylko jedno na 30 rozegranych spotkań. Zdobył tylko 13 punktów, ponad dwa razy mniej niż Lens, które zajmuje miejsce wyżej (29 punktów). Arles strzeliło też tylko 16 bramek. Wszystkie pozostałe drużyny strzelają ponad 2-3 razy więcej. Co prawda w ostatniej kolejce udało się im zremisować 0-0 z Bordeaux, ale to wcale nie poprawiło ich sytuacji. Valenciennes także ma słaby sezon i nie są pewni utrzymania. 35 punktów aktualnie gwarantuje im 16 miejsce. Tyle samo punktów mają Monaco i Caen, a 2 punkty więcej Nancy i Auxerre. W tabeli panuje straszny ścisk, więc ten mecz jest bardzo ważny dla ekipy przyjezdnej w kwestii utrzymania. Niestety na wyjazdach prezentują się bardzo słabo, zdobyli tylko 10 punktów. Raz wygrali, 7 razy zremisowali i 7 razy przegrali. Zdecydowanie lepiej idzie im u siebie, gdzie wygrali z Arles 3-0 i ogólnie zdobyli 25 punktów. Sądze, że goście uporają się jednak z najsłabszą ekipą ligi i przybliżą się do pozostania w lidze.
Bardzo ciekawy kurs na Valencię. Goście znajdują się ostatnio w bardzo dobrej formie. Przed tygodniem rozbili Villarreal 5:0 (który to ostatnio radzi sobie całkiem dobrze na dwóch frontach). Dwie kolejki temu "Nietoperze" też uraczyli kibiców festiwalem bramkowym, gdzie wygrali z Getafe 4:2 na wyjeździe. Valencia to najlepsza drużyna hiszpańska po Barcelonie i Realu Madryt. Nazywana czasami "mistrzami reszty ligi". Goście mają aż 34 punkty więcej od Almerii, która jest pierwszym kandydatem do spadku (26 punktów, 20 miejsce). Almeria w ostatnich 10 spotkaniach wygrywała tylko 2 razy. Jeśli chodzi o kadry obu zespołów to nie ma ważniejszych zmian w stosunku do poprzednich tygodni. W meczach bezpośrednich zdecydowanie górą jest Valencia, która wygrała 5 z 7 ostatnich meczów. Sądze, że Valencia wygra to spotkanie małym nakładem sił, a największym zagrożeniem powinien być Soldado, który strzelił 6 bramek w ostatnich 2 meczach.
Już o godzinie 20:00 rozpoczyna się 31 kolejka Ligue 2. W jednym ze spotkań zmierzą się zespoły, których dzieli różnica tylko jednego punktu. Gospodarze tego pojedynku to beniaminek, który awansował z 3 ligi jako zdobywca 3 miejsca w poprzednim sezonie. Troyes zdobyli jak do tej pory 22 punkty na Stade de l'Aube (6 wygranych, 4 remisy i 4 porażki). W ostatnich 5 meczach zdobyli tylko 4 punkty. Angers FC to najczęściej remisująca ekipa ligi. Jak do tej pory dzielili się punktami już 14 razy. Na wyjazdach zdobyli 18 punktów (3 wygrane, 7 remisów, 5 porażek), strzelając 9 bramek i tracąc 12. Jak widać jest to drużyna, która i mało strzela i mało traci. Beniaminek będzie miał trudne zadanie by zdobyć komplet punktów z Angers. Oba zespoły w ostatnich latach nie grywały ze sobą, z powodu różnicy lig w których grały, ale ostatnie spotkanie tego sezonu Angers wygrało u siebie 3:0. Tym razem podział punktów wydaje się być najtrafniejszym typem.
Rewanżowe spotkanie ćwierćfinału Pucharu Ligi Europejskiej pomiędzy Spartakiem a Porto rozgrywane w Moskwie. Pierwsze spotkanie zakończyło się efektownym zwycięstwem Porto 5:1, co było do przewidzenia ze względu na słabość Spartaka w ostatnim czasie. Porto na pewno wyjdzie na to spotkanie w pełnym składzie, ponieważ chcą wygrać Ligę Europejską i wydają się być najsilniejszą ekipą pozostałą w grze. W kadrze Porto znaleźli się Helton i Valera, którzy nie grali w ostatnim meczu ligowym wygranym przez Porto 3:2 z Portimonense. Do Moskwy Andre Villas-Boas zabiera prawe wszystkich swoich najlepszych piłkarzy. W tym meczu nie zagra jedynie Fernando Belluschi, który nabawił się kontuzji w ostatnim meczu ligowym. Spartak po 2 przegranych w lidze, u siebie bezbramkowo zremisował z Terekiem Grozny i zajmują obecnie przedostatnią lokatę w lidze z dorobkiem 4 punktów w 4 meczach. Porto mimo zapewnienia sobie już 2 kolejki temu mistrzostwa Portugalii, Porto wygrało kolejny mecz ligowy. Jak dla mnie to Spartak nie ugra pozytywnego rezultatu w tym spotkaniu, a wierzę, że Porto jest na tyle profesjonalną drużyną, że zagrają o wynik.
Drugie rewanżowe spotkanie ćwierćfinału Ligi Mistrzów pomiędzy Schalke a Interem w miejscowym Gelsenkirchen. W pierwszym spotkaniu niespodziewanie Schalke rozgromiło Inter na ich terenie 5:2, wykorzystując słabą postawę obrony Mistrzów Włoch w drugiej połowie. Po pierwszej połowie Inter prowadził 2:1, ale nie zdołał utrzymać korzystnego rezultatu do końca spotkania. Jeśli Inter chce przejść do kolejnej rundy musi zagrać ofensywnie i zagrać wysokim pressingiem, co nie pozwoli Schalke na stworzenie wielu sytuacji bramkowych. Strzelenie 4 bramek nie będzie proste, ale na pewno wykonalne dla Interu który dysponuje świetnym składem. Do składu wraca Lucio, który zapewni spokój w defensywie. Zagrał już w ostatnim meczu ligowym z Chievo, z którym Inter wygrał 2:0. Schalke wygrało 1:0 z Wolfsburgiem po nudnym spotkaniu. Zeszłoroczni zdobywcy Pucharu Ligi Mistrzów mogą wrócić z Niemiec na tarczy, Schalke zdecydowanie jest w ich zasięgu.
Rewanżowe spotkanie ćwierćfinału Ligi Mistrzów pomiędzy Tottenhamem Hotspur a Realem Madryt. Pierwsze spotkanie rozgrywane na Estadio Santiago Bernabeu zakończyło się wygraną "Królewskich" 4:0 a z gry wykluczony został już w pierwszych minutach gry Peter Crouch. Ostatnie spotkanie ligowe Tottenham wygrał 3:2 ze Stoke, ale 2 bramki strzelił właśnie Crouch, który nie wystąpi w dzisiejszym spotkaniu. Real Madryt wygrał na wyjeździe z Bilbao 3:0 i to oszczędzając kilku piłkarzy na to starcie. Real zapewne nie będzie narzucał za bardzo gry, ale też nie pozwoli sobie na stratę bramki. Pozwoli to na wyprowadzanie kontrataków, po których jeśli padnie chociaż jeden gol dla Realu, to dla Tottenhamu mecz będzie skończony i każda nadzieja (a jest minimalna) na awans do kolejnej rundy zostanie zmniejszona do zera. Real Madryt jest po prostu lepszym zespołem i ma Cristiano Ronaldo w drużynie, który jak nie strzeli bramki, to zaliczy asystę. Jeśli chodzi o składy obu ekip to jak już wspomniałem Tottenham bez Croucha, ale i bez Defoe. W napadzie Pavliuchenko, a w pomocy Lennon, który pierwotnie miał zagrać w pierwszym spotkaniu. Brak innych zmian jeśli chodzi o ekipę "Kogutów". Real bez Di Marii i Pepe. Z Marcelo w pomocy i Adebayorem w ataku, który jak do tej pory strzelił 15 bramek w 10 meczach przeciwko Tottenhamowi. W przeciwieństwie do przewidywań zagra też Ronaldo, Ramos i Ozil. Pepe zastąpi Albiol, a przesuniętego Marcelo zastąpi na lewej obronie Arbeloa. Real powinien dać sobie radę.
Piękny kursik na gości, więc nie wypada nie skorzystać. Los Angeles Lakers po zakwalifikowaniu się do play-off nie dość, że oszczędzają swoich koszykarzy, to jeszcze grają bardzo słabo. Przegrali 5 ostatnich meczów i tylko z Utah Jazz grali na równi. Nie pomaga im ani Kobe Bryant ani Paul Gasol. Od Oklahomy, Portlandu i Golden State dostali łomot, przegrywając często powyżej 10 punktami. Z Denver przegrali "tylko" 5 punktami. To pierwsza od czterech lat dla Lakers taka passa przegranych meczów! A San Antonio Spurs, którzy mają najlepszy sezon od lat - pierwsze miejsce w Zachodniej Konferencji zarezerwowali sobie już dawno temu, grają coraz lepiej. Po słabym marcu, przyszedł kwiecień i przyszły wygrane. Cztery ostatnie spotkania to same zwycięstwa. Przełamali się z Suns (114:97) i kolejno wygrywali z Atlantą, Sacramento i Jazz. W bezpośrednich pojedynkach w tym sezonie górą koszykarze San Antonio - 2 zwycięstwa, 1 porażka. Ogółem w 5 ostatnich spotkaniach, 4 razy wygrywała ekipa Spurs. Mimo, że grają w Los Angeles to stawiam na gości.
41 kolejka The Championship. Leicester City od 2004r nie gra w Premier League i w tym sezonie także nie zanosiło się na awans. Jednak kiedy Leicester zajmował ostatnią pozycję w tabeli, do klubu przyszedł Sven-GA¶ran Eriksson który w miarę poukładał grę tej drużyny, ściągnął też klasowych piłkarzy (choć większość tylko wypożyczył). Diomansy Kamarę z Fulham, Brumę z Chelsea, Daviesa z Aston Villi, Bednara z West Bromwich, Ricardo z Betisu, Bambe z Hibernianu, Yki Abe z Urawy Red Diamons, Vassela z Man.City i Yakubu z Evertonu jako chyba największą gwiazdę tej drużyny. Leicester to powiedzmy sobie szczerze drugi Manchester City, tyle że występują szczebel niżej. Duże pieniądze, duży stadion, ogromne nadzieje i marne (choć coraz lepsze) wyniki. Wydaje się, że będą mieli w tej kolejce łatwe zadanie. Leicester w ostatnich 5 meczach zdobył 7 punktów. Przegrali z QPR (lider), z Norwich (2 miejsce) i z Portsmouth. Słabszych rywali odprawiają z kwitkiem. Ze Scunthorpe 3:0, z Derby 2:0, z Barnsley 4:1, a w ostatniej kolejce rozgromili Burnley 4:0. Drużyna Leicester jest szczególnie mocna u siebie, zajmują 3 miejsce pod względem wygranych w domu. W 20 meczach strzelili 39 bramek. Crystal Palace z drugiej strony walczy o utrzymanie i mają na razie bezpieczną przewagę 5 punktów nad strefą spadkową. Crystal Palace jest najgorszą drużyną wyjazdową w tym sezonie. W 20 meczach zdobyli tylko 6 punktów (1 wygrana + 3 remisy), strzelając tylko 14 bramek, tracąc 43. W ostatniej kolejce ulegli Ipswich 1:2. W tym roku na wyjeździe jeszcze nie zdobyli żadnego punktu. Dla mnie pewna wygrana gospodarzy.
Spotykają się zespoły w podobnej formie, ale znacznie odbiegających możliwościach i aspiracjach. Sheffield United po ostatniej kolejce stało się najgorszą drużyną ligową. Aktualnie zajmują ostatnie miejsce z dorobkiem 35 punktów, 35 bramek strzelonych i 64 straconych. U siebie zdołali wygrać 6 spotkań, 4 zremisować i 10 razy przegrali. Możliwe, że klub powoli odbije się od dna ponieważ zanotował ostatnio dosyć ciekawe wyniki. Na ostatnie 15 meczów, aż 7 razy przegrywali tylko 1 bramką, 3 razy przegrali po 0:3 (ale były to mecze wyjazdowe), 3 razy remisowali i 2 razy wygrali (z Leeds i Nottingham). U siebie w tym roku jak widać nie przegrali wyżej niż 1 bramką. W Cardiff chcą awansować bezpośrednio do Premier League, przez długi okres czasu ten klub był na szczycie tabeli The Championship, ale przyszła seria słabszych meczów i spadli na 6 pozycję. Dokładniej było to w marcu, kiedy to nie wygrali ani 1 spotkania. Kwiecień przyniósł poprawę rezultatów w postaci wygranej z Derby 4:1 i z Doncaster 3:1. Dzięki temu przesunęli się o 3 miejsca w tabeli. Tak więc z jednej strony efektowne wyniki, z drugiej strony przegrane nie więcej niż 1 bramką i w miarę dobre rezultaty u siebie. Na pogrom nie liczę, ale Cardiff powinno wywieźć cenne zwycięstwo z Sheffield i być może przesunąć się w tabeli na miejsce premiowane bezpośrednim awansem (2), a jest na to szansa.














