W cieniu spotkania AS Roma - Bayern Monachium, w grupie G odbędzie się bardzo ważne spotkanie, spotkanie o to która z ekip CSKA Moskwa czy Manchester City potrzyma swoje szansę na wyjście z grupy. Gospodarze jak do tej pory nie zdobyli ani jednego punktu (porażki z Romą 1-5 i Bayernem 0-1). Zespół Manchesteru City natomiast najpierw przegrał z Bayernem (0-1), a następnie zremisował z Romą (1-1) i aby przedłużyć swoje szansę na wyjście z grupy muszą dziś wygrać. Faworytem bukmacherów są więc dziś piłkarze z Premiership, ale myślę, że również piłkarze z Moskwy nie będą chcieli łatwo się poddać. Owszem w meczach z Romą i Bayernem nie pokazali nic ciekawego. Szczególnie w meczu z Bayernem, gdzie rywal w zasadzie grał na stojąco, a CSKA nie potrafił zmienić swoich założeń taktycznych sprzed meczu, który zakładał grę na zero z tyłu. Dziś na pewno jednak CSKA nie będzie mogło pozwolić sobie na grę na "remis" dziś CSKA musi wygrać, zresztą tak samo jak Manchester City i myślę, że to sprawi, że będzie to naprawdę bardzo ciekawe spotkanie w którym padnie sporo bramek. Moja propozycja na ten mecz to powyżej 3.5 goli. CSKA wszak nie jest tak słabą ekipą jak pokazują to mecze z Romą i Bayernem. W swojej lidze krajowej to ekipa, która potrafi i lubi grać ofensywnie - w 10 spotkaniach strzelili 26 goli, ostatnio potrafili pokonać Kubań 6-0. City zresztą również jest ekipą, która potrafi i lubi grać ofensywnie i jeżeli trafi na zespół, który ma podobne założenia to bramki w takich meczach padają, aż miło. Zresztą w weekend miało miejsce właśnie takie spotkanie gdzie City wygrało z Tottenhamem 4-1, ale wynik zdecydowanie mógł być wyższy gdyby nie znakomita forma bramkarzy obu ekip. Kogo zabraknie w dzisiejszym spotkaniu? W drużynie z Manchesteru nie zagrają Frank Lampard, Samir Nasri i Eliaquim Mangala. Nieco więcej kłopotów ma Leonid Slutski, trener CSKA nie może skorzystać z usług Alana Dzagoeva, Pontusa Wernblooma (obaj są zawieszeni) oraz kontuzjowanych Mário Fernandesa, Rasumusa Elma, Vitinho i Kirilla Panchenko.
"Czerwone Diabły" po słabym początku sezonu wydaje się dochodzi do siebie, w 4 ostatnich meczach ligowych wygrali 3 razy i raz przegrali z Leicester (3-5). Dziś na drodze drużyny Louis van Gaal staje ekipa West Bromwich Albion, która mimo, że aktualnie ma tylko punkt przewagi nad strefą spadkową to jest to bardzo niewygodny przeciwnik. Przekonały się o tym już w tym sezonie ekipy Tottenhamu, która przegrała na WHL 0-1 i Liverpool, który na Anfield wygrał co prawda ale tylko 2-1. Mimo to Manchester United jest dziś faworytem i w przypadku zdobycia 3 punktów dziś na The Hawthorns "Czerwone Diabły" znajdą się już na 4.miejscu w tabeli. Patrząc na historię spotkań WBA z MU widać, że zwykle to ekipa z Old Trafford była górą (co chyba raczej nikogo nie dziwi). W 16 spotkaniach ligowych między tymi ekipami Manchester United wygrywał 12 razy, 3 razy padł remis i tylko raz wygrała ekipa WBA ( w ubiegłym sezonie na Old Trafford 2-1). Jeśli chodzi o mecze w których to WBA było gospodarze to 7 razy wygrywała ekipa "Czerwonych Diabłów" i tylko raz padł remis - na zakończenie sezonu 2012/13 kiedy MU miał już tytuł mistrzowski zdobyty i na The Hawthorns odbyła się istna strzelanina, zakończona ostatecznie wynikiem 5-5. Jak więc widać, WBA jeżeli już jakieś punkty potrafił zdobywać w starciach z MU to raczej było to na Old Trafford niż przed własną publicznością. Jeśli chodzi natomiast o sytuacją kadrową, to szkoleniowiec gospodarzy Alan Irvine nie będzie dziś mógł skorzystać z usług Silvestre'a Vareli i Victora Anichebe. Trener gości ma nieco więcej zmartwień, nie zagrają bowiem Ander Herrera, Phil Jones i Chris Smalling, a zawieszony jest natomiast Wayne Rooney. Nie wiadomo również czy do dyspozycji trenera będą dziś Jonny Evans, Michael Carrick, Ashley Young i Antonio Valencia. Lista jest więc długa ale wydaje mi się, że nawet bez tych zawodników MU jest wstanie wygrać. Wszak dużo się mówi, że MU aktualnie posiada naprawdę ogromną siłę w ofensywie (nawet pomimo braku Rooneya) są Di Maria, Falcao i van Persie. Co prawda wciąż MU ma kłopoty w grze defensywnej ale na ich szczęści dziś nie grają z drużyną, która jakość szczególnie wyróżnia się pod względem zdobywanych bramek w rozgrywkach ligowych - jak na razie WBA zdobyło 8 goli w 7 spotkaniach. Podsumowując, wydaje mi się, że mimo osłabień to Manchester United jest w tym spotkaniu faworytem. W ostatnich spotkaniach zaczęli wygrywać i kibice liczą, że "Czerwone Diabły" pod wodzą Louis van Gaal wrócą na właściwe tory, a tym samym do czołówki ligi. Dziś w przypadku wygranej jest na to szansa, bowiem gdyby zdobyli 3 punkty awansują na 4.miejsce. Szansę na to są bowiem na The Hawthorns MU zwykle grało się bardzo dobrze i za jednym wyjątkiem zdobywali tutaj komplet punktów. Mam nadzieje, że dziś będzie podobnie.
Na zakończenie 12. kolejki Ekstraklasy w Bydgoszczy "czerwona latarnia" w tabeli Zawisza podejmie GKS Bełchatów. Jest to starcie najlepszej defensywny (Bełchatów do tej pory stracił tylko 9 goli, choć 5 w ostatnim meczu z Lechem) z najsłabszą defensywną (Zawisza straciła już 31 goli i statystycznie w takim tempie mogą dojść w tym sezonie do 100 straconych goli). Z drugiej strony jest to również spotkanie ekip, które w tym sezonie nie powalają na kolana swoją skutecznością, Bełchatów ja do tej pory strzelił 10 goli, a Zawisza 12. Postanowiłem więc w tym spotkaniu nie patrzeć na to jak dużo traci Zawisza bramek, a raczej na to ile bramek obie ekipy strzelają. Stąd też postanowiłem zagrać tutaj under 2.5 goli. Zawisza co prawda statystycznie to drużyna dość "overowa" w tym sezonie, aż 8 overów i tylko 3 undery i średnia bramek na mecz Zawiszy to 3.9 gola na mecz (najlepsza średnia w lidze). Nieźle, ale z drugiej strony Bełchatów to typowa ekipa "underowa", zanotowali w tym sezonie tylko jeden over (porażka z Lechem 0-5), a w pozostałych 10 meczach notowali undery. Średnio w meczach Bełchatowa pada 1.7 gola na mecz, czyli najmniej w Ekstraklasie. Warto również zwrócić uwagę, że Zawisza u siebie mimo wszystko traci mniej bramek (12) niż na wyjazdach (19). Bełchatów natomiast mniej strzela na wyjazdach goli (4) niż w spotkaniach przed własną publicznością (6). Osobiście spodziewam się w tym spotkaniu przede wszystkim twardej gry w defensywie. Przed przerwą na reprezentację dużo mówiło się i pisało o tym, że Zawisza gra bez defensywy i jeżeli będą dalej prezentować się tak kiepsko to przekroczą granicę 100 goli straconych w lidze. Zapewne Mariusz Rumak pracował nad tym aspektem i dziś Zawisza zdecydowanie bardziej będzie przykładać się do gry obronnej. Z drugiej strony Bełchatów również to ekipa, która ostatnio została mocno sprowadzona na ziemię, dostając "piątkę" w Poznaniu czyli więcej gol iw jednym meczu stracili niż w 10 spotkaniach wcześniejszych łącznie. Ponadto pamiętajmy, że obie ekipy nie należą również do ekip, które w zdobywają mnóstwo bramek, wręcz przeciwnie. Myślę więc, że warto w tym spotkaniu zagrać under bramkowy (2.5 gola).
Mecz dwóch jakże zasłużonych dla Włoskiego futbolu drużyn zakończy dziś 7 serie gier Włoskiej Serie A. Inter na San Siro podejmie Napoli i tak jak już wspomniałem jest to pojedynek drużyn, które w ostatnich latach odgrywały znaczące rolę w Serie A, ale które jednak ostatnio przeżywają nieco gorsze chwile. Inter jak wiemy w poprzednim sezonie zakwalifikował się do Ligi Europy, miał być to przełom, bowiem sezon wcześniej nawet do Ligi Europy nie udało się dostać. W tym mieli powalczyć nawet o Ligę Mistrzów, jednak rzeczywistość okazuje się dość brutalna. Po 6 kolejkach Inter zajmuje 10.miejsce (2 zwycięstwa, 2 remisy i 2 porażki) i do dwóch pierwszych drużyn Juventusu i Romy ma już naprawdę potężną stratę punktową. Jeśli chodzi o Napoli to jest to drużyna również z olbrzymimi aspiracjami, jednak jak pamiętamy nie udało im się w tym sezonie awansować do Ligi Mistrzów (odpali z Bilbao, które również nie radzi sobie najlepiej i w lidze i LM). W Serie A mają nieco lepszą pozycję niż Inter - zajmują 7.miejsce z dorobkiem 10 punktów ale oczywiście aspiracje sięgają dużo wyżej. Jak więc może dziś wyglądać spotkanie na San Siro? Patrząc na ostatnie mecze przed przerwą reprezentacyjną to wydaje się, że goście powinni mieć nieco więcej szans. Wszak wygrali z Sassuolo 1-0 i Torino 2-1. Inter natomiast w dwóch ostatnich kolejkach poniósł dwie klęski, najpierw przegrał z Cagliari 1-4, a następnie z Fiorentiną 0-3. Ja postanowiłem jednak zagrać over 2.5 goli. Już po wynikach w dwóch ostatnich kolejkach widać, że bramki (over 2.5) miały miejsce w spotkaniach Interu i Napoli. Na przestrzeni całego sezonu obie ekipy mają podobne statystyki czyli po 3 mecze zakończone overem 2.5 goli oraz 3 zakończone underem 2.5 goli. W meczach Napoli średnio pada 2.5 gola na mecz, natomiast w starciach Interu 3.2 gola na mecz. W poprzednich sezonach spotkania Interu z Napoli (nie licząc tego ostatniego zakończonego nudnym 0-0) były dość widowiskowe i padało w nich sporo bramek: 4-2, 3-1 wygrywali piłkarze Napoli oraz 2-1 wygrał Inter. Jak wygląda sytuacja kadrowa. Gospodarze dziś zagrają bez Campagnaro, Osvaldo, D'Ambrosio i Jonathana. Rafael Benitez natomiast musi sobie radzić bez Gargano. Mimo tych osłabień obie ekipy mają naprawdę ciekawe drużyny z zawodnikami, którzy w ofensywie naprawdę sporo potrafią jak Jose Callejon, Gonzalo Higuain, Lorenzo Insigne, Marek Hamsik w ekipie Azzurri, czy też Mauro Icardi, Rodrigo Palacio, Hernanes czy Mateo Kovacic w ekipie Nerazzurri. Osobiście spodziewam się więc dobrego spotkania w którym zobaczymy kilka bramek i tym samym over 2.5 goli zostanie pokryty.
Niespodziewanie po 11 rozegranych kolejkach Ekstraklasy to Górnik Zabrze był liderem rozgrywek. Dziś oczywiście ma okazję powrócić na fotel lidera pod warunkiem, że pokona u siebie Wisłę. Wisłę, która przed przerwą reprezentacyjną wpadła w dość solidny dołek formy - porażka w 4 kolejnych spotkaniach (3 w lidze i jeden w pucharze) do tego w żadnym z tych spotkań "Biała Gwiazda" nie zdobyła bramki! A przecież Wisła z początkiem sezonu imponowała w grze ofensywnej. Zdobywała wiele bramek, a na tle innych zespołów wyróżniali się tacy piłkarze jak Paweł Brożek czy przede wszystkim Semir Stilić. Ostatnio natomiast grali bez pomysłu i bardzo nieskutecznie, fani liczą jednak, że po przerwie na reprezentację ich zespół się odblokuje i znów zacznie zdobywać bramek. Ja osobiście spodziewam się w tym spotkaniu właśnie przełamania Wisły ale zamiast grać "dwójkę" postanowiłem zagrać w tym meczu over 2.5 goli. W tym sezonie obie ekipy zanotowały po 6 overów 2.5 goli, oraz po 5 underów 2.5 goli. Średnia bramek w spotkaniach z udziałem Wisły to 3 gole na mecz, natomiast Górnika to 2.6 gola na spotkanie. Statystyki więc wyglądając naprawdę nieźle i mam nadzieje, że będzie miało to również przełożenie na dzisiejsze spotkanie. Warto również dodać, że w poprzednim sezonie mecze Górnika z Wisłą miały swoje dramaturgię. Co prawda pierwszy mecz w Krakowie zakończył się wynikiem 0-0 ale już przy Roosevelta padł wynik 3-2 i ten mecz był uznany za jeden z lepszych (jak nie najlepszy) mecz poprzedniego sezonu. W fazie mistrzowskiej natomiast w Krakowie Górnik również wygrał i również w stosunku 3:2. Warto dodać również, że Wisła zdecydowanie lepiej w tym sezonie radzi sobie w meczach wyjazdowych, co ma również przełożenie na zdobywane bramki w delegacjach - u siebie zdobyli 7 bramek, natomiast na wyjazdach 11. Górnik natomiast w ostatnich meczach notuje regularnie wyniki overowe (co z początku sezonu się im nie udawało): 2:1 z Ruchem, 2:2 z Lechią, 2:1 z Koroną (puchar), 3:0 z Podbeskidziem i 1:2 z Piastem. Jak wygląda sytuacja kadrowa w obu ekipach? Franciszek Smuda dziś nie będzie mógł skorzystać z usług Jankowskiego, Czekaja, Stjepanovicia i Jovanovicia. W drużynie z Zabrza natomiast zabraknie Błażeja Augustyna, Mariusza Przybylskiego oraz Armina Cerimagica. Podsumowując liczę, że dziś Wisła się odblokuje i nie będzie to już kolejna ich porażka do zera. Wszak trzeba pamiętać, że sytuacje w ostatnich meczach "Biała Gwiazda" miała szwankowała jednak skuteczność. Co do Górnika, jest on w dobrej formie, strzela w ostatnim czasie sporo bramek i jeżeli dziś udowodni to na boisku to będziemy świadkami naprawdę niezłego widowiska. Myślę, że granie w tym spotkaniu overu bramkowego jest dobrym rozwiązaniem i ma sporo szans na powodzenie.
Jak wiemy The Reds nieco obniżyli loty jeśli chodzi o wyniki (i skuteczność) w porównaniu do poprzedniego sezonu. Aktualnie podopieczni Brendana Rodgersa mają na koncie tyle samo zwycięstw co porażek (po 3) oraz jeden remis co plasuję tą ekipę w środku stawki Premiership. W dodatku średnio radzi sobie również w rozgrywkach Ligi Mistrzów, gdzie najpierw wymęczyli zwycięstwo z Ludogorets, a następnie przegrali z Basel. Przed przerwą na reprezentację Liverpool jednak wlał nieco pozytywu w serca fanów wygrywając 2-0 z WBA i dziś fani liczą, że znów uda się zdobyć komplet punktów tym razem z QPR. Co prawda wciąż poza kadrą są Jona Flanagana i Daniela Sturridge’a, a niepewny występu jest Lazar Marković ale za to w pełni sił są już Emre Cana i Joe’a Allena. Ponadto pamiętajmy, że QPR to drużyna, która jest sporym rozczarowaniem jeśli chodzi o rozgrywki ligowe. Beniaminek zajmuje ostatnie miejsce a przecież latem sprowadzono tutaj naprawdę kilku ciekawych zawodników m.in. Rio Ferdinanda, Stevena Caulkera, Sandro czy Leroya Fera. Mimo to drużyna Harry’ego Redknappa przeżywa obecnie jakiś kryzys i drużyna Liverpoolu chcą znów grać o najwyższe cele w lidze powinna to wykorzystać i zdobyć komplet punktów na Loftus Road . Jeśli chodzi o sytuację kadrową gospodarzy to kontuzjowany jest Alejandro Faurlina, a niepewny udziału w dzisiejszym spotkaniu jest również Joey Barton. Liverpool z QPR grał ostatnio w sezonie 2012/13 gdy drużyna z Loftus Road spadała z ligi, wtedy oba mecze wygrała ekipa The Reds, odpowiednio 3-0 na wyjeździe oraz 1-0 u siebie. Sezon wcześniej również te ekipy grały ze sobą na Anfield Liverpool wygrał 1-0, ale już na wyjeździe przegrał 3-2. Mimo to statystyki wydają się po stronie Liverpoolu, wszak w 3 z 4 spotkań nie tylko wygrali ale i zachowali czyste konto. Zresztą problem ze zdobywaniem bramek QPR ma nie tylko z Liverpoolem, w tym sezonie ligowym dzisiejsi gospodarze zdobyli raptem 4 bramki (tyle samo co Burnley) i jest to oczywiście najsłabszy wynik w lidze. Podsumowując wydaje mi się, że Liverpool chcą myśleć o czołowych lokatach również w tym sezonie takie mecze jak ten musi wygrywać.
Goniący Barcelonę w tabeli Real Madryt dziś zmierzy się z Levante i z kilku powodów wcale nie będzie to typowy spacerek dla "Królewskich". Levante owszem początek sezonu miał fatalny, w pierwszych 4 spotkaniach zdobyli raptem 1 punkt (nie zdobyli ani jednego gola), a Barcelona bez kłopotów rozbiła ich 0-5. Po tym meczu jednak przyszło zwycięstwo Granadą, a tuż przed przerwą reprezentacyjną udało im się zremisować z Eibar. Oczywiście nie są to wyniki, które na Realu mogą robić wrażenia ale trzeba zauważyć, że Levante jest w nieco lepszej dyspozycji niż na początku rozgrywek. Inna sprawa to absencje w drużynie Carlo Ancelottiego, wiadomo, że do gry nie są gotowi Fabio Coentrao, Sami Khedira i Jese Rodriguez, do czego mogliśmy się już przyzwyczaić ale po meczach reprezentacyjnych kontuzji nabawił się Sergio Ramos, a infekcja dopadła Raphaela Varane i Karima Benzemy i ich również dziś również nie zobaczymy na boisku. Jest to spory kłopot bowiem kadra drużyny "Królewskich" wcale nie jest długa. Jeśli chodzi natomiast o Levante Jose Mendilibar miał do dyspozycji wszystkich swoich graczy. Postanowiłem w tym meczu zagrać over bramkowy (3,5). Real mimo osłabień wciąż ma bardzo duży potencjał w ofensywie z niesamowitym Ronaldo w ataku, który strzela jak na zawołanie. Z drugiej strony formacja defensywna rzadko gra na zero z tyłu dlatego myślę, że over 3.5 goli jest w tym wypadku niezłym rozwiązaniem. W ostatnim sezonie Real u siebie bez problemów pokonał Levante 3-0, natomiast w Walencji już trochę musiał się namęczyć - wygrana 3-2. Sezon wcześniej Real u siebie wygrał 5-1, natomiast na wyjeździe również nie miał łatwo i zwyciężył 2-1. W sezonie 2011/12 Levante odniosło swoje ostatni zwycięstwo z Realem (1-0), w Madrycie górą był już jednak Real , który wygrał 4-2. Jak więc widzimy bramki w meczach tych ekip pada i zazwyczaj pada ich sporo. Mam nadzieje, że dziś będzie podobnie, ale liczę nie tylko na bramki Realu ale również Levante.
The Citizens w tym sezonie nie są już tak skuteczni jak w ubiegłych rozgrywkach, na swoim koncie mają 14 goli zdobytych w 7 spotkaniach ale wciąż jest to bardzo dobry wynik jak na angielską Premiership (lepszy wynik ma tylko Chelsea - 21 goli). Dziś na Etihad Stadium Manchester City podejmie Tottenham i wydaje się, że akurat w takim spotkaniu zarówno piłkarze Manchesteru jak i Tottenhamu mogą nieco poprawić swój bilans zdobytych bramek. W ostatnich spotkaniach między tymi ekipami bramek padało naprawdę sporo. Wystarczy przypomnieć poprzedni sezon i dwa efektowne zwycięstwa podopiecznych Manuela Pellegriniego - 6-0 (u siebie) i 5-1 (na WHL). W sezonie 2012/13 również bramek padało sporo, City u siebie wygrało 2-1, a Tottenham zrewanżował się na własnym obiekcie wygrywając 3-1. W sezonie 2011/12 znów dwukrotnie lepszy okazał się Manchester City wygrywając 5-1 (na wyjeździe) oraz 3-2 ( u siebie). Czy dziś również możemy liczyć na dużo emocji i bramki? Myślę, że tak. Obie ekipy mają naprawdę spore atuty w ofensywie, z jednej strony są przecież Dzeko i Aguero z drugiej Chadli i Adebayor, a przecież w obu ekipach jest naprawdę sporo zawodników kreatywnych potrafiących czy to genialnie podać czy też strzelić. Ponadto Manchester City dziś musi sobie radzić bez Mangali, który w ostatnim czasie był podstawowym środkowym obrońcą w drużynie City. Oprócz niego w barwach Citizens nie zobaczymy również Samira Nasriego i prawdopodobnie Fernandinho. Goście natomiast zagrają dziś bez Kyle'a Walkera i Kyle'a Naughtona, a na urazy w ostatnim czasie narzekali również Hugo Lloris i Nacer Chadli, choć obaj są przewidziani do gry od pierwszej minuty. Podsumowując dziś dojdzie do spotkania, w którym obie ekipy raczej nie będą się bronić. Nie jest to bowiem w ich naturze, co zresztą widać po wynikach w meczach bezpośrednich z ostatnich sezonów. Wydaje mi się więc, że dobrym pomysłem jest zagrać tutaj over bramkowy, ja proponuje over 3.5 goli.
W ostatnich sezonach próżno szukać spotkań Legii z Lechią w którym mielibyśmy over 3.5 goli. Ostatni taki przypadek miał miejsce w meczu Pucharu Polski w 2011 roku, kiedy to Legia pokonała Lechię 4-0. Czy dziś możemy więc liczyć na wysoki over bramkowy przy Łazienkowskiej? Wiadomo, że Henning Berg preferuje dość rotacyjny styl prowadzenia polityki kadrowej. Dziś wydaje się, że zagra w dość mocnym ustawieniu, bowiem awizowany w pierwszym składzie jest Radović, Kucharczyk a na szpicy Orlando Sa. Z drugiej strony Berg niejako musi rotować składem w defensywie, bowiem za kartki pauzuje Jakub Rzeźniczak, a z powodu kontuzji nie zagra Dossa Junior, nie da się ukryć, że są to dość poważne osłabienia w składzie Legii, bo wydaje się, że obaj zawodnicy mieliby pewny plac gry w dzisiejszym spotkaniu. Nie wiadomo również czy szkoleniowiec Legii zdecyduje się wystawić Tomasza Jodłowca, który w meczu z Niemcami doznał urazu i już w spotkaniu ze Szkocją nie zagrał. Lechia natomiast nie ma w zasadzie żadnych kłopotów kadrowych i wydaje się, że będzie chciała to wykorzystać. Czy stać Lechię na bramki w Warszawie? Według mnie jak najbardziej tak. Lechia w dotychczasowych spotkaniach wyjazdowych w każdym ze spotkań zdobywała przynajmniej jednego gola. Ponadto Lechia na wyjazdach zdobyła w tym sezonie 11 goli, jest to obok Legii i Wisły najlepszy wynik pod względem zdobywania bramek na wyjazdach w lidze. Pamiętajmy również, że Legia to drużyna, która nawet w słabszym składzie jest drużyną niezwykle groźną w ataku, wszak jest to najskuteczniejsza ekipa w naszej lidze - 25 goli z czego 14 na własnym stadionie. Warto również zauważyć, że Lechia, Legia i Lech mają w tym sezonie najwięcej meczów na swoim koncie zakończonych overami 3.5 goli - po 5 takich spotkań. Z czego Legia 3 takie spotkania zanotowała w meczach u siebie, natomiast, aż 4 spotkania Lechii zakończone overami 3.5 goli miały miejsce na wyjazdach. Myślę, że dziś możemy spodziewać się naprawdę dobrego spotkania w którym padnie trochę bramek. Legia w ataku stawia dziś na mocne karty, w defensywie ma natomiast kłopoty, ponadto słabsze dni trafiają się ostatnio dość często bramkarzowi Legii Kuciakowi. Moja propozycja to over 3.5 goli.
Na zakończenie sobotnich spotkań w Ekstraklasie czeka nas chyba najciekawszy mecz tej kolejki czyli Wielkie Derby Śląska i starcie Ruchu Chorzów z Górnikiem Zabrze. Na papierze faworytem wydaje się być ekipa Górnika, która w ligowej tabeli aktualnie zajmuje 5.miejsce i ma 10 punktów więcej od "Niebieskich", którzy są tuż nad strefą spadkową na 14 pozycji. Derby rządzą się jednak swoimi prawami i kto wie czy dziś Ruch w końcu się nie przełamie i nie wygra pierwszego od 5 kolejek meczu ligowego. Ja osobiście jednak zagrałem tutaj over 2,5 goli. W poprzednim sezonie w meczach fazy zasadniczej w obu spotkaniach taki over został pokryty, w Zabrzu padł remis 2-2, a w Chorzowie przy Cichej wygrał Ruch 2-1. W tym sezonie Górnik długo był ekipą, która raczej nie notowała wyników overowych, ostatnio jednak ta tendencja się jednak zmieniła. W 3 ostatnich meczach ligowych (+ pucharowym) Górnik notował overy, wpływ na to ma przede wszystkim fakt, że zespół z Zabrza nie ma już tak szczelnej defensywy i zaczyna coraz więcej tracić bramek: 1-2 z Piastem, 3-0 z Podbeskidziem, 2-1 z Koroną (PP) oraz 2-2 z Lechią. Czyli w 3 ostatnich meczach ligowych Górnik stracił 4 gole, a wcześniej w 7 meczach tych goli również miał na koncie strat 4. Jeśli chodzi natomiast o Ruch to tutaj również w ostatnim czasie mają kłopoty z bronieniem. Ostatni raz "Niebiescy" zachowali czyste konto w meczu z Lechem w 6.kolejce (jeszcze w sierpniu) od tamtej pory w 4 kolejnych spotkaniach tracili bramki (w sumie 6). Jak wygląda sytuacja kadrowa w obu ekipach? Obaj trenerzy mają trochę kontuzji, Jan Kocian dziś nie będzie mógł skorzystać z usług Piotra Stawarczyka oraz Wojciecha Skaby i Michała Rzuchowskiego. Ten pierwszy pauzuje za kartki i wydaje się, że jest to największe osłabienie, bo do tej pory Stawarczyk był podstawowym obrońcą "Niebieskich" w tym sezonie. Górnik natomiast musi sobie radzić bez Błażeja Augustyna, Bartosza Iwana, Mariusza Przybylskiego i Armina Cermagicia. Brak Augustyna jest zauważalny, przypomnę, że był to zawodnik, który miał naprawdę bardzo udany start obecnego sezonu, był liderem formacji obronnej Zabrzan (niektórzy wieli go nawet w reprezentacji). Bez niego gra obronna Górnika wygląda różnie jak mam nadzieje, że dziś ta gra wyglądać najlepiej nie będzie i w Chorzowie zobaczymy trochę bramek zarówno ze strony jednych jak i drugich. Myślę, że granica 2,5 goli w tym spotkaniu jest jak najbardziej do pokrycia.





