Mecze towarzyskie mają swoją specyfikę i drużyny różnie do nich podchodzą ale na ten, moim zdanie warto zwrócić uwagę. Gospodarze katastrofalnie wystartowali w eliminacjach do francuskiego Euro przegrywając z Islandią i Czechami i remisując z Łotwą. Wydawało się, że brązowi medaliści Euro 2008, którzy po tej imprezie ominęli kolejne 3 duże turnieju poczekają jeszcze na udział w kolejnym. Kolejne spotkania - remis z Holandią na wyjeździe (pechowy) i pewna wygrana z Kazachami, dały jeszcze trochę nadziei ich kibicom. Teraz czeka ich wyjazd do Kazachstanu gdzie powinni wygrać z outsiderem swej grupy, a tymczasem mecz przed własnymi kibicami z chimeryczną Bułgarią, który z pewnością Turcy zechcą wygrać aby poprawić atmosferę wokół reprezentacji. Bułgarzy bardzo słabo radzą w eliminacjach, potrafili wprawdzie zremisować z Włochami u siebie (2-2), ale z drugiej strony przegrali z Chorwacją i Norwegia i zremisowali z Maltą u siebie, co pokazuje stan bułgarskiej piłki. Wątpię aby na trudnym tureckim terenie byli w stanie postawić się zmobilizowanym gospodarzom w meczu bez stawki i z chęcią stawiam po atrakcyjnym kursie na Turcję.
W tym spotkaniu właściwie wszystko zależy od gospodarzy. Rzeczywistą siłę nowego piłkarskiego tworu jakim jest Gibraltar mieliśmy okazję zobaczyć w jesiennych meczach eliminacyjnych do francuskiego Euro. Wysokie porażki z Polską (0-7), Irlandią (0-7), Szkocją (1-6), Niemcami (0-4) i Gruzją (0-3) pokazują miejsce tej drużyny w reprezentacyjnej piłce - a jest ono obok San Marino i Andory. Chorwaci zazwyczaj poważnie podchodzą do meczów towarzyskich czym różnią się na przykład od Włochów i Holendrów. Wiadomo,że w tym meczu szansę dostaną raczej wyróżniający się piłkarze z ligi chorwackiej (zwłaszcza Dinama Zagrzeb) ale to raczej okoliczność sprzyjająca ponieważ będą mieli szansę wykazać się przed selekcjonerem jako dublerzy. Celem gości poza jak najmniejszą porażką będzie na pewno jakiekolwiek trafienie. Udało się ze Szkocją i wobec drugiego garnituru Hrvatskiej nie można tego wykluczyć i w tym spotkaniu, dlatego uważam ten typ za dużo bezpieczniejszy od handikapu. Kurs oczywiście nie jest powalający ale myślę, że drużynę, która zaaplikowała ostatnio 5 bramek Norwegii i 6 Azerom spokojnie stać na pokrycie tej linii
Wielki finał Champions League. Co można napisać odkrywczego na temat tego meczu? Zdecydowana większość ekspertów i kibiców widzi faworyta w zespole z Katalonii. Podobne zdanie mają bukmacherzy i to nie dziwi. Juventusu w finale zapewne mało kto się spodziewał, jednak to najlepszy od lat sezon dla tego klubu i znaleźli się tutaj zasłużenie. Jeśli chodzi o drogę przebytą przez oba kluby - wydaje się, że dużo trudniejszą miała Barca - MCity, PSG i Bayern to chyba cięższe przeszkody niż BVB, Monaco i RealM. Patrząc na oba teamy trudno mi znaleźć powody do optymizmu dla włoskiej drużyny. To co wystarcza na przeciętną Serie A czy wspomniane Monaco i Borussię, to chyba za mało na rozpędzonego Messiego i spółkę. Siłą Włochów jest oczywiście defensywa ale czy będzie w stanie zatrzymać najlepszy atak świata? Moim zdaniem nie. Z kolei FCB bardzo poprawiła grę w defensywie a jednak Morata, Llorente i Tevez, którego lider defensywy Mascherano zna lepiej niż ktokolwiek to za mało. Także w środku młody Pogba, Vidal i Pirlo kontra Iniesta, Busquets i Rakitic na plus raczej dla faworyta. Jak wspomniałem ten sezon jest już dla Juve mega udany, chcą oczywiście zakończyć go potrójną koroną jednak w tym sezonie najlepszą drużyną jest Barca i jestem przekonany, że to potwierdzi w Berlinie!
Ostatnia kolejka grupy spadkowej w polskiej T-Mobile Ekstraklasie i spotkanie bez większego ciężaru gatunkowego. Oba zespoły zapewniły już sobie utrzymanie i dzisiaj pozostaje im jedynie godnie pożegnać się z kibicami. Cracovia, klub mający aspiracje sięgające europejskich pucharów po przyjściu trenera Jacka Zielińskiego zmieniła się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i udowadnia, że jej obecność w grupie spadkowej to nieporozumienie. Pasy nie poniosły porażki w poprzednich 8 spotkaniach, odnosząc w tym czasie aż 6 zwycięstw! Grają przy tym bardzo skutecznie - aż 5 razy w tych 8 grach aplikowały rywalom rywalom po 3 bramki! Budziński, Rakels, Dialiba, Jendrisek i Covilo - taki potencjał ofensywny jak na rodzimą ligę budzi szacunek. Piast nie miał mimo wszystko wielkich trudności z zapewnieniem sobie pozostania w lidze - gliwiczanie są mocni przede wszystkim na własnym boisku, gdzie wygrali 4 z ostatnich 5 gier. Tutaj również wyraźnie lepszą formacją jest atak - w końcu głównym żądłem jest przyszły król strzelców K. Wilczek. Świetnie odnalazł się Estończyk Wassiljew - ci dwaj gracze strzelili łącznie 9 goli w 6 meczach fazy finałowej. Aż 4 z ostatnich 5 gier między tymi klubami to mecze z minimum 3 golami. Wydaje mi się, że brak presji z obu stron pozwoli dziś na otwartą grę z kilkoma bramkami.
Przedostatnia kolejka polskiej Ekstraklasy i mecz, który może wyłonić Mistrza Polski 2015. Kolejorz ma punkt przewagi nad Legią i jeśli zdobędzie dziś w Zabrzu 3 oczka a Legia przegra w Gdańsku z Lechią, poznaniacy odbiorą Wojskowym szanse na obronę mistrzostwa. Z drugiej strony remis w żaden sposób nie urządza gości w tym spotkaniu bo jeśli Legia wygra swoje spotkanie, przy braku zwycięstwa Lecha wskoczy na fotel lidera. Kto zatem jest w lepszej sytuacji? Oczywiście Lech! Szczytem ambicji Górnika, targanego ogromnymi problemami finansowymi zdaje się być sam udział w grupie mistrzowskiej i zapewnienie sobie spokojnego utrzymania. Wielu piłkarzom kończą się po tym sezonie kontrakty i wyniki ostatnich spotkań pokazują, że zabrzanie myślą już chyba o wakacjach. Górnik w ostatnich 5 kolejkach zdobył tylko 4 punkty, przegrywając z drużyna "o coś walczącymi", a więc z Wisłą, Jagą i Śląskiem. Gra zabrzan w defensywie woła o pomstę do nieba - 52 gole stracone w 35 spotkaniach to katastrofalny wynik jak na zespół znajdujący się na tej pozycji. Co można powiedzieć o Lechu? Ostatnie 12 gier to tylko 2 porażki z 2 najgroźniejszymi rywalami a więc z Jagą i Legią. Trener Skorża ustabilizował formę drużyny, która gra regularnie. W dużej formie są Pawłowski, Linetty, bardzo dobrze gra defensywa. Dla poznaniaków to być może najważniejszy mecz od 2 lat - wygrana spowoduje, ze tytuł będzie na wyciągnięcie ręki. Z Górnikiem gra się Lechowi bardzo dobrze - ostatnie 8 gier to 6 wygranych druzyny z Wielkopolski i 2 remisy! Nie spodziewam się aby dziś Górnoślązacy "zabijali się" o tytuł dla stolicy i wierzę, że trenerskie doświadczenie Macieja Skorży da przyjezdnym komplet punktów, który ich zbliży do zasłużonego tytułu.
Ostatnie spotkanie 36.kolejki we włoskiej Serie A. Gospodarze muszą próbować uratować częściowo sezon, po tym jak w czwartek niespodziewanie odpadli w półfinale Ligi Europy, na zwycięstwo w której bardzo pod Wezuwiuszem liczono. Z Pucharem Włoch zespół pożegnał się na tym samym etapie i teraz jedynym celem na ostatniej prostej sezonu będzie walka o wskoczenie na podium, co daje kwalifikacje Champions League w przyszłym sezonie. W klubie atmosfera nie jest ostatnio najlepsza - zagrożona jest ponoć posada Rafy Beniteza, a zespół może latem czekać mała rewolucja kadrowa. Dziś obowiązkiem jest wygrana co pozwoli się zbliżyć na 3 oczka do Lazio i na 2 kolejki przed końcem da jeszcze jakieś szanse na podium. Kurs na wygraną gospodarzy nie rozpieszcza, ale nie może być inaczej gdyż przyjeżdża zdegradowana już Cesena. Jest zatem dobra okazja by nie tylko zainkasować 3 punkty ale poprawić nastroje kibiców. Swoje cele ma też Gonzalo Higuain, który ma jeszcze szanse na koronę króla strzelców. Napoli jeśli chodzi o statystykę over/under jest najbardziej overową ekipą w lidze - zaliczyło aż 13 spotkań powyżej 3,5 gola.Cesena jest niewiele gorsza i ma 11 takich meczów. Mimo,że goście już od dawna nie mają szans na utrzymanie potrafią walczyć i strzelać bramki a piłkarzom zależy na pokazaniu się być może przyszłym pracodawcom. W rundzie jesiennym padł wynik 4-1 dla Napoli i sądzę, ze także dziś zobaczymy sporo bramek, być moze z obu stron.
32.kolejka tureckiej Super Lig. Jeszcze kilka tygodni temu 3 potentaci z Istambułu szli równo i nie było wiadomo, który z nich sięgnie po tytuł. Jednak ostatnie kolejki to potknięcia Fenerbahce i zwłaszcza Besiktasu i wydaje się, że mistrzostwo trafi w ręce Galaty. Super Orłom pozostaje walka z Kanarkami o 2.lokatę, która co ważne daje możliwość gry w kwalifikacjach przyszłorocznej Ligi Mistrzów. W przypadku zwycięstwa w dzisiejszym meczu BJK będzie tracić tylko 1 oczko do Fener i na 2 kolejki przed końcem wszystko będzie możliwe. Dzisiejszy gość z Konya może być zadowolony z kończącego się sezonu. To dość przeciętna ale solidna drużyna, która zajmuje w tej chwili wysokie 7.miejsce i niezależnie od wyników w ostatnich meczach skończy w okolicach tego miejsca. Słabą stroną Besiktasu są mecze na własnym terenie - pod tym względem z bilansem 8-5-2 plasują się dopiero na 7.miejscu w lidze. Na szczęście Konya jeśli chodzi o wyjazdy to jedna z najsłabiej radzących sobie ekip: 2-5-8 i zaledwie 9 strzelonych bramek w 15 delegacjach to marny rezultat. Gospodarze są naturalnie zdecydowanym faworytem tego meczu, chociaż kursy na nich nieco wzrosły. Jeśli chodzi o analizowaną linię bramkową oba zespoły są na samym końcu: w meczach Konya padło zaledwie 5 rezultatów powyżej 3,5 gola, w spotkaniach BJK tylko 7 razy. Co więcej w wyjazdach dzisiejszych gości mieliśmy takie wyniki 3 razy na 15 gier, w domowych Besiktasu 5 na 15. W pojedynkach bezpośrednich z 10 ostatnich spotkań dzisiejszych rywali zaledwie 2 razy padały 4 gole lub więcej. Dzisiejszy mecz jest niezwykle ważny dla Orłów zatem spodziewam się, że podejdą do niego maksymalnie skoncentrowani. Goście na wyjazdach grają tak słabo i nieskutecznie, że można się zastanawiać czy w ogóle trafią dziś do siatki, zwłaszcza wobec braku większej motywacji. Typ poniżej 3,5 bramki wydaje mi się zasadny wobec tych wszystkich argumentów.
32.kolejka polskiej Ekstraklasy i mecz w grupie mistrzowskiej. Oba kluby swoją obecność w górnej połówce tabeli mogą uznać za sukces, zwłaszcza biorąc pod uwagę różne zawirowania u jednych jak i drugich. Problemy finansowe Górnika powodują, że nie brak głosów o braku motywacji w drużynie. Faktem jest, że zabrzanie odnieśli na wiosnę tylko 3 zwycięstwa ale zgromadzili wystarczającą liczbę punktów by już być pewnymi utrzymania. Pogoń z kolei prowadzi już 3 trener w tym sezonie - po wychwalanym jeszcze w zeszłym sezonie schedę przejął ceniony Słowak Kocian, który za długo nie popracował i dopiero przyjście Michniewicza zdaje się pozwoliło ustabilizować formę. Oba zespoły rozpoczęły rundę finałową od porażek (Pogoń z Lechią 1:3, Górnik z Wisłą 1:4), mimo że w obu przypadkach prowadziły po 1:0. Generalnie oba teamy nie mają problemów ze strzelaniem goli - Górnik na wiosnę nie strzelił bramki tylko Lechii w Gdańsku, Pogoń również gdańszczanom oraz Łęcznej. Słabszą formacją w obu przypadkach wydaje się być defensywa - zwłaszcza w przypadku drużyny z Górnego Śląska, która czyste konto zachowała wiosną tylko raz, i to w spotkaniu z najsłabszym obecnie w lidze GKS. Pogoni udało się 3 razy nie stracić gola w tej rundzie, w tym 2 razy u siebie więc również bez szału. Kursy sugerują nam wyrównane spotkanie i moim zdaniem ciężko tu wskazać faworyta. Porażka dla każdego z rywali będzie oznaczać właściwie utratę ewentualnych szans na podium. Co ciekawe 5 ostatnich bezpośrednich pojedynków między tymi klubami to komplet z trafieniami z obu stron i sądzę, że dziś będzie podobnie a to niedaleka droga do bardzo dobrze płatnego "overa".
8 (z 10 zaplanowanych) kolejka grupy mistrzowskiej w belgijskiej Jupiler League. W walce o najwyższe laury nic jeszcze nie wiadomo - na tytuł szanse mają 3 drużyny i 2 z nich zobaczymy właśnie w analizowanym spotkaniu. Zespół z Gandawy to największa rewelacja tego sezonu i na 3 kolejki przed metą ma 2 oczka przewagi nad potentatami z Brugi i Anderlechtu. Dzisiaj jednak gości czeka bardzo ciężkie zadanie, bo zdecydowanym faworytem wydają się być gospodarze. Brugge od początku sezonu nie ukrywa swoich aspiracji - a po sporym wzmocnieniu drużyny w ostatnim czasie sięgają one nie tylko mistrzostwa ale i poważnego zaistnienia w Europie. Ten 2 cel w dużym stopniu zrealizowano już w tym roku - udało się dojść aż do 1/4 finału Ligi Europy, co jest dawno nie notowanym sukcesem belgijskich klubów. Teraz czas na Ligę Mistrzów ale to dają tylko 2 czołowe pozycje w lidze. Brak wygranej w dzisiejszym meczu może oznaczać dla nich utratę szans na to. Po 2 bolesnych porażkach w Brukseli i Liege w poprzednich grach czas na komplet oczek przed własną publicznością. A tutaj Brugge grać na prawdę potrafi! Wystarczy powiedzieć, że gospodarze nie przegrali tu w żadnych rozgrywkach od wczesnej jesieni. Potrafili m.in. ograć po 2 razy Anderlecht i Standard, nie przegrali także żadnego meczu w LE. Jeśli spojrzymy na bezpośredni bilans z Gent wygląda to również optymistycznie: nie przegrali żadnego z 8 ostatnich meczów z tym rywalem na własnym boisku, połowę z tych spotkań wygrywając. Myślę, ze dziś gospodarze zmobilizowani stawką meczu i niesieni dopingiem swoich kibiców udowodnią wyższość nad ekipą gości, przy okazji przeskakując ich o punkt w tabeli.
36.kolejka włoskiej Serie A. Spotkanie drużyn, dla których właściwie wszystko jest już w tym sezonie jasne. Sassuolo już od długiego czasu jest pewne utrzymania co było głównym celem w 2 sezonie tego klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Nie dziwi zatem, że ostatnie tygodnie to gra w kratkę tej drużyny - ostatnie 10 gier to bilans 3-2-5. Dla Rossonerich ten sezon to absolutna klęska i w przyszłym roku zabraknie ich w europejskich pucharach - drużynę może czekać w wakacje mała rewolucja i piłkarze walczą teraz o to by do siebie przekonać władze klubu i trenerów. Ostatnia kolejka to pozytywne zrywy obu drużyn - Sassuolo formalnie zdegradowało Cesenę, wygrywając na jej boisku 3:2, Milan natomiast bardzo utrudnił sytuację Romie, pokonując ją na San Siro 2:1. To dowodzi, że można po obu zespołach spodziewać się zaangażowania w ostatnich kolejkach sezonu. Faworyci upatrują faworyta w drużynie gości, natomiast ja skieruję uwagę w liczbę bramek. Gospodarze to jedna z bardziej overowych drużyn we włoskiej lidze: na 35 gier z jej udziałem w 19 padało powyżej 2,5 gola. U gości rozkłada się to mniej więcej równo (17/18), z tym że na wyjazdach też notują raczej wyższe rezultaty (10/17 powyżej 2,5). Oba teamy mają identyczną średnią 2,7 bramki na mecz z ich udziałem. Warto też zauważyć, ze we wszystkich 4 spotkaniach między nimi jakie dotąd się odbyły w Serie A padały przynajmniej 3 gole. Z 1 i 2 strony jest spory potencjał w ofensywie i ma kto strzelać: u gospodarzy trio Berardi-Zaza-Sansone ma łącznie 25 goli, u czerwono-czarnych można liczyć przede wszystkim na Meneza (16) i Hondę (6), który odżył w końcówce sezonu. Liczę, że zobaczymy dziś żywy mecz, bez kunktatorstwa i to zaowocuje kilkoma trafieniami z obu stron.







