Manchester City po niewyraźnym początku sezonu gdzie często gubili punkty wreszcie wraca na dobre tory i już od miesiąca zarówno w Lidze Mistrzów jak i we własnej lidze są niepokonani notując 4 zwycięstwa i 2 remisy. We własnej lidze "The Citizens" są na 2 miejscu w tabeli z 17 punktami. W meczach wyjazdowych zdobyli 10 punktów na co złożyły się 3 zwycięstwa i jeden remis, nie przegrywając żadnego spotkania. Zdobyli 10 bramek a stracili 4. W dotychczasowych 2 spotkaniach Ligi Mistrzów zgromadzili 1 punkt. Przegrali trochę pechowo bo po golu w 90 min z Bayernem w Monachium i zremisowali 1:1 u siebie z bardzo dobrą w tym sezonie AS Romą. Ich rywal, CSKA Moskwa w lidze ma serię 4 zwycięstw z rzędu i są tuż za Zenitem, który przewodzi w Premier Liga. Na własnym stadionie wygrali 7 spotkań, tylko jedno przegrywając. Bilans bramkowy to 20:3. Jeżeli chodzi o mecze w ramach Ligi Mistrzów to wygląda to dość blado, gdyż pierwsze spotkanie zakończyło się kompromitacją. Wysoka przegrana w Rzymie 5:1 odbiło się czkawką. Drugie spotkanie zakończyło się również porażką. Tym razem ulegli Bayernowi 1:0 ale trzeba przyznać, że w tym spotkaniu drużyna Leonida Slutskiego pokazała się z dobrej strony. Moim zdaniem to MC wygra to spotkanie, ponieważ jest w dobrej dyspozycji co udowodnili w sobotę z Tottenhamem.
Real Sociedad bardzo słabo zaczął sezon. Nie dość, że sprzedali Antoine Griezmanna do Atletico Madryt, to w dodatku ich gra nie wygląda najlepiej. Na dzień dzisiejszy zajmują dopiero 16 miejsce z 5 punktami na koncie zgromadzonymi w 7 meczach. Wygrali jedno spotkanie, 2 zremisowali i przegrali aż 4 spotkania. Zdobyli tylko 8 bramek a mając takich piłkarzy jak Canales, Vela czy Agirretxe to słaby wynik, a stracili 11 bramek. Na własnym stadionie Real Sociedad zgromadził 4 punkty. Wygrali jedno spotkanie, jedno zremisowali i jedno przegrali. Strzelili 6 bramek a stracili 5. Zaczęli bardzo dobrze gdyż wygrali z Realem 4:2. Trzeba powiedzieć, że Baskowie są w sporym kryzysie gdyż nie wygrali żadnego z ostatnich 5 spotkań. Ich rywal Getafe to drużyna, która zajmuje 14 miejsce w tabeli z 7 punktami na koncie. Wygrali 2 spotkania, jedno zremisowali i 4 przegrali. Zdobyli 4 bramki a stracili 11. Aż 4 z 7 punktów zdobyli w ostatnich 2 spotkaniach po zwycięstwie nad Malagą i remisem Cordobą, lecz były to spotkania rozgrywane w Madrycie, na stadionie Getafe. Na wyjeździe przegrali wszystkie 3 spotkania, zdobywając tylko jedną bramkę i tracąc 7. Nie ma lepszego rywala dla Sociedad na przełamanie jak Getafe.
Valencia w obecnym sezonie prezentuje się bardzo dobrze. Nowy trener wniósł wiele do zespołu, ściągnął Rodrigo z Benfici czy Mustafiego i widać tego efekty. Jak na razie z Mestalla jest na 3 miejscu z 17 punktami po 7 kolejkach i w razie dzisiejszego zwycięstwa przeskoczą w tabeli Real Madryt. Wygrali 5 spotkań, 2 zremisowali i ani razu nie zaznali goryczy porażki. Zdobyli przy tym 17 bramek, tracąc tylko 4. Valencia aż 5 razy zdobywała 3 bramki i to wcale nie ze słabymi drużynami, bo przecież Atletico, Espanyol czy Malaga nie są słabymi rywalami. Aż 3 razy zachowywali czyste konto. Na wyjazdach drużyna portugalskiego trenera rozegrała 3 spotkania z których wygrała jedno a dwa zremisowała. Zdobyła 5 bramek a straciła 2. Ich dzisiejszy rywal to drużyna, która w ostatnich sezonach balansuje pomiędzy Primera a Segunda Division. Obecny sezon jest w ich wykonaniu słaby. Zaczęło się już przed sezonem gdy z posadą pożegnał się w dziwnych okolicznościach trener Fernando Vazquez. Nie dość, że ich gra wygląda bardzo słabo, a obrona jest naprawdę beznadziejna to zajmują ostatnie miejsce z 4 punktami na koncie. Wygrali jedno spotkanie i jedno zremisowali i 5 razy przegrali. Na własnym stadionie zagrali 3 mecze w których zdobyli tylko 1 punkt. Zdobyli 4 gole a stracili 11. Obecnie gospodarze mają serię 4 meczów przegranych z rzędu. Przegrali m.in. aż 8:2 z Realem u siebie i w ostatnią niedzielę ulegli Sevilli aż 4:1, która grała na "pół gwizdka" a mogła wygrać o wiele wyżej. Patrząc na "wyczyny" obrony Deportivo i dobrą formę Valencii i lekkich braków kadrowych po stronie gospodarzy stawiam na drużynę gości
Wielu ludzi chciało aby wraz z zatrudnieniem Marcelo Bielsy przyszły wyniki, lecz chyba nikt nie oczekiwał aż dobrych rezultatów. Andre Pierre-Gignac dostał drugie czy trzecie życie i jak na razie jest najlepszym strzelcem Ligue 1 z 9 trafieniami w 9 spotkaniach. Drużyna argentyńskiego trenera jest liderem z 22 punktami na koncie. Wygrali 7 spotkań, jedno zremisowali i jedno przegrali. Zdobyli 23 gole a stracili 8. Na własnym stadionie rozegrali 4 spotkania z których wygrali 3, a przegrali jedno, pierwsze z Montpellier. Zdobyli 9 goli a stracili 3, lecz aż 2 stracili w pierwszym spotkaniu. Drużyna ze Stade Velodrome imponuje świetną formą, gdyż wygrali 7 spotkań z rzędu. Ich rywal, Toulouse to drużyna, która potrafi zagrać dobre spotkanie, by w kolejnym zupełnie zawieść swoich kibiców. Piłkarze Alaina Casanovy w tym sezonie wygrali m.in. na wyjeździe z St. Etienne czy pewnie pokonali również na wyjeździe Rennes a również mieli wpadki jak remis u siebie z Caen. Na razie zajmują 10 miejsce w tabeli. Wygrali 4 spotkania, 2 zremisowali i 3 przegrali. Zdobyli 13 bramek a stracili 11. Na wyjazdach wygrali 2 spotkania i 3 przegrali. Strzelili i stracili tyle samo bramek - 6. Trzeba powiedzieć, że goście grają ostatnio nieźle gdyż mają na swoim koncie serię 4 meczów bez porażki a grali z takimi drużynami jak PSG czy St. Etienne. Mecze z udziałem Tuluzy są widowiskowe gdyż pada średnio 2,7 gola na mecz. Patrząc na świetną formę Marsylii i brak regularności piłkarzy trenera Casanovy stawiam na wygraną gospodarzy
Barcelona w obecnym sezonie świetnie wystartowała w Primera Division. Rozegrała 7 spotkań z których wygrała 6 a jedno zremisowała. Zdobyła aż 19 bramek nie tracąc ani jednej! To niewiarygodne i trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że linię obrony wzmocnił Mathieu, który z miejsca wskoczył do "11". Luis Enrique daje również wiele szans młodym zawodnikom. Największym wygranym meczów przedsezonowych był Munir, który strzelał bramki mecz za meczem i cały czas jest wystawiany w pierwszym składzie. Na Camp Nou "Barca" wygrała wszystkie spotkania zdobywając 11 bramek. Jedynymi problemami mogą być mecze reprezentacyjne, w których uczestniczyła prawie cała drużyna FC Barcelony i to, że już we wtorek w ramach Ligi Mistrzów zagrają z Ajaxem na Camp Nou. Ich rywal Eibar to beniaminek La Liga. Trzeba powiedzieć, że drużyna trenera Garritano zaczęła rozgrywki w całkiem dobrym stylu. Na razie zajmują 9 miejsce po 7 kolejkach. Wygrali 2 spotkania, 3 zremisowali i 2 przegrali. Zdobyli tylko 8 bramek a stracili 7. Trzeba powiedzieć, że z 8 zdobytych i 3 straconych aż 6 padło w meczu z Levante (3:3). Eibar w ostatnich 4 spotkaniach nie przegrało ani razu. 3 razy zremisowali i wygrali jedno spotkanie. W meczach wyjazdowych w 3 meczach zdobyli 4 punkty. Przegrali 2:1 z Atletico, wygrali 2:0 z Elche i zremisowali w derbach Basków z Athletic. Patrząc na to, że gdy Barca miała mecz 1 kolejki Ligi Mistrzów z PSG to 3 dni wcześniej grali z Granadą i rozbili ją aż 6:0. Barca ma tak szeroką kadrę, że nawet zmiennicy powinni pokonać Eibar.
Śląsk Wrocław pomimo wielu problemów na początku sezonu takimi jak odejścia Kokoszki, Stevanovicia, Kelemena, Gikiewicza, kontuzja Paixao radzi sobie bardzo dobrze, gdyż zajmuje 4 miejsce w tabeli T-Mobile Ekstraklasy z 20 punktami na koncie zgromadzonymi w 11 spotkaniach. Ich strata do lidera z Zabrza to tylko 1 pkt. Wygrali 6 spotkań, 2 zremisowali i 3 przegrali. Bilans bramkowy to 18:15. Mecze Śląska są całkiem atrakcyjne gdyż średnio w ich meczach pada 3 gole na mecz. Na własnym stadionie w 6 spotkaniach zwyciężyli 5 razy i tylko raz dzielili się punktami. Zdobyli 9 bramek i stracili tylko 2. Spośród wszystkich drużyn grających u siebie tylko GKS Bełchatów stracił mniej bramek. Ciekawostką jest to, że pod wodzą Tadeusza Pawłowskiego Śląsk Wrocław nie przegrał ani jednego spotkania u siebie! Jest już to długa seria, która moim zdaniem będzie przedłużona gdyż do Wrocławia przyjeżdża Piast, który po fatalnym początku sezonu, po wielu spekulacjach na temat odejścia Angela Pereza Garcii ze stanowiska trenera zespół wreszcie po serii kilku remisów podniósł się wygraną z Zawiszą na Okrzei 3:0 i od tego momentu zdobyli 9 punktów w 4 spotkaniach jednak 3 z nich były rozgrywane w Gliwicach. Gliwiczanie na ten moment zajmują 10 lokatę w tabeli z 15 punktami na koncie. Wygrali 4 spotkania, 3 zremisowali i 4 przegrali. Bilans bramkowy to 14:14. Piast w meczach wyjazdowych wygrał tylko jedno spotkanie, ale jakże prestiżowe: z Górnikiem Zabrze i to na Roosevelta 2:1. Poza tym zremisował 3 spotkania i 2 przegrał. Zdobył tylko 3 gole i 7 stracił. W drużynie z Gliwic zabraknie przede wszystkim Gerarda Badii, który miał ostatnio dobry okres w grze. Śląsk dowodzony przez jednego z bohaterów ostatniego tygodnia Sebastiana Milę, który dodatkowo będzie uskrzydlony świetną grą wydaje się naturalnym faworytem z nieregularnym Piastem. Śląsk w ostatnich 5 spotkaniach wygrał z Piastem tylko raz, lecz moim zdaniem w sobotę ta passa się odwróci.
Manchester City po średnim początku sezonu wreszcie zaczął grać coraz lepiej. Wprawdzie zremisowali 2 mecze, lecz były to spotkania z czołowymi drużynami jak Arsenal czy Chelsea. Na tą chwilę podopieczni Manuela Pellegriniego zajmują 2 miejsce w tabeli z 14 punktami na koncie. Wygrali 4 mecze, 2 zremisowali i jeden przegrali. Zdobyli tylko 14 bramek a w porównaniu z poprzednim sezonem gdzie wygrywali np. 6:2 z Arsenalem czy 7:0 z Norwich wygląda to bardzo blado. Stracili 7 bramek i tylko Southampton straciło mniej bramek. Na Etihad Stadium rozegrali 3 spotkania z których wygrali jedno, jedno zremisowali i też raz przegrali. Zdobyli tylko 4 bramki a stracili 3. Ostatnie 2 spotkania w wykonaniu "The Citizens" były już bardzo dobre gdyż wygrali 2 mecze wyjazdowe: z Hull 4:2 i 3:0 z Aston Villą. Do formy wraca Yaya Toure i to jest dobra wiadomość dla chijskiego trenera. Ich rywal, Tottenham zajmuje 6 miejsce, lecz trzeba powiedzieć, że piłkarze pod wodzą Pochettino lekko zawodzą. Gładka porażka u siebie z osłabionym Liverpoolem czy porażka u siebie z fatalnym West Bromwich nie wystawiają najlepszej laurki drużynie z White Hart Lane. Ta drużyna rozegrała 7 spotkań z których wygrała 3, 2 zremisowała i 2 przegrała. Bilans bramkowy to tylko 9:7. Na wyjazdach rozegrali 3 spotkania z których wygrali jedno i remisując dwukrotnie, lecz na dobrą sprawę jedynym poważnym rywalem był Arsenal. Patrząc na obecną dyspozycję Manchesteru City i to, że od 3,5 roku wygrywanie z Tottenhamem przychodzi im bardzo łatwo stawiam na ich wygraną
Pierwsze oficjalne spotkanie jakie rozegrał Gibraltar z pewnością dawało tej drużynie poczucie wartości, gdyż zremisowali na wyjeździe ze Słowacją 0:0. Potem przegrali 2 spotkania : z Wyspami Owczymi 4:1 i Estonią 2:0. Ponad 4 miesiące temu ta drużyna nawet wygrała u siebie z Maltą i nic nie wskazywało na to, że w eliminacjach do Mistrzostw Europy będą aż takim chłopcem do bicia. Najpierw przegrali aż 7:0 "u siebie" bo przecież grali w Faro w Portugalii a w ostatnią sobotę zostali rozbici w Irlandii w takim samym stosunku. Jest to drużyna złożona z amatorów: ze strażaków, policjantów i piłka nożna jest ich hobby. Także wiemy, że nie jest to drużyna, która profesjonalnie trenuje codziennie i jest w stanie wytrzymywać 90 minut. W tej drużynie jest 2 profesjonalnych piłkarzy, lecz nie są to znane nazwiska. Jeden z tych piłkarzy, Scott Wiseman występuje w Preston North End ( III poziom rozgrywkowy w Anglii). Gibraltar jeszcze nie zdobył ani jednej bramki w meczach eliminacyjnych. Ich dzisiejszy rywal, Gruzja to drużyna nie jest zbyt mocna ale jednak starają się grać piłkę techniczną i ich rywalom nie jest łatwo. Zresztą jak na tak przeciętną, a właściwie słabą drużynę ostatnia porażka minimum 3 bramki nastąpiła prawie 1,5 roku to świadczy, że potrafią się przeciwstawić rywalom. W drużynie Temura Ketsbai jest kilku ciekawych piłkarzy jak Dvalishvili, znany z gry w Legii czy Jano Ananidze o którym się mówiło, że jest jednym z większych talentów w Europie. Pierwsze 2 spotkania eliminacyjne zakończyły się porażkami. Najpierw przegrali u siebie z Irlandią 2:1 po golu McGeady'ego w 90 minucie, lecz Gruzja w tym meczu zaprezentowała dobrą piłkę a w sobotę ulegli na wyjeździe niezłej Szkocji 1:0. Moim zdaniem Gibraltar nie ma szans z profesjonalistami a Gruzini muszą wreszcie zapunktować. Jak nie z Gibraltarem, to z kim?
Walijczycy wprawdzie nie są zbyt silną reprezentacją lecz mają jednego z najlepszego piłkarza na świecie, czyli Garetha Bale'a. W obecnych eliminacjach wystartowali bardzo dobrze ( jak nie Walia ) i mają 4 punkty na koncie po 2 spotkaniach. Wprawdzie w pierwszym spotkaniu ledwo co pokonali Andorę 2:1 po świetnym meczu piłkarza Realu ale w drugim zremisowali już z dobrą drużyną, uczestnikiem Mistrzostw Świata w Brazylii Bośnią i Hercegowiną, która wprawdzie ostatnimi czasy nie gra najlepiej, lecz nadal jest to drużyna, która ma bardzo silny trzon drużyny. Patrząc na statystyki drużyny Chrisa Colemana, to w ostatnich 7 spotkaniach przegrali tylko raz, na wyjeździe z Holandią ale był to główny sprawdzian Holendrów przed MŚ i wynik 2:0 wcale nie jest aż tak złym rezultatem. Trzeba jednak powiedzieć, że remisy z Belgami czy Finami to całkiem przyzwoite rezultaty. Z tych ostatnich 7 spotkań tylko w jednym nie zdobyli przynajmniej jednej bramki. Ich dzisiejszy rywal z południa Europy, Cypr to ekipa, która na europejskich czy światowych arenach zupełnie nie dorównuje poziomowi klubowemu, który zapewnia Apoel czy AEL Limassol. Futbol reprezentacyjny to ostatnio pasmo klęsk, lecz pojawiło się małe światełko w tunelu, gdyż pokonali 2:1 na wyjeździe Bośnię i Hercegowinę i to w meczu eliminacyjnym. To zwycięstwo jest ważne z tego powodu, że była to pierwsza wygrana drużyny trenera Christodoulou od 2 lat! 3 dni temu przegrali u siebie z przeciętnym Izraelem 2:1. Patrząc na potencjał obydwóch ekip, moim zdaniem faworytem jest drużyna Walijska, lecz Cypryjczycy potrafią zaskoczyć ale wierzę, że drużyna z Wielkiej Brytanii pod wodzą Bale'a zainkasuje 3 pkt
To spotkanie w którym oczywiste jest, kto jest faworytem. Szwedzka piłka w ostatnich tygodniach za sprawą niezłych występów Malmoe w Lidze Mistrzów przeżywa mały renesans. Również ich reprezentacja prezentuje się nieźle lecz brak udziału w MŚ nie przyniosła chluby "Trzem Koronom". W poprzednich eliminacjach do mundialu w Brazylii Szwedzi zajęli 2 miejsce w swojej grupie, za Niemcami a przed coraz lepszymi Austriakami. Bilans 6-2-2 w 10 spotkaniach to naprawdę niezły rezultat. Wprawdzie stracili 14 bramek, o 4 więcej niż Niemcy czy Austriacy lecz aż 9 z nich padło łupem drużyny Joachima Loewa. Na własnym stadionie w 5 meczach wygrali 3 razy, raz zremisowali i raz przegrali. Na ten mecz w kadrze są tacy zawodnicy jak Ibrahimović, Larsson, Kallstrom czy Kacaniklić a i reszta drużyny gra w bardzo solidnych drużynach. Ich rywal, Liechtenstein to jedna z tych drużyn, która nie potrafi wygrać od wielu lat czy to meczach towarzyskich, czy eliminacyjnych. Również zdobywanie bramek przychodzi im bardzo trudno. Jednak od czasu do czasu zaskoczą fachowców a to remisem z Łotwą czy remisem ze Słowacją. Ostatnim meczem, który drużyna z Księstwa Liechtensteinu wygrała to mecz prawie 2,5 roku temu ze słabiutką Andorą 1:0. To trochę mocniejsza drużyna aniżeli San Marino, Gibraltar czy Andora lecz Szwedzi po dwóch remisach : z Rosją i Austrią nie mogą sobie pozwolić na jakąkolwiek utratę punktów, tym bardziej, że ich rywalem jest słabiutki zespół. Pewna wygrana Szwedów








