Wprawdzie Manchester City przegrał u siebie ostatni mecz z West Ham ale i tak będzie moim zdaniem murowanym faworytem w tym meczu. Przyczyn ostatniej porażki należy doszukiwać się w nieskuteczności. The Citizens oddali w tym meczu 27 strzałów, ale tylko jeden znalazł drogę do siatki. Nie należy jednak sądzić że taki stan rzeczy będzie miał miejsce w pojedynku z Kogutami. Od początku może zagrać David Silva, ewentualnie Aquero musi odzyskać skuteczność. Naprawdę miło się ogląda zawodników City jak próbują narzucić własny styl przeciwnikowi i sunie atak za atakiem. W ostatnich meczach znakomicie spisuje się Kevin de Bruyne, który w parze z Fernandinho będzie niesamowicie groźny dla Tottenhamu. Pod znakiem zapytania stoi występ Vincenta Kompaniego. Ewentualna jego absencja będzie osłabieniem Manchesteru. Tottenham na razie w lidze spisuje się nieźle. Nie grali jednak jeszcze do tej pory (poza przegranym spotkaniem z MU) z najlepszymi drużynami w lidze. Ponadto City zupełnie nie leży Kogutom. Przegrali z nimi ostatnie 4 spotkania. Według mnie City będzie chciało pokazać że wpadka z WestHam to wypadek przy pracy. Z całym szacunkiem dla Tottenhamu na White Hart Lane triumfować będzie MC.
Drużyna Lille przeżywa obecnie niemoc strzelecką. Wystarczy spojrzeć na ich obecny bilans bramkowy po sześciu meczach: 2 bramki zdobyte i dwie stracone. Dodajmy do tego że strzelając tylko 2 gole zdobyli aż 7 pkt. Widać zatem jaką wagę drużyna Lille przywiązuje do obrony. W bieżącej kolejce Lille jedzie do Reims i tutaj myślę że ta defensywna postawa się nie sprawdzi. Reims to zespół lubiący ofensywny futbol. Motorem napędowym jest De Roussel de Preville. 24-latek często asystuje przy golach i sam także trafia do bramki. Groźny jest także młodziutki Theoson Siebatcheu, który zdobył już 3 gole dla Reims w tych rozgrywkach. Reims gra szybko, kombinacyjnie, często atakuje skrzydłami. Ostatnio pokonali u siebie Lorient 4:1 i zremisowali kolejne trzy mecze z Tuluzą, PSG oraz Angers. Na własnym stadionie drużyna Reims wiele zyskuje (2 zwycięstwa i remis z mistrzem Francji) i myślę że ze słabo grającym Lille powinni sobie spokojnie poradzić.
W 10 kolejce ekstraklasy dojdzie do bardzo ciekawego pojedynku pomiędzy Śląskiem Wrocław a nieoczekiwanym liderem tych rozgrywek - Piastem Gliwice. Obie drużyny prezentują od początku sezonu bardzo ofensywny styl gry. W każdym meczu walczą o pełną pulę, brak jest kunktatorstwa i kalkulowania w meczach z ich udziałem. Cel zawsze jest jeden: 3 pkt. Wydaje się więc że i tak będzie również w tym pojedynku. Śląsk ma w swoich szeregach bramkostrzelnego Flavio Paixao a także coraz groźniejszego Kamila Bilińskiego. Efektem tego są mecze w których pada sporo bramek, np. z Wisłą 4:2 czy z Jagiellonią 3:1. Śląsk będzie na pewno chciał ten mecz wygrać zwłaszcza że gra przed własna publicznością i zajmuje na razie odległe miejsce w tabeli. Zapewne więc ruszy dod pierwszej minuty do ataku. Dodatkową mobilizacja będzie gra z liderem. Z kolei ostatnie 4 z 5 meczów Piasta kończyły się wynikami over 2,5 goals. Gliwiczanie to bardzo ambitna drużyna. Posiada w swoich szeregach kreatywnego Kamila Vacka i Josipa Barisica. Piast gra sezon życia. Na pewno będzie się starał kontynuować dobrą passę. Spodziewam się żywego meczu z mnóstwem akcji i okazji do zdobycia goli. Dlatego też typ over 2,5.
Mój typ under 2,5 goals opieram w tym meczu głównie na postawie Korony Kielce. Od kilku meczów powtarza się schemat gry kielczan przeciwko teoretycznie mocniejszym drużynom. Polega on głównie na zabezpieczeniu tyłów i szukanie ewentualnych szans w kontratakach. Tak Korona zagrała przeciwko Lechowi Poznań remisując 0:0, identycznie przeciwko Legii Warszawa wygrywając szczęśliwie po megabłędzie obrony Legii w ostatniej akcji meczu, podobnie z Pogonią remisując 1:1 i wreszcie w ten sam sposób Korona zagrała przeciwko Lechii Gdańsk osiągając remis 0:0. Jak widać podopieczni Jurija Szatałowa mają patent na teoretycznie mocne kluby, ale co najważniejsze dla tej analizy tracą mało bramek i strzelają również niewiele. Wisła natomiast gra w kratkę jeśli chodzi o ilość zdobywanych goli a konkretnie mówiąc Wisła na przemian raz urządza sobie kanonadę by w następnym meczu męczyć się ze zdobyciem choćby jednego gola. Dzieje się tak dlatego że w nierównej formie jest Paweł Brożek no i oczywiście trzeba wziąć pod uwagę przeciwko komu się gra. Z Lechią czy Śląskiem, a więc drużynami które nie murują bramki Wiśle grało się dobrze, było więcej miejsca na boisku i więcej padło goli. W meczu z Koroną na taki luksus wiślacy na pewno liczyć nie mogą. Będą musieli stawić czoła dobrze zorganizowanej drużynie, która na pewno się nie otworzy i będzie zadowolona z wywiezienia z Krakowa 1 pkt. Wynik 0:0 jest według mnie bardzo prawdopodobny.
W bieżącej kolejce hiszpańskiej BBVA Liga dojdzie do pojedynku Athletic Bilbao z Realem Madryt. Athletic zajmuje przed tym spotkaniem 14 miejsce a Real jest trzeci, z tym że prowadzące Atletico Madryt ma o jeden mecz więcej. Athletic w ostatniej kolejce przegrał na wyjeździe z Villareal 1:3 (przy czym gospodarze dostali kontrowersyjny rzut karny). Wcześniej wygrał z Getafe 3:1 i przegrał z Eibar 0:2. Real natomiast gromił Betis Sevilla 5:0, Espanyol 6:0, ale w ostatniej kolejce męczył się z Granadą wygrywając u siebie tylko 1:0. Obydwie drużyny występują w rozgrywkach pucharowych, także dla żadnej drużyny nie będzie handicapu w postaci dłuższego okresu przygotowawczego do tego meczu. Athletic słabo gra u siebie z Realem Madryt. Z czterech ostatnich meczy Real wygrał trzy. Problemem dla Królewskich mogą być kontuzje Bale'a i Rodrigueza. Nie zagra też Sergio Ramos. Natomiast nie muszę chyba pisać, że Real ma w swoich szeregach graczy, którzy sami potrafią rozstrzygnąć o losach meczu. W Hiszpanii o losach mistrzostwa decyduje każdy mecz, także nie mowy o odpuszczaniu. Aby ograć Real trzeba albo wspiąć się na wyżyny swoich możliwości, albo Real musi mieć słabszy dzień. Biorąc pod uwagę ostatnie wyniki Królewskich, ich formę, dyspozycję, posiadanie takich graczy jak Ronaldo, Modrić, Benzema czy Kroos każdy inny wynik niż zwycięstwo Realu będzie sporą niespodzianką.
Na Balaidos przyjeżdża w tej kolejce wielka Barcelona i jest oczywiście murowanym faworytem w tym spotkaniu. Luis Enrique może cieszyć się z powrotu na boisko Daniego Alvesa, do kadry wraca także zawieszony Gerard Pique. Barcelona na razie nie znalazła pogromcy w rozgrywkach BBVA Liga. Wszystkie cztery mecze wygrywała, w tym bardzo trudny pojedynek z Atletico Madryt i to na wyjeździe. Celta Vigo zajmuje również wysokie 5 miejsce wygrywając z Levante, Rayo Valecano, Sevilla i remisując z UD Las Palmas. Barcelona lubi grać z Celtą na jej terenie. Wygrała tu cztery z ostatnich pięciu meczów. W lidze hiszpańskiej walka o mistrzostwo trwa od pierwszej do ostatniej kolejki zwykle między Katalończykami a Realem Madryt, także każdy mecz jest tu bardzo ważny. Barcelona słynie ze znakomitej gry ofensywnej. Brylują tu gracze tacy jak Messi, Suarez czy Neymar. Patrząc na formę podopiecznych Enriqueza i ich potencjał, styl gry, ofensywne zacięcie trudno sobie wyobrazić inny wynik jak wygrana gości w tym meczu.
Zapowiada nam się przeciętny mecz dwóch przeciętnych drużyn. Zarówno Korona jak i Górnik Łęczna skupiają się bardziej na zabezpieczaniu tyłów, szukając ewentualnie szczęścia w kontratakach. Jeśli miałbym wskazać wyróżniających się graczy w obu drużynach to w Koronie do takich należy Przemysław Trytko oraz Bartłomiej Pawłowski. W Górniku natomiast Grzegorz Bonin. Reszta to według mnie piłkarze z gatunku "wyrobników", którzy owszem grają twardo, ale bez jakiegoś polotu czy finezji. W ogóle gra obu klubów raczej nie porywa publiczności. Przeanalizujmy ostatnie wyniki. Korona zremisowała z Lechią 0:0 murując dostęp do swojej bramki. Łęczna szczęśliwie pokonało Wisłę 1:0. Według mnie dzisiejszy mecz zapowiada się na 0:0. Obie drużyny zainteresowane są by małymi kroczkami zbierać sobie punkciki, stąd remis może zadowalać i jednych i drugich. Ze względu na defensywny styl obu drużyn oraz brak indywidualności i rasowych strzelców nie spodziewam się by padło dziś więcej niż 2 gole.
Na przekór wszystkiemu. Tak mógłbym w skrócie nazwać mój typ. Od razu też napiszę, że mój typ opiera się bardziej na przeczuciu niż rozsądnej analizie. W analizie należy podać rzetelne fakty, a te nie czynią z Lecha faworyta. Oczywiście muszę wspomnieć, że Lech przegrał ostatnie 4 spotkania w lidze i to z zespołami, które potęgami nie są. Dwa z tych spotkań przegrał u siebie co jest dużą rzadkością. Natomiast jak grają drużyny przeciwko Lechowi. Autobus w polu karnym i może jakaś kontra raz na 45 min. Tak też zagrało ostatnio Podbeskidzie. Do tego Zubas w bramce miał dzień konia i na 23 oddane przez Lecha strzały nie przepuścił ani jednego. W końcu jednak limit pecha i nieskuteczności musi się wyczerpać. Jagiellonia nie zagra ultradefensywnie murując tylko bramkę. Na pewno będzie chciała ten mecz wygrać. To może być woda na młyn dla gości. Myślę że w Lechu w końcu zatrybi gra. Mają przecież kim grać. Pawłowski, Hammalainen, Lovrencics, Gajos, Linetty to gracze z najwyższej półki jak na nasze ligowe warunki. Gajos zresztą odszedł z Jagi co wydatnie osłabiło moim zdaniem drużynę z Białegostoku. Pozyskany za to został Fiodor Cernych z Górnika Łęczna. Oczywiście na Lecha wylała się ostatnio fala krytyki za ich występy w lidze, ale proszę też zobaczyć że w sumie Lech tak najgorzej to jeszcze nie stoi. Awansował do fazy grupowej LE, kolejnej rundy PP i ma tylko (bo chyba tak to trzeba nazwać) 8 pkt straty do Legii. Oczywiście idę tokiem myślenia, że walka o mistrzostwo Polski odbędzie się między tymi dwoma drużynami. Także dla Lecha najwyższy czas wygrywać w lidze. Dodatkowo premie dla piłkarzy Lecha zostały zamrożone i w przypadku słabej postawy nie będą wypłacone. Jagiellonia ostatnio przegrała ze Śląskiem 3:1. Jest to bardzo groźna drużyna prowadzona przez charyzmatycznego trenera. W Białymstoku po oddaniu nowego stadionu i dobrych występach jest moda na Jagiellonię. Jagiellonia będzie mogła się przygotować na mecz z Lechem. Kolejorz zagra zaraz po meczu z Belenenses. Takie są więc fakty. Na papierze lepiej wygląda chyba Jaga. Własny stadion, dłuższy okres przygotowania się do meczu, dobra, równa forma w lidze to argumenty za Jagiellonią. Natomiast determinacja, świadomość miejsca w tabeli, więcej przestrzeni na boisku niż w meczach z drużynami tylko broniącymi się i moje przeczucie stoją po stronie Lecha. Wybór oczywiście należy do każdego z Was. Ja stawiam na zwycięstwo gości.
Juventus poprzedni sezon serie A wygrał w cuglach. Stąd miejsce w tabeli jakie Stara Dama zajmuje w bieżącym sezonie budzi zdziwienie. Juve w rozegranych trzech spotkaniach zdobyło raptem jeden punkt remisując z Chievo Verona. Pozostałe dwa mecze z Romą i Udinese Juve przegrało. Można by się nawet doszukiwać jakiegoś kryzysu u podopiecznych Massimilliano Allegriego, ale właśnie przyszedł mecz w lidze mistrzów z Manchesterem City i Juve z tego pojedynku wyszło zwycięsko. Zatem nie ma mowy o kryzysie a raczej o słabym starcie graczy z Turynu w lidze. Czas zatem to zmienić. Mając w swoich szeregach graczy takich jak Buffon, Chiellini, Pogba, Mandzukić nie wypada zajmować 17 miejsca w lidze. Wprawdzie Genoa w poprzednim sezonie wygrała z Juve 1:0 ale teraz jest to dużo słabsza drużyna. Odeszli m.in. Kucka, Falque czy Bertolacci. W tym sezonie Genoa 2 razy przegrała (z Palermo i Fiorentiną) i wygrała z Genoą. Potencjał kadrowy Juve, podniesione morale zwycięstwem z City, no i konieczność realizacji celu jakim jest zdobycie scudetto każą upatrywać faworyta w drużynie z Turynu. Mój typ 2.
Piast Gliwice to jak na razie rewelacja tego sezonu. Niespodziewanie jest na pierwszym miejscu w lidze. Gliwiczanie grają przyjemny dla oka futbol, nie murują bramki, próbują grać skrzydłami. W środku pola grę układa Kamil Vacek. Z przodu obrońców przeciwnika niepokoi Martin Nespor. Piast bardzo dobrze spisuje się u siebie. Wygrał ostatnio na własnym boisku z Górnikiem Łęczna i Legią Warszawa. Lechia Gdańsk to drużyna, która wciąż szuka swojej drogi. Sprowadzani są kolejni zawodnicy (Krasic, Peszko) zmieniony został trener, ale wciąż Lechia zajmuje niskie miejsce w tabeli. Co mnie skłania do postawienia na remis w tym spotkaniu? Głównie postawa drużyny z Gdańska. Na 6 ostatnich meczów 5 z nich Lechia zakończyła podziałem punktów. Teraz jadą na ciężki teren do Gliwic. Piast będący na fali będzie chciał to spotkanie wygrać. Wydaje się że piłkarze z Gliwic uwierzyli, że ten sezon może do nich należeć. Z kolei Lechia jest bardzo niewygodnym, świadomym swojego miejsca w tabeli i swojej siły zespołem. Podopieczni Latala mogą być zadowoleni z remisu z trudnym rywalem, a Lechia z wywiezienia punktu z boiska lidera.





