Kto by przypuszczał jeszcze parę tygodni temu że tak mogą się potoczyć sprawy w walce o tytuł mistrzowski w Primera Division, fatalna seria Barcelony sprawiła że do gry wróciły obie ekipy z Madrytu, które rozegrają bardzo ważne spotkania na pewno cięższe zadanie czeka podopiecznych Simeone którzy jadą do Bilbao. Gospodarze walczą jeszcze o Ligę Mistrzów, sześć punktów starty do Villarreal to dużo i mało. Dzisiejsze starcie będzie kluczowe bo ich rywal gra na Santiago a ma jeszcze Ligę Europejską czyli granie co trzy dni prawie do końca a potrafią ostatnio gubić punkty. Oczywiście by być w tej grze sami musza dziś dopisać do swojego konta trzy punkty a oni lubią takie spotkania pod presją, szczególnie tu gdzie kibice wówczas jeszcze bardziej pomagają. Bilbao słynie z tego że u siebie gra bardzo intensywną piłkę z ogromną jakości w ofensywie zresztą w 16 spotkaniach trafili już tutaj 30 razy. W defensywie z czołówki wyglądają najsłabiej na koncie już 40 bramek straconych. Największą broń ekipy to oczywiście gra w powietrzu oraz niesamowity Aduriz Goście mają tyle samo punktów co lider ale gorszy bilans bezpośrednich starć, jeden punkt mniej ma na koncie lokalny a więc sytuacja w tabeli prosta, kto się potknie ten utrudni sobie bardzo walkę o tytuł. Atletico rozgrywa kolejny mega sezon, to jak oni potrafią bronić to majstersztyk, ostatnio jednak i w ofensywie jest popis złapali naprawdę niesamowitą lekkość w zdobywaniu bramek, tylko w dwóch na siedem spotkań nie strzelili trzech bramek!!. Jest moc w ataku a to za sprawą świetnej formy Griezmann, która utrzymuje się od początku sezonu a dodatkowo Torres odżywa. Sytuacja w tabeli o które wspomniałem sprawa że trzeba wygrywać, wygrywać, wygrywać – te trzy słowa w kontekście walki o tytuł wymienił na konferencji prasowej Simeone. Z mocnymi rywalami oczywiście potrafią sobie świetnie radzi ale często jest im zachować nawet tak świetnie grając w ofensywie czyste konto czego dowodem są cztery ostatnie spotkania wyjazdowej gdzie we wszystkich tracili bramkę. Dwie ekipy których remis nie zadawala, które potrafią tworzyć świetne widowisko, Bilbao u siebie to nie defensywna ekipa i na pewno nie przestraszy się rywala, będzie wstanie tutaj narzucić swój styl gry. Atletico jak wspomniałem jest formie ale zobaczymy jak to wygląda kondycyjnie tym bardziej na tle Bilbao które gra bardzo intensywną piłkę przez 90 minut. Wiele się dzieje w ostatnich starciach tych ekip na tym stadionie goście wygrali trzy ostatnie pojedynki za każdym razem mieliśmy over, dodając do tego wcześniej dwa zwycięstwa Bilbao po 3:0 mamy pięć spotkań z rzędu z bramkami na San Mames a dla mnie obecna forma obu ekip w kontekście zobaczenia dziś kilku bramek jest lepsza od tych starć.
Mecz o być albo nie być dla Górnika, który w drugiej kolejce grupy spadkowej będzie podejmował przed własną publicznością Podbeskidzie. W Zabrzu źle się dzieje nie dość że zespół gra od dłuższego czasu katastrofalnie, to atmosfera jest fatalna po ostatnim starciu z Wisłą trzech zawodników – Korzym, Madej oraz Golański przesunięci do rezerw. Trzeba grać tym co pozostało, a jest ciężko pięć punktów starty do bezpiecznej pozycji to bardzo dużo i jak wspomniałem to mecz obyć albo nie być. Górnik najwięcej problemów ma w defensywie łatwość z jaką rywale dochodzą do sytuacji bramkowych jest przerażająca, no i te indywidualne błędy nie trzeba oczywiście daleko szukać wystarczy się cofnąć do Krakowa i pierwsza bramka w której Małecki po prostu objechał defensora jak chciał, druga i trzecia bramka też ze sporą ilością błędów, a tych będzie moim zdanie coraz więcej bo sytuacja coraz gorsza, atmosfera no i fakt że muszą podejmować ogromne ryzyko. W Krakowie Górnik miał dobre fragmenty w ofensywie i może to będzie jakiś zalążek lepszej gry dzisiaj, bo naprawdę potrafili przycisnąć Wiślaków i te akcje w ofensywie miały ręce i nogi. Podbeskidzie było w grupie mistrzowskiej przez kilkanaście godzin a nagle po tych wszystkich decyzjach zrobiły się tylko trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Źle podziałały na Górali te wydarzenia poza boiskowe bo widzieliśmy z Termalicą zupełnie inny zespół niż z tym rywalem na zakończenie rundy zasadniczej. Przegrali zasłużenie 0:1 a mogli znacznie wyżej bo beniaminek naprawdę ich zdominowało i miał znacznie więcej okazji do wyższego zwycięstwa, zresztą ekipa Podolińskiego mocnym zespołem w defensywie nie jest bo to trener lubiący ofensywną grę i do tego jak potrafią zagrać w tym aspekcie naprawdę nie można się często przyczepiać, widać pomysł w tej grze. Defensywnie jednak jest dużo problemów szczególnie w delegacji pięć ostatnich wyjazdów to 11 bramek straconych ale też 7 strzelonych przy zerowym podziale punktów. Czuje że to może być bardzo otwarty mecz gospodarze nie mają już nic do stracenia muszą się otworzyć i zaatakować, a pokazali z Wisłą że potrafią, jednak każda minuta to coraz więcej miejsca dla rywali którzy świetnie potrafią wykorzystywać kontry i wolne przestrzenie, zresztą nie wydaje mi się by Podbeskidzie przyjechało tutaj oddawać piłkę i czekać Podoliński lubi wymianę ciosów, która nie raz kończył się wysokimi porażkami albo świetnymi meczami. Spotykają się tez przecież po Jagielloni dwie najgorsze defensywy w naszej lidze. Te ekipy pokazały w kilku poprzednich starciach że potrafią tworzyć show, przed rokiem dwa spotkania w Zabrzu to remis 3:3 oraz 2:4, dziś może być coś podobnego.
Pociąg o nazwie Ekstraklasa zaczyna uciekać ekipie Górnika coraz bardziej a sprawy nie poprawił pierwszy mecz grupy spadkowej z Jagiellonią. Górnik w ostatnich siedmiu spotkaniach zdobył zaledwie jeden punkt i co gorsza strzelił jedną bramkę, więc pozycja przedostatnia i dwa punkty straty do bezpiecznej pozycji nie dziwą. Straszny marazm dopadł tą ekipę, która potrafił szczególnie u siebie grać solidnie i strzelać bramki. Szatalow po ostatnim spotkaniu z Jagiellonią stwierdził że dyspozycja w defensywie go martwi ale jeszcze większy zmartwieniem jest brak bramek bo dla niego bramki zdobywane a nie tracone dadzą im utrzymanie. Nie wiem czy jest wstanie coś aż tak diametralnie zmienić ten zespół, jednak muszą poszukać czegoś nowego a tym myślę że będzie po prostu odważniejsza gra bo czasu i spotkań coraz mniej i to ryzyko już trzeba podjąć. Wdowczyk odmienił Wisłę, która była bliska nawet grupy mistrzowskiej, wreszcie wskrzesił ten ogromny potencjał kadrowy w ofensywie i ekipa z Krakowa nie ma problemów ze stwarzaniem sytuacji i strzelaniem bramek a czyni to ostatnio bardzo często pięć ostatnich spotkań to aż 16 bramek strzelonych!!, przy 7 straconych. Widać wreszcie Białą Gwiazdę która cieszy się grą. Wdowczyk nie uleczył jednak wszystkich mankamentów i raczej już do końca sezonu to się nie zmieni a mowa tutaj o przygotowaniu fizycznym. Ekipa z Krakowa w drugiej połowie miewa mega zastoje i to tak od dłuższego czasu czasami udaje się przetrzymać ta fragmenty i nie stracić bramek a innym razem robią sobie nerwówkę. Podobnie było z Górnikiem który miał taki fragment w którym wchodziło w defensywę dzisiejszych gości jak w masło. Wdowczyk widzie te problemy i próbuje już nawet nowego ustawienia z trójką defensorów. Trzeba też przyznać że mimo ogromnego już doświadczenia Głowacki, Sadlok oraz Guzmicsa popełniają proste indywidualne błędy - Węgier sprezentował bramkę Górnikowi, a Głowa i Sadlok też mieli mnóstwo problemów komunikacją. Bronią tej Wisły jest ofensyw i na taki wariant postawią dzisiejszego wieczoru. Przejezdni odkąd zespół objął Wdowczyka jak wspomniałem gra otwarte widowiska z ich strony ostatnio może oczekiwać wiele dobrego w ofensywie i tak też będzie dzisiaj, zwycięstwo raczej da im już spokój . Górnik może coś czuje pójść na wymianę ciosów, trener wspomniał że do utrzymania potrzebują bramek a więc po prostu odważniejszej gry a pokazali w kilku spotkaniach u siebie że potrafią. Oni dziś zaryzykują z odważną grą przez 90 minut a wydaje mi się że znowu po 60 minucie mecz może zrobić się bardzo otwarty bo nie ukrywajmy każdy widzi że Wisła ma problemy z kondycją.
Pora wyrównać stan rywalizacji na boiskach angielskiej Premier League i w środku tygodnia będziemy nadrabiać zaległości a rozpoczniemy od St. James' Park gdzie Newcastle będzie podejmować Manchester City. Newcastle zostało przy życiu ogrywając w Sobotę Swansea 3:0, jednak jedno zwycięstwo do tej pory nic im wielkiego nie dało bo nadal są na przedostatnim miejsce ze stratą trzech oczek i najgorszym bilansem bramkowym. Przed nimi jeszcze w tym sezonie Totki, Liverpool i dzisiaj City tak więc trzeba będzie coś ugrać w tych starciach. Problemów ta ekipa ma całe mnóstwo może to zwycięstwo dało trochę więcej pewności siebie ale to nadal gra daleka od ideałów. Defensywie mimo że ostatnio na zero są bardzo słabi a dodatkowo przecież musza szukać ofensywnej gry i atut własnego stadionu to jakaś nadzieje właśnie na bramki bo czy to wyjazd czy dom to tracą sporo i tracić będą ale na St. James strzelają zdecydowanie częściej, grubo ponad połowa bramek do tej pory strzelonych to mecze przed własną publicznością. Jak wiele może się zmienić w grze zespołu po powrocie jednego zawodnika, bo chyba tak trzeba nazwać metamorfozę ekipy po tym jak do zdrowia wrócił De Bruyne, wszyscy dosłownie grają lepiej, czego efektem jest awans do półfinału Ligi Mistrzów co jeszcze bardziej podniosło morale ekipy. Szans na mistrzostwo nie ma ale ciągle trzeba walczyć o jak najlepsze miejsce bo ciągle pewni top 4 nie są, dlatego takie spotkania trzeba wygrywać pewnie, tym bardziej że za chwilę dojdzie Liga Mistrzów i tak naprawdę City do końca sezonu będzie grało co trzy dni a Newcastle to w tym zestawieniu chyba najsłabsze ekipa z jaką będą się mierzyć. Wracając do dyspozycji ekipy to powrót Belga najbardziej rozruszał atak, która znowu przypomina maszynkę do zdobywania bramek, jeszcze raz wspomnę wszyscy złapali formę co potwierdzili tylko w starciu z Chelsea wygrywając pewne na Stamford 0:3. Newcastle mimo że wygrało ze Swansea gra słabo i ja nie widzę na tle tak grającego w tej chwili City szansa na zatrzymanie ich w ofensywnie a wiadomo muszą szukać w każdym starciu punktów i bramka stracona będzie na pewno oznaczał podjęcie ogromnego ryzyka a City będzie to zdecydowanie potrafiła wykorzystać co pokazali już nie raz z Newcastle. Dwa ostatnie mecze na Etihad to 5:1 i 6:0, dwa mecze tutaj to dwa razy 0:2 ale wówczas tak bardzo obie ekipy nie potrzebowały zwycięstwa a dziś ruszą od pierwszych minut do ataków.
Trzy dni przerwy i wracamy do rywalizacji w Ekstraklasie, w grupie mistrzowskiej o miejsce na trzecim stopniu podium walczy aż sześć ekip i dlatego jednym z najciekawszych spotkań tej serii będzie starcie w Gdańsku gdzie miejscowa Lechia będzie podejmować gości ze Szczecina. Lechia ma ogromne szansę na zajęcie miejsca na podium, i nie ukrywajmy był to cel przedsezonowy. Wreszcie znaleziono trenera który potrafi wykorzystać ten potencjał kadrowy który niewątpliwie Lechia ma ogromny, szczególnie dotyczy to kwestii ofensywnych co potwierdził po pierwszym spotkaniu rundy mistrzowskiej Stokowiec trener Zagłębia – indywidualności były kluczowe w tym starciu. Była to pierwsza wygrana Lechii na wyjeździe która trzeba przyznać u siebie to całkiem inna ekipa. Dziś tym bardziej po tym zwycięstwie z bardzo mocnym Zagłębiem zobaczymy naładowany niesamowitą energią zespół i trzeba też powiedzieć że poprzez wywalczenie miejsca w grupie mistrzowskiej zeszła z nich trochę presja. Wracając do Lechii grającej w Gdańsku, od początku do końca nastawiona ofensywnie z wysokim pressingiem z którym do tej pory rywale wiosną sobie nie radzili. Wiosną u siebie w pięciu starciach strzelili aż 16 bramek przy tylko 3 straconych, jednak mankamenty w defensywie są przy takich ustawieniu a wydaje mi się że Pogoń to takie pierwszy wiosną rywal który będzie wstanie wykorzystać te luki które momentami się pojawiają gdy Lechia wychodzi wysokim nieudanym pressingiem. Ważnym aspektem będzie też dla gry gospodarzy brak Janickiego czyli jednego z czołowych defensorów przy ustawieniu z trójką w tyle, zobaczymy jak to wpłynie na jakość w tym aspekcie. Pogoń kontynuuje wiosenna serię remisów był to już osmy remis w dziewięciu ostatnich starciach. Nie jest to gra której oczekiwali kibice ale wciąż i tak są na trzecim miejscu, ale dzisiejsze strata punktów moim zdaniem sprawi że stracą to miejsce. Te remisy nie oznaczają że zespół gra defensywie, Michniewicz chce ofensywnego zespołu i ostatnia dyspozycja połączona z miejsce w grupie mistrzowskiej sprawia że trener szuka tej gry. Ostatnio z Ruchem próbował wariant z trzema defensorami i nie wyszło to źle, mieli dużo sytuacji która jednak marnowali. Nie wolno też zapominać o licznej młodzieży w składzie które chce gra do przodu. Po tym co zobaczyłem w starciu z Ruchem wydaje mi się że będziemy dziś oglądać odważną Pogoń, która nie będzie się bała zaatakować większą ilością graczy. Lechia jest na fali pokazuje stabilną formę i dziś zagra tak jak dotychczas w domu czyli bardzo odważnie, Pogoń jak wspomniałem chce grać ofensywnie i moim zdaniem mogą pójść na wymianę ciosów, a pokazali tutaj w ostatnich czterech starciach że dobrze się czują nie przegrywając żadnego starcia.
Rywalizacja w Primera Division po wczorajszym zwycięstwie Valencii stała się niezwykle ciekawa, ta ogromna rywalizacja nie dotyczy także mistrzostwa kraju, ciągle nie wyjaśnione są inne bardzo ważne kwestie jak kto spada, kto zagra w pucharach. Gospodarze ciągle niepewni utrzymania, siedem punktów jednak przewagi wydaje się jednak dość pewną zaliczką ale seria porażek może wszystko zmienić a taka już miała miejsce. Espanyol to jedna z najgorszy defensyw w lidze na koniec już ponad 60 bramek straconych tylko ze swoim stylem gry Vallecano ma więcej. Słabość tej formacji nie tylko wynika z stylu gry bo na pewno jest to ekipa która stara się grać kombinacyjnie i technicznie nie zawsze to daje efekty na czym najbardziej cierpi defensywa, której brakuje wsparcia no i oczywiście umiejętności czystko taktycznych. Błędów zarówno indywidualnych jak i drużynowych popełniają w destrukcji momentami bardzo dużo. Ostatnio u siebie za to dobre mecze w ofensywie co prawda przegrali z Atletico ale grali dobrze, za to udało ograć się Bilbao 2:1 oraz Vallecano 2:1. Celta Vigo rozgrywa kolejny bardzo solidny sezon a ten może być fantastyczny zespół jest prawie pewny gry w Europejskich Pucharach ale są szanse na coś większego a ta kolejka może okazać się kluczowa. Do czwartego Villarrela tracą siedem oczek i dużo to i mało, przed nimi jest też Bilbao z jednym punktem więcej. Napisałem że ta kolejka może być dla nich kluczowa bo Villarreal gra z Realem Madryt a Bilbao z Atletico a o co te ekipy się biją nie muszę pisać bo wczorajszym wyniku Barcelony. Tak więc cel na ten mecz jest prosty trzeba go wygrać. Styl ekip z Vigo jest wszystkim dobrze znany jest to ekip która lubi otwartą grę, wysoki pressing. Potrafią być świetni i szybcy w ofensywie, kontra jest zabójcza. Taki styl gry sprawia że w defensywie jest mnóstwo luk i tez nie ma co ukrywać piłkarsko nie mają takiej jakości jak w ataku, tak więc bilans bramek straconych pokaźny 53 to trochę mniej niż nawet zespoły ze strefy spadkowej. Kolejne dwie ważne kwestie na wyjazdach bezkompromisowi albo wygrana albo przegrana bardzo rzadko remisują tylko dwa podziały punktów. Ważna też dla mnie kwestia to fakt że pięć spotkań z rzędu z ich udziałem bez overa a to przecież po Barcelonie, Realu oraz Vallecano najbardziej overowa ekipa w lidze ze średnią 3.0 – pięć spotkań bez overa to za długa seria jak na nich i te boiska, a rywal jak napisałem wyżej wyśmienity do zagrania otwartego meczu ze sporą liczbą bramek.
Tottenham który kończy 34-tą kolejkę Angielskiej Premier League na Britannia Stadium starciem ze Stoke, zna sytuację Arsenal oraz „Lisy” zdobyły w tej kolejce po jednym punkcie. Tak więc wszystko jasne trzeba dziś zgarnąć komplet punktów i zmniejszyć stratę do lidera oraz powiększyć przewagę na lokalnym rywalem, nie będzie to łatwe spotkanie bo Stoke to bardzo wymagający rywal dlatego patrząc na ostatnie poczynania obu ekipa najlepszym rozwiązaniem będą bramki. Gospodarze nie mają ostatnio dobrego okresu tylko jedno zwycięstwo w ostatnich pięciu starciach przekreśliło ich szanse na miejsce gwarantujące grę w Europejskich Pucharach. Szczególnie defensywa ma duże problemy pięć starć i każdym stracona bramki, ba nawet ta średnia wynosi dwie na mecz (10). Ofensywnie też jest słabiej niż do tego dotychczas przyzwyczaili ale tutaj są indywidualności które swoje mogą zrobić szczególnie przed własną publicznością. W tym roku tylko Liverpool zdołał stąd wywieść komplet punktów z czołówki. Wracając jeszcze do gry defensywnej w ostatnim czasie to dziś ten problem jeszcze bardziej się nawarstwił – dziś do gry niezdolni będą bramkarz numer jeden Butland 31/0, prawy defensor Johnson 25/0 tej dwójki zabrakło w starciu z Liverpoolem już i było bardzo źle 4:1 a mogło być wyżej. Po tym starciu doszedł jeszcze jeden problem po drugiej stronie defensywy gdzie zawieszony jest Pieters 32/0 a niepewny występu defensywny pomocnik Whelan. Tak więc boki obrony mega osłabione a tam Tottenham jest bardzo mocny ze świetnie podłączającymi się defensorami a nie ukrywajmy skrzydłowi Stoke to nie są gracze którzy chętnie wracają się do defensywy. Tottenham do końca musi wszystko wygrać by zgarnąć mistrza i taka seria może mieć miejsce bo ten zespół jest po prostu w wielkiej formie, którą utrzymują od dłuższego czasu. Kombinacja, szybkość, technika i Kane sprawiają że jest to ekipa która ma łatwość w zdobywaniu bramek o czym przekonał się ostatnio Manchester w sześciu minut zdemolowany 3:0. Do tego wszystkiego trener nie ma żadnych poważniejszych problemów kadrowych a wspomniane wyniki w tej kolejce dadzą dodatkową motywację. Myślę że Koguty jeśli zagrają swoje zawody to są wstanie sami tutaj sporo strzelić bo Stoke z problemami w defensywie, z drugiej jednak strony jak wspomniałem ekipę gospodarzy stać na wiele w trzech ostatnich starciach wygrali dwa razy 1:2, 3:0 a w tym roku zremisowali 2:2 na White Hart Lane i widzimy że były to wyniki bramkowe.
Sześć punktów starty na pięć kolejek przed końcem sezonu oznacza jedno jest to ostatni dzwonek dla ekipy Newcastle na uniknięcie degradacji. Widmo spadku coraz bardziej zawisło nad tą ekipą, której aspirację co roku sięgają bardzo wysoko, ale moim zdaniem tragiczne decyzje w ostatnich kilku latach władz doprowadziły do takiego stanu rzeczy że zespół zajmuje przedostatnie miejsce i traci sześć oczek do bezpiecznego miejsca. Zawitał tutaj ostatnio Benitez by ratować klub przed spadkiem, ale poprawy gry nie ma żadnej. Katastrofa w defensywie jest straszna od początku sezonu a to co wyprawiali z Norwich to nie dało się patrzeć. Problemem jest tym bardziej większy że oni są zmuszeni w tej sytuacji do szukania otwartej gry bo muszą wygrywać a to kończy się tak jak z Norwich. Trochę lepiej wygląda ofensywa szczególnie u siebie . Do tego wszystkiego dochodzi szpitali w zespole z kilkoma kluczowym graczami szczególnie dla defensywy. Newcastle nie poprawił swoje gry względem tego co widziałem w Norwich jestem tego pewien a jak wspomniałem dziś trzeba będzie zagrać jeszcze odważniej, zresztą wkurzeni kibice ich do tego zmuszą. Swansea matematycznie jeszcze utrzymania nie mają, ale będąc poważnym to nim im już nie grozi. Jestem przekonany że zeszło z nich ciśnienie a to na pewno nie jest dobra informacja dla Newcastle. „Łabędzie” pójdą tutaj na otwartą grę wobec tego bo wiadomo że gospodarze ruszą to jest pewne a wspomniałem o tym co wówczas dzieje się w grze defensywnej tek ekipy jest dziura, chaos a Swansea jest w formie strzeleckiej, właśnie poprawa tego aspekt dała im utrzymanie. Z drugiej strony goście nie należą też ostatnio do tych co dobrze bronią też sporo tracą, jeśli popatrzymy na ostatnie wyjazdy to każdy z ośmiu ostatnich spotkań kończyli z bramka strzeloną i straconą a wiadomo że gospodarze tutaj musza wygrać a więc w końcówce przy niekorzystnym wyniku zrobią się otwarty mecz, zresztą przyjezdni jeśli będą przegrywać to rusza do odrabiania strata nie oleją tego meczu, a wspomnę jeszcze raz „Sroki” zmuszona do bronienia gubią się strasznie. Swansea w ostatnich latach ma spory patent na strzelanie bramek w tych starciach, trzy ostatnie starcia na St. James to zwycięstwa 2:3, 1:2, 1:2.
Za nami już całe zamieszanie związane z tym kto zagra w grupie mistrzowskiej, ostatecznie będzie to Ruch który tym samym otworzy nam drugą rundę rywalizacji o mistrzostwo Polski a na pierwszy mecz udadzą się do Szczecina. Wydaje się że Piast i Legia wszystkim uciekły, ale reszta zespołów będzie walczyć o pozycję numer trzy gwarantująca Ligę Europejską. Jak na razie w najlepszej pozycji wyjściowej jest ekipa ze Szczecina, która ma jednak tyle samo punktów co dwie inne ekipy a ósmy Ruch traci cztery oczka. Wiosną ekipa Michniewicza gra słabo bo na pewno tylko jedno zwycięstwo od lutego to nie jest dobry wynik, z drugiej strony przegrali tylko jeden mecz a zremisowali aż siedem. Problemem jest gra w defensywie szczególnie przed własną publicznością tylko w kończącym rundą zasadniczą spotkaniu nie padły bramki z Legią, po za tym Korona trafia tutaj dwa razy, Termalica strzela jedną, Cracovia dwie oraz właśnie Ruch wygrywa tutaj 2:3. W każdym z tych starć Pogoń za to dobrze wyglądała w ofensywie bo też zawsze trafiała. Gospodarze nie mają dobrych wspomnieć z ubiegłoroczną grupą mistrzowską kiedy to nie wygrali żadnego starcia. Zresztą ostatnio Szczecinianie im bliżej końca rozgrywek tym grają słabiej. Warto też zwrócić uwagę że w składzie zespołu coraz częściej wielu młodzieżowców, stąd pojawiają się błędy w defensywie. Michniewicz zapowiedział na konferencji przedmeczowej że w rundzie mistrzowskiej chce oglądać zespół ofensywny. Ruch nie ukrywajmy sezon już zakończył, jest grupa mistrzowska jest spokój w grze. Będzie tutaj stawianie teraz na młodych zresztą od początku sezonu to robią, ostatnio zgłosili do rozgrywek 16- latka. Tak więc Ruch będzie zespoły ofensywnym w tej rundzie, grający otwartą piłkę i popełniający dużo błędów w defensywie zresztą wystarczy popatrzeć na ostatnie starcia wiosną, bramki z rywalami atakującymi a taka będzie dziś Pogoń dużo bramek straconych ale też sporo strzelonych tak jak tutaj nie tak dawno zwycięstwo 3:2. Swoje ekipy już zrobiły, teraz będzie moim zdaniem więcej luzu a dodatkowo ta młodzież zagwarantuje żywe spotkanie.
Jak już wspomniałem przy okazji pierwszego meczu to jest rywalizacja która zasługiwała na finał tych rozgrywek, ale może i to dobrze bo po raz drugi będziemy mieli okazję oglądać ten zespoły w akcji. Wynik pierwszego meczu w lepszej sytuacji stawia ekipę Liverpoolu która wywiozła z Dortmundu remis 1:1. Gospodarze dzisiejszego starcia rozegrali świetny pierwszy mecze ogólnie ostatnio Liverpool jest w formie i ciągle walczy o czwarte miejsce w Premier League. Pełna kadra w ofensywie sprawiła że wreszcie ta formacja wygląda świetnie tak naprawdę to trener ma ogromne pole manewru ze Stoke dał odpocząć najlepszym a i tak Origi zagrał wyśmienicie i wygrali 4:1. „The Reds” to w tej chwili ogromna szybkość w ataku co pokazali także w Dortmundzie gdzie mogli wywieść lepszy wynik bo mieli świetne kontry które marnowali. Cały czas problem stanowi jednak ta defensywa stąd każdy mecz nawet jest prowadza wysoko nie jest przez nich wygrany już kilka takich spotkań w tym sezonie zagrali. Katastrofa jest w bronieniu stałych fragmentów gry i to tak od początku kadencji Jurgen ostatnio najniższy Bojan trafia z główki po piłce ze stałego fragmentu gry a te na pewno są atutem ekipy z Niemiec. Zresztą bramkę w Dortmundzie stracili tak samo. BVB nie zachwyciło w tym meczu, to nie była ich gra co sam przyznał Tuchel chyba za bardzo chcieli, brakowało dokładności szczególnie w prostopadłych piłkach czyli jeden z broni tej ekipy w tym sezonie. Druga jeszcze większa siła tej ekipy to kontry których rzecz jasna w pierwszym starciu brakowało z racji tego że to oni musieli prowadzić grę, dziś tego atutu będą mogli używać znacznie częściej. Dla BVB Liga Europejska to priorytet o czy świadczy wystawienie po prostu rezerwy na wielkie derby z Schalke które zremisowali ale i tak zmiennicy zagrali bardzo dobry mecz, tylko gra w defensywie wyglądała słabo bo za dużo było tych zmian. Borussia to w tym sezonie jednak moc w ofensywie bo w defensywie mają swoje za uszami szczególnie ostatnio tracą często zresztą na wyjazdach w 15 meczach na krajowym podwórku rywale 19 razy umieszczali piłkę w siatce. Trzeba też zauważyć że Borussia w tym roku to za mocnych rywali w Lidze Europejskiej na wyjeździe nie miała po za Porto oraz Tottenhamem ale swoje zrobili po prostu w tych spotkaniach u siebie gdzie zamknęli rywalizację, po raz pierwszy będą musieli gonić wynik a bramki w fazie grupowej tracili z PAOK, Qabala, Krasnodar czy w eliminacjach z Odd 3:4. To będzie mecz z jeszcze większa intensywnością niż ten pierwszy, Klopp niczego tutaj nie będzie bronił, Borussia jest w formie a mecz z Schalke pokazał że to jest dla nich priorytet i tutaj od razu ruszą do ataku a jak wspomniałem gospodarze w defensywie są słabi i się gubią, z drugiej strony Liverpool grając z kontry jest momentami nie do zatrzymania.




