Wielki klasyk zakończy 31-wszą serię gier we francuskiej Ligue 1 na Stade Velodrome w Marsylii miejscowa ekipa będzie podejmować gości z Paryża. Emocji na pewno w tym starciu nie zabraknie nie tylko ze względu na to że obie ekipy walczą o tytuł ale także z powodu faktu że na pewno sympatią to oni siebie nie darzą, ja liczę że na boisku będzie ostra walka ale okraszona bramkami. Gospodarze przed sezonem zrobili najlepszy z możliwych transferów a mam tu na myśli powierzenie ekipy Argentyńczykowi Marcelo Bielsa. Zapewne większość z nas zna styl pracy tego pana, nie widziałem go jeszcze w garniturze na spotkaniu oraz by siedział na ławce trenerskie, cały czas musi żyć na linii ze swoimi zawodnikami. Taktyka jak zwykle oparta na bardzo wysokim pressingu, po stracie piłki ma być natychmiastowy atak i odebranie piłki wiąże się to z tym że zawodnicy muszą być świetnie przygotowani do sezonu pod względem kondycyjnymi, nie zawsze tak jest stąd końcówka sezonu jego zespołów jest zazwyczaj trochę słabsza, czy to się stanie tutaj. Na pewno po imponującym początku przyszedł kryzys ale to nie długa fala tylko pojedyncze spotkania. Taki styl gry daje im wiele wariantów ofensywnych gdyż po odbiorze piłki ilość zawodników od rozegrania szybkiego ataku pozycyjnego jest duża, no i Marsylia ma na swym koncie najwięcej bramek do tej pory w lidze strzelonych równo 60. Oznaki zmęczenia odbijają się głównie na defensywie bo jeśli nie ma tego agresywnego i szybkiego pressingu od razu robi się sporo luk i tak ostatnio zanotowali dwa remisy 2:2 z St. Etienne i Remis czy przegrali sensacyjnie u siebie z Caen 2:3, odpowiedź na te wyniki była jednak imponująca 1:6 z Toulouse oraz 0:4 z Lens. Celem zespołu minimum jest miejsce na podium i tutaj trzeba uważać bo AS Monaco już jest blisko, wszyscy jednak ciągle nie zapominając o mistrzostwie kraju a ten mecz ma być odpowiedzią na to czy ich już teraz na to stać. PSG nie ma takiej łatwej przeprawy jak przed rokiem jeśli chodzi o zdobycie mistrzostwa, w tą walkę wplątała się ekipa Lyonu która jest liderem z dwoma punktami przewagi ale także z rozegranym meczem w tej kolejce, w grze pozostaje jeszcze dzisiejszy rywal a i Monaco ciągle blisko. Na pewno Paryżanie znacznie gorzej wyglądają w defensywie na swoim koncie mają już pięć bramek więcej straconych niż w całym poprzednim roku, szczególnie pod tym względem słabo wyglądają wyjazdy. Ofensywa natomiast to ciągle niesamowity Zlatan i spółka. Ja tutaj krótko podsumowuje to co napisałem wyżej jest ogromny potencjał po obu stronach w ofensywie i liczę po prostu że to będzie motywem przewodnim dla obu trenerów.
Bardzo ważne spotkanie dla dolnych rejonów tabeli rozegra się na Stadium of Light w Sunderlandzie gdzie miejscowa ekipa będzie podejmować Newcastle. Obie ekipy przechodzą ostatnio ciężki okres w przypadku gospodarzy jest to po prostu brak formy w drugim przypadku troszeczkę przeszkadzał ciężki terminarz. Trzeba tutaj postawić na bramki gospodarze zdają sobie sprawę z sytuacji w tabeli zbyt asekurancka gra u siebie z bezpośrednimi rywalami o utrzymanie (porażka z Aston Villa 0:4, QPR 0:2 i tylko remis z West Brom) oznacza że trzeba zacząć szukać punktów z mocniejszymi rywalami tym bardziej że sezon kończą dwoma wyjazdami do Londynu na mecz z Arsenalem oraz Chelsea a jeszcze czeka ich Everton, Stoke oraz Southampton tak więc widać gdzie trzeba tych punktów szukać. Nie ma tutaj mowy o graniu na remis bo ta taktyka nie dawała im punktów i dawać nie będzie z ta postawą w defensywie. Para O’Shea – Brown ma może ogromne doświadczenie ale w Anglii to za mało brakuje im już szybkości i zwinności. Popatrzmy w drugą stronę Johnson, Defoe, Fletcher to naprawdę trójka która potrafi wziąć na siebie ciężar gry i co ważniejsze strzelać bramki tylko trzeba to wykorzystywać. Newcastle również bardzo słabo wygląda w grze defensywnej tylko trzy ekipy ze strefy spadkowej straciły więcej bramek i raczej już do końca sezony tego aspektu gry nie uda się poprawić a sytuacja w tabeli wcale tak różowo po ostatnich porażkach nie wygląda trzeb jeszcze coś ugrać. Na pewno trenerowi nie pomagają braki kadrowe szczególnie problemem będą w defensywie gdzie wypadło trzech bardzo ważnych graczy Taylor, Coloccini oraz Dummett. Widziałem ich ostatni mecz z Arsenalem przegrany 1:2 mimo braku punktów gra mogła się podobać jak zwykle zadecydowały dwa proste błędy formacji defensywnej w odstępie trzech minut. Po przerwie gdy nie mieli nic do stracenia zagrali naprawdę świetnie szybko strzelona bramkami dała im kontakt, gdyby tylko mieli więcej szczęścia oraz zimnej krwi do spokojnie mogli to zremisować. W końcówce strasznie przycisnęli Kanonierów a co ważniejsze nie były to atak na hura tylko wszystko było przemyślane z odpowiednią szybkością i kombinacją zabrakło tylko tego o czym wspomniałem wyżej. Po tym co zobaczyłem plus ostatnie wyniki nie widzę tutaj zespołu Newcastle który skupia się na defensywie to nie ich gra i doskonale zdają sobie z tego sprawę że z takim rywalem mimo ze na wyjeździe trzeba dyktować swoje warunki a pokazali że potrafią tą robić z najmocniejszymi. Zobaczymy na ile wystarczy im jakości w defensywie bo raczej do wygranej jednej bramki nie będą potrzebowali.
W pierwszym niedzielnym starciu na boiskach Premier League beniaminek rozgrywek Burnley będzie podejmować przed własną publicznością zespół z Londynu Tottenham. Obie ekipy mają jasny przegląda sytuacji w tabeli gdyż większość ekip grała wczoraj i te wyniki oznaczają dla jednych i drugich dziś koniecznie trzeba zgarnąć komplet oczek i to jest pierwsza przesłanka ku temu by grać tutaj zdecydowanie na bramki. Burnley ma ostatnio terminarz wręcz tragiczny dla zespołu który bije się o ligowy byt, ale pokazali w tych starciach prawdziwy charakter i ducha walki co pozwoliło im zagrać we wszystkich spotkaniach bardzo dobre zawody a wygrana z City oraz remis z Chelsea dała wszystkim nadzieje na utrzymanie. Aktualnie z dorobkiem 25 punktów plasują się na przedostatniej pozycji ale dziś wygrywając wychodzą ze strefy spadkowej tak więc lepszej motywacji nie ma. Widać że ten zespół stać na wiele jeśli zagrają z takim samym zaangażowaniem co ostatnio to na pewno będą mieli kilka szans na strzelanie bramek, problemem będzie to na ile w defensywie starczy im jakości której po prostu czasami kompletnie brak czego dowodem jest aktualny bilans bramek straconych. Ciepłych słów o postawie defensywnej nie można też powiedzieć w przypadku ekipy gości to główny powód dla którego coraz dalej jest ten zespół od Ligi Mistrzów – 45 bramki stracone to zdecydowanie najgorszy wynik w lidze. Na szczęście jest odpowiednia jakość w ofensywie która jeszcze ich trzyma w grze. Wczorajsze wynik Liverpoolu oraz Southampton oznaczają że jeśli dopiszą do swojego dorobku trzy oczka będą przed nimi tracą wówczas pięć oczek do czwartego City (które gra jutro) czyli wszystko jest jeszcze możliwe ale nie ma miejsca n błędy w starciu z takim rywalem. Czego najbardziej powinien się bać Tottenham to ataku ze strony gospodarzy bo ich defensywa znowu przypomina sito powinni zagrać więc na wymianę ciosów tak jak w starciu z Leicester w ostatniej kolejce właśnie taka taktyka dała im trzy punkty po zwycięstwie 4:3. Trzeba będzie się skupić tym bardziej na ofensywie bo w świetnej formie jest Kane a w bramce zabraknie Hugo Llorisa. Tak więc oprócz wspomnianego faktu ze remis to strata dla obu ekip dochodzi aspekt bardzo słabej a czasami katastrofalnej w defensywie jednych i drugich , plus jeszcze styl gry zespołów który widziałem w ostatnich spotkaniach musi nam dać po prostu spotkanie z minimum trzema bramkami.
Do końca sezonu w repertuarze typów overowych nie zabraknie ekipy Zdenka Zemana a mianowicie Calgiarii które w sobotnie popołudnie będzie podejmować Rzymskie Lazio. Próba ratowania przed spadkiem zespołu w wykonaniu Zoli się nie udała po krótkiej przygodzie Włocha powrócono do wariantu z Zemanem na ławce który ten sezon rozpoczął. Tak więc będzie oglądać zespół który w głównej mierze będzie stawiała na atak. W sumie teraz to oni poniekąd nie mają wyjścia strefa spadkowa z pięciopunktową stratą do bezpiecznej pozycji. Dwa mecze po powrocie na ławkę Czecha to styl gry jakiego można było się spodziewać. Rozpoczęło się od pechowego remisu z Empoli i bramki stracone w doliczonym czasie gry. Mieli ogromnego pecha sytuacji mieli od lichu obijali słupki, poprzeczki. Trudniejszy sprawdzian czekał ich w następnej kolejce tym razem punktów nie było ale gra była ta sama od początku ruszyli na Milan i przeważali znowu dochodząc do wielu sytuacji bramkowych. Po prostu ten zespół z tym panem na ławce w kreowaniu akcji ofensywnych problemów nie będzie miał. Na pewno styl gry nie zmieni się w dzisiejszym starciu mimo ze przyjeżdża ekipa będąca w wyśmienitej formie. Lazio gdyby nie kilka przestojów w swojej grze byłoby głównym rywalem Juventusu w walce o tytuł, ale i tak trzeb ich pochwalić bo obok mistrza kraju grają najrówniej. Celem jednak od początku było podium i miejsce dające szanse gry w Lidze Mistrzów. Są na dobrej drodze do realizacji tego celu aktualnie trzecie miejsce w przewagą czterech oczek nad Sampdorią która gra trudny mecz z Fiorentiną, tylko oczko tracą do drugiej Romy która gra z Napoli tak więc idealny terminarz dla nich. Drugie miejsce staje się dla nich w tej chwili priorytetem bo to daje od razu fazę grupową a w eliminacjach z trzeciego miejsce może być rożnie. Wspomniałem na początku o wyśmienitej formie graczy z Rzymu – sześć zwycięstw z rzędu z fantastyczną grą w ofensywie. Oglądałem ostatnie spotkanie z Veroną wygrane 2:0 ale to minimalny wymiar kary dla gości którzy mieli po prostu szeście że nie stracili tych sztuk co najmniej dwa razy więcej, forma Lazio po prostu jest wysoka i nie będzie dla mnie zaskoczeniem jak sami dziś pokryją linię bramkową. W pierwszym spotkaniu w tym sezonie gdzie zespół Cagliari również prowadził Zdenek kibice zobaczyli sześć trafień a gospodarze wygrali 4:2 czy inne niż otwarte spotkanie tutaj będzie? nie ma takie opcji.
W inaugurującym rywalizację w 26. kolejce T-Mobile Ekstraklasy spotkaniu, Cracovia przed własną publicznością podejmować będzie Lechię Gdańsk. Patrząc na rundę wiosenną wyraźnym faworytem tego starcia jest ekipa z Gdańska. Ekipę gospodarzy w ostatnich tygodniach ocenia się przez pryzmat kompromitujące porażki w pucharze polski z Błękitni Stargard = przegrywając oba mecze w tragicznym stylu na pewno nie podbudowali atmosfery przed walką o ligowy byt a to ich na pewno czeka w tym sezonie. Słabe występy i tylko jedno zwycięstwo wiosną sprawiły że przewaga nad strefą spadkową wynosi już tylko jeden punkt. Nie będą już wracała do meczu pucharowego które poniekąd jest odzwierciedleniem formy zespołu bo pokazali w starciu z Wisłą ze potrafią grać solidnie. Przegrali wielkie derby Krakowa ale nie grali źle co najważniejsze mieli pomysł niestety jak zwykle o porażce zdecydowały proste błędy w defensywie których nie da od początku sezonu wyeliminować. Główny problem Lechii w przerwie zimowej został rozwiązany postawiono na stabilizację w każdym aspekcie, wzmocniono pozycję którego tego potrzebowały no i najważniejsza kwestia zaczęli biegać i walczyć bo z tym potencjałem kadrowym jak na polską ligę tylko tego potrzebowali. Efekt jest taki ze już są na siódmym miejscu bez porażki wiosną i dla miejsce na podium z takim zaangażowaniem to minimum co ugrają jeszcze w tym sezonie. Lechia wygląda bardzo solidnie w defensywie i na pewno nie należy do zespołów w starciach których można było się do tej pory spodziewać spotkań overowych ale ja czuje że dzisiaj będzie inaczej. W takiej dyspozycji w jakiej znajduje się ekipa gospodarzy która szczególnie w defensywie gra ja amatorzy nikogo nie zdziwi tutaj scenariusz w którym Lechia strzela trzy bramki bo na pewno ich na to stać. Coś jednak czuje że tuta swoje Cracovia dorzuci bo na pewno ten zespół u siebie potrafi atakować i stwarzać okazję zresztą wystarczy popatrzeć na ich bilans i nie wygląda on źle wiosną w lidze u siebie przecież nie przegrali. Dodatkowo dla trenera Podolińskiego to chyba ostatnie spotkanie by pokazać że ten zespół potrafi zdobywać punkty, Lechia wcale szansa na mistrzostwo nie straciła trzeba tylko kontynuować to co zapoczątkowali wiosną a już w takich starciach nie wolno im stracić jakikolwiek punktów.
Podobnie jak w Anglii start kolejki rozpoczniemy od klasyku na Stadio Olimpico w Rzymie ekipa Romy będzie podejmować Napoli. Przed sezonem obie ekipy uchodziły za głównych kandydatów w walce z Juventusem o tytuł mistrzowski, gospodarze długo taki rywalem byli ale wszystko się zmieniło w 2015 roku i na ten moment dla obu zespołów niepewny jest nawet udział w Lidze Mistrzów. Roma znajduje się w dużym kryzysie i nikt tego nie ukrywa, co prawda nie przegrali wielu spotkaniach ale ta katastrofalna seria remisów sprawiła że odpadli z walki o mistrza a cała grupa pościgowa odrobiła do nich stratę i tak szósta Fiorentina traci już tylko siedem oczek. Problemem jest zarówno defensywa jak i atak chociaż w tym drugim aspekcie ciągle są indywidualności które potrafią obrócić losy spotkania. Napoli cały sezon gra bardzo nierówno ale taka seria w jakiej aktualnie są im się jeszcze nie przydarzyła w obecnych rozgrywkach. Cztery spotkania w których zdobyli tylko dwa punkty musiały się po prostu odbić na sytuacji w tabeli gdzie ścisk zrobił się duży, w tej chwili Benitez i jego spółka są po za grą w Lidze Mistrzów – do trzeciej ekipy Lazio tracą pięć oczek do dzisiejszego rywala sześć tak więc robi się bardzo nieciekawie a po dzisiejszym starciu może być jeszcze gorzej. Ciągle brakuje im tego samego by włączyć się na poważnie w walkę o mistrza a mowa tutaj o jakości w defensywie, zdecydowanie z czołówki stracili do tej pory najwięcej bramek jest to już ponad dwa razy gorszy wynik od lidera, co najgorsze nie widać jakiejś poprawy a nawet jest gorzej. Historia spotkań obu zespołów to raczej spotkania w których bramek nie brakowało i nie inaczej powinno być dzisiaj, żadnym zaskoczeniem nie jest na pewno fakt że dużo większy potencjał obu ekip jest w ofensywie niż defensywie. Do tego wszystkiego dochodzi forma obu ekipa oraz sytuacja w tabeli remis to strata dla obu ekip a już na pewno dla Napoli które musi dziś wgrać a atakujący zespół Beniteza to ekipa zostawiająca dużo miejsca w formacjach defensywnych. Na pewno przerwa reprezentacyjna zarówno piłkarzom jak i trenerom była potrzeba i dziś możemy oglądać inne nastawienie zawodników.
Grupa B od początku uchodziła za wyrównaną grupę gdzie jednak dwóch faworytów można wskazać ale jak na razie Bośnia oraz Belgia zawodzą a ten fakt bardzo dobrze wykorzystały ekipy Izraela oraz Walii, które dziś zmierzą się ze sobą o pierwsze miejsce na półmetku rywalizacji. Postawa gospodarzy bardzo zaskakuje komplet trzech zwycięstw co prawda dwa mecze to Andora oraz Cypr chociaż w przypadku gry z Cypryjczykami trzeba już chwalić bo w tej chwili jest to reprezentacji którą stać na niespodzianki szczególnie u siebie. Najważniejsze jednak zwycięstwo przyszło z Bośnią u siebie bardzo przekonywujące 3:0. Kibiców nie tylko cieszą punkty ale także styl warto tutaj wspomnieć że wygrali cztery spotkania z rzędu strzelając 13 bramek. Nie wiem czemu niektórzy traktują tą reprezentację jako ekipę która gra defensywną piłkę a nie ma w tym prawdy co pokazuje aktualny stan ale także poprzednie eliminacje które zakończyli z wysoką średnią bramek 3.3. Walia wie o co walczy zmiana systemu kwalifikacji otwiera przed nimi drogę do wielkiego turnieju. Widać po ich grze jeszcze większa wolę walki i motywację. Stać ich jak najbardziej na awans ale ten mecz może być kluczowy jeśli wygrają zostaną liderem jeśli przegrają będzie problem. Kibiców na pewno najbardziej martwi postawa defensywny gdzie brakuje takiego prawdziwego lidera stracili bramki z Andorą oraz Cyprem u siebie. Inaczej sprawa się ma w ataku gdzie mamy graczy najwyższej półki z Balem na czele który może w Realu w tej chwili nie gra najlepiej ale dziś akurat będzie mógł grać to co lubi czyli z kontry oraz na całej szerokości boiska. Do tego jeśli dodamy Vokesa, Arona Ramseya oraz Allena mamy naprawdę bardzo dobrą drugą linie i atak. Tak więc Izrael jestem przekonany że wyjdzie z takim samym nastawieniem co w dotychczasowych meczach i na pewno z taką grą i to u siebie problemów z konstruowaniem akcji w ofensywie problemu nie będzie. Jasno trzeba też stwierdzić że na pewno w obu ekipach gra defensywna nie wygląda pewnie i wyglądać dobrze nie będzie bo brakuje tam po prostu jakości czego nie można powiedzieć o ofensywach.
Najbardziej wyrównanym pojedynkiem dzisiejszych zmagań eliminacyjnych będzie na pewno starcie Czarnogóry z Rosją w grupie G. Jest to bardzo wyrównana grupa gdzie ciężko wskazać wyraźnego faworyta choć na takiego wyrasta zespół Austrii który zgromadził 10 punktów na swym koncie. Jak w tym zestawieniu prezentuje się sytuacja obu ekip. Otóż obie ekipy legitymują się takim samym dorobkiem 5 oczek zdobytych w czterech starciach. Nie ma szału patrząc na to ze obie reprezentację traciły punkty z takimi rywalami jak Mołdawia czy Liechtenstein. Czarnogóra wszystkie bramki zdobyła u siebie, Rosjanie ze swoim trochę defensywnym podejściem dopisały tylko jeden punkt na wyjeździe i to niezasłużony. Nie ukrywam takiego kursu na over się spodziewałem a nawet wyższego, buki jakoś Rosjan traktują jako ekipę bardzo defensywą zresztą Czarnogórę też chyba za takich zespół uważają jednak jest najważniejsze ale. Gospodarzy widziałem u siebie w wielu spotkaniach i to co się dzieje na trybunach to istny kociło i nie muszę chyba nikomu tego opisywać przy takiej publicznością zawodnicy zdaja sobie sprawę że muszą grać do przodu i raczej ten scenariusz realizując ale czy to dziwne patrząc że mają naprawdę solidnych graczy w ataku Jovetic, Damjanovic oraz Vucinic to naprawdę bardzo solidna linii ataku. Wracając do poprzednich spotkań gospodarzy to ten mecz dla mnie ma taki wymiar jak starcia z Polską czy Ukrainą z poprzednich eliminacji gdzie trzeba było wygrać i wówczas kursy były niemal takie same a były to mecze zakończone na czterech bramkach i bardzo otwarte. Czy Rosja pójdzie na takie warunki myślę że tak oni też potrzebują zwycięstwa a też trzeba jasno powiedzieć że kreatywności w tym zespole nie brakuje a wcale tak pewnie w defensywie za Capello jak wszyscy uważają nie grają. Ja tutaj po prostu stawia na bramki.
W piątkowy wieczór rozpoczynamy czas dla reprezentacji, dzisiejszy dzień eliminacyjny bez większych hitów, niemal w każdym spotkaniu mamy wyraźny faworytów. Na pewno do takich starć należy pojedynek Szwajcarów z Estonią w grupie E. Sytuacja tutaj jest klarowana Anglia zapewne zajmie pierwsze miejsce ma już sześć punktów przewagi nad drugim zespołem. Zostaje walka o drugie miejsce o które bój toczą dzisiejsi gospodarze oraz Słowenia które do tej pory zgromadziły 6 punktów. Szwajcarzy to mocna ekipa i dla nich brak awansu to będzie klęska, z bardzo dobrej strony pokazali się na Mundialu. Słabo wystartowali w eliminacjach zaczynają od dwóch porażek ale trzeba to po części zwalić na zmianę na ławce trenerskie bo nowy opiekun trochę pomieszał w taktyce ustawiając zespół bardziej ofensywnie. Po początku widać już zdecydowanie lepszą grę dwa wygrane eliminacyjne i remis z Polską 2:2 w meczu towarzyskim bo bardzo dobrej grze kiedy naszych przycisnęli to od razu mieli mnóstwo sytuacji bramkowych zresztą czy ta jakoś w ofensywie kogoś dziwi patrząc na nazwiska X. Shaqiri, Kasami, Xhaka, Seferovic, Dmic. Estonia nic w tej grupie nie zdziała, nie tak dawno jeszcze ten zespół grał bardzo solidnie ale obecnie to idzie w złym kierunku. U siebie jeszcze potrafią powalczyć głównie się broniąc ale w tym przypadku wykorzystują nie najlepsze boisko po prostu. To że jest to zespół bez formy potwierdzają dwa dotychczasowe wyjazdy i porażka z Litwą oraz kompromitujący remis z San Marino. Tak więc podstawowe argumenty za graniem na gospodarzy po pierwsze w każdej formacji jest to zespół po prostu lepszy, po słabym początku nie ma odpuszczana tylko trzeba cisnąć tym bardziej że grają tylko jeden mecz eliminacyjny. Druga sprawa to oczywiście gra u siebie oraz forma obu ekip o której wspomniałem, po trzecie to fakt że reprezentacja gości oparta w głównej mierze na graczach rodzimej ligi nie będzie miała rytmu meczowego bo rozgrywki krajowe dopiero co wystartowały.
Reprezentacja Anglii po nie ma co ukrywać kompromitacji na Mundialu w Brazylii, otrząsnęli się bardzo szybko prezentując naprawdę bardzo dobrą formę w eliminacjach. Komplet czterech zwycięstwa z 11 bramkami strzelonymi przy 1 straconej. Ogranie Estonii oraz San Marino to żaden problem ale już przekonywujące zwycięstwa na wyjeździe z mocnymi Szwajcarami 0:2 oraz Słowenią 3:1 pokazuje że zespół jest w formie, do tego rozegrali bardzo dobry sparing ze Szkotami prezentując znowu bardzo dobrą dyspozycję w ataku i wygrywając 1:3. Tak naprawdę pierwsze miejsce w grupie praktycznie niezagrożone. Przejdźmy do personałów opiekun wyspiarzy nie będzie mógł skorzystać z usług Sturridge oraz Lallany ale jakaś wielka strata to nie będzie bo obaj gracze szczególnie Daniel jeszcze po kontuzji do najlepszej formy nie wrócił. Najważniejsza formacją dzisiaj będzie jednak atak a tutaj mamy będącego w świetnej formie Rooneya która dal Manu oraz reprezentacji trafia ostatnio regularnie. Najbardziej chyba wszyscy czekają na występ Kane który robi furorę w Premier League będą w tej chwili liderem klaryfikacji strzelców z 19 trafieniami ale nie chodzi tutaj tylko o to że strzela ale jego gra wygląda świetnie – dużo walczy, ma strzał z daleka, świetnie gra głową po prostu rośnie Anglikom świetny napastnik. Druga linia to Sterling, Henderson, Carrrick i najprawdopodobniej Milner a więc i tutaj kreatywność na odpowiedni poziomie. Dużo zamieszania będą także robili dwaj boczni obrońcy Walker - Baines lubiący bardzo często podłączać się do akcji ofensywnych. Nie ukrywam Litwinów w akcji nie miałem okazji oglądać teraz obejrzałem sobie skróty z eliminacji i jest to po prostu coś znacznie mniej niż średniak pokazało to spotkanie ze Szwajcarami przegrane wysoko 4:0. Jest to ekipa bez gwiazd i tak sobie zerknąłem na ostatnie starcia tej reprezentacji i nie grali czy to towarzysko czy eliminacje z kimś pokroju Anglii, poniekąd będzie to dla nich jakaś nowośc. Po prostu wszystko przemawia z Anglikami zaczynając od tego ze grają u siebie gdzie lekceważenia rywala i zabawy nie ma prawa być, są na każdej pozycji o klasę lepsi od rywala i po prostu są w formie.







