Kryzys to nawet trochę mało powiedzenie jeśli chodzi o to co w tej chwili dzieje się w ekipie AS Roma, która dziś zagra o przełamanie z walczącym o ligowy byt ekipą Cesena. Gospodarze tracą do bezpiecznej pozycji cztery oczka dużo to i mało patrząc z tej perspektywy że reszta zespołów już ma solidniejszą przewagę tak więc trzy zespoły biją się o jedno miejsce. Cesena zdaje sobie z tego sprawę że każdy punkt niezależnie od rywal jest teraz na wagę złota odzwierciedlaniem tej walki są ostatnie wyniki remis u siebie z Juve 2:2, wygrana z Udinese, Lazio czy kolejna niespodzianka i remis z Interem na San Siro 1:1. Mimo wszystko dalej zachowuje ten zespół status ekipy która nie ma dużej jakości w defensywie. Roma Garcii przeżywa najgorsze chwile za jego kadencji, ostatnie ligowe zwycięstwo odnieśli w lutym, co prawda nie przegrywali za wiele tych spotkań ale niemal wszystkie zremisowali. Stracili szanse na tytuł a co gorsza cała grupa pościgowa ich już doścignęła i w tej chwili w stolicy boją się o miejsce premiowane grą w jakikolwiek pucharach. Na boisku dokładnie widać że kryzys jest duży, polecam zobaczyć w jaki sposób tracili bramki w ostatnich dwóch starciach po prostu tragedia w defensywie a już starcie z Fiorentiną w pucharze było jedną wielką kompromitacją i kibice nie wytrzymali. W tym wszystkim oczywiście nie pomagają absencje Keita, Pjanic, Strootman, Balzaretti, Castan, Ibarbo, Lobont, Maicon, De Rossi i Manolas – to lista graczy których z różnych powodów dziś nie zobaczymy. Gospodarze pokazują ostatnio dobry futbol i na pewno nie stoją tutaj na straconej pozycji, forma zespołu w ofensywie jest a to w tym starciu najważniejsza kwestia bo w tej chwili najlepszą bronią na Rome jest jej zaatakowanie. Czuje że właśnie takie podejście zademonstrują gospodarze i na bramkę lub bramki ich tutaj jak najbardziej stać, z drugiej strony Roma może dalej grać tak tragicznie lub się po prostu przełamać obie z tych opcji po prostu dla mnie będą oznaczać spotkanie overowe.
Po emocjach związanych z hitem na boiskach Angielskiej Premier League przeniesiemy na nasze boiska na nasz hit pomiędzy Lechem Poznań a Legią Warszawa. Nie ma co ukrywać jest to starcie zespołów które toczą ze sobą bezpośrednio walkę o tytuł. Lech Poznań jest co prawda trzeci ze stratą sześciu oczek do lidera ale w przeciwieństwie do drugiej Jagiellonia, Wisły czy Śląska gra równiej od nich i to on będzie rywalem Legii w walce o tytuł. Jest to ważny pojedynek dla gospodarzy jeśli go przegrają 9 punktów to już będzie duży komfort aktualnego mistrza Polski nawet po podziale punktów. Podopieczni Skorży najwięcej problemów mają z grą w delegacji gdzie stracili sporo punktów bo u siebie jest to w tej chwili najlepsza ekipa w lidze. Ta różnica w grze tego zespołu jeśli chodzi o wyjazdy a grę u siebie jest widoczna w każdym aspekcie. Szczególnie w poczynaniach ofensywnych mają zdecydowanie więcej do zaoferowania ale to nie może dziwić kibice nie dość że oczekują zwycięstw to jeszcze chcą przy tym ofensywnej gry no i trzeba przyznać ze Lech stara się to wypełniać. Nie boją się dziś o poczynania w ataku Lech bo Legia dla mnie w tym okresie to na pewno nie stanowi monolitu w defensywie. Podopieczni Berga mimo sześciu porażek i czterech remisów na koncie prowadzą w ligowej stawce z 5 oczkami przewagi nad drugą Jagiellonią. Z Ligi Europejskiej już odpadli tak wiec cała uwaga idzie na rozgrywki krajowej gdzie już nie będzie takiej rotacji składu dlatego gra Legii powinna wyglądać według mnie coraz lepiej a aktualnie jest wiele zastrzeżeń do ich poczynań. Wygrali co prawda z Śląskiem na wyjeździe 1:3 ale wcale dobrze nie grali zadecydowały dwa proste błędy defensorów Śląska bo to gospodarze prowadzili grę i mieli naprawdę dużo miejsca w ofensywie. Tydzień temu szczęśliwie wywalczyli remis u siebie Wisłą która była zespołem po prostu lepszym. Forma Legii na pewno nie jest najwyższa zarówno w defensywie jak i ofensywie w tym drugim przypadku są jednak indywidualności które robią różnicę a jak do tego dojdzie po prostu lepsza forma to zapewne po raz kolejny tytuł trafi dość szybko i pewnie do ekipy ze stolicy. Jak to w hitach każdy wynik jest możliwy możemy być świadkami szachów i na boisku będzie tylko królowała walka lub może być to mecz na wymianę ciosów, jak bym się skłaniał ku tej drugiej opcji a argumenty dla mnie są proste obie ekipy maja jak na polskie realia ogromne pole do popisu w ofensywie to co jednak najważniejsze to fakt że obie ekipy wiosną widziałem we wszystkich spotkaniach. W ostatnim spotkaniu tutaj goście wygrali 1:3, dziś coś czuje wysoki remis 2:2.
Dzień wielkich szlagierów tak będzie wyglądała piłkarska Niedziela, wszystko rozpocznie się w Anglii gdzie na Anfield Liverpool będzie podejmowała Manchester United. Nie będzie to starcie o mistrzostwo ale nie oznacza to brak emocji bo obie ekipy przecież rywalizują o to by zagrać w przyszłorocznej Lidze Mistrzów. Po bardzo słabym początku sezonu w wykonaniu gospodarzy gdzie w pewnym momencie mówiono nawet o zwolnieniu Rodgersa i nikt nie widział szans na to by włączyć się do walki o pierwszą czwórkę, zachowano spokój który okazała się kluczowy. Rok 2015 w tej chwili w Anglii należy do Liverpoolu który wygrywa mecz za meczem co prawda odpadli z Ligi Europejskiej ale dla nich priorytetem i tak była liga. Odrobili już niemal wszystkie straty do czwórki ciągle tracą dwa oczka do dzisiejszego rywala oraz sześć od Arsenalu który wczoraj wygrał. Sprawa wydaje się być prosta podopiecznych czekają dwa najważniejsze mecze sezonu dzisiejszy oraz ten po meczach reprezentacji z Arsenalem. Jeśli dziś wygrają przeskakują Manu , jeśli przegrają to strata do obu ekip będzie wynosiła już sześć oczek a to naprawdę sporo na tym etapie, remis to też nie najgorszy wynik ale wszyscy dobrze zdają sobie sprawę trzeba to wygrać. Oczywiście szanse na to są ogromne przy takiej formie zespołu który odzyskał pewność w każdej formacji i wrócił Liverpoolu który przed rokiem walczył o końcowy sukces. Manchester od początku miał jasny cele powrót do Ligi Mistrzów a w przyszłym roku walka na wszystkich frontach o tytuły. Na pewno widać poprawę w grze Manu w tym sezonie był nawet okres w którym wydawało się że mogą włączyć się do walki o mistrzostwo ale brak stabilizacji formy to największy problem ekipy. Jeśli chodzi o grę przed własną publicznością to Van Gaal już stworzył zespół którego każdy się boi zresztą legitymują się najlepszym bilansem punktowym jak na razie. Mnóstwo do poprawy jest w delegacji gdzie wygrali zaledwie cztery spotkania – są zarówno mniej pewni w ofensywie a tym bardziej w defensywie. Doskonale zdają sobie sprawę z wagi tego spotkania, remis nie będzie dla nich złym wynikiem ale z takim podejściem mogą zostać skarceni. Mimo wszystko na pewno oddadzą przez jakiś czas inicjatywę gospodarzą ale będzie szansa na kontrę to jestem przekonany że będą odważnie wychodzi z szybką akcją a nie zwalniać grę. Szykuje nam się wielki mecz i raczej trzeba szukać tutaj bramek co prawda Liverpool w znaczący sposób poprawił się w defensywie jak i ofensywie ale akurat w przodach to po prostu oni zawsze mieli potencjał który wykorzystują. Wracając jednak do postawy defensywy to tracili w każdym starciu z czołówką bramkę a Manu naprawdę solidnie gra w ataku a już na pewno jeśli zagrają na takim poziomie jak z Tottenhamem to o to że coś tutaj strzelą się nie boją. Gospodarze natomiast jak zwykle u siebie od pewnego czasu nie mają żadnych problemów z konstruowaniem akcji ofensywnych i problemu w tym starciu też nie będzie to wiadomo co jest najsłabszą bronią Manu. Dla mnie bramka którejkolwiek z ekip może naprawdę zrobić z tego wymianę ciosów.
Wrócił Zeman trzeba grać over tak rozpocznę swoją analizę spotkania w ramach 28-ej kolejki Włoskiej Seria A pomiędzy AC Milan a Cagliari. Gospodarze kolejny sezon zaczynają spisywać na straty – 10 punktów straty do miejsca premiowanego grą w pucharach to już dużo punktów przy obecnej dyspozycji graczy Inzaghiego. Jak już jesteśmy przy trenerze to jego posada wisi na włosku i nie ma co ukrywać tylko cud w postaci kwalifikacji do Europejskich Pucharów może go uratować, zresztą nie wiadomo czy wytrzyma do końca sezonu bo już się mówi że to może być decydujący mecz dla niego. Zespół miał dobry okres nawet zajmował przez chwilę trzecie miejsce ale nie było ciągłej poprawy a nawet wszystko wyglądało z każdym mecze coraz gorzej. Znowu najwięcej dostaje się defensywie i słusznie bo w ofensywie Milan gra dobrze tworzy sytuacje i strzela bramki co z tego że druga strona potrafi w minutę przegrać mecz, a już jak ich ktoś przyciśnie to jest ogromny problem – przykład dwie bramki stracone z Fiorentiną w końcówce spotkania oraz ostatnio u siebie w 95 z Veroną na 2:2. W Milanie jak zwykle szpital, w dzisiejszym starciu na boisku nie zobaczymy Zapaty, De Sciglio, El Shaarawy'ego, Agazziego, Armero, Mastoura, Zaccardo, Ramiego i Montolivo. Cagliari czeka ciężka walka o ligowy aktualnie zespół traci cztery oczka do bezpiecznej pozycji, powoli każdy mecz staje się walką o wszystko. Niedawno po słabych wynikach zwolniono trenera Zemane które zastąpi Zola. Niestety tutaj efekt nowej miotły nie podziałał i legendy włoskiej piłki już na tym stanowisku nie ma, kto go zastąpił? Tu jest właśnie ta ciekawostka otóż wrócił Zdenek Zeman, jest to bardzo dobrze rozpoznawalny pan we Włoszech z prostej przyczyny ten trener nie akceptuje słowa defensywa. Wszystkie dosłownie wszystkie jego zespoły grała przez 90 minut do przodu z prostą taktyką trzeba strzelić o jedną bramkę więcej. Przy swojej pierwsze próbie pracy w tym klubie oczywiście trzymał się tego stylu od razu kręcą wysokie overy – kilka przykładów: remis 3:3 z Napoli, przegrana z Palermo, wygrana Interem 0:4 czy remis 2:2 z Sampdorią. Czy coś się zmieni w stylu gry na pewno nie co prawda pierwsze spotkanie po powrocie zremisowała 1:1 z Empoli ale widziałem urywki i znowu była gra do przodu z wieloma sytuacjami bramkowymi jeśli dobrze pamiętam to trzy raz piłka zatrzymywała im się na słupku. Dziś w zespole nie zagra dwójka podstawowych defensorów. Posada Pippo cały czas wisi na włosku jak wspomniałem w każdym spotkaniu w tej chwili musi być widoczna poprawa gry zespołu a w tym starciu tylko w grę wchodzi wygrana, tak więc będzie trzeba zaatakować z tym u siebie nie ma problemu ale przy takim nastawieniu od razu jest dwa razy więcej błędów w defensywie. Jeśli chodzi o gości to po raz kolejny powtórzę Zeman i o bronieniu czegokolwiek nie ma opcji a taki wariant na pewno będzie sprzyjać obu ekipom.
Pierwszy weekend kalendarzowej wiosny będzie upływa pod znakiem wielki piłkarskich spotkań, przed jutrzejszymi emocjami w Hiszpanii, Anglii, dziś także warto zobaczyć wielkie derby Krakowa pomiędzy Wisła a Cracovia na stadionie Miejskim im. Henryka Reymana. Wiosna do udanych jak na razie nie należy jeśli chodzi o obie ekipy, w przypadku Krakowskiej Wisły skończyło się to rozwiązaniem umowy z Frankiem Smudą po porażce u siebie z Zawisza Bydgoszcz. Kolejną szansę natomiast dostał Moskal, który zanotował bardzo dobre wejście a mogło być rewelacyjnie. Biała Gwiazda w pierwszym meczu z Moskalem na ławce zremisowała 2:2 na stadionie mistrza Polski Legii Warszawa, można śmiało powiedzieć że stracili dwa punkty a nie że zyskali jeden. Nie fortunę zagranie w końcówce spotkania obrońcy dało Legionistom jeden punkt. Z przebiegu spotkania Wisła moim zdaniem była lepsza, szczególnie mogli się podobać w odbierze i bardzo wysokim pressingu co pozwalało im zyskiwać miejsce w szybki ataku. Naprawdę do poczynań ofensywnych nie można mieć za wielu zastrzeżeń – była szybka kombinacyjna gra. Defensywa też nie zagrała źle ale błędy był dziś powinno być lepiej do składu wraca lider tej formacji Głowacki. Cracovia przystępuje do derbów w nienajlepszych nastrojach ale to nie jest główny powód zmartwień zdecydowanie bardziej powinno martwić to co ten zespół wyprawia na boisku. Kompromitacją na całej linii zakończył się dwumecz Pucharu Polski z Błękitni Stargard przegrane 0:4. Nie potrafili zdobyć nawet bramki z takim przeciwnikiem który uczynił to dwa razy w obu spotkaniach. Od bramkarz po ofensywę wszystko zawiodło, zresztą od początku sezonu Cracovia gra po prostu słabo, są przyzwoite mecze ale to tylko u siebie i bardzo rzadko. Ostatnie spotkania Wisły oraz Cracovia które oczywiście oglądałem oznacza jedno tutaj faworytem jest Biała Gwiazda i tego będzie się trzymał.
Kurs na over w otwierającym spotkaniu 26- ej kolejki niemieckiej Bundesligi jest dla mnie dużym zaskoczeniem, taki kurs w spotkaniu o tak zwane sześć punktów. Zacznijmy od gospodarzy którzy po raz kolejny rozgrywając bardzo słaby sezon i znowu będą się bić o ligowy byt. Aktualnie zajmują pierwszą bezpieczną pozycję, z przewagą dwóch oczek nad Paderborn. Hertha jest tuż nad nimi z jednym punktem więcej. Teraz przejdźmy do konkretów odnośnie dzisiejszego typu. Pierwsza tak jak wspomniałem jest to mecz o sześć punktów i odskoczenie od strefy spadkowej, w przypadku remisu obie ekipy mogą stracić na rzecz ekip ze strefy spadkowej. Hamburg faktycznie za dobrze nie wygląda może w ofensywie ale wynik to z faktu że za bardzo skupiają się na defensywie w której i tak nie są mocni, zmiana sposobu gry na pewno jest widoczna z zespołami z dolnych rejonów pokonali Hannover 2:1, oraz Padeborn 0:3. Scenariusz grania tylko defensywnej piłki nie wchodzi dziś w grę, tym bardziej ze naprawdę ten zespół ma fajnych graczy w ofensywie – Olic, Lasogga, Holtby oraz Van der Vaart to na pewno gracze którzy mają jakość do atakowania rywala. Napisałem już że mimo defensywnej gry nie za dobrze idzie im w tym aspekcie a dziś problemem na pewno będzie brak pierwszego bramkarza Drobnego oraz obrońcy Jansena. Hertha raczej preferuje otwartą piłkę potrafią zdecydowanie być bardziej skuteczniejsi pod bramką niż Hamburg ale niską pozycję zawdzięczają jednej na najgorszych defensyw w lidze. Ofensywa piłka z dobrą skuteczności oraz mizerną defensywną dotyczy szczególnie gier wyjazdowych gdzie ich średnia bramkowa wynosi 3.3 (czwarty najwyższy wynik). Ostatnio rozegrali dobre zawody z Schalke remisując u siebie 2:2 choć trzeba raczej powiedzieć że stracili dwa punkty bo do 90 minuty to oni mieli na swym koncie komplet oczek ale znowu bronienie nie okazało się ich bronią. Zespół wyjdzie z taką samą myślą jak gospodarze że wygrana nad bezpośrednim rywalem w walce o ligowy byt da duży komfort i w takich właśnie spotkania trzeba szukać kompletu punktów. Podobnie jak Hamburg też mogą się pochwalić ciekawymi nazwiskami w liniach ofensywnych Schiebier, Kalou, Ben Hatira czy Roony – to czwórka najlepszych strzelców zespołu. Hertha wie jak grać z swoim dzisiejszym rywalem wygrali trzy ostatnie spotkania bez straty bramkowej w tym pierwsze spotkanie tego sezony 3:0.
Jedno jest pewne w tej parze na pewno Włoski przedstawiciel zagra dalej kto będzie tym zespołem Roma czy Fiorentina zadecyduje spotkanie rewanżowe w Rzymie bo wynik pierwszego spotkania remis 1:1 nieznacznie tylko faworyzuje jak na razie ekipę Garcii. Gospodarze zmagają się z ogromnymi problemami w ostatnich miesiąca remis za remisem pozbawiły ich już praktycznie szans na tytuł a tutaj nawet miejsce w pierwszej czwórce to wciąż wielka niewiadoma. Zdecydowanie widać gorszą postawę zespołu w defensywie a ostatnio wręcz tragiczną wystarczy zobaczyć na bramkę straconą w pierwszym starciu a tym bardziej na to co oni wyprawiali w weekend z Sampdorią która wchodziła w pole karne jak w masło. Problem jest i nikt trener ani piłkarze tego nie ukrywają ale właśnie takie starcia pozwalają zespołowi wrócić i odzyskać pewność siebie. Nie ukrywajmy Roma to dalej świetny zespół z wieloma indywidualnościami którzy jedną akcją potrafią zmienić obrót spraw. Zresztą pierwsze starcie przy wyraźnej przewadze gospodarzy mogło się zakończyć ich zwycięstwem bo właśnie dwa razy pokazali tą swoją szybką i kreatywną grę, nie udało się wygrać bo karny to jeszcze nie bramka. Trener gości na pewno zdaje sobie z tego sprawę że musi tutaj szukać wariantu ofensywnego nie tylko ze względu na wynik pierwszego starcia ale także na fakt że w tej chwili to najlepsza broń na wicemistrza Włoch (sami też asami w grze destrukcyjnej nie są). Fiorentina w 2015 roku może się zdecydowanie podobać, zresztą jest to za kadencji Montelli zespół grający odważny futbol do przodu z tą różnicą aktualnie że robią to jeszcze lepiej i pewniej – duża kreatywność w drugiej linie to ich główny atut, który co ważniejsze potrafią wykorzystywać.
W kończącym 29-tą serię gier na boiskach angielskiej Premier League spotkaniu ekipa Swansea przed własną publicznością będzie podejmować Liverpool. Gospodarze znowu rozgrywają bardzo solidny sezon, ani przez moment nikt ich nie brał pod uwagę w kontekście walki w dolnych rejonach tabeli ale także nikt nie wierzył by ten zespół było stać na walkę o puchary, po prostu jest to solidna ekipa która tam gdzie trzeba zdobywa regularnie punkty potrafiąc też sprawiając przy okazji kilka niespodzianek. Jest to zespół którego gra może się podobać dużo szybkie kombinacyjne gry. Przed własną publicznością bardzo równa gra bez większych serii zwycięstw lub porażek. Solidność w każdej formacji z dodatkowo dużym potencjałem ofensywnym tak można określić zespół Monka. Nikt już od 2015 roku nie ma złudzeń że wrócił Liverpool który rok temu był bliski zdobycia mistrzostwa. Kto wie gdyby nie początek sezonu to oni by byli głównymi rywalem Chelsea w walce o tytuł. W Premier League nie przegrali w 2015 roku obraz trochę psuje porażka i odpadnięcie z Ligi Europejskiej ale to dla nich nie był priorytet, którym jest zajęcie miejsca premiowanego grą w Lidze Mistrzów. Zamykają kolejkę tak więc wiedza jak to w tabeli wygląda i co trzeb zrobić. Każdy aspekt gry zespołu funkcjonuje na wysokim poziome to że się w końcu obudzą w ofensywie to tak naprawdę było pewnym z tymi ludźmi w przodzie, ale na pewno ta postawa w defensywie też jest jakimś zaskoczeniem bo naprawdę tych błędów jest coraz mniej ale to nie znaczy że ich nie brakuje. Od pięciu spotkań wyjazdowych nie stracili bramki co z całym szacunkiem dla Liverpoolu to zbyt długa seria a jak stracą tą bramkę to wiadomo że będzie trzeba zaatakować. Gospodarze grają tak naprawdę już na dużym luzie nic złego im się już nie przydarzy a brak presji potrafi mobilizować do jeszcze lepszej gry a na pewno przed takim starciem tego czynnika nie zabraknie. Jest to zespół jak wspomniałem który u siebie z kreowaniem sytuacji nie ma problemu a co najważniejsze nie boi się grać bardzo ofensywnie z najlepszymi dwa razy dało im to zwycięstwo nad Arsenalem oraz Manu, ale taki styl odbija się także na postawie defensywy czego dowodem jest wygrana Chelsea tutaj w rozmiarach 0:5. Liverpool idzie tylko w górę i znowu możemy oglądać zespół z ogromną kreatywnością i jakością w ofensywie, znają wyniki głównych rywali w walce o miejsce w pierwszej czwórce i doskonale zdaja sobie sprawę jakie to spotkanie ma znaczenie bo już w następnej kolejce starcie z Manu. Prezentują zdecydowanie formę która pozwali im to wygrać bardzo pewnie a poprzednie bezpośrednie starcia tych ekip zdecydowanie pokazują że na wymianę ciosów można będzie liczyć dzisiejszego wieczoru – w pierwszym spotkaniu na Anfield Liverpool był górą wygrywając 4:1 wówczas nie było to zespół tak mocny jak obecnie, przed rokiem remis na tym stadionie 2:2 oraz wygrana podopiecznych Rodgersa 4:3.
W kończącym spotkaniu 27- ej kolejki hiszpańskiej Primera Division dojdzie do starcia sąsiadów w tabeli, którzy dzisiejszym starciem będą chcieli odskoczyć na wyraźną ilość punktów od strefy spadkowej – na Coliseum Alfonso Pérez gdzie swoje spotkania rozgrywa ekipa Getafe przyjeżdża Real Sociedad San Sebastian. Gospodarze pod dowództwem nowego trenera zgromadzili od lutego zgromadzili dziewięć oczek – wygrywając trzy spotkania i również tyle samo przegrywając. To solidny wynik biorąc pod uwagę wyjazdy do Valencii czy Malagi które oba przegrali ale bo bardzo dobrej grze. Dobre wyniki pozwoliły im odskoczyć od strefy spadkowej na cztery oczka i mogą z tego zrobić siedem punktów bo wszyscy z dolnych rejonów stracili punkty. Zmianę gry zespołu na pewno widać, nowy szkoleniowiec wprowadził kilka modyfikacji a najważniejszą jest bardziej ofensywnej podejście szczególnie przed własną publicznością co zaowocowało pokonaniem Sevilli 2:1 oraz Espanyolu w takim samym stosunku a to naprawdę bardzo solidne zespoły a już na pewno Sevilla walcząca o Ligę Mistrzów, z Malagą też dwie bramki strzelone gorzej już było w defensywie bo stracili trzy, przed tygodniem ponownie dwa trafienia i mega ważne zwycięstwo w Cordobie. Tak więc wygrali trzy spotkania z rzędu u siebie z minimum dwiema bramkami strzelonymi i jedną straconą taka statystyka jak najbardziej mi odpowiada. Real Sociedad to tak dziwna ekipa że nikt tego nie może wytłumaczyć jak możliwa jest taka różnica w grze u siebie a na wyjeździe. Przed własną publicznością jest wszystko szybka ofensywna gra, skuteczność, agresja walka po prostu bardzo dobra gra która zaowocowała zwycięstwem z wielka trójką. Na wyjazdach wszystko na odwrót i na ten moment zero zwycięstw!!, przy sześciu remisach i tylu samo porażkach. Tak naprawdę ten zespół ma sporo szczęścia że u siebie tak zdobywa te punkty bo bez tego widomo spadku było blisko, zresztą nadal jest bo może przyjść słabsza dyspozycja u siebie a wtedy punkty wyjazdowej mogą okazać się kluczowe szczególnie w takich starciach. Tak więc zmiana systemu gry gospodarzy będzie zauważalna i w tym starciu na pewno po raz kolejny nie będą się bali zaatakować, co do Sociedad to moim zdaniem przyszedł czas by wreszcie zagrać z taką intensywnością ofensywna jak przed własną publicznością bo naprawdę potencjał jest co potwierdzają tylko trzeba zaryzykować a na pewno lepiej to uczynić z takim rywalem. W pierwszym spotkaniu gospodarze sensacyjnie wygrali na Aneota 1:2, przed rokiem w Madrycie remis 2:2 tak więc tym bardziej gościom będzie zależało na zaatakowaniu po tej porażce w meczu u siebie.
W hicie 24. kolejki T-Mobile Ekstraklasy, Legia Warszawa przed własną publicznością podejmować będzie krakowską Wisłę. Gospodarze nie ma co ukrywać pewnie kroczą po kolejny tytuł mistrzowski, odpuszczanie rozgrywek krajowych na rzecz Ligi Europejskiej w pierwszej części sezonu nie wyrządziło im żadnych szkód w tabeli a nawet wówczas powiększali swoją przewagę. Aktualnie nad drugą Jagiellonią mają cztery punkty przewagi która już swój mecz w tej kolejce rozegrała. Podopieczni Berga całe siły rzucają już na rozgrywki ligowe by do decydującej walki przystąpić z przewagą kilku oczek, tak więc już tak dużych rotacji w składzie nie będzie choć i tak szeroka kadra zespołu daje im ogromny komfort, na takie jednak spotkanie na pewno wyjdzie żelazna jedenastka z wracającym do formy Dudą. Nie ma co ukrywać z takim zestawieniem Legia jest piekielnie mocna do tego ostatnio pokazali ze w stałych fragmentach gry są bardzo groźni. Na pewno nie zdziwi mnie scenariusz w którym gospodarze sami pokrywają linię bramkową tak jak to uczynili w pierwszym spotkaniu w Krakowie wygrywając 0:3 czy przed rokiem gromiąc Białą Gwiazdę aż 5:0. Legia to jednak nie jest idealny zespół na polskie warunki na pewno słabszym punktem zespołu jest defensywa która nie raz w tym sezonie już zawodziła szczególnie z ekipami które potrafiły szybko rozgrywać kontry a na pewno dzisiejszy przeciwnik tak potrafi grać. Wisła w kryzysie wiosną i seria czterech spotkań w której zdobyli tylko jeden punkt oznaczała pożegnanie się z posadą trener Smudy którego następcą został po raz kolejny Moskal, który ma wiele pracy do wykonania. Bardzo blado Wiślacy od początku wyglądają w defensywie co zresztą od kilku sezonów nie jest ich mocną stroną a problem jest tym większy że dziś z powodu kartek zabraknie lidera tej formacji i kapitana Głowackiego – podobna sytuacja miała miejsce przed rokiem i skończyło się na wyniki 5:0. Wiślacy także nie mogą się odnaleźć w ofensywie gdzie jak zwykle brakuje skuteczności. Co Biała Gwiazda powinna zrobić, aby móc cieszyć się z punktów? To jedno z pytań na konferencji do trenera przed tym spotkaniem – „Piłka nożna polega na strzelaniu bramek. Można je zdobyć łatwiej, gdy jest się w posiadaniu piłki, będziemy dążyć do tego, aby prowadzić grę. Chcemy stwarzać jak najwięcej sytuacji i po prostu strzelać” – czy tak odważną Wisłę zobaczymy dzisiaj w Warszawie na pewno jakieś próby takiej gry będą bo na pewno w tym zespole jest potencjał do kombinacyjnej gry. Będą szukać strzałów oraz fauli blisko pola karnego bo gdy w składzie ma się Stilica to takie okazje trzeba wykorzystywać. Krótkie podsumowanie faworyt jest jeden i jak wspomniałem motywacji Legionistom na pewno nie zabraknie do strzelania bramek. Zobaczymy jak na to wszystko zareaguje Wisła Moskala na pewno może tutaj zadziałać efekt nowej miotły może to nie wystarczy na zdobycie punktów ale już na jakąś bramkę myślę że tak.








