Trylogia spotkań Śląska Wrocław z Legią dzisiejszego dnia dobiegnie końca, po dwumeczu pucharowym w którym lepsza okazała się ekipa mistrza Polski (po rzutach karnych) tym razem znowu powrócimy do Wrocławia ale na mecz w ramach 23-ej kolejki Ekstraklasy. Śląsk słabo rozpoczął wiosnę nie odnotowując jeszcze zwycięstwa, dwa wspomniane remisy 1:1 z Legią w pucharze, dwa remisy w lidze na wyjeździe z Cracovią 1:1 oraz Górnikiem oraz pierwsza porażka u siebie w tym sezonie z Jagiellonią. Punktową wygląda to słabo co zaowocowało tym że z pozycji wicelidera spadli na czwarte miejsce. Najbardziej boli to że ich gra nie wygląda źle przyczyny są dwie znowu pojawiały się problemy w defensywie a ostatnio w tym aspekcie było przecież świetnie, druga sprawa to ogromna nieskuteczność która strasznie razi po oczach ale jak zapowiada trener ten niefart w końcu się skończy, dlatego o ofensywę jak na razie się tak nie martwi. Legii zostały dwa cele obrona tytuły oraz wywalczenie Pucharu Polski, z najważniejszych dla nich na tym etapie rozgrywek odpali po dwumeczu z Ajaxem. Legia zagrała tylko 45 minut z Ajaxem a miało to miejsce drugiej połowie z Ajaxem pozostałe minuty raczej można przemilczeć. Nie strzeli w tym dwumeczu nawet bramki mając ten sam problem coś Śląsk czyli marnowanie sytuacji wybornych. Jak to było jesienią na czas Ligi Europejskiej rozgrywki Ekstraklasy schodziły na dalszy plan stąd min. porażka z Jagiellonią czy remis z Koroną, mimo wszystko dalej prowadzą w lidze. Teraz całą swoją uwagę mogą skupić tylko i wyłącznie na wspomnianych dwóch rozgrywkach i efekt był taki że od razu wygrali pewnie 3:0 z Podbeskidziem. Nie ma co ukrywać nawet nie będąc w najwyżej formie Legia jest zespołem bardzo mocnym posiadającym wiele atutów. Myślę że zobaczymy trochę inne spotkanie niż te pucharowe, Legia nie skupia się już na lidze Europejskiej i będzie chciała budować już przewagę w lidze, trener ma do dyspozycji wszystkich piłkarzy. Śląsk jak wspomniałem nie gra źle i powalczy o pierwsze zwycięstwo wiosną bo ich na pewno na to stać. Widziałem po prostu niemal wszystkie spotkania wiosną tych ekip i jedynym problemem z jakim się zmagają to po prostu nieskuteczność bo naprawdę łatwość w dochodzeniu do sytuacji bramkowych mają ogromną i jeśli tylko ten aspekt dziś znowu nie będzie przeszkadzała to tu bramki się posypią, tak jak w pierwszym spotkaniu w tym sezonie w Warszawie gdzie kibice zobaczyli siedem trafień i zwycięstwo gospodarzy 4:3.
Niewątpliwe hitem dzisiejszego dnia na boiskach Hiszpańskiej Primera Division będzie wieczorne starcie Atletico Madryt – Valencia ale przed tym starciem emocji również nie powinno zabraknąć w San Sebastian gdzie miejscowa ekipa Realu będzie podejmować Espanyol. Gospodarze to specyficzna ekipa gdyby ktoś oglądał ich po raz pierwszy na wyjeździe i w domu nie wiedząc że to te same ekipy chyba by nigdy nie uwierzył że to te same ekipy. Na wyjeździe jako jedyni jeszcze w lidze nie wygrali notując tylko sześć remisów, nic w ich grze nie można pochwalić ani gry w ofensywie ani w defensywie. Wszystko się zmienia przed własną publicznością, od samego początku wychodzą z innym nastawianiem zdecydowanie bardziej ofensywnym. Nagle odzyskują łatwość w kreowaniu akcji a trzeba przyznać że w tym aspekcie naprawdę mają potencjał i predyspozycję do jeszcze lepszej gry. Potrafią wówczas przy takiej postawie tworzyć fantastyczne widowisko daleko nie trzeba szukać dwa tygodniem temu mecz z Sevilla i kapitalne widowisko od pierwsze do ostatniej minuty zakończone ostatecznie zwycięstwem gospodarzy 4:3 – to spotkanie idealnie pokazuje sposób gry zespołu oraz ich charakter, zadziorność do końca. Espanyol to typowo ekipa środka stawki, za mocna by tułać się w dolnych rejonach tabeli i za słaba by walczyć o miejsce premiowane grą w Europejskich pucharach. Co jednak najważniejszej nie grają topornego futbolu potrafią składnie konstruować akcje będąc przy tym naprawdę skuteczni. Mają świetny i wyrównany atak o którego sile stanowi trójka Stuani 9 bramek, Garcia również 9 trafień i Caicedo z 6 bramkami – cała trójka dziś wystąpi. Wyjazdy to jednak nie ich ulubione tereny szczególnie w aspekcie defensywnym tylko dwa zespoły straciły w delegacji więcej bramek a ich aktualna średnia to dwie bramki na mecz. Tak więc Sociedad zagra pewnie u siebie tak jak zawsze czyli odważnie do przodu z bardzo dobrą skutecznością i do końca. Espanyol na pewno będzie potrafił odpowiedzieć tym samym co już nie raz pokazał. Na koniec jeszcze na pewno wysoko umiejętności gry w destrukcji obu ekip nie wolno cenić.
Niedzielną rywalizację na boiskach niemieckiej Bundesligi rozpoczniemy w Koln gdzie do miejscowej ekipy przyjeżdża zespół z Frankfurtu. Koln cały czas balansuje na granicy strefy spadkowej mając aktualnie tylko dwa punkty przewagi nad otwierającym to zestawienie Paderborn które gra również dzisiaj swój mecz. Gospodarze dobrze rozpoczęli rundę wiosenną wygrywając bardzo ważny mecz z Hamburgiem na wyjeździe jednak od tamtej pory bez zwycięstwa z trzema remisami u siebie i dwoma porażkami. Porażka 4:1 z Bayernem jest wysoka ale pozostawili po sobie dobre wrażenie przy takim przeciwników zadecydowały indywidualne błędy. Problemem zespołu jest gra u siebie tylko Stuttgart w tym aspekcie wygląda gorzej. Najbardziej zaskakuje te dysproporcja w bramkach u siebie bilans 5:9 na wyjeździe 16:20 (po za domem tylko Bayern i Wolfsburg zdobyli więcej punktów). Tak więc potrafią grać ofensywie a co ważniejsze skutecznie i na taką taktykę zanosi mi się w tym starciu bo przeciwnik na zamknięty mecz nie pozwoli. Goście to ekipa prezentująca w Niemczech bardzo atrakcyjny futbol z dużą ilością bramek strzelonych jak i straconych. Powód takie gry jest prosty od tego sezonu na ławce trenerskie zasiada Schaaf to jaki pan ma stosunek do defensywny każdy wie i pamięta z Werderu to samo wprowadził w tej ekipie dużo bramek strzelamy i tyle samo tracimy bilans 42:45 i ta średnia 3.8 - to chyba wszystko mówi o stylu gry tej ekipy. Stać ich na wiele w drugiej wiosennej kolejce zatrzymali Wolfsburg remisując 1:1., po kolejnym wysokim remisie z Augsburgiem odnieśli pierwsze wiosenne zwycięstwo ogrywając nie byle kogo bo Schalke, przed tygodniem wygrali z Hamburgiem. Widać że coraz bardziej się nakręcają na swoją ulubioną grę a na pewno ta ekipa swojego podejścia z tym trener na ławce nie zmieni. Schaaf będzie miał do dyspozycji swoich wszystkich ofensywnych graczy na czele z Meirem autorem 16 trafień. Nie będzie mógł skorzystać jedynie z usług Constanta Djakpy, Aleksandara Ignjovskiego i Davida Kinsombiego. Szykuje nam się kolejne spotkanie z otwartą grę bo na taką na pewno pójdzie ekipa gości, gospodarze raczej tym samym odpowiedzą bo trzeba uciekać przed strefą spadkową tym bardziej że nikt z ich rywali nie wygrał. Nikogo tutaj remis nie zadowoli a przy postawie obu ekip w defensywie o bramki raczej nie ma co się bać. Pierwsze spotkanie zakończyło się zwycięstwem gospodarzy w rozmiarach 3:2.
Ostatnie spotkanie 25-ej kolejki włoskiej Seria A to wisienka na torcie i starcie wicemistrza kraju z aktualnym mistrzem a także ekip które zajmują aktualnie te same miejsca. Rzymianie w 2015 roku na osiem spotkań ligowych zanotowali aż sześć remisów i dwa zwycięstwa i na pewno ten okres spowodował że ich sytuacja w lidze znacznie się pogorszyła. Gdyby tak jeszcze wygrali ze dwa spotkania to gra o mistrzostwo zapewne trwała by do samego końca. Oczywiście nic nie jest przesądzone bo strata dziewięciu oczek to nic pewnego ale przy dyspozycji Juve trzeba dziś po prostu odnieść zwycięstwo. U siebie jeszcze nie przegrali ale aktualnie notują serię pięciu remisów zdecydowanie widać pogorszenie gry zespołu w defensywie bo straty dwóch bramek z Lazio, Sassuolo czy bramkowy remis z Empoli w poprzednim sezonie im się raczej nie przytrafiały. Co do jakości w ofensywie to tutaj ostatnio brakuje tylko skuteczności ale na pewno powrót Gervinho do formy po PNA to coś czego potrzebowali bo gość na pewno potrafi zrobić różnicę. Juventus gra swoje i cały czas buduje przewagę bo po prostu nie notuje takiej ilości wpadek chociaż w ostatnim meczu wyjazdowym takową zanotowali remisując 2:2 z Ceseną. Co tu dużo mówić podopieczni Alegriego są mega mocni z średniakami i słabeuszami w tej lidze w obu aspekt defensywnym oraz ofensywnym. Mniej tej jakości szczególnie na tyłach jest w momencie gdy gramy z kimś kto potrafi przycisnąć. Jeśli chodzi o braki kadrowe to Roma zagra bez sześciu graczy, którymi są: Strootman, Balzaretti, Castan, Ibarbo, Lobont i Maicon. Allegri w stolicy Włoch będzie musiał sobie z kolei radzić bez: Asamoaha, Romulo, Marrone, Pirlo oraz Pogby. Roma musi wygrać by liczyć się walce o tytuł na pewno w ofensywie prezentują odpowiednią jakość by zdobyć kilka bramek a na pewno sprawę w tym im ułatwi strata dwóch mózgów środkowej linii pomocy Juve – Pirlo, Pogba. Z drugiej strony Rzymianie od początku sezony nie grają tak pewnie w defensywie jak przed rokiem a już na pewno w ostatnim okresie a przecież jak wspomniałem to oni musza atakować a Juve klasę w ofensywie pokazuje od samego początku strzelając już 51 bramek. Pierwsze spotkanie tych ekip w Turynie zakończyło się festiwalem bramkowym i zwycięstwem gospodarzy 3:2 – wszystko było w tym starciu piękne akcje i bramki, walka no i czerwone kartki liczę po prostu na podobne starcie dzisiejszego dnia.
Hitem 25-ej kolejki na boiskach hiszpańskiej Primera Division będzie starcie na Ramon Sanchez Pizjuan gdzie miejscowa ekipa Sevilli będzie podejmować aktualnego mistrza kraju Atletico Madryt. Zaoferowano nam bardzo ciekawą opcję kursową na bramki i w ten rodzaj zakładu idziemy, a to kilka powodów. Zacznijmy od tego że obie ekipy mają jasny sprecyzowany cel na sezon, dla ekipy gospodarzy jest to minimum czwarte miejsce dające szanse gry w Lidze Mistrzów, dla przyjezdnych cel jest wiadomy czyli obrona tytuł. W obu przypadkach realizacja z realizacją założeń nie jest za dobrze. Sevilla do czwartej ekipy Valencii traci już osiem oczek, strata Atletico do lidera wynosi siedem oczek. Tak więc remis nikomu nic tu nie będzie dawała w żadnym wypadku. Druga sprawa gospodarze bardzo blado wyglądają ostatnio w defensywie zresztą z czołowej siódemki jako jedyni przekroczyli granicę 30 bramek straconych. Jednak pewność w defensywie przed własną publicznością jest znacznie lepsza jako jedyni jeszcze nie przegrali w domu tracą tylko siedem bramek. Jest ale bo jeszcze z nikim z czołówki nie grali a warto wspomnieć że w Barcelonie przegrali aż 5:1, na Calderon 4:0 a z liderem 2:1. Atletico przeżywa ostatnio ciężki okres bo tak trzeba nazwać dwie ostatnie porażki wyjazdowe bez strzelonej bramki. Zresztą podopieczni Simeone w delegacji stracili już sporo punktów, a powód dla mnie jest prosty ogólnie widać że tak doskonale w defensywie jak przed rokiem nie grają a już w szczególności na wyjazdach gdzie fragmentami tracą głowę. Druga strona medalu według mnie jest taka że po odejściu Costy zyskali jeszcze więcej wariantów w grze ofensywnej. Przyjezdni będą musieli poradzić sobie w niedzielę bez Saula Nigueza i Guillherme Siqueiry. W składzie gospodarzy zabraknie natomiast prawdopodobnie Beto, Coke, M'Bii i Iago Aspasa. Co tu dużo pisać widziałem ostatnie spotkania tych ekip – takiej podejście, nastawienie moim zdaniem zwiastuje nam tutaj starcie z bramkami w tle.
Bardzo dobrze wyglądają trzy spotkania które zakończą zmagania w 25-ej kolejce włoskiej Seria A. przed jutrzejszym hitem Roma – Juve dziś zostaną rozegrane dwa równie intersujące spotkania. Jako pierwsi do boju ruszą ekipy Interu i Fiorentny które w czwartek odprawiły swoich rywali z Wysp w Lidze Europejskiej. Gospodarze po katastrofalnych występach złapali jakby wiatr w żagle trzy wygrane na krajowym podwórku oraz wspomniany dwumecz z Celtickiem co najważniejsze zagrali bardzo skutecznie w ofensywie - 3:0 z Palermo, 4:1 z Atalantą, 2:1 z Cagliari, 3:3 z Celticiem i 1:0 w rewanżu. Wreszcie pokazali swój potencjał w ofensywie bo na pewno go bardzo potrzebują przy tym co potrafią wyprawiać w defensywie. Bardzo dobrze do zespołu wprowadził się Brozović który biega walczy, pokazuje się na pozycję. Shagiri już strzela i bierze ciężar gry na siebie, Icardi dalej strzela, Guarin też wysoka forma – to są te cztery przyczyny ostatniej dyspozycji Interu w ofensywie. Firoentina równie może pochwalić się dobrymi wynikami a już na pewno wyeliminowanie Tottenhamu da im dużo pewności w swojej grze do której trzeba przyznać wielkich zastrzeżeń nie można mieć. Od początku sezonu grają swoją techniczną ładną dla oka piłkę, brakowało tylko skuteczności bo potrafili naprawdę marnować wszystko niemal. Ostatnio jednak zdecydowanie się poprawili i od razu są wyniki. Przyjście Salaha to strzał w dziesiątkę i jak na razie wygląda on lepiej niż Cuardado. Ogólnie rzeczą biorą ten zespól ma ogromną kreatywność w środkowej linie Pizzaro, Diamanti, Aquilani, Badelj. Mają kim straszyć a punktów potrzebują bardzo bo ich celem jest Liga Mistrzów a jak wiadomo miejsc są tylko trzy jeśli chodzi o Seria A. Ostatnie pięć bezpośrednich spotkań kończyło się minimum na trzech bramek i patrząc na sposób gry, problemy, dyspozycję obu ekip szóste starcie również powinno dostarczyć bramek. Na koniec jeszcze osłabienia kadrowe. Opiekun gospodarzy, nie będzie mógł skorzystać z pięciu graczy -Andreolli, D’Ambrosio, Nagatomo, Jonathana oraz Handanovica. W zespole z Florencji zabraknie natomiast: Tatarusanu, Rossiego, Bernardeschiego, Lupatelliego i Octavio.
Po fantastycznym widowisku w hicie kolejki pomiędzy Liverpoolem a City emocję na boiskach angielskiej Premier League jeszcze się nie zakończyły. Dziś zostanie rozdane pierwsze trofeum w Anglii a mianowicie na Wembley rozstrzygną się losy Capital One Cup o które zawalczą ekip Chelsea oraz Tottenhamu. Tak więc nie dość że finał rozgrywek to jeszcze wielkie derby. Zacznijmy od najważniejszej informacji obaj trenerzy będą mieli do dyspozycji wszystkim podstawowych graczy jeśli chodzi o ofensywę – Fabregas, Costa, Oscar, Hazarad to gwarancja bramek po stronie „The Blues”, „Koguty” mogą odpowiedzieć równie ciekawym zestawieniem – robiący furorę Kane, Eriksen z fantastycznymi wolnymi oraz Lamela. Kolejna sprawa rywalizację w Premier League w bezpośrednich starciach zakończyli Chelsea wygrała u siebie gładko 3:0, to samo uczyniła ekipa Tottenhamu wygrywając 5:3 te dwa spotkania już wiele mówią. Wiadomo jest to finał i jak zapowiadają obaj trenerzy będzie to inne spotkanie ale ja w to nie wierzę oglądając ostatnie poczynania obu ekip. To trzeci powód i najważniejszy czyli fakt że obu finalistów dużo razy oglądałem. Podopieczni Mourinho jak już mają gdzieś problemy w defensywie to na wyjazdach a to przecież prawie jak wyjazd i nie ukrywajmy ta pewność siebie jest dużo mniejsza wystarczy popatrzeć tylko na rozgrywki Premier League – w domu tylko 5 bramek straconych na wyjeździe aż 17. Totku czy to na wyjeździe czy przed własną publicznością tej pewności nigdy nie mieli i tylko przez postawę defensywy nie są bliżej czołówki. Co do postawy w ofensywie to zastrzeżeń większych nie można mieć w każdej chwili są wstanie stworzyć jaką okazję. Jeszcze jeden ważny aspekt dotyczący meczów finałowych a mianowicie szybka bramka oznacza że z każda upływającą minutą ktoś będzie ryzykował a chyba nie musze pisać że doskonale czują się te ekipy w kontrze.
Tegoroczny etap 1/16 finału w Lidze Europejskiej wygląda naprawdę bardzo fajnie, na papierze kilka spotkań wygląda na świetnie starcia mam nadzieję że takie zobaczymy w Eindhoven gdzie miejscowa ekipa PSV będzie podejmować Rosyjski Zenit Petersburg. PSV na krajowym podwórku w tej chwili robi co chce wygrywając mecz za meczem ich przewaga nad Ajaxem wzrosła do 12 punktów i wątpię by już to wypuścili z rąk. Tak więc po części mogą się skupić na obecnych rozgrywkach. Oczywiście tej młodzieży brakuje ogrania na takim etapie rozgrywek ale to w kwestii mojego typu w ogóle mnie nie martwi bo PSV lubi grać do przodu i ci młodzi gracze raczej na taką zabawę jak defensywa nie postawią a już na pewno u siebie, bo jadąc do Rosji gdzie będą ciężkie warunki do gry trzeba mieć zaliczkę. Na pewno zespół może podobać się w ofensywie gdzie szybkości, kreatywności i młodzieńczej fantazji nie brakuje. Co do formy to tak jak wspomniałem krocza od zwycięstwa do zwycięstwa, ostatnio mieli taki mały test gdyż mierzyli się na wyjeździe z AZ wygrywając 2:4 to spotkanie idealnie obrazuje jakość w ofensywie i problemy na tyłach gdy grają z kimś kto ma dużo do powiedzenia w ataku. Problemem Cocu na pewno będzie brak dwójki podstawowych stoperów Rekik 22/1 jest na liście kontuzjowanych a J. Bruma ciągle nie wiadomo czy zagra. W tym roku mierzyli się z przedstawicielem rosyjskiej ligi przegrywając oba spotkania w fazie grupowej z Dyanmo Moskwa ale wówczas na pewno zespół nie był w takiej formie. Będą chcieli w pełni wykorzystać fakt że Zenit od grudnia nie grał nic o punkty, swoją formę opierają na grach towarzyskich. Zeni mimo tego problemu na pewno postawi twarde warunki bo po odpadnięciu z fazy grupowej Ligi Mistrzów a grupy nie mieli trudnej czują ogromny niedosyt i będą się chcieli pokazać w tych rozgrywkach. Podobnie jak gospodarze bardzo pewnie przewodzą na krajowym podwórku. W każdej formacji mają naprawdę świetnych zawodników zaczynając od obrony gdzie gra Garay, pomoc jeszcze mocniej obsadzona: Javi Garcia, Witsel, Arshavin, Danny atak to duet Rondon – Hulk no i na ławce Villa – Boas, czyli wszystko wygląda naprawdę bardzo solidnie. Ich forma to wielka niewiadoma i sami zdają sobie z tego sprawę celem numer jeden jest zdobycie bramki w Holandii z tą kreatywną drugą linią i mocnym atakiem nie powinno być z tym problemu. Zobaczymy jak brak czucia piłki odbije się na postawę w defensywie bo w takiej sytuacji właśnie gra w destrukcji jest znaczniej cięższa. Spotkają się raczej dwie ekipy preferujące grę od przodu a na pewno mające w tych formacjach większą jakoś, wspomniane wyżej problemy obu ekip też raczej lepiej wyglądają dla spotkania z kilkoma bramkami niż na nudny i zamknięty mecz.
FC Basel zrobił w tej edycji więcej niż zakłada i tak naprawdę na tym zespole nie ciąży żadna presja oni nic nie musza a mogą w przeciwieństwie do ich rywala z Portugalii który obycie w Lidze Mistrzów ma już ogromne i brak awansu dalej przy takim przeciwniku będzie dla nich porażką. Basel trzeba otwarcie przyznać sprawił sensację wychodzą z grupy z Realem Madryt, Liverpoolem oraz Ludogorets. Po za zasięgiem byli obrońcy tytułu ale z Liverpoolem grali jak równy z równym i zasłużenie zdobyli w tym dwumeczu cztery punkty wygrywając u siebie oraz remisując na Anfield. Siła ekipy bierze się z kolektywu jaki tworzą, nie ma tam dużo ruchu transferowych i ten skład zna się na pamięć. Potrafią zagrać ciekawie w ofensywie oraz dobrze bronić w tej drugiej kwestii na pewno zmartwieniem będzie brak lidera tej formacji Schara który musi pauzować z kartki. Porto tak ciężkiej grupy jak gospodarze nie mieli i jak na doświadczony zespół przystało przeszli przez grupę jak burza nie przegrywając spotkania, strzelając aż 16 bramek to naprawdę dobry wynik tym bardziej że miel rywali którzy potrafią się bronić. Siła wielokrotnego mistrza Portugalii to oczywiście kreatywność, technika w formacjach ofensywnych gdzie roi się od graczy którzy potrafią asystować i strzelać bramki. Na krajowym podwórku wszyscy pomocnicy mają na swym koncie przynajmniej po jednym trafieniu do tego dodając lidera linii ataku Martineza to od razu widać gdzie Basel będzie miało dzisiaj dużo pracy. Tak więc trochę mnie ten kurs na over dziwi spodziewałem się czegoś po mniejszym kursie tym bardziej że jakiś ogromny powodów ku temu by dziś nie zobaczyć bramek nie widzę. Gospodarze jak wspomniałem na samym początku nic nie musza i postarają się zagrać swoją piłkę a na pewno nie jest to styl czekamy tylko na kontry, doskonale zdają sobie sprawę że stoją przez olbrzymią szansą osiągnięcia czegoś wielkiego. Porto to też ekipa która nie przyjedzie tutaj z zamiarem zdobyci tylko i wyłącznie bramki będą chcieli wyjechać stąd z zaliczką zwycięstwa by spokojnie grać u siebie, a na pewno a jak popatrzymy na skład to widać co lubią grać i tak też będzie dzisiaj.
Ten sam etap rozgrywek, te same ekipy czy będzie powtórka z tego co stało się przed rokiem w Gelsenkirchen a mianowicie pogrom jaki zgotowała tutaj ekip „Królewskich” wygrywając aż 1:6 - to pytanie zadają sobie kibice obu ekip przed tegorocznym starciem Schalke – Real Madryt. Jedno jest pewne na bramki raczej znowu będzie można liczyć. Schalke na pewno będzie inaczej wyglądało na boisku niż przed rokiem, po pierwsze na ławce inny trener Włoch Di Matteo który zaznał już smaku zwycięstwa w tych rozgrywkach. Po drugie kibice a tym bardziej piłkarze bo tak naprawdę skład za bardzo się nie różni od tego zeszłorocznego mają w pamięci tą kompromitację i nie dopuszczą do powtórki. Z drugiej jednak strony ekipę Schalke widziałem w trzech spotkaniach po przerwie zimowej i w żadnym z tych starć nie pokazali nic nadzwyczajnego, co prawda zremisowali 1:1 z Bayernem ale obie ekipy grały przecież beznadziejnie. Mimo przyjścia Natasica dla mnie w defensywie za wiele poprawy w stosunku do ubiegłego roku po prostu nie ma. Wystarczy oglądnąć skróty z ostatniego przegranego spotkania z Frankfurtem i zobaczymy tam mnóstwo błędów na tyłach w tym przy decydującej bramce tego spotkania gdzie nie wiem gdzie byli środkowi obrońcy a lewy obrońca to dał się na swojej stronie łatwo ograć. Dla mnie ważne będą też chęci Schalke – zagają moim zdaniem aż za bardzo zmotywowani i to ich moim zdaniem zgubi jak szybko stracą bramkę to moim zdaniem już pójdzie. Lista kontuzjowanych graczy też jest problemem. Prócz bramkarza Ralfa Fahrmanna (to duża strata bo zmiennicy popełniają dużo błędów zresztą przy tej bramce Frankfurtu bramkarz swój udział miał) w meczu nie zagrają Julian Draxler, Jefferson Farfan i Leon Goretzka. Obrońca tytułu ma jasny cel tym bardziej ze jest to Real Madryt –chcą jako pierwsi obronić ten tytuł. Z taką formą jak ostatnio prezentują będzie ciężko, ale taki dołek musiał przyjść a jak pokazał wcześniejszy okres w formie są zespołem nie do zatrzymania. Na pewno starcie z Schalke to dla nich dobra informacja bo jeśli przejdą tego rywal a moim zdaniem problemów nie powinni mieć do składu wróci Modric a to układanka której brakuje Realowi gry wygrać to trofeum. Mimo ze widać spadek formy zespołu nie ukrywajmy w ofensywie to w każdej chwili mogą skonstruować taką akcję że nie będzie co zbierać do tego kontry które nawet przy słabszej dyspozycji są świetne. Najważniejsza kwestia to Królewscy od pewnego czasu w Lidze Mistrzów nie odpuszczają jak mają okazję wpakować kilka bramek to to robią, na krajowym podwórku często odpuszczają a dodatkowo tacy gracze jak Ronaldo, Benzema czy Bale jeszcze bardziej się motywują na te rozgrywki. Trener Carlo będzie musiał radzić sobie w tym meczu bez Jamesa Rodrigueza, Fabio Coentrao, Samiego Khediry, Luki Modricia i Sergio Ramosa.







