Nie zdziwiony postawą Boston Celtics w tym sezonie i w ostatnich meczach stawiam na Detroit Pistons, w meczu rewanżowym po 4 dniach, kiedy to oba zespoły grały w Bostonie i tam Detroit Pistons wygrali 10 punktami. "Starzy" Bostończycy nie wytrzymują presji, nie mają sił by grać przy pełni umiejętności, albo po prostu już tym bardziej doświadczonym graczom ich brakuje. Wiadomo, że nadal są faworytem w tym starciu, ale kursy bardzo spadają na gospodarzy, więc czy będzie tutaj rewanż czy jednak druga wygrana Pistons? Myśle, że podbudowani Pistons będą potrafili u siebie ugrać pełną pulę, którzy jakby ostatnio grają lepiej, co pokazują wyniki, czyli wygrana z Bostonem, wygrana z Sacramento 114-108 - kiedy to Detroit przywykło do rzucania może 80 punktów. Wcześniej też wygrali z Nets 109:92 i 99:92 (dwumecz w dwa dni), z Hornets 89-87 czy z Milwaukee Bucks 88-80. Dzięki temu podnieśli swoje statystyki rzutowe do średnio 91 punktów, co już nie jest tak tragicznym wynikiem. Boston za to na wyjazdach rzuca średnio 90 punktów, co może zwiastować nam o zaciętym spotkaniu, a także przegrane z Toronto, właśnie Detroit, ostatnio Chicago, czy wcześniej z Lakers. To daje 4 porażki na ostatnie 5 meczów i tylko 40% skuteczność wygranych na wyjazdach. Myśle, że mecz będzie zacięty i zdecyduje max 5 punktów, dlatego +5.5
Bukmacherzy wystawili bardzo wyrównane kursy na to spotkanie i dlatego też trzeba z tego korzystać grając na tych, którzy są w lepszej formie, dlatego są to Anaheim Ducks! Drużyna Ducks z Hillerem w bramce wygrała 6 z ostatnich 10 spotkań i średnio puszczał w nich 2,1 bramki na mecz, co oczywiście jest też zasługą defensywy Anaheim, która na ostatnie kilka meczów dopuszcza do zaledwie 24,4 strzałów na własną bramkę, a sami czynią to 31 razy. Tak ta sytuacja w Anaheim się zmieniła, że z przedostatniej drużyny NHL wywindowali na 24 pozycję i jeszcze powalczą o play-offy, bo strata do wicelidera dywizji Phoenix Coyotes, to już tylko 9 punktów, co jeszcze w styczniu byłoby nierealną sytuacją. Teraz Anaheim jednak wygrywa kolejne mecze, choć ostatnio przegrał karne z Devils na wyjeździe, ale dziś grają z Floridą Panthers, która to przegrała 2 ostatnie spotkania, ma problemy kadrowe (4 obrońców, 2 skrzydłowych, 1 centr) i ogólnie kuleją w ofensywie (średnio 25,8 strzałów na bramkę przeciwnika w ostatnich 5 spotkaniach). Anaheim wygrało też 4 z 5 spotkań bezpośrednich strzelając w nich minimum 3 gole.
Pierwszym meczem który podejmę analizie jest mecz Sportingu Gijon z Atletico Madryt. Nie muszę raczej wskazywać tutaj zdecydowano faworyta, bo są nimi piłkarze Atletico Madryt z superstrzelcem Falcao i innymi gwiazdami w składzie: Turanem, Adrianem czy Diego. Gijon w tym spotkaniu nie powinien za bardzo zagrozić Atletico, ale trzeba mieć na uwadze to, że goście grali mecz wyjazdowy w LE choć wygrany 3:1 z Lazio, to może dojść tutaj zmęczenie. Atletico jeszcze może powalczyć o 3 miejsce, bo strata wynosi 9 punktów a Valencia nie znajduje się w najwyższej dyspozycji. Atletico za to ostatnio rzadko przegrywa mecze, a w sumie w tym roku jeszcze nie zanotowali porażki, ale za to zanotowali aż 3 remisy 0:0 i tego się obawiam. Gijon za to totalnie bez formy. Potrafią u siebie czasem zaskoczyć (2:1 z Malagą, 2:1 z Getafe, 2:0 z Grandą), ale to byłoby tyle. Ostatnio szczególnie kiepsko wyglądają w obronie, bo przegrali z Valencią 0:4, z Sociedad 1:5, z Betis 0:2, z Villarreal 0:3 ,jednak wszystkie te mecze rozgrywane na wyjazdach. U siebie wygląda to lepiej, ale to tylko 12 punktów w 11 spotkaniach i przedostatnie miejsce w tabeli. Atletico niezależnie od sezonów wbijało kilka bramek Gijon u siebie, ale na wyjazdach bywało z tym różnie - ostatnio 0:1 i 1:1, ale były też 5:2 i 3:2, więc trudno się tym sugerować. Może dojść do tego dyspozycja dnia, ale trudno mi uwierzyć w stratę punktów przez faworyta. Na pewno trzeba uważać na Barrala i Cuevasa, poza tym Sporting nie ma atutów.
Nie unikając grania na swój zespół, spotkanie Phoenix Coyotes z Dallas Stars i muszę zagrać na tych z którymi sympatyzuję, czyli na gospodarzy. Coyotes z Smithem w bramce wygrali 7 pojedynków z rzędu i nie warto chyba grać przeciwko nim. Smith na ostatnie kilka pojedynków notuje średnią puszczanych bramek 1,14 co myśle przykuło uwagę każdego typera NHL, a także Mike zdobył statuetkę piłkarza tygodnia. Dobre wyniki Coyotes wywindowały ich na 13 pozycję w tabeli przeskakując tym samym ostatniego rywala Los Angeles Kings. Dallas za to kompletnie bez formy od początku sezonu (21 pozycja). Myślałem, że będą bić się o czołową 10, a tutaj wyniki bardzo średnie (11-3-14). Statystyki meczów bezpośrednich też wskazują Phoenix. 13 z 19 to ich wygrane, a także 7 z 10 na własnym lodowisku. Większość to pojedynki underowe, zatem wynik 3-1, 3-2? Czemu nie?
Z jednej strony czuję, że Toronto Maple Leafs wygrają, z drugiej czuje over, a kursy spadają na under. Mam mętlik w głowie, ale idę za statystykami. Canucks mają porażające wręcz statystyki przeciwko Toronto bo wygrali 9 z ostatnich 10 meczów i nie ważne im było czy u siebie czy na wyjeździe. Ostatni raz Toronto wygrało z Vancouver w 2003 roku. Trochę duża przepaść. Druga sprawa, że te drużyny trochę się zmieniły, ale jakby głębiej w to spojrzeć, to oczekiwania powinny iść w parze z wynikami, i mimo męczarni Canucks ostatnimi czasy i słabej formy Sedinów, Canucks dalej wygrywają te mecze, a Toronto na wyjazdach prezentuje się mizernie. Canucks na ostatnie 10 meczów - 8 wygranych! Tak tak, duża liczba. Tyle, że tyle ile wygrywają, tyle remisują bo 7 z ostatnich 10 meczów kończyli remisami. Nie wiem czemu, ale widze przed oczami wyniki 2-2 albo 3-3. Oby to się nie stało. Canucks ostatnio cierpią w ofensywie, bo 27 strzałów na bramkę średnio to jak na tej klasy zespół to bardzo mało. Ale przyznajmy to - Vancouver to nadal ścisła czołówka jeśli chodzi o power play czy nawet w grze 5 na 5. Mają jedne z najlepszych różnic bramkowych w tych sytuacjach. 22.1% szans w grach w przewadze to najlepszy wynik tego sezonu, a dodając to, że notują 3.21 bramki na mecz, to jest trzeci wynik w NHL. Toronto za to ostatnio notuje bardzo słabe wyniki, choć wygrali 4:3 z Edmonton, to wcześniej 0:5 z Montreal, 1:5 z Calgary, 3:4 z Flyers. Na pewno siłą obu drużyn jest ofensywa i chciałbym by w tym meczu padło sporo bramek, a że Vancouver gra u siebie, to ja będe ich faworyzował.
Bardzo słaba noc w moim wykonaniu i dwa typy z NHL nie weszły mimo tego, że pierwszy raz od jakiegoś czasu nie wybierałem strony tylko ilości bramek. W jednym meczu zabrakło jednej bramki, w drugim aż dwóch. Dziś jak to zwykle robie kiedy mi nie idzie, stawiam typ "na odkucie". Wybrałem mecz Widzewa z Podbeskidziem i z jednej strony czuje, że ten mecz zakończy się bezbramkowym remisem, a z drugiej, że to Podbeskidzie wygra i to 2-0. Po przerwie zimowej co możemy powiedzieć na temat naszej ligi? Gole nie chcą padać. Co prawda aż dwa padły w meczu ŁKS - Polonia, ale ŁKS traci bramki na potęgę. Wczoraj też Lech uległ GKSowi po bardzo nudnym spotkaniu 0-1, czyli jednym słowem goście wygrywają. Czy dziś Podbeskidzie wygra? Mam nadzieje, że jednak nie. Widzew już jesienią miał problemy ze zdobywaniem bramek, bo uczynili to 14 razy, a z drużyny odeszli Grzelczak, Dzalamidze czy Budka. Kolejne gole strzelali Oziębała, który pewnie będzie rezerwowym i... Bieniuk, czyli obrońca. Nie sądze, by Widzew strzelił w tym meczu więcej niż 1 bramkę. Podbeskidzie za to na wyjazdach także nie notowało wyników, które pozwalałyby na dzisiejszy optymizm, choć remisowali tylko raz i oczywiście musiał być to wynik 0-0. Pogoda nie sprzyja jeszcze do dobrej gry w piłkę więc jeśli gole padną, to pewnie jakiś karny, rożny, wolny, albo jakiś super błąd. Podbeskidzie bryluje w zdobywaniu bramek z wolnych, ale też dobrze broni. Widzew też stracił tylko 12 bramek. Jak dla mnie to w tym meczu padnie max jedna bramka, ale liczę na 1-1 lub 0-0. Ostatnie dwa mecze tych drużyn to 0-0, 2-2 i 0-1 (dla Widzewa), czyli mecze zacięte. Dwa ostatnie w 1 lidze, więc tam Widzew był silniejszy niż teraz. No cóż, godzina 13:30 też nie nastraja na widowisko, kibiców będzie mało. Obyśmy w tym meczu zobaczyli podział punktów.
Spotkanie Edmonton Oilers i Colorado Avalanche. W poprzednim sezonie byłby to pojedynek słabiaków, a dzisiaj tym słabiakiem są Edmonton Oilers. Teoretycznie. Mimo wszystko obie drużyny młode, grające z polotem, ale też popełniające dużo błędów. Edmonton bardziej mi imponuje jeśli chodzi o atak, a Colorado jeśli chodzi o defensywę i grę przeciwko faworytom (utarli nosa faworytom już wiele razy). Oilers przez długi okres czasu mieli problemy z wielością kontuzji. Czyli przynajmniej grudzień i połowa stycznia. Dziś już jest z tym o wiele lepiej, choć ważny element ofensywy Nugent Hopkins dalej jest kontuzjowany, a obrońcy Fedun, Corey Potter czy Pechkam prawdopodobnie nie zagrają w tym meczu (ten ostatni ma jeszcze szanse). Oilers dzisiaj też z rezerwowym bramkarzem Dubnykem, który nie należy do czołówki światowej i na ten moment ma średnią puszczanych bramek 3.01. Z takimi osłabieniami w obronie i z takim bramkarzem liczę, że Colorado strzeli 2-3 bramki. Edmonton za to w formie strzeleckiej, bo i Eberle i Smyth, czy też Hall punktują w prawie każdy meczu, a u siebie Edmonton potrafił rozstrzelać kilka zacnych ekip Chicago 8:4, Detroit 5:4, a ostatnio także trafiali po 3 razy z Toronto (dwukrotnie) czy Ottawą, a także dwie na wyjeździe z Red Wings. Nawet niedawno obie ekipy mierzyły się ze sobą i co ciekawe z tymi samymi bramkarzami Dubnyk- Varlamov. Wtedy było 3-2, czyli na skraju overu. Jak będzie dziś? Colorado na ostatnie 10 meczów notowało niestety więcej underów, ale Varlamov dalej traci 2,96 gola na mecz. Przede wszystkim w meczach Colorado bardzo często pada wynik 2:3 lub 3:2 i rzadziej 1:3. Ludzie wskazują na Colorado w tym meczu, ja myśle jednak że to Edmonton wygra, bo ma większą siłę w ataku i mecz ten mogą wygrać np 5:2.
Spotkanie Carolina Hurricanes z San Jose Sharks powinno w domyśle obfitować w bramki. Jedynym argumentem przeciw mojemu myśleniu jest, lub może być zmęczenie gości, którzy wczoraj bardzo walecznie grali z Tampą Bay Lightning i oddali aż 50 strzałów na bramkę Rolosona, a co dziwne - przegrali. Na pewno są podminowani tym wynikiem i wyjdą zmotywowani na to spotkanie. Co znaczą rezerwowi bramkarze pokazał wczorajszy mecz Rangersów, którzy po 1 tercji już przegrywali 0-4 więc do overa brakło dwóch bramek i te dwie bramki Rangersi strzelili. Dziś Carolina z Justinem Petersem w bramce. Nie dość, że Hurricanes na ogół są słabą defensywnie drużyną (tracą 3.07 gola na mecz), to Peters tracił kolejno bardzo dużo bramek: 5,4,5,5,3,3,5,1,3,4. Tylko raz stracił mniej niż 3, dlatego jeśli dziś ma stracić 3 bramki, to do overa brakie równowartość tej liczby. Carolina ma kim straszyć, bo jest Staal, jest Skinner, jest Tlusty czy Sutter. Niestety kontuzja wyeliminowała Ruutu i to może być przeciwko gospodarzom. San Jose Sharks za to naprawde nieźle prezentują się w power play i wykorzystują 40% szans, co jest oczywiście najlepszym wynikiem w NHL. Do tego są w formie strzeleckiej, a dziś też wystąpią z rezerwowym bramkarzem Greissem, który ostatnio też puścił 3 bramki z Capitals. Bezpośrednie mecze to 7 overów i 3 undery. 5 bramek to minimum jakie tutaj zobaczymy i mam nadzieje, że więcej po stronie Sharks, którzy są bardziej klasową ekipą i którzy na pewno powalcza o wysoką pozycje w play-off.
Spotkanie dwóch drużyn z świetnymi bramkarzami mam nadzieje nie będzie obfitować w bramki. Stoję po stronie Coyotes, którzy ostatnio też imponują formą, którzy ze Smithem w bramce wygrali 6 meczów z rzędu i puszczał w nich średnio 1,88 gola na mecz. Kolejno 0,1,1,1,3,2 licząc od najbliższych meczów. Tendencja zwyżkowa? Mam nadzieje, że i dziś Coyotes nie dadzą sobie wbić więcej niż 1 bramki. Smith potrafi im wygrywać mecze, a ostatnio są w dobrych nastrojach więc czemu nie skorzystać ich przeciwko najgorszej ofensywie NHL? Drużyna z Los Angeles notuje średnio 2,18 gola na mecz i 2,23 u siebie. Dało to im mimo wszystko 13 miejsce w tabeli i 2 punkty więcej niż Phoenix. Wszystko za sprawą świetnie spisującej sie defensywy Kings, a także bramkarza Quicka - GAA 1.91. Jeśli widze tak dobre statystyki obu bramkarzy i defensyw, to czemu nie grać underu? Jakoś nie chce mi sie wierzyć, że któraś ze stron strzeli tutaj 4 bramki, ale jeśli ktoś ma tego dokonać to raczej goście, którzy mają kim straszyć w ofensywie: Vrbata, Doan, Whitney, Torres. Kings liczą tylko na Kopitara, a to może być za mało na dziś. W 4 z 6 ostatnich meczów LA strzelało trzy raz tylko po bramce i raz żadnej. Phoenix strzelało wiecej, ale też więcej grali u siebie. Dlatego rozsądnym typem jest tutaj under.
Spotkanie Tampa Bay Lightning z San Jose Sharks w ramach kolejnej kolejki spotkań NHL. Faworytem tego spotkania mimo że grane na wyjeździe jest zespół San Jose Sharks, który nie ma problemów z graniem przeciwko słabym defensywom i słabym bramkarzom. Tampa nie przekonała mnie ostatnimi meczami, że jest w stanie cokolwiek osiągnąć jeszcze w tym sezonie, wręcz przeciwnie. Pojedyncze akcje Stamkosa czy St Louisa to za mało na potencjalnie choćby równą drużynę, a Sharks to druzyna przede wszystkim mocna w tyłach, ale też świetnie ostatnio grająca w przewagach. Tampa fartownie wygrała 2-1 z Buffalo, żeby chwilę później ulec u siebie Ottawie 0-4. Strzeliła szybkie 2 bramki Pittsburghowi, by potem oddać całkowicie im pole i przegrać 2-4. Bronienie i defensywa to największy problem Tampy, która traci po 3.38 gola na mecz. Dziś w bramce Lightning jeden z gorszych bramkarzy tego sezonu Dwayne Roloson z GAA 3.62 i jego ostatnie występy to puszczenie kolejno bramek: 3,3,3,4,3,4,4,6,4. Mało? San Jose za to ma w bramce Niemiego, który ostatnio puszczał: po 3 bramki w 4 ostatnich spotkaniach, ale fakt faktem ma lepsze statystyki sezonowe czyli GAA 2.34. Sharks na wyjazdach prezentują defensywny i skuteczny hokej, co czyni ich najlepszą defensywną drużyną ligi (58 bramek straconych, kolejni Rangersi 60). Ofensywa Sharks mam nadzieje dziś też odpadli i spodziewam się konkretnego rezultatu z 4-5 bramkami po stronie gości. Zapomniałem dodać: spotkania bezpośrednie to 6 wygranych na 7 meczów ekipy San Jose. Coś trzeba powiedzieć więcej?






