Kto próbuje zagrać na gości, ten jest samobójcą, albo bardzo przebiegłym typerem i czuje kiedy faworyt odpuszcza. Ale prosze was. Rangersi, którzy w wybitnej formie cały sezon. Rangersi, którzy mają jedną z najlepszych defensyw w NHL. Rangersi u siebie. Rangersi z renomowanym rywalem, mają ... się poddać i oddać pole? No przepraszam bardzo, jeszcze jakby Chicago było w formie, ok. Ale Chicago przegrało ostatnie 9 meczów z rzędu i 12 wyjazdów, przy czym cały sezon Blackhawks na wyjazdach mają fatalny - tracąc 3.43 gola na mecz (bryluje tutaj Crawford który dziś wystąpi), a także z bilansem 7-6-15. Ofensywa nie wie jak ze sobą grać, jest źle ustawiana, a defensywa robi błędy od początku sezonu. Bramkarz puszcza co leci w światło bramki, nie mowiac juz o jakichś super paradach. Rangersi za to defensywnie są super drużyną ,która szczególnie z Lundqvistem nie daje sobie wbić więcej niż bramkę, a z Bironem do dwóch. Rangersi walczą i jestem przekonany, że wygrają, jeśli tylko zagrają z motywacją. A mam nadzieje że walczą o Puchar Prezydenta...
Typ na przełamanie dla Vancouver Canucks, którzy ostatnio ciągle remisują i ta passa musi się wreszcie skończyć. Przyjeżdza do nich Colorado Avalanche, z którymi mają bardzo dobrą historię i dlatego też powinni wreszcie wyszarpać zwycięstwo w regulaminowym czasie gry, tymbardziej że grają u siebie. Mówi się, że Canucks są już w "play-off mode" czyli grają ciężkie kończone w dogrywkach i wygrywane mentalnie. Z Phoenix mieli przewagę, ale babola puścił Luongo i Vancouver musiał znowu grać więcej minut niż przewidywali. Dziś troszkę odpoczęli, podobnie jak Colorado. No ale faktem jest, że Vancouver walczy jeszcze o Puchar Prezydenta (strata 4 punktów), a Colorado to tylko 19sta drużyna NHL, która ma za sobą nie najlepsze wyniki, a i jeszcze kontuzjowany jest najlepszy centr Matt Duchene. Vancouver wygrał 13 z 16 pojedynków z Colorado, ale już ostatni dopiero w rzutach karnych (na wyjeździe). U siebie Canucks wygrali ostatnie 3 mecze z Colorado nawet z handicapem, więc trudno szukać tutaj niespodzianki.
Miałem nie grać już trzeciego typu jeśli chodzi o NHL na dzisiejszą noc, ale ostatnio historia w ogóle się nie myli i dziś mam nadzieje że będzie podobnie. Ottawa w jakim składzie by nie grała i w jakiej formie to i tak ZAWSZE z Florida Panthers wygrywała. To jest bardzo ciekawa statystyka, bo Florida według mnie nie jest słabą drużyną, a Ottawa nie jest taką mocną. Pytanie brzmi o co chodzi? Prawdopodobnie w bramce Floridy Clemmensen, słaby bramkarz, który puszcza 2,62 gola na mecz. Anderson co prawda jest ostatnio słabszy, ale z Tampą zachował czyste konto. No ale wróćmy do historii, która jest brutalna dla Floridy. Senators are 20-6 in the last 26 meetings in Florida. Rozumiecie to? 20 z 26 pojedynków rozegranych we Florydzie wygrała Ottawa... a także 38 z 53 spotkań na przestrzeni lat oraz 9 z ostatnich 10, a remis przydarzył się tylko raz! Przede wszystkim w tym sezonie Ottawa ma zawodników ofensywnych w dużo lepszej formie niż Florida, więc spodziewam się wygranej gości i dużej liczby bramek. Panthers wygrały 3 mecze z rzędu, ale oddawali bardzo mało strzałów na bramkę bo 19, 20 i 23. Takiej skuteczności dziś mieć nie będą i moim zdaniem przegrają, choć remis będzie blisko.
Spotkanie Pittsburgh Penguins z Anaheim Ducks. Myśle, że wreszcie ta noc będzie dla mnie przełomowa i wyjde na plus. Wczoraj St Louis Blues zrobiło wszystko na przeciw by nie wygrać meczu z Columbus. Anaheim za to grało z Minnesotą i mając słabe statystyki back to back na wyjazdach jednak wygrało mecz. Dziś to będzie ich drugi dzień na back to back na wyjazdach i teraz pytanie, jak długo mogą wygrywać? Penguins ostatnio w wybornej formie strzeleckiej, bo wystarczy powiedzieć że wygrali 9 meczów z rzędu u siebie, a ostatnio strzelili 8 bramek Winnipeg Jets. Nawet gdyby nie patrzeć na obecną dyspozycję obu zespołów, to i tak wyżej cenie umiejętności hokeistów Pittsburgha. Na ten moment może różnica nie jest wielka, bo 14 punktów na korzyść Penguins, ale to też różnica 18 miejsc w tabeli i 31 bramek strzelonych. Penugins mają o wiele lepsze bilanse bramkowe 175:148, a Anaheim 146:164. Co prawda jest to różnica wynikająca z tragicznej postawy Anaheim w poprzednim roku (aż do 7 stycznia), ale całokształt według mnie stoi za gospodarzami, którzy też powinni być bardziej wypoczęci z racji tego że ostatni mecz grali 13 lutego z Tampą 4-2. Bezpośrednie spotkania to dominacja drużyn domowych, ale też Penguins wygrali 4 ostatnie w Pittsburghu. Myśle, że będą kontynuować taką grę u siebie.
Drugie spotkanie NHL i pojedynek Winnipeg Jets z New York Islanders. Ostatnio Winnipeg Jets byli sprawcami bardzo widowiskowego meczu pomiędzy nimi a Pittsburgh Penguins na wyjeździe, choć przegrali go 5-8. Strzelenie 5 bramek na wyjeździe i to Penguins to nie lada wyczyn, ale chyba u siebie będą musieli poprawić się defensywnie, jeśli myślą o zwycięstwie. Nie ma zatwierdzonych jeszcze bramkarzy, ale czuje że Pavelec dostanie szanse rehabilitacji za ostatni mecz. Poza tym Winnipeg u siebie to inna drużyna niż na wyjazdach z bilansem 16-8-2. Mimo ostatnich sukcesów Islanders nadal mają mniej punktów niż Jets (58 do 54) i nadal mają średnią traconych bramek na wyjazdach powyżej 3. Dodatkowym smaczkiem mam nadzieje będzie powrót do pierwszej piątki Evandera Kane'a który ostatnio zagrał 16 minut z Pittsburgh, ale nie zanotował dobrego występu. Najlepszy zawodnik powinien powoli wracać do formy i mam nadzieje, że dziś pomoże Jets w zwycięstwie nad przeciętnymi Islanders.
Pojedynek Nashville Predators z Chicago Blackhawks. Obie drużyny ostatnio pod kreską, choć dużo dłuższą hokeiści Blackhawks, którzy przegrali 8 meczów z rzędu - i dając sobie wbijać po 5, a nawet 8 bramek. Obrona Chicago pozostawia wiele do życzenia, podobnie jak bronienie Curtisa Sanforda, którego dziś zastąpi Emery, a który też nie ma wspaniałych statystyk, bo puszcza 3 bramki na mecz. Blackhawks na wyjazdach też nei mogą pochwalić się zbyt dobrymi statystykami bo to jest tylko 7 wygranych na 27 granych meczów oraz ujemy bilans bramkowy 73:93... to mowi bardzo duzo o aktualnej dyspozycji Chicago w tylnych formacjach. Nashville za to walczą póki mogą o play-offy, ale na ten moment troszke sobie zaszkodzili 3 porażkami z rzędu, tyle że mieli trudnych przeciwników. Boston na wyjeździe, Ottawa na wyjeździe czy Vancouver u siebie. Chicago ma zdecydowanie gorsze statystyki w meczach wyjazdowych niż pozostałe drużyny z którymi Nashville grało i mają Pekka Rinne, bramkarza wysokiej, bardzo wysokiej klasy, odwrotnie niż Blackhawks. Typuje 1, choć wiem że może być ciężko.
Najlepsza defensywa NHL na przeciwko najgorszej drużynie w NHL. Można byłoby tylko jednym zdaniem opisać ten mecz i mój typ, ale postaram się wyciągnąć trochę więcej informacji dla tych, którzy moją analizę przeczytają. Columbus Blue Jackets w tym sezonie nie walczą już o nic, ponieważ zdobyli tylko 38 punktów w 56 meczach i nawet strata do przedostatniej drużyny Edmonton Oilers wynosi 11 punktów. To tylko pokazuje jak słabą drużyną są Blue Jackets. Zdarzają im się co prawda jakieś wygrane, ale zdecydowanie zbyt rzadko. Ostatnio ulegli Anaheim Ducks 3:5, a wcześniej Dallas Stars 2:4 oraz dwukrotnie pokonali będącą w kryzysie Minnesote Wild. Nie powiem, że w tej drużynie nie ma gwiazd, bo prym wiodą Kanadyjczycy Nash (18 bramek + 21 asyst) i Carter (12 bramek + 8 asyst), a swoją cegiełkę do gry ofensywnej dokłada Czech Vinny Prospal (10 bramek + 25 asyst). Poza tym Jackets cierpią w defensywie, bo ostatnio dają sobie wbijać od 4 do 6 bramek. Blues to czwarta drużyna NHL, ale tylko dwudziesta na wyjazdach, z tej racji że strzelają jako goście bardzo małą ilość bramek (średnio dwie, podobnie jak Los Angeles Kings). Ale przez większą część sezonu brakowało w drużynie centrów i skrzydłowych, którzy byli kontuzjowani, a na dzien dzisiejszy brakuje już "tylko" trzech czyli Steena, Agostini i Arnotta. Poza tym tak jak wspomniałem na samym początku Blues są tak dobrze poukładaną drużyną w defensywie przez Hitchocka, że mogą pochwalić się największą ilością zdobytych czystych kont (0 bramek z tyłu), a także średnią traconych bramek na poziomie 2. Do tego ważne statystyki meczów bezpośrednich: Blues wygrali 19 z 26 pojedynków z Columbus, a także over padał w 10 na 12 spotkań rozgrywanych w Columbus, dlatego myśle że Blues mogą tutaj podreperować swoje statystyki bramkowe na wyjazdach.
Nie mogę przejść obok tego meczu, a szczególnie obok obecnej formy Montreal Canadiens. Wygrali teraz 4 mecze z rzędu: nad Winnipeg, nad Penguins, nad Islanders i nad Toronto. W dwóch z nich nie stracili nawet bramki. Formą błyszczy bramkarz Montreal Carey Price, który dziś wystąpi w bramce gospodarzy, który w ostatnich meczach podwyższył swoją średnią obron do 97%! Grając u siebie powinien podtrzymać swoje statystyki i pomóc przy tym swojej drużynie w osiągnięciu dobrego rezultatu. Ta ostatnia dobra passa Montreal wybiła ich na 23 pozycję w tabeli i włączyli się tym samym w walkę o play-off. Lepiej późno niż wcale. Carolina za to zdobyła 4 punkty mniej i przegrała dwa ostatnie spotkania. Wcześniej sprawili niespodziankę z Bostonem, ale poza tym na wyjazdach grają równo, równo słabo wygrywając tylko 6 meczów wyjazdowych z 27 i przegrywając wszystkie dogrywki bądź karne. Przy tym tracą 3.37 gola na mecz. Montreal od zawsze był drużyną lepszą w defensywie, więc też pojedynki bezpośrednie tych drużyn faworyzowały Canadiens, który wygrali 5 z 6 ostatnich spotkań w Montrealu, a także 7 z ostatnich 10 ogółem. W 11 na 15 padał under, z tej racji że Carolina strzelała mniej. Ostatnie pojedynki to Montreal 4:0 Carolina i 4:3. Rok wcześniej za to 7:2, czyli taki wynik jaki Montreal zanotował 26 stycznia z ... Detroit. Moim zdaniem są na tyle silni, że wygrają ten mecz.
Zatwierdzeni bramkarze w obu drużynach i podobna sytuacja jak wczoraj w meczu Pittsburgh Penguins z Tampa Bay Lightning. W Washington Capitals zagra uwaga uwaga Braden Holtby, który nigdy nie grał z Sharks i ogólnie występuje z Hearshly Bears w AHL. W NHL doświadczenie małe, może zjeść go presja. San Jose za to na back to back i wystawia rezerwowego bramkarza Greissa, który w tym sezonie ma średnie statystyki, ale na ogół nie jest to dobry bramkarz. Moim zdaniem jeden z tych bramkarzy, albo najlepiej dwóch mam nadzieje nie będzie miało dobrego dnia i sobie napastnicy postrzelają. Sharks ogółem mają świetne statystyki przeciwko Capitals, więc nie zdziwie sie jeśli to oni wygrają ten mecz, a Capitals nie mają tak dobrej defensywy jak St. Louis wiec kilka goli San Jose musi strzelic. Capitals tez maja kim strzelac, naprawde z tymi bramkarzami widze over, choc moze byc na styk.
Spotkanie Charlotte Bobcats z Philadelphia 76ers to według mnie jedyny godny uwagi typ z NBA, który można zagrać za większą kwotę. Bobcats wysuwają się, a raczej spadają powoli we wszelkich klasyfikacjach i dążą do tego by być najsłabszą drużyną NBA. Na ten moment wygrali tylko 3 z 24 granych spotkań, a ostatnio 15 stycznia z Golden State Warriors. Potem przyszło 15 porażek z rzędu i u siebie zaczęli tracić ok 100 punktów na mecz. Sami też rzucają mało (atak nr 29) - 86.5 punkta na mecz. Sixers za to imponują nawet wtedy gdy wystawiają rezerwowych. Ostatnio tak uczynili i wygrali lekko z Cleveland Cavaliers na wyjeździe 99:84. Spodziewam się, że i dziś nawet jak wystawią ławkę to rzucą 100 punktów, ale chyba po to zawodnicy pierwszego składu odpoczywali by dziś "pocisnąć" niżej notowanego rywala. Spodziewam się tutaj wygranej nawet 20 punktowej. Sixers naprawde są nieźli w defensywie, a tak jak pisałem powinni rzucić stówke. Ostatnie spotkanei z Charlotte wygrali 17 punktami u siebie, wcześniej nie wiodło im się najlepiej z Bobcats, ale na ten moment powinno się to zmienić. W dodatku bardzo ważni zawodnicy gospodarzy Augustin i Henderson nie zagrają w tym spotkaniu, dlatego też nie mają prawa zrobić niespodzianki. Przewidywany wynik 102:85.



