Mecz Minnesoty Wild z San Jose Sharks. Faworytem są goście, tyle że w ostatnich kilkunastu dniach grają fatalnie w obronie. Przede wszystkim od 13 lutego grają same mecze wyjazdowe i to musi odbijać się na ich dyspozycji. Mecz z Minnesotą Wild będzie ich 9 meczem z rzędu na wyjeździe w przeciągu 14 dni! O tyle nieciekawie się prezentują, że podczas tych wyjazdów aż 3 razy stracili po 6 bramek (Tampa, Columbus, Nashville) - wcześniej stracili 5 z Phoenix Coyotes. Do tego wygrali tylko 2 mecze - z będącymi w jeszcze slabszej formie Toronto (2:1) oraz z Washington Capitals, którzy też nie grzeszyli formą, a do tego grali jakimś słabym bramkarzem z AHL, który nigdy nie grał w NHL. Dziś Sharks są w sytuacji back to back (wczoraj dostali baty od Nashville 2-6), wychodzą z Greissem w bramce (a tutaj bez różnicy, Niemi gra teraz na bardzo słabym poziomie, Greiss nie jest uznawany za dobrego bramkarza) i do tego tak jak pisałem ciągłe wyjazdy. Stawiając teraz na Minnesote praktycznie nie można wygrywać, bo mają mase kontuzji od grudnia, ale ja na to nie patrze. NHL jest na tyle wyrównane, że według mnie zdecyduje tutaj to, że Minnesota gra u siebie. Do tego Wild wygrali z San Jose 3 ostatnie spotkania na własnej hali. Pokazali też niedawno, że umieją radzić sobie z rywalami w kryzysie, mimo że i tak są skazywani na porażkę (2-0 z Bostonem). W bramce Minnesoty Backstrom z GAA 2.35, zatem jeśli podtrzyma dziś swoje statystyki to wystarczą 3-4 gole by wygrać z Sharks. Pytanie czy Minnesota zacznie strzelać bramki, czy nie? Defensywe mają prawie idealną do przełamania.
Spotkanie Los Angeles Kings z Chicago Blackhawks. Mecz powinien wreszcie rozwiać wątpliwości czy drużyna gospodarzy zacznie kiedykolwiek zdobywać bramki. Szanse na powodzenie takich przemyśleń są chyba niewielkie. Kings wytransferowali Jeffa Cartera z najgorszej drużyny NHL Columbus Blue Jackets. Chłopak strzelił 10 goli i mówią, że nie mógł w tak słabej drużynie rozwinąć skrzydeł. Teraz dostał szanse od Kings i dziś powinien zagrać w podstawowym składzie. Czy on rozwiąze problemy LA ze strzelaniem bramek? Myśle, że na pewno nie jeszcze teraz. Musi poznać drużynę, jej styl grania. Carter dużo pracuje w obronie, więc transfer raczej trafiony, ale czy będą z tego gole? Kings strzelają najmniej bramek z całej NHL i tak to już trwa od kilku lat. Znani ze szczelnej defensywny, Quick w bramce ma niesamowity sezon i jemu strzelić 3 gole to sztuka. Chicago za to na wyjazdach gra cienizne, a do tego braknie kontuzjowanego Toewsa. Nie mogą strzelić "ponad program", a programowo to wychodzi mi że, w tym meczu padną nawet 3-4 gole.
Po pierwsze Toronto Maple Leafs mieli o 1 dzień więcej od odpoczynku od Washington Capitals. Po drugie grali mecz u siebie i dziś znowu grają u siebie, nie musieli nigdzie lecieć, a Washington za to grał u siebie i teraz wyjazd, więc z Waszyngtonu do Toronto kawałek jest. Capitals grali mecz wczoraj i choć wygrany, to można było go nazwać koncertem dwóch zawodników. Neuvirtha (który dziś ponownie wystąpi) i Ovechkina (co ciekawe dziś zagra dopiero w 3 piątce, więc okazji zdecydowanie mniej niż zawsze, czyżby oszczędzanie najlepszego zawodnika na mecze u siebie?). Po czwarte statystyki meczów back to back. Washington przegrał 7 z 9 meczów w sytuacji z 1 dniem przerwy. Ta statystyka mówi o tyle dużo, że widziałem ostatnie kilka meczów Caps na wyjazdach i wyglądali gorzej niż tragicznie. Ofensywa nie trybi, a defensywa pozwala na zbyt wiele. Dostało się najbardziej Vokounowi, który traci miejsce w składzie na rzecz powiedzmy sobie szczerze, słabego Neuvirtha. Toronto niestety też w nie najlepszej formie, bo przegrali 7 z 8 ostatnich meczów, ale trzeba powiedzieć że ostatnie kilka meczów już grali dobrze, tylko szwankowała skuteczność, brakowało Lupula. W Toronto już wszyscy zdrowi razem z Lombardim. W Washingtonie nadal brakuje Backstroma. Myśle, że w meczu padnie sporo bramek i Toronto się odblokuje.
No to zaczynamy dzisiejszą nockę z NHL. New York Rangers podejmują Buffalo Sabres. Obie ekipy grały mecze podczas sobotniej nocy, a już muszą grać kolejny mecz. Rangersi grali derby Nowego Jorku z Islanders i przegrali je 3-4 (po rzutach karnych), po raz kolejny słabo spisując się w defensywie z Bironem w bramce. Dziś wraca Lundqvist, więc pozostaje mi wierzyć w niego, a także w to że Rangersi grają u siebie. Lundqvist może się pochwalić jedną z najlepszych średnich puszczanych bramek w tym sezonie, na poziomie 1.76 gola na mecz. Rangersi u siebie mają bardzo dobre statystyki (14-7-7 i wliczając doliczony czas gry 19-9). Bramkowa linia ustawiona na poziomie 3-2. Buffalo Sabres za to zdobyli aż 21 punktów mniej niż NYR, a na wyjazdach wygrali tylko 7 spotkań z 27. Ostatnio jednak jakby w lepszej formie. Pokonali Pittsburgh, Islanders, Boston. Tyle że wszystkie te mecze były grany u siebie. Ostatni mecz wyjazdowy przegrali z Philadelphią 2-7. Tutaj upatruje swojej szansy. Sabres przyzwyczaili mnie do przegrywania dosyć wysoko na wyjazdach. Myśle, że z tak dobrze poukładaną drużyną w defensywie jaką są Rangersi po prostu na wyjeździe wygrać nie mogą.
Od niedawna konsekwentnie stawiam przeciwko Brisol City, szczególnie gdy grają na wyjazdach i pisałem też tutaj 2 analizy, które 2 razy weszły. Czy do 3 razy sztuka? Myśle, że znam wartość Bristol City i wiem, że progi The Championship mogą być dla nich aktualnie zbyt dużym wymogiem. Przede wszystkim gra obronna Brisol City od początku sezonu pozostawia wiele do życzenia, ale także strzelają bardzo mało bramek. Jak różnią się oba zespoły pokazują nam suche statystyki: 21 punktów więcej po stronie Blackpool, 26 bramek strzelonych więcej po stronie Blackpool i 7 bramek straconych mniej. Blackpool byłoby drużyną kompletną gdyby nie traciło frajerskich bramek, ale to jest jedyna bolączka tej drużyny. Bristol ma ich więcej, a z resztą czy City mogą zagrozić Blackpool przy 27 bramkach strzelonych w 32 spotkaniach? Moim zdaniem nie. Ostatnio też mają problemy kadrowe, wypadł Maynard, najlepszy napastnik powędrował do West Ham i tak dalej. Blackpool za to jest drugą ofensywą The Champipnship i kilka ostatnich wyjazdów kończyli wynikiem 3:1. Myśle, że zobaczymy różnicę klas na korzyść Blackpool i to oni zdobędą 3 punkty.
Wszystkie gwiazdy na niebie i ziemi podpowiadają by grać w tym spotkaniu na gości i tak też robie. Jest to swego rodzaju pułapka, ale kto nie ryzykuje ten nie wygrywa, a po takim kursie warto zaryzykować. Portsmouth zostało ukarane odjęciem 10 punktów, a także wieloma restrykcjami finansowymi. Klub jest zadłużony i cała atmosfera w okół klubu jest bardzo słaba, wręcz depresyjna. Tak zasłużony klub może mieć poważne problemy z utrzymaniem w 2 lidze i powoli może spadać w dół. Problemy finansowe nie pozwalają opłacać większości zawodników i tak opuścił awaryjnie drużynę najlepszy napastnik Erik Huseklepp, a lista nieobecności jest o wiele większa. Zabraknie: David Norris, , Liam Lawrence, Greg Halford,Luke Varney, David Kitson a także niepewni wystepu są: Kanu, Joel Ward , Aaron Mokoena, Ricardo Rocha - czyli wszyscy najlepsi zawodnicy Portsmouth. Taka sytuacja nie odbija się za dobrze w głowach zawodników, choć na pewno będą chcieli uzyskać dobry wynik u siebie. Mimo wszystko Portsmouth ma słaby sezon, podobnie jak poprzednie po spadku z Premier League. Przed odjęciem punktów zajmowali 19 pozycję w tabeli, a po odjęciu zajmują 22 pozycję czyli jest to strefa spadkowa. Jeśli za coś można pochwalić gospodarzy, to za dobrą grę obronną u siebie (11 bramek straconych w 14 spotkaniach). Leeds za to z nowym trenerem Warnockiem, który chce wprowadzić United do Premier League. Neil jest specjalistą od awansowania drużyn do wyższych lig. Prowadził w swojej karierze 12 zespołów i aż 7 z nich awansował, w tym ostatnio QPR. Teraz przejął Leeds, czyli zespół o bogatym potencjale ofensywnym, ale ze słabą obroną. Do baraży tracą 5 punktów, a pod względem zdobywanych bramek ustępują tylko Southampton i Blackpool. Na wyjazdach radzą sobie przyzwoicie (6-4-6 i dodatni bilans bramkowy 27:23), to zupełnie odmienna postawa niż Portsmouth. Leeds mało remisuje meczów, bo tylko 6 na 32 spotkania, zatem nie ma sensu bawić się w DNB i trzeba grać na zespół który ma większą stabilizację na tę chwilę.
Spotkanie Columbus Blue Jackets z Colorado Avalanche i na wstępie musze powiedzieć, że mam mieszane uczucia co do tego meczu. Z jednej strony Blue Jackets, którzy są bardzo słabą drużyną, a z drugiej ostatnio wygrywają i wcale nie z równorzędnymi przeciwnikami, a lepszymi. Colorado za to jest na tyle nieprzewidywalną drużyną, że z zespołami swojego pokroju przegrywa, a z mocniejszymi sprawia niespodzianki. Jedno jest pewne. Ofensywa Columbus w tym meczu będzie pomniejszona o jednego kluczowego zawodnika, Jeffa Cartera, który został wymieniony za defensora Jack Johnson z LA Kings. Co z tego, że Columbus wzmacnia defensywe (która traci średnio 3,3 gola na mecz), kiedy to pozbywają się drugiego strzelca zespołu, a także jednego z lepszych centrów Antoine Vermette (9 goli, 18 asyst). Na koniec tych smutnych wiadomości dla Colubmus w poniedziałek powinno dojść do transakcji w której pozbędą się najlepszego zawodnika i najlepszego strzelca zespołu Ricka Nasha. Columbus o nic już nie gra w tym sezonie, a jednak grają na luzie i potrafili ostatnio ograć San Jose Sharks 6-3 czy St.Louis Blues 2-1, czy też dwukrotnie Minnesote Wild. Ale mimo wszystko historii się nie zmieni, która jest mocno przeciwko Columbus w starciu z Colorado. Avalanche wytransferowali Steve'a Downiego z Tampa Bay Lightning i on ma być takim kluczem do dojścia do play-off. Poza tym do zespołu po kontuzji wraca Galiardi i prawdopodobnie Johnson. Jedyne co mnie martwi to Varlamov w bramce Avs, ale mimo wszystko i tak cenię go wyżej niż Masona z Columbus. Obaj bramkarze puszczają sporo bramek (3.44 po stronie Masona i 2.91 po stronie Varlamova), ale jako drużyna Colorado pod każdym względem wygląda lepiej niż Blue Jackets. Zaczynając od punktów (21 punktów więcej), ofensywy (13 bramek strzelonych więcej, 2% skuteczniejsza gra w przewadze), po defensywe (27 bramek straconych mniej i 6% skuteczniejsza obrona w osłabieniu). Colorado tak jak wspomniałem ma także świetną historię z Columbus, które wygrało 31 z 40 pojedynków, 4 z 5 w samym Columbus ostatnio, a także bramkarz Blue Jackets Mason przegrał 7 meczów z rzędu przeciwko Avalanche.
Przede wszystkim ten typ opieram na przeczuciu. Niby mam trochę argumentów, ale jakoś czuje eksplozję Kane'a i wreszcie dobrą grę Pavelca w bramce Winnipeg. Tampa jakoś się rozsprzedaje (w sensie trade'ów) i przede wszystkim pozbywają się obrońców: Steve Downie, Pavel Kubina, Dominic Moore i Quincey. Przede wszystkim Downie to duża strata, do i tak bardzo słabej postawy Tampy w tym sezonie jeśli chodzi o obrone. Przecież Tampa traci 3.6 gola na mecz, przynajmniej na wyjeździe. Z taką grą nie widze szans dla nich w starciu z Winnipeg, mimo że wygrali dwa ostatnie mecze u siebie. Tampa ma kim grać w ataku, więc też skłonny bym był tu postawić na over, ale wole grać na gospodarzy spotkań. Zawsze trybuny mocno wspomagają, a Winnipeg szczególnie. W Jets kontuzję leczy tylko Bogosian, ważny obrońca. Bez niego Jetsi stracili aż 4 bramki, ale grali z Philadelphią która słynie z ofensywnej gry, a mimo to mecz skończył się 4-4 i 5-4 dla Jets po dogrywce. Czy z Tampą dojdzie do tak wysoko bramkowego wyniku? Nie sądze. Jets u siebie tracą 2,3 bramki na mecz (6. obrona NHL). To sporo lepszy wynik niż Tampy na wyjazdach (29. obrona NHL). Do tego trzeba dodać kontuzje Lecavaliera i Bergerona. Tampa na samego Stamkosa liczyć nie może i według mnie przegra i to wysoko.
Spotkanie Chicago Blackhawks z Dallas Stars. Chicago prawdopodobnie wraca z dalekich podróży, w dwojakim sensie. Nie dość, że brutalnie poprzegrywali kilkanaście meczów wyjazdowych i to z rzędu (tam doliczyć się można było chyba 9), to jeszcze ta forma widać nie była ustabilizowana, chaotyczna, piątki nie grały ze sobą tak jak powinny. Teraz jest inne ustawienie, ale też brak Toewsa, który miał wypadek samochodowy. Spora strata, ale Chicago to na tyle klasowa drużyna że u siebie nie powinni "dać ciała". Są trzecią drużyną domową, zaraz za mocarnymi Red Wings i Blues, to daje do myślenia, mimo tej formy. Poza tym wygrali ostatnie 4 mecze pod rząd i przyszłośc klaruje się dużo ciekawiej. Stars za to mimo uporania się z kontuzjami nadal koczują w dolnych rejonach klasyfikacji. Ostatnio przegrali 6 meczów z rzędu, by wygrać z Montreal na wyjeździe 3-0. No ale dziś pierwszy raz od dłuższego czasu młody Bachman w bramce. To nie wróży niczego dobrego dla Dallas. Można pokusić się też o over, ale jestem bardziej ostrożny gdy nie ma Toewsa w linii ataku gospodarzy. Prowadząc grę i mając więcej sytuacji, powinni minimum 3 bramki zaaplikować Stars.
Spotkanie dwóch mocnych ekip, można powiedzieć że to jest nawet hit tej nocy w NHL. Byłby większy hit, gdyby obie ekipy grałyby w swoich optymalnych zestawieniach. W gorszej sytuacji kadrowej są hokeiści Red Wings, którzy grają bez Datsyuka (16 goli, 43 asysty) - to potężna strata jeśli chodzi o poczynania ofensywne dla Detroit. Bez Rosjanina Detroit przegrało już 2 mecze i moim zdaniem czeka ich kolejna porażka. Jest to lider klasyfikacji punktowej tego zespołu. Nadal w bramce gospodarzy nie może grać Howard, więc zastępuje go MacDonald, który ostatnio grywał w AHL, ale też ma dobre statystyki (GAA 1.66 i 6 wygranych z rzędu). Vancouver Canucks za to przegrali ostatni mecz z Nashville Predators (po środku swoich podróży), ale wcześniej już pokazali, że ich forma rośnie, bo wygrali 10 z ostatnich 13 meczów. 3 mecze poprzedzające: 5-2 Edmonton, 6-2 Toronto, 3-1 Colorado, 2-1 Phoenix. Spotkania bezpośrednie bardzo wyrównane, więc nimi nie ma co się sugerować.





