Spotkanie nieprzewidywalnych młodzików Edmonton Oilers z najlepszą defensywą NHL St. Louis Blues. Oilers uporali się z praktycznie każdą kontuzją w ofensywie i teraz zaczęli "straszyć" drużyny swoją zawziętością i polotem, co mogliśmy oglądać na początku sezonu. Ostatnio Calgary Flames wrzucili 6 bramek, czy 5 Winnipeg Jets. Ale nadal nie może występować Khabibbulin, zatem kolejną szansę dostanie Dubnyk. Bramkarz, dla którego regułą jest puszczanie 3-4 bramek. Edmonton będzie miał trudne zadanie, ponieważ Blues potrafią przetrzymać naprawdę duży napór, a także potrafią na tyle dobrze bronić, by Oilers nie mieli tyle sytuacji co zawsze. Blues tracą do 2 bramek na mecz, ale też są drużyną, która najczęściej zachowywała czyste konto. Bryluje w tym Halak, który jest w niesamowitej formie i powoli buduje swoje statystyki na najlepszego bramkarza sezonu, choć Elliot ma tyle samo shootouts - po 6. Blues w ogóle nie muszą się martwić o defensywę. Do jakiegoś czasu zmagali się jednak z kontuzjami w ofensywie i nadal brakuje 3 zawodników tej formacji, ale jest to już dosyć dobry prognostyk na kolejne dni. Langenbrunner, Steen i D'Agostini nie będą dostępni raczej do końca sezonu, więc Blues grają tym co mają i na wyjazdach nie wygląda to najlepiej. Wszystko co strzelają to najczęściej 2 bramki na mecz, ale też wygrywają swoje mecze (3 z rzędu teraz). Nie mam pojęcia czemu kursy na over spadają kiedy 24 na 29 spotkań Blues kończą underem, właśnie dlatego że mają mocną defensywę i słaby atak. Czyżby ludzie wierzą w przełamanie Oilers? Ja nie wierze. Drużyna Edmonton jest przedostatnią w NHL (56 punktów), Blues za to miejsce czwarte (85 punktów) - przepaść. Mecze bezpośrednie to aż 8 zwycięstw Blues na 10 spotkań i tylko jeden remis. Moim zdaniem wygrają goście, choć pewnie po dogrywce czy karnych jak to mają w zwyczaju.
Nowy miesiąc z NHL, czyli marzec. Został do końca tylko miesiąc czasu, więc wszyscy w pełnej gotowości do play-offów, choć niektórzy jeszcze o nie muszą zawalczyć. Chicago pewne swego, ale grające bardzo mizernie. Bez czołowego zawodnika i strzelca J.Toewsa Blackhawks nie będą mieli dobrej drogi do wygrania jakiegokolwiek trofeum. Chicago jeszcze niedawno było topową drużyną sezonu, a teraz nawet wypadli poza czołową 10. Ta zła passa trwa od 21 stycznia. Od tamtego momentu Chicago rozegrało 16 spotkań i aż 12 z nich przegrało. Trzeba jednak zaznaczyć, że tylko 3 mecze grali u siebie, to może być kluczowe do oceny tego meczu i mojego typu. Niby po środku tej passy wróciła dobra gra i 4 wygrane pod rząd, ale później kontuzja Toewsa i znowu zamieszanie z taktyką, słabym bronieniem Crawforda i tak dalej. Chicago jest już skazywane przez wszystkich na rychły spadek w klasyfikacji i przegranie większości meczów do końca sezonu. Ja zdanie mam inne. Potencjał w tej drużynie jest nie mniejszy niż w Toronto Maple Leafs nawet bez Toewsa. Toronto za to ostatnio zmagało się z kontuzją tylko i wyłącznie Lupula - najlepszego asystenta i drugiego strzelca zespołu. Kessel za to totalnie zgasł i wychodzi nam tragiczna postawa Toronto, które na ostatnie 10 meczów notowało 2.3 gole na mecz mimo tak zacnej ofensywy i dzięki temu wygrali tylko jedno spotkanie. Akurat takie w którym strzelili 4 bramki - z Edmonton Oilers. Poza tym Leafs stracą masę bramek. W ostatnich meczach tracili 5, 4, 6 i znowu dwa razy po 5 bramek. Szczególnie negatywne oceny spadły na Reimera i Phaneufa. Szansę więc w bramce dostanie Gustavsson, który od Reimera wiele lepszy nie jest i tak puszcza te 3 bramki na mecz średnio. Z resztą idą pogłoski, że Toronto przegrywa mecze specjalnie (w sensie że sie podkładają), ponieważ chcą zwolnić trenera, który skonfliktował drużynę. Mecz pułapka jak to mówią, ale stawiam na gospodarzy.
Spotkanie dwóch bardzo dobrych ekip. Phoenix Coyotes podejmują Vancouver Canucks. Vancouver jest pierwszy w punktach (87), a Phoenix ostatnio w wybornej formie z Smithem w bramce - 10 zwycięstw z rzędu i puszczanie średnio 1 bramki na mecz! Vancouver za to to mistrz remisowania meczów. Nie wiadomo ile wytrzymają grania w tak długim czasie, ale wyniki potwierdzają, że są bardzo dobrze przygotowani. Canucks remisują aż w 30% meczów, a od 11 stycznia remisowali 12 razy! Nie moge przejść obojętnie obok takich statystyk, kiedy wiem że Coyotes stać u siebie na dobry wynik. Phoenix remisuje ciut rzadziej niż Vancouver (25,8%) i 5 razy w ostatnich 10 meczach. W regulaminowym czasie gry ostatni raz przegrali 1 lutego. Coyotes mają mniej więcej równe statystyki strzelanych bramek na poziomie 2.7 do 2.5, więc spotkanie będzie zacięte i moim zdaniem jest duża szansa na doliczony czas gry w tym meczu. W pojedynkach bezpośrednich 6 do 4 dla Vancouver i 4 remisy na 10 spotkań.
Spotkanie Boston Bruins z Ottawa Senators. Bruins ostatnio grają fatalnie, mają sporo kontuzji i w defensywie (Mottau, Zanon, Boychuk) i ofensywie (Peverley, Horton, Rolston, Savard). Właściwie to odkąd nie ma Hortona, to Boston już radzi sobie całkiem przeciętnie, bo ta słaba passa zaczęła się 25 stycznia, a Hortona nie ma od 22iego! Boston wtedy uległ Capitals 3:5 i do tego dołożył 9 porażek i 8 zwycięstw, więc równiutka statystyka 50% wygranych i 50% przegranych. Bramkowo też nie wyglądają za dobrze. Ostatnie 3 mecze to 4:2 z Blues, 1:1 z Sabres (porażka po karnych) i 5:3 z Ottawą u nich. Sam typowałem zwycięstwo Ottawy w tamtym meczu patrząc jak Boston się męczy, a tutaj prosze 5 goli na wyjeździe. Być może jest to pewien zwiastun poprawy formy przed play-offami, a być może chwilowy zryw. Boston poważnie traktuje to spotkanie i w wywiadach podkreślają, że chcą tu nastrzelać mnóstwo bramek i przypomnieć się publiczności jak efektownie jeszcze na początku stycznia wygrywali gromiąc rywali nawet 8:0 i 9:0. Ottawa w tym roku prezentuje się znakomicie w power-play nie ustępując drużynom z czołówki, ale nadal jest to drużyna bardzo słaba defensywnie. Podczas tej fatalnej passy Bostonu Ottawa doskoczyła do Bruins na 3 punkty i ten mecz jest bardzo ważny dla obu ekip, ponieważ grają w tej samej dywizji. Ottawa w wybornej formie można powiedzieć - 6 zwycięstw w 8 meczach i bramki 36:18! Ale tak jak pisałem już podczas tej passy Boston potrafił pokonać Senators. Kontuzji w Ottawie nabawił się podstawowy bramkarz Anderson, więc dziś zastąpi go młody Szwed Lehner, który ostatnio występował w AHL i puszczał tam średnio 3.27 bramki na mecz. Nie są to zbyt dobre statystyki, szczególnie że AHL nie obfituje w bramki i nie gra się tam na tak wysokim poziomie jak w NHL. Tylko tutaj upatruje szansy - Boston prowadzi grę, strzela i Lehner puszcza. Senators na pewno będą dobrze kontrować, więc mam nadzieje pojedynek będzie widowiskowy. Jeśli w Bostonie dziś wystąpi Thomas (najlepszy bramkarz poprzedniego sezonu), to nie powinno być tak źle dla gospodarzy, ponieważ z Ottawą zawsze grało mu się dobrze. Jego statystyki przeciwko Senators: 31 meczów, 22 zwycięstwa, GAA 2.01, 6 konkursów rzutów karnych. Lehner za to grając jeden mecz z Bruins puścił 4 bramki. Jest to chyba jeden z najmłodszych bramkarzy jacy debiutowali w NHL, teraz ma 20-21 lat (rocznik 1991). Trybuny mogą go "zjeść" i już po 1 tercji Boston powinien prowadzić.
Spotkanie Columbus Blue Jackets z Detroit Red Wings. Dzień o wszystko, albo o nic. Najsłabsza drużyna w NHL gra u siebie z Detroit Red Wings. Podobnie jak większość ludzi, szukam tutaj niespodzianki. Kursy na Columbus Blue Jackets spadają. A powodów jest kilka. Red Wings przegrali 3 ostatnie mecze z rzędu, dość słabo prezentując się w defensywie. W 3 spotkaniach stracili 8 bramek. Co ciekawe sami strzelili aż 7, więc nie są to złe statystyki mimo problemów kadrowych. Detroit po raz kolejny zagrają bez Datsyuka, który ma kontuzjowane kolano i jest zawodnikiem zdobywającym najwięcej punktów w ekipie gości (16 goli, 43 asysty). Detroit jednak ma więcej bardzo dobrych strzelców, Franzen, Zetteberg, Flippula, a nawet Hudler. Ale wypadł także wytransferowany niedawno obrońca Quincey i jeden z lepszych obrońców Nicklas Lidstrom (10 bramek, 21 asyst). Oglądałem 1 tercję meczu Columbus - Colorado i Columbus naprawde dobrze grali, ale brakowało wykończenia. Potem Colorado doszło do głosu i to oni ich wykończyli 5:0. Columbus prawdopodobnie z Curtisem Sanfordem w bramce (mam nadzieje), jest to solidny bramkarz, niegdyś występujący w Vancouver Canucks. Detroit za to z rezerwowym MacDonaldem. Przede wszystkim liczę tutaj, że kontuzje Detroit nie pozwolą im osiągnąć dobrego rezultatu. Gra wyjazdowa Red Wings pozostawia też wiele do życzenia (bilans 9-7-16 i ujemny bilans bramkowy 2.59 do 2.88). W Columbus pozostał najlepszy zawodnik i kapitan Rick Nash, a on strzelił 3 gole w 4 ostatnich występach przeciwko Detroit. Spodziewam się bardzo zaciętego pojedynku i mały plusik przy drużynie gospodarzy, którzy dobrze sobie radzą kiedy są aż tak niedoceniani przez bukmacherów.
Trzeci typ z piłki nożnej, a konkretnie z Ligue 1. Stevenage podejmuje Huddersfield Town. Kursy wskazują jasno, że mecz będzie bardzo zacięty i raczej powinien skończyć się remisem. Ja myśle, że jednak wygrają gospodarze. Stevenage gra jedną z najlepszych piłek w tej lidze. Początki mieli trudne, ale teraz drużyna notuje naprawde dobre wyniki. U siebie potrafili ograć i Charlton i Sheffield United, wygrali także dwumecz z Sheffield Wednsesday (ostatnio 1:0, a u siebie 5:1). Z Huddersfield na ich terenie przegrali 1:2. Wcześniej jeszcze potrafili rozgromić Colchester u nich (6:1) czy u siebie Milton Keynes Dons (4:2). Punkty za to tracą w spotkaniach z słabszymi rywalami remisując 0:0 (5 razy), stracili też punkty dwa razy z Scunthorpe (przedostatnia drużyna tabeli) i ostatnio 2:2 z Hartlepool (15 miejsce). Pytanie czy znowu odpalą czy nie? Defensywnie wydają się być mocni, ale za to w ofensywie często sie zacinają, by potem rywala rozgromić. Ostatnio przegrali 2 mecze wyjazdowe, a ostatnio u siebie zremisowali 0:0 z Tottenhamem. Bardzo dobry meczyk w pucharze, ale znowu zakonczony 0:0. Huddersfield za to na wyjazdach najczęściej remisuje, jeśli chodzi o czołówkę (8 razy), ale remisowali z Rhodesem w ataku, który to pojechał na kadrę U21 Szkocji, a który ma na koncie 28 bramek w lidze, czyli 50% bramek Huddersfield! To jest napastnik "talizman" jak go nazywają w Huddersfield i gdy go nie ma to drużyna nie wygrywa. Rhodes na wyjazdach potrafił strzelać po 3 czy nawet 5 bramek, co jest jakimś fenomenem. Bez niego Huddersfield i tak pewnie sobie poradzi i coś ustrzeli, ale wierze że Stevenage które też często gromi rywali, właśnie u siebie ugra 3 punkty.
Spotkanie Calgary Flames z St Louis Blues mam nadzieje, że nie będzie obfitować w bramki. Blues mają w składzie Halaka, który w tym sezonie aż 9 razy zachowywał czyste konto i może pochwalić się bilansem puszczanych bramek na poziomie 1.96. Calgary z Kiprusoffem, który też ma niezłe statystyki (2.34). Blues na ten moment są najlepszą defensywną drużyną w lidze, biorąc pod uwagę liczbę rozegranych meczów. Tracą tak 2 bramki na mecz. Ale też ofensywa niezbyt dobrze funkcjonuje na wyjazdach i notuje tylko 2.07 gola na mecz. To powoduje częste remisowanie, bądź wygrywanie 1:0/2:1. Calgary to drużyna przeciętna, ale jeszcze mają szanse na play-offy. Na ten moment mają 17 punktów mniej niż Blues. Ostatnio nie grają zbyt dobrze w defensywie, przegrywając 3 ostatnie mecze i to tracąc po 5, 4 i 6 bramek. Tego się obawiam, ale patrząc na to jak grają Blues na wyjazdach widze tutaj jednak under. 16 z 21 pojedynków w Calgary też kończyło się underem, a ostatnie dwa wyniki to 2:0 dla Blues i 3:1 dla Calgary.
Dziś miał wrócić Khabibullin do bramki Edmonton Oilers, ale jednak nadal będzie grać Dubnyk. Gość jest bardzo cienki. Mówi sie o nim "Dubnyk has beed raped by evry team", czyli przytaczając na język polski - zostaje zgwałcony przez wszystkie drużyny z którymi gra. Coś w tym jest, bo puszcza straszne "babole", aż głowa mała. Na pewno over nie jest tutaj regułą, ponieważ Winnipeg u siebie zazwyczaj gra o wiele lepiej w defensywie, ale też Edmonton w pełni sił i bez kontuzji w ofensywie. Po głowie chodzi mi wynik 3-3 i dopiero wygrana w dogrywce Jets, ale ostatnie mecze Jets to "do przodu i strzelaj, nie patrz do tyłu" - czyli jeden sens, nie martw się o defensywe, a strzelaj jak najwięcej. Edmonton grając z Jets strzelił najmniej 2 gole, a wiele razy dochodził do nawet pięciu. Winnipeg też w gazie. Nie licząc porażki z St.Louis po karnych (2-2), Jets strzelali rywalom po 4,4,5,4,4,1,5 bramek. Nie ma u nich też kontuzji w ofensywie, a napędzać ją będzie Evander Kane (23 gole, 18 asyst) i 5 bramek w ostatnich 10 meczach. To dobra forma zważając, że opuścił sporo meczów z powodu kontuzji. Jedynym problemem może być brak defensora Bogosiana, ale do overa akurat brak defensora powinien być dobrym oznakiem. W 6 ostatnich meczach pomiędzy tymi drużynami aż 5 razy padał over 5.5 i raz padło 5 bramek. Co ciekawe tam właśnie strzelił gola Bogosian. 4 ostatnie mecze wyjazdowe Edmonton kończył overem. Dubnyk średnio puszcza 3 bramki. Myśle że mecz zakręci się w okół wyniku 3-2, 3-3, ale daje lekką przewagę Jets i mam nadzieje, że uda im się trafić 4, a może i 5 razy.
Bardzo dawno temu nie typowałem Ligue 2, ale dziś bardzo skromna oferta. Polska liga jest nieprzewidywalna, a kurs na Brage dosyć niski (choć wydaje się pewny). Dziś małe derby Szampanii w 2 lidze francuskiej pomiędzy Reims a Sedan. Gospodarze grają dobrą piłkę na własnym obiekcie a na derby są podwójnie zmotywowani. Stadion Reims jest w tym sezonie swego rodzaju twierdzą. Nie dość, że w Ligue 2 własne boisko daje dużą przewagę (większą niż w innych ligach. Drużyny domowe osiągają średnio 1.7 punkta u siebie, a Reims w tym sezonie bryluje w statystykach meczów u siebie. Przede wszystkim nie przegrali ani jednego meczu u siebie, 9 wygrali i 1 zremisowali, bilans bramkowy 20:7. Punktowo są najlepszą ekipą domową, więc jeśli nawet oferta byłaby dużo obszerniejsza, to i tak grałbym Reims kiedy grają u siebie. Bramki po stronie gospodarzy na pewno padną. Pytanie brzmi jak poradzi sobie Sedan, które na papierze wygląda na ekipe silną, mają trzecie wyniki wyjazdowe (4-4-3, 16 punktów), ale u siebie najczęściej zawodzą. Gdzieś kiedyś wyczytałem, że Sedan nie chce awansować do Ligue 1, ponieważ nie spełniają pewnych kryteriów a także nie wytrzymaliby finansowo, więc czekałby ich rychły spadek, także piłkarze by odchodzili i raczej biliby się o utrzymanie w kolejnym sezonie z rzędu w Ligue 2. Teraz plan jest taki, by zajmować wysokie miejsca w Ligue 2, ale nie awansować (oczywiście są to plotki, bo oficjalnie żaden prezes klubu tak by się nie wypowiedział, że nie chcą wygrywać). Na ten moment zajmują 7 pozycję w tabeli i to jest 7 punktów straty do Reims. Osłabienia w obu ekipach niestety są, ale nie aż tak poważne jak mogłyby się wydawać. W Reims braknie lewego obrońcy Sekkata, oraz pomocników Deauxa i Amalfitano, więc środek pola będzie "wymieniony". Mam nadzieje, że nie wpłynie to na przebieg spotkania, a będę liczyć tutaj na ofensywną piątkę: Ghilas, Faure, Fortes, Tainmont i Ayité, a defensywnego pomocnika zagra aktualny reprezentant Gwinei Bocundji. Sedan za to osłabiony brakiem Abdallaha, Slitiego i Langila. Tylko Abdallah jest kluczowym zawodnikiem Sedan (obrońca). Na pewno w ataku będą się liczyć Diallo (7 bramek, były reprezentant Mali) i Fauvergue (6 bramek, niedawno Lille). Reims będzie musiało też uważać na bramkostrzelnego pomocnika Eudeline. Tak jak pisałem na papierze Sedan jest mocny, ale wyniki ostatnio nie powalają. Na ostatnie 6 meczów: 4 porażki, 1 remis, 1 wygrana. Tylko w jednym z tych spotkań (wygranym) Sedan nie straciło bramki. Liczę tutaj na wynik 2:1/2:0 dla Reims. Jeśli nie strzelą 2 bramek, to pewnie mecz skończy się remisem, ale z taką postawą defensywy Sedan i meczem wyjazdowym powinni stracić bramkę. Pytanie czy tak dobrze spisujące się u siebie Reims będzie kontynuować swoją passę? Reims w niezłej formie, oprócz przegranej 0:1 z Bastią (gol w 90 minucie), wcześniej w 3 meczach z rzędu trafiali do siatki odpowiednio: 3 razy, 3 razy i 2 razy, a jeszcze wcześniej u siebie pokonali Le Havre 2:1. Można i trzeba spodziewać się 2 bramek po stronie Reims.
Typuje tutaj zwycięstwo Anaheim Ducks w starciu z Chicago Blackhawks. Chicago osłabione brakiem najlepszego zawodnika Toewsa zagrało już jeden mecz bez niego i to dzisiaj z Los Angeles Kings, przegrali 0-4. Przegrali z najgorszą ofensywą w NHL czterema bramkami i dziś są w sytuacji back to back. Zmęczenie, kolejny wyjazd, podróż, małe opcje w ofensywie. Chicago cały sezon zawodzi na wyjazdach, a przede wszystkim gra defensywna pozostawia wiele do życzenia. Dziś zabraknie też ofensywy. Anaheim za to w tym roku w wybornej formie. Od 7 stycznia przegrali tylko 3 mecze w regulaminowym czasie gry, a w tym okresie u siebie przegrali tylko raz! W dobrej formie jest defensywa Anaheim, która średnio puszcza około 2 bramek na mecz (duża zasługa w tym i Hillera i obrońców, którzy dopuszczają do małej ilości strzałów. Chicago miało niedawno taki okres 9 porażek z rzędu i 11 na wyjazdach tracąc średnio po 3 bramki na mecz. Anaheim za to u siebie strzela średnio 3 bramki na mecz. Moim zdaniem wynik zakręci się w okolicach 2:2 czy 3:2 dla gospodarzy.







