Wszyscy przed tym spotkaniem wypunktowują słabszą formę Sportingu Lizbona czy brak dwóch kluczowych zawodników Fito Rinaudo i Oguchi Onyewu, o czym nawet Bruno Pinheiro mówi dzisiaj dla weszlo.com, że drużyna bez tej dwójki będzie słabsza, bo nie ma ich kim zastąpić Ricardo Sa Pinto. Warto jednak też przeanalizować sytuację Legii. Owszem u siebie ze Sportingiem zagrali dobry mecz mogli go wygrać, gdyby Ljuboja czy Żyro wykorzystali sytuacje sam na sam ale też powiedzmy sobie szczerze, że spory wpływ na grę miała temperatura i płyta boiska, która była daleka od ideału. Dzisiaj to Sporting gra u siebie i na zdecydowanie lepszej murawie i chyba ciężko spodziewać się takiego drugiego dwumeczu jak ten ze Spartakiem Moskwa w którym Legia po remisie właśnie 2-2 wygrała na wyjeździe i awansowała. Obecna Legia jest słabsza niż wtedy, odszedł przecież Ariel Borysiuk,a nie może grać Miroslav Radović (kontuzja). Patrząc na dwumecz ze Sportingiem i Górnikiem Zabrze w lidze wydaje się również, że kilku piłkarzy Legii nie jest najlepiej przygotowanych albo inaczej jest w słabszej formie. Mecz ze Sportingiem, który raczej skupił się na przeszkadzaniu i grze defensywnej wiedząc, że rewanż grają u siebie tego jeszcze nie pokazał, ale mecz z Górnikiem już tak. Ponadto warto dodać, że w kadrze Sportingu mimo, że brakuje Rinaudo i Onyewu to jednak są Diego Capel i Alberto RodrÃguez powracający po kontuzji. Dlaczego postanowiłem zagrać w tym spotkaniu remis? Po pierwsze Sporting wcale nie potrzebuje w tym meczu zwycięstwa (wystarczy im do szczęścia 0-0 czy 1-1) spodziewam się, że do punki na tablicy świetlnej będzie widniał wynik bezbramkowy to piłkarze Sá Pinto nie będą zbytnio zainteresowani atakami na bramkę DuÅ¡ana Kuciaka i wynik 0-0 będzie ich jak najbardziej satysfakcjonował. Po drugie, wszyscy pamiętamy Legię z Moskwy czy z meczu z Gaziantepspor Kulübü kiedy to podopieczni Macieja Skorży wygrywali. Zobaczmy jednak mecze już w fazie grupowej: 0-1 z PSV Eindhoven, 1-0 z Rapidem Bukareszt i 0-2 Hapoel Tel Awiw. Czyli w trzech meczach wyjazdowych Legia w fazie grupowej strzeliła tylko jednego gola. A wszyscy którzy oglądali mecze Legii w fazie grupowej wiedzą, że Maciej Skorża ustawiał swój zespół tak by nie stracił gola więc paradoksalnie Legia również na Estádio José Alvalade może zagrać na zero z tyłu a dopiero później myśleć o zdobywaniu goli. Co oczywiście będzie korzystne dla Sporting. Wydaje się więc, że mimo słabszej formy Sportingu czy jak kto woli kryzysu Legia raczej nie jest wstanie wyeliminować Portugalczyków z pucharów. Drużyna bowiem dopiero teraz jest wzmacniana a przecież można było zrobić na początku stycznia i mieć mocniejszą kadrowo drużynę. Stawiam na remis bo wydaje mi się, że obie drużyny (Legia też) zagrają w tym meczu tak by przede wszystkim nie stracić bramki a w takich meczach często pada bezbramkowy remis.
u sebie na AWD-Arena Hannover wygrał pierwszy mecz 2-1, zalicza wydaje się dość skromna przed rewanżem w Brugge. Belgowie bowiem jak do tej pory u siebie w tej edycji Ligi Europa wygrywali z Karabakh (4-1), Zestafoni (2-0), to jeszcze były spotkania kwalifikacyjne, z Mariborem (2-0), zremisowali z Bragą i przegrali z Birmingham. Trzeba jednak pamiętać, że Hannover potrafi bronić minimalnej zaliczki odniesionej na swoim obiekcie. W rundzie kwalifikacyjnej uporali się przecież z Sewillą, gdzie u siebie wygrali 2-1 a w rewanżu zremisowali 1-1. Ponadto w fazie grupowej wygrywali mecze wyjazdowe z FC Copenhagen i Vorskla a jedyna porażka to mecz ze Standardem Liege. Spodziewam się, że dzisiaj trener Mirko Slomka ustawi swój zespół nieco defensywnie i będzie bronił zaliczki z pierwszego spotkania. Drużyna Brugge jest bowiem bardzo groźnym rywalem ale jak już pokazały mecze fazy grupowej również na jej terenie można uzyskać korzystny wynik. Goście dzisiaj zagrają bez Stevena Cherundolo, który w pierwszym meczu przekroczył limit żółtych kartek, gospodarze z tego samego powodu nie mogą skorzystać z usług Ryana Donka oraz kontuzjowanego Fredrika Stenmana. Myślę, że gościom uda się w tym meczu osiągnąć cel jakim niewątpliwie jest remis i awansują do dalszej fazy rozgrywek pucharowych.
Jak wszyscy doskonale pamiętamy w pierwszym meczu w Krakowie między tymi zespołami padł wynik 1-1. Ten rezultat na pewno w lepszej sytuacji przed rewanżem stawia zespół Standardu Liege, który w meczach u siebie gra zdecydowanie lepiej niż na wyjazdach i gra zdecydowanie bardziej ofensywnie niż to widzieliśmy w Krakowie gdzie przy wyniku 1-0 i przewadze jednego zawodnika postanowili ograniczyć się do kontrataków. Postanowiłem więc w meczu rewanżowym zagrać powyżej 2.5 goli strzelonych. Popatrzmy bowiem na wyniki Wisły w tym sezonie w europejskich pucharach na wyjazdach: 2-1 z Lewski Sofia, 1-3 z Apoelem Nikozja, 1-4 z Fulham, 1-4 z Twente i 2-1 z Odense. "Biała-Gwiazda" popełnia sporo błędów w grze defensywnej, co było nawet widać w ostatnim meczu ligowym z Zagłębiem Lubin a to nie wróży dobrze przed spotkaniem w Liege. Ponadto Wisła dzisiaj zagra bez Michała Czekaja, który u Kazimierza Moskala był pewniakiem na środku obrony, podobnie zresztą jak Kanu w drużynie José Riga, który będzie dzisiaj pauzował za kartki podobnie jak William Vainqueur. Podsumowując obie ekipy dzisiaj zagrają bez dwóch podstawowych środkowych obrońców, ponadto Wisła na wyjazdach gra słabo i słabo spisuje się w grze defensywnej popełniając sporo błędów i tracą mnóstwo. Standard Liege u siebie gra zadecydowanie bardziej ofensywnie i zdobywa sporo bramek. Myślę, że typ na powyżej 2.5 goli jest więc dobrym pomysłem.
Nerazzurri ostatnio są w sporym kryzysie w pięciu ostatnich kolejkach Serie A zdobyli raptem jeden punkt! Przegrali nie tylko z Romą (0-4) ale również Novara (jedną ze słabszych ekip w lidze) 0-1 na swoim boisku czy ostatnio 0-3 z Bologną również na własnym obiekcie. Sytuacja w Interze nie wygląda więc najlepiej i nic dziwnego, że to zespół z Marsylii jest wskazywany na faworyta dzisiejszego spotkania. Gospodarze dzisiejszego spotkania nie przegrali bowiem 15 kolejnych meczów licząc wszystkie rozgrywki. Ponadto nieźle radzili sobie z włoskimi zespołami na swoim obiekcie, wygrali cztery mecze, jeden remisując i dwa przegrywając. Grali również już raz z Interem w Pucharze UEFA w sezonie 2003/2004 i wtedy Les Phoceens dwukrotnie wygrali po 1-0. Jeśli chodzi o nieobecnych w dzisiejszym spotkaniu to trener OM Didier Deschamps będzie musiał sobie radzić bez Stéphane Mbia i Loïc Rémy wraca natomiast do kadry André-Pierre Gignac. W Interze natomiast nie zagrają Iván Córdoba, Ricardo Ãlvarez i Luc Castaignos. Według mnie dzisiejszy mecz to spora szansa dla Marsylii by wykorzystać kryzys w wielkim europejskim klubie i nie tylko wygrać dzisiejsze spotkanie ale też wypracować sobie zaliczkę przed rewanżem na San Siro. Już wczoraj Napoli pokazało, że można pokonać drużynę bardziej utytułowaną będącą jednak w sporym kryzysie, mam nadzieje, że Marsylia pójdzie dzisiaj w ich ślady i również wygra swój mecz domowy z zespołem teoretycznie mocniejszym.
Obrońca Ligi Europejskiej FC Porto stoi przed bardzo trudnym zadaniem po porażce na swoim obiekcie 1-2 dzisiaj na Etihad Stadium będą próbować odrabiać te straty. Sytuacja wydaje się dość trudna ale nie przekreślałbym jeszcze do końca szans "Smoków". Ja na ten mecze rewanżowy postanowiłem zagrać powyżej 2.5 goli strzelonych, obie ekipy bowiem preferują grę ofensywną, strzelają sporo bramek w swoich ligach (FC Porto 45 goli, Manchester City 64 gole) i mają naprawdę wartościowych zawodników jeśli chodzi o przednie formacje. Zobaczmy jakich zawodników mają obie ekipy w ofensywie. W City są Mario Balotelli, Edin Dzeko , Kun Agüero, David Silva , Adam Johnson , Samir Nasri czy Yaya Touré. W FC Porto jest oczywiście Hulk jest też James RodrÃguez czy Kléber. Ponadto sytuacja z pierwszego meczu sprawia, że FC Porto będzie musiało zaryzykować i zagrać ofensywnie, bo im jedna bramka nic nie daje, muszą tutaj strzelić przynajmniej dwa golę jeśli chcą zachować szansę na awans. Już pierwszy mecz tych drużyn pokazał, że obie ekipy potrafią stwarzać sobie okazję podbramkowe na Dragao padło co prawda tylko 3 gole ale mogło zdecydowanie więcej. Sytuacji pod jedną i drugą bramką nie brakowało. Myślę, że dzisiejszy mecz może być podobny i obie ekipy będą grać otwartą piłkę, nie sądzę bowiem by City u siebie grało defensywnie i zadowoliło się bezbramkowym remisem. Mając taki potencjał z przodu będą starać się atakować podobnie zresztą jak Porto, myślę, że sprawi to, że zobaczymy świetne widowisko okraszone kilkoma bramkami.
Klasyk niemieckiej Bundesligi na Imtech-Arena w Hamburgu HSV podejmie Bayern Monachium. Goście jak na razie po przerwie zimowej nie imponują, przegrali 1-3 z Moenchengladbach i wygrali 2-0 z Wolfsburg. Jest to jednak chyba przewidziane, bo drużyny Jupp Heynckes zazwyczaj potrzebują tych 2-3 spotkań po przerwie między rozgrywkami by wejść na wysokie obroty. Więc być może już dzisiaj zobaczymy Bayern, który pamiętamy z rundy jesiennej. Postanowiłem w tym spotkaniu zagrać wysoki over bramkowy 3.5. Bayern bowiem na wyjazdach gra słabiej niż przed własną publicznością, często gubi punkty właśnie na wyjazdach. Wystarczy również spojrzeć na statystyki u siebie Bayern straciła raptem 3 gole w 10 meczach, na wyjazdach 10 goli w 9 spotkaniach. Dzisiaj o czyste konto również będzie ciężko ponieważ z kadry wypadli Rafinha (15-0) oraz Daniel van Buyten (13-4) do tego dodajmy kontuzjowanych od dłuższego czasu Diego Contento (5-0) oraz problemy z Breno i linia obrona nie wygląda za ciekawie. Niemiecki Kicker awizuje na środku obrony w dzisiejszym meczu Luiz Gustavo, środkowego pomocnika co pokazuje, że naprawdę bardzo ciężko będzie Bayernowi w defensywie. W kadrze bowiem jest raptem 3 nominalnych obrońców Holger Badstuber, Jerome Boateng i Philipp Lahm. Jeśli chodzi natomiast o ekipę HSV. Thorsten Fink również nie może skorzystać ze wszystkich swoich zawodników, m.in z obrońcy Jeffreya Brumy (14-2), pomocników Romeo Castelena (2-0), Per Ciljan Skjelbred (6-0), Gökhan Töre (16-0) czy napastnika Marcusa Berga (5-0). HSV to drużyna, która ma problemy w defensywie, traci sporo bramek w Bundeslidze (33 w 19 spotkaniach) dlatego można spodziewać się, że dzisiaj napastnicy Bayernu będą mieli sporo okazji do zdobycia bramek. Tym bardziej, że o ile Heynckes ma problemy z linią obrony to w ataku i pomocy może skorzystać ze wszystkich swoich gwiazd czyli Schweinsteigera, Kroosa, Robbena, T. Müllera, Ribery'ego czy Gomeza. Nie zapominajmy jednak również o tym, że HSV ma także ciekawą linię ataku Guerrero-Petric to doświadczeni zawodnicy, którzy przy osłabieniach w obronie Bayernu mogą sporo krwi napsuć dzisiaj w bramce Neuerowi. Dwa ostatnie mecze tych ekip (co prawda w Monachium) kończyły się wysokimi zwycięstwami Bayernu (5-0 i 6-0) natomiast w Hamburgu w meczach tymi ekipami bramek zbyt wiele kibicie nie oglądami (góra 3). Myślę jednak, ze dzisiaj może być zupełnie inaczej. Bayern z problemami w defensywie ale również w najsilniejszym zestawieniu z przodu, HSV gra u siebie ma niezłych zawodnik z przodu ale podobnie jak Bayern ma problemy w obronie. Myślę, że czeka nas naprawdę niezłe widowisko w którym padnie sporo bramek.
Bilbao ostatnio zanotowało kilka dobrych rezultatów, zwycięstwa nad Vallecano, Levante i Zaragozą oraz remis z Getafe na wyjeździe. To wszystko sprawia, że ekipa Basków zajmuje wysokie 6. miejsce w Primera Division. Espanyol natomiast jest pozycję wyżej jednak zespół z Katalonii gra nieco słabiej na wyjazdach niż przed własną publicznością (3 zwycięstw 2 remisy i 5 porażek). Myślę, że dzisiaj może być kolejna porażka Espanyolu tym bardziej, że jest to drużyna która na wyjazdach często przegrywa a dwa ostatni mecze jednak zakończyli zdobyczą punktową. Dzisiaj o nią będzie trudniej ponieważ zabraknie kilku zawodników. Nie zagrają bowiem Walter Pandiani (8/2), Alvaro Vazquez (16/3), Cristian Alvarez (17/0), Sergio Garcia (15/5), Javi Marquez (0/0), Jordi Amat (5/0). Bilbao natomiast zagra bez Igora Martineza (2/0), Igora Gabilondo (11/0) i Carlosa Gurpegui (7/0). Co ciekawe w ostatnich latach w pojedynkach między tymi zespołami triumfowali gospodarze, czy tak będzie również dzisiaj? Przekonamy się o tym wieczorem. 11/09/11 Primera Division Espanyol vs. At. Bilbao 2:1 02/05/11 Primera Division Espanyol vs. At. Bilbao 2:1 12/12/10 Primera Division At. Bilbao vs. Espanyol 2:1 30/01/10 Primera Division Espanyol vs. At. Bilbao 1:0 30/08/09 Primera Division At. Bilbao vs. Espanyol 1:0
Ekipa Andriesa Ulderinka w tym sezonie jest raczej skazana na walkę o utrzymanie (obecnie zajmują 16.miejsce), Heerenveen jest natomiast w górnej części tabeli na 7. miejscu. Faworytem więc są podopieczni Rona Jansa. Ja jednak postanowiłem zagrać tu małą niespodziankę a mianowicie remis. Heerenveen to w tym sezonie drużyna, która najwięcej razy remisuje spośród wszystkich ekip z Eredivisie (7 razy). Pierwszy mecz z De Graafschap na swoim obiekcie zremisowali 1-1, dzisiaj liczę na podobne rozstrzygnięcie. Szansę są według mnie na to sporo ponieważ w ekipie gości jest kilka kontuzji; Gerald Sibon (8-1), Quenten Martinus (8-1) oraz Pele van Anholt (2-0), największym jednak osłabieniem jest brak Oussama Assaidi (16-7), który wyjechał na Puchar Narodów Afryki. Gospodarze również nie zagrają co prawda w w najmocniejszym zestawieniu, brakuje pomocników Yuri Rose (20-4), Jussi Kujali (15-2) i Rogiera Meijera (20-0). W przerwie zimowej ekipa De Graafschap wzmocniła się dwoma młodymi zawodnikami Anderlechtu Bruksela Ziguyą Badibangą oraz Jordanem Garcią-Calvete oraz Anco Jansenem, który przyszedł z SC Veendam a w Jupiler League zdobył 10 goli w 16 meczach. Drużyna więc została wzmocniona i mam nadzieje, że przełoży się to już dzisiaj na dobry wynik sportowy.
Mimo, że goście to obecnie najsłabsza drużyna w drugiej lidze francuskiej a Angers znajduje się w środku stawki, to jednak szkoleniowiec gości Marco Simone wytypował na ten mecz bardzo silny skład. Nie ma co prawda Adriano, który doznał kontuzji w ostatnim meczu ligowym, ale po za tym Simone wziął na ten mecz najlepszych. Zresztą sam w wywiadzie zapowiada, że jego celem jest awans do kolejnej rundy Coupe de France, ma to m.in. podbudować drużynę moralnie przed meczami ligowymi. Co do sytuacji w Angers to tutaj wygląda to zdecydowanie gorzej. Według lokalnej prasy francuskiej w tym meczu zabraknie Jérémy Henin (Obrońca,18 meczów w tym sezonie w Ligue 2 i 3 gole), Karim Djellabi (Obrońca, 12-0), Maxime Rousseau (Pomocnik, 7-0), Gaëtan Charbonnier (Napastnik 16-9) i Vincent Manceau (Pomocnik 16-0). Brak kilku zawodników może być ciężki do zastąpienia tym bardziej, że Stéphane Moulin szkoleniowiec Angers, aż tak długiej ławki jak i godnych następców. Myślę więc, że warto spróbować w tym meczu zagrać delikatnie na zwycięstwo gości.
Bolton dzięki zwycięstwu w ostatnim mecz z Blackburn, uciekł z ostatniego miejsca w tabeli Premier League, jednak ich sytuacja nadal nie wygląda różowo. Newcastle natomiast długo był jedną z rewelacji rozgrywek jednak ostatnie mecze (2 remisy i 4 porażki) sprawiły, że zespół osuną się w tabeli. Dzisiaj Newcastle ma szansę przerwać serię meczów bez zwycięstwa ponieważ zagra na Reebok Stadium, gdzie Bolton w tym sezonie spisuje się katastrofalnie (1 zwycięstwo i 7 porażek). Wydaje się, że jest to idealny mecz na przełamanie. Gospodarze dzisiaj zagrają bez Marcosa Alonso,David Ngoga, Tyrone Mars i Stuart Holden. Goście natomiast zagrają bez Stevena Taylora, Danny Guthrie, Sylvain Marveaux, Davide Santona Dana Goslinga. Kadrowo według mnie lepiej wypada drużyna "Srok", która w swoich szeregach ma niesamowitego Demba Ba, strzelca już 13 goli w lidze, ponadto na skrzydłach mamy Jonasa Gutierreza i Gabriela Obertana a także Hatem Ben Arfę i Cheik Tiote. W Boltonie natomiast nie ma, aż tylko wyrazistych piłkarzy jeżeli tacy są już myślą o zmianie barw klubowych (Gary Cahill bliski jest już odejścia do Chelsea). Wydaje się więc, że faworytem są goście i to oni jeżeli chcą aby miejsca dające prawo gry w europejskich pucharach nie uciekły za daleko powinni mecz z Boltonem rozstrzygnąć na swoją korzyść.











