Dziś na Stadio Ennio Tardini dojdzie do pojedynku dwóch drużyn walczących bezpośrednio ze sobą o 5.miejsce w Serie A, 5. miejsce dające prawo gry w przyszłym sezonie w Lidze Europy. Na ten moment w lepszej sytuacji znajduje się drużyna Interu, która wyprzedza Parmę o 2 punkty, dziś jednak wszystko może się zmienić, wystarczy, że Gialloblu wygrają dziś swoje spotkania i wtedy to oni będą na uprzywilejowanej pozycji przed 4 ostatnimi kolejkami w lidze. Oczywiście Inter dziś może zadowolić się nawet remisem, zwycięstwo natomiast sprawiłoby, że Parma już ich by w tabeli nie dogoniła, ja jednak myślę, że Parma pomimo słabszych ostatnio wyników dziś zagra na 110% swoich możliwości i pokona Inter na swoim stadionie jak miało to miejsce w przeszłości. Parma bowiem 3 ostatnie wizyty Interu wspomina bardzo miło bowiem wszystkie te wizyty kończyły się wygranymi Parmy (wygrana 3-1, 2-0 i 1-0), ostatnia wygrana Interu na Stadio Ennio Tardini miała natomiast miejsce w sezonie 2007/08 kiedy Inter wygrał tutaj 2-0. Warto podkreślić, że dziś do składu Parmy wraca Antonio Cassano i jest to znaczące wzmocnienie Parmy bowiem jest to najskuteczniejszy zawodnik w drużynie -11 goli w tym sezonie Serie A, oprócz niego trener Roberto Donadoni będzie mógł również skorzystać również z Marco Parolo, co też jest sporym wzmocnieniem drużyny Gialloblu, bowiem do tej pory Parolo strzelił 8 goli w rozgrywkach ligowych. Żeby jednak nie było tylko tak słodko warto podkreślić, że dziś w Parmie nie zagrają Nicola Pozzi, Jherson Vergara i Daniele Galoppa. W drużynie Interu natomiast dziś nie zobaczymy Juana, Jonathana i zawieszonego Ranocchii. Sytuacja więc podobna w obu zespołach z tym, że sporym wzmocnieniem Parmy na pewno jest powrót i Cassano i Parolo i to może mieć decydujący wpływ na wynik tego spotkania. Podsumowując, Parma dziś rozegra chyba jeden z najważniejszych meczów (jak nie najważniejszy mecz) w ostatnich sezonach, mam nadzieje, że stawka jaką ma to spotkanie nie sparaliżuje piłkarzy Donadoniego i kibice dziś na Stadio Ennio Tardini będą dziś "12" zawodnikiem i pomogą w odniesieniu celu jakim niewątpliwie jest dziś zdobycie 3 punktów. Tym bardziej, że w ostatnich latach piłkarzom Interu nie najlepiej wiodło się na stadionie Parmy (o czym już wspominałem) mam nadzieje, że dziś Parma dziś wzniesie się na swoje wyżyny i dziś zdobędzie komplet punktów.
Patrząc tylko na ligową tabelę Ligue 1 zdecydowanym faworytem dzisiejszego starcia na Le Stade Geoffroy Guichard są piłkarze Saint-Etienne, którzy zajmują 4.miejsce w ligowej tabeli i mają jeszcze nawet szansę na zajęcie 3.miejsca (do Lille tracą jednak 7 punktów). Stade Rennais natomiast zajmuje 14.miejsce,ma o 18 punktów mniej niż ich dzisiejsi rywale i wydaje się, że w tym sezonie oprócz utrzymania się w lidze mają zupełnie inne cele. Tym celem jest oczywiście Puchar Francji, w tym tygodniu udało im się awansować do wielkiego finału tych rozgrywek. Spodziewam się więc, że oprócz tego, że będą bardziej zmęczeni przystępując do ligowego starcia z Saint-Etienne, to również mogą nie być tam zmobilizowani i zmotywowani jak przed wtorkowym meczem półfinału Pucharu Francji. Ponadto warto pamiętać, że to jednak Saint-Etienne jest w tym sezonie drużyną mocniejszą, ponadto w ostatnich 3 meczach na Le Stade Geoffroy Guichard , górą byli gospodarze, którzy swoje mecze wygrywali odpowiednio: 4-0, 2-0 i 1-0, więc gościom z Stade Rennais nie udało się nawet w tym meczach zdobyć bramki. Gospodarze dziś zagrają bez Jeana-Pascala Mignota, Florentina Pogby i Joshuy Guilavogui’ego, a także Brandao, goście natomiast dziś zagrają bez dwóch bardzo ważnych zawodników a mianowicie Romaina Danze i Oli Toivonena. Osobiście liczę więc, że bardziej dziś zdeterminowani będą piłkarze gospodarzy, którym mimo wszystko powinno bardziej zależeć na osiągnięciu zwycięstwa, wszak Saint-Etienne wciąż walczą o europejskie puchary (nawet o eliminacje Ligi Mistrzów) i grając u siebie mimo wszystko takie mecze jak ten dzisiejszy powinni wygrywać.
Dziś na San Mames lider rozgrywek Primera Division Atletico Madryt zmierzy się z Athletic Bilbao. Wydaje się, że dla podopiecznych Diego Simeone będzie to naprawdę ciężkie spotkanie i wcale po tej kolejce nie muszą pozostać na fotelu lidera rozgrywek w Hiszpanii. Na San Mames w tym sezonie punkty straciła już Barcelona (porażka) oraz Real (remis), ba w tym sezonie ligowym sposób na Athletic na ich stadionie znalazł tylko Espanyol, w pozostałych meczach Baskowie u siebie wygrywali 11 razy i 3 razy dzielili się punktami. Drużyna z Vicente Calderon co prawda ma niezłe statystyki meczów wyjazdowych, bowiem w tym sezonie 10 razy wygrywali, raz zremisowali i 3 razy przegrywali, ale trzeba też przyznać, że ostatnie ich mecze wyjazdowe wcale do najlepszych nie należały. Owszem udało się pokonać i Celtę Vigo i Betis (w obu przypadkach 2-0) ale też przegrywali z Almerią (0-2) oraz Osasuną (0-3), więc zdarzały się wpadki na wyjazdach drużynie z Madrytu w ostatnim czasie i dziś o kolejną wcale nie trudno, bowiem rywal jest naprawdę silny. W ostatnich meczach na San Mames Atletico Madryt 2 razy wygrało (w tym sezonie w meczu rewanżowym Pucharu Króla oraz w sezonie 2010/11) w obu przypadkach 1-2, oraz 3 razy przegrywali 2x 0-3 i raz 0-1, wcale więc tak dobrze im się nie grało na obiekcie dzisiejszego rywala w ostatnich latach. Jak wygląda sytuacja kadrowa w obu ekipach? Atletico do meczu przystąpi w niemal najmocniejszym składzie, jedynym nieobecnym jest Javi Manquillo, który dochodzi do siebie dopiero po kontuzji. Gorzej sytuacja wygląda w ekipie Basków gdzie zabraknie Carlosa Gurpegi, Borja Ekiza, Ibai Gómeza i Kike Sola (kontuzje) a także Andera Herrery (kartki). Mimo tych osłabień osobiście uważam, że Baskowie grający na własnym stadionie są wstanie sprawić niespodziankę i pokonać Atletico. Wszak również piłkarze trenera Ernesto Valverde mają jeszcze do wykonania cel w tym sezonie, jakim niewątpliwie jest utrzymanie się na 4.miejscu w ligowej tabeli do końca sezonu. Ostatnio coraz bliżej punktowo w tabeli jest Sevilla, która ma już tylko 6 oczek straty do Bilbao, i patrząc na ich formę raczej można być pewnym, że nie zrezygnowali jeszcze z walki o miejsce dające prawo gry w eliminacjach Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie. Bilbao więc dziś musi wykorzystać atut własnego boiska i zainkasować 3 punkty, wszak u siebie są naprawdę bardzo groźną drużyną i udowodnili już, że mogą tutaj punktować z każdą (nawet najlepszą) drużyną. Atletico natomiast ostatnio nie zachwyca w meczach wyjazdowych, zdarzają im się naprawdę słabe mecze w których tracą punkty, u siebie co prawda również ostatnio tylko skromne zwycięstwa 1-0 notują ale tam raczej "wpadek" nie było w ostatnim czasie. Myślę, że po tej kolejce (już dziś) nastąpi zmiana lidera rozgrywek.
Ekipa z Ramon Sanchez Pizjuan ostatnio w rozgrywkach ligowych kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa (6 ostatnich spotkań to 6 zwycięstw), ponadto udało im się również awansować do ćwierćfinału Ligi Europy eliminując rywala zza miedzy Betis. To wszystko sprawia, że w ligowej tabeli Sevilla jest już tylko 6 punktów za Bilbao i wcale nie jest powiedziane, że ekipa trenera Unaia Emery'ego nie powalczy jeszcze o miejsce dające prawo gry w przyszłym sezonie w eliminacjach Ligi Mistrzów. Celta VIgo ostatnio natomiast gra słabiej w 5 ostatnich meczach wygrali tylko raz (z Levante) i 4 razy przegrali. Ktoś oczywiście może napisać, że grali przecież z Atletico i Barceloną i ciężko w tych meczach było szukać punktów, choć trzeba pamiętać, że akurat Atletico w tamtym meczu grało mocno osłabione (kilku zawodników pauzowało po derbach Madrytu). Ponadto przegrali również z Malagą i Elche więc drużynami z którymi mogli bez problemu nawiązać rywalizacje. Co jednak istotne w tych 5 ostatnich spotkaniach Celta strzeliła tylko jednego gola swoim rywalom! Gospodarze dziś zagrają zapewne bez kontuzjowanych Gustavo Cabrala i Charlesa Oliveiry, goście natomiast Sebastiana Cristoforo a takżę najprawdopodobniej bez Denisa Czeryszewa i Diogo Figueirasa. W ostatnich latach na Estadio Balaidos padały różne wyniki w starciach pomiędzy Celtą a Sevillą - 3 razy wygrywali gospodarze, 3 razy gości i raz padł remis. Aktualnie w zdecydowanie lepszej formie są goście i myślę, że tak jak zapowiada szkoleniowiec tej drużyny nie będzie dziś oszczędzania przed meczem z Porto w Lidze Europy i Sevilla zagr a dziś o zwycięstwo. A jak powiedziałem kolejne wygrane przybliżają Sevillę do 4.miejsca w tabeli więc gościa mają dziś o co grać. Patrząc obiektywie myślę, że 3 punkty pojadą dziś do Andaluzji.
Mimo, że do zakończenia sezonu jeszcze sporo czasu, a punkty po 30 kolejce jak wiemy będą dzielone na pół, to dzisiejsze spotkanie jest naprawdę dość istotne w walce o mistrzostwo kraju,. Otóż w przypadku wygranej Legii odskoczy ona Lechowi na 10 punktów (5 punktów po podziale) i będzie to strata naprawdę ciężka do odrobienia). Dlatego uważam, że dziś Lech przyjedzie na Łazienkowską przede wszystkim z zamiarem nie przegrania meczu - i mimo, że na ostatnich 15 spotkań na Łazienkowskiej tylko 2 razy mieliśmy remis to właśnie takie rozstrzygnięcie typuje w tym starciu. Legia w ostatnich meczach owszem fajnie gra do przodu, jednak są bardzo nieskuteczni i mają problemy z wykańczaniem akcji. Stąd też ostatnie wyniki drużyny trenera Berga nie powalają na kolana: remisy ze Śląskiem i Wisłą, oraz wymęczone 2-1 z Piastem. Lech jednak również nie ma się czym pochwalić, bowiem ostatnio również ich gra wcale nie wyglądała najlepiej - remis z Widzewem, szczęśliwa wygrana z Podbeskidziem oraz wygrana z Lechią. Zarówno Legia jak i Lech w ostatnim czasie zwycięstwo zapewniali sobie w doliczonym czasie gry (Legia z Piastem, Lech z Podbeskidziem). Gdyby tych bramek nie było to Legia w 3 ostatnich meczach zanotowałaby 3 remisy, natomiast Lech w 3 ostatnich kolejkach miałby na swoim koncie 2 remisy. Ostatnio więc zarówno Legia jak i Lech w swoich są bliscy remisów i mam nadzieje, że dzisiejsze spotkanie może być podobne i dziś na Łazienkowskiej będziemy mieli podział punktów. Jak wygląda sytuacja kadrowa w obu ekipach? Mariusz Rumak do Warszawy nie mógł zabrać Kebba Ceesaya , Vojo Ubiparipa, Jasmina Burića, Dawida Kownackiego i Manuela Arboledy, a występ Luisa Henriqueza stoi pod znakiem zapytania. Trener Berg natomiast nie może korzystać z usług Michała Kopczyńskiego, Guilherme, Marka Saganowskiego, , Inaki Astiza i Bartosza Bereszyńskiego. Osobiście uważam, że mecz będzie pod dyktando Legii ale może z tego niewiele wynikach (jak chociażby w meczu z Piastem), owszem ostatnio Lech miał kłopoty z środkowymi obrońcami i ich błędami indywidualnymi ale np. Arboleda dziś nie zagra, a Wołąkiewicz najgorsze (mecz z Pogonią) ma już chyba za sobą (bo o tych dwóch zawodników myślałem pisząc o błędach indywidualnych). Lech natomiast będzie się bronił i liczył na kontry, myślę, że i jednym i drugim ciężko będzie o zdobycie bramki i mecz może np. zakończyć się wynikiem bezbramkowym.
Na 3 kolejki przed zakończeniem fazy zasadniczej rozgrywek w Ekstraklasie Pogoń zajmuje 5.miejsce i może chyba być pewna, że będzie grać w grupie mistrzowskiej, Korona natomiast jest 11.miejsce ale wciąż liczy, że 4 punktową stratę do 8.miejsca uda się zniwelować i również zespół z Kielc zagra w najlepszej ósemce rozgrywek. Dziś obie te ekipy zagrają w bezpośrednim spotkaniu na stadionie w Kielcach. Faworytem wydają się gości, ja jednak większe szanse mimo wszystko daje w tym spotkaniu gospodarzom. Korona bowiem jeżeli faktycznie myśli jeszcze o najlepszej "ósemce" ligi to dzisiaj jest dla nich ostatnia szans by jeszcze o nią powalczyć - strata punktów dziś jest równoznaczna z walką o utrzymanie. Pogoń co prawda ostatnio gra dobrze, ale osobiście widzę sporą dysproporcję między grą Pogoni u siebie a na wyjeździe. Ostatnio na wyjazdach remisowali z Podbeskidziem (0-0) i z Górnikiem (1-1) i były to naprawdę dość przeciętne spotkania w wykonaniu drużyny Dariusza Wdowczyka. Korona więc staje dziś przed sporą szansą bowiem sama ostatnio w meczach domowych spisuje się naprawdę przyzwoicie - ostatnio porażka odniesiona na własnym obiekcie to mecz z Ruchem 30 października, od tamtej pory Korona zanotowała 4 zwycięstwa i 2 remisy. Ponadto warto dodać, że Korona ostatnie wizyty Pogoni wspomina bardzo przyjemnie, bowiem w poprzednim sezonie pokonali ich 2-1, a takim samym wynikiem zakończył się również mecz tych ekip z kwietnia 2007 roku. Co prawda dziś Korona będzie dość osłabiona bowiem nie zobaczymy dziś Damiana Ałdasia, Artura Lenartowskiego, Vlastimira Jovanovica, Tomasza Lisowskiego, Krzysztofa Kiercza, Siergiej Pyłypczuka i Kamila Kuzery. Pogoń natomiast musi sobie jedynie radzić bez Patryka Małeckiego i Mateusza Lewandowskiego. Mimo wszystko liczę, że Korona grając u siebie, będąca na pewno bardziej w potrzebie (jeśli liczą na awans do najlepszej ósemki ligi) dziś będą bardziej zmotywowani do wygrania i osiągnięcia celu. Pogoń natomiast być może w końcu zanotuje swoją pierwszą porażkę na wiosnę, bo raczej nie jest to drużyna, która mogłaby mieć w nieskończoność serię meczów bez porażki. Według mnie 3 punkty zostaną dziś w Kielcach.
"Niebiescy" po znakomitych starcie na wiosnę i serii meczów wygranych ostatnio zanotowali 2 porażki z rzędu, u siebie z Piastem i na wyjeździe z Pogonią. Dziś mają okazję wrócić na właściwe tory bowiem na stadion przy ul. Cichej przyjeżdża jeden z kandydatów do spadku Podbeskidzie Bielsko-Biała. Co prawda Podbeskidzie w historii w Chorzowie przegrało tylko raz, a w Ekstraklasie jeszcze na stadionie przy ul. Cichej nawet nie przegrało to myślę, że dziś może być ten pierwszy raz. Podbeskidzie bowiem wiemy, że ma spore kłopoty w meczach wyjazdowych, bo o ile u siebie śrubują serię meczów bez porażki (głównie remisami) o tyle na wyjazdach ich największy mankament (brak napastnika i problemy ze zdobywaniem goli) widać bardzo wyraźnie. Podbeskidzie w tym sezonie 5 razy remisowało i 8 razy przegrywało w delegacjach (bilans bramkowy 14-30). Jeśli chodzi o osłabienia to goście mogą przyjechać do Chorzowa w najsilniejszym składzie, jeśli chodzi o Ruch to tutaj zabraknie Mateusza Kwiatkowskiego, Adama Gieragi i przede wszystkim Grzegorza Kuświka. Dodam również od siebie, że Ruch może w dwóch ostatnich spotkaniach nie zdobył nawet punktów, ale np. porównując ich występ ze Szczecina (gdzie przegrali z Pogonią 1-3), a Podbeskidzia z Cracovią (remis 1-1) to uważam, że więcej jakości i bardziej poukładaną drużyną jest mimo wszystko Ruch. Podbeskidzie to drużyna, która głównie się broni i liczy na stałe fragmenty gry, w Chorzowie natomiast mamy naprawdę ciekawą linię pomocy z doświadczonymi Zieńczukiem i Surmą oraz Starzyńskim jako rozgrywających, może również podobać się gra Kowalskiego na skrzydle. W Podbeskidziu tej jakości nie ma tak wiele, bo nawet Iwański nie jest tak wielkim wzmocnieniem jak oczekiwano. Myślę, że trzy punkty pozostaną dziś w Chorzowie i Ruch powróci na zwycięski szlak.
Dziś na Estadio de los Juegos Mediterraneos dojdzie do spotkanie w którym walczące o utrzymanie Almeria podejmie drużyną wciąż liczącą na to, że uda im się awansować w przyszłym sezonie do europejskich pucharów. W ligowej tabeli Almeria zajmuje 16.miejsce i ma raptem punkt przewagi nad strefą spadkową, Valencia natomiast jest obecnie na 9.miejscu i nie da się ukryć, że w zrealizowaniu celu na ten sezon potrzebne są im zwycięstwo dziś, bowiem zespoły znajdujące się wyżej w tabeli od "nietoperzy" niebezpiecznie uciekają punktowo. Faworytem dzisiejszego starcia są mimo wszystko goście. Patrząc przez pryzmat formy, to Valencia w ostatnich 5 kolejkach wygrali 2 spotkania, raz zremisowali i 2 razy przegrali. Almeria natomiast w ostatnich meczach 3 razy schodzili z boiska jako przegrani, raz zremisowali oraz razy wygrali. Ponadto warto dodać, że ekipa Valencii nieźle w ostatnich latach radziła sobie na obiekcie Almerii, otóż w 4 meczach ligowych wygrali 3 razy i tylko raz ta sztuka im się nie udało (w sezonie 2008/09 padł remis). Jak wygląda sytuacja kadrowa? Gospodarze dziś zagrają bez Sebastana Dubarbiera, Hansa Martineza i Jonathana Zongo. Goście natomiast wystąpią dziś bez Diego Alvesa, Philippe Senderosa i Victora Ruiza. Oczywiście granie Valencii w meczu na wyjeździe nie jest może najpewniejszym typem ("nietoperze" mówiąc delikatnie nie radzą sobie najlepiej) ale pamiętajmy, że w końcu muszą zacząć wygrywać nie tylko u siebie ale również i na wyjeździe (zwłaszcza z takimi ekipami jak Almeria) jeżeli nie chcą by obecny sezon w lidze został spisany na marne. A to, że Valencia potrafi grać i wygrywać na wyjazdach pokazał ich mecz na Camp Nou i wygrana z FC Barceloną czy też mecze w Lidze Europy (gdzie dzięki wygranym na wyjazdach awansują do kolejnych rund). Myślę, że dziś 3 punkty pojadą na Mestalla.
Athletic Bilbao w tym sezonie ma niewiarygodną szansę na to by powrócić po wielu latach do rozgrywek Ligi Mistrzów. Aktualnie drużyna trenera Ernesto Valverde zajmują 4.miejsce (dające prawo gry w IV rundzie el. Ligi Mistrzów) ale co ważniejsze mają już 8 punktów przewagi nad piątą w tabeli Sevillą. Dziś mają okazję na podreperowanie tego bilansu bowiem zagrają dziś z Elche, drużyną z dołu ligowej tabeli, która aktualnie zajmuje 15.miejsce i ma zaledwie 2 punkty przewagi nad strefą spadkową. Co prawda w pierwszym meczu tych drużyn na San Mames padł remis 2-2, ale wydaje mi się, że dziś to jednak Baskowie są zdecydowanym faworytem i to Baskowie powinni wygrać to spotkanie. Bilbao znajduje się bowiem w naprawdę bardzo wysokiej formie, w 5 ostatnich meczach ligowych zdobyli 11 punktów (3 zwycięstwa i 2 remisy z Villarreal i Valencią). Elche natomiast w ostatnich 5 meczach zdobyli 4 punktów, dzięki zwycięstwu nad Celtą Vigo i remisowi z Betisem, w 3 pozostałych spotkaniach przegrywali (z Realem Madryt, Espanyolem i Granadą). W lepszej formie więc znajdują się ostatnio piłkarze z Bilbao. Oprócz formy również potencjał i możliwości obu zespołów są zdecydowanie wyższe po stronie gości. Według niemieckiego portalu transfermarkt.de wartość drużyny Athletic Bilbao to 130.700.000 €, a średnio jeden zawodnik tej drużyny warty jest 5.445.833 €. W przypadku Elche cała drużyna wyceniona jest na 43.300.000 €, a średnia wartość piłkarza to 1.882.609 €. W drużynie gości mamy m.in. takich graczy jak Iker Muniain, Aritz Aduriz, Markel Susaeta, Ander Herrera, Mikel Rico, Oscar De Marcos czy Andoni Iraola, nazwiska które w Hiszpańskiej Premiera Division naprawdę sporo już znaczą. Takich piłkarzy trudno szukać w kadrze Elche. Myślę, że Bilbao chcąc zając na koniec sezonu 4.miejsce, musi takie spotkania jak to dzisiejsze z Elche po prostu wygrywać. Według mnie oczywiście stać ich na wygraną i myślę, że będąc w naprawdę niezłej formie w ostatnim czasie powinni tego dziś dokonać. 3 punkty powinny pojechać na San Mamés.
Manchester City mimo, że zajmuje 3.miejsce w tabeli Premier League wciąż ma spore szanse na tytuł mistrzowski. Obywatele bowiem mają, aż 3 spotkania zaległe w stosunku do liderującej Chelsea i gdyby we wszystkich tych spotkaniach wygrali mieliby 3 punkty więcej niż The Blues. Dziś jednak zmierzą się na Old Trafford w starciu derbowym przeciwko Manchesterowi United. "Czerwone Diabły" wyraźnie odżyły po tym jak wygrali z Olympiakosem Pireus i awansowali do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, a następnie pokonali West Ham w lidze. To wszystko sprawia, że na Old Trafford wierzą jeszcze nawet w zajęcie 4.miejsca na koniec sezonu i grę w eliminacjach do Ligi Mistrzów, choć trzeba przyznać, że jest to bardzo trudne zadanie i trzeba wszystkie swoje mecze wygrywać już do końca sezonu. Wydaje się więc, że dziś na Old Trafford czeka nas naprawdę ciekawe spotkanie, odrodzone MU wciąż mające nadzieje na zajęcie 4. miejsca w ligowej tabeli, zmierzy się z sąsiadem zza miedzy Manchesterem City, który również liczy dziś na wygraną i zbliżenie się w tabeli do liderującej Chelsea. Myślę, że będzie to naprawdę świetne spotkanie w którym sytuacji podbramkowych jak i bramek nie powinno zabraknąć, stąd też moja propozycja na to spotkanie to powyżej 3.5 goli w meczu. Manchester City to wszak obok Liverpoolu, drużyna w Premier League, która nader często notuje wysokie overy bramkowe w swoich spotkaniach. W 28 spotkaniach w, aż 15 zanotowali over 3.5 gola, czyli notują więcej overów 3.5 niż underów 3.5 w swojej lidze co jest dość niespotykane w rozgrywkach ligowych w najsilniejszych ligach europejskich. Średnia bramek w meczach w których gra Manchester City to 3.7 gola na mecz więc też jest to niezły wynik. Oczywiście Manchester United już tak dobrych statystyk nie ma, bo zanotowali 10 overów 3.5 i 20 underów 3.5 ale jak już wspomniałem wydaje się, że ta drużyna odbudowała się spotkaniem z Olympiakosem Pireus i wcale dziś na straconej pozycji nie stoją. Ponadto MU ma na swoim koncie 48 goli zdobytych, co prawda trudno im się równać pod tym względem z Manchesterem City (76) ale i tak jest to 5 wynik w angielskiej Premier League. Warto również przytoczyć wyniki ostatnich spotkań pomiędzy Manchesterem United i Manchesterem City: 22.09.13 PRE Manchester City Manchester Utd 4 : 1 ++ 08.04.13 PRE Manchester Utd Manchester City 1 : 2 -- 09.12.12 PRE Manchester City Manchester Utd 2 : 3 ++ 30.04.12 PRE Manchester City Manchester Utd 1 : 0 -- 08.01.12 PUC Manchester City Manchester Utd 2 : 3 ++ 23.10.11 PRE Manchester Utd Manchester City 1 : 6 ++ 07.08.11 COM Manchester City Manchester Utd 2 : 3 ++ Jak widzimy ostatnie mecze derbowe Manchesteru zazwyczaj obfitowały w emocje i bramki. Mam nadzieje, że to dzisiejsze będzie podobne wszak obie ekipy mają dziś naprawdę o co grać i przede wszystkim muszą dziś zagrać o pełną pulę. Kto nie zagra w Derbach? Po stronie gospodarzy to Robin van Persie, Vidić, Evans, Smalling i Hernandez. Po stronie gości nie zobaczymy dziś natomiast Matiji Nastasicia, Sergio Aguero i Micaha Richardsa.





