Po przerwie spowodowanej Pucharem Anglii, dziś na boiska wybiegną gracze angielskiej Premier League. Na King Power Stadium lider rozgrywek postara się utrzymać przodownictwo w ligowej tabeli, aby tak się stało Leicester musi pokonać Norwich. Dwa tygodnie temu jak wiemy Leicester dość pechowo przegrał mecz z Arsenalem (gol w ostatniej minucie meczu), co sprawiło, że przewaga nad Arsenalem i Tottenhamem wynosi już tylko 2 oczka. Jeśli podopieczni Claudio Ranieriego wciąż myślą o mistrzostwie to takie mecze jak ten dzisiejszy muszą po prostu wygrywać. Ja osobiście stawiam, że tak się stanie i Leicester ten mecz dziś wygra. Ich dzisiejszy rywal Norwich bowiem to drużyna, która zapewne do samego końca będzie walczyć o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. I patrząc na ich ostatnią formę ciężko przypuszczać by ta walka zakończyła się happy endem. Norwich bowiem w 6 ostatnich meczach ligowych zdobyło raptem 1 punkt, w ostatnim meczu przeciwko West Ham (2-2), mimo, że prowadzili już 2-0 "Młotom" udało się wyrównać. Zresztą "Kanarki" w tych ostatnich meczach mieli trochę pecha, bo i w starciu z Liverpoolem prowadzili nawet 3-1, w 2 minucie doliczonego czasu gry zdobyli gola na 4-4 a i tak mecz przegrali. To jednak mecze u siebie, na wyjazdach drużyna ta ostatnio raczej jest dostarczycielem punktów. Owszem dość sensacyjnie wygrali na Old Trafford ale były to jedyne punkty w 8 ostatnich meczach wyjazdowych w lidze oraz jedyne zwycięstwo w ostatnich 11 meczach ligowych na wyjeździe. Nic więc dziwnego, że Norwich na wyjazdach ma bilans 2 zwycięstwa, 2 remisy i 9 porażek, bilans bramkowy 12:30. Jeśli chodzi o "Lisy" to oni na własnym obiekcie spisują się naprawdę nieźle. Ich bilans spotkań w lidze to 7 zwycięstw, 4 remisy i 1 porażka (najmniej porażek w lidze pod tym względem), bilans bramkowy 21:13. Oczywiście jeśli chodzi o Leicester to wielu zastanawia się kiedy w końcu tą drużynę dopadnie kryzys, było kilka takich momentów gdy wydawało się, że już powoli będą spadać w ligowej tabeli, jednak wciąż pozostają na szczycie.Myślę, że podobnie będzie również po tej kolejce, bo rywal jednak nie jest zbyt wymagający jeśli chodzi o mecze wyjazdowe. Jeśli chodzi już natomiast o samą sytuację kadrową to kontuzję eliminują z gry Schluppa i Jamesa natomiast Simpson musi pauzować za nadmiar kartek, to w drużynie Leicester. W Norwich kontuzja eliminuje z gry Wisddoma, a kartki Tettey'a.
Na Estadio do Dragao FC Porto będzie starało się odrobić straty poniesione na Signal Iduna Park gdzie przegrali 0:2 z Borussią Dortmund. Choć kibice i piłkarze Porto wierzą, że tą stratę uda się odrobić to według mnie Borussia Dortmund jest drużyną bardzo mocną, w dobrej formie mającą naprawdę niezłych zawodników i ja osobiście raczej przychylałbym się zagrać zwycięstwo gości niż to, że uda się odrobić straty. Postanowiłem w tym meczu zagrać zwycięstwo gości. Porto zapewne zacznie mecz znacznie odważniej niż w Dortmundzie, jeśli bowiem faktycznie myślą o odrabianiu strat to muszą zagrać bardziej ofensywnie i nieco bardziej ryzykowanie z tyłu. BVB będzie mięć okazję na kontrataki, a, że ma szybkich zawodników to te kontrataki mogą być zabójcze dla Porto i mogą skutecznie wybić z głowy walkę o awans do 1/8 finału Ligi Europy. Kolejna sprawa to sama gra Porto w ostatnim czasie, owszem potrafili pokonać Benficę i to na wyjeździe ale przegrali u siebie z Arouca a w ostatni weekend również na własnym boisku męczyli się z Moreirense z którymi przegrywali już 0:2, mimo to potrafili wygrać 3:2. Patrząc wiec na ostatnie mecze domowe (nie tylko te 2 ale i wcześniejsze) to mam wrażenie, że Porto ciężko się gra u siebie. Są to skromne zwycięstwa, zwykle jedna bramką z drużynami zdecydowanie niżej notowanymi niż "Smoki" z Estadio do Dragao. Jak wygląda sytuacja kadrowa przed dzisiejszym meczem? Trener José Peseiro nie może skorzystać z usług Alberto Bueno, José Sá oraz Bruno Martins Indi. Jeśli chodzi o BVB to kontuzje z gry eliminują Sokratisa i Romana Weidenfellera. Myślę, że choć zaliczka przed rewanżem BVB ma znaczącą to jednak zagrają dziś w pełni skoncentrowani, wiedzą, że Porto to trudny rywal i jeżeli wyjdą w pełni skoncentrowani z myślę, że jest to zupełni nowy mecz (zaczynamy od 0-0) to są oczywiście w stanie pokonać swoich rywali.
Na Ernst-Happel-Stadion w Wiedniu dojdzie do meczu rewanżowego 1/16 Ligi Europy pomiędzy Rapidem a Valencią. Wydaje się, że jest to jeden z nielicznych dwumeczów w którym wszystko rozstrzygnęło się już w pierwszym meczu, kiedy na to Mestalla podopieczni Gary'ego Neville'a zagrali na miarę swoich możliwości i wygrali 6:0. Gracze "Nietoperzy" mogą się więc poczuć troszeczkę jak gracze Barcelony w Pucharze Króla, którzy w pierwszym meczu o finał tych rozgrywek wygrali właśnie z Valencią 7:1 i na rewanż mogli przygotowywać się spokojnie. Wydaje się, że również Valencia dziś podejdzie do tego meczu dość spokojnie, co prawda nigdzie na razie nie mogę znaleźć kadry Valencii na ten mecz (co jest dziwne bo zwykle nie ma z tym problemów) ale spodziewam się, że Gary Neville wystawi dziś dość eksperymentalny skład. Wiadomo, że w kadrze Valencii jest kilka kontuzji, wiadomo również, że do Wiednia z pierwszą drużyną polecieli tacy gracze jak Konyk, Villalba, Lato, Rafa Mir i Tropi, więc myślę, że dziś Valencia podjedzie do meczu bez parcia na zwycięstwo. Tym bardziej, że po dwóch kolejnych zwycięstwach w lidze, Valencia ma szansę znów włączyć się do walki o Ligę Europy (o Lidze Mistrzów mogą już jednak zapomnieć). W ten weekend (niedzielę) czeka Valencię bardzo ważny mecz z Bilbao zespołem, który ich obecnie wyprzedza i zajmuje właśnie miejsce dające prawo gry w Lidze Europy w przyszłym sezonie. Myślę, że można się dziś spodziewać, że Valencia nie będzie zbytnio się przemęczać, wszak awans do 1/8 jest już pewny. Jeśli chodzi o sam Rapid to poza składem są Steffen Hofmann, Flo Kainz, Stefan Stangl, Thomas Schrammel, Louis Schaub i Christopher Dibon. Myślę, że podopieczni Zorana Barisica, grając u siebie będą chcieli godnie udany w dla nich, zakończyć sezon w Lidze Europy i przynajmniej wygrać ten ostatni mecz. Moja propozycja to wygrana Rapidu w tym właśnie spotkaniu.
Obrońcy tytułu Ligi Mistrzów FC Barcelona w 1/8 finału zmierzą się ze swoimi starymi dobrymi znajomymi z tych rozgrywek z którymi grają dość często tj. Arsenal Londyn. We wcześniejszych tych rywalizacją górą była Barcelona, myślę, że teraz będzie podobnie i już dziś zapewnią sobie niezły wynik przed rewanżem na Camp Nou, myślę, że Barcelona jest wstanie tu wygrać i tak też typuję. Arsenal jak wiemy zawsze w lidze jest w czołówce, zawsze kwalifikuje się do rozgrywek Ligi Mistrzów ale też nie mogą wygrać tytułu mistrzowskiego w Anglii. Zwykle przegrywali z Manchesterem Utd. czy Chelsea ostatnio również z Manchesterem City, teraz gdy wydaje się, że każda z tych drużyn ma większe lub mniejsze kłopoty to wydawałoby się, że Arsenal w końcu sięgnie po mistrza. Wydaje się jednak, że i tym razem ktoś okaże się lepszy, tym razem Leicester City czyli zespół nieporównywalnie słabszy od innych mistrzów co raczej nie świadczy najlepiej o obecnym Arsenalu. Jeśli chodzi natomiast o samą Barcelonę to jest to drużyna, która obecnie, dla wielu jest najlepszą drużyną na świecie. W poprzednim sezonie już trio Neymar - Suarez - Messi współpracowało bardzo dobrze, teraz wydaje się, że są jeszcze lepsi i myślę, że w starciu z Arsenalem, który owszem niezłe wyniki ostatnio osiąga to jednak z Barceloną, która zagra dziś w optymalnym zestawieniu oraz na maksymalnej koncentracji, nie tak jak bywa to w niektórych meczach ligowych to po prostu ta rywalizacji może zakończyć się już dziś na Emirates Stadium. Jeśli chodzi o sytuację kadrową to Barcelona nie może skorzystać z usług Ardy Turana (pauzuje za kartki z poprzedniego sezonu) i Rafinhi (kontuzja) oraz Bartry, Douglasa i Sandro, których Luis Enrique nie powołał na to spotkanie. W drużynie "Kanonierów" kontuzjowani są Wilshere, Cazorla i Rosicky mało prawdopodobny jest również występ Gabriela i Artety. Moja propozycja na ten mecz to pewne zwycięstwo Barcelony, wydaje mi się, że może to być mecz podobny do tego z poprzedniego sezonu i rywalizacji PSG - Barcelona, wtedy też rywal liczył, że w końcu nadszedł ich czas, że są wstanie pokonać Barcelonę. Później przyszedł mecz, Suarez i wszystko było jasne już po pierwszym meczu. Myślę, że tu sytuacja może być podobna.
Wydaje się, że po imponującym starcie Stuttgartu w rundzie rewanżowej (4 zwycięstwa), drużyna ta może przestać już myśleć o utrzymaniu (a przecież przed długą część rundy jesiennej plątała się w ogonie stawki). Teraz wydaje się, że mogą pomyśleć o czym więcej tj. o grze w europejskich pucharach. Na razie Stuttgart traci 6 pkt. do 6.miejsca (Liga Europy) na którym znajduje się ich dzisiejszy rywal, natomiast do 4.miejsca tracą 8 pkt. Dzisiejszy mecz przeciwko Schalke jest więc dość istotny, jeśli udałoby się potrzymać serię zwycięstw to Stuttgart na dobre mógłby włączyć się w walkę o europejskie puchary. Co prawda faworytem starcia na Veltins-Arena nie są ale są za to w wysokiej formie i na pewno są wstanie sprawić dziś niespodziankę. Tym bardziej, że Schalke ma za sobą ciężki mecz w Lidze Europy przeciwko Szachtarowi Doniec (0-0) mecz wyjazdowy i ciekawi mnie jak przełoży się to na dzisiejszy ich występ. Jeśli chodzi o sytuację kadrową to w w Schalke kontuzje z gry eliminują Höwedesa, Nastasica, Uchida oraz Höger i tylko ten ostatni nie jest obrońcą. W ekipie gości natomiast nie zagrają Barba, Baumgartl i Ginczek. Podsumowując uważam, że warto spróbować zagrać na przedłużenie serii Stuttgartu, dziś przed nimi otwiera się szansa walki już nie tylko o utrzymanie ale w przypadku zwycięstwa gra o europejskie puchary. Czy ją wykorzystają ? Schalke ma za sobą ciężki wyjazd do Lwowa na mecz z Szachtarem, po tym spotkaniu kilku zawodników narzekało na drobne urazy (m.in. Klaas-Jan Huntelaar). Liczę, że jest to okazja dla VfB i udowodnienie, że ich ostatnia forma nie jest dziełem przypadku. Moja propozycja to wygrana gości.
Dziś na Estadio Benito Villamarin w Sewilli dojdzie do rywalizacji drużyn, które co prawda obecnie są nad strefą spadkową ale wciąż nie mogą być pewne utrzymania i wśród wielu osób panuje przekonanie, że i jedni i drudzy będą o utrzymanie "bić" się do samego końca. Mowa oczywiście o Betisie Sewilla i Sportingu Gijon, pierwszy z tych zespołów jest aktualnie na 14.miejscu, drugi o dwa oczka niżej. Ja postanowiłem w tej rywalizacji postawić na drużynę Betisu. Co prawda patrząc na statystyki Betis u siebie w Premiera Division gra najsłabiej - raptem 10 pkt. zdobytych w 11 kolejkach, najmniej również bramek zdobytych na własnym terenie - raptem 8. W ostatnim czasie jednak gra Betisu wcale nie wygląda tak źle z 5 ostatnich meczów przegrali tylko raz z Sociedad, remisowali z Villarreal, Deportivo i Realem Madryt oraz pokonali Valencię. Jakby nie patrzeć są to drużyny wyżej notowane niż Betis. Gijon natomiast ostatnio notował serię 4 meczów bez porażki (zwycięstwa z Sociedad i Valencią oraz remisy z Rayo i Deportivo), ostatnio jednak w środę rozgrywali mecz zaległy z Barceloną i ten mecz przegrali 1:3. Być może będą nieco bardziej zmęczeni niż Betis, bo przecież zespół z Andaluzji nie grał żadnego spotkania w środku tygodnia i mógł spokojnie przygotowywać się do dzisiejszej rywalizacji. Dodatkowo zespół Gijonu nie najlepiej radzi sobie w meczach na Estadio Benito Villamarin z 5 ostatnich wizyt na tym obiekcie raptem raz udało im się wygrać: 02.12.15 PUC Betis Gijon 2 : 0 07.06.15 SEG Betis Gijon 0 : 3 08.01.12 PRI Betis Gijon 2 : 0 19.04.09 PRI Betis Gijon 2 : 0 17.12.00 SEG Betis Gijon 1 : 0 Jeśli chodzi o sytuację kadrową to gospodarze dziś zagrają bez kontuzjowanych Picciniego i Westermanna. Goście natomiast z tych samych powodów muszą radzić sobie bez Bernardo i Ndi'ego. Myślę, że warto w tym meczu spróbować zagrać zwycięstwo gospodarzy, którzy w przypadku zwycięstwa mogliby wyraźnie odskoczyć już od strefy spadkowej.
Po pierwszej wiosennej kolejce naszej Ekstraklasy nachodzi mnie jedno pytanie, czy Piotr Nowak znalazł sposób do dotrzeć (umotywować) zawodników Lechii by Ci nie tylko znaleźli się w pierwszej "ósemce" ale też powalczyli o europejskie puchary. Początek trener Nowak miał imponujący, bo zaczął od 5-0 z Podbeskidziem, z drugiej strony wszystkie bramki gracze Lechii zdobyli grając z przewagą 2 zawodników, więc nie był to jakiś niesamowity wyczyn. Dziś piłkarze z Gdańska zagrają na najbardziej gościnnym obiekcie w naszej Ekstraklasie tj. Kolporter Arena w Kielcach, cel zapewne pozostanie podobny jak w przypadku meczu z Podbeskidziem czyli zwycięstwo. Korona jak już wspomniałem to najgościnniejsza drużyna w naszej Ekstraklasie, u siebie zdobyli raptem 5 pkt w 10 meczach (jedyne zwycięstwo miało miejsce jeszcze w lipcu ub.roku z Jagiellonią 3-2), ponadto Korona to też drużyna, która strzela najmniej bramek na własnym stadionie - 6. Z drugiej strony Lechia na wyjazdach nie radzi sobie jakoś szczególnie 9 pkt w 11 meczach i tylko 2 zwycięstwa, ostatnio natomiast notują serię 4 kolejnych porażek w meczach wyjazdowych. Mimo wszystko uważam, że Lechii może udać się dziś zwyciężyć. Lechia nie od dziś wiadomo, że ma ambicje nawet walki o tytuł mistrzowski, sporo zawodników sprowadza już o uznanej klasie, nie inaczej był i tym razem (do drużyny dołączyli Flávio i Marco Paixão oraz Martin Kobylański). Drużyna ta ma naprawdę spory potencjał, może nawet porównywalny z tym Lecha i Legii ale cały czas czegoś brakowało, głównie chodziło o obsadę trenera. Kto wie może taki pozytywny wynik pierwszego meczu okaże się mobilizujący i Lechia pójdzie za ciosem i będzie piąć się do góry ligowej tabeli. Ponadto pamiętam również o tym, że Lechii zwykle lepiej grało się właśnie w meczach na wiosnę i to właśnie wtedy zdobywali dużą część punktów. Liczę, że tym razem będzie podobnie, no i może w końcu uda się zakwalifikować do europejskich pucharów, bo jak już wspomniałem jest to drużyny z naprawdę dużym potencjałem. Jeśli chodzi o nieobecnym to Korona dziś zagra bez Bartłomieja Pawłowskiego oraz Przemysława Trytki, który rozwiązał kontrakt z klubem. W Lechii za kartki pauzują Jakub Wawrzyniak i Rafał Janicki, w obronie zastąpią ich zapewne Gerson i Grzegorz Wojtkowiak. To już pokazuje jakie trener Piotr Nowak ma możliwości z rotowaniem składu i jak wielu świetnych graczy posiada w kadrze. Liczę, że będzie to miało odzwierciedlenie dziś na boisku i Lechia zdobędzie komplet punktów.
Pogoń Szczecin w ostatniej kolejce zanotowała fantastyczny comeback w starciu z Koroną Kielce. Podopieczni Czesława Michniewicza przegrywali już 0-2, mimo to potrafili odwrócić losy spotkania i wygrać 3-2, tym samym przedłużyli swoją serię meczów wygranych w lidze do 5. Dziś zapewne liczą na podtrzymanie tej statystyki, choć zadanie do łatwych nie należy. W Gliwicach zmierzą się z liderem rozgrywek Piastem, który co prawda nie specjalnie zagrał w Łęcznej z Górnikiem (0-0) ale u siebie już nie takie drużyny jak Pogoń pokonywał. Piast u siebie w tym sezonie ma imponującą statystykę 9 zwycięstw, 1 remis i 1 porażka, bilans bramkowy 21:7 (najlepsza defensywna jeśli chodzi o mecze domowe). Pogoń co prawda z dwóch ostatnich wyjazdów (Łęczna i Wisła Kraków) przywiozła komplet punktów ale w Gliwicach nigdy łatwo im się nie grało o czym świadczą statystyki: 15.12.14 EKS Piast Gliwice Pogoń Szczecin 1 : 0 06.04.14 EKS Piast Gliwice Pogoń Szczecin 2 : 2 31.08.12 EKS Piast Gliwice Pogoń Szczecin 1 : 0 13.08.11 LIG Piast Gliwice Pogoń Szczecin 2 : 1 03.09.10 LIG Piast Gliwice Pogoń Szczecin 0 : 0 11.10.03 LIG Piast Gliwice Pogoń Szczecin 1 : 1 Jeśli chodzi o mecze w Ekstraklasie to 2 razy wygrywała ekipa Piasta i raz mieliśmy remis. W tym sezonie w Szczecinie Pogoń pokonała Piasta 3-1 i dziś zapewne gospodarze będą starali się zrewanżować i wygrać przed własną publiczności. Jeśli chodzi o sytuację kadrową to w drużynie Piasta nie zagrają dziś Zivec (kontuzja), Jankowski (zawieszenie) i najprawdopodobniej Osyra. W Pogoni natomiast Obst, Matynia (kontuzja), Listkowski (zawieszenie). Na zakończenie dodam jeszcze małą błahostką ale być może będzie to miało jakiś wpływ na to spotkanie. Piast jak wiemy grał z Łęczną w sobotę, Pogoń natomiast swój mecz rozgrywała w poniedziałek. Piast więc miał 2 dni więcej na przygotowanie się do tego spotkania, czy to pomoże w odniesieniu zwycięstwa, zobaczymy dziś wieczorem.
Mecz FC Sion - SC Braga to jedna z rywalizacji, która budzi najmniej emocji w 1/16 Ligi Europy. Ani jedni ani drudzy bowiem to potentatów nawet na krajowym podwórku się nie zaliczają, choć w przypadku Bragi jest to drużyna, która w miarę regularnie gra w Lidze Europy. I właśnie na drużynę z Portugalii postanowiłem zagrać w tym meczu. Sion co prawda to drużyna, która wyszła z ciężkiej grupy, bowiem rywalizowała z Liverpoolem, Rubinem Kazań i Bordeaux ale wydaje mi się, że w rywalizacji z Bragą to jednak Ci drudzy będą faworytem. Zespół Paulo Fonseci nie miał, aż tak trudnej grupy, bowiem okazał się najlepszy spośród Ol. Marsylii, Libercu i Groningen. Warto zauważyć jednak, że szwajcarska Super League dopiero w ostatni weekend wznowiła rozgrywki ligowej (Sion pokonał Zurych 1-0). W Portugalii natomiast jak wiemy gramy cały czas i to piłkarze Bragi są zdecydowanie w lepszej sytuacji jeśli chodzi o ogranie i rytm meczowy. Ponadto również forma Bragi może robić wrażenie bowiem w 5 ostatnich meczach ligowych zdobyli 13 oczek. Jeśli chodzi o sytuację kadrową to w ekipie gospodarzy za kartki pauzuje kapitan drużyny Xavier Kouassi, kontuzja z gry eliminuje również Ilombe Mboyo i Grégory Karlena. W drużynie gości za kartki pauzuje Marcelo Goiano, kontuzjowany jest natomiast Dn. Osobiście liczę, że większe ogranie w europejskich pucharach oraz fakt, że gracze Bragi są w dobrej formie i są też w rytmie meczowym, zaowocuje dziś na boisku i to gracze gości będą cieszyć się po końcowym gwizdu sędziego ze zwycięstwa.
Na Signal Iduna Park dojdzie dziś do ciekawej rywalizacji pomiędzy drużynami Borussii Dortmund a FC Porto. Obie ekipy w swoich ligach to absolutna czołówka, choć zarówno jedni i drudzy w tym sezonie mistrzostwa nie zdobędą. Kto jest faworytem tego spotkania? Według mnie przynajmniej w pierwszym meczu tych ekip to jednak BVB powinna okazać się górą i jakąś zaliczkę (choćby minimalną) przed rewanżem w Porto wypracować, stąd moja propozycja na zwycięstwo Borussii Dortmund. Podopieczni Thomasa Tuchela co prawa na wiosnę nie są już tak skuteczni jak na jesienni ale mówiąc kolokwialnie swoje robią. Z 4 meczów Bundesligi wygrali 3 i 1 zremisowali, dodatkowo pokonali VfB Stuttgart w ćwierćfinale Pucharu Niemiec. Jeśli chodzi o Porto to jest to ekipa po które możemy się spodziewać wszystkiego, ostatnio przecież na Estadio da Luz pokonali Benficę Lizbona, kolejkę wcześniej u siebie natomiast przegrali z Arouca. Myślę, że bardziej ustabilizowaną grę prezentuje obecnie Borussia, która co też warto zauważyć ma bardzo dobre statystyki meczów domowych w tym sezonie. W Bundeslidze wygrali 9 meczów i 1 zremisowali (Darmstadt 2:2), w Lidze Europy (plus eliminacje) 4 mecze wygrali i 1 przegrali (mecz z PAOK-iem, który nie miał już większego znaczenia, bo BVB miało już zapewniony awans do dalszych gier). Jeśli chodzi o sytuację kadrową obu ekip to trener gości Jose Peseiro powołał 20 graczy na ten mecz. Wśród powołanych jest Ivan Marcano ale jego występ wydaje się być mało prawdopodobny. Nie ma w kadrze natomiast Maxiego Pereiry i Danilo Pereiry, którzy muszą pauzować za kartki, natomiast Alberto Bueno wciąż leczy kontuzję. Poza kadrą znaleźli się również José Sá, Chidozie i Andre Silva, którzy nie zostali zgłoszeni do rozgrywek. W drużynie BVB wiadomo, że kontuzja eliminuje z gry Svena Bendera, nie wiadomo natomiast co z trójką Nuri Sahin, Roman Weidenfeller i Ilkay Gündogan, którzy ostatnio zmagali się z infekcjami, wczoraj podobno pierwszy z nich trenował, choć nie wiadomo czy któregokolwiek z tej trójki dziś na boisku zobaczmy. Zagra natomiast Pierre-Emerick Aubameyang, który w ostatnim meczu ligowym nie gra ale jest już wszystko w porządku i dziś zamelduje się na boisku BVB. Moja propozycja na ten mecz to zwycięstwo gospodarzy.






