Jednym ze spotkań 29. kolejki La Ligi będzie starcie pomiędzy Realem Betis, a Atletico Madryt. Ja w tym meczu stawiam na zwycięstwo przyjezdnych. Pierwszym argumentem będzie forma obu drużyn na przestrzeni całego sezonu. Zespół ze stolicy Hiszpanii jest rewelacją ligi hiszpańskiej. Wciąż liczy się w grze o mistrzostwo kraju. Warto dodać, że w ten weekend dojdzie do pojedynku Królewskich z Dumą Katalonii, tak więc wygrana w starciu z Betisem może pozwolić podopiecznym Diego Simeone na zrównanie się punktami z obecnym liderem – Realem Madryt. Atletico to drużyna niezwykle poukładana w obronie. Dowodem na to jest najmniejsza ilość straconych bramek ze wszystkich drużyn ligi hiszpańskiej – zaledwie 21 wpuszczonych bramek. Z kolei gospodarze plasują się na chwilę obecną na ostatnim miejscu bez większych szans na utrzymanie. Do 17. lokaty gwarantującej uniknięcie spadku Betis traci aż 9 punktów. Zespół ten strzela bardzo mało bramek. 23 zdobyte bramki na tym etapie rozgrywek nie brzmi zbyt imponująco. Defensywa to też nie jest formacja, która by zasługiwała na jakieś pochwały. Bramkarze Betisu w całym sezonie piłkę z siatki wyciągali aż 56 razy. Warto wspomnieć również o ostatniej potyczce tych drużyn, która miała miejsce w rundzie jesiennej. W Madrycie Atletico zwyciężyło aż 5:0. Do tego wszystkiego dodajmy fakt, że Betis w czwartek grał mecz derbowy z dogrywką w ramach Ligi Europejskiej. Myślę, że trudy tego spotkania będą odczuwalne podczas niedzielnego starcia. Stawiam na pewną wygraną gości.
W mojej opinii najciekawszym spotkaniem tego weekendu w Premier League będzie pojedynek derbowy pomiędzy Chelsea, a Arsenalem. Ja w tym spotkaniu upatruję zwycięstwa gospodarzy. Po pierwsze, podopieczni Jose Mourinho uczynili ze Stamford Bridge prawdziwą twierdzę. W tym sezonie jeszcze żadnej drużynie nie udało się tam zwyciężyć. Chelsea w lidze angielskiej, w meczach u siebie zanotowała aż 13 wiktorii i 2 remisy. Pokonała ona wszystkie czołowe ekipy za wyjątkiem właśnie Arsenalu. Myślę, że i ten zespół nie uniknie porażki. Kolejnym argumentem do tego typu będzie fakt, że Kanonierzy w ostatnim czasie, w meczach na delegacji gubili punkty (remis ze Southampton, przegrane z Liverpoolem i Stoke oraz skromne zwycięstwo nad Tottenhamem). Trzeba również dodać, że Arsene Wenger nie będzie mógł skorzystać z kilku podstawowych zawodników. Najprawdopodobniej w kadrze meczowej zabraknie: Ozila, Wilshera, Ramseya, Walcotta, Diabiego oraz Miyaichiego. Szczególnie strata 3 pierwszych wymienionych graczy będzie odczuwalna. Z kolei Chelsea wystąpi bez Cole’a i van Ginkela, jednak ci piłkarze nie należą z pewnością do grona tych nie do zastąpienia. Tak, więc stawiam tu na tryumf Chelsea. Powodzenia.
Dzisiaj o godzinie 20:30 w ramach 27. kolejki Ekstraklasy dojdzie do pojedynku pomiędzy Wisłą Kraków, a Zawiszą Bydgoszcz. Myślę, że na stadionie przy Reymonta górą z tego starcia wyjdą gospodarze. Po pierwsze, zespół Franciszka Smudy prezentuje się lepiej na przestrzeni całego sezonu. Wisłę traktuje się jako jednego z głównych faworytów do zakończenia tego sezonu na podium. Obecnie plasuje się na świetnej 2. lokacie z dorobkiem 45 punktów. Z kolei Zawisza musi martwić się o to, żeby utrzymać się w pierwszej ósemce (po reformie Ekstraklasy wiemy co to oznacza). Drugim argumentem przemawiającym za tym typem będzie świetna dyspozycja Wisły na własnym stadionie. U siebie ekipa ta zanotowała aż 10 wiktorii, 2 remisy i zaledwie 1 przegraną. To pokazuje jak trudnym terenem dla rywali jest obiekt przy Reymonta. Natomiast zespół z Bydgoszczy nie jest zbyt mocny na wyjazdach. Ich bilans w meczach na delegacji to 2 tryumfy, 6 podziałów „oczek†i 5 poniesionych klęsk. Warto również wspomnieć, że gospodarze mieli więcej czasu na regeneracje. Bydgoszczanie we wtorek grali w Pucharze Polski z Górnikiem Zabrze. Dodajmy coś o absencjach. Wisła bez Głowackiego, Chrapka i najprawdopodobniej Garguły. Trener Tarasiewicz z kolei nie będzie mógł skorzystać ze swojego najlepszego snajpera Vasconcelosa, a także Strąka i Goulona. Uważam, że to gospodarze wygrają to spotkanie.
W czwartek o godzinie 21:05 w ramach Ligi Europejskiej dojdzie do rewanżowego meczu pomiędzy Realem Betis, a Sevillą. Pierwsze starcie tych zwaśnionych klubów zakończyło się sensacją – przyjezdny Real wygrał 0:2. Teraz w derbach miasta upatruje zemsty, czyli tryumfu podopiecznych Unaia Emery’ego. Po pierwsze, formę na przestrzeni całego sezonu o wiele lepszą mają przyjezdni. Plasują się na 7. Miejscu La Liga z dorobkiem 44 punktów. Bilans bramkowy – 51:43. Z kolei gospodarze zajmują ostatnie miejsce w ligowej tabeli bez większych szans na utrzymanie. Do premiującego utrzymaniem się w lidze 17. miejsca tracą aż 9 punktów. Real strzelił w tym sezonie zaledwie 23 bramki, a stracił 2 razy tyle co zdobył. To pokazuje z jakimi kłopotami boryka się ten zespół. Drugim argumentem będzie forma w ostatnich meczach obu drużyn. Goście wygrali 4 ostanie ligowe potyczki (Rayo, Sociedad, Almeria, Valladolid). Natomiast goście w tym samym odstępie meczowym zanotowali 2 remisy (Elche, Villareal), porażkę (Bilbao) i wygraną (Getafe). Ostatnie nie najgorsze - jak na ekipę Betisu – wyniki, są moim zdaniem efektem „nowej miotłyâ€. Gospodarze po zmianie trenera nie są już tak wyśmiewani, choć uważam, że to tylko chwilowy impuls. Kolejnym argumentem będzie aspekt psychologiczny. To przyjezdnym będzie bardziej zależało na wiktorii. To oni muszą zmazać plamę po porażce na własnym stadionie. Myślę, że im się to uda, ponieważ w swojej kadrze posiadają wybitniejszych zawodników.
W czwartek o godzinie 21:05 w ramach Ligi Europejskiej dojdzie do rewanżowego starcia pomiędzy drużynami Red Bull Salzburg, a FC Basel. W pierwszym spotkaniu, w Szwajcarii padł bezbramkowy remis. Teraz w tym spotkaniu upatruję pewnego zwycięstwa gospodarzy, czyli minimum 2 bramkami. Po pierwsze, we wspomnianym remisowym meczu to Salzburg był stroną przeważającą. Spójrzmy tylko na statystyki: posiadanie piłki 44%-56%; sytuacje bramkowe 7-14; strzały na bramkę 3-8; rzuty rożne 2-11. Z tych liczb jasno wynika, że to bardziej goście w tamtym spotkaniu byli bliżsi wiktorii aniżeli Basel. Po drugie, drużyna ze Szwajcarii będzie niezwykle osłabiona. W zimowym okienku z zespołem pożegnał się Salah. Był on bardzo ważnym ogniwem w tej ekipie. Najprawdopodobniej nie wystąpią także dwaj stoperzy: Schar oraz Ivanov. Warto wspomnieć, że pierwszy z nich pojawia się w plotkach jakoby miał dołączyć latem do FC Barcelony. Tak, więc jak możemy się domyśleć - dla bloku obronnego Basel jest to bardzo duża strata. W ekipie gości najprawdopodobniej nie wystąpią: Alan, Hinteregger i Vorsah. Jednak trener Salzburga na zajmowane przez tych graczy pozycje zdążył już z powodzeniem wprowadzić innych zawodników. Jest także kilku innych piłkarzy, którzy nie wystąpią w tym pojedynku, jednak nie wspomnę o nich, ponieważ ich wpływ na obie drużyny nie jest tak duży jak wyżej wymienionych graczy. Myślę, że gospodarze niesieni dopingiem własnej publiczności pewnie pokonają drużynę z Basel.
We wtorek, o godzinie 20:45 w ramach Ligi Mistrzów odbędzie się rewanżowe spotkanie pomiędzy drużynami Chelsea Londyn, a Galatasarayem Stambuł. Dla mnie zdecydowanym faworytem tego starcia są podopieczni Jose Mourinho. Gospodarze posiadają mocniejszy, bardziej wyrównany skład. Na każdą pozycję mają przynajmniej dwóch klasowych zawodników. Trener mając taki komfort pracy wykrystalizował już trzon tego zespołu. Gra Londyńczyków jest imponująca. Potrafią w bardzo szybkim tempie przenieść piłkę z własnej połowy pod pole karne przeciwnika. Nic w tym dziwnego skoro z przodu biegają tacy gracze jak Hazard, Oscar, czy Willian. Jednak dobry zespół powinien posiadać solidnych obronę. Chelsea taką ma. Terry z Cahillem to jedna z najbardziej szczelnych par stoperów na świecie. Do tego dochodzą dobrze wykonujący zadania taktyczne boczni obrońcy, czyli Ivanovic wraz z Azpilicuetą. Trener przyjezdnych, Roberto Mancini z tak dobrymi piłkarzami nie ma do czynienia. Do tego dochodzi mu problem z tym, że aż siedmiu graczy - z powodu nie zgłoszenia do LM - nie będzie mogło zagrać. Warto również zwrócić uwagę na to, że zespół z Londynu jest niezwykle mocny na swoim terenie. Stadion Chelsea jest w tym sezonie ligi angielskiej niezdobytą twierdzą, a przegrywały tu obie ekipy z Manchesteru, Liverpool, Everton, czy Tottenham. Z kolei goście w meczach na delegacji nie radzą sobie jakoś szczególnie dobrze. W lidze tureckiej na obcym terenie zdołali wygrać z dwoma ostatnimi zespołami w tabeli (był jeszcze walkower z Besiktasem), a reszta to głównie remisy. Uważam, że Chelsea odniesie pewne zwycięstwo.
O godzinie 18:00 rozpoczną się derby Śląska. W Chorzowie naprzeciw siebie staną drużyny tutejszego Ruchu oraz Piast Gliwice. Dla mnie faworytem tego starcia są gospodarze. Chorzowianie są rewelacją tego sezonu Ekstraklasy. Przed rozpoczęciem kolejki zajmowali 2. pozycję. Wysoka lokata nie wzięła się z niczego. Chorzowianie są w wyśmienitej formie. Wygrali oni aż 6 ostatnich spotkań. W poprzedni weekend w meczu wyjazdowym rozprawili się z faworyzowaną Wisłą Kraków. Dodajmy do tego, że Ruch jest jedyną drużyną której udało się wywieźć 3 punkty ze stadionu przy Reymonta. Tak doskonałe wyniki ekipa ta zanotowała głównie po zmianie trenera. Jan Kocian wykonuje bardzo dobrą robotę i już mówi się, że zespół z Chorzowa jest jednym z faworytów do gry w europejskich pucharach. Zgoła odmienne nastroje panują w Gliwicach. Tam po świetnym, poprzednim sezonie przyszedł kryzys. Piast zajmuję dopiero 12. pozycję i ciężko mu będzie awansować do grupy mistrzowskiej. Po przerwie zimowej Gliwiczanie zanotowali 2 porażki (Lech, Wisła) oraz 2 remisy (z ostatnimi w lidze Podbeskidziem i Widzewem). Bez formy są zawodnicy na których głównie się liczyło m. In. Podgórski. O posadę trenera drużyny drży Marcin Brosz. Po możliwej przegranej może on pożegnać się z tą funkcją. Jakby tego było mało klub ma problemy we władzach. Rada Nadzorcza Klubu zawiesiła prezesa Jarosława Kołodziejczyka. Myślę, że Niebiescy odniosą skromne, jednobramkowe zwycięstwo.
W ten weekend, w Premier League dojdzie do kolejnych już w tym sezonie derbów Londynu. Naprzeciw siebie staną zespoły Tottenhamu i Arsenalu. Dla mnie faworytem tego spotkania są goście. Typuję bezpiecznie 2DNB – czyli w przypadku remisu zwrot włożonej stawki. Pierwszym argumentaem dla moich przewidywań jest gra jaką prezentują oba zespoły na przestrzeni całego sezonu. Zdecydowanie bardziej imponują podopieczni Arsene'a Wengera. Obecnie Arsenal zajmuje 3. miejsce, jednak zgromadził tyle samo punktów co 2. Liverpool. Bilans bramek gości to 52 strzelonych goli i 28 straconych. Z kolei zawodnicy trenujący pod okiem Tima Sherwooda plasują się w chwili obecnej na 5. pozycji, a ich bilans bramek to 37:37. Kolejnym argumentem dla tego typu jest rezultat spotkania obu ekip z rundy jesiennej. Ten mecz zakończył się skromną wiktorią 1:0 dla Arsenalu. Warto również zwrócić uwagę na to, że drużyna przyjezdnych będzie miała więcej czasu na regenerację. Kanonierzy już we wtorek rozegrają mecz z Bayernem w ramach Ligi Mistrzów, a gospodarze będą gościć w czwartek Benficę Lizbonę. Ten fakt również wpłynie na wygląd spotkania. Myślę, że Arsenal odniesie skromne zwycięstwa nad ekipą ze swojego miasta.
W mojej opinii najciekawszym spotkaniem tego weekendu w Premier League będzie pojedynek pomiędzy Manchesterem United, a FC Liverpoolem. Ja w tym meczu większe szanse daje gościom, jednak zagram bezpieczny typ 2DNB – czyli w przypadku remisu zwrot włożonej stawki. Pierwszym argumentem będzie forma na przestrzeni całego sezonu. Zdecydowanie lepiej w kampanii 2013/2014 radzą sobie podopieczni Brandana Rogersa. W lidze angielskiej plasują się na świetnym, 2. miejscu z dorobkiem 59 punktów. Z pewnością kibice przyjezdnych mogą być zadowoleni z popisów swoich pupili. Kompletnie inne nastroje panują wśród kibiców gospodarzy. "Czerwone Diabły" grają jeden z najgorszych sezonów w ostatnich latach. Manchester obecnie zajmuje dopiero 6. lokatę w tabeli ze zgromadzonymi 48 oczkami. Jest to wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań wszystkich osób związanych z tym klubem. Kolejnym argumentem jest sytuacja kadrowa. U gości w tym meczu może nie wystąpić Jose Enrique, a u gospodarzy Jones z Evansem. Dla mnie trudnej będzie te absencje zastąpić Moyesowi. Dodać również trzeba, że gospodarzy czeka trudny mecz u siebie w Lidze Mistrzów, więc możliwym jest, że trener Manchesteru choćby 1 podstawowemu zawodnikowi da odpocząć. Powodzenia.
Jednym ze spotkań 28. kolejki La Ligi będzie pojedynek pomiędzy Rayo Vallecano, a Almerią. Ja w tym meczu upatruję overu 2,5 bramek. Spotkanie to będzie starciem ekip z dolnych rejonów tabeli, tak więc motywacji na strzelenie przeciwnikowi gola nie powinno zabraknąć. Podopieczni charyzmatycznego trenera Paco Jemeza oraz przyjezdni zdobyli we wszystkich meczach tyle samo punktów, czyli 26. Oba zespoły, gdyby w tym momencie zakończył się sezon spadłyby do niższego poziomu rozgrywkowego. Obie ekipy tracą bardzo dużo bramek, szczególnie gospodarze. Bramkarz Rayo w lidze piłkę z siatki musiał wyjmować już 61 razy – to jest 2,26 wpuszczonych goli na mecz. Z kolei przyjezdni stracili 49 bramek, czyli średnio 1,81 na mecz. Jak widać linie obrony tych obu drużyn są nie najlepsze. Warto również wspomnieć, że niepewny występu jest defensor Rayo, czyli Tito. Gospodarze na pewno nie wyjdą z nastawieniem defensywnym. Ich trener im by na to nie pozwolił, mimo że krytykuje się go za zbyt ofensywną piłkę. Uważam, że w tym spotkaniu padną minimum 3 bramki. Powodzenia.






