Wydaje się, że w drużynie "Kogutów" po tym jak szkoleniowcem tej ekipy został Tim Sherwood w końcu coś drgnęło. Drużyna pod jego wodzą zdobyła 4 punkty w 2 meczach (wygrana z Southampton, oraz remis z West Brom), dziś zapewne Tottenham mierzy w komplet punktów na White Hart Lane, bowiem ostatni raz ta sztuka udała im się w meczu z Hull 27 października. I według mnie szansę na zgarnięcie 3 punktów w tym meczu przez "Kogutów" są dosyć spore. Przede wszystkim ich dzisiejszy rywal Stoke, to ekipa, która nieźle radzi sobie w meczach u siebie (4 zwycięstwa, 4 remisy i 1 porażka) jednak już w meczach wyjazdowych traci bardzo dużo ze swoich atutów - 5 punktów w 9 meczach, 1 zwycięstwo, 2 remisy i 6 porażek, oraz bilans bramkowy 8:20 sprawiają, że Stoke to najsłabsza drużyna spośród wszystkich drużyn Premier League jeśli chodzi o wyjazdy. Dziś o korzystny wynik będzie niezwykle ciężko, bowiem kontuzjowani są Asmir Begovic, podstawowy bramkarz tej drużyny (w tym sezonie 17 meczów i uwaga 1 bramka) a także Robert Huth, lider formacji obronnej (12M/0G). Ich brak będzie na pewno bardzo widoczny, tym bardziej, że np. zmiennik Begovica Duńczyk Thomas Sörensen w ostatnim meczu gdy miał okazję grać puścił 5 bramek. Nie są to jednak jedyne osłabienia w drużynie Stoke, za czerwone kartki ze spotkania z Newcastle dziś nie zagrają Glenn Whelan (13M/0G) i Marc Wilson (15M/0G). Jeśli chodzi natomiast o sytuację kadrową "Kogutów" to do gry wraca Paulinho (ostatnio pauzował za czerwoną kartkę) być może wrócą również Townsend, Sandro i Dembele. Na pewno jednak nie zagrają Lennona (9M/0G), Kaboula (3M/0G) i Vertonghena (14M/0G) oraz Walkera (18M/1G). Mimo tych osłabień uważam, że Tottenham jest w tym meczu faworytem, ma więcej indywidualności niż Stoke i mimo wszystko lepszych piłkarzy. Wystarczy bowiem porównać przewidywane "11" na to spotkanie: Tottenham: Lloris - Naughton, Dawson, Chiriches, Rose - Chadli, Paulinho, Eriksen, Sigurdsson - Adebayor, Soldado. Stoke: Sorensen - Cameron, Shawcross, Muniesa, Pieters - Walters, N'Zonzi, Assaidi, Arnautovic - Adam - Crouch. Więcej jakości jest w tej pierwszej, zresztą drużyna Tottenhamu wyceniona jest na 315.500.000 €, gdy drużyna Stoke na 98.000.000 €.
W Boxing Day obie ekipy miały zgoła odmienne nastroje, Everton niespodziewanie poległa na własnym boisku z Sunderlandowi, natomiast Southampton również dość niespodziewanie pokonał na wyjeździe Cardiff 3-0. Wyniki te były o tyle dziwne, bowiem dla The Toffees była to pierwsza porażka od 5 października, natomiast dla Southampton była to pierwsza wygrana od 6 spotkań ligowych. Dziś liczę jednak, że na Goodison Park wszystko powróci do normy i 3 punkty zdobędzie zespół gospodarzy. Everton co prawda dziś zagra bez kontuzjowanych Darrona Gibsona i Gerarda Deulofeu., a zawieszeni są Tim Howard i Gareth Barry, ale i goście mają swoje kłopoty. Dziś na boisku w barwach Southampton na pewno nie zobaczymy Danny'ego Foxa, Artura Boruca i Victora Wanyamy, a także zawieszonego Margana Schneiderlina. Jak już wspomniałem wcześniej, przed meczami w drugi dzień świąt Everton kontynuował znakomitą serię meczów bez porażki - 10 meczów ligowych bez porażki w tym 6 zwycięstw. Southampton natomiast ostatnio mocno obniżył loty i nie licząc starcia z Cardiff w 6 ostatnich meczach ligowych zdobyli raptem 2 oczka. Patrząc więc nieco szerzej nie tylko na ostatnie mecze tych drużyn to zdecydowanym faworytem powinien być tutaj zespół prowadzony przez Roberto Martineza. Potwierdzają to również bezpośrednie spotkania między Evertonem a Southampton. Otóż na Goodison Park w ostatnich 9 spotkaniach między tymi drużynami mieliśmy tylko 2 remisy, a pozostałe 7 meczów kończyło się wygranymi Evertonu. Zresztą Southampton ostatni raz pokonał drużynę Evertonu (u siebie) w 2002 roku, od tamtej pory co najwyżej remisuje spotkania z The Toffees. Forma i historia spotkań są na korzyść zespołu Evertonu, mam nadzieje, że potwierdzi się to na boisku i Everton dziś zgarnie 3 punkty.
Arsenal Londyn chce powrócić na fotel lidera angielskiej Premier League, aby tak się stało muszą przede wszystkim pokonać dziś na St James' Park Newcastle. Zadanie to do łatwych na pewno nie będzie należało bowiem "Sroki" ostatnio prezentują się bardzo dobrze w rozgrywkach ligowych. Podopieczni Alana Pardewa w 4 ostatnich spotkaniach zdobyli 10 punktów (wygrali m.in. z Manchesterem United), oprócz dobrej formy na uwagę zasługuje coraz lepsza forma strzelecka tej drużyny, ostatnie zwycięstwa bowiem to 3-0 nad Crystal Palace i 5-1 nad Stoke. Wydaje mi się więc, że dziś na St James' Park zobaczymy naprawdę bardzo ciekawe spotkanie, bowiem i jedni jaki i drudzy otwarcie mówią tutaj o zdobyciu 3 punktów. Jeśli chodzi o bramki to jako ciekawostkę mogę wspomnieć, że Newcastle u siebie zdobyło w tym sezonie 17 z 29 goli w całych rozgrywkach, natomiast Arsenal na wyjazdach 20 z 36 goli zdobytych w tym sezonie. Można więc powiedzieć, że Newcastle lepiej radzi sobie ze zdobywaniem goli u siebie, natomiast Arsenal jest skuteczniejszy w meczach wyjazdowych. Jeśli chodzi o Arsenal, to ostatnio ta drużyna, nieco obniżyła loty, w meczach z Evertonem, Chelsea i Manchesterem City zdobyli tylko 2 punkty co niejako wpłynęło na stratę prowadzenia w Premier League, ostatnio jednak wygrali 3-1 z West Ham United i wszyscy liczą, że Arsenal znów zacznie grać tak jak wcześniej. Pomóc ma w tym coraz lepsza sytuacja kadrowa, wracają bowiem Podolski i Wilshere, którzy mają wspomóc formację ofensywną i pomóc w zdobywaniu bramek "Kanonierom", do gry gotowy jest już Koscielny, który dziś zapewne usiądzie na ławce rezerwowych. Kontuzjowani wciąż są natomiast Alex Oxlade-Chamberlain, Yaya Sanogo oraz Abou Diaby, dziś natomiast zabraknie również Aarona Ramseya. Jeśli chodzi o sytuację w obozie "Srok" to trener Alan Pardew nie będzie mógł skorzystać z Jonasa Gutierreza i Ryana Taylora. W przeszłości w starciach pomiędzy Arsenalem a Newcastle zdarzały się mecze w których padało naprawdę sporo goli. Tak było dokładnie rok temu, 29 grudnia 2012 roku na Emirates Stadium Arsenal wygrał 7-3, a w lutym 2011 roku mieliśmy wynik 4-4. Dziś oczywiście tylko bramek ciężko się spodziewać ale myślę, że trochę tych bramek może paść na St James' Park. Newcastle jest w "gazie" i na pewno dziś zagra o zwycięstwo, bramki w tej drużynie oczywiście ma kto strzelać bowiem są tacy gracze jak Remy (10 goli już w tym sezonie, na liście najlepszych strzelów ligi ustępuje tylko Suarezowi i Aguero), nie zapominajmy o takich graczach jak Gouffran (6 goli) czy Cabaye (5 goli). W Arsenalu dziś co prawda nie zagra Ramsey (8 goli) ale i tak formacja ofensywna wygląda bardzo ciekawie Walcott, Özil, Wilshere - Giroud, a pamiętajmy również o Podolskim, który w znakomitym stylu powrócić do gry po blisko 3 miesięcznej przerwie zdobywając gola z West Hamem. Myślę, że mój typ na to spotkanie - over 3.5 goli jest tutaj niezłą propozycją i myślę, że warto spróbować i zagrać ten typ.
Bezapelacyjny lider rozgrywek w Szkocji Celtic Glasgow zagra dziś na wyjeździe z Inverness, według mnie jest to spotkanie po którym możemy spodziewać się przede wszystkim bramek. W ostatnich latach w starciach między tymi ekipami bramek zazwyczaj nie brakowało, w 5 ostatnich meczach zaledwie raz zanotowaliśmy under 2.5 gola (wynik 1-0), w pozostałych meczach notowaliśmy następujące wyniki: 2-2, 4-1, 3-1 czy 4-2. Również dziś myślę, że bramki w spotkaniu Inverness - Celtic padną. Inverness to drużyna, która w tym sezonie strzeliła 26 goli, jednak, aż 17 z tych bramek zdobyła na własnym boisku, w każdym z dotychczasowych spotkań u siebie strzelała przynajmniej jednego gola, a średnia bramek w meczach w których Inverness jest gospodarzem to 3.00! Jeśli chodzi o Celtic to oczywiście jest to bezapelacyjnie najskuteczniejsza drużyna w lidze, strzeliła do tej pory 39 goli, co ciekawe jednak zdecydowanie lepiej tej drużynie wychodzi zdobywanie bramek w meczach wyjazdowych, aż 24 gole zdobyli w delegacjach, a średnia goli na mecz gdy Cetlic gra na wyjeździe to 3.30! Zapewne bierze się to z tego, że rywale podejmując u siebie Celtic grają zdecydowanie odważniej niż gdy jaką do Glasgow. Dziś zapewne również Inverness będzie starało się stwarzać sobie sytuacje podbramkowe, i patrząc na statystyki zapewne jakąś bramkę uda im się strzelić. Celtic jednak jest tutaj faworytem i myślę, że nawet sam może pokusić się o pokrycie granicy 2.5 goli w tym meczu. Myślę, że over w tym starciu to bardzo dobre rozwiązanie, w poprzednich spotkaniach między tymi drużynami na ogół bramek nie brakowało a i w tym sezonie są to drużyny, które grając u siebie (Inverness) potrafią nieźle grać w ofensywie i strzelać sporo goli, jak i na wyjeździe (Celtic).
Dziś na Cardiff City Stadium będziemy mieli okazję zobaczyć dwie ekipy, które w tym sezonie największy kłopot mają ze zdobywaniem bramek. Zarówno Cardiff jak i Sunderland w 18 spotkaniach ligowych zdobyły zaledwie po 13 bramek i jest to jedna z najgorszych statystyk w lidze pod tym względem - mniej goli strzelonych (12) ma tylko Crystal Palace. Statystycznie więc najbardziej prawdopodobnym scenariuszem w tym meczu powinien być under 2.5 gola, ja jednak myślę, że będzie wręcz odwrotni i na przekór statystykom w tym meczu padnie przynajmniej 3 gole. Słabe statystyki strzeleckie to jedno, z drugiej strony obie drużyny tracą sporo bramek, otóż Sunderland straciło 30 goli, natomiast Cardiff 28 i podobnie jak ze zdobywaniem bramek jest to czołówka ligowa. Więcej goli straconych mają bowiem jedynie drużyny Fulham 35 i Norwich 31. Z jednej strony jest to spotkanie dwóch zespołów, które mają kłopoty ze zdobywaniem goli z drugiej natomiast spotkanie to może być zapowiadane jako starcie drużyn, które mają nie najlepsze formacje defensywne. Jak wygląda sytuacja kadrowa w obu drużynach? Gospodarze na pewno zagrają bez Craiga Bellamy’ego, goście natomiast mają nieco więcej kłopotów kadrowych. Za czerwoną kartkę musi pauzować Wes Brown, a kontuzjowani są Keiren Westwood i Carlos Cuellar, niepewny jest również występ Johna O’Shea. Na dobrą sprawę dziś wszyscy Ci gracze mogliby zagrać od pierwszej minuty w drużynie Czarnych Kotów. Westwood był przecież pierwszym bramkarzem drużyny, natomiast O'Shea to podpora formacji defensywnej i kapitan zespołu, a Cuallar i Brown gdy się gotowi do gry to również z ich usług korzysta szkoleniowiec gości. Obie drużyny w ostatnim czasie są na zupełnie innych biegunach. Sunderland ostatnio pomału odbija się od ligowego dna, wygrana z Evertonem remis z Norwich plus prestiżowa wygrana w Pucharze Ligi Angielskiej z Chelsea. Cardiff natomiast w ostatnich 8 ligowych spotkaniach wygrała raptem raz, 2 razy remisując i 5 razy przegrywając. Ostatnie mecze to również nieporadność drużyny w defensywie bowiem i Liverpool i Southampton strzelili Walijczykom po 3 gole. Podsumowując, jest to spotkanie dwóch drużyn, które mają kłopoty ze zdobywaniem goli jak i z dobrą grą w formacji defensywnej. W ostatnim czasie kłopoty w defensywie nasiliły się w zespole Cardiff, a i zespół Sunderlandu ma swoje problemy w obronie (kontuzje, kartki). Postanowiłem więc zaryzykować i zagrać tutaj over, może te drużyny nie są najskuteczniejsze w lidze ale być może paradoksalnie w meczu bezpośrednim zaprezentują zupełnie coś innego.
Hull City miałem okazję oglądać w Boxing Day przeciwko Manchesterowi United i muszę przyznać, że podopieczni Steve'a Bruce'a zawiesili "Czerwonym Diabłom" bardzo wysoko poprzeczkę. Gra popularnych "Tygrysów" mogła się tego dnia podobać i mimo wszystko trochę szkoda, że nie udało im się zdobyć choćby punktu z MU, na który swoją grą jak najbardziej zasłużyli. Jeśli chodzi natomiast o Fulham to oni w Boxing Day wygrali swój mecz przeciwko Norwich 2-1, ale mnie osobiście gra tego zespołu nie przekonuje. Największą bolączką drużyny z Craven Cottage jest w tym sezonie gra obrona, w 18 kolejkach stracili 35 goli co jest najsłabszym wynikiem w lidze. Fulham na wyjazdach w tym sezonie gra bezkompromisowo albo wygrywa (3 razy) albo przegrywa (6 razy) gdy jednak przegrywa to raczej są to porażki dość znaczące: Chelsea 0-2, Southampton 0-2, Liverpool 0-4, West Ham 1-3 i Everton 1-4, jedynie z Newcastle przegrali różnica jednej bramki (0-1). Hull natomiast u siebie gra fajną dla oka piłkę i głównie u siebie ta drużyna punktuje (15 punktów z 20 w tym sezonie zdobyli grają u siebie). Hull jak pamiętamy u siebie potrafił pokonać Liverpool 3-1, a ostatnio naprawdę byli bliscy punktu z Manchesterem United dlatego dziś Fulham na pewno czeka bardzo ciężka przeprawa na KC Stadium. Warto również odnotować, że obie te drużyny grały ze sobą 4 razy i 3 z tych meczów kończyło się wygranymi Hull, a tylko raz wygrało Fulham. W sezonie 2008/09 Hull wygrało oba spotkania (2-1 u siebie i 1-0 na wyjeździe), natomiast w sezonie 2009/10, Fulham u siebie wygrało 2-0, natomiast Hull zrewanżowało się Cottagers wygrywając u siebie 2-0.
Mecz drużyn, które zawodzą w ostatnim czasie. Sytuacja West Hamu wygląda następująco, dzisiejszy mecz dla Sama Allardyce'a jest niesamowicie istotny, bowiem w przypadku niepowodzenia mogą spaść na samo dno ligowej tabeli, a menadżer "Młotów" może pożegnać się ze swoim stanowiskiem. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę sam szkoleniowiec WHU dlatego tuż po meczu z Arsenalem stwierdzić, że starcie z WBA jest dla jego drużyny spotkaniem o 6 punktów i wszystkie siły mają być skierowane właśnie na to spotkanie. West Bromwich Albion natomiast to również drużyna, która jest w dołku, od 2 listopada i meczu z Crystal Palace (2-0) nie potrafią wygrać spotkania. Od tamtej pory grali 8 meczów o punkty i 4 z nich zremisowali oraz 4 przegrali, nic więc dziwnego, że i WBA dziś celuje w zwycięstwo i pierwsze od niemal dwóch miesięcy zwycięstwo. Osobiście myślę, że może to być naprawdę ciekawe spotkanie w którym jedni i drudzy zrobią wszystko by zdobyć komplet punktów. West Ham w meczu z Arsenalem pokazał, że potrafi grać nieźle w piłkę, natomiast WBA w ostatnim meczu udało się zremisować na WHL z Tottenhamem dlatego też do dzisiejszego starcia przystąpią podbudowani dobrym wynikiem w ostatnim meczu. Jak wygląda sytuacja kadrowa w obu drużynach? Gospodarze niezmiennie zmagają się z kontuzjami, dziś na pewno nie zagrają Petric, Reid, Vaz Te, Carroll i Downing, pod znakiem zapytania stoi również występ Morrisona i Collinsa. Szkoleniowiec gości Keith Downing nie ma takich kłopotów, jedynie możemy nie zobaczyć Victora Anichebe oraz Shane'a Longa. Ostatnie spotkania WHU z WBA jeżeli nie kończyły się bezbramkowymi remisami to padało w nich sporo bramek. W poprzednim sezonie na Upton Park Młoty wygrały 3-1, natomiast w meczu na The Hawthorns padł waśnie bezbramkowy remis. Sezon wcześniej mieliśmy dwa remisy ale były to remisy odpowiednio 2-2 na Upton Park i 3-3 na The Hawthorns. Sezon wcześniej natomiast na Upton Park padł bezbramkowy remis, a na The Hawthorns gospodarze wygrali 3-2. Jak widać bramki w starciach WHU z WBA zazwyczaj padały i myślę, że dziś również prędzej będziemy świadkami wyniku 2-2 czy 3-2 niż bezbramkowego remisu. Głównie ze względu na WHU, który musi to spotkanie wygrać jeżeli chce odbić się od dna, również WBA celują dziś w zwycięstwo, wszak są podbudowani niezłym wynikiem na WHL, a i z rywalem grają takim, że z kim jak nie z nimi się przełamać i w końcu wygrać? Myślę, że mimo, iż obie ekipy ostatnio zawodzą i zajmują niskie miejsca w lidze, to emocji i bramek na Upton Park nie zabraknie.
Dziś na Etihad Stadium dojdzie na naprawdę ciekawego spotkania, 3 w tabeli Manchester City podejmie lidera rozgrywek Liverpool. Mecz zapowiada się naprawdę elektryzująco i myślę, że będzie to zupełnie inne starcie niż to z poniedziałku (Arsenal - Chelsea) po którym również spodziewano się wiele a skończyło się jak się skończyło czyli marnie. Dziś przesłanki do tego, że na boisku nie zabraknie emocji i bramek wydaje się, że jest naprawdę dużo. Przede wszystkim zagrają ze sobą dwie najskuteczniej grające drużyny w całych rozgrywkach. Manchester City do tej pory strzeliło 51 bramek, Liverpool natomiast 42, 3 w tej klasyfikacji zespół Arsenalu ma na swoim koncie 33 gole zdobyte. Obie drużyny mają w swoich składach naprawdę wybitnych zawodników w przednich formacjach, po jednej stronie mamy niesamowitego Suareza, który już ma na swoim koncie 19 goli, City natomiast ma w składzie Sergio Aguero - 13 goli (dziś jednak Argentyńczyk z powodu kontuzji nie zagra) są jednak inni skuteczni zawodnicy w barwach "Obywateli" a mianowicie Toure (9 goli), Negredo (7 goli) a nie zapominajmy o takich graczach jak Nasri, Silva czy Dzeko. Kolejną przesłanką do tego, że dziś na Etihad Stadium możemy spodziewać się goli to fakt, że City na własnym boisku są niesamowicie skuteczną ekipą, otóż w 8 meczach u siebie (8 zwycięstw) strzelili 35 bramek co daje średnią 4.35 bramki na mecz! Liverpool na pewno jednak dziś nie przyjedzie się jedynie bronić, jest to drużyna nastawiona na zdobywanie bramek (nie może być inaczej jeżeli z przodu gra Suarez) i dziś na pewno będziemy świadkami otwartego spotkania i myślę, że sporej ilości goli. Jeśli chodzi o nieobecnych to wspomniałem już, że w drużynie gospodarzy nie zagra Aguero, nie jest to jednak jedynie osłabienie zabraknie również Pablo Zabalety, Micaha Richardsa i Matiji Nastasica czyli zawodników formacji obronnej, nie pewny jest również występ Stevana Jovetica. Po stronie gości wciąż poza kadrą są Daniel Sturridge, Jose Enrique, Sebastian Coates i Steven Gerrard ale i bez nich The Reds pokazali już, że potrafią wygrywać i to w efektownym stylu (mecz na WHL i 5-0 z Tottenhamem). Jeśli chodzi o statystyki u/o 3.5 to obie ekipy w tym sezonie mają więcej overów niż underów 3.5 (są to jedyne takie drużyny w lidze). Liverpool ma 12 overów i 5 underów (na wyjazdach 6 overów i tylko 2 undery). Manchester City natomiast ma 11 overów 3.5 i 6 underów 3.5 w tym sezonie (u siebie 7 overów 3.5 i tylko jeden under 3.5)! Dodam również do tego, że w 3 ostatnich meczach między tymi drużynami padał wynik 2-2. To wszystko według mnie sprawia, że granie overu 3.5 w tym meczu to bardzo dobra propozycji i myślę, że są spore szansę by taki typ w tym spotkaniu okazał się tafiony.
W ostatnim czasie Arsenal złapał jakby zadyszkę, od 4 meczów nie potrafią wygrać spotkania od stawkę. Zaczęło się od remisu z Evertonem, następnie była porażka z Napoli w Lidze Mistrzów, która skutkowała jak wiemy stratą pozycji lidera w grupie i ostatecznie grą w 1/8 Ligi Mistrzów z Bayernem, a następnie przyszły kolejne niepowodzenia w lidze z Manchesterem City (porażka) i Chelsea (remis), które sprawiły, że Kanonierzy stracili fotel lidera w lidze. Dziś grają z West Hamem, popularne "Młoty" w rozgrywkach ligowych zawodzą, aktualnie zajmują 17.miejsce i mają tylko punkt przewagi nad strefą spadkową, ostatnio również im w rozgrywkach ligowych nieszczególnie się wiedzie (3 porażki i remis). Wydaje się więc, że dla Kanonierów dzisiejszy mecz jest idealny na przełamanie się i walkę o odzyskanie fotelu lidera w Premier League. Osobiście uważam, że dziś na Upton Park może paść sporo bramek, stąd też mój typ na over goli w tym spotkaniu. W spotkaniach West Hamu z zespołami z czołówki ligi pada bowiem sporo bramek: Manchester City 1:3, Chelsea 0:3, Liverpool 1:4 i Manchester United 1:3, w tych czterech spotkaniach piłkarze West Ham stracili 13 bramek, w pozostałych 13 grach raptem 9 goli. To pokazuje, że West Ham z drużynami z czołówki, które potrafią narzucić swój styl gry nie radzi sobie najlepiej i myślę, że dziś może być podobnie. Tym bardziej, że w ostatnich latach wyraźnie można zauważyć, że Arsenal ma patent na spotkania z West Hamem, otóż "Młoty" ostatni raz z podopiecznymi Arsena Wengera wygrali w kwietniu 2007 roku, od tamtej pory udało im się zremisować 2 razy i przegrali 7 razy. W 3 ostatnich meczach w dodatku stracili z Arsenalem 11 goli strzelając im tylko 2. Jeśli chodzi o nieobecnych to dziś po stronie gospodarzy nie zagrają Carroll, Vaz Te, Petrić, Reid oraz Downing. Szkoleniowiec gości natomiast nie skorzysta z usług Wilshere'a, Chamberlaina, Sanogo, Diaby'ego i najprawdopodobniej Koscielny'ego. Jeśli chodzi o same statystyki u/o 2.5 goli w tym sezonie to obie ekipy mają je podobne a mianowicie obie drużyny zanotowały po 8 overów i 9 underów. Jak już jednak wspominałem przy West Hamie nie należy brać tego zbytnio na poważnie, bowiem w meczach z topowymi drużynami w Anglii ta ekipa traci zdecydowanie więcej goli, niż w meczach z średniakami czy zespołami z dołu tabeli. Jeśli chodzi o Arsenal to warto zauważyć, że ta drużyna więcej overów osiąga w meczach na wyjazdach, tu ich statystyka wygląda następująco 5 overów i 3 undery, niż w meczach przed własną publicznością 3 overy i 6 underów. Myślę, że będzie to mecz w którym bramki padną ja osobiście typuję over goli w tym spotkaniu.
"Czerwone Diabły" w końcu weszły na właściwe tory. Po porażkach z Evertonem i Newcastle na początku grudnia przyszło przełamanie i wygrana u siebie z Szachtarem, następnie kolejne zwycięstwa już na krajowym podwórku z Aston Villa, Stoke i West Hamem. Dziś podopieczni Davida Moyesa również celują w komplet punktów i wydaje się, że mają na to spore szansę w potyczce przeciwko Hull. Manchester United bowiem to drużyna, która w tym sezonie lepsze statyki ma w meczach wyjazdowych niż przed własną publicznością. W delegacjach bowiem wygrali 4 razy, 2 razy zremisowali i 2 przegrali (14 punktów) natomiast w meczach przed własną publicznością również zgromadzili 14 punktów ale rozegrali o jeden mecz więcej i przede wszystkim wygrali tylko 4 razy na 9 meczów u siebie! Również przekłada się to zdobywane bramki, u siebie Manchester strzelił rywalom 11 goli gdy na wyjazdach 17. Dzisiejszy rywal Hull to drużyna środka tabeli, która ostatnio jednak ma swoje kłopoty. Otóż Hull w ostatnim czasie ma kłopoty z wygrywaniem spotkań, ta sztuka udała im się raz w 7 ostatnich meczach ligowych. Dziś również o nawet punkt będzie bardzo ciężko bowiem wydaje się, że drużyna Hull ma mały kompleks drużyny Manchesteru United, grały te ekipy ze sobą 4 razy i wszystkie te mecze na swoją korzyść rozstrzygała drużyna z Old Trafford strzelając przy tym 12 bramek i tracą 5. Jeśli chodzi o nieobecnych to po stronie gości nie zobaczymy Michaela Carricka, Naniego, Marouana Fellainiego i Robina Van Persie'ego, natomiast wydawało się, że może zabraknąć również Dannego Welbecka i Nemanji Vidica, obaj są jednak w kadrze na ten mecz (pierwszy nawet zagra od pierwszej minuty). Gospodarze natomiast zagrają bez Sone Aluko, Stephena Quinna, Joe Dudgeona i Robbie Brady'ego, który nie zdążył się wykurować na to spotkanie. Podsumowując, "Czerwone Diabły" w końcu zaczęli regularnie wygrywać swoje spotkania, dziś grają z Hull średniakiem z którym jak do tej pory wygrywali swoje spotkania. Spodziewam się, że dziś nie będzie inaczej i 3 punkty pojadą na Old Trafford.


