Saint Etienne cierpi na brak bramkostrzelnego napastnika od czasów Mevluta Erdinga. W ostatnim tygodniu szczęśliwie zremisowali w meczu wyjazdowym z PSG, strzelając bramkę w ostatniej minucie doliczonego czasu gry na 1:1. Poza tym ciężko powiedzieć, że gospodarze grają bardzo dobrą piłkę, bo tak nie jest. Jak na razie po 4 spotkaniach mają 5 punktów. Wygrali 1 spotkania, zremisowali 2 i przegrali 1. Strzelili 6 bramek, a stracili 5, chociaż na małą poprawkę trzeba wziąć to, że na razie grali z drużynami potencjalnie mocnymi i Bastia nie jest drużyną klasy Bordeaux czy PSG. W czwartek grali wyjazdowy mecz w fazie LE z Mainz i przywieźli z Niemiec 1 punkt. Jeżeli chodzi o Bastię to w poprzednim sezonie zajęli dobre 10 miejsce i w tym sezonie podobne miejsce byłoby dla nich sukcesem. Na razie po 4 spotkaniach mają 6 punktów. Wygrali 2 spotkania i 2 przegrali. Strzelili 5 bramek, a strzelili 4. W poprzednim sezonie St. Etienne u siebie wygrało 2:1 z Bastią i w tym sezonie liczę na podobny rezultat. To dobra okazja na doskoczenie do czołówki.
W drużynie gospodarzy zaszła jedna poważna zmiana. Quique Sanchez Flores opuścił zespół i jego miejsce zajął dobrze znany kibicom Serie A, były trener Napoli Walter Mazzari. Jak na razie ta współpraca daje im 12 miejsce z 4 punktami na koncie. Wygrali 1 spotkanie, 1 zremisowali i 2 przegrali. Strzelili 7 bramek, a stracili 8. Szczególnie ważne jest pozostanie w klubie Troya Deeneya i Odiona Ighalo, którzy są bardzo dobrymi napastnikami. Ostatni mecz w wykonaniu Watford był szalony, bo przegrywali 2:0 na wyjeździe z West Ham, a jednak zdołali wygrać aż 4:2. U siebie przegrali 2 spotkania jednak grali z bardzo dobrymi zespołami jak Chelsea i Arsenal. Jeżeli chodzi o Manchester to tutaj jest trochę więcej zmian. Nowym sternikiem został Jose Mourinho, przyszedł Zlatan Ibrahimović, Paul Pobga i to mają być nowe gwiazdy na Old Trafford. W lidze jak na razie idzie im dobrze, bo w 4 spotkaniach zwyciężyli 3 razy i przegrali raz, w ostatnim spotkaniu z Manchesterem City 2:1. Ten mecz zdecydowanie nie wyszedł gospodarzom, którzy mogli przegrać to spotkanie wyżej. Jak na razie MU strzelił 7 bramek, a stracił 3. Najlepszym strzelcem jest Zlatan Ibrahimović z 4 bramkami. Watford to nie jest moim zdaniem drużyna, której United nie są w stanie pokonać, a takie mecze trzeba wygrywać mając tak dobrych piłkarzy w składzie
Gospodarze są wyraźnym faworytem tego spotkania. Przede wszystkim grają u siebie, a dodatkowo temperatury w Baku będą wysokie + wysoka wilgotność nie pomaga przyjezdnym. Celem Karabachu był na pewno awans do Ligi Mistrzów, lecz w 3 rundzie odpadli w dwumeczu z Viktorią Pilzno, chociaż wiele nie brakowało, bo u siebie zremisowali 1:1, lecz w pierwszym spotkaniu w Pilznie padł wynik 0:0. W efekcie tego drużyna ze wschodu grała ze szwedzkim Goteborgiem, który wyeliminowali pomimo porażki w pierwszym spotkaniu 1:0. Rewanż był koncertem, który zakończył się 3:0 dla gospodarzy. Trzon zespołu od kilku sezonów stanowią Reynaldo i Richard, którzy są wybitni jak na ten zespół. Dziś zagra również znany z polskich boisk, Dani Quintana. W swojej lidze nie mają większych konkurentów, w ostatni piątek wygrali w lidze aż 6:0 i jak na chwilę mają 9 punktów po 4 spotkaniach. Droga Liberca też nie była łatwa, bo grali i z austriacką Admirą i z równie groźną Larnaką. W lidze natomiast mają słaby start, bo po 6 kolejkach zajmują 14 miejsce z 5 punktami. Gospodarze są lepiej zorganizowaną ekipą, są dobrzy u siebie i stawiam na ich wygraną
Real w tym sezonie rozkręca się bardzo powoli. Gra jest taka średnia, chociaż na poprawkę trzeba wziąć, że dopiero w ostatnią sobotę do składu wrócił Cristiano Ronaldo po którym widać, że daleko mu brakuje do optymalnej dyspozycji. Dla niego to też będzie szczególny mecz, bo właśnie ze Sportingu wypłynął na szerokie wody trafiając później do Manchesteru. Real jak dotychczas nie przegrał żadnego oficjalnego spotkania, wszystkie wygrał w tym to chyba najważniejsze, w Superpucharze Europy z Sevillą. W lidze wygrali wszystkie 3 spotkania. Warto się oprzeć na ostatnim spotkaniu ligowym, z Osasuną. Real w tym spotkaniu zagrał bardzo dobre 20,30 min, głównie na początku 2 połowy, jednak wraz z powrotem Ronaldo widać znaczną poprawę gry. W fantastycznej formie są Kroos i Modrić, także możemy oczekiwać sporo szybkich piłek. Sporting miał bardzo dobry poprzedni sezon, który zakończyli na 2 miejscu w lidze. Problemem są odejścia m.in. Joao Mario i Islama Slimaniego oraz Naldo. Ciężko będzie Jorge Jesusowi szybko poukładać klocki, choć w lidze portugalskiej wygląda to na razie bardzo okazale, bo na razie wygrali komplet 4 spotkań ligowych. Dla Realu będzie to ważne spotkanie, bo sezon może nie być łatwy, a najlepiej, gdyby Real szybko zapewnił sobie awans do dalszej fazy Ligi Mistrzów, także nie przewiduje tutaj wielkiej wpadki. Bast Dost czy Lazar Marković na pewno nie są wielkimi wzmocnieniami.
W zasadzie trzeba powiedzieć, że nic nie przemawia za Legią. Awans do Ligi Mistrzów zawdzięczają szczęśliwemu losowaniu w ostatniej fazie el. do LM trafiając na Dundalk i grając w tym dwumeczu bardzo słabo: pierwszy mecz wygrali 2:0 w Irlandii, lecz w rewanżu dopiero wyrównali na 1:1 po bramce Kucharczyka w 90 min. Nowy trener Besnik Hasi ewidentnie nie radzi sobie z drużyną, "strzela" do piłkarzy w mediach, mówi bardzo dziwne rzeczy podczas konferencji, odsyłał piłkarzy do rezerw, czym nie przysparza sobie przyjaciół w Warszawie. Zresztą gra w lidze polskiej również pozostawia wiele do życzenia. 9 punktów w 8 meczach to katastrofalny wynik, porażki z m.in. Niecieczą, Łęczną czy Arką i remis u siebie ze słabym Piastem i częste rotacje powodują brak stabilności. Wszystko co zostało zbudowane za kadencji poprzedniego trenera Stanisława Czerczesowa zostało zrujnowane, bo Legia nie ma pomysłu na grę. W dodatku dziś Legia zagra bez Kucharczyka, prawdopodobnie nie zagra Michał Pazdan, do klubu trafił Czerwiński i Dąbrowski, lecz nie są zgrani. Borussia też ma swoje problemy, bo i przegrali Superpuchar Niemiec, wygrali ledwo co z Mainz, w ogóle nie przekonując, a i w ubiegły weekend przegrali z beniaminkiem z Lipska 1:0. Legia ma za dużo problemów, a i wczorajsza wypowiedź Hasiego o tym, że liga jest ważniejsza świadczy, że trener warszawiaków rozstał się z rozumem. Problemy Legii w obronie są za duże, żeby przeciwstawić się Niemcom, którym wysokie zwycięstwo jest bardzo potrzebne
Barcelona zawiodła swoich kibiców w sobotę porażką na Camp Nou z Alaves 2:1, pomimo tego, że ta przegrana nie miała prawa się zdarzyć. Luis Enrique zdecydowanie przekombinował z doborem składu biorąc porażkę na siebie. Nie spodziewał się, że ten mecz tak się rozstrzygnie, jednak głównym celem jest LM. Dziś na pewno nie będzie tak słabej gry, słabego i na razie nie pasującego Alcacera na boisku, być może na bramce nie będzie świeżego w klubie Jaspera Ciliessena. Barcelona często przełamywała swoje niepowodzenia wysokimi zwycięstwami, rekompesując kibicom porażkę. Problemem na pewno były Copa America i IO, które spowodowały, że magiczne trio z przodu nie mogło grać razem z przodu i nawet niezbyt wiele trenowało. Jednak Barca w pierwszych 2 spotkaniach ligowych pokazała, że bez Suareza czy Neymara, też potrafią grać, bo rozbili Betis 6:2 i wygrali ważne wyjazdowe spotkanie z Bilbao 1:0. Jeżeli chodzi o Celtic, to piłkarze Brendana Rodgersa, który pod początku sezonu prowadzi "The Bhoys" poza meczami z Lincoln FC w el. LM prezentują się nieźle, chociaż w zderzeniu z rosnącą w siłę Hapoelem Beer Shevą w meczu wyjazdowym zagrali bardzo słabo. W zasadzie na ich postawę trzeba wziąć poprawki. Nawet sobotnie zwycięstwo z Rangersami 5:1 nie powinna aż tak bardzo cieszyć, bo rywal grał w "10", a i sami Rangersi nie przekonują, choć zajmują 3 miejsce. Jak na razie w SPL wygrali wszystkie 4 mecze strzelając rywalom 15 bramek. Problemem dla byłego trenera Liverpoolu jest brak głównej strzelby Griffithsa, który z powodu kontuzji dziś nie zagra. Celtic nie jest poważną ekipą na europejskich arenach od wielu sezonów i wróżę podobny wynik jak do tego, sprzed 3 lat, gdy Barcelona wygrała u siebie aż 6:1
O Bayernie nie trzeba za wiele mówić, bo same za siebie mówią wyniki. Sama gra również zmieniła się na plus, bo kibice bywali znudzeni klepaniem piłki, a styl Carlo Ancelottiego jest bardziej zrównoważony, piłkarze mają więcej wolności, częściej gra przenosi się na skrzydła. Akcje jak za dobrych czasów napędza Franck Ribery, a trzeba powiedzieć, że jeszcze do gry na dobre nie wrócił Douglas Costa. Bayern od pierwszego oficjalnego spotkania nie stracił jeszcze ani jednej bramki, a grał m.in z Schalke czy Borussią Dortmund. Jak na razie strzelili 8 bramek. W formie jest też Robert Lewandowski, który w każdym spotkaniu strzela bramkę i z pewnością taki mecz gdzie będzie mógł się wykazać, doda mu pewności siebie. Jeżeli chodzi o Rosjan, to awans do fazy grupowej już jest samym sukcesem. Twórcą tego mocnego zespołu jest Kurban Berdyiev, który parę sezonów temu z sukcesami prowadził Rubin Kazań. Goście przeszli trudną drogę, bo wyeliminowali Anderlecht, wygrywając 2:0 w rewanżu, pomimo remisu u siebie 2:2. W kolejnej fazie wyeliminowali Ajax rozbijając go w Rosji aż 4:1. W lidze też idzie im nieźle, bo po 3 kolejkach mają 6 punktów. Wydaje się jednak, że Bayern jest parę klas wyżej i stawiam na wysoką wygraną gospodarzy
FC Basel zdominowało szwajcarski rynek zarówno organizacyjnie, kibicowsko, jak i piłkarsko. W poprzednim sezonie zdobyli mistrzostwo aż z 14 punktową przewagą nad drugą drużyną. Do klubu przed sezonem dołączyli m.in. Elyonoussi czy Doumbia co pokazuje, że na stadionie Św. Jakuba myśli się rozwojowo. W sparingach przedsezonowych radzili sobie średnio, jednak wraz z pierwszym meczem nie chcą się zatrzymać i wygrali 7 spotkań z rzędu, w tym 6 ligowych. W 6 meczach ligowych strzelili 21 bramek, a stracili tylko 4. U siebie strzelili 10 bramek, a stracili 1. Jeżeli chodzi o ich rywala z Zurychu, to po 6 kolejkach mają 9 punktów, Wygrali 3 spotkania i 3 przegrali. Strzelili 13 bramek, a stracili 10. W meczach wyjazdowych zupełnie sobie nie radzą, bo przegrali wszystkie mecze strzelając w nich 5 bramek, a tracąc 8. Basel na pewno będzie chciało się zemścić za porażkę z poprzedniego sezonu, w ostatnim spotkaniu, gdy przegrali u siebie 1:0. Wprawdzie gospodarze w środku tygodnia będą grać w Lidze Mistrzów, jednak uważam, że są o wiele lepszą drużyną niż goście i wygrają to spotkanie
Ciężko powiedzieć, co jest ważniejsze dla Realu - dzisiejsze spotkanie, czy mecz w środku tygodnia w ramach Ligi Mistrzów. O ile pierwsze spotkanie zadowoliło kibiców "Królewskich", bo wygrana 3:0 na wyjeździe z Sociedad jest bardzo dobra, to już mecz z Celtą Vigo zakończony 2:1 na Bernabeu był pokazem bezsilności i może drugie 45 minut tego spotkania w minimalnym stopniu przykryło pierwszą fatalną połówkę. W samym klubie nie doszło do wielu zmian kadrowych, trzon pozostał ten sam. Dziś pierwsze spotkanie po kontuzji ma rozegrać Cristiano Ronaldo, być może Benzema wróci do "11" po kontuzji, jednak trener Zinedine Zidane daje odpocząć Marcelo i Jamesowi, którzy dziś zasiądą na trybunach. Real w 2 spotkaniach strzelił 5 bramek, tracąc tylko 1. Jeżeli chodzi o sensacyjnego beniaminka z Pampeluny, bo w zasadzie drużyna nie jest stabilna finansowo, nie ma wielkich graczy i są w kadrze jeszcze piłkarze tj. de las Cuevas, którzy pamiętają poprzednią kampanię Osasuny w Primera Division. Jak na razie mają na swoim koncie 1 pkt. Zremisowali w pierwszym wyjazdowym spotkaniu z Malagą 1:1, po golu w końcówce spotkania i przegrali u siebie z Realem Sociedad. Równanie jest proste: niepełny Real na wyjeździe pokonał 3:0 Sociedad, a Osasuna u siebie przegrywa z nimi, także w obliczu powrotu Cristiano liczę na mały pogrom i dobre nastawienie przed meczem Ligi Mistrzów
W drużynie ze stolicy Francji wiele się zmieniło. Drużynę opuścił Laurent Blanc, którego zastąpił Unai Emery, który z powodzeniem pracował w Sevilli. Ważną zmianą in minus jest odejście Zlatana Ibrahimovicia do Manchesteru United. To człowiek, który dawał paryżanom wiele jakości z przodu i z pewnością Edinson Cavani nie będzie zbawieniem ofensywy, zresztą Urugwajczyk jest znany we Francji ze swojej nieskuteczności i marnowania bardzo łatwych sytuacji. Jak na razie po 3 spotkaniach piłkarze Baska mają 6 punktów. Wygrali 2 mecze i 1 przegrali - w hicie z odwiecznym rywalem Monaco 3:1. U siebie jednak są bardzo dobrą ekipą, bo w poprzednim sezonie przegrali tylko raz, strzelając rywalom aż 59 bramek. Jeżeli chodzi o St. Etienne to są całkiem dobrą ekipą, wprawdzie nie z wielkiego topu, ale jednak reprezentują Francję w europejskich rozgrywkach. Jak na razie po 3 spotkaniach mają 4 punkty na swoim koncie. Problemem St. Etienne było zdobywanie bramek i gra na wyjeździe. W tamtym sezonie wygrali tylko 7 razy na wyjeździe, strzelając tylko 17 bramek. Porównując obydwa zespoły i ostatnią historię ich pojedynków, chociażby ubiegłoroczne spotkania kończące się wygranymi 4:1, wydaje mi się, że pomimo zmian w Paryżu, wygrają te spotkanie







