Stawką tego dwumeczu jest awans do półfinału Pucharu Króla. To już ten etap, że te rozgrywki trzeba traktować bardzo poważnie. Zresztą poprzedni dwumecz w wykonaniu gospodarzy pokazał, że traktują je naprawdę serio i ich celem będzie dotarcie przynajmniej do półfinału. Okazja jest do tego naprawdę wyjątkowa, bo do Sevilli przyjeżdża drugoligowiec Mirandes, który w tym sezonie w Segunda Division radzi sobie bardzo dobrze. Gospodarze na początku sezonu mieli trochę problemów, ale z nich wykaraskali, aczkolwiek gra wyjazdowa jest nadal "piętą achillesową". Sevilla w 1/16 grała z Logrones i wygrała ten dwumecz 5:0. W następnej rundzie pokonali odwiecznego rywala Betis 6:0. W lidze zajmują 7 miejsce ze stratą 1 pkt do Eibar, który plasuje się na miejscu dającym grę w europejskich pucharach. Patrząc jednak na grę u siebie nie sposób powiedzieć, że Sevilla nie potrafi grać u siebie, bo w 11 spotkaniach wygrali 9-krotnie. Ich dzisiejszy rywal jak już wspomniałem ma spore szanse na awans, a przynajmniej na miejsce dające udział w barażach, chociaż mają stratę 5 punktów ale ostatnie 2 mecze to tylko 1 pkt, ale jednak patrząc na ich grę na wyjazdach nie sposób ich nie docenić. Sevilla jak i Mirandes nie zagrają dzisiaj w najsilniejszych składach i tutaj właśnie upatruje szansę na wysokie zwycięstwo Sevilli.
Eibar ma obecnie bardzo dobry sezon. Przede wszystkim ostatnie tygodnie są świetne. 3 zwycięstwa z rzędu w lidze nastrajają drużynę z Kraju Basków na to, że być może uda im się powalczyć o miejsce dające awans do europejskich pucharów. Na ten moment Eibar zajmuje 7 miejsce, lecz w razie dzisiejszego zwycięstwa przesunie się o miejsce wyżej i będzie tracić 1 punkt do Celty Vigo. Gospodarze wygrali 8 spotkań, 6 zremisowali i 5 przegrali. Strzelili 27 bramek, a stracili 20. W meczach na własnym stadionie wygrali 5-krotnie, 3-krotnie zremisowali i przegrali 2 razy. Strzelili bardzo mało bramek, bo 13 co jest jedną z gorszych ofensyw z czołówki La Liga, a stracili 9. Ich dzisiejszy rywal co roku balansuje na granicy spadku z La Liga. W tym sezonie nie jest inaczej, bo zajmują dopiero 17 lokatę, ale gdyby dziś wygrali, to zrównaliby się punktami z Espanyolem, Realem Sociedad i Betisem. Granada wygrała 4 spotkania, 5 zremisowali i 10 przegrali. Strzelili 20 bramek, a stracili 36. W meczach wyjazdowych grają nieźle, bo zgromadzili 9 punktów. Wygrali 2 spotkania, 3 zremisowali i przegrali 5. Strzelili 12 goli, a stracili 20. Przegrali ostatnie wyjazdowe spotkania, a biorąc pod uwagę jak się ostatnio prezentują gospodarze stawiam na ich zwycięstwo
W tym spotkaniu z pewnością faworytem jest drużyna "Blaugrany". Piłkarze Luisa Enrique zajmują 2 miejsce, tracąc 2 punkty do lidera Atletico, ale mają jeden mecz zaległy. Mają na swoim koncie 42 punkty na które złożyło się 13 zwycięstw, 3 remisy i 2 porażki. Strzelili 44 bramki i stracili 15. Już od 3 meczów Barcelona nie straciła ani jednej bramki. Na własnym stadionie rozegrała 10 spotkań z których wygrała 9 i jedno zremisowała nie przegrywając żadnego. Strzeliła 32 bramki, a straciła 7. Co ciekawe, w ostatnich 4 spotkaniach na Camp Nou zawsze padały 4 bramki, a w 4 z ostatnich 5 spotkań nie dała rywalowi zdobyć bramki. Piłkarze Ernesto Valverde na pewno stać na lepsze miejsce w tabeli, niż to obecne 8. Wprawdzie awansowali po dwumeczu z Villareal w Copa del Rey, ale forma w lidze pozostawia wiele do życzenia. W 19 spotkaniach zgromadzili 28 punktów. Wygrali 8 spotkań, 4 zremisowali i 7 przegrali. Strzelili 27 bramek, tracąc 22. W meczach wyjazdowych zgromadzili 11 punktów. Wygrali 3 mecze, 2 zremisowali i 5 przegrali. Moim zdaniem Barcelona będzie kontynuować tradycję strzelania ponad 3 goli na mecz na Camp Nou, a i Bilbao strzeli przynajmniej jedną bramkę
Dla Realu, a w zasadzie dla nowego trenera Zinedine Zidane będzie to drugi mecz w charakterze trenera. Debiut wypadł bardzo okazale, bo jego piłkarze wygrali 5:0 z groźnym Deportivo. To może być powiew luzu i zabawy dla piłkarzy Realu, którzy po zamorderczym Benitezie tego potrzebują. Real nie może już tracić punktów, bo strata do liderującego Atletico wynosi 4 punkty, ."Królewscy" do tej pory zgromadzili 40 punktów. Wygrali 12 meczów, 4 zremisowali i 3 przegrali. Strzelili najwięcej goli w lidze, bo 52, a stracili 18, co jest gorszym wynikiem od Atletico, Barcelony ale i od Villareal, czy Malagi. Na Santiago Bernabeu w 10 spotkaniach wygrali 8 razy, 1 zremisowali i 1 przegrali. Strzelili 34 bramki, a stracili 9. Ich dzisiejszy rywal na początku sezonu grał dobrze, zaczął sezon właśnie od remisu z Realem. Gijon na chwilę obecną jest 3 drużyną od końca z 15 punktami. Mają serię 4 porażek z rzędu. Wygrali 4 mecze, 3 zremisowali i 11 przegrali. Strzelili 16 bramek, a stracili 29. W meczach wyjazdowych wygrali 2 razy, 1 remis i 7 porażek. Co ciekawe, przegrali ostatnie 5 meczów wyjazdowych. Moim zdaniem Real wygra to spotkanie wysoko, lecz liczę, że goście strzelą chociaż jedną bramkę
Valencia chyba już wyczerpała limit wpadek w La Liga. Gary Neville chyba jeszcze do końca nie poukładał drużyny wg swojej koncepcji. Oczywiście, nie wszystko jest jego winą, bo dostał zespół po Nuno Espirito Santo rozbity i bez większej chęci do gry. W lidze po raz ostatni wygrali 7 listopada ub.r na wyjeździe z Celtą Vigo. Drużyna ta jednak potrafiła u siebie remisować z Realem czy Barceloną, więc na pewno nie jest to słaba ekipa. Są w niej tacy piłkarze jak Alcacer czy Piatti. "Nietoperze" na chwilę obecną zajmują 11 miejsce. Zgromadzili 23 punkty na które złożyło się. Wygrali 5 meczów, 8 zremisowali i przegrali 6 razy. Strzelili 23 bramki, a stracili 19. W meczach na Mestalla wygrali 3 razy, aż 6 zremisowali ale nie przegrali ani razu. Strzelili 14 bramek, a stracili 7. Obecnie mają serię 4 remisów u siebie, natomiast promykiem nadziei był ostatni wyjazdowy pucharowy mecz z Granadą wygrany aż 3:0. Dziś do Valencii przyjeżdza przedostatnia drużyna La Liga Rayo Vallecano, które pomimo niskiej pozycji, nadal nie zmienia swojego systemu gry. Cały czas piłkarze Paco Jemeza chcą atakować o czym świadczy ich bilans bramkowy - 21:43. W meczach wyjazdowych grają słabo, bo w 9 meczach wygrali tylko raz, raz zremisowali i 7 przegrali. Moim zdaniem będzie to ofensywny mecz, z którego gospodarze wyjdą zwycięsko
Trzeba zacząć od gości, żeby zrozumieć sytuację dlaczego to gospodarze są faworytem. Kibice zarzucali poprzedniemu trenerowi Pepe Melowi, że ten już nie ma takiego entuzjazmu, że drużyna nie gra ofensywnie tylko stara się przyjmować rywala na własnej połowie. Piłkarze też nie dawali argumentów za byłym już szkoleniowcem drużyny z Sevilli. Sama drużyna może nie zajmuje najgorszej pozycji, ale w porównaniu z początkiem sezonu trzeba powiedzieć, że najlepiej nie jest. Betis w lidze nie wygrał od 27.11 ub.r. To 6 spotkań bez zwyciestwa, w tym 4 porażki. Zajmują 15 miejsce. Mają na swoim koncie 20 punktów, mając 5 punktów przewagi nad strefą spadkową. W 19 spotkaniach wygrali 5-krotnie, 5 razy remisując i schodząc z boiska pokonanymi 9 razy. Strzelili tylko 13 bramek. Siła Betisu nie jest zbyt wielka. Atak stanowią wiekowi gracze jak Molina i Castro, którzy już nie dają wielkiej jakości. Stracili 28 bramek. W meczach wyjazdowych grają dobrze, bo zgromadzili aż 14 z 20 punktów. Co ciekawe, strzelili tylko 7 bramek. Przechodząc do drużyny gospodarzy, to obecnie mają fantastyczną formę. Wygrali 6 meczów z rzędu. Wprawdzie odpadli z Pucharu Króla, ale odpaść z Bilbao to nie wstyd. Villareal na własnym stadionie rozegrał 10 spotkań z których wygrał 8, 1 zremisował i 1 przegrał. Moim zdaniem gospodarze wygrają z Betisem mającym ogromne problemy, co pokazało ostatnie spotkanie w CdR z Seviilą
Z pewnością faworytem tego spotkania są gospodarze. Wprawdzie nie jest to tak mocna drużyna jak w poprzednim sezonie, ale na pewno prezentują się lepiej niż na początku rozgrywek. W ostatnich 7 spotkaniach przegrali tylko raz, 2 kolejki temu w meczu z Granadą na wyjeździe 2:1. Na chwilę obecną piłkarze Unaia Emeryego mają 29 punktów, tracąc 2 punkty do piątej Celty Vigo. Na 29 punktów które mają na swoim koncie złożyło się 8 zwycięstw, 5 meczów i 6 porażek. Strzelili 26 bramek, a stracili 21. W meczach na własnym stadionie grają bardzo dobrze, bo w 10 spotkaniach wygrali 8 razy i 2 przegrali, mając serię 8 meczów u siebie ze zwycięstwem. Strzelili 21 bramek, a stracili 10. Ich rywal z Malagi to nie jest tak mocny zespół jak za czasów Pellegriniego z niezbyt dobrą sytuacją finansową. W drużynie nie ma wielkich gwiazd, chociaż mają kilku dobrych piłkarzy jak Charles czy Amrabat. Zajmują 10 miejsce w tabeli, mając o 5 punktów mniej niż Sevilla. Wyróżnia ich przede wszystkich mała liczba bramek padająca w ich spotkaniach. W ich meczach pada średnio 1,5 gola/mecz co jest najniższą średnią w La Liga. Strzelili tylko 14 bramek, a stracili 15. W meczach wyjazdowych wygrali 2 razy, 3 zremisowali i 5 przegrali. Strzelili 4 gole, a stracili 10. Moim zdaniem Sevilla ma lepszą kadrę, przede wszystkim prezentuje się lepiej i w dodatku grają świetnie u siebie, co będzie atutem, który pozwoli na zagarnięcie 3 punktów
Manchester City w ostatnim czasie pogubił przynajmniej 4 punkty. Remis wyjazdowy z Leicester czy u siebie z Evertonem spowodowały, że piłkarze Manuela Pellegriniego stracili przewodnictwo w lidze na rzecz Arsenalu. Drużyna cierpi na tym, że do formy jeszcze nie wrócił Sergio Aguero, ale to taki napastnik, który może potrzebować jednego, dwóch meczów na odblokowanie się. Na chwilę obecną piłkarze z Manchesteru mają na swoim koncie 40 punktów na które złożyło się 12 zwycięstw, 4 remisy i 5 porażek. Strzelili 39 bramek, co czyni ich najbardziej bramkostrzelną drużyną Premier League, a stracili 21, chociaż parę meczów rozegrali bez kapitana Vincenta Kompany, którego dziś również zabraknie. Na Etihad Stadium rozegrali 11 spotkań z których wygrali 8, 2 zremisowali i 1 przegrali. Strzelili aż 29 bramek, a stracili 12. Ich dzisiejszy rywal w tym sezonie prezentuje się bardzo dobrze, aczkolwiek w ostatnim czasie forma piłkarzy Alana Pardew nie jest najlepsza. Crystal Palace zajmuje 8 miejsce z 31 punktami. Wygrali 9 meczów, 4 zremisowali i przegrali 8-krotnie. Strzelili 23 bramki, a stracili 30. W meczach wyjazdowych wygrali 5 meczów, 2 zremisowali i 3 przegrali. Strzelili 11 bramek, a stracili 8. Goście nie wygrali od 4 spotkań i moim zdaniem tej passy nie przerwą.
Sporting przed sezonem wyznaczył sobie bardzo ambitne cele. Przede wszystkim najważniejszym było zatrudnienie wieloletniego trenera Benfici Lizbona Jorge Jesusa. Jak widać po tabeli był to znakomity ruch gdyż Sporting prowadzi w tabeli Portuguese Liga z 44 punktami na koncie. Wygrali 14 razy, 2 zremisowali i raz przegrali. Strzelili wprawdzie mniej goli niż ich główni rywale do mistrzostwa, czyli Porto oraz Benfici bo 35 ale stracili mniej rywale, bo 9. Na własnym stadionie rozegrali 8 meczów z których wygrali 7 i raz zremisowali. Strzelili 17 bramek, a stracili 5. Obecnie mają serię 3 zwycięstw z rzędu, w tym w ostatniej kolejce z Bragą 3:2, a przegrywali w tym spotkaniu 2:0. Ich dzisiejszy rywal to raczej pewny spadkowicz z ligi. Tondela jako beniaminek nie sprostała wymaganiom ( jak do tej chwili ) ligi i ma stratę aż 8 punktów do miejsca bezpiecznego. Goście wygrali 2 spotkania, 2 zremisowali i przegrali aż 13 razy. Strzelili 10 bramek, a stracili 27. Mecze wyjazdowe to katastrofa w wykonaniu gości, bo wygrali tylko raz, jeden mecz zremisowali i przegrali 6 razy. Strzelili 6 goli, a 12 stracili. Biorąc pod uwagę przepaść pomiędzy dzisiejszymi drużynami, stawiam na pewną wygraną drużyny z Lizbony
Pierwszy mecz zakończył się dobrym rezultatem dla gospodarzy. 1:1 to dobry prognostyk na dzisiejsze spotkanie, bo oczywistym jest fakt, że to Deportivo ma pozycję faworyta. Jest drużyną, która gra dobrze w tym sezonie, jest ligę wyżej niż Mirandes i ma lepszą kadrę. Ciężko sobie wyobrazić porażkę w dzisiejszym spotkaniu. Na pewno nie ma mowy o odpuszczaniu tego spotkania, bo stawką jest awans do ćwierćfinału, a wiadomo, że Copa del Rey to szansa na awans do europejskich pucharów. Patrząc na to jak Deportivo w tym sezonie zaskakuje, to są szanse i to spore na awans. Biorąc pod uwagę mecze piłkarzy Victora Sancheza to na pewno nie będzie to futbol defensywny. Wprawdzie ostatnie spotkanie przegrali na Santiago Bernabeu z Realem aż 5:0, ale do momentu 1 bramki dla gospodarzy, to goście byli stroną dominującą. Deportivo nie pozwala na strzelanie bramek na własnym stadionie, bo w lidze stracili ich tylko 9. Ich dzisiejszy rywal z Segunda Division nie ma wielkiej straty do drużyn, które biją się o awans, bo tylko 2 punkty. W tej chwili zajmują 9 miejsce. Wyróżnia ich przede wszystkim 8 remisów i 30 strzelonych bramek, co czyni ich najlepszą ofensywą. Mecze wyjazdowe to ich konik. Nie przegrali żadnego z ostatnich 5. W sumie wygrali 4, 3 zremisowali i 3 przegrali. Moim zdaniem gospodarze wygrają to spotkanie, wprawdzie niewiele, ale wygrają




