Chievo podejmuje dziś Romę i zapowiada się spotkanie bez wielu bramek. Chievo ma 8 punktów przewagi nad strefą spadkową, myślę że zadowoliłoby się remisem. W ksażym razie nie spodziewam się otwartej gry gospodarzy, dopóki na tablicy wyników będzie 0-0. Chievo nie ma żadnych osłabień, o których warto pisać. Wegłu kursów faworytem jest oczywiście Roma, ale goście mają kilka kluczowych osłabień w ofensywie: za czerwoną kartkę pauzuje Dzeko, przede wszystkim nie wystąpi jednak Pjanic, który ma najwięcej bramek i asyst w zespole Rudiego Garcii. Poza tym Roma bez Nainggolana i być może De Rossiego. Tak więc cała druga linia rozsypana wskutek zawieszeń za kartki. Do składu powrócił już wprawdzie Gervinho, ale na jego formę trzeba chyba poczekać. Natomiast w defensywie Roma spisuje się bez zarzutu, straciła w ostatnich 4 kolejkach tylko 1 bramkę. Chievo zaś straciło na swoim terenie tylko 7 bramek w 9 meczach tego sezonu. W poprzednim sezonie padł tu bezbramkowy remis.
Palermo, zajmujące 16 pozycje z przewagą 4 punktów nad strefą spadkową podejmuje Fiorentinę, wicelidera Serie A. Palermo spisuje się na miarę swojego osłabionego potencjału. W ostatnich 4 kolejkach wygrało tylko ze słabiutkim Frosignone, pozostałe mecze przegrywając do zera wyżej niż 1 bramką. Zmiana trenera na nic się nie zdała. Latem drużynę opuścił Paulo Dybala i na jego miejsce nie znaleziono wartściowego następcy. Palermo ma teraz bardzo młody jak na Serie A zespół, który czeka trudna walka o utrzymanie. Po zwolnieniu trenera Lachiniego niektórzy starsi zawodnicy odeszli z klubu jak Rigoni albo stracili miejsce w drużynie. Dzisiaj gospodarze bez ważnego obrońcy G Gonzaleza (18/2). Z drgiej strony Fiorentina jest największym pozytywnym zaskoczeniem tego sezonu w Serie A. Goście są na 2miejscu i tracą do lidera (Inter) tylko 1 punkt. Paulo Sousa ma do dyspozycji wszystkih zawodników. Ofensywni zawodnicy jak Kalinic i Iljic są wysokiej formie. Od października jedynie Juventus zdołał pokonać Violę, wynik ustalił wsponiany wcześniej Dybala. Ale on już nie strzela dla Palermo.
Granada podejmuje dziś Sewillę. W Sylwestra Granada, która otwiera strefę spadkową, przegrała 1-4 z Las Palmas. Był to o tyle bardzo ważny mecz, bo spotkały się zespoły bezpośrednio rywalizujące o utrzymanie. Las Palmas wydostało się ze strefy spadkowej, a spadła do niej Granada. Granada ma mnóstwo osłabień wśród obronców. 6 obrońców jest poza grą, z czego 3 to podstawowi (Biraghi, Babin i Nico Lopes). Sewilla, w porównaniu do spotkania z Espanyolem, bez jednego z bocznych obrońców, Benoita Tremoulinasa, za to wraca Krychowiak. Z istotniejszych zawodników zabraknie jeszcze Nzonzi'ego i Krohn-Dehli. To jest świetna okazja dla Sewilli na łatwe punkty, Granada przegrała bardzo ważny mecz z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie, zespół został rozbity sportowo, kadrowo, bo stracił kolejnych zawodników (obrońców Biraghiego i Babina) i zapewne mentalnie. Sewilla nie odniosła jeszcze w tym sezonie zwycięstwa na wyjeździe (0-5-3). Trudno sobie wyobrazić bardziej sprzyjające okoliczności na przełamanie tej niemocy.
Wicelider Primera Division Atletico Madryt podejmuje ostatni zespół z tabeli, Levante. Trudno byłby tu wyszukać jakieś argumenty za niespodzianką, trudno nawet przypuszczać, że Levante przegra to spotkanie mniej niż różnicą 3-4 bramek. Goście przegrali już 3 spotkania z rzędu, na wyjazdach odnieśli tylko 1 zwycięstwo dzięki bramkom Deyversona (najlepszy strzelec), który dzisiaj nie zagra. Podobnie jak kilku innych zawodników, w tym dwójka doświadczonych obrońców Juanfrana i Navarro. Zmiana trenera nie przyniosła rezultatu, prowadzone przez Rubiego Levante zdobyło w 4meczach 1 punkt. Dla Atletico to szansa na łatwe punkty, Rojiblancos ścigają się o mistrzowski tytuł z Barceloną i Realem. Dzisiaj Blaugrana straciła 2 punkty, remisując derbowe spotkanie z Espanyolem. Jeśli Atletico wygra wysunie się na 1 miejsce w Primera. Atletico bez Olivera Torresa (pom. 21/1), Siqueiry (obr. 6/0), Tiago (pom. 18/1) i Lucasa (obr. 2/0). Nic to w porównaniu do osłabień gości, tym bardziej uwzgędniając ławkę rezerwwych Atleico, na której nie byłoby pewnie miejsca dla żadnego z zawodników Levante.
Beniaminek Watford podejmuje dziś Manchester City w meczu, w którym powinny padać bramki. Za overem przemawiają statystyki, Manchester ma najwięcej strzelonych bramek w Premier do spółki z Leicesterem. Ale też traci średnio nieco więcej niż 1 bramkę na spotkanie. Średnia Manchesteru (strzelone + stracone) równa się dokładnie 3,0. Sergio Aguero zagrał tylko godzinę w starciu z Leicesterem, ale powinien grać już coraz więcej (ciekawe że w spotkaniu najbardziej bramkostrzelnych drużyn Premier czyli Lisów i Man City padł wynik 0-0). The Citizens nadal m.in. bez swojego najlepszego defensora Vincenta Kompany'ego plus kilku innych. Powracając do statystyk średnia Hornets wynosi 2,53, a więc też jest powyżej linii. Odion Ighalo ma już na koncie 14 trafień, tylko o 1 mniej niż lider klasyfikacji strzelców Premier League Jamie Vardy. Watford będzie bez zawieszonego obrońcy Nathana Ake (13/1). Poza tym bez absencji. Myślę że Manchester wygra to potkanie, skoro dokonał tego kilka dni temu Tottenham, ale moim zdaniem będzie potrzebował do tego więcej niż 1 gola.
Manchester nie wygrał już od 6 kolejek. W ostatnich 4 meczach zdobył tylko 1 punkt, remisując w poniedziałek 0-0 z Chelsea. Mimo, że był to następny mecz bez zwycięstwa, właśnie na podstawie jego przebiegu typuję dziś wygraną United. Red Devils grali z wielkim zaangażowaniem, stwarzali sytuacje pod bramką Courtoisa, mocno walczyli o przełamanie, brakło tylko jeszcze skuteczności. Poza tym natrafili na silny opór Chelsea; The Blues po zmianie trenera także mocno walczą o uratowanie sezonu. Na pewno i dzisiaj nie będzie łatwo, Swansea jest tuż nad strefą spadkową, jest bez porażki od 3 kolejek i ma patent na Manchester (Łabędzie wygrali 3 ostatnie spotkania z ManU). Po zwolnieniu Garego Monka drużyna prezentuje się wyraźnie lepiej. Ale moim zdaniem dzisiaj nastąpi w końcu złamanie tych złych serii Manchesteru. Manchester bez Marcosa Rojo, Luke Shawa, Antonio Valencii i Jesse Lingarda. Swansea bez Francka Tabanou, a nie pewni gry są Fernandez, Routledge i Eder. Kilku zawodników odpoczywało w spotkaniu z Crystal Palace (Rangel, Sigurdsson, Ayew). Dziś powinni zagrać, więc uwaga i na to. Alan Curtis prowadzi Swansea od 4 kolejek, przegrał w tym czasie tylko w debiucie na Etihad Stadium 1-2 (wyjazd z Man City). Żeby być całkiem uczciwym, jest tu zatem kilka argumentów kontra, nie jest to raczej typ za wysoką stawkę. Niech sobie każdy rozważy podejmując decyzję, ja sam ostatecznie postawię na przełamanie Manchesteru.
Sunderland podejmuje dziś Liverpool; nie wiadomo, czy u gospodarzy zagra John O'Shea (13/0), a na pewno nie zagrają obrońca Younes Kaboul (13/0) i pomocnik Sabastian Larson (11/0). O'Shea występuje w Sunderlandzie na pozycji środkowego obrońcy, gdyby ostatecznie nie mógł zagrać, gospodarze pozostaliby bez obu podstawowych stoperów. Przedostatni w tabeli Sunderland i bez tego traci najwięcej bramek w lidze. Liverpool najprawdopodobniej bez Divicka Origiego (8/1), a na pewno poza grą pozostają Martin Skrtel (obrońca 17.1), James Milner (pomocnik 15/2), Daniel Sturridge (napastnik 5/2), Danny Ings (napastnik 5/2), wymieniając najważniejszych. Osłabienia w ekipie Kloppa wydają się znaczne, ale żaden z tych zawodników oprócz Origiego nie grał w zwycięskim meczu z Leicesterem. Origi został zmieniony przez Benteke i to właśnie ten ostatni zdobył dla Liverpoolu zwycięską bramkę z meczu z liderem (wówczas jeszcze Leicester był liderem). Sunderland przegrał już 4 mecze z rzędu, traci mnóstwo bramek, więcej niż ostatnia w tabeli Aston Villa. Sam Allardyce nie podciągnął poziomu tego zespołu, nie było efektu nowej miotły, a po prawie 3 miesiącach widać że nie ma też efektów jego pracy w nieco dłuższym czasie. Zdając sobie sprawę, jak nieregularnym zespołem jest aktualnie Liverpool, stawiam jednak na The Reds.
Leicester 2 dni temu przegrał z Liveroolem, wczoraj Arsenal pokonał Bournemouth i tym samym Lisy straciły fotel lidera. W przedostatniej kolejce Leicester poknał na wyjeździe Everton, ale w 2 połowie zaprezentował się słabo i potwierdziło się to w spotkaniu z Liverpoolem. Możliwe że ten zespół w końcu wpadł w jakiś dołek formy fizycznej, w każdym razie od tej strony wygląda teraz słabiej mimo zaangażowania, jakie wkłada drużyna w grę. Nie jest pewny występ Danny Drinkwatera. Inne absencje nie są istotne. W Premier League i w ogóle angielskich ligach trwa teraz prawdziwy maraton, zespoły, które nie posiadają mocnej ławki rezerwowych - a do takich należy Leicester - muszą to bardziej odczuwać. Pod tym względem Manchester City znajduje się na przeciwległym biegunie. Manchester w poprzedniej kolejce rozbił 4-1 Sunderland, marnując jeszcze karnego. Sergio Aguero wyleczył już kontuzję, ale w meczu z Sunderlandem nie było nawet takiej potrzeby, żeby wchodził na boisko i cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych. Mecz z Sunderlandem był dla Citizens łatwy i nie mógł kosztować ich tyle wysiłku co daremna gonitwa Lisów w spotkaniu z Liverpoolem. Myślę że Leicester nie da dziś rady zdobyć nawet punktu.
West Ham podejmuje Southampton i tu typ na Świętych wydaje mi się poza wszelką dyskusją i daję pełną stawkę. Jak wiadomo z tabelek Młoty osiągają ostatnio same remisy, zazwyczaj 0-0 a czasem 1-1. Takimi wynikami zakończyło się ostatnich 6 spotkań tego zespołu. Trudno ten zespół przełamać, ale z drugiej strony nie ma tam kto strzelać. Problemy zaczęły się od kontuzji Dimitri Payeta, najlepszy strzelec West Ham jest nadal kontuzjowany, podobnie jak Diafra Sakho a występ Lanziniego i Carrolla nie jest pewny. Zresztą ten ostatni jest kompletnie bez formy. Na tym się nie kończą problemy kadrowe West Ham, ale wskazuję tylko na napastników, bo to jest przyczyna radykalnej zmiany wynikow tego zespołu. Southampton także bez swojego najlepszego strzelca Grazziano Pelle, ale to nic nowego ani tak istotnego. Święci bez tego zawodnika rozgromili w Boxing Day Arsenal 4-0. Przełamali tym samym serię 5 spotkań bez zwycięstwa, z których 4 to były porażki. Po takim zwycięstwie o regenerację znacznie łatwiej, więc jestem przekonany, że Southampton zaprezentuje się dzisiaj lepiej niż West Ham. Nie sądzę, żeby West Ham zdołał jeszcze raz zremisować 0-0 lub 1-1, Southampton to nie Aston Villa czy Swansea. Dla mnie Świeci są zdecydowanym faworytem.
Jeszcze jeden typ z ligi belgijskiej, Waregem, zajmujące w tabeli 5 pozycję, podejmuje Oostende, pozycja 3. Według kursów gopspodarze są tu faworytami, nie przegrali meczu od 3 kolejek, urywając w tym czasie punkt liderowi Gent. Bedą jednak dzisiaj osłabieni brakiem kilku zawodników, w tym 2 strzelca Mame Thiama (19 występów/7 bramek, wypożyczoy z Juventusu), który pauzuje za czerwoną kartkę, Bryana Verbooma (16/3) i Chuksa Aneke (11/2). Oprocz tego poza składem jest kilku mniej znaczących zawodników. U gości znaki zapytania są tylko przy dwójce piłkarzy (Jali i Capon). Oostende jest w rewelacyjnej formie, w przedostatniej kolejce wywalczyło remis na terenie Anderlechtu, a w ostatniej rozbiło u siebie Standard Liege 4-1. Nie widzę więc powodu, żeby osłabieni gospodarze byli tu faworyzowani. Na koniec ciekawostka, w meczach między tymi drużynami padają wygrane gości albo remisy, przejrzałem statystyki z ostatnich 10 lat i nie widzę wygranej gospodarzy. Mam nadzieję, że dzisiaj ta statystyka zostanie podtrzymana.





