Derby Warszawy zakończą 7 kolejkę spotkań Ekstraklasy. Polonia Warszawa przystępuje do meczu z 7 pozycji mając 10 punktów. Legia mając jeden mecz rozegrany mniej, zajmuje miejsce niżej i zdobyła punkt mniej. Legia jak do tej pory jeszcze nie zremisowała ani jednego spotkania, a więc dziś jest dobra okazja na przełamanie. Polonia tak samo jak przed tygodniem (porażka 2:3 z Jagiellonią) zagra bez najważniejszego zawodnika czyli Bruno, oraz Baszczyńskiego. Patrząc na ofensywę to całkowicie zawodzą napastnicy, a w szczególności Sikorski. Jak do tej pory zdecydowaną większość bramek strzelali pomocnicy (Bruno i Jeż). Dziś Bruno nie będzie, a więc zespół będzie grał po pierwsze by nie stracić bramki, a po drugie coś ustrzelić. Dlatego dziś nie będzie chyba bardzo otwartego meczu. Legia jest zmęczona porażką z PSV w Lidze Europejskiej i też nie narzuci swojego stylu gry przez większą ilość czasu. Zapowiada się zacięte spotkanie.
Broniąca tytułu Borussia Dortmund za ok pół godziny gra z Hannoverem 96. Borussia grała ostatnio w Lidze Mistrzów i zremisowała u siebie ze słabym ostatnio Arsenalem 1:1. Hannover grał w Lidze Europy i też zremisował u siebie ze Standardem Liege 0:0. Oba zespoły słabo zaczęły sezon. Mimo wszystko Hannover zdobył punkt więcej niż Mistrz Niemiec. Gdyby Borussia była w formie i miała dostępnych wszystkich piłkarzy to nie zawahałbym się postawić właśnie na nich. W ostatnim sezonie w dwóch meczach Borussia strzeliła Hannoverowi 4 bramki. Teraz będzie ciężej. Borussia nadal ma dobrą defensywę, stracili 4 bramki, ale przegrali już z beniaminkiem Herthą Berlin czy Hoffenheim. Hannover został ostatnio rozbity przez Stuttgart 0:3. Sezon zaczęli od 2 zwycięstw, ale potem już było gorzej. Borussia zmęczona meczem z Arsenalem, ale też bez największej gwiazdy Gotze (zawieszony) a także bez Kehla i Bendera (defensywni pomocnicy). Nadal nie gra Barrios, więc ofensywa na tym cierpi. Lewandowski nie strzela w meczu więcej niż 1 bramki. Tak osłabiona Borussia, myśle że nie wygra tego spotkania. Wszystko zależy od postawy napastników Hannoveru.
Tym razem bet z innej ligi. Mianowicie 3 kolejka Primera Division. Mecz beniaminka Granady i Villarreal. Gospodarze grają bardzo słabo, zdołali przegrać już u siebie z Betisem. W ostatniej kolejce katastrofalnie zaprezentowali się z osłabioną Malagą (0:4). Nie widać światła nadziei w tej drużynie. Jest wg mnie pierwszym kandydatem do spadku. Villarreal zaczął sezon słabo. Dopiero 2 kolejki, ale już zdołali się pokazać ze złej strony. Z Barceloną przegrali 0:5 i to tak naprawde decyduje o niezbyt pozytywnym myśleniu o tej drużynie przez buków. Z Sevillą zremisowali 2:2, a jak wiemy drużyny te prezentują podobny potencjał. Ba, Villarreal grał w "10" w tym meczu od 22 minuty, więc wynik jest całkiem dobry. Niestety w meczu z Bayernem w Champions League zaprezentowali się znowu słabo i przegrali 0:2. W słabej formie jest Nilmar, który odpowiadał za kreowanie akcji i wykańczanie kiedy Rossi nie był pod grą. Jakościowo zespół gości jest dużo lepszy i moim zdaniem wygra to spotkanie, chociaż patrząc na ich formę, to nie będzie to łatwe spotkanie. Villarreal musi wreszcie zdobyć komplet punktów, bo z kim jak nie z Granadą?
Kolejne spotkanie które wybrałem z Premier League to Swansea gra z West Brom. Swansea jest naprawde najgorszą drużyną w Premier League. Nie strzelili jeszcze ani jednej bramki, a we wszystkich dotychczasowych meczach nie stwarzali sobie praktycznie żadnych okazji bramkowych. Na dodatek mają problemy w defensywie. Alan Tate, Steven Caulker, Kemy Augustien i Craig Beattie (najlepszy ich defensor) są kontuzjowani! West Brom może nie jest nadzwyczajnie dobrym zespołem, ale mają w swoich szeregach np Odemwingie który z pewnością będzie czyhał na wykorzystanie jakiejś sytuacji. Ostatnio właśnie to on zapewnił im pierwszą wygraną w sezonie nad innym beniaminkiem - Norwich. Niektóre transfery "last minute" Swansea nie zostały jeszcze sfinalizowane i piłkarze nie są uprawnieni do gry! Co prawda Swansea u siebie zdołało już zremisować 2 spotkania u siebie z Sunderlandem i Wigan, ale to tylko z winy przyjezdnych którzy też mieli problemy ze strzelaniem bramek. Być może obraz Swansea jest zaciemniony i wcale nie jest tak źle. Za to West Brom ma za sobą już mecze z Manchesterem United i Chelsea w których potrafili strzelić bramkę i przegrać 2 razy po 1:2. To pokazuje, że nie są tak słabi jak wygląda ich pozycja w tabeli. Nie widze dzisiaj większych szans dla Swansea, którzy mimo gry u siebie będą się tylko bronić.
Już za niecałą godzinę rozpocznie się pierwsze spotkanie 5 kolejki rozgrywek Premier League. A w nim zmierzą się zespoły będące w dużych dołkach. Mianowicie Blackburn Rovers i Arsenal. Gospodarze przez ostatnie lata bardzo się osłabiali. Odeszło kilku kluczowych zawodników formacji ofensywnej, a w defensywie bazują na młodszych "odpowiednikach" wspartymi Sambą i Salgado. Poza Dunnem w linii pomocy Blackburn po prostu nie ma kim straszyć. Wzmocnili się co prawda Goodwilliem z Dundee, ale nie wiem czy to poziom Premier League... może The Championship. Kadrowo Blackburn wygląda na zespół do spadku. Wyniki też nie są lepsze. 3 przegrane i 1 remis to całkowity dorobek tej druzyny. Trzeba jednak dodać, że Blackburn nie traci wiele bramek. Defensywa spisuje się w miare dobrze, chociaż z Aston Villą stracili 3 bramki, ale to był wyjątek. Ostatnio przynajmniej i z Fulham i z Evertonem stracili po bramce. Arsenal jak wiemy bardzo zawodzi. Gra drużyny z Londynu jest szarpana, mało utrzymują się przy piłce. Jakościowo zespół może mierzyć wysoko, ale coś jeszcze nie trybi. Mając takich zawodników jak Van Persie, Gervinho, Arteta, Walcott czy będący w dobrej formie Song, Arsenal po prostu musi liczyć na razie na indywidualności. Dodatkowo będą zmęczeni meczem w Lidze Mistrzów w którym musieli się bardzo napracować by wywieźć remis. Arsenal stracił już 10 bramek a strzelił tylko 3. To pokazuje w jak słabej dyspozycji są piłkarze Arsena Wengera. Arsenal będzie blisko wygranej ponieważ przeciwnik jest idealny na przełamanie. Zobaczymy już od 13:45.
Interesujące spotkanie w Serie B. Padova podobnie jak opisywane przeze mnie Reims jest rewelacją rozgrywek i lideruje w tabeli 2 ligi włoskiej po 4 kolejkach. Oczywiście w Serie B bardzo często padają remisy i powinienem typować tutaj podział punktów, to jednak skusze sie na postawienie na gości. Hellas Verona to beniaminek. Awansował w tym sezonie do Serie B. Jak wiemy beniaminkowie to niespodziewane drużyny. Czasem notują tak dobre starty, że w swoim pierwszym sezonie są bardzo wysoko w tabeli, ale czasem jest tak - co bardziej prawdopodobne, że biją sie o utrzymanie. Niewiele moge powiedzieć o tej drużynie ponieważ nie śledze poczynań drużyn z niższych lig. Dlatego też postaram się wytłumaczyć co skłania mnie na postawienie na Padove. W ostatnim sezonie Padova zajęła 5 miejsce w końcowej tabeli ale odpadła w barażach o Serie A. Miała imponujący bilans strzelonych bramek (63), a więc podobny do wypromowanych Atalanty i Sieny. Inne zespoły zdobyły ok. 20 bramek mniej. Niestety Padova nie imponowała na wyjazdach i chyba stąd tak wysoki kurs na zwycięstwo gości. Tylko 3 zwycięstwa. Kluczem do dobrego wyniku w Serie B jest posiadanie atutu własnego boiska. Kilka lat temu oba zespoły grały w tej samej lidze i Padova wygrała 3 z 4 spotkań bezpośrednich. Z zespołu po poprzednim sezonie odszedł tylko kluczowy Jose Angel Crespo (obrońca), ale za to Padova wzmocniła się w ataku. Przyszedł Lazarević i Jelenić z Genoi, oraz Raupolo z Atalanty. Wygląda na to, że Padova jest mocniejsza niż w poprzednim sezonie. To samo pokazuje tabela. 1 miejsce, 8 strzelonych bramek w 4 spotkaniach to dobre rezultaty jak na Serie B. Pokonali już Bari, Reggine i rozgromili Citadelle. Zremisowali także na wyjeździe z Sampdorią, która ma najmocniejszy skład w lidze (2:2). Do boju Padova : )
Szósta kolejka Bundesligi i jedyny piątkowy mecz tej serii spotkań. Zdecydowałem się zagrać tutaj na gości. Na pewno w głowach gospodarzy siedzi jeszcze ostatnia porażka z Bayernem Monachium w ostatniej kolejce 0:7. I tak jak wielu podkreśla, to postawa defensywy w tym sezonie jest czynnikiem przez ktory Freiburg traci punkty. Jak do tej pory różnice w dolnej strefie tabeli nie są duże i między Freiburgiem a Stuttgartem jest tylko "przepaść" 3 punktowa. Gorzej właśnie jeśli chodzi o bilanse bramkowe. Freiburg stracił w 5 meczach 16 bramek! To daje średnią ponad 3 straconych bramek na mecz. Oczywiście, gdyby nie stracili aż siedniu z Bayernem, to ta średnia oscylowałaby wokół 2 bramek na mecz. Co nie zmienia faktu, że Stuttgart prezentuje się w tym aspekcie lepiej i jeśli chodzi o postawę defensywy, to jest na 2 miejscu zaraz za tym Bayernem (stracone tylko 3 bramki). Niestety można się przyczepić tutaj do postawy ofensywy Stuttgartu, którzy na wyjazdach nie imponują skutecznością. Za to u siebie potrafili już wygrać dwa razy po 3:0 z Schalke i Hannoverem. Ekipami na pewno silniejszymi niż Freiburg. W zespole Freiburga od dłuższego czasu imponuje Papis Cisse, który znowu jest w czołówce strzelców ligi (4 bramki) i tak naprawde tylko na jego popisy strzeleckie może liczyć ekipa gospodarzy. Jeśli Stuttgart wyeliminuje jego, to myśle że Stuttgart wywiezie cenne 3 punkty i troszkę zbliży sie do czołówki.
Spotkanie w ramach 7 kolejki francuskiej Ligue 2. Goście niespodziewanie dobrze weszli w sezon i nadal liderują w tabeli z przewagą 3 punktów nad Clermont. Jeśli patrząc na statystyki samej drużyny z tego sezonu, to trzeba powiedzieć że Reims imponuje u siebie ale także na wyjazdach. Co ciekawe wygrali 5 z 6 rozegranych meczów i tylko raz zaliczyli małą wpadkę w meczu wyjazdowym remisując bezbramkowo z Angers, które to razem z Reims są najbardziej bramkostrzelnymi ekipami jak do tej pory. Reims potrafiło pokonać wszystkich spadkowiczów z Ligue 1 już czyli Lens, Arles i Monaco. Teraz jak widać przyszedł czas na łatwiejsze spotkania i zobaczymy czy piłkarze Reims nie podejdą do tego meczu zbyt rozluźnieni. Ze statystyk meczów Laval wynika, że dziś może być bardzo blisko wyniku remisowego. Laval przegrało tylko 1 spotkanie jak do tej pory i to w pierwszej kolejce z Clermont 1:2 u siebie, ale potem już nastały lepsze czasy - lepsze, nie znaczy że wyśmienite, bowiem Laval zremisowało 4 spotkania i wygrało z Istres. Co ciekawe tabela "home" wykazuje, że Laval jest najgorszą ekipą jeśli chodzi o mecze domowe. 2 punkty, stosunek bramek 3:4 i ostatnie miejsce w tabeli gospodarzy. Reims widnieje w obu tabelach na 1 miejscu. Niekwestionowana niespodzianka sezonu. Historia spotkań bezpośrednich jest krótka, ale w niej widać też dużą przewagę Reims którzy na 8 granych meczów 5 wygrali, 2 zremisowali i tylko raz przegrali - i to uwaga, w pierwszym meczu obu drużyn w Ligue 2 w 2002r. Jak dla mnie wynik remisowy jest tutaj bardzo prawdopodobny, mimo tak słabej postawy Laval u siebie.
7 kolejka angielskiej League One. A w jedynym piątkowym spotkaniu zmierzą się spadkowicz z The Championship Preston North End oraz Yeovil Town. Preston slabo zaczelo sezon poniewaz od porażki u siebie z Colchester 2:4. Potem już było dużo lepiej. Ograli Crewe w Carling Cup, zremisowali na wyjeździe z innym spadkowiczem Scunthorpe 1:1 i od tego momentu zaczęły sie zwycięstwa bez straty bramki. Dzięki temu Preston zdobyło 10 punktów mając 1 mecz zaległy (mecz z Wycombe przełożony na koniec września). De facto wiec dla Preston bedzie to spotkanie nr6 i strata do czołówki to 6 punktów (realnie 3 po tym zwycięstwie). Preston ma apetyt by wrócić do The Championship ale walka z Milton Keynes, Sheffield United i Charlton będzie trudna. Myśle, że na baraże ich stać. Teraz o Yeovil, które ma jeden z najsłabszych składów w lidze. W ostatnim sezonie zajęli jedno z nizszych miejsc w lidze (14). W tym widać będzie podobnie. Juz początkowe wyniki nie napawają optymizmem. Jak na razie udało im się tylko raz wygrać 3:1 z Oldham. 2 mecze udało im się zremisować, a reszte przegrali. Zatem razem mają 5 punktów. Na początku ligi nie jest to duża różnica, aczkolwiek zajmują już 17 miejsce. Historii spotkań bezpośrednich nie ma. Yeovil zawsze grało w niższych ligach niż Preston. Myśle, że mógłbym się pokusić o zwycięstwo z handi, ale nie zaryzykuje. Co do tego typu, jestem bardzo pewny.
5 kolejka rozgrywek Bundesligi. Gospodarze to ligowi debiutanci jeśli chodzi o ogół sezonów. Oczywiście w tym sezonie zagrali już 4 spotkanie, ale ale jest ich to pierwszy sezon w Bundeslidze. Na pewno będzie dla nich to ciężki sezon i może tak się zdarzyć, że do ostatnich kolejek będą walczyć o utrzymanie. Jak na razie zdobyli 2 punkty w 4 spotkaniach. A trzeba nadmienić, że grali w większości z ligowymi średniakami bądź także drużynami walczącymi o utrzymanie (Freiburg, Kaiserslautern - remisy). Do tego przegrali z Nurnberg i Hoffeinheim. Na dodatek jak na razie polegają tylko na jednym swoim napastniku Saschy Molders, który strzelił wszystkie 3 bramki dla Augsburga w tym sezonie. Leverkusen to drużyna, która będzie walczyć o czołowe lokaty. W zeszłym sezonie nieznacznie ustąpili Borrusii Dortmund. W tym sezonie ugrali 7 punktów mając trudnych przeciwników. Niestety wszystkie ich mecze kończyły się underami, z czego w 3 z 4 przypadków nie stracili nawet bramki. Defensywa jest szczelna, mimo że nie gra Kadlec. Gorzej, z ofensywą która strzeliła tylko 2 bramki. Po prostu myśle, że przeskok z 2 Bundesligi do 1 będzie za trudny dla Augsburga i mimo problemów Leverkusen w ataku, to oni skromnie wygrają to spotkanie.









