To mecz o pierwsze miejsce w grupie E. Fiorentina zapewniła sobie awans już po 3 kolejkach Ligi Europy. Z kolei podopieczni Juande Ramosa tracą punkt do "Violi" i pomimo tego, że mają strzelonych tyle samo bramek co lider, mają o jedną więcej straconą. Fiorentina na Artemio Franchi nie stracili ani jednej bramki ale goście nie stracili na wyjazdach ani jednej bramki. Gospodarze w momencie zapewnienia sobie awansu zaczęli wystawiać rezerwowych i prawdopodobnie również dzisiaj zobaczymy zawodników, którzy dostają mniej szans w Serie A. Fiorentina zajmuje 5 miejsce w tabeli włoskiej lidze a Dnipro ostatnio trochę spuściło z tonu nie wygrywając ostatnich spotkań, jednak zajmują 4 miejsce w ukraińskiej Premier League. Pierwsze spotkanie zakończyło się wynikiem 2:1 dla Fiorentiny. Juande Ramos zapowiedział, że wystawi najsilniejszy możliwy skład z Konoplanką czy Rotanem, którzy mają najwięcej goli w ukraińskiej ekipie w rozgrywkach LE. Vincenzo Montella powołał skład ze swoimi tuzami tj. Borja Valero, Cuadrado czy Aquilanim. Myślę, że Dnipro wygra to spotkanie, ponieważ Montella jest świadomy tego, że Serie A jest ważniejsze, oraz niewielka strata do Interu oraz 4 punktowa do Napoli musi być nadrobiona i nie może w takim spotkaniu wystawiać najsilniejszego składu
Mecz pomiędzy rumuńskim Pandurii a portugalską Pacos de Ferreira nie wpłynie w znacznym stopniu na kształt grupy E Ligi Europejskiej. Portugalczycy po poprzednim sezonie w którym zajęli miejsce premiowane awansem do el. Ligi Mistrzów zmienili się o 180 stopni. Odeszło paru piłkarzy, jest nowy trener który nie potrafi poukładać Pacos. Gospodarze również zawodzą aczkolwiek nikt po nich się nie spodziewał zbyt wiele. Rumuni zajmują 4 miejsce w tabeli rumuńskiej Liga I. Zarówno w lidze jak i w europejskich pucharach tracą wiele bramek. W lidze w 17 meczach stracili 19 bramek a w Lidze Europy "zdążyli" już stracić 11 goli z czego aż 8 na wyjazdach. W drużynie Cristiana Pustai najlepszym strzelcami są De Oliveira, Matulevicius oraz Alex, jednak tylko ten pierwszy strzelał bramki dla Rumunów w LE. Z kolei piłkarze Costihhy na wyjazdach przegrywają mecz za meczem. Porażki 2:0 z Dniprem i 3:0 z Fiorentiną nie mogą cieszyć kibiców Pacos. Bilans bramkowy również jest fatalny ( 0:5 ). Gospodarze już ponad miesiąc są niepokonani na własnym obiekcie a Pacos na wyjeździe nie wygrało od 28 września. Biorąc pod uwagę obecną dyspozycję Rumunów oraz słabą postawę gości zarówno w LE jak i Liga Zon Sagres stawiam na gospodarzy
Mecz o najwyższym możliwym wymiarze dla Portugalczyków. Stawką tego meczu jest awans do dalszej fazy rywalizacji w Lidze Mistrzów. Na dzień dzisiejszy pewne jest to, że dalej gra Paris Saint Germain. Nie wiemy natomiast kto wyjdzie z grupy oprócz Francuzów. Po 5 seriach gier Olympiakos jest miejscu dającym awans z grupy a Benfica choć ma tyle samo punktów jest gorsza w bramkach i w meczach bezpośrednich. Drużyna Laurenta Blanca w ostatnich tygodniach prezentuje się znakomicie. Wysokie zwycięstwa w lidze i przede wszystkim styl - to musi się podobać kibicom w Paryżu. Benfica trochę spuściła z tonu ale można to zrzucić na karb kontuzji, które dopadły piłkarzy z Estadio da Luz. Salvio i Cardozo - to przede wszystkim ich brakuje w ostatnich spotkaniach. Pierwszy to niezły skrzydłowy, z dobrą szybkością i dryblingiem, a ten drugi to świetny "killer" i lis pola karnego. Portugalczycy u siebie strzelają mało bramek i żaden z ich dotychczasowych meczów nie skończył się wynikiem w którym padłoby więcej niż 2 gole. Paryżanie na wyjazdach prezentują się świetnie bo wysokie zwycięstwa z Olympiakosem i Anderlechtem z pewnością podbudowały zespół. Francuski trener daje odpocząć dzisiaj Ibrahimoviciowi, Thiago Silvie, Alexowi a Veratti i Van der Viel pauzują za kartki. Stawiam na under 2,5 ponieważ liczę, że PSG bez swoich tuzów w składzie nie będzie tak znakomitą maszyną do strzelania bramek a bez Ibrahimovia to będzie trudniejsze. Zresztą pewny awans też rozluźni Francuzów a Benfica nie ma aż tak dobrych piłkarzy, którzy mogliby dać festiwal strzelecki.
Z pewnością nikt się nie spodziewał, że Arsenal po paru latach bessy, znowu jest na topie i ma takich piłkarzy, którzy z pewnością mogą dać upragnione sukcesy kibicom Kanonierów, na które już czekają wiele lat. Wiele się zmieniło po przyjściu Mesuta Ozila. Na The Emirates Arsenal przegrał tylko pierwsze spotkanie, z Aston Villą. Kolejne 6 zakończyło się wygraną podopiecznych Arsene Wengera. Gospodarze wygrywali ostatnie 3 spotkania u siebie w stosunku 2:0 a w sumie w ostatnich 5 spotkaniach stracili tylko 2 bramki ( ze Stoke i Norwich ). Najlepszym strzelcem "The Gunners" jest Aaron Ramsey z 8 bramkami. Ten chłopak był przez wielu skreślany, jednak w tym sezonie odpalił i jego wkład w wyniki Arsenalu jest bardzo znaczący. Everton, pomimo tego, że wieloletni menadżer "The Toffies" David Moyes, odszedł do United wcale nie pogorszył się. Roberto Martinez, wniósł swój pomysł na grę, wypożyczył z Chelsea Romelu Lukaku, dał więcej szans Rossowi Barkleyowi i efektem tego jest 5 miejsce w tabeli Premier League z 27 punktami po 14 spotkaniach. Warto powiedzieć, że w ostatnich 5 spotkaniach Everton nie zaznał smaku porażki a w ostatnich 2 wygrał w Manchesterze z United i rozgromił u siebie Stoke 4:0. Biorąc pod uwagę tabelę meczów wyjazdowych to podopieczni Martineza są na 3 miejscu przegrywając tylko raz w 7 spotkaniach. Zarówno Arsenal, jak i Everton grają bardzo dobrze w defensywie o czym świadczy 10 straconych bramek Arsenalu i 13 Evertonu. W ostatnich 15 latach goście na Emirates, a wcześniej na Highbury nie wygrali ani razu! Arsenal gra w najmocniejszym zestawieniu, w Evertonie brakuje przede wszystkim Leightona Bainesa. Biorąc pod uwagę świetną grę Arsenalu w tym sezonie i brak wyjazdowych zwycięstw Evertonu na Emirates stawiam na gospodarzy
W niedzielne popołudnie zmierzą się ekipy z Bielska - Białej oraz Bydgoszczy. Drużyna Leszka Ojrzyńskiego zaliczyła w ostatnich tygodniach progres formy. 6 punktów w 4 spotkaniach jest drobnym kroczkiem do przodu i daje nadzieję na "lepsze jutro" w Bielsku. Zresztą sama gra wygląda trochę lepiej. Mecz z Legią z pewnością podbudował piłkarzy spod Klimczoka i pokazał, że wcale nie muszą się pożegnać z T-Mobile Ekstraklasą w tym sezonie. Ostatnie spotkanie w Lubinie przegrane z Zagłębiem również nie było najgorsze w wykonaniu bielszczan. Gdyby mieli trochę lepiej nastawione celowniki, mogliby wywieźć z Dolnego Śląska choćby 1 oczko. Na dzień dzisiejszy Podbeskidzie jest przedostatnie w tabeli z 16 punktami po 19 seriach gier a bydgoszczanie zajmują 7 lokatę. Na własnym obiekcie bielszczanie prezentują się całkiem nieźle, zdobywając 13 punktów w 10 meczach, jednak w ostatnich 5 spotkaniach nie zaznali smaku porażki. Remisy z Lechem, Wisłą, wygrana z Wisłą pokazuje, że na swoim nowo budowanym obiekcie nie są "chłopcem do bicia". Bilans bramkowy również mówi za siebie: 6:5 - mało strzelają ale i mało tracą. Ekipa Ryszarda Tarasiewicza na wyjazdach gra o wiele gorzej niż na własnym stadionie. Tylko 7 punktów w 9 meczach - to nie jest wynik z jakiego mogliby być dumni trenerzy, piłkarze i kibice. W ostatnich 3 meczach w których Zawisza grał na wyjeździe nie padało więcej niż bramki. W poprzednich 5 spotkaniach rozegranych pomiędzy obydwiema drużynami "Zetka" wygrała tylko raz i było to aż 7 lat temu. W związku z małą liczbą strzelanych bramek w Bielsku i gorszą postawą Zawiszy na wyjeździe stawiam na under 2,5.
W dzisiejsze popołudnie na The Hawthorns zmierzą się ekipy West Bromwich Albion i Norwich City. Gospodarze, prowadzeni przez Steve Clarke'a zajmują 13 miejsce w tabeli Premier League z 15 punktami na koncie po 14 seriach gier. Goście plasują się o 3 lokaty niżej, tracąc 1 oczko do gospodarzy dzisiejszego spotkania. West Brom na własnym obiekcie z 7 dotychczas rozegranych spotkań wygrał 2, tyle samo razy zremisował a 3 razy schodził z boiska jako drużyna pokonana. Trener Norwich, Chris Hughton z pewnością nie jest zadowolony z postawy swoich zawodników na wyjazdach. 7 spotkań wyjazdowych, 1 zwycięstwo i 6 porażek to nie jest wyczyn, który przynosi chlubę Norwich. Bilans bramkowy spotkań wyjazdowych jest zatrważający. Tylko 4 gole strzelone i aż 21 bramek straconych! Goście przyjmują bramki masowo. 7 od Manchesteru City, 4 od Arsenalu i 5 od Liverpoolu. Ostatnie spotkanie na The Hawthorns skończyło się wygraną gospodarzy 2:1. Dzisiaj kibice West Bromu z pewnością nie zobaczą Bena Fostera, który i tak nie jest zawodnikiem podstawowym, oraz Jonasa Olssona. Goście już od dłuższego czasu grają bez van Wolfswinkela, Tetteya, Pilkingtona, Bennetta, Bunna i Snodgrassa i niestety większość z tych piłkarzy to gracze podstawowi. Biorąc pod uwagę stawkę tego spotkania i absencje "Kanarków" stawiam na zwycięstwo gospodarzy.
Ekipa Harrego Reknappa jest w tym sezonie głównym faworytem do awansu do Premier League. Malezyjski biznesmen Tony Fernandes już w poprzednim sezonie miał ambitne plany, ściągał całkiem dobrych zawodników ( Remy, Bosingwa, Julio Cesar ), jednak i oni nie uratowali na Loftus Road swojej pozycji w najwyższej klasie rozgrywkowej. Gospodarze dzisiejszego spotkania obecnie są na 2 miejscu w tabeli mając tyle samo punktów co Leicester ( 38 ). QPR na własnym obiekcie jest w wspaniałej dyspozycji. 9 spotkań, 8 zwycięstw i jeden remis to dorobek, który musi cieszyć byłego trenera Tottenhamu i Southampton. Jedynym problemem jest skuteczność, która na pewno nie zachwyca kibiców klubu z Londynu. 22 bramki w 18 spotkaniach jak na taką drużynę to zdecydowanie za mało. W kadrze Queens Park jest wielu zawodników z przeszłością w Premier League, którzy z pewnością i dziś poradziliby sobie klasę wyżej. Benoit Assou-Ekotto, Richard Dunne, Joey Barton, Junior Hoilett, Jermain Jenas czy Niko Kranjcar to nie są anonimowi piłkarze. Na dzień dzisiejszy najlepszym strzelcem gospodarzy dzisiejszego spotkania jest Charlie Austin z 9 bramkami na koncie. Goście nie mają w swoich szeregach zawodników o jakiejś wielkiej renomie choćby w Anglii jednak mają w kadrze Rhodes'a, który ma aż 12 bramek na swoim koncie. Blackburn na wyjazdach prezentuje się słabo. 6 punktów w 9 spotkaniach, bilans bramkowy 10:17 oraz seria 4 meczów bez zwycięstwa na wyjeździe musi dać do myślenia kibicom Blackburn, że w obecnym sezonie nie mogą liczyć na nic więcej niż środek tabeli. Nie biorę pod uwagę historii, ponieważ QPR ma trochę inny skład niż w poprzednim sezonie a Blackburn nie oglądamy już w Premier League od 2 sezonów, jednak podopieczni Redknappa nie wygrali na własnym obiekcie z drużyną Rhodes'a ponad 13 lat! Dzisiaj liczę na 1 zwycięstwo nad Blackburn od wielu lat
W dzisiejszy wieczór zmierzą się ekipy Zenita St. Petersburg i Urału Jekaterynburg. Gospodarze dzisiejszego spotkania są na 2 miejscu w tabeli z 37 punktami po 18 seriach gier. Z kolei goście zajmują 3 miejsce ale od dołu tabeli rosyjskiej Premier Ligi. Po bilansie bramkowym Zenita ( 38:19 ) możemy zauważyć, że drużyna ze stadionu Pietrowski lubi atakować, zresztą mając takich zawodników jak Hulk, Witsel, Kerhzakov, Danny nie można myśleć tylko o obronie. Trener Spalletti miał ostatnio problemy z defensorami ponieważ nie grali Lombaerts oraz Ansaldi. Dzisiaj już są zdrowi i są do dyspozycji włoskiego trenera. Kibice w dzisiejszym spotkaniu z pewnością nie zobaczą Danny'ego, który dopiero wraca do treningów. W Petersburgu jest gorąca atmosfera, ponieważ wyniki drużyny Zenita nie zachwycają. 4 mecze bez zwycięstwa, wyraźna przegrana w Moskwie ze Spartakiem, remis z Amkarem i kompromitująca porażka u siebie z FK Rostov- to nie są wyniki na miarę ambicji Zenita. Goście nie wygrali od 3 spotkań a co gorsza, nie potrafią zdobyć więcej niż 1 bramki od sierpnia! 35 bramek straconych to najgorsza defensywa rosyjskiej ligi ( tyle samo ma Volga ). Siła ofensywna Urału opiera się na Gognijevie, który ma na swoim koncie 7 goli, czyli prawie połowę bramek zdobytych ekipę z Jekaterynburga w obecnym sezonie. Ostatnie 2 spotkania rozgrywane w azjatyckiej części Rosji, konczyły się zwycięstwami gości z Petersburga 2:1. Biorąc pod uwagę, że Zenit nie może pozwolić sobie na kolejne wpadki stawiam na over 2,5.
Nantes, czyli klub którego właścicielem jest Waldemar Kita jest rewelacją rozgrywek Ligue 1 w obecnym sezonie. Ekipa trenera Michaela Der Zakariana wprawdzie przegrała ostatnie 2 spotkania ( z Monaco i z Guingamp ) jednak 6 miejsce w tabeli z 23 punktami na koncie po 15 seriach gier z pewnością zadowala kibiców beniaminka. Goście zaczęli ostatnimi czasy prezentować się trochę lepiej, prawdopodobnie to efekt przyjścia nowego trenera Ariela Jacobsa. Jednak w niedzielę w Derby Północy ulegli na własnym stadionie z Lille 1:0. Gospodarze dzisiejszego spotkania prezentują się na Stade de la Beaujoire bardzo przeciętnie, wygrywając 4 z 7 spotkań i 3 przegrywając, przy czym trzeba zauważyć że Kanarki straciły tylko 4 gole! Goście na wyjazdach zdobyli tylko 5 punktów, jednak te punkty zostały zdobyte w ostatnich 3 spotkaniach. Valenciennes traci sporo bramek poza swoim stadionem bo w 7 spotkaniach stracili ich aż 13. Najlepszym strzelcem Nantes jest Filip Djordjević z 8 trafieniami na koncie a w ekipie gości Gregory Pujol z 3 trafieniami. Biorąc pod uwagę formę obydwóch zespołów i brak większych kontuzji i przede wszystkim klasę Nantes, w którym grają tacy piłkarze jak Audel, Gakpe, Nicolita stawiam na gospodarzy.
We wtorkowy wieczór zmierzą się ze sobą ekipy, które są na zupełnie innych biegunach. Górnik wprawdzie już bez Adama Nawałki, nadal ma ambicje aby grać w europejskich pucharach a z kolei łodzianie są na ostatnim miejscu w tabeli i ich sytuacja kadrowa i finansowa nie wygląda najlepiej. Górnik na dzień dzisiejszy jest plasuje się na ostatnim stopniu podium z 34 punktami po 18 kolejkach. Na Roosevelta z 8 spotkań wygrali 6 razy, raz zremisowali i raz schodzili z boiska pokonani. Bilans bramkowy zabrzan to 32:23. Liczba bramek jest spowodowana kontuzjami w linii obrony. W tym sezonie było aż 13 innych par środkowych obrońców! Ekipa Rafała Pawlaka jest najgorszą drużyną na wyjazdach, przegrywając wszystkie spotkania, tracąc aż 22 bramki. Eduards Visnakovs to za mało żeby łodzianie mogli marzyć o utrzymaniu. Problemy kadrowe Górnika są powszechnie znane i aż brakuje czasu, żeby je wymieniać. Natomiast Widzew przyjedzie do Zabrza przede wszystkim bez Okachiego, który jako jeden z nielicznych zachowuje swoją pozycję w zespole, Hajrapetjana, Lafrence'a, Kowalskiego i Płotki. W Zabrzu Widzew po raz ostatni wygrał jeszcze w 1 lidze w sezonie 09/10. Ostatnie spotkanie zakończyło się wynikiem 3:1 dla Górnika Zabrze i wydaje mi się, że we wtorek będzie podobnie.






