Patrząc na to, jak obydwie drużyny prezentują się na europejskich arenach, to wyraźnie trzeba powiedzieć, że to Belgowie są faworytem tego spotkania. Belgowie są w czołówce rankingu FIFA i mają w składzie wielu graczy, którzy grają w topowych europejskich klubach jak Kompany, De Bruyne, Hazard, Lukaku czy Mertens. Piłkarze Marca Wilmotsa wygrali swoją grupę eliminacyjną z przewagą 2 pkt nad Walią. W 10 spotkaniach przegrali tylko raz. Strzelili swoim rywalom aż 24 bramki, a stracili tylko 5. Trzeba powiedzieć, że poza Walią była w tej grupie Bośnia i Hercegowina, która również potrafi strzelać bramki, także 5 goli straconych musi robić wrażenie. Pierwsze spotkanie rozegrane przez Belgów, było dla nich rozczarowującym doświadczeniem, bo przegrali z Włochami 2:0 i co gorsza, byli w tym spotkaniu gorszą drużyną, chociaż mieli swoje sytuacje. Jeżeli chodzi o Irlandię, to na Euro zakwalifkowali się dzięki wygranym barażom z Bośnią i Hercegowiną. W grupie zajęli 3 miejsce za Polakami i Niemcami. W pierwszym spotkaniu zaprezentowali się z niezłej strony remisując ze Szwedami 1:1, chociaż to wyspiarze byli o wiele lepszą drużyną i zremisowali pechowo po samobójczym golu. Szwecja we wczorajszym spotkaniu z Włochami nie pokazała zbyt wiele i wydaje mi się, że piłkarze Martina O'Neilla nie dadzą rady ze zmotywowanymi Belgami.
Po pierwszej kolejce Euro 2016 i po zobaczeniu meczu Czechów i Chorwatów, uważam, że to drużyna z Bałkanów jest faworytem tego spotkania. W meczu z Turcją wyraźnie dominowali i chociaż wynik nie jest zbyt okazały, bo tylko 1:0, to jednak to dobre rozstrzygnięcie. Przede wszystkim mają dobry skład, bo prawie cała kadra gra w czołowych ligach europejskich, w nieprzeciętnych klubach. Chorwaci w eliminacjach do Euro mieli drobne problemy, lecz wraz ze zwolnieniem Niko Kovaca zespół odzyskał świeżość i radość z gry, ale gdyby nie porażka Norwegów w ostatnim spotkaniu z Włochami, to Chorwaci graliby w barażach i nie wiadomo, czy oglądalibyśmy ich dziś na Euro. W swojej grupie eliminacyjnej strzelili 20 bramek, a stracili tylko 5. Jeżeli chodzi o ich dzisiejszych rywali, to w pierwszym spotkaniu zostawili nawet nie najgorsze wrażenie, przegrywając 1:0 z Hiszpanią, ale remis był w ich zasięgu, a i piłkarze Pavla Vrby grali całkiem okazale. W eliminacjach wygrali swoją grupę z 22 punktami na koncie, ale co ciekawe, stracili aż 14 bramek, co nie jest normalne. Czesi mają problemy z napastnikami, bo czasy Kuki czy Barosa minęły, a następców nie widać. Moim zdaniem Chorwaci wygrają ten mecz do zera.
Włosi w pierwszym spotkaniu, w którym wygrali 2:0 z Belgią, udowodnili, że mają niezły skład, a przede wszystkim są drużyną. Piłkarze Antonio Conte kontrolowali mecz, byli zdecydowanie lepszą drużyną od Belgów. Zwycięstwo nad Szwecją może im zapewnić 1 miejsce w grupie i na pewno Italia będzie chciała ten cel osiągnąć. Patrząc na to, jak prezentowali się Włosi ostatnimi czasy, a szczególnie w eliminacjach, to nietrudno stwierdzić, że to jest naprawdę niezła drużyna. W swojej grupie eliminacyjnej do Euro nie przegrali żadnego z 10 spotkań, wygrywając w 7. Strzelili rywalom 16 bramek, a stracili 7. Przed mundialem mieli serię 4 meczów bez zwycięstwa, lecz mecze towarzyskie rządzą się swoimi prawami. Po pierwszym spotkaniu nietrudno odnieść wrażenie, że Szwedzi nie są zbyt mocną drużyną. W meczu przeciwko przeciętnej Irlandii nie zrobili nic, co mogłoby im dać chociaż 1 pkt. Jednak Irlandczyk sam wpakował piłkę do siatki. Szwecja w tym meczu oddała 0 celnych strzałów. Szwedzi na Euro pojechali dzięki wygranemu barażowi z Danią. Ciężko mi uwierzyć, że Szwedzi zagrają po raz drugi tak słabo jak z Irlandią. Drużyna jest uzależniona od geniuszu Ibrahimovicia. Stawiam na wygraną "Squadra Azurra"
Jesteśmy już po 1 kolejce meczów fazy grupowej Euro 2016 i z pewnością porównując mecze Polska - Irlandia Płn. oraz Niemcy - Ukraina nietrudno uciec od przekonania, że to Ukraińcy zagrali lepsze spotkanie, aniżeli wyspiarze. Postawili się lepszym Niemcom, mieli parę ciekawych sytuacji, podczas gdy były rywal Polaków nie pokazał zupełnie nic. Ukraińcy na Euro awansowali dopiero po barażach ze Słowenią, a w fazie eliminacyjnej zajęli dopiero 3 miejsce, lecz to co ich wyróżniało to mała liczba strzelonych bramek i straconych bramek, bo stracili tylko 4 gole w 10 meczach. Polska niedzielnym zwycięstwem przerwała serię 12 meczów bez porażki Irlandii Północnej, ale trzeba wziąć poprawkę na to, bo w fazie eliminacyjnej nie grali z wielkimi rywalami, bo mieli Greków, Wyspy Owcze, Finlandię oraz Węgrów i wydaje się, że była to najsłabsza grupa. Wyspiarze w pierwszym meczu nie pokazali niczego co mogłoby sugerować, że w meczu z Ukrainą zdobędą chociaż punkt. Nasz wschodni sąsiad ma Yarmolenkę czy Konoplyankę i wydaje się, że to oni odegrają ważną rolę w zwycięstwie Ukrainy
To na pewno starcie dla obydwóch bardzo ważne. Poza tym, że jest to pierwsze spotkanie, to koneksje historyczne spotęgują rangę tego spotkania. Austria w meczach przedmundialowych grała przeciętnie przegrywając 3 spotkaniach, w każdym z nich tracąc 2 bramki i 2 wygrali. W fazie grupowej byli jednak fenomenalni, bo wygrali aż 9 z 10 spotkań i zremisowali raz. Strzelili 22 bramki, a stracili 5. Trzeba jednak powiedzieć, że rywale nie byli tacy najsłabsi, bo mieli i Rosję i Szwecję oraz Czarnogórę, a mimo wszystko jednak im się udawało ich pokonywać. Marcel Koller świetnie poukładał młody zespół na czele z Arnautoviciem czy Alabą na czele. Kadrę stanowią głównie piłkarze spoza austriackiej Bundesligi. Jeżeli chodzi o ich dzisiejszych rywali, to sam awans na taką imprezę po wielu latach posuchy, jest czymś wyjątkowym. Węgry nie grały wielu meczów po eliminacjach: tylko z Chorwacją, Wybrzeżem Kości Słoniowej i Niemcami. O ile z Niemcami przegrali, to już z drużyną z Bałkanów i WKS zremisowali. Wiadomo jednak, że mecze towarzyskie nie są miarodajne. W samych eliminacjach szło im nieźle, bo zajęli 3 miejsce, ale rywale nie byli najmocniejsi, bo wyprzedzili Finlandię, słabą Grecję i Wyspy Owcze. Węgrzy w 10 meczach strzelili tylko 10 bramek. Awans osiągnęli po barażach z Norwegią, po dwóch zwycięstwach ( 2:1 i 1:0 ). Moim zdaniem to Austria jest o wiele mocniejszą drużyną, która nie będzie się napawała samym awansem, a realną perspektywą wyjścia z grupy i wygra to spotkanie
Na Euro 2016 nie oglądaliśmy dotychczas meczów obfitych w bramki. Wydaje się, że drużyny skupiają się na tym, żeby nie tracić bramek i wygrywać skromnie. Przede wszystkim Belgia i Włochy to dosyć wyrównane drużyny, które mają w swoim składzie wielu świetnych piłkarzy, choć moim zdaniem "Czerwone Diabły" są odrobinę lepszą drużyną, mają lepszą generację młodych piłkarzy z Lukaku, De Bruyne czy Courtois na czele. Belgowie wygrali swoją grupę eliminacyjną z 23 punktami na koncie, zgromadzonymi w 10 spotkaniach. Przegrali tylko jedno spotkanie. Warto powiedzieć, że piłkarze Marca Wilmotsa nie przegrali u siebie już prawie 3 lata i ich główną siłą są mecze domowe. Jeżeli chodzi o Włochów, to nie przegrali żadnego z eliminacyjnych spotkań. To co ich wyróżniało, to tylko 16 strzelonych bramek. Bardzo często strzelali nie więcej niż 1 bramkę/mecz. Wprawdzie w ostatnich spotkaniach pomiędzy Włochami a Belgami padało wiele bramek, ale dziś sytuacja jest inna, piłkarze Conte nie są bramkostrzelni i liczę na nudne widowisko i under 2,5 bramki
To pierwsze spotkanie obydwóch drużyn na Euro i z pewnością głównym celem będzie uniknięcie porażki. Faworytem bukmacherów są Polacy, którzy na pewno dysponują lepszym składem. Sam Lewandowski jest wyceniany na o wiele więcej niż cała jedenastka Irlandii Płn. "Biało-czerwoni" w eliminacjach mieli za rywali: Gibraltar, Szkocję, Irlandię i Niemców i zajęli w niej 2 miejsce. Przede wszystkim potrafili wygrać 2:0 z Niemcami, wygrali z Irlandią u siebie i zremisowali na wyjeździe, zremisowali 2 razy ze Szkocją i pewnie pokonali 2x Gibraltar. To co charakteryzuje Polaków to ofensywna gra, bo byli najbardziej bramkostrzelną drużyną ze wszystkich reprezentacji w eliminacjach do Euro. Z kolei Irlandczycy nie przegrali już od 12 spotkań, ale za rywali nie mieli wielkich rywali, bo i Grecy jeszcze pod wodzą Ranieriego przegrali eliminacje, Finlandia, Węgry czy Wyspy Owcze to nie są nie wiadomo jakie potęgi. Nie jest to druzyna, która ma wielką siłę ofensywną, bo w 10 spotkaniach strzelili tylko 16 bramek. Zresztą nie przegrali już od 12 spotkań. Wydaje się, że to Polska jest mocniejszą ekipą. Jeżeli dla Irlandczyków główną nadzieją jest Kyle Lafferty, który nie jest wybitnym piłkarzem, to wydaje się, że pomimo hipotetycznego braku Grosickiego możemy być spokojni o wynik
Liga duńska jest już na ostatniej prostej, a gospodarze walczą o wicemistrzostwo kraju. Na chwilę obecną mają 4 punkty straty do drugiego Midjtylland. Przede wszystkim ostatnia forma Brondby mówi, że mają ambicje na osiągnięcie dobrego wyniku, bo wygrali 3 mecze z rzędu, w tym ostatni na wyjeździe z Esbjergiem 3:2, który przegrywali 2:0, ale w ostatnich 30 minutach strzelili 3 bramki. Taki mecz na pewno dodaje pewności siebie i kształtuje charakter drużyny, która obecnie zgromadziła 51 punktów, na które złożyło się 15 wygranych, 6 remisów i 9 porażek. Strzelili niezbyt wiele bramek, bo 40, a stracili 34. W meczach na własnym stadionie wygrali 8-krotnie, 4 zremisowali i przegrali 3-krotnie. Strzelili tylko 13 bramek, a stracili 10, ale w tym roku nie przegrali u siebie. Ich rywal w zasadzie nie gra już o nic zajmując 8 miejsce z 34 punktami. Wygrali 9 meczów, 7 zremisowali i przegrali 14 razy. Strzelili 32 bramki, a stracili 41. Obecnie mają serię 3 porażek z rzędu. W meczach wyjazdowych wygrali 5 razy, 2 zremisowali i 8 przegrali. Strzelili 19 bramek, a stracili 22. Brondby w razie porażki na pewno więcej straci, a że jest to końcówka sezonu, to nie pozwolą sobie na utratę punktów
To co różni gospodarzy od gości, to przede wszystkim to, że goście nie mają większych szans na awans do europejskich pucharów, a gospodarze w ramach porażki mogą się pożegnać z europejskimi pucharami w następnym sezonie. Gospodarze zajmują 4 miejsce z dorobkiem 49 punktów, o 1 mniej niż trzecie Luzern i o 1 więcej niż piąty Sion i o 9 więcej niz ich rywal w tym spotkaniu. "Koniki polne" wygrały 14 spotkań, 7 zremisowały i przegrały 13 razy. Udało im się strzelić 64 bramki, ale stracili trochę za dużo bramek, bo aż 56. Problemem gospodarzy jest to, że przegrali ostatnie 2 spotkania co przysporzyło im wiele problemów. W 17 meczach u siebie wygrali 9 razy, 2 razy zremisowali i przegrali 6-krotnie. Ich rywal zajmuje 6 miejsce z 40 punktami na koncie. Mają serię 4 meczów bez porażki i 3 remisów z rzędu. Wygrali 10 razy, 10 zremisowali i przegrali 14-krotnie. W meczach wyjazdowych wygrali 4 razy, 5 zremisowali i przegrali 6-krotnie. Nie wygrali żadnego z ostatnich 5 spotkań wyjazdowych. Uważam, że gospodarze przełamią serię 2 porażek, bo jeżeli chcą myśleć o europejskich pucharach, to muszą wygrywać takie spotkania
Mimo braku sukcesów na europejskich arenach trzeba uznać, że PSG w tym sezonie osiągnęło bardzo dużo, bo w Ligue 1 wyraźnie zdominowali przeciwników wygrywając większość meczów, a przegrywając tylko 2 razy, w 38 spotkaniach. To będzie kolejne z pożegnań Zlatana Ibrahimovicia, ale te będzie ostatnie. Paryżanie po raz ostatni na francuskiej scenie przegrali 20 marca w meczu z Monaco. Trzeba powiedzieć, że PSG strzeliło prawie o 40 bramek więcej niż drugi w tabeli Lyon i straciło najmniej, bo 19. Piłkarze Laurenta Blanca zaczęli pucharowe wojaże od zwycięstwa na wyjeździe z Wasqhuealem po wygranej 1:0. Następnymi przeciwnikami byli: Toulouse, Lyon, St. Etienne i Lorient. Jeżeli chodzi o Marsylię, to ten sezon jest dla nich bardzo nieudany. O ile na początku jeszcze jakoś im szło, to "czym dalej w las" tym marsylczycy grali i pomimo całkiem nie najgorszej postawy na koniec sezonu, nietrudno oprzeć się wrażeniu, że jest to bardzo słaby sezon. Dopiero 13 miejsce to nie jest szczyt marzeń. W Pucharze Francji mierzyli się odpowiednio z: Caen, Montpellier, Trellisac, Granville i Sochaux. Moim zdaniem pomiędzy PSG a Marsylią jest przepaść, która była widoczna w tabeli Ligue 1. Pewne zwycięstwo paryżan, ale pewnie niewielkie





